Artykuły z kategorii Wychowanie, dzieci

Pytania do kabalisty

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy to prawda, że w każdym pokoleniu jest tylko jeden prawdziwy kabalista?

Odpowiedź: Wszyscy ludzie są potrzebni, ponieważ każdy pracuje w swojej dziedzinie. Ludzkość nie jest jednorodna, każda jej część potrzebuje szczególnego języka i podejścia, dopóki ludzie nie rozwiną się i nie będą zdolni usłyszeć prawdy. Dlatego nie warto zastanawiać się nad tym, kto jest kabalistą. Powinniśmy dążyć do tego, aby odkrywać prawdę i zbliżać się do niej. A jeśli dzisiaj lub jutro nagle pojawi się ktoś naprawdę wielki, to pójdziemy za nim.

W jednym pokoleniu nie może być więcej niż jeden prawdziwy kabalista, ponieważ głowa jest jedna. A pozostali są obok niego lub niżej – dziesiątki, setki, tysiące, zgodnie z piramidą. Mam nadzieję, że jeśli nie w tym pokoleniu, to w następnym, zobaczę coś przypominającego Sanhedryn: wielu kabalistów, posiadających wysoki poziom duchowego osiągnięcia, którzy wspólnie prowadzą ludzkość drogą do Stwórcy.

Pytanie: Czy istnieje związek między 36 sprawiedliwymi a kabalistami?

Odpowiedź: Nie. „36 sprawiedliwych” – to pojęcie. Chodzi o szczególne dusze znajdujące się w tym świecie, poprzez które obfitość przychodzi do tego świata, aby podtrzymywać istnienie tej rzeczywistości. Jest to szczególny system, a nie poszczególni ludzie.

Pytanie: Czy kobieta może być kabalistką?

Odpowiedź: Oczywiście. Mieliśmy prorokinie, nasze pramatki, po nich kolejne prorokinie, a następnie cały naród, aż do zburzenia Drugiej Świątyni posiadał wyższe duchowe osiągnięcie. Nie ma tu różnicy między mężczyzną a kobietą. Również dzisiaj znam nasze uczennice, które od wielu lat poświęcają się pracy i rozwijają się. Ich odczuwanie i pragnienie są większe niż u wielu mężczyzn. Bez wątpienia mogą osiągnąć poziom nie mniejszy niż mężczyźni.

Poza tym, skoro wszyscy zmierzamy do odkrycia Stwórcy, z pewnością dojdziemy do stanu, w którym zarówno mężczyźni, jak i kobiety Go odkryją. Czy kobieta nie jest częścią stworzenia? Ma jedynie nieco inną pracę duchową, niż mężczyzna, ale „inna” nie oznacza „nie duchowa”.

Pytanie: Jak wyjaśnić dziecku, kim jest kabalista?

Odpowiedź: Kabalista to człowiek który doświadcza odkrycia Stwórcy zgodnie z prawem równoważności właściwości. Naprawił siebie w taki sposób, że stał się w pewnym stopniu podobny do Stwórcy. Dlatego posiada cząstkę z góry, która nazywa się Duszą – częścią Stwórcy. W tej części odczuwa świat duchowy, wyższy wymiar, wieczne życie i utożsamia się z nią.

Dlatego kiedy życie jego fizycznego ciała dobiega końca, nie odczuwa tego jako straty. Nadal żyje, tak jak już teraz odczuwa duchowe życie. Nazywa się go kabalistą dlatego, że otrzymał wyższe życie.

Z programu „Kabała dla początkujących”


Z okazji święta miłości!

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Dzień 15 Awa, według tradycji żydowskiej – to święto miłości. Ludzie szukają miłości przez całe swoje życie, można by rzec, że jest to najbardziej pożądany towar. Niełatwo ją odnaleźć, a jednak ludzie się nie poddają i nie ustają w poszukiwaniach.

Nawet po jednej porażce nie tracą nadziei na rozpoczęcie wszystkiego od nowa i znalezienia nowej miłości. Mówi się, że miłość jest cudem. Co takiego pociągającego jest w miłości, że jesteśmy gotowi poświęcić dla niej wszystko?

Odpowiedź: Ludzie szukają miłości, lecz jej nie znajdują, ponieważ w naszym świecie, jest to niemożliwe. Miłość jest wynikiem zjednoczenia naszego pragnienia, naszej podstawy, podstawowego materiału – i jego napełnienia. W nauce Kabały pragnienie nazywane jest naczyniem, a światło napełnieniem, ponieważ stworzenie – to właśnie pragnienie, a Stwórca jest napełnieniem.

Musimy osiągnąć taki stan w całej jego pełni, aby nasze pragnienie napełniło się wyższym światłem i wzniosło na poziom wyższej siły, rozwijając się zarówno ilościowo, a co najważniejsze, jakościowo. Dlatego nieustannie gonimy za miłością.

Musimy spojrzeć na jej duchowy korzeń, bo bez tego nie zrozumiemy, co się dzieje. Jest to szczególne zjawisko w naszym życiu, fascynujące wszystkich, ponieważ nikt nie potrafi uwolnić się od miłości. A jednocześnie nikt tak naprawdę nie wie czym ona jest.

Powstały niezliczone ilości powieści, książek, nakręcono mnóstwo filmów, cała ludzkość kręci się tylko wokół miłości, a jednak nikt nie wie, czym ona naprawdę jest. Wszystko dlatego, że miłość pochodzi z wyższego źródła – od Stwórcy, który stworzył niższą siłę, czyli stworzenie, aby to stworzenie zapragnęło zbliżyć się do swego Stworzyciela i aby pokochali się nawzajem.

Wydawałoby się, cóż może być piękniejszego! To bardzo wzruszająca historia. Okazuje się, że wyższa siła stworzyła nas wszystkich po to, abyśmy mogli się do niej zbliżyć, objąć i zjednoczyć w miłości. Problem jednak w tym, że nie rozumiemy, czym jest ta miłość, przecież powinna być prawdziwa.

Każdy marzy o prawdziwej miłości, a szczególnie kobiety. Kobiety silniej odczuwają potrzebę miłości, ale też nie wiedzą, czym ona jest. Prawdziwa miłość oznacza, że kocham drugiego, a nie siebie! Napełniam partnera, a nie sam siebie jego kosztem. Nie chodzi tu więc o seks, lecz o to, że chcę poczuć wszystkie pragnienia drugiego człowieka i otrzymuje przyjemność że są napełnione. To właśnie nazywa się miłością.

Taka miłość może być zupełnie niezwiązana z relacją między mężczyzną a kobietą. Ten, kto napełnia drugiego, nazywa się mężczyzną, a ten, kto otrzymuje napełnienie, nazywa się kobietą. Może to być przeciwieństwem naszych właściwości fizjologicznych, ponieważ chodzi o zasadę duchową, która jest wyższa od naszych ciał fizycznych.

Dla prawdziwej miłości należy wznieść się ponad swoim egoizmem, aby rzeczywiście pokochać bliźniego. To znaczy, że kocham drugiego nie dlatego, że jest to dla mnie przyjemne, słodkie i przynosi mi zadowolenie. Nie patrzę na piękną twarz, nogi czy włosy, ani nawet na dobry charakter, czyli na zewnętrzne cechy kobiety, ani na wewnętrzne. Szukam jedynie sposobu, jak ją napełnić, wznosząc się ponad wszelkie osobiste nastawienie, które jest egoistyczne.

W takim przypadku mężczyzna również może być obiektem mojej duchowej miłości i dlatego w Kabale mówi się o miłości do przyjaciół. Umawiamy się, że będziemy budować relacje miłości między nami i oczywiście nie chodzi tu o żadne intymne więzi.

Miłość – polega na tym, że każdy jest gotowy otworzyć swoje pragnienie na to, aby przyjaciel mógł je napełnić. A przyjaciel z kolei otwiera swoje pragnienie przede mną, abym ja mógł je napełnić i w ten sposób jednoczymy się we wzajemnej miłości. Wzajemna, obustronna miłość nazywa się zjednoczeniem.

Ja przenikam do wewnętrznych pragnień przyjaciela, napełniając je, a on przenika do moich napełniając mnie. Nie ma w tym żadnej różnicy między mężczyznami i kobietami w naszym świecie – w takiej formie wszyscy zaczynają się jednoczyć. Ta miłość absolutnie nie jest związana z naszymi zwierzęcymi ciałami czy płcią.

W takiej miłości nie może być jeden kochający, a drugi kochany – każdy z nas jednocześnie otrzymuje miłość i obdarza miłością.

Z 601-tej rozmowy o “Nowym życiu”


Czy istnieje bezinteresowna przyjaźń?

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy istnieje bezinteresowna przyjaźń? A jeśli tak, to jaka jest relacja równości i zależności?

Odpowiedź: Nic bezinteresownego nie istnieje, ponieważ człowiek jest egoistą i jeśli coś robi, to zawsze z korzyścią dla siebie.

Tak więc problem jest tylko w tym, jak bardzo inny człowiek jest tobie bliski i postrzegany przez ciebie jako część ciebie samego. Wtedy możesz czynić dla niego dobro, tak jakbyś to robił dla siebie. Tylko w tym przypadku możliwa jest dobra łączność między ludźmi. W przeciwnym razie w żaden sposób!

Z lekcji w języku rosyjskim


Odnaleźć siebie

каббалист Михаэль Лайтман Główny problem w wychowaniu ludzi polega na tym, że nie uczymy ich odnaleźć tego, co dla nich najważniejsze – celu. Co więcej, względem tego trzeba być rzeczywiście niezależnym, postawić siebie w takim stanie, w którym nie działają na ciebie ani środki masowej informacji, ani społeczeństwo, ani cokolwiek innego, gdy to wszystko staje się dla ciebie absolutnie nieważne i możesz być przeciwko wszystkim.

To bardziej przerażające niż walka, ponieważ musisz wytrzymać potężne ataki informacji, rozmaitych idei płynących od rozszalałego tłumu, rzekomo wartości ludzkości. Skąd masz na to mentalne siły, zdolność porównania, wzniesienia się ponad tym, zlekceważenia tam gdzie jest to konieczne, wszystkiego innego? To bardzo trudne. Tego trzeba nauczać.

Jeśli nie nauczymy tego dorastającego pokolenia, to będą błąkać się jak suche badyle na wietrze i całe życie będą nieszczęśliwi. Widzimy przecież, jak ludzie nie potrafią odnaleźć siebie. Myślimy, że jednak z siedmiu miliardów ludzi, dziewięćdziesiąt dziewięć procent, nie jest do niczego przygotowane. Nie jest, bo ich tego nie uczono. Każdy ma swoją indywidualność.

Kiedy dajesz człowiekowi możliwość odnalezienia siebie i swojego celu, swojego miejsca w tej ogromnej ilości ludzi, nagle zaczyna on rozumieć siebie, dostrzegać, że wszystko wokół jest idealnie dopasowane do niego. Dlatego najważniejsze jest wychowanie człowieka: aby potrafił być tam, gdzie trzeba, samodzielne wybierał dla siebie drogę w życiu i właściwe łączył się z innymi, by tę drogę realizować.

Z rozmowy: „Zadzwonił mój telefon. Wszyscy powinni być jednakowi”.


W jaki sposób kształtuje się dusza dziecka?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak kształtuje się dusza dziecka?

Odpowiedź: Kto to może wiedzieć?!

Zarówno pod wpływem ojca, jak i pod wpływem matki, także środowiska, i wszystkich pokoleń, przez które przeszły. To wszystko jest bardzo skomplikowane. Wszystko jest tam, wewnątrz matki – kształtuje się i jest przekazywane przyszłemu człowiekowi.

Pytanie: Czyli, podczas 9 miesięcy noszenia ciąży, tam przechodzą życia, stany?

Odpowiedź: Tak. W zasadzie odczuwamy to na sobie w trakcie naszego życia – co jest w nas i ile jest w nas po naszych przodkach.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


10 powodów, dla których dzieci nie chcą chodzić do szkoły

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: 11-letni uczeń wymienił 10 powodów, dla których dzieci nie chcą chodzić do szkoły. Chcielibyśmy usłyszeć Pana opinię na temat każdej z tych przyczyn.

Pierwszy powód- nauczyciel. Kiedy po raz pierwszy przychodzisz do szkoły, natychmiast próbują zaszczepić w tobie strach przed nauczycielem. Czy uczeń powinien bać się nauczyciela? Czy może trzeba zastąpić to „boję się” na jakieś inne słowo?

Odpowiedź: Miałem kiedyś bardzo łagodną młodą nauczycielkę ze szkoły podstawowej Iraidę Konstantinovną.

Pytanie: Z jakiegoś powodu pamiętamy właśnie naszych pierwszych nauczycieli. Czy to jest jak pierwsza miłość

Odpowiedź: Tak. Dlatego nie wiem, jak mogę nienawidzić lub bać się takiego człowieka. Była po prostu przyjaciółką, starszym towarzyszem, doradcą. Opiekowała się nami. To jest najlepszy stosunek do dziecka.

Pytanie: To znaczy że kiedy uczeń napisał 10 powodów, dla których nie chce chodzić do szkoły, a pierwszą przyczyną jest nauczyciel, dlatego że mamy się go bać, czy to jest rzeczywiście ważny powód?

Odpowiedź: Być może to jest dzisiejsze wychowanie. My takiego nie mieliśmy. Ceniliśmy naszą nauczycielkę, kochaliśmy ją jak wielką przyjaciółkę, albo nawet mamę.

Komentarz: Oznacza to, że pomimo wszystko nauczyciel powinien być przyjacielem.

Odpowiedź: Tak. Tylko i wyłącznie. Mówimy przecież o małych dzieciach.

Komentarz: Drugi powód to – strach przed oceną. Zaszczepiają strach przed oceną, a potem strach przed karą ze strony rodziców, przed dyrektorem szkoły i tak dalej.

Odpowiedź: Sama ocena nic nie znaczy. A strach przed karą – to oczywiście wiele znaczy.

Pytanie: Czy potrzebne są oceny?

Odpowiedź: W zasadzie oceny nie są potrzebne. Potrzebna jest szkoła, która będzie nauczać właściwego stosunku do świata, do życia, do przyjaciół, do nauczycieli, do rodziców. I w tym celu nie ma potrzeby stawiania ocen, ale ważne jest, jak ty sam siebie oceniasz.

Pytanie: Nawet w stosunku do małego dziecka można stawiać takie wymagania?

Odpowiedź: Do tego powinniśmy dążyć. Wyjaśniać. Żeby małe dzieci same wystawiały oceny z przedmiotów, z podręczników, swoim przywódcom i tak dalej.

Komentarz: To znaczy, dziecko może powiedzieć: „Dzisiaj nie byłem w formie. Powinienem to przeczytać, trochę popracować”.

Odpowiedź: Tak, dobrze.

Pytanie: Strach przed błędem: szkoła tego nie uczy, że można i trzeba się pomylić. To mówi 11-letni chłopiec. Jak Pan myśli, czy można się mylić?

Odpowiedź: Zgadzam się z nim.

Pytanie: To znaczy że pomyłka – jest ważną rzeczą? I można się mylić?

Odpowiedź: To nieuniknione.

Pytanie: A co jeśli się pomylę?

Odpowiedź: To nic strasznego. Naprawię to, nauczę się na tym jeszcze więcej niż gdybym zrobił coś bez pomyłki.

Pytanie: To znaczy, że jest to ważniejsze niż nauczanie bez błędów?

Odpowiedź: Cały czas mylimy się i naprawiamy, mylimy się i naprawiamy.

Komentarz: Czwarty powód: trollowanie, wyśmiewanie kolegów z klasy. Często jest to wina nauczycieli, którzy wystawiają dzieci na ośmieszanie. To cios w „ja” dziecka…

Odpowiedź: Należy uczyć dziecko, że jeśli znajdujemy się już w takim społeczeństwie, jak właściwie odnosić się do tego społeczeństwa, do środowiska. Wyjaśniać, że jest to możliwe, i będzie do tej pory, dopóki nie naprawimy naszej natury, że taka jest natura człowieka, zmuszająca go do bycia ponad innymi za wszelką cenę.

Pytanie: Teraz mnie poniżają, – to dlatego że jest to natura człowieka?

Odpowiedź: Tak, taka jest ich natura, nic się nie da zrobić. A ja powinienem zrozumieć ich naturę i w jakiejś formie, wybaczyć im, zaakceptować ich takimi, jakimi są. A być może, naprawiać ich w taki sposób.

Pytanie: A czy powinienem poczuć, że moja natura jest dokładnie taka sama i też mogę tak postąpić?

Odpowiedź: Oczywiście, że tak.

Pytanie: To znaczy słowa takie jak „natura człowieka”, „egoizm człowieka” chciałby Pan wprowadzić do podstawowych szkół, aby człowiek to poczuł?

Odpowiedź: Nawet wcześniej.

Komentarz: Następny powód: głupie testy, dlatego że w nich nie ma wariantu swojej odpowiedzi, trzeba odgadnąć jedną odpowiedź z proponowanych. Na przykład jest pytanie i na nie cztery odpowiedzi, które pokazują: „Wskaż poprawną”. A chłopiec mówi: „Ale chcę, żeby była tam jeszcze taka opcja: moja osobista odpowiedź”.

Odpowiedź: To jest prawidłowe.

Pytanie: Czyli te amerykańskie egzaminy, które nie dają opcji „Twoja odpowiedź” – są nieprawidłowe?

Odpowiedź: Tak.

Komentarz: Szósty powód: Ilość zadań domowych. „Uważam, że zadnia domowe nie wpływają na wydajność, wyniki i edukację dzieci” – napisał jedenastoletni chłopiec.

Odpowiedź: Myślę, że zadania domowe wywołują niechęć, nienawiść do szkoły. Dlatego nie trzeba ich stosować. Trzeba po prostu, żeby mały człowiek szedł do szkoły, i nieważne czego tam nauczą i nieważne jak tam uczą, być może gorzej, lepiej, mniej lub bardziej atrakcyjnie, ale najważniejsze żeby powracał do domu i by praca domowa nad nim już nie wisiała. Zamiast domowego zadania, powinien mieć wolny czas. Też mniej lub bardziej rozpisany, ale żeby poczuł się wolny – żeby zajął się tym czym chciałby.

Pytanie: Właśnie sobą? Aby znalazł swoją pasję?

Odpowiedź: Tak, każdy coś swojego. W tamtym czasie mieliśmy wiele kółek zainteresowań. Był ogromny Dom Pionierów. Była ogromna liczba kółek, w dodatku wszystko bezpłatne. Można było pójść, zapisać się tam, gdzie się chciało. Nawet do kilku kółek! Dziecko poszło, zajmowało się tam. I nic nie płaciło się. Też chodziłem do kółka fotograficznego. A papier fotograficzny i odczynniki – wszystko było bezpłatne. Absolutnie wszystko! To było takie niesamowite!

Komentarz: A jeszcze wykładowcy odnosili się do nas, z takim ciepłem!

Odpowiedź: Tak. Pracowali tam ludzie z takimi charakterami.

Pytanie: Gdzie to wszystko się podziało? Co w tym było złego?

Odpowiedź: Czas nie taki! Znaleźliśmy się w takim impasie.

Komentarz: Kolejna przyczyna – zakaz wyjątkowości. W szkole nie lubią, jeśli ktoś różni się od innych.

Odpowiedź: Z jednej strony wydaje się że do tego zachęcają. Ale z drugiej strony nie lubią tego.

Pytanie: Czy dziecko powinno mieć prawo do wyjątkowości?

Odpowiedź: To jest nie tylko prawo, ale także zachęta do bycia wyjątkowym ze strony wszystkich, w tym nawet przyjaciół. Trzeba to pielęgnować. W przeciwnym razie stłamszą wszystko i zostanie tylko szarzyzna.

Komentarz: „Szkoła nie uczy bycia szczęśliwym” – napisał jedenastolatek.

Odpowiedź: To na pewno! W dzisiejszej szkole demonstrują po prostu szarość, posłuszeństwo, tłumienie szczęścia i jest to normalny stan.

Pytanie: Czyli w zasadzie motto szkoły powinno brzmieć – „ powinniśmy uczyć dzieci być szczęśliwymi”?

Odpowiedź: Tak. Musimy wychowywać szczęśliwych ludzi.

Komentarz: „Szkoła nie uczy, jak pracować z informacją”, – napisał.

Odpowiedź: To jest cała wiedza, ogromna, która powinna być zaszczepiona małym dzieciom.

Pytanie: Co ta umiejętność daje dziecku?

Odpowiedź: Otwiera ich mózgi, serce, rozum i uczucia na nadchodzące informacje, dziecko powinno umieć je przetworzyć, posortować na półkach i być gotowym na otrzymanie kolejnej porcji informacji.

Komentarz: Powód dziesiąty: „Szkoła nie przygotowuje nas do dorosłego życia” – uważa ten chłopiec.

Odpowiedź: Myślę, że nic nie jest w stanie przygotować do dorosłego życia. Po prostu rzucamy się tam, jak w wir. To wszystko. A później wypływamy już, każdy na swój sposób.

Pytanie: A czym jest przygotowanie do dorosłego życia?

Odpowiedź: Konieczne jest stworzenie specjalnych, absolutnie wyraźnych, realistycznych obrazów z życia.

Pytanie: W szkole? Bezpośrednio dzieciom? Żeby nauczyły się z nich wychodzić, pracować z nimi i tak dalej?

Odpowiedź: Tak, omawiać. Z drugiej strony dawać im jakieś szablony, ale realistyczne. Na przykład, jak byś postąpił, gdybyś… – i przytaczać historię.

Komentarz: Konkluzja tego chłopca jest bardzo interesująca. Napisał: „Uważam, że głównym przedmiotem w szkole mógłby być przedmiot, na którym nauczyliby nas rozumienia się nawzajem. W końcu najważniejsza jest umiejętność komunikowania się”.

Odpowiedź: Uczynić tego chłopca ministrem edukacji szkolnej. To wszystko. ☺ A wszystkich tych ministrów posadzić w szkole.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Chcę nauczyć się kochać

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: „Każdy z nas często pragnie skłonić innych ludzi do zmiany zachowania lub punktu widzenia” – tak mówią psychologowie. Wiemy o tym bardzo dobrze. Szef chce zmienić podwładnych, aby pracowali ciężej. Podwładni chcą zmienić szefa, aby był bardziej elastyczny. Zmieniamy mężów, żony, przyjaciół i tak dalej. Wszystkie próby kończą się niepowodzeniem.

Psychologowie mówią: „Jest wyjście. W czterech krokach możesz zmienić prawie każdego”. Ale dodają: „Najpierw musisz zmienić siebie”.

Krok pierwszy: zmienić się z krytyka w sprzymierzeńca.

Jak zmienić się z krytyka w sprzymierzeńca? Czy ta rada może być zastosowana w praktyce, czy jest to utopia? Co Pan o tym sądzi?

Odpowiedź: Niby dlaczego miałbym się z kimś zgadzać? Nigdy w życiu! Wtedy każdy będzie mnie naginał pod siebie! Z góry nie zgadzam się na coś takiego.

Komentarz: Drugi krok: wspólnie określacie wynik, który chcecie uzyskać.

Czy to jest możliwe? Jestem przeciwko komuś, ale razem budujemy to, do czego chcemy dojść.

Odpowiedź: Całkowicie się z tym zgadzam. Wizja przyszłości powinna być wspólna. Niezależnie od tego, że jestem przeciwko temu drugiemu, że chcę go nagiąć, zmienić, konieczne jest wspólne określenie przyszłości, a następnie stopniowe zbliżanie się do niej.

Komentarz: Trzecim krokiem jest wspólna dyskusja na temat rozwiązania problemu.

Odpowiedź: Zgadza się. To nierealne, ale prawdziwe.

Komentarz: Krok czwarty: wspólnie opracujcie krok po kroku plan osiągnięcia rezultatu.

Odpowiedź: To bardzo trudne.

Komentarz: Trudne? Jeśli znajdujemy się w takich relacjach, to każdy ma swój własny plan, jak to mówią.

Odpowiedź: Tak, a potem, gdy rozwiniemy ten plan, zobaczymy, że absolutnie się nie zgadzamy.

Pytanie: Więc ten drugi zawsze zmienia plan tak, aby jemu odpowiadał, a ja – aby mi odpowiadał?

Odpowiedź: Oczywiście.

Pytanie: W takim razie pytanie brzmi: jak budować relację, aby nie próbować zmieniać drugiego człowieka? Psychologowie mówią: „Cztery kroki”. A co Pan mówi? Moją naturalną skłonnością jest zmienianie drugiej osoby tak, by pasowała do mnie. Jak tego nie robić? Ponieważ to jest klucz do wszystkich wojen, wszystkich kłótni, wszystkiego.

Odpowiedź: Po prostu kochaj. To wszystko.

I znowu wracamy do pierwszego pytania. Jeśli zrozumiemy, że najważniejszą rzeczą w naszym życiu jest bycie blisko kogoś, kto nas rozumie, pomaga nam, kocha nas, docenia nas, powinniśmy sami to bardzo docenić i poświęcić temu wszystko.

Komentarz: Oznacza to, że praktycznie naprawdę poświęcam całe swoje „ja”, które domaga się określonych warunków dla siebie. I mówię: „Chcę nauczyć się kochać”.

Odpowiedź: Tak, chcę nauczyć się kochać tę osobę, ponieważ chcę z nią być. To wszystko. I dobrze, jeśli ona czuje to samo. Wtedy jest to już naprawdę wspaniałe wzajemne i bardzo niezwykłe uczucie.

Pytanie: Tak naprawdę nie mówi Pan teraz tylko o parach, ale także o podwładnych, przełożonych i o państwach?

Odpowiedź: Praktycznie tak. Ten stan powinien przyświecać wszystkiemu – „naucz się kochać”.

Powinien być pielęgnowany. Ale, niestety, nie istnieje takie wychowanie. A kiedy się starzejemy, to zdajemy sobie z tego sprawę, nie mamy już na to siły. I dlatego nie możemy podejść do młodszego pokolenia i spróbować im coś przekazać. Oni machają do nas rękami, a my próbujemy, ale nie możemy się zbliżyć. „Gdyby młodość wiedziała, i gdyby starość mogła”.

Pytanie: Tak więc wszyscy musimy zaliczyć jakiś wybój na drodze, prawda? Tak czy inaczej, bez tego nie damy rady?

Odpowiedź: Należy pokazywać to wszystko, i to z dużą intensywnością, we wszystkich miejscach pracy, w szkołach. Ogólnie rzecz biorąc, uczyć tego ludzi. Co więcej, w każdym wieku. Wtedy całe społeczeństwo będzie wypełnione tym podejściem. Aby to wszystko wisiało w powietrzu. I wtedy będzie można kochać.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Dać szczęście drugiemu

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Proszę powiedzieć, jak Kabała odnosi się do adopcji.

Odpowiedź: Adopcja jest oczywiście dobrym uczynkiem, ponieważ mówimy o sierotach, o ludziach którzy nie mają bliskich. A kiedy dajesz im poczucie, że jest ktoś obok, kto się o nich troszczy, kto ich kocha i tak dalej, wtedy, oczywiście adopcja zamienia się w działanie, podobne do działania Stwórcy.

Tak jak my chcielibyśmy czegoś wzniosłego, silnego, wyższego, co by nam pomagało, akceptowało nas, wspierało, nas dorosłych. A dla dziecka to ogromna pustka, beznadzieja, rozpacz, że nie ma się do kogo zwrócić i nikogo nie ma! Nie możemy sobie nawet tego wyobrazić.

Dlatego adopcja, jeśli jest naprawdę dobrą adopcją, jest najlepszym czynem w naszym świecie. Ponad tym są już tylko duchowe doznania, odczucia człowieka.

Pytanie: Czy adoptowane dziecko może być bliskie na poziomie własnego dziecka?

Odpowiedź: Nawet bliższe.

Pytanie: W jakim przypadku?

Odpowiedź: W takim, gdy człowiek naprawdę pragnie zbliżyć się do dziecka i zaadoptować je. Nasze właściwości są przeciwieństwem dobroci, Stwórcy, zjednoczenia, które odkrywamy w sobie jako negatywne, jako upadki itd., są nam dane po to, by je przezwyciężać i na ich podstawie budować połączenie, miłość, które niemożliwe do odkrycia bez wcześniejszej nienawiści.

Wszystkie cierpienia pokrywa miłość. Dlatego człowiek, który adoptuje dziecko, ma w rzeczywistości znacznie większą szansę na okazanie miłości drugiemu, niż zwykły biologiczny rodzic.

Pytanie: Dlatego to może być wyższy stan?

Odpowiedź: To jest wyższy stan. Widzimy, jak w Kabale to się przed nami odkrywa, i jak to obecnie ujawnia się w ludzkości, jak bardzo jesteśmy przeciwni sobie, oddaleni, jak wzajemnie się nienawidzimy i tak dalej. Tylko po to, by w przeciwieństwie do tego odkryć miłość.

Pytanie: Czyli miłość odkrywa się, kiedy bierzemy dziecko? A bierzemy je z litości do niego czy z litości do siebie, że jestem sam, że nie mam własnych dzieci?

Odpowiedź: To naturalne. Z tego stanu, w jakim znajduje się człowiek.

Pytanie: Jaka intencja jest prawidłowa i naprawdę działa?

Odpowiedź: Dać szczęście drugiemu.

Komentarz: Ta odpowiedź wszystko wyjaśnia!

Odpowiedź: Tak. Ale czy to istnieje w ludziach?… W każdym razie ten czyn jest bardzo szlachetny, szczególny. Wszystkie wysiłki człowieka, który się na to decyduje, są w rzeczywistości wielkie.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Zwierzęta pomogą nam być ludźmi

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Lekarze weterynarii twierdzą, że obecnie ogromny procent chorób u zwierząt wynika z powodu depresji. Ogromny! Kiedyś był taki mały podręcznik o chorobach zwierząt domowych, liczący 50 stron, a teraz liczy już 500 stron. W tym podręczniku napisane jest: „Zwierzęta o dość wysokiej inteligencji chorują na depresję” – psy, koty.

To jakby mówili o człowieku: „Jeśli za oknem jest szaro i zimno, a w domu tak samo – zwierzę ma chandrę. Jeśli właściciel wychodzi na spacer z psem, z przymusu, obowiązku i bez radości – zwierzę to czuje i jest smutne. Jeśli właściciel mało komunikuje się ze zwierzęciem, gdy sam ma zły nastrój, jest rozdrażniony – zwierzę czuje się samotne”. Odnosi się wrażenie, że mówią nie o zwierzętach, a o człowieku.

Odpowiedź: Oczywiście, zwierzęta mają duszę.

Pytanie: Mówi się, że to my im wszystko przekazujemy. Że są ofiarami naszych emocji, naszej nienawiści, tego, co dzieje się na świecie.

Odpowiedź: Zwierzęta bardzo dużo czują. Bardzo! Dużo więcej niż człowiek. Człowiek zapomina się, rozprasza, ma systemy obronne… A zwierzę ich nie ma. Dokładnie czuje, co przeżywa właściciel. Dlatego kładzie się obok, kładzie pysk na twojej nodze, patrzy ci w oczy, i dla niego nie istnieje nic więcej. Jesteś dla niego bogiem. To aż przerażające! A my tego nie rozumiemy, nie współczujemy i lekceważymy to.

Pytanie: Bo sami nie czujemy, że w rzeczywistości mamy właściciela?

Odpowiedź: Tak. Nie mamy takiego przykładu.

Pytanie: Czego to może nas nauczyć? Czy możemy poczuć odpowiedzialność?

Odpowiedź: Ostatecznie wszyscy na siebie wzajemnie wpływamy. Nieożywiona, roślinna, zwierzęca, ludzka natura – są ze sobą wzajemnie powiązane. Tak więc, nawet cierpienia zwierząt, w jakiś sposób łączą się z naszymi, i odbija się to na naszym poziomie odczuwania. Wiele chorób, wiele problemów, moglibyśmy leczyć, gdybyśmy poświęcali więcej uwagi zwierzętom.

To znaczy, leczyć ludzi poprzez zwierzęta. Zatrzymać rozprzestrzenianie się depresji i innych zaburzeń na tym poziomie. Ale my tego nie potrafimy docenić, zaakceptować. Naszymi sercami nie rozumiemy ani kotów, ani psów.

Pytanie: Czy można powiedzieć, że rzeczywiście zwierzęta pojawiły się po to, by nas uleczyć z tych stanów?

Odpowiedź: Powinniśmy przyjąć zwierzęta, które żyją blisko nas, jako część nas samych i zacząć rozumieć, że możemy sami uzdrawiać się, naprawiać siebie właśnie dzięki nim.

Pytanie: Czyli w pewnym sensie Pan je uczłowiecza?

Odpowiedź: Nie, po prostu rozumiem interakcje zwierząt z człowiekiem. I to, jak bardzo zwierzę współczuje, jak bardzo dopełnia człowieka, potrafi przyjąć na siebie jego stany emocjonalne w procesie naprawy.

Pytanie: A co ma Pan na myśli mówiąc „naprawa”?

Odpowiedź: Mam na myśli to, że jeśli człowiek nie zacznie poświęcać więcej uwagi zwierzęciu, które razem z nim żyje, nie zrozumie że w taki sposób dokonuje naprawy samego siebie. A dlaczego nie? Przecież tak oddajesz mu cząstkę siebie – trochę z serca, trochę z duszy.

Pytanie: A jeśli tak zaczynam żyć, z czasem zaczynam też tak odnosić się do innych ludzi?

Odpowiedź: Oczywiście. I niekoniecznie do innych. Już samo to – jak traktujesz psa lub kota, czy inne stworzenie które masz przy sobie. Tym już wnosisz do świata swoje dobre nastawienie! To już jest twoja naprawa. Zobacz, jak one tego od ciebie oczekują, potrzebują. Zwierzęta nie mają ukrytych intencji, są przecież na zwierzęcym poziomie.

Myślę, że jeśli będziemy prawidłowo traktować zwierzęta, mogą pomóc nam stać się ludźmi.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Kiedy zniknie nienawiść

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Gulnara napisała: „Ludzi różnych narodowości i wyznań bardzo trudno jest zjednoczyć, myślę, że to niemożliwe. W trudnych chwilach jednoczą się, ale potem, gdy trudności mijają, znowu ujawnia się nienawiść jednych do drugich. Nienawiść narodowa i wiara – płyną w ludziach jak krew w żyłach. Naprawić ludzi jest bardzo trudno, zaszliśmy już za daleko, żeby się z tego wycofać”.

Odpowiedź: To prawda. Ale wszyscy mamy jedną wyższą siłę, jednego Stwórcę. Dlatego jednak możemy się zjednoczyć i połączyć z Nim! I wtedy nie będzie dla nas żadnej możliwości ucieczki, odosobnienia. Tylko w taki sposób możemy osiągnąć nasz wspólny korzeń, i w nim odnajdziemy dobrą więź między nami.

Pytanie: Czyli człowiek musi się tego dowiedzieć i zacząć do tego dążyć?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Czy to jest nasze zadanie opowiedzieć o tym człowiekowi?

Odpowiedź: To jest w zasadzie rozwiązanie wszystkich naszych problemów.

Pytanie: I wtedy nie będzie wielu narodów, tylko jakby jeden naród Stwórcy?

Odpowiedź: Tak, ludzkość i to wszystko.

Komentarz: Ludzkość. Myślę, że zbliżamy się do tego. Oczywiście potrzebne będą pewne wstrząsy i pewne rozczarowania.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”