Artykuły z kategorii Rabasz

Dlaczego obmowa jest szkodliwa?

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Dlaczego obmowa i plotkowanie są szkodliwe?

Odpowiedź: Nie ma nic bardziej szkodliwego dla ludzi niż złe myśli, a tym bardziej słowa. Ich obecność, rozwój, wpływ, oddziaływanie wyrządzają światu ogromną szkodę. Największy pożytek przynosi milczenie.

Pytanie: Opowiadał Pan, że czasami pański nauczyciel Rabasz, mówił sam do siebie i wyjaśniał, że jego słowa powinny wyjść do świata. Jaka siła kryła się w słowach, których używał?

Odpowiedź: Słowa, wypowiadane przez człowieka, tym bardziej przez kogoś takiego jak Rabasz, mają ogromną siłę oddziaływania na świat.

Zresztą słowa wypowiadane przez każdego człowieka, zarówno moje jak i twoje, rozchodzą się od nas do otaczającej nas rzeczywistości, i wpływają na wszystkich oraz na wszystko.

Pytanie: Jakie najlepsze słowo warto wypowiadać jak najczęściej?

Odpowiedź: Miłość.

Z programu TV „Błyskawiczne pytania do kabalisty”


Podnosić wielkość celu

каббалист Михаэль ЛайтманDzięki temu, że przyjaciele mówią o wielkości Stwórcy, budzi się w nich dążenie i pragnienie anulowania siebie przed Stwórcą, ponieważ zaczynają odczuwać silne pragnienie i tęsknotę za połączeniem z Nim. Rabasz. Artykuł 30 (1988) „Czego wymagać od zgromadzenia przyjaciół”

Właśnie tak powinniśmy postępować: jak najczęściej mówić o wielkości Stwórcy, ponieważ dzięki temu, będzie w nas pojawiać się coraz większe pragnienie połączenia z Nim. Nie wolno o tym zapominać.

Pytanie: Jak rozmawiać w grupie o wielkości celu, aby zostało to usłyszane?

Odpowiedź: Zobowiązywać wszystkich aby o tym mówili i codziennie poświęcać na to czas. Niech każdy z was przygotuje kilka zdań o wielkości celu i odczyta je przed wszystkimi. Powinno to wejść wam w nawyk.

Nie mogę mieć właściwego odczucia wielkości celu, jedynie to które otrzymuję od przyjaciół. Ludzie mogą się mylić, sądząc że mają poczucie wielkości celu: „Oczywiście szanuję Stwórcę, jeśli gdzieś istnieje. Oczywiście szanuję cel!” itd. Tego nie ma w człowieku! Jest to sprzeczne z jego naturą.

Prawdziwe poczucie wielkości celu, to znaczy prawdziwe poznanie Stwórcy, może kształtować się w każdym z nas, jedynie dzięki grupie.

Z lekcji nr 4 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”


Moja przyszłość zależy od przyjaciela

каббалист Михаэль Лайтман Z powyższego wynika, że miłość do przyjaciół, zasada „niech człowiek pomoże bliźniemu” oznacza, że wystarczy, jeśli każdy wspiera przyjaciela, jak znajdującego się z nim na jednym poziomie.

Ale ponieważ każdy musi uczyć się od przyjaciela, istnieją wzajemne relacje między nauczycielem i uczniem. Dlatego człowiek powinien uważać przyjaciela za wyższego od siebie. (Rabasz, „O znaczeniu przyjaciół”)

Pytanie: Z jednej strony przyjaciel jest dla mnie jak nauczyciel, czuję się wobec niego mniejszy. Z drugiej strony ja jestem jakby nauczycielem dla przyjaciela. Jak się zmieniają te poziomy?

Odpowiedź: Działają jednocześnie, tak jak w przypadku matki z niemowlęciem. Z jednej strony dziecko jest dla niej najważniejsze, a z drugiej strony cały czas się nim zajmuję, dziecko znajduje się pod jej władzą. Okazuje się, że dziecko nią kieruje, a matka troszczy się o nie, jakby nim kieruje.

Jeśli moja przyszłość zależy od przyjaciela, oznacza to, że jest dla mnie najważniejszy. Jeśli wszystko, co mogę zrobić w duchowości, robię tylko poprzez niego, to znaczy, że nie powinienem od niego otrzymywać, a obdarzać go. Nasza interakcja powinna być absolutnie odkryta i pełna. W rezultacie dochodzimy do trzeciego stanu, kiedy dwie odkryte relacje do siebie nawzajem przemieniają się w jedną całość.

Pytanie: Okazuje się, że stajemy się równi?

Odpowiedź: Jesteśmy na tyle równoważni względem celu, że nasze „my” znika i pojawia się jedna wspólna przestrzeń, wspólne życie, wspólna objętość, w której odkrywa się Stwórca.

Pytanie: Gdzie tutaj jest wiara ponad wiedzę?

Odpowiedź: Wiara ponad wiedzę pojawia się jedynie wtedy, gdy zstępujące światło, daje nam siły i zaczynamy odczuwać w sobie potrzebę obdarzania. Ta potrzeba wydzielania z siebie, obdarzania, emanowania, jest właśnie realizacją wiary ponad wiedzę.

Z programu TV „Ostatnie pokolenie”


Odkrycie Stwórcy – przez jedność

каббалист Михаэль Лайтман Człowiek nie może otrzymywać od grupy, jeśli nie jest do niej przywiązany, to znaczy, jeśli nie ceni przyjaciół. Na ile on ich ceni, na tyle może uzyskać od nich ich wpływ bez żadnej pracy, a tylko dzięki połączeniu się z grupą. [Rabasz, Artykuł 17 (1987) „Istota ważności zakazu nauczania Tory bałwochwalcom”]

Nasza praca wcale nie jest ciężka. Należy tylko połączyć się z grupą, a wszystko inne przyjdzie przez nasze zjednoczenie. Odkrycie Stwórcy przyjdzie z góry. Nie oczekujemy niczego więcej. Jednocząc się między sobą, odkryjemy Stwórcę i w taki sposób dojdziemy do celu.

Widzimy, że Stwórca nie zostawia nas w spokoju, chce, abyśmy wznieśli się w naszych właściwościach ponad siebie, egoistami i przestali cenić przynajmniej ten egoizm, w jakim się znajdujemy. Naprawdę mam nadzieję, że to zrozumiemy i zaczniemy w jakiś sposób wyciągać się z ego.

A dalej wszystko zależy tylko od nas. Jeśli każdy będzie modlił się, prosił Stwórcę, aby umniejszył go w stosunku do grupy i podniósł ją, to wtedy poprzez wznoszącą się grupę będzie mógł zobaczyć Stwórcę, który za nią stoi.

Z lekcji nr 3 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”


Na chwałę Królestwa Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман Mówimy o tym w modlitwie „Szmone-esre“, „Osiemnaście (Błogosławieństw)”: „Ojcze nasz, Królu nasz, objaw nam chwałę Twojego królestwa nad nami”. Chodzi o to, żeby Królestwo Niebieskie było dla nas nie w prochu, a w chwale.

Ci którzy dążą w ten sposób, domagają się od Stwórcy, aby objawił im chwałę Swojego królestwa. Nie mają do Niego żadnych pretensji, ponieważ niczego od Stwórcy w zamian nie żądają, lecz pragną jedynie służyć Królowi i sprawiać Mu przyjemność. I proszą, aby objawił im chwałę Królestwa Niebieskiego. (Rabasz, Artykuł 34, „Liszma i lo liszma”)

Pytanie: Skoro ludzie pragną jedynie służyć Stwórcy, dlaczego domagają się, aby On odkrył im chwałę Swojego królestwa?

Odpowiedź: Właśnie po to aby mogli Mu służyć. Jeśli Stwórca jest ukryty, to nijak nie możemy ani zbliżyć się do Niego, ani Mu służyć. W naszych oczach jawi się nam mały, albo nieobecny. Dlatego potrzebujemy, aby choć trochę odkrył Siebie. W tym stopniu będziemy mogli Mu służyć. Dlatego mówimy: „Ześlij na nas wielkość Twojej chwały, abyśmy mogli okazać Ci cześć i służyć Ci”.

Pytanie: Jak Stwórca może odkryć Swoją chwałę?

Odpowiedź: To już Jego sprawa, jak to uczyni. My prosimy, ponieważ nie możemy bez tego istnieć. Jeśli się nie odkryje, to nie będziemy mieli siły, aby obdarzać ani otrzymywać od Niego.

Otrzymywać od Stwórcy jest jeszcze trudniej niż obdarzać, ponieważ kiedy otrzymuję, wykorzystuję swoje egoistyczne pragnienia. A te pragnienia trzeba naprawić i wykorzystać tylko dla obdarzania. Wtedy moje otrzymywanie będzie dla obdarzania, a to bardzo trudna praca. Zawsze istnieje pokusa, by upaść w otrzymywanie dla siebie.

Pytanie: Jeśli nie chcemy otrzymywać od Stwórcy, czynimy redukcje na otrzymywanie, to czego się trzymamy? Co jest dla nas kryterium więzi z Nim?

Odpowiedź: Trzymamy się tego, że chcemy sprawić Mu zadowolenie. Czyniąc to, otrzymujemy przyjemność z Jego wielkości, a nie samego napełnienia.

Pytanie: A jaka jest różnica?

Odpowiedź: Z napełnienia mają przyjemność nasze egoistyczne pragnienia otrzymywania. A przyjemność z wielkości pojawia się wtedy, kiedy odczuwamy Jego wielkość we wszystkich światach, na całym świecie, tym napełniamy się, czyli naszą przynależnością do Niego.

Z lekcji na temat „Odkryć chwałę Jego Królestwa”


Nie pozwalaj innym decydować za ciebie

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jest taka przypowieść. Pewien uczeń zapytał mistrza: „Powiedziałeś, że jeśli dowiem się, kim jestem, stanę się mądry. Ale jak to zrobić?” Nauczyciel odpowiedział: „Na początek odbierz ludziom prawo do decydowania, kim jesteś. Jeden powie ci, że jesteś zły, uwierzysz mu i zasmucisz się. Inny powie ci, że jesteś dobry, ucieszysz się. Chwalą cię lub ganią, wierzą ci lub zdradzają, dopóki mają prawo decydować, kim jesteś, nie odnajdziesz siebie. Odbierz im to prawo i mnie także”.

Pytanie: Czy możliwe jest uwolnienie się od opinii innych ludzi?

Odpowiedź: Gdy widzę, jak inni osądzają świat, mnie, mojego Nauczyciela, moją nau, to oczywiście, zasmuca mnie to pod wieloma względami. Ale w zasadzie to nie za bardzo mocno i nie na długo. Znajduję na to całkowicie rozsądną odpowiedź.

Pytanie: Czy to nie skłania Pana, aby coś zmienić?

Odpowiedź: Nie, w żadnym wypadku! Czegoś podobnego już dawno nie mam!

Komentarz: Oznacza to, że nie może już Pana nikt zmienić.

Odpowiedź: Nikt.

Pytanie: Proszę wyjaśnić człowiekowi, który niepokoi się, że jakakolwiek opinia może go zmienić. Jak mądrze wytrwać i nie wpaść w żadne pułapki, krytykę i podobne rzeczy, tylko iść dalej?

Odpowiedź: To może być dane po latach. Ale ja przyjąłem to na siebie wiele lat temu, a potem już mi to nie przeszkadzało.

Pytanie: Czyli uchwycił się Pan celu, nauczyciela i to wszystko? Nie można było Pana już żadnymi sposobami oderwać?

Komentarz: Żadnymi.

Pytanie: Więc w rzeczywistości człowiek potrzebuje czegoś dobrze się uchwycić i trzymać?

Odpowiedź: Tak. I oczywiście mocno trzymać się.

Pytanie: Nawet jeśli pojawiają się wątpliwości?

Odpowiedź: Przychodzą specjalnie, żeby człowiek się tego trzymał.

Komentarz: A czy można odnaleźć siebie bez wpływu innych? Przecież miał Pan nauczyciela, był pod jego wpływem.

Odpowiedź: Bez wpływu nauczyciela, jestem nikim!

Pytanie: Pan szukał kogoś, kto będzie miał na Pana wpływ. A jak rozpoznać, że to jest ten właśnie wpływ, którego szukam?

Odpowiedź: Będąc z nim, z Rabaszem przez pierwsze kilka lat, wciąż jeździłem, odwiedzałem inne miejsca i próbowałem dowiedzieć się, co jest dla mnie odpowiednie.

Komentarz: Tak naprawdę teraz rozmawiamy o Panu.

Odpowiedź: Tak, o mnie i moim Nauczycielu! Rozmawiałem z nim o tym: „Skąd mam wiedzieć, że jest Pan prawdziwym Nauczycielem? W ciągu tych kilku tysięcy lat, odkąd istnieje Kabała, ilu ich było? Gdzie są i gdzie są ich uczniowie, i co się stało? A Rabasz odpowiedział: „Nie wiem”.

Pytanie: Czy to nazywa się „pomoc nauczyciela”, taka odpowiedź : „Nie wiem”?

Odpowiedź: Tak. Musisz sam sprawdzać.

Pytanie: Więc nauczyciel nie udowadnia niczego, tylko mówi: „Sprawdź to sam”?

Odpowiedź: Oczywiście.

Komentarz: Czyli jego wpływ na Pana polegał na tym: zobacz, czy ci to odpowiada, czy nie.

Odpowiedź: Tak, usiądziemy tutaj, poczytamy, porozmawiamy, ale bez wyjaśniania spraw osobistych.

Pytanie: Osobiste oznacza, czy ​​to twoje miejsce, czy nie twoje?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Czyli takie rozeznanie trwa dość długo u człowieka?

Odpowiedź: Stopniowo, powoli, coraz bardziej się chwytasz, potem puszczasz i upadasz, podnosisz się, znów się chwytasz. W taki sposób idziesz do przodu.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Dobra siła, wypełniająca świat

каббалист Михаэль Лайтман Trzeba wierzyć ponad wiedzę i wyobrażać sobie, jakby człowiek stał się już godny wiary w Stwórcę, odczuwa Go w swoich organach, widzi i czuje, że Stwórca rządzi całym światem jak Dobry i Czyniący dobro. [Rabasz, artykuł 28, „Co to znaczy „nie dodawajcie ani nie odejmujcie” w pracy duchowej“]

Trzeba wierzyć ponad wiedzę, tzn. wbrew swojemu zrozumieniu, opiniom, przekonaniom i wyobrażać sobie, jakbyś już stał się godny wiary w Stwórcę, tak jakbyś już Go czuł wszystkimi swoimi organami, widział i czuł, że Stwórca rządzi całym światem jak Dobry i Czyniący dobro. Musimy to sobie jasno wyobrazić.

I choć w obecnej chwili nie czuję Stwórcy jako Dobrego, wypełniającego cały świat swoim dobrym traktowaniem, to staram się jak tylko mogę, wyobrazić sobie, co to jest za świat, w którym przejawia się takie zjawisko, kiedy wszystko wokół jest wypełnione objawieniem dobrej siły. Gdziekolwiek bym się zwrócił, cokolwiek bym pomyślał, cokolwiek bym zrobił, z czym bym się zetknął, wszędzie widzę przejaw dobroci Stwórcy. Jego obecność wypełnia cały świat.

Wyobraź sobie, że Stwórca (dobra, pozytywna siła) wypełnia cały świat, a z przyjaciółmi łączycie się w taki sposób, że chcecie odczuć tę siłę w swojej intencji ku dobroci. Chcecie zrobić z siebie detektor, który odkrywa tę siłę w takim stopniu, w jakim pragniecie stworzyć ją miedzy sobą w grupie.

Do tego musi być kilka osób, które oddają, pozytywnie wpływają na siebie nawzajem w taki sposób, aby w połączeniu między sobą odkryć właściwość, która objawiłaby im Stwórcę, który wszystko wypełnia. W taki sposób tworzymy kli (naczynie) dla odkrycia Stwórcy.

Mamy do tego wszystko. Nie ma znaczenia, że ​​jeszcze nic nie widzimy i nie czujemy. Najważniejsze, że jesteśmy razem. Będziemy dążyć do tego, jak tylko możemy. I zgodnie z tym stopniowo zmusimy Stwórcę, aby odkrył się w połączeniu, które sztucznie, jakby po omacku tworzymy między sobą.

Z lekcji nr 5 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”


Sukkot – zbliżanie się do Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман Święto Sukkot pozwala lepiej zrozumieć pracę duchową, jest to sposób zbliżenia się człowieka do Stwórcy. Za pomocą naszego zjednoczenia i ograniczenia swojego egoizmu tworzymy dla Stwórcy miejsce, w którym On może obłóczyć się i odkryć między nami. Charakter tej pracy zmienia się w zależności od głębi pragnienia i jego stanu na różnych stopniach zbliżania się do Stwórcy. Dlatego istnieją różne czasy, które różnią się w swojej pracy: specjalne dni, święta, dni i noce, tygodnie itd.

Teraz wyjaśniamy szczególny rodzaj, specjalną formę zbliżenia się do Stwórcy, która nazywa się „Sukkot”. Zasadniczo praca ta zawsze obejmuje w sobie te same komponenty: pragnienie czerpania przyjemności, skrócenie, ekran, odbite światło, ale z różnymi rodzajami połączenia między naprawionym pragnieniem i Wyższą Siłą, źródłem światła.

Właśnie dlatego studiujemy tradycje świąteczne – nie jako ludowe zwyczaje, ale jako metodę szczególnego zbliżenia się do Stwórcy. Ponieważ istnieje związek między gałęzią a korzeniem i dlatego w naszym świecie odzwierciedla się stan duchowych korzeni. W czasie, gdy istnieje szczególne otaczające światło, które przynosi materialne święto Sukkot na ten świat, warto studiować wyższe duchowe korzenie tego święta.

Z wyższych korzeni w nasz świat schodzą różne stany, odzwierciedlając w naszym świecie święta i szczególne tradycje.

* * *

Znajdujemy się w rzeczywistości swojego pragnienia rozkoszować się, które rysuje dla nas cały ten świat. Ale żeby zobaczyć prawdziwy świat, trzeba podnieść się ponad ten egoistyczny obraz. I dlatego konieczne jest, aby zrobić pokrycie (schach), to znaczy podnieść ważność pojęć, w których nie ma żadnego pożytku z rozsądnego, egoistycznego punktu widzenia: wiary, obdarzania, połączenia, miłości.

Nikt nie docenia takich rzeczy w naszym świecie. Z reguły najbardziej egoistyczni ludzie, którzy dążą do władzy, pieniędzy, sławy, lubią porozmawiać o miłości do ludzi. Ale my rozumiemy, że to tylko dlatego, aby zdezorientować innych i przejąć nad nimi władzę.

Sukkot to rewolucja, która ma miejsce po tym, jak człowiek decyduje się rozpocząć „Nowy Rok”, nowy okres. Wszystko, co wcześniej było dla niego nieistotnym „śmieciem”, odrzucanym przez egoistyczne pragnienie, teraz zbiera i podnosi ponad swoją głową.

Te rzeczy nie mogą być na wysokości głowy, dlatego że nie ma w nich racjonalnego znaczenia. Ale trzeba je podnieść ponad wiedzę, wbrew swojej logice, ceniąc ponad wszystkim, co istnieje na tym świecie. Najważniejsze dla mnie staje się zjednoczenie, miłość, obdarzanie – wszystko, związane z naprawą pragnienia.

Jeśli człowiek tak myśli, oznacza to, że on buduje Sukkę i uświęca ją, siedząc w jej cieniu i rozkoszując się. Tylko w takiej formie może osiągnąć „uszpizin”, miejsce dla honorowych gości. Każdego dnia coraz bardziej zbliżając się do Stwórcy. Siedem dni Sukkot znajduje się naprzeciw siedmiu sefirot, które odkrywają się w naszym naprawionym duchowym naczyniu (kli).

* * *

Z listu Rabasza nr. 36: Sukka jest „cieniem wiary” i od strony sądu powinno być „cienia więcej niż słońca”. Jeśli człowiek sam nie dodaje właściwości cienia, to z góry okazuje się jemu miłosierdzie i zakrywa się przed nim słońce. I wtedy człowiek złości się, ponieważ chce jak najwięcej słońca, a dostaje cienie. Ale jeśli człowiek przezwycięża cień, to dają mu właściwość słońca i wtedy musi sam dodać cieni. A jeśli nie dodaje, to dodają mu właściwość cieni z góry i tak to się powtarza. Dopóki nie stanie się godny wiecznego połączenia.

To nazywa się „taniec“. Stwórca gra z człowiekiem, dając mu raz więcej, raz mniej, i sprawdzając jego reakcję. A człowiek powinien cały czas utrzymywać cień, żeby jego ekran pokrywał całą jego wiedzę, to znaczy zawsze powinien pozostawać w obdarzaniu.

Z lekcji na temat „Sukkot”


Nauka u Rabasza: Jak to naprawdę było

каббалист Михаэль Лайтман Kongres w Mołdawii. Lekcja nr 8

Pytanie: Cały czas poszukiwał Pan sensu życia. Ten świat nie zadawalał Pana. Kiedy przyjechał Pan do Izraela, spotkał Rabasza. Co Pan zobaczył?

Odpowiedź: Do Rabasza nie trafiłem od razu. Na początku zapoznano mnie z ludźmi, którzy, jak mi mówiono, mogli dać odpowiedzi na moje pytania. Pytałem o sens życia, szukałem tego. Kierowano mnie do różnych działaczy religijnych, którzy mówili jedynie: wykonuj to czy tamto, módl się, a wszystko będzie dobrze. Ale to absolutnie mnie nie zadawalało! Miałem wykształcenie uniwersyteckie i ogólnie to było nie dla mnie.

Do Rabasza trafiłem przypadkiem, kiedy już z bezsilności zgodziłem się pojechać ze swoim przyjacielem szukać nauczyciela. Już wcześniej szukaliśmy w różnych miejscach. Ale tu uderzyło mnie to, że ten człowiek zaczął wyjaśniać to, co mnie interesowało prostymi słowami, nie opierając się na żadnych dogmatach, schematach.

Możesz być mężczyzną czy kobietą, wierzącym lub niewierzącym, możesz być choćby z innej planety, to bez znaczenia, Rabasz tłumaczył wszystkim jednakowo. Dlatego że prawda jest prosta i dla wszystkich jednakowa! To mnie natychmiast urzekło.

Na każde pytanie padała bardzo dokładna, prosta odpowiedź, która wzbudzała nowe pytania, nowe odpowiedzi, ale wszystko to było zbudowane, można by rzec, naukowo, chociaż przede mną siedział człowiek, który nie skończył nawet średniej szkoły. Ale ponieważ studiował Kabałę, doskonale orientował się we wszystkich moich pytaniach i zawsze miał gotowe odpowiedzi.

Pytanie: Co się działo w tej małej grupie sześciu osób? Jak była zorganizowana?

Odpowiedź: Wtedy u Rabasza rzeczywiście uczyło się sześć osób, które wcześniej uczyły się również u Baal HaSulama. Z nimi była krótka rozmowa: „Siadamy i uczmy się. Żadnych odpowiedzi na twoje pytania. Bo nie będzie końca.

Powinieneś uczyć się tak, aby później samemu odpowiadać na swoje pytania”. Inaczej się nie da. Tak samo jest teraz z ludźmi, którzy do nas przychodzą, możemy wyjaśniać ile chcemy, odpowiadać na różne sposoby, ale dopóki sami nie nauczą się odpowiadać sobie, nic nie osiągną.

Cała ta szóstka starszych ludzi miała bardzo interesujące podejście do życia. Nie interesowało ich nic poza Kabałą. Reszta była bardzo prosta: proste jedzenie w czasie posiłków, zwyczajne pieśni i tak dalej. Ale najważniejsze było to, że mieli odpowiedzi na pytania, których ja z całym moim wykształceniem nie mógłbym usłyszeć ani od siebie, ani kogokolwiek innego.

Pytanie: Wspólnie uczyliście się, odbywaliście posiłki i zebrania przyjaciół. Jak to wyglądało?

Odpowiedź: Zajęcia odbywały się codziennie od trzeciej w nocy do szóstej godziny rano. A wieczorem odbywały się półtoragodzinne lekcje, przeznaczone dla wszystkich chętnych. Na te lekcje przychodzili różni ludzie, nie tylko ci którzy uczestniczyli w porannych zajęciach. Posiłki odbywały się w czasie nowiu księżyca. Nów księżyca jest szczególnym świętem u kabalistów.

Pytanie: Czy byli odpowiedzialni za organizację posiłków?

Odpowiedź: Tak, za wszystko byli wyznaczeni odpowiedzialni. Co miesiąc wyznaczano nowego odpowiedzialnego za posiłki. Po dwóch miesiącach nauki powiedziałem, że jestem gotowy zorganizować posiłek, czyli zamówić, zapłacić i przygotować go. Na te posiłki zbierało się nie sześć, a do 60 osób.

Pytanie: W którym momencie poczuł Pan, że będzie Pan nauczać?

Odpowiedź: Właściwie nauczałem już wcześniej, ponieważ zapraszano mnie, by prowadzić spotkania w Agencji Żydowskiej (Sochnut). Nie mogę powiedzieć, że szczególnie mnie tam ciągnęło, ale nie byłem przeciwny, to mnie zainspirowało. Ponieważ jeśli mam nauczać, to znaczy, że muszę się przygotowywać, uczyć i rozwijać. To pomogło mi studiować takie rzeczy w Kabale, do których sam bym się nie zbliżył, ponieważ osobiście mnie nie interesowały.

Pytanie: Ale czy Pan czysto egoistycznie rozumiał, że musi wziąć wszystko od Rabasza, żeby przekazać dalej? Czy miał Pan takie odczucie?

Odpowiedź: Tak, niewątpliwie. Jeśli siedzisz wśród sześciu 70-letnich starców, którzy mówią, że ta nauka dotyczy naprawy świata i że bez niej świat nie może istnieć, pojawia się pytanie: kto dalej będzie prowadzić tę naukę? Okazało się, że w tamtym czasie w zasadzie nie było komu kontynuować.

Dlatego od razu zacząłem zapisywać wszystko, wszystko co usłyszałem, zarówno w zeszycie, jak i na magnetofonie. Nie opuszczała mnie myśl, że wszystko to będę musiał zachować i przekazać dalej. Nigdzie wcześniej nie słyszałem takiej mądrości, którą poznałem od nich: podstawy świata, podstawy natury i wzajemnego oddziaływania jej części. Tego przeciez nigdzie nie ma. Dlatego natychmiast zacząłem wszystko zapisywać i systematyzować.

Pytanie: Jak Rabasz odnosił się do uczniów i ludzi z zewnątrz?

Odpowiedź: Rabasz lubił czuć się swobodnie, nie ujawniając nikomu, że jest wielkim kabalistą, znawcą natury i zarządzania całym światem. Nic takiego w nim nie było. Na zewnątrz nie chciał się w żaden sposób ujawniać.

Otaczali go ludzie, którzy całe życie pracowali na bardzo prostych stanowiskach. Rabasz sam pracował przy układaniu dróg, przy żelbetonowych pracach, na budowie; nosił kamienie i cegły, stawiał ściany. Jego uczniowie również ciężko pracowali, dopiero na starość przeszli do lżejszych prac. Generalnie nie chcieli się wyróżniać w świecie; nie było im to potrzebne.

Pytanie: Jak Rabasz fizycznie przygotowywał się do lekcji?

Odpowiedź: Widziałem, że w wolnym czasie sam przechodził ten sam materiał, którego uczyliśmy się na lekcji. Zajęcia kończyły się o szóstej rano, i nawet nie kładł się spać. Gdy o dziewiątej rano przychodziłem do niego, żeby zabrać go do parku lub gdzieś indziej, to często zastawałem go drzemiącego przy biurku, a przed nim leżała otwarta „Nauka Dziesięciu Sefirot”, w tym miejscu, gdzie się uczyliśmy. Czyli także sam kontynuował naukę.

Komentarz: Grupa Rabasza zaczęła się praktycznie od tego rewolucyjnego kroku, kiedy przyprowadził Pan do niego 40 uczniów. Pomimo sprzeciwu religijnego miasta i religijnych krewnych, dokonał tego przełomu i przyjął ich. A potem zrobił coś, czego się Pan po nim nie spodziewał: zaczął pisać artykuły o grupie.

Odpowiedź: Raczej zaczął to robić na moją prośbę. Kiedy przyprowadziłem do niego uczniów, poprosił mnie, żebym z nimi porozmawiał. A ja nie wiedziałem, o czym mam z nimi rozmawiać. Co mogłem im powiedzieć? Wtedy zaczął pisać. Dosłownie fragmenty: na pół kartki, na kartkę. I tak dalej.

Pytanie: Rabasz napisał 20 artykułów, które studiujemy i będziemy studiować praktycznie przez cały czas, ponieważ znajdujemy w nich coraz większą głębię. Czy miał nadzieję, że z tych ludzi, których Pan przyprowadził, zostanie stworzona grupa?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Ale ta nadzieja szczególnie się nie spełniła?

Odpowiedź: Rabasz miał mało czasu. Przyprowadziłem do niego ludzi w 1983 roku, a on zmarł w 1991 roku. Sześć lat to bardzo krótki czas, aby ludzie zaczęli właściwie współdziałać ze sobą. Oczywiście, zaczęła formować się żywa, prawdziwa kabalistyczna grupa, ale do końca sformować się nie zdążyła. To wymaga lat.

Pytanie: Co było po odejściu Rabasza?

Odpowiedź: Cały czas byłem związany z Rabaszem, a nie z grupą, dlatego dla mnie jego odejście było wielkim ciosem. Został odcięty korzeń, z którego wyrastałem i piłem, jak ze źródła.

Ludzie, których do niego przyprowadziłem, byli mniej lub bardziej związani ze sobą w różne podgrupy, jak to zwykle bywa w gronie ludzi połączonych różnymi okolicznościami czy wewnętrznym podobieństwem. Ale mnie praktycznie z nimi nic nie łączyło.

Pytanie: Wynika z tego że Pana grupą był Rabasz. Skąd u Pana, praktycznie indywidualisty, po pewnym czasie pojawiło się potężne pragnienie stworzenia grupy? Skąd miał Pan poczucie, że tylko to jest sposobem na rozwój?

Odpowiedź: Dlatego że tak właśnie jest. Rabasz napisał o tym. Ja i on też byliśmy grupą: dwóch przyjaciół, którzy nieustannie sobie nawzajem pomagali. To była grupa. Nie mogę tego inaczej powiedzieć. Przynajmniej on tak do tego podchodził. Co do pozostałych uczniów, myślę, że Rabasz nie pozwalał mi ściśle się z nimi związywać. Najwyraźniej wystarczało mu, że byłem związany z nim.

Z 8 lekcji Kongresu w Mołdawii, 08.09.2019


Zamykając wielki łańcuch dusz

каббалист Михаэль ЛайтманJak wielu ludzi na świecie jest dzisiaj w prawdziwym strachu i poczuciu bezradności. Nie znajdują żadnego usprawiedliwienia na swoje cierpienia, nie wiedzą co robić, jak się wyżywić jutro czy za kilka miesięcy. Niektórzy martwią się o to, co stanie się z ich miliardami, podczas gdy inni nie wiedzą, jak przeżyć, gdy skończą się ostatnie grosze.

Każdy cierpi na swój sposób, ale nikt nie rozumie, jak funkcjonować dalej. Nagle otrzymaliśmy z góry taki prezent, że możemy patrzeć na ten świat ludzkim spojrzeniem, a nie jak małe i nieszczęsne, pobite zwierzęta. A wszystko to dzięki odkryciom Baal HaSulama, które dotarły do ​​nas za pośrednictwem jego duszy. Rabasz był przejściowym łącznikiem między nami i Baal HaSulamem.

Baal HaSulam kierował do nas światło ze świata Nieskończoności poprzez swoją doskonałą duszę, która osiągnęła swoją ostateczną naprawę. Ale prosił o opuszczenie, dlatego że inaczej nie mógłby nawiązać kontaktu z ludźmi. Dopiero po tym, jak został opuszczony o wiele stopni, był w stanie napisać „Naukę Dziesięciu Sefirot“ i „Komentarz do Księgi Zohar“. Nie rozumiemy tego stopnia, który miał przedtem – tej największej wysokości, z której nie mógł nawet nic opowiedzieć słowami.

Czyli, było to na poziomie GA“R świata Acilut i powyżej, gdzie znajduje się światło, nieobleczone w pragnienia. Stamtąd Baal HaSulam nie mógł zwrócić się do człowieka i być usłyszanym, dlatego poprosił, aby opuścić go niżej. Faktycznie wypełnił swoją misję, której Stwórca od niego oczekiwał, wiedząc, że będzie o nią prosił i ją wypełni.

A my jesteśmy na pośrednim stopniu między Rabaszem, Baal HaSulamem – i ludzkością. Z jednej strony musimy wznieść się, aby zrozumieć to, co powiedział Baal HaSulam. Z drugiej strony musimy zejść do ludzi i zrozumieć, czego od nas potrzebują i w jakiej formie mogą przyjąć nasze przesłanie. Musimy dotrzeć do obu tych biegunów – zarówno na górze, jak i na dole.

Baal HaSulam i Rabasz przemawiali z góry. A my jesteśmy na dole, poniżej parsy, aby móc dotknąć i przebudzić świat, a następnie wraz z całą ludzkością wznieść się w górę przez machsom i włączyć się w wyższą Malchut. Na tym polega nasza misja.

Z rozmowy na posiłku, poświęconym dniu pamięci Baal HaSulama