Artykuły z kategorii Kongresy, wydarzenia

Zwrócić się twarzą do Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Przychodzimy na kongres z żądaniem do Stwórcy, aby dał nam możliwość sprawienia przyjemności Jego stworzeniom. Jak zwrócić się do Stwórcy, czego dokładnie zażądać?

Odpowiedź: Gdybyśmy mieli prawdziwie właściwe pragnienie, to nie musielibyśmy niczego żądać. Zgodnie z tym pragnieniem wszyscy zwrócilibyśmy się do Stwórcy, a On odczułby nasze wspólne pragnienie i je zaspokoił, czyli objawiłby się w nim.

Dlatego będziemy kontynuować. Najważniejsze to zjednoczyć się wszyscy razem i ze Stwórcą.

Z lekcji na temat „Przygotowanie do otwarcia serca na kongresie”, 07.10.2025


Nauka u Rabasza: Jak to naprawdę było

каббалист Михаэль Лайтман Kongres w Mołdawii. Lekcja nr 8

Pytanie: Cały czas poszukiwał Pan sensu życia. Ten świat nie zadawalał Pana. Kiedy przyjechał Pan do Izraela, spotkał Rabasza. Co Pan zobaczył?

Odpowiedź: Do Rabasza nie trafiłem od razu. Na początku zapoznano mnie z ludźmi, którzy, jak mi mówiono, mogli dać odpowiedzi na moje pytania. Pytałem o sens życia, szukałem tego. Kierowano mnie do różnych działaczy religijnych, którzy mówili jedynie: wykonuj to czy tamto, módl się, a wszystko będzie dobrze. Ale to absolutnie mnie nie zadawalało! Miałem wykształcenie uniwersyteckie i ogólnie to było nie dla mnie.

Do Rabasza trafiłem przypadkiem, kiedy już z bezsilności zgodziłem się pojechać ze swoim przyjacielem szukać nauczyciela. Już wcześniej szukaliśmy w różnych miejscach. Ale tu uderzyło mnie to, że ten człowiek zaczął wyjaśniać to, co mnie interesowało prostymi słowami, nie opierając się na żadnych dogmatach, schematach.

Możesz być mężczyzną czy kobietą, wierzącym lub niewierzącym, możesz być choćby z innej planety, to bez znaczenia, Rabasz tłumaczył wszystkim jednakowo. Dlatego że prawda jest prosta i dla wszystkich jednakowa! To mnie natychmiast urzekło.

Na każde pytanie padała bardzo dokładna, prosta odpowiedź, która wzbudzała nowe pytania, nowe odpowiedzi, ale wszystko to było zbudowane, można by rzec, naukowo, chociaż przede mną siedział człowiek, który nie skończył nawet średniej szkoły. Ale ponieważ studiował Kabałę, doskonale orientował się we wszystkich moich pytaniach i zawsze miał gotowe odpowiedzi.

Pytanie: Co się działo w tej małej grupie sześciu osób? Jak była zorganizowana?

Odpowiedź: Wtedy u Rabasza rzeczywiście uczyło się sześć osób, które wcześniej uczyły się również u Baal HaSulama. Z nimi była krótka rozmowa: „Siadamy i uczmy się. Żadnych odpowiedzi na twoje pytania. Bo nie będzie końca.

Powinieneś uczyć się tak, aby później samemu odpowiadać na swoje pytania”. Inaczej się nie da. Tak samo jest teraz z ludźmi, którzy do nas przychodzą, możemy wyjaśniać ile chcemy, odpowiadać na różne sposoby, ale dopóki sami nie nauczą się odpowiadać sobie, nic nie osiągną.

Cała ta szóstka starszych ludzi miała bardzo interesujące podejście do życia. Nie interesowało ich nic poza Kabałą. Reszta była bardzo prosta: proste jedzenie w czasie posiłków, zwyczajne pieśni i tak dalej. Ale najważniejsze było to, że mieli odpowiedzi na pytania, których ja z całym moim wykształceniem nie mógłbym usłyszeć ani od siebie, ani kogokolwiek innego.

Pytanie: Wspólnie uczyliście się, odbywaliście posiłki i zebrania przyjaciół. Jak to wyglądało?

Odpowiedź: Zajęcia odbywały się codziennie od trzeciej w nocy do szóstej godziny rano. A wieczorem odbywały się półtoragodzinne lekcje, przeznaczone dla wszystkich chętnych. Na te lekcje przychodzili różni ludzie, nie tylko ci którzy uczestniczyli w porannych zajęciach. Posiłki odbywały się w czasie nowiu księżyca. Nów księżyca jest szczególnym świętem u kabalistów.

Pytanie: Czy byli odpowiedzialni za organizację posiłków?

Odpowiedź: Tak, za wszystko byli wyznaczeni odpowiedzialni. Co miesiąc wyznaczano nowego odpowiedzialnego za posiłki. Po dwóch miesiącach nauki powiedziałem, że jestem gotowy zorganizować posiłek, czyli zamówić, zapłacić i przygotować go. Na te posiłki zbierało się nie sześć, a do 60 osób.

Pytanie: W którym momencie poczuł Pan, że będzie Pan nauczać?

Odpowiedź: Właściwie nauczałem już wcześniej, ponieważ zapraszano mnie, by prowadzić spotkania w Agencji Żydowskiej (Sochnut). Nie mogę powiedzieć, że szczególnie mnie tam ciągnęło, ale nie byłem przeciwny, to mnie zainspirowało. Ponieważ jeśli mam nauczać, to znaczy, że muszę się przygotowywać, uczyć i rozwijać. To pomogło mi studiować takie rzeczy w Kabale, do których sam bym się nie zbliżył, ponieważ osobiście mnie nie interesowały.

Pytanie: Ale czy Pan czysto egoistycznie rozumiał, że musi wziąć wszystko od Rabasza, żeby przekazać dalej? Czy miał Pan takie odczucie?

Odpowiedź: Tak, niewątpliwie. Jeśli siedzisz wśród sześciu 70-letnich starców, którzy mówią, że ta nauka dotyczy naprawy świata i że bez niej świat nie może istnieć, pojawia się pytanie: kto dalej będzie prowadzić tę naukę? Okazało się, że w tamtym czasie w zasadzie nie było komu kontynuować.

Dlatego od razu zacząłem zapisywać wszystko, wszystko co usłyszałem, zarówno w zeszycie, jak i na magnetofonie. Nie opuszczała mnie myśl, że wszystko to będę musiał zachować i przekazać dalej. Nigdzie wcześniej nie słyszałem takiej mądrości, którą poznałem od nich: podstawy świata, podstawy natury i wzajemnego oddziaływania jej części. Tego przeciez nigdzie nie ma. Dlatego natychmiast zacząłem wszystko zapisywać i systematyzować.

Pytanie: Jak Rabasz odnosił się do uczniów i ludzi z zewnątrz?

Odpowiedź: Rabasz lubił czuć się swobodnie, nie ujawniając nikomu, że jest wielkim kabalistą, znawcą natury i zarządzania całym światem. Nic takiego w nim nie było. Na zewnątrz nie chciał się w żaden sposób ujawniać.

Otaczali go ludzie, którzy całe życie pracowali na bardzo prostych stanowiskach. Rabasz sam pracował przy układaniu dróg, przy żelbetonowych pracach, na budowie; nosił kamienie i cegły, stawiał ściany. Jego uczniowie również ciężko pracowali, dopiero na starość przeszli do lżejszych prac. Generalnie nie chcieli się wyróżniać w świecie; nie było im to potrzebne.

Pytanie: Jak Rabasz fizycznie przygotowywał się do lekcji?

Odpowiedź: Widziałem, że w wolnym czasie sam przechodził ten sam materiał, którego uczyliśmy się na lekcji. Zajęcia kończyły się o szóstej rano, i nawet nie kładł się spać. Gdy o dziewiątej rano przychodziłem do niego, żeby zabrać go do parku lub gdzieś indziej, to często zastawałem go drzemiącego przy biurku, a przed nim leżała otwarta „Nauka Dziesięciu Sefirot”, w tym miejscu, gdzie się uczyliśmy. Czyli także sam kontynuował naukę.

Komentarz: Grupa Rabasza zaczęła się praktycznie od tego rewolucyjnego kroku, kiedy przyprowadził Pan do niego 40 uczniów. Pomimo sprzeciwu religijnego miasta i religijnych krewnych, dokonał tego przełomu i przyjął ich. A potem zrobił coś, czego się Pan po nim nie spodziewał: zaczął pisać artykuły o grupie.

Odpowiedź: Raczej zaczął to robić na moją prośbę. Kiedy przyprowadziłem do niego uczniów, poprosił mnie, żebym z nimi porozmawiał. A ja nie wiedziałem, o czym mam z nimi rozmawiać. Co mogłem im powiedzieć? Wtedy zaczął pisać. Dosłownie fragmenty: na pół kartki, na kartkę. I tak dalej.

Pytanie: Rabasz napisał 20 artykułów, które studiujemy i będziemy studiować praktycznie przez cały czas, ponieważ znajdujemy w nich coraz większą głębię. Czy miał nadzieję, że z tych ludzi, których Pan przyprowadził, zostanie stworzona grupa?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Ale ta nadzieja szczególnie się nie spełniła?

Odpowiedź: Rabasz miał mało czasu. Przyprowadziłem do niego ludzi w 1983 roku, a on zmarł w 1991 roku. Sześć lat to bardzo krótki czas, aby ludzie zaczęli właściwie współdziałać ze sobą. Oczywiście, zaczęła formować się żywa, prawdziwa kabalistyczna grupa, ale do końca sformować się nie zdążyła. To wymaga lat.

Pytanie: Co było po odejściu Rabasza?

Odpowiedź: Cały czas byłem związany z Rabaszem, a nie z grupą, dlatego dla mnie jego odejście było wielkim ciosem. Został odcięty korzeń, z którego wyrastałem i piłem, jak ze źródła.

Ludzie, których do niego przyprowadziłem, byli mniej lub bardziej związani ze sobą w różne podgrupy, jak to zwykle bywa w gronie ludzi połączonych różnymi okolicznościami czy wewnętrznym podobieństwem. Ale mnie praktycznie z nimi nic nie łączyło.

Pytanie: Wynika z tego że Pana grupą był Rabasz. Skąd u Pana, praktycznie indywidualisty, po pewnym czasie pojawiło się potężne pragnienie stworzenia grupy? Skąd miał Pan poczucie, że tylko to jest sposobem na rozwój?

Odpowiedź: Dlatego że tak właśnie jest. Rabasz napisał o tym. Ja i on też byliśmy grupą: dwóch przyjaciół, którzy nieustannie sobie nawzajem pomagali. To była grupa. Nie mogę tego inaczej powiedzieć. Przynajmniej on tak do tego podchodził. Co do pozostałych uczniów, myślę, że Rabasz nie pozwalał mi ściśle się z nimi związywać. Najwyraźniej wystarczało mu, że byłem związany z nim.

Z 8 lekcji Kongresu w Mołdawii, 08.09.2019


Szybkie przemyślenia dotyczące „Szamati” – Nie ma nikogo oprócz Niego

Powinniśmy wiedzieć tylko jedno: że istnieje tylko jedna przyczyna, tylko jedna siła, która wpływa na nas i zarządza nami. Ta siła ma początek i koniec i istnieje proces według którego popycha nas ona naprzód. Nikt nie może na nią wpłynąć, nikt nie może jej zagmatwać czy zmienić. Jest to absolutna siła.

Jedyne, co możemy zrobić, to zmienić samych siebie, by w lepszy i bardziej przyjemny sposób dostrzec jej wpływ. Wówczas będziemy w stanie osiągnąć ten sam poziom, wtedy zrozumiemy i poczujemy tą siłę, i będziemy w stanie żyć w harmonii i w podobieństwie  właściwości.

Taki stan określany jest jako połączenie, zlanie się. Wtedy wszystkie próby, którym jesteśmy poddawani, będziemy przyjmować już z przygotowaniem i prawidłowym odczuciem, i będziemy w stanie działać razem z tą siłą w całkowitym partnerstwie i w doskonałej harmonii.

Nie ma innej władzy, poza tą jedną siłą, która jest naszym jedynym korzeniem.

Z 6 lekcji kongresu w Toronto


Detektor odczuwania Stwórcy

группа Człowiek ocenia siebie według tego, jak czuje się w życiu. Jeśli przyjmuje warunki: „Nie ma nikogo, oprócz Niego”, Stwórca jest absolutnie dobry, i od Niego emanuje tylko dobro, napełnia absolutnie wszystko, znajduje się w wyższym świetle”, odczuwa go w stopniu swojego podobieństwa do Niego, zgodnie z prawem podobieństwa właściwości.

Ale jeśli się przeciwstawiam, oznacza to, że odczuwam siebie jako złego albo uważam wyższe światło za złe i nie ma tu żadnej różnicy. Ponieważ ten, kto obwinia drugiego, w rzeczywistości obwinia siebie w swoich własnych właściwościach.

I odwrotnie, jeśli przyjąłem, że „Nie ma nikogo, oprócz Niego”, Stwórca jest absolutnie dobry, napełnia Sobą wszystko, i uważam swój stan za dobry, to ja rzeczywiście znajduje się w tym dobrze, jawnie je odczuwam. W jaki sposób? Poprzez więź z przyjaciółmi. Ale w jakim detektorze, w jakim organie zmysłu? Musimy dokładnie zrozumieć, gdzie odczuwamy zjawisko Stwórcy, przejaw Jego zarządzania, Jego stosunek do nas!

Jeśli odczuwam to indywidualnie tylko w sobie, jest to odczucie egoistyczne, po prostu dzisiaj czuję się dobrze, mam dobry nastrój, wstałem wyspany, wszystko jest w porządku itd. Musimy zrozumieć, jak to odczuwamy w organie zmysłu, który nazywa się „dusza”. Dusza – to zlanie się, połączenie naszych punktów w sercu, naszych wspólnych dążeń w grupie, w odniesieniu do świata, do ludzkości, w ogóle do wszystkiego.

Z 5 lekcji Kongresu Europejskiego


Najważniejsze jest dążenie do duchowości

каббалист Михаэль Лайтман Jeśli człowiek sam z siebie nie posiada siły pragnienia i dążenia do duchowości, ale znajduje się wśród ludzi, którzy dążą do duchowości i ci ludzie są mu mili, to otrzymuje od nich siłę przezwyciężenia (egoizmu) i przejmuje ich pragnienia, aspiracje i ideały. (Baal HaSulam. Szamati 99. „Grzesznik czy sprawiedliwy, nie jest powiedziane”)

Jeśli człowiek znajduje się w grupie i ci ludzie, których widzi w niej, są mu mili, nie odpychają go, to będąc razem z nimi, stopniowo przejmuje ich cele, dążenia, pragnienia, ideały. Dlatego warto uświadomić sobie, że znajdujemy się w kabalistycznej grupie i umniejszać siebie wobec przyjaciół, aby im zazdrościć, zbliżyć się do nich.

Pytanie: Co to znaczy, że ludzie dążący do duchowości są mi mili?

Odpowiedź: To znaczy że ich kochasz, szanujesz, pragniesz być do nich podobny, chcesz być razem z nimi, ponieważ tak jak ty, dążą do duchowości. Rozumiesz, że bez tych ludzi nie osiągniesz duchowości.

Pytanie: Czy są mi mili tylko dlatego, że dążą do duchowości? A jacy są naprawdę nie ma znaczenia?

Odpowiedź: Oczywiście, że nie! Co za różnica, jacy są: czy czarni, biali, ładni, z brodą, czy z odstającymi uszami! Najważniejsze, żebyś razem z nimi miał te same pragnienia i dążył do tego samego celu. Zrozumiał, że bez nich go nie osiągniesz.

Wyobraź sobie że jesteś na wzburzonym morzu w jednej łodzi z brzydkimi, strasznymi ludźmi. Ale bez nich nie dopłyniesz do brzegu! Co możesz zrobić? Stopniowo jednak uświadamiasz sobie, że to twój egoizm maluje ci taki obraz.

Z lekcji nr 4 Międzynarodowego kongresu „Wzniesienie ponad siebie”


W jednym ruchu naprzód

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co może dać nam nadchodzący kongres w przyspieszeniu czasu, zwłaszcza jeśli będzie w jednej modlitwie? Jak ważny jest udział w nim każdego z przyjaciół?

Odpowiedź: Najważniejsze jest aby być w połączeniu z przyjaciółmi, starać się rozumieć siebie nawzajem, podejmować wspólne działania, aby wspierać jeden drugiego.

W taki sposób stopniowo osiągniemy stan, w którym nasza teraźniejszość i przyszłość będą związane, tylko jednym ruchem naprzód. To znaczy, będziemy patrzeć na swój stan w grupie ogólnie, jak na pewne narzędzie zdolne do przyspieszania i przenoszenia nas z poziomu na poziom.

Z lekcji „Nauki Dziesięciu Sefirot”, 14.09.2025


Obudzić Stwórcę

каббалист Михаэль Лайтман To my sami musimy pobudzić Stwórcę, aby dał nam pragnienie obdarzania. Nie wystarczy, że mamy pragnienie otrzymywania, potrzebne jest jeszcze dobre pragnienie ze strony Dającego, aby dał nam nowe pragnienie obdarzania.

I chociaż Stwórca od początku ma pragnienie sprawić zadowolenie wszystkim swoim stworzeniom, to jednak oczekuje na nasze pragnienia, które Go pobudzą. Jeśli nie potrafimy Go pobudzić, to znak, że jeszcze nie jesteśmy gotowi do otrzymania nowej właściwości, i nasze pragnienie nie jest prawdziwe, nie jest doskonałe.

Dlatego właśnie poprzez modlitwę, prośbę, aby pragnienie Stwórcy z góry, zostało skierowane do nas, by dał nam to, o co prosimy, osiągamy umacnianie prawdziwego pragnienia, gotowego przyjąć wyższe światło naprawy. (Baal HaSulam, „Szamati”, artykuł 57, „„Zbliż go do pragnienia Stwórcy”)

Nieustanne zwracanie się do Stwórcy z dziesiątki doprowadzi ostatecznie do tego, że nasza prośba staje się prawdziwa i wywołuje odpowiedź. Stwórca – to prawo natury. Musimy osiągnąć określony próg wysiłku, a wtedy z góry otrzymamy nowe życie, nową właściwość – właściwość obdarzania.

Dopóki nie przebijemy tego progu, oznacza to, że nie mamy w sobie wystarczającego pragnienia. Nie będziemy mogli prawidłowo wykorzystać właściwości obdarzania, użylibyśmy jej jedynie egoistycznie. Wyższe zarządzanie w żadnym wypadku na to nie pozwoli.

Dlatego stałe pobudzanie Stwórcy przez dziesiątkę jest koniecznym warunkiem, aby w samej dziesiątce obudziło się prawdziwe pragnienie, w odpowiedniej ilości i jakości. Tylko od tego zależy nasz sukces!

Z 6. lekcji kongresu w Mołdawii


Przyjąć metodę Kabały

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Człowiek, który przez jakiś czas studiuje Kabałę, musi przezwyciężyć siebie, pracować na przymus. Jego egoizm rośnie a tych ludzi których wcześniej kochał zaczyna odrzucać. Wielu nowicjuszy to odpycha, opuszczają grupę, nie chcą kontynuować nauki. A może powinni pokonać tę barierę? Co powinni zrobić ludzie, którzy po raz pierwszy zetknęli się z metodą Kabały?

Doskonale rozumieją, o czym Pan mówi, podziwiają tę wewnętrzną głębię, którą Pan przekazuje. Ale w żaden sposób nie mogą zaakceptować tej metody i ciągle pytają: „Po co te wszystkie działania: pieśni, tańce i inne rzeczy?”

Odpowiedź: Widzę, że dla wielu ludzi jest to bardzo bliskie i jest dla nich przyjemne. Przyglądam się kongresom, gromadzą się tam tysiące ludzi, wszyscy tańczą, śpiewają, pokrzykują. Dla nich jest to zrozumiały sposób wyrażenia ekspresji, zjednoczenia. Wydaje mi się, że są z tego zadowoleni. Czy byliby zadowoleni, gdybym rozpoczął tam poważne studia?

A co jeszcze można zrobić, jeśli chcesz podnieść ludzi na duchu, zainspirować ich?! Przynajmniej na tak małym poziomie mogą w jakiś sposób wyrazić dążenie do Stwórcy, do zjednoczenia – nawet, może nie do zjednoczenia, a do czegoś co ich pociąga. Widziałem to.

Jednak sam, nie jestem na to tak bardzo nastawiony. Mam zupełnie inny sposób poznawania, przenikania wewnątrz. Ale mówimy o masach, które czują i pojmują w taki sposób. A swoją drogą, kiedy po tańcach, ludzie obejmują się, krzyczą, słucham ich pytań – i te pytania są bardzo głębokie i rzeczowe: na temat czterech etapów prostego światła i innych w takim kontekście.

To nie są tylko pytania, gdy człowiek nie wie, o czym mówi, ale oparte są na zrozumieniu! Ci ludzie czują te wartości, jakoś się z nimi utożsamiają. To się w nich dobrze łączy.

Zazdroszczę im!

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Oszukać samego siebie”


Te szczególne księgi…

каббалист Михаэль Лайтман Światowy Kongres, My! New Jersey, Lekcja nr 4

Pytanie: W jaki sposób Księga Zohar jest powiązana z Torą?

Odpowiedź: Wszystkie święte księgi biorą swój początek z księgi, którą napisał Adam. Proces rozwoju ludzkości w naszym świecie rozpoczął się setki tysięcy lat temu. Około 5771 lat temu żył człowiek o imieniu Adam, który jako pierwszy z ludzi odkrył świat duchowy. Napisał o tym księgę która nazywa się „Tajny Anioł” – ukryta siła. Jest to pierwsza księga o Kabale, czyli księga o świecie duchowym.

Kabaliści, którzy żyli w następnych 20 pokoleniach po Adamie, osiągali świat duchowy i również pisali księgi – w Księdze Zohar wymienionych jest kilku autorów, ale ich dzieła nie dotarły do nas. Drugą ze znanych nam ksiąg, napisaną przez ludzi, którzy byli na wysokich stopniach duchowego zrozumienia, jest księga Abrahama zwana „Księgą Stworzenia”.

Po Abrahamie napisano jeszcze kilka innych ksiąg o Kabale, a wśród nich – „Wielki Komentarz”. Możemy go również studiować, choć na wszystko nie mamy czasu. Dla duchowego poznania wystarczy nam to, co studiujemy z ksiąg Baal HaSulama.

Następną, szczególnie ważną księgą jest księga, którą napisał Mosze i nazwał Torą. Zohar – to wyższe świecenie, światło Nieskończoności, które świeci człowiekowi. Tora pochodzi również od słowa „or” – światło i od słowa „oraa” – instrukcja.

W Torze cały proces od stworzenia świata i do zakończenia przez człowieka naprawy jest przedstawiony w określonej kolejności i po raz pierwszy proces ten został usystematyzowany. Dlatego ta księga jest tak znana, ma takie wielkie znaczenie i jest fundamentalna.

Mosze, sam jeden odkrył więcej niż wszyscy inni. Była to wyjątkowa dusza. Miał naśladowców, swoich uczniów, którzy napisali wiele ksiąg. Nazywamy ich dzieła – „Newiim/Proroctwa”.

Prorok – to człowiek, który osiągnął jawne odkrycie Stwórcy – Wyższej siły, która przebywa między nami. Są Prorocy, którzy pisali swoje dzieła będąc na poziomie Biny, i dlatego taki Prorok może powiedzieć: „Słyszałem głos Stwórcy”. I są tacy, którzy byli na znacznie wyższym stopniu poznania duchowego – na stopniu Chochma. Ci mówią: „Widziałem…”

Po „Prorokach” następują „Pisma/Ktuwim”. Zarówno autorzy „Proroctw”, jak i autorzy „Pism” byli oczywiście kabalistami, którzy odkryli nam wyższy, duchowy świat. Nie mają nam nic więcej do powiedzenia poza poznaniem świata duchowego – o naszym świecie nikt nie pisał.

Później pojawił się Talmud, Miszna i równoległa z Talmudem – Księga Zohar. Rabin Akiwa miał dwóch wielkich uczniów: jeden napisał Talmud, a drugi, rabin Szymon, napisał Księgę Zohar. Później zostało napisanych jeszcze wiele innych ksiąg, aż do dnia dzisiejszego.

Księga Zohar jest komentarzem do Tory, tak jest napisane na jej pierwszej stronie. Dokładnie tak samo jak Tora, opisuje cały proces naprawy człowieka: jak z punktu w sercu przechodzi przez swój Egipt, wchodzi na swoją pustynię, osiąga stopień Biny itd. – w takiej samej kolejności Zohar prowadzi swoją narrację.

Tylko Mosze pisał w bardzo, bardzo ukrytej formie. W końcu kiedy czytamy Torę, wydaje nam się, że jest to po prostu historyczna opowieść która przydarzyła się jakiemuś starożytnemu narodowi. Ale oczywiście wcale nie chodzi o to – Tora zawiera informacje o wyższych duchowych stopniach. Tak więc Zohar odkrywa nam całą tę historię, wyjaśniając, co tak naprawdę się dzieje.

Dlatego to, co jest napisane w Torze, można zrozumieć dopiero po studiowaniu nauki Kabały, czytaniu Księgi Zohar. Wtedy zaczniemy rozumieć to, co Mosze chciał nam przekazać. A inaczej, ta księga jest niczym więcej niż fascynującą, piękną opowieścią.

Oczywiście, jest tam napisane o Stwórcy, o tym, jak przemawia do narodu, zwraca się do Mosze, czyni cuda. Ale żeby zrozumieć prawdziwe znaczenie tych wszystkich treści, potrzebujemy Księgi Zohar. Zdecydowanie nie chodzi o nasz świat – mówi się nam o wewnętrznej pracy człowieka i o stanach których doświadcza.

A wszelkie próby przedstawienia tego, co jest napisane w Torze, jako prawdziwych wydarzeń, to bajki dla małych dzieci, a nam to nic nie daje. Jeśli chcemy się naprawić, to dla nas Księga Zohar jest księgą do pracy wewnętrznej, do naszej naprawy. Oprócz niej potrzebujemy księgi Ari „Drzewo Życia”, z komentarzem Baal HaSulama – Nauka Dziesięciu Sefirot.

W taki sposób, dzisiaj musimy studiować dwie księgi Baal HaSulama: Naukę Dziesięciu Sefirot – według dzieł Ari i Księgę Zohar z Komentarzem „Sulam”. Zasadniczo, obejmują dla nas wszystko, nie potrzebujemy niczego więcej. Jedynie w celu właściwego podejścia do tych ksiąg, zbudowania właściwej intencji, połączenia się jako grupa, w sposób jaki to robili uczniowie rabina Szymona, potrzebujemy dodatkowych artykułów, które napisali zarówno Baal HaSulam, jak i Rabasz, aby uzyskać prawidłowe podejście do tych podstawowych ksiąg.

Z 4 lekcji kongresu „My!”, New Jersey, 01.04.2011


Szybkie przemyślenia dotyczące „Szamati” – W ciemności płacz, duszo moja

каббалист Михаэль Лайтман Podczas ukrycia należy płakać. Dlaczego jestem w ukryciu? – Ponieważ moje pragnienia nie są naprawione. Jak wydostać się z tego? – Naprawić pragnienia. Jak je naprawić? Nie proszę, aby ukrycie się skończyło, wręcz przeciwnie – niech pozostanie, ponieważ nie chcę, aby pragnienie otrzymywania przyjemności zostało napełnione – a ponad ukryciem zacznę ujawniać właściwości obdarzania i napełniać się nimi. Nazywa się to napełnić się wyższym światłem.

Należy zrozumieć, że mój egoizm, moje egoistyczne pragnienie otrzymywania przyjemności, nigdy nie zostanie napełnione światłem. Na to była Redukcja, ostateczny zakaz.

Tylko wtedy, jeśli zbuduję ponad swoim egoizmem pragnienie obdarzania, na miarę mojego pragnienia obdarzania tego Źródła, otrzymuję od niego napełnienie w zamian. Tylko w taki sposób!

A na mój egoizm, na który nastąpiła Redukcja, nigdy nie otrzymam napełnienia, nie może on napełnić się bezpośrednio.

Z lekcji według artykułu z księgi „Szamati”