Artykuły z kategorii Wiadomości

Nowy lek, który ma celować tylko w raka, nie zabije go

Naukowcy z Uniwersytetu w Tel Awiwie (TAU) poinformowali, że opracowali nowy sposób dostarczania leków bezpośrednio do komórek nowotworowych, zamiast jak dotychczas rozpraszać je po całym organizmie. Według magazynu „Science Daily”, „badanie otwiera nową drogę do spersonalizowanej i precyzyjnie ukierunkowanej walki z rakiem”. Prof. Dan Peer, kierownik zespołu badawczego, stwierdził, że ich celem było „wyciszenie enzymu HO1, który umożliwia guzom rozwinięcie odporności na chemioterapię i ukrycie się przed układem odpornościowym. …Nasz nowy nanolek” – zapewnia – „potrafi precyzyjnie namierzyć komórki nowotworowe, wyciszyć enzym i wystawić guz na działanie chemioterapii, nie powodując przy tym żadnych uszkodzeń w otaczających go zdrowych komórkach”. Jestem jak najbardziej za zaawansowaną medycyną, ale medycyna nie jest w stanie wyleczyć przyczyny raka, a bez wyleczenia przyczyny to jest jak usunięcie jednej nieszczelności w rurze tylko po to, aby przekonać się, że gdzieś obok powstała nowa.

Rak jest unikalną chorobą. Rozwija się, gdy komórki zaczynają konsumować swoje środowisko i rozrastać się jego kosztem. W końcu rak sam sprowadza na siebie śmierć, zabijając ciało, które go utrzymuje, ale nie może pomóc samemu sobie.

To „samolubne” zachowanie nowotworów jest bardzo podobne do tego, w jaki sposób zachowujemy się wobec siebie nawzajem i wobec środowiska. Chociaż jesteśmy zależni od obydwu tych elementów, nasz stosunek do nich jest oportunistyczny i niszczący i jednocześnie nie potrafimy sobie pomóc. W tym sensie ludzie są rakiem Ziemi.

Chociaż nie jest tak, że im bardziej ktoś jest egoistą, tym bardziej jest narażony na zachorowanie na raka, to jednak coraz częstsze występowanie raka w społeczeństwie ludzkim jako całości jest wynikiem naszego coraz bardziej eksploatacyjnego stosunku do Ziemi i do siebie nawzajem. Tak jak mili i hojni ludzie, a nawet małe dzieci, mogą zachorować na raka, tak skutki niewłaściwej postawy ludzkości mogą się ujawnić w częściach świata, które nie są szczególnie eksploatowane. Istnieje tu wzajemna odpowiedzialność: Tak jak cały organizm cierpi, gdy zachoruje jeden organ, tak cała ludzkość cierpi, gdy jej ogólna postawa staje się chora, czyli działająca na szkodę.

Rak nie jest jedynym skutkiem naszego nadużycia. W zasadzie są nimi wszystkie nasze choroby. Jednak rak jest najbardziej wyrazistym przypadkiem choroby „egoistycznej”, ponieważ sposób, w jaki on działa, jest bardzo podobny do tego, w jaki sposób zachowujemy się wobec siebie nawzajem, wobec zwierząt i roślin oraz wobec całej Ziemi.

Ponieważ rak jest chorobą „egoistyczną”, jedynym lekarstwem na niego jest wyleczenie naszego egoizmu. Wyeliminowanie raka wymaga zatem wykorzenienia egoizmu z naszego społeczeństwa. Jest to oczywiście proces edukacyjny, a nie medyczny, ale korzyści z niego płynące odczujemy w każdym aspekcie naszego życia. Edukacja w zakresie wzajemnych relacji i brania innych pod uwagę przyniesie korzyści nie tylko naszemu zdrowiu, ale także naszej gospodarce, bezpieczeństwu, wpłynie na poziom narkomanii i przestępczości związanej z narkotykami oraz ogólnie na poziom naszego życia i dobrobytu.

Nawet jeśli nie widzimy wyraźnego związku między rakiem a egoizmem, wyeliminowanie tego ostatniego jest niewątpliwie wartościowym celem. Dlatego proponuję, abyśmy najpierw spróbowali, a kiedy zobaczymy rezultaty, nie będziemy chcieli przestać.

Źródło: https://bit.ly/3wnXQAK


Czy rzeki na niebie zalewają Ziemię?

„Kiedy w marcu temperatury na Antarktydzie wzrosły do 38 stopni Celsjusza powyżej normy – czyli około 70 stopni Fahrenheita – załamał się szelf lodowy wielkości Los Angeles” – pisze CNN. „Ciepło wdarło się do atmosfery przez tak zwaną rzekę atmosferyczną” – czytamy dalej – „długi pióropusz wilgoci, który transportuje ciepłe powietrze i parę wodną z tropików do innych części Ziemi. … te 'rzeki na niebie’ – które zrzucają deszcz i śnieg, gdy spadają na ląd – powodują również ekstremalne temperatury, topnienie powierzchni, rozpad lodu morskiego i duże fale oceaniczne, które destabilizują szelfy lodowe na Półwyspie Antarktycznym.” Za każdym razem, gdy dochodzi do katastrofy, szukamy jej bezpośredniej przyczyny. W ten sposób unikamy uznania prawdziwej przyczyny naszych przeciwności: ludzkiej natury.

Nie tylko klimat staje się niegościnny. Także znikające lasy i szalejące plagi, które mówią nam: „Jesteście zagrożeniem! Jesteście plagą! Nadużyliście gościnności!”. Naukowcy ostrzegają, że jeśli nie powstrzymamy globalnego ocieplenia, stracimy nasze nadmorskie miasta. Myślę, że jest o wiele gorzej: Cała nasza planeta stanie się nieprzyjazna do zamieszkania przez ludzi z naszego własnego powodu. Ziemia jakby czuła do nas obrzydzenie.

Mówi się nam, że dzieje się tak, ponieważ zanieczyszczamy powietrze, wodę i glebę, niszczymy lasy, polujemy na inne gatunki aż do wyginięcia i wydobywamy z Ziemi o wiele więcej, niż może ona dać bez załamania całego ekosystemu. Są to z pewnością wady naszego zachowania, ale jest powód, dla którego tak się zachowujemy. Naszą główną zbrodnią jest nasz stosunek do siebie nawzajem.

Jakąkolwiek krzywdę wyrządzamy Ziemi, czynimy ją dziesięć razy gorszą sobie nawzajem. Szkody, które wyrządzamy Ziemi, są częścią naszych wysiłków, aby wyrządzić krzywdę innym ludziom i narodom; to kolejny aspekt naszej walki przeciwko sobie. Jeśli przestaniemy walczyć ze sobą, przestaniemy też niszczyć nasz wspólny dom, a przyroda zregeneruje się i znów stanie się dla nas przyjazna.

To prawda, że nie jest łatwo przestać walczyć ze sobą, gdy panuje nieufność i wrogość. Od narodów po jednostki, agresja i zastraszanie dominują i w istocie definiują nasze relacje. Skoro jednak Ziemia już nas wypiera, nie mamy innego wyboru, jak tylko się zmienić, jeśli chcemy przetrwać.

Do przejścia jest proces edukacyjny, ale musi się zacząć od uznania, że naszym problemem nie jest to, że spalamy za dużo paliw kopalnych, jemy za dużo mięsa czy zanieczyszczamy ziemię i wodę plastikiem. Nasz problem polega na tym, że wyrządzamy te wszystkie krzywdy, aby krzywdzić i niszczyć innych, aby ich obezwładniać i podporządkowywać sobie, aby być dumnym i zaspokajać swoje ego.

Kiedy przyznamy, że nasz egoistyczny stosunek do innych jest naszym podstawowym problemem, będziemy mogli się z nim uporać. Nauczymy wznosić się ponad nasze ego i współpracować ze sobą. Najpierw jednak musimy przestać łudzić się, że zatapiają nas rzeki na niebie. Toniemy w egoizmie i to jest nasz prawdziwy problem.

***

[Podpis pod zdjęciem: Obrazy satelitarne pokazują dramatyczny marcowy upadek szelfu lodowego Conger Gdzie: Antarktyda Kiedy: 29 marca 2022 Źródło: Obserwatorium Ziemi NASA. Stosunkowo często zdarza się, że szelfy lodowe na Antarktydzie rodzą góry lodowe. Rzadziej zdarza się, by szelf lodowy całkowicie się rozpadł. W marcu 2022 r. na Antarktydzie Wschodniej dokonały się obie te rzeczy. Załamanie to zmieniło kształt części krajobrazu Antarktydy, gdzie kiedyś uważano, że przybrzeżny lód lodowcowy jest stabilny. Zmiana nastąpiła szybko. Na początku marca 2022 roku pływający szelf, zasilany przez lodowce Glenzer i Conger, był wciąż nienaruszony. W połowie tego miesiąca już się rozpadł. Tych pare zdjęć, z 9 stycznia i 23 marca, wykonanych przez instrument OLI (Operational Land Imager) na satelicie Landsat 8, przedstawia szelf przed i po jego rozpadzie. „Cały szelf zapadł się w ciągu zaledwie dwóch tygodni” – powiedział Christopher Shuman, glacjolog z Uniwersytetu Maryland w Baltimore County, pracujący w Goddard Space Flight Center NASA. Lodowe resztki zarówno lodu szelfowego, jak i przyległego lodu morskiego w ciągu kilku tygodni wypłynęły z wód wokół wyspy Bowman. „Wszystko to zajęło mniej niż miesiąc” – mówi Shuman. „To była niezła eksplozja”. Utrata szelfu lodowego jest problematyczna, ponieważ może pośrednio przyczynić się do podniesienia poziomu morza. Szelfy lodowe są w zasadzie „pasem bezpieczeństwa” podtrzymującym resztę pokrywy lodowej Antarktydy – mówi Walker. Kiedy się zapadają, znajdujący się za nimi lód może szybciej spływać do oceanu. „I to właśnie podnosi poziom mórz”. Jak na standardy Antarktydy, szelf lodowy i lodowce, które powstrzymywał, są stosunkowo niewielkie, więc oczekuje się, że wpływy z załamania będą minimalne. Naukowcy są bardziej zaniepokojeni lokalizacją zapadnięcia. „Wszystkie poprzednie załamania miały miejsce na Antarktydzie Zachodniej, a nie na Antarktydzie Wschodniej, która do niedawna była uważana za stosunkowo stabilną” – powiedział Walker. „Jest to coś w rodzaju próby generalnej przed tym, czego możemy się spodziewać po innych, bardziej masywnych szelfach lodowych, jeśli będą się one nadal topić i destabilizować. Wtedy naprawdę miniemy punkt zwrotny, jeśli chodzi o spowolnienie wzrostu poziomu morza.” REUTERS]

Źródło: https://bit.ly/3sDW1NK


Dlaczego nie możemy przestać się kłócić

Kiedy przyglądamy się historii ludzkości, widzimy, że ludzie zawsze ze sobą walczyli. Wydaje się, że tak naprawdę nigdy nie ma pokoju, a jedynie przerwa między walkami. Skłonność człowieka do nieustannej walki wydaje się jeszcze bardziej niezrozumiała, gdy porównamy ją z naturą, w której walka toczy się tylko po to, by się najeść, uniknąć bycia zjedzonym lub w celu odbycia godów, chociaż nawet wtedy zwierzęta rzadko się nawzajem krzywdzą.

Dlaczego wobec tego ludzie walczą, skoro nie ma żadnego egzystencjalnego powodu, który by ich do tego zmuszał? Co więcej, nawet jeśli walka nie odbywa się z użyciem broni, to i tak jesteśmy w stanie wojny, spieramy się, debatujemy i walczymy o zdobycie opinii publicznej. Krótko mówiąc, cała nasza egzystencja składa się z walki.

Jest ku temu wytłumaczenie. Pozornie może się wydawać że nie ma ku temu żadnego egzystencjalnego powodu, który skłaniałby nas do walki, ale tak naprawdę jest. Podczas gdy zwierzęta walczą o przetrwanie fizyczne, nasza walka toczy się na poziomie duchowym.

Nasze ego popycha nas do wywyższania się i triumfowania nad innymi, ponieważ bez poczucia wyższości nie czujemy sił życiowych pomimo istnienia naszych ciał. Nic nie jest gorsze dla ego niż upokorzenie, ludzie z tego powodu odbierają sobie życie. Innymi słowy, czujemy się żywi tylko wtedy, gdy dominujemy nad kimś innym. Jest to jedyne potwierdzenie naszego istnienia, podlegające akceptacji ego.

To zmusza nas do ciągłej walki między nami nawet jeśli nie zachodzą ku temu żadne, racjonalne przyczyny. Wzajemna komunikacja na każdym poziomie jest nieustającą rywalizacją i wydaje się, że przesądzona jest nasza przyszłość, która jawi się jak ustawiczny poligon, aż do śmierci.

Ale wreszcie, zdeterminowani taką sytuacją zmuszeni jesteśmy postawić sobie pytania o sens naszego życia, o zasadność wzajemnego wyrządzania sobie krzywdy i o przyczynie skali okrucieństwa na tym świecie. Aż wreszcie rodzi się pytanie – dlaczego istniejemy?!

W efekcie te pytania prowadzą nas do uświadomienia sobie, że na tym świecie istnieją dwie przeciwstawne siły – pozytywna i negatywna.

Siła pozytywna tworzy życie, ciepło, wzrost i połączenie, podczas gdy siła negatywna generuje śmierć, zimno, rozkład i oddzielenie. Obie te siły są niezbędne dla naszego istnienia. Życie powstało dzięki obu tym siłom i obie potrzebne są do rozwoju i zmiany. To paradoksalnie wyjaśnia dlaczego u podstaw inicjowania wojen leży pragnienie odczuwania własnego istnienia.

Satysfakcja dominacji jednego państwa nad drugim w efekcie wojny słabnie jednak po jakimś czasie i wojna traci siłę napędową. Trzeba wiedzieć, że taka forma rozwiązywania konfliktów pomiędzy państwami jest okazją usatysfakcjonowania ego przywóców państw, niestety najgorszą z możliwych.

Znacznie lepszym rozwiązaniem dla utrzymania istnienia i zapewnienia mu rozwoju jest pokój. Hebrajskie słowo oznaczające pokój to szalom, od słowa szlemut, które oznacza całość lub dopełnienie. Innymi słowy, wzajemne uzupełnienie jest najlepszą gwarancją zachowania życia na ziemi, szczególnie, że siła jednej z nich generuje siłę drugiej, ponieważ współpraca między nimi nieustannie napędza je do ewolucji.

Aby położyć kres wszelkim konfliktom, musimy zrozumieć ten proces i zaakceptować go. Innymi słowy musimy przekierować nasze działania na konstruktywną współpracę w miejsce destrukcyjnych wojen. Dobrym przykładem takich działań są sportowcy, którzy chcąc poprawić swoje wyniki stawiają sobie coraz większe wyzwania na drodze do doskonalenia się.

Podobnie reszta ludzkości, szybko będzie rozwijać się na drodze konstruktywnej współpracy, wzajemnego uzupełniania się. Stanie się taka, kiedy wszyscy zrozumiemy, że negatywne zachowania jak kontrola czy upakarzanie innych stoi w sprzeczności do osiągnięcia wspólnych sukcesów i musimy zastąpić działaniami mającymi na celu wspieranie się, a poprzez to wzajemne doskonalenie.

W perspektywie, poprzez wspólną kooperację opartą o wzajemne uzupełnianie się wyeliminujemy zjawisko nieprzyjemnych różnic w postrzeganiu ludzi jako lepszych czy gorszych. Zrozumiemy wówczas, że ludzie których do tej pory odbieraliśmy jako naszych przeciwników, są w gruncie rzeczy wspierającymi nasze działania i, że jesteśmy bardzo zależni jeden od drugiego.

Zmiany te są niezbędne i tylko one umożliwią nam zbudowanie na całym świecie pokoju, który będzie przejawiał się nam w poczuciu szczęśliwości.

Źródło: https://bit.ly/3yklZtt


Depresja pojawia się wcześniej

Ośrodek badawczy „Our World in Data” z siedzibą w Oksfordzie opublikował niedawno raport, z którego wynika, że w wielu krajach „depresję diagnozuje się u ludzi w młodszym wieku niż w przeszłości”. Raport wykazał, że na przykład w Danii w 1996 roku największy odsetek osób, u których zdiagnozowano depresję, był w wieku około pięćdziesięciu lat. Dwadzieścia lat później, w 2016 roku, najwięcej osób, u których zdiagnozowano depresję, było w wieku dwudziestu czterech lat. Chociaż ośrodek badawczy szersze rozpoznanie przypisał rosnącej gotowości do „poszukiwania leczenia zaburzeń psychicznych”, inni badacze znaleźli różne przyczyny depresji diagnozowanej w młodszym wieku.

Rzeczywiście, żyjemy w wyjątkowych czasach. W poprzednich czasach ludzie byli bardziej związani z ziemią, z glebą. Dziś wszystko jest sztuczne. Rodzimy się i żyjemy w murach szpitala, potem w murach domu, potem w murach szkoły, potem w murach firmy. W związku z tym jesteśmy inni niż poprzednie pokolenia i inne jest też nasze podejście do życia.

Aby zapobiegać depresji, musimy stale inwestować we właściwe podejście, ponieważ ludzie nie są już przystosowani do naturalnego trybu życia. Inwestycja nie ma charakteru finansowego. Musimy raczej zbudować bufor, który będzie pośrednikiem między nowym pokoleniem a rzeczywistością, w której żyje. Ta otoczka powinna przygotować ich do życia na każdym poziomie – osobistym, społecznym i środowiskowym. Muszą nauczyć się komunikować i nawiązywać kontakt ze sobą nawzajem i z przyrodą. W przeciwnym razie będą zagubieni, co już się dzieje.

Dawniej ludzie byli bardziej otwarci niż dziś. Komunikowali się z innymi ludźmi, a znaczna część ich życia wiązała się z interakcją z innymi. Dziś wszystko robią w sieci i w domu, a przebywanie na świeżym powietrzu i kontakt z innymi ludźmi są im obce. Musimy oswajać nowe pokolenie ze światem zewnętrznym, sprawić, by mniej czasu spędzali sami ze sobą i ze swoimi telefonami czy laptopami, a zamiast tego komunikowali się z innymi członkami rodziny, przyjaciółmi, prawdziwymi przyjaciółmi z krwi i kości oraz ze zwierzętami.

Postęp technologiczny ostatnich kilkudziesięciu lat otoczył nas gadżetami i odciął od ludzi. Nawet nasze jedzenie nie jest prawdziwym jedzeniem, nie robimy go, a jedynie podgrzewamy w kuchence mikrofalowej. Nie musimy unikać technologii; musimy jedynie pomagać ludziom zachować równowagę w ich życiu. A kluczowym czynnikiem w przywracaniu równowagi są konstruktywne, pozytywne i wspierające kontakty międzyludzkie. Jeśli ludzie uznają, że kontakty z innymi ludźmi dają im satysfakcję, której nie daje technologia, będą je pielęgnować.

Obecnie ludzie najczęściej czują, że ich kontakty z innymi mają charakter rywalizacji, w której każdy stara się przechytrzyć, prześcignąć i ogólnie przewyższyć innych. Jest to bardzo męczące, więc ludzie w naturalny sposób zwracają się ku środowisku mniej konkurencyjnemu i mniej agresywnemu: środowisku cyfrowemu. Gdyby ludzie mieli pozytywne doświadczenia w relacjach z innymi, gdyby czuli, że inni ludzie ich akceptują, doceniają i chętnie przebywają w ich towarzystwie, nie mieliby powodu, by wycofywać się do środowiska wirtualnego.

Co więcej, kontakty z innymi ludźmi mogą dać im to, czego nie może dać żadna technologia: sens życia. Życie nabiera sensu i celu tylko w związkach z innymi ludźmi. Wzajemne dawanie i otrzymywanie nadają sens i cel wszystkiemu, co robimy. Kiedy robimy coś dla innej osoby, to to zostaje. Czynność ta nabiera własnego życia, nowego znaczenia i wpływa na nasze życie oraz życie innych zaangażowanych w to osób w sposób, którego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Kiedy robimy coś online, sami ze sobą, nasz czyn ginie w cyfrowej chmurze i pozostawia nas z poczuciem pustki i bezsensu.

Dlatego, jeśli chcemy leczyć depresję, musimy znaleźć sposób, aby zachęcić ludzi do wychodzenia z domu, komunikowania się i nawiązywania kontaktów z innymi ludźmi. To da im radość, satysfakcję i sens, a sens życia zapobiega depresji.

Źródło: https://bit.ly/3ygzavs


Tylko Bóg jest nieomylny

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Pytanie od Aleksandra: „Szanowny Michaelu Laitmanie, świat oszalał. Jak można zapobiec trzeciej wojnie światowej? Przecież to będzie wojna atomowa.

Odpowiedź: Tak, oczywiście. Nie sądzę, żeby państwa powstrzymały się, dlatego że teraz zaczynają zwracać się do siebie na „ty”: „A kim jesteś?!”, „A ty…”, „Znaj swoje miejsce!” I tak dalej. Czyli zwracają się nie do ludzi, nie do głów państw, ale tak, jakby państwo było osobą. To dlatego boję się, że to naprawdę może się zdarzyć… Nie chodzi o to, że nerwy tego nie wytrzymają. Widzę jednak, jak bardzo jeden człowiek może rozkazywać i nakazywać swoją wolę, swoją decyzję, a wszyscy płaszczą się przed nim i to wykonują. Nie powinno tak być w dzisiejszym świecie. Tylko Bóg jest nieomylny.

Pytanie: Czy to znaczy, że aby dostać się do przycisku atomowego, należy przejść przez ogromną liczbę przeszkód wewnętrznych i zewnętrznych? Czyli taki przycisk nie może znajdować się w małej walizeczce?

Odpowiedź: Tak. Taki przycisk nie może być we władzy jednego człowieka, jednego palca, który może na niego nacisnąć. To powinna być wspólna decyzja i jednoczesne przyciśnięcie w różnych miejscach, być może kilku startowych przycisków. To musi być świadoma decyzja wielu osób!

Pytanie: Czy ma Pan wrażenie, że zbliża się trzecia wojna światowa?

Odpowiedź: Kabała nie zaprzecza temu. Baal HaSulam napisał o tym.

Komentarz: Tak, wielki kabalista Baal HaSulam napisał, że możliwa jest trzecia, a nawet czwarta wojna atomowa, po to żeby ludzkość doszła do naprawy.

Odpowiedź: Do całkowitej naprawy. Żeby ludzkość przekonała się, że w drodze do całkowitej naprawy można wojnę zatrzymać. Ale ludzkość musi przezwyciężyć siebie i wznieść się ponad swój egoizm, aby ten egoizm był dla niej jako jej największy wróg. Nie Amerykanie przeciwko Rosjanom i tak dalej, a właśnie mój wewnętrzny wróg – to egoizm.

Pytanie: Czy tylko z nim może być wojna na jego zagładę?

Odpowiedź: Tak, Nazywa się to „unicestwieniem” – intencji dla siebie. Właśnie to musi być zniszczone.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 28.02.2022


Redefinicja nadmiernej konsumpcji

Najnowszy raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (Intergovernmental Panel on Climate Change, IPCC) ogłosił, że środowisko naturalne znajduje się niemal w punkcie, z którego nie ma powrotu. Ostrzega on, że jeśli nie powstrzymamy naszego nienasyconego głodu władzy i bogactwa, zniszczymy samych siebie. Moim zdaniem problem nie polega na tym, że konsumujemy środowisko, ale na tym, że „konsumujemy” siebie nawzajem.

Zgodnie z raportem IPCC „nie ulega wątpliwości, że zmiany klimatyczne już zakłóciły funkcjonowanie systemów społecznych i naturalnych”. Ponadto w raporcie stwierdza się, że „Łączne dowody naukowe są jednoznaczne: Zmiany klimatyczne stanowią zagrożenie dla dobrobytu ludzi i zdrowia planety. Każda dalsza zwłoka we wspólnych, zapobiegawczych działaniach z globalnym zasięgiem, w zakresie adaptacji i łagodzenia skutków zmian klimatu zaprzepaści krótką i szybko kończącą się szansę na zapewnienie wszystkim godnej do życia i zrównoważonej przyszłości”. Aby złagodzić to niebezpieczeństwo, IPCC proponuje kilka kroków, z których kluczowym jest „inkluzywne zarządzanie”, które powstrzyma postawę „kupuj do upadłego”, która do tej pory napędzała gospodarki, i sprawi, że będą one bardziej wyrównane i sprawiedliwe.

Moim zdaniem sednem problemu jest fakt, że „konsumujemy” siebie nawzajem, bezustannie eksploatując i nadużywając innych ludzi, narody i kraje. „Rządy inkluzywne” nie zmienią naszej postawy, ale raczej gruntowny, dobrowolny proces samokształcenia, który pozwoli nam przejść od kultury „Ja! Ja! Ja!” do bardziej troskliwego, a przez to trwałego stosunku do siebie nawzajem. Jeśli uda nam się to osiągnąć, wszystko inne pójdzie w ślad za nami.

Konsumpcjonizm, czyli nadmierna konsumpcja napędzająca gospodarkę, jest tylko jednym z aspektów naszego niszczącego podejścia do wszystkiego, co nie jest nami. Innymi słowy, nasz problem nie polega na tym, że za dużo kupujemy, za dużo jemy czy za dużo robimy. Nasz problem polega raczej na tym, że nie troszczymy się o przyrodę, o środowisko, a przede wszystkim o siebie nawzajem. Taka postawa sprawia że żyjemy w świecie opartym na wyzysku, czego skutki przejawiają się nie tylko w nadmiernej konsumpcji, ale w nadużyciach w każdym możliwym aspekcie.

Pomyślmy o walce o władzę, jaką prowadzą między sobą państwa, o wojnach, które toczą, i o dziesiątkowaniu ludzi, których uważają za swoich wrogów. Pomyślmy o tym, jak ludzie są sprzedawani do niewoli i wykorzystywani na wszelkie możliwe sposoby, także dzieci. Pomyślcie, jak swobodnie uszczuplamy zasoby przyrody, aby wzbogacić się bardziej niż najbogatsi ludzie. Robimy to wszystko nie po to, by zapewnić sobie byt, by utrzymać zrównoważony i rozsądny styl życia. Robimy to po to, by stać się bogatszymi, silniejszymi i potężniejszymi od innych. Robimy to po to, by pokonać innych ludzi bez względu na koszty. W pewnym sensie nasze dążenie do „konsumowania” siebie nawzajem – do unicestwienia konkurencji, czyli każdego, kto nie jest mną – jest naszym problemem.

Jeśli ją z nas wykorzenimy, rozwiążemy wszystkie nasze problemy. Nie będziemy nadmiernie konsumować, ponieważ już teraz produkujemy dwa razy więcej, niż świat potrzebuje. Będziemy mogli zmniejszyć produkcję o połowę, a cały świat będzie zadowolony. Nie będziemy musieli tak ciężko pracować, nie będziemy potrzebowali niewolniczej pracy i nie będziemy mieli inflacji, ponieważ nie będziemy dążyć do osiągania nadmiernych zysków. Nie będziemy też potrzebować tak rozbudowanych sił zbrojnych, ponieważ nie będziemy zajmować się najeżdżaniem na innych ani obroną przed wrogiem. Zasoby, które zostaną uwolnione, gdy uda się praktycznie wyeliminować budżety obronne, pozwolą nam jeszcze bardziej podnieść standard życia, ogromnie ograniczyć wydatki i uwolnić środki na poprawę warunków życia ludzi.

Ponadto bezstresowy tryb życia i zregenerowane środowisko naturalne przyczynią się do ogromnej poprawy naszego zdrowia. Dzięki temu nie tylko poprawi się nasze życie fizyczne, ale także wydatki na zdrowie nie będą już tak wygórowane. Podsumowując, jeśli ICPP chce zapobiec katastrofom klimatycznym, społeczność międzynarodowa musi zainicjować ogólnoświatowy proces edukacyjny, który uwolni nas od narcyzmu, który niszczy naszą psychikę, nasze społeczeństwa i naszą planetę. Nic mniej ambitnego niż taki inkluzywny (oni lubią to słowo) proces nie wystarczy, aby doprowadzić nas do celu.

Źródło: https://bit.ly/3OL2M9N


Jak uprosić Stwórcę?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Pytanie od Piotra: „Jak możemy uprosić Stwórcę, aby był miłosierny? Już dość rozlewu krwi, czego On od nas jeszcze chce?”

Odpowiedź: Stwórca chce, abyśmy upodobnili się do Niego. To znaczy po pierwsze uświadomili sobie, że tylko On wszystkim dowodzi, że wszystko zależy tylko od Niego. Abyśmy zwracali się tylko do Niego, do Stwórcy. Jeśli chcecie się do Niego zwrócić, musicie być razem. Razem! Z najbardziej znienawidzonymi przeciwnikami, jacy by nie byli. Jeśli nie możesz zbliżyć się do obcego człowieka, do innej osoby, której nienawidzisz, nie możesz przytulić jej, i zwrócić się do Stwórcy, to powinieneś zacząć z oddali, ale stopniowo, z intencją, przytulić i zwrócić się do Stwórcy. Bez tego Stwórca cię nie usłyszy.

Stwórca stoi za tym kogo nienawidzisz, za wrogiem – za nim. Jeśli chcesz zwrócić się do Stwórcy, musisz w jakiś sposób przebić serce swojego wroga – swoją postawą.

Pytanie: Czy człowiek musi najpierw przebić swoje serce, aby zbliżyć się do wroga?

Odpowiedź: Oczywiście.

Komentarz: Ale to jest warunek nie do zniesienia.

Odpowiedź: Jeśli jest to warunek nie do zniesienia? To znaczy, że będziemy umierać. Z wieku w wiek.

Pytanie: Czy uważa Pan, że jest to podstawowy warunek?

Odpowiedź: Tak! Powinien być taki, że jestem zobowiązany we wszystkich widzieć moich ukochanych ludzi. Co więcej cząsteczek Stwórcy, Jego posłańców, przedstawicieli. Jeśli w taki sposób będę odnosić się do wszystkiego wokół mnie, to nagle zobaczę, że Stwórca jest obleczony w nich. Stwórca znajduje się w nich, napełnia ich i to ogólnie jest wszystko. Stwórca jest wszystkim!

Pytanie: Jeśli zwykły człowiek słyszy Pana to wszystko wywraca się mu wewnątrz. Mówi: „To po prostu jest niemożliwe!”. Co ma zrobić taki człowiek?

Odpowiedź: Odwrócić wszystko!

Pytanie: Czy tu też powinienem prosić Stwórcę: „Daj mi możliwość przemienić się”?

Odpowiedź: Oczywiście! A kim ja jestem? Jakąś małą egoistyczną cząsteczką, która nie zdolna jest do niczego.

Pytanie: Czy to znaczy, że mam możliwość tylko wtedy, jeśli zwrócę się do Stwórcy, że chcę przemienić się i zbliżyć do mojego wroga, objąć go, i razem z nim wznieść modlitwę?

Odpowiedź: Proszę Stwórcę, aby pozwolił mi to zrobić, aby pokazał, nauczył, popchnął i aby mój przeciwnik również zechciał tego samego, żeby zgodził się ze mną. Dlatego że ja widzę i siebie, i przeciwnika jako działanie Stwórcy. Stwórca specjalnie nastawia nas przeciwko sobie, zderza nas ze sobą rogami, podpuszcza. Dlatego proszę Stwórcę, aby nas zbliżył, pokazał objęcia zamiast pięści i abyśmy tak stopniowo okazywali swoją miłość do siebie nawzajem. Aż do prawdziwej miłości.

Komentarz: Jeśliby Pana usłyszał świat…

Odpowiedź: Jeśli ludzie by zechcieli – w tym jest problem. A Stwórca jest na to gotowy, jeśli ludzie tego zechcą. Ale czy zechcą – to zależy od cierpienia, jakie odczuwają.

Komentarz: Czasza oczywiście się przepełnia.

Odpowiedź: Nie wyobrażamy sobie ogromu czaszy egoistycznej, której nie da się wypełnić. Tyle żalu można tam wlać! Morze zmieści się tam i jak zobaczysz czy coś tam na dnie się pojawiło.

Pytanie: Jeśli jest tak, to jakie jest wyjście?

Odpowiedź: Kontynuować! Tak, jak egoizm jest nieskończony, tak i altruizm. Musimy je poprawnie połączyć. Nie niszczymy jednego kosztem drugiego, musimy tylko poprawnie połączyć.

Pytanie: Czy nienawiść z miłością, a egoizm z altruizmem?

Odpowiedź: Tak, tylko podnieść jedno nad drugim. Nie nienawiść nad miłością, a miłość nad nienawiścią. Nazywa się to „wszelkie cierpienie pokryje miłość”. Bez nienawiści, cierpienia, nie da się odczuć miłości. Musimy więc strzec, chronić nienawiść. Dodać jeszcze trochę tutaj, jeszcze trochę tam. Takiej nienawiści nam tutaj brakuje, a tu takiej. Och, jak dobrze! Teraz rozumiem, jak bardzo mogę kochać, dlatego że przejawiła się jeszcze jakaś nienawiść.

Pytanie: I mam możliwość bardziej pokochać?

Odpowiedź: Tak. To jest gra.

Komentarz: Ale w rzeczywistości jest to gra nie na życie, a na śmierć.

Odpowiedź: Właściwie nic nie można o tym powiedzieć, dopóki nie zaczniemy tego poważnie realizować. A kiedy zakończymy, zrozumiemy, że to było prawidłowe i Stwórca miał rację, że tak stworzył świat. Pełne usprawiedliwienie może być tylko na końcu. Wówczas będziemy absolutnymi sprawiedliwymi. Ponieważ usprawiedliwiamy. Sprawiedliwy – od słowa „usprawiedliwiający wszystkie działania Stwórcy”.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 03.03.2022


10 powodów, dla których dzieci nie chcą chodzić do szkoły

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: 11-letni uczeń wymienił 10 powodów, dla których dzieci nie chcą chodzić do szkoły. Chcielibyśmy usłyszeć Pana opinię na temat każdej z tych przyczyn.

Pierwszy powód- nauczyciel. Kiedy po raz pierwszy przychodzisz do szkoły, natychmiast próbują zaszczepić w tobie strach przed nauczycielem. Czy uczeń powinien bać się nauczyciela? Czy może trzeba zastąpić to „boję się” na jakieś inne słowo?

Odpowiedź: Miałem kiedyś bardzo łagodną młodą nauczycielkę ze szkoły podstawowej Iraidę Konstantinovną.

Pytanie: Z jakiegoś powodu pamiętamy właśnie naszych pierwszych nauczycieli. Czy to jest jak pierwsza miłość

Odpowiedź: Tak. Dlatego nie wiem, jak mogę nienawidzić lub bać się takiego człowieka. Była po prostu przyjaciółką, starszym towarzyszem, doradcą. Opiekowała się nami. To jest najlepszy stosunek do dziecka.

Pytanie: To znaczy że kiedy uczeń napisał 10 powodów, dla których nie chce chodzić do szkoły, a pierwszą przyczyną jest nauczyciel, dlatego że mamy się go bać, czy to jest rzeczywiście ważny powód?

Odpowiedź: Być może to jest dzisiejsze wychowanie. My takiego nie mieliśmy. Ceniliśmy naszą nauczycielkę, kochaliśmy ją jak wielką przyjaciółkę, albo nawet mamę.

Komentarz: Oznacza to, że pomimo wszystko nauczyciel powinien być przyjacielem.

Odpowiedź: Tak. Tylko i wyłącznie. Mówimy przecież o małych dzieciach.

Komentarz: Drugi powód to – strach przed oceną. Zaszczepiają strach przed oceną, a potem strach przed karą ze strony rodziców, przed dyrektorem szkoły i tak dalej.

Odpowiedź: Sama ocena nic nie znaczy. A strach przed karą – to oczywiście wiele znaczy.

Pytanie: Czy potrzebne są oceny?

Odpowiedź: W zasadzie oceny nie są potrzebne. Potrzebna jest szkoła, która będzie nauczać właściwego stosunku do świata, do życia, do przyjaciół, do nauczycieli, do rodziców. I w tym celu nie ma potrzeby stawiania ocen, ale ważne jest, jak ty sam siebie oceniasz.

Pytanie: Nawet w stosunku do małego dziecka można stawiać takie wymagania?

Odpowiedź: Do tego powinniśmy dążyć. Wyjaśniać. Żeby małe dzieci same wystawiały oceny z przedmiotów, z podręczników, swoim przywódcom i tak dalej.

Komentarz: To znaczy, dziecko może powiedzieć: „Dzisiaj nie byłem w formie. Powinienem to przeczytać, trochę popracować”.

Odpowiedź: Tak, dobrze.

Pytanie: Strach przed błędem: szkoła tego nie uczy, że można i trzeba się pomylić. To mówi 11-letni chłopiec. Jak Pan myśli, czy można się mylić?

Odpowiedź: Zgadzam się z nim.

Pytanie: To znaczy że pomyłka – jest ważną rzeczą? I można się mylić?

Odpowiedź: To nieuniknione.

Pytanie: A co jeśli się pomylę?

Odpowiedź: To nic strasznego. Naprawię to, nauczę się na tym jeszcze więcej niż gdybym zrobił coś bez pomyłki.

Pytanie: To znaczy, że jest to ważniejsze niż nauczanie bez błędów?

Odpowiedź: Cały czas mylimy się i naprawiamy, mylimy się i naprawiamy.

Komentarz: Czwarty powód: trollowanie, wyśmiewanie kolegów z klasy. Często jest to wina nauczycieli, którzy wystawiają dzieci na ośmieszanie. To cios w „ja” dziecka…

Odpowiedź: Należy uczyć dziecko, że jeśli znajdujemy się już w takim społeczeństwie, jak właściwie odnosić się do tego społeczeństwa, do środowiska. Wyjaśniać, że jest to możliwe, i będzie do tej pory, dopóki nie naprawimy naszej natury, że taka jest natura człowieka, zmuszająca go do bycia ponad innymi za wszelką cenę.

Pytanie: Teraz mnie poniżają, – to dlatego że jest to natura człowieka?

Odpowiedź: Tak, taka jest ich natura, nic się nie da zrobić. A ja powinienem zrozumieć ich naturę i w jakiejś formie, wybaczyć im, zaakceptować ich takimi, jakimi są. A być może, naprawiać ich w taki sposób.

Pytanie: A czy powinienem poczuć, że moja natura jest dokładnie taka sama i też mogę tak postąpić?

Odpowiedź: Oczywiście, że tak.

Pytanie: To znaczy słowa takie jak „natura człowieka”, „egoizm człowieka” chciałby Pan wprowadzić do podstawowych szkół, aby człowiek to poczuł?

Odpowiedź: Nawet wcześniej.

Komentarz: Następny powód: głupie testy, dlatego że w nich nie ma wariantu swojej odpowiedzi, trzeba odgadnąć jedną odpowiedź z proponowanych. Na przykład jest pytanie i na nie cztery odpowiedzi, które pokazują: „Wskaż poprawną”. A chłopiec mówi: „Ale chcę, żeby była tam jeszcze taka opcja: moja osobista odpowiedź”.

Odpowiedź: To jest prawidłowe.

Pytanie: Czyli te amerykańskie egzaminy, które nie dają opcji „Twoja odpowiedź” – są nieprawidłowe?

Odpowiedź: Tak.

Komentarz: Szósty powód: Ilość zadań domowych. „Uważam, że zadnia domowe nie wpływają na wydajność, wyniki i edukację dzieci” – napisał jedenastoletni chłopiec.

Odpowiedź: Myślę, że zadania domowe wywołują niechęć, nienawiść do szkoły. Dlatego nie trzeba ich stosować. Trzeba po prostu, żeby mały człowiek szedł do szkoły, i nieważne czego tam nauczą i nieważne jak tam uczą, być może gorzej, lepiej, mniej lub bardziej atrakcyjnie, ale najważniejsze żeby powracał do domu i by praca domowa nad nim już nie wisiała. Zamiast domowego zadania, powinien mieć wolny czas. Też mniej lub bardziej rozpisany, ale żeby poczuł się wolny – żeby zajął się tym czym chciałby.

Pytanie: Właśnie sobą? Aby znalazł swoją pasję?

Odpowiedź: Tak, każdy coś swojego. W tamtym czasie mieliśmy wiele kółek zainteresowań. Był ogromny Dom Pionierów. Była ogromna liczba kółek, w dodatku wszystko bezpłatne. Można było pójść, zapisać się tam, gdzie się chciało. Nawet do kilku kółek! Dziecko poszło, zajmowało się tam. I nic nie płaciło się. Też chodziłem do kółka fotograficznego. A papier fotograficzny i odczynniki – wszystko było bezpłatne. Absolutnie wszystko! To było takie niesamowite!

Komentarz: A jeszcze wykładowcy odnosili się do nas, z takim ciepłem!

Odpowiedź: Tak. Pracowali tam ludzie z takimi charakterami.

Pytanie: Gdzie to wszystko się podziało? Co w tym było złego?

Odpowiedź: Czas nie taki! Znaleźliśmy się w takim impasie.

Komentarz: Kolejna przyczyna – zakaz wyjątkowości. W szkole nie lubią, jeśli ktoś różni się od innych.

Odpowiedź: Z jednej strony wydaje się że do tego zachęcają. Ale z drugiej strony nie lubią tego.

Pytanie: Czy dziecko powinno mieć prawo do wyjątkowości?

Odpowiedź: To jest nie tylko prawo, ale także zachęta do bycia wyjątkowym ze strony wszystkich, w tym nawet przyjaciół. Trzeba to pielęgnować. W przeciwnym razie stłamszą wszystko i zostanie tylko szarzyzna.

Komentarz: „Szkoła nie uczy bycia szczęśliwym” – napisał jedenastolatek.

Odpowiedź: To na pewno! W dzisiejszej szkole demonstrują po prostu szarość, posłuszeństwo, tłumienie szczęścia i jest to normalny stan.

Pytanie: Czyli w zasadzie motto szkoły powinno brzmieć – „ powinniśmy uczyć dzieci być szczęśliwymi”?

Odpowiedź: Tak. Musimy wychowywać szczęśliwych ludzi.

Komentarz: „Szkoła nie uczy, jak pracować z informacją”, – napisał.

Odpowiedź: To jest cała wiedza, ogromna, która powinna być zaszczepiona małym dzieciom.

Pytanie: Co ta umiejętność daje dziecku?

Odpowiedź: Otwiera ich mózgi, serce, rozum i uczucia na nadchodzące informacje, dziecko powinno umieć je przetworzyć, posortować na półkach i być gotowym na otrzymanie kolejnej porcji informacji.

Komentarz: Powód dziesiąty: „Szkoła nie przygotowuje nas do dorosłego życia” – uważa ten chłopiec.

Odpowiedź: Myślę, że nic nie jest w stanie przygotować do dorosłego życia. Po prostu rzucamy się tam, jak w wir. To wszystko. A później wypływamy już, każdy na swój sposób.

Pytanie: A czym jest przygotowanie do dorosłego życia?

Odpowiedź: Konieczne jest stworzenie specjalnych, absolutnie wyraźnych, realistycznych obrazów z życia.

Pytanie: W szkole? Bezpośrednio dzieciom? Żeby nauczyły się z nich wychodzić, pracować z nimi i tak dalej?

Odpowiedź: Tak, omawiać. Z drugiej strony dawać im jakieś szablony, ale realistyczne. Na przykład, jak byś postąpił, gdybyś… – i przytaczać historię.

Komentarz: Konkluzja tego chłopca jest bardzo interesująca. Napisał: „Uważam, że głównym przedmiotem w szkole mógłby być przedmiot, na którym nauczyliby nas rozumienia się nawzajem. W końcu najważniejsza jest umiejętność komunikowania się”.

Odpowiedź: Uczynić tego chłopca ministrem edukacji szkolnej. To wszystko. ☺ A wszystkich tych ministrów posadzić w szkole.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 10.02.2022


Nienasycony głód władzy u człowieka

Od zarania dziejów człowiek pragnął władzy. Od zarania dziejów walka o władzę zakłócała spokojne życie ludzi. Również dzisiaj głód władzy sieje spustoszenie i niszczy niezliczoną liczbę istnień ludzkich. Władza zmienia ludzi w tyranów. Nie możemy jej zabić, ale możemy ją wykorzystać w pozytywny sposób. Jeśli nie nauczymy się, jak to robić, zniszczy nas wszystkich. Można powiedzieć, że głód władzy jest podstawową cechą człowieka. Chcemy mieć kontrolę nad wszystkim, co nas otacza. Dotyczy to nie tylko bezlitosnych władców, ale każdego człowieka.

Głód władzy istnieje w nas od chwili narodzin. Spójrzcie, jak niemowlęta chwytają wszystko, czego może dosięgnąć ich ręka. To także jest pragnienie kontroli, posiadania. To jest podstawowy stan naszego pragnienia: chcieć posiadać i kontrolować wszystko, co widzę, podporządkować to sobie, tak abym to ja panował, a wszystko było mi podporządkowane. Innymi słowy, głód władzy zaczyna się od najbardziej podstawowych potrzeb i wzrasta do poziomu, na którym człowiek traci zdolność właściwego osądu z powodu obsesji władzy. Początkowe pragnienie jest naturalne, ale u ludzi przekształca się w zgubnego potwora.

Problem nie polega na tym, że czegoś chcemy, ale na tym, że nasze pragnienia rosną ponad poziom, na którym możemy je zrównoważyć. W końcu stają się one pragnieniem nie tylko zdobycia tego, czego chcemy, ale przede wszystkim uniemożliwienia innym zdobycia tego, czego chcą i zdania ich na moją łaskę.

Istnieją dwie podstawowe siły: przyciągania i odpychania. Przejawiają się one na każdym poziomie – fizycznym, biologicznym, emocjonalnym i moralnym. W całej przyrodzie przeciwieństwa się równoważą. U ludzi siła przyciągania rośnie z pokolenia na pokolenie i rośnie przez całe życie, aż w końcu nie można jej zrównoważyć i wymyka się spod kontroli. Aby zachować równowagę, którą w naturalny sposób zachowuje reszta natury, musimy nauczyć się, jak to robić.

Od wczesnych lat życia musimy uczyć dzieci o naturze ludzkiej, o tym, jak ją kontrolować, jakie cele powinniśmy sobie stawiać i jak je osiągać w sposób konstruktywny dla nas samych i dla społeczeństwa. Musimy pokazać dzieciom, które środowiska społeczne są dla nich dobre, a które nie, i dlaczego, a także pokazać im szkody, jakie może wyrządzić lekkomyślny egoizm.

Kiedy ludzie opanują swoje ego, mogą je wykorzystywać w sposób pozytywny i konstruktywny. Jeśli tacy ludzie mają pragnienie rządzenia, to po nauczeniu się, jak panować nad swoim ego, mogą stać się wielkimi władcami. Będą w stanie oprzeć się narastającemu ego, a zamiast mówić l’état, c’est moi (państwo to ja), jak mawiał Ludwik XIV, przywilej jakim obdarzyło ich społeczeństwo, będą przyjmowali z wielką pokorą, aby mądrze nim kierować.

W istocie, przywódca musi mieć wrodzone poczucie niegodziwości. Jeśli przywódca nie czuje, że są ludzie którzy wiedzą lepiej, są bardziej kompetentni, mają większe doświadczenie i mądrość, nic nie powstrzyma go przed staniem się tyranem. Jednak pokora i pewne poczucie niższości hamują ego i pozwalają liderowi pozostać uważnym, docenianym, a przede wszystkim troskliwym.

Źródło: https://bit.ly/3rNoqR2


Jak radzić sobie z szokiem z powodu nienawiści?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Pytanie od Lidii: „W jaki sposób możemy poradzić sobie z szokiem wielkiej ilości odkrywającej się nienawiści? Czy wystarczy nam sił, aby objąć tę masę odkrywającego się zła?”

Odpowiedź: Nie, nie należy tego robić. Nie należy niczego ogarniać, nie należy z niczym radzić sobie. Powinniśmy po prostu próbować kochać. Inaczej nie da się wyjść z tego stanu. W obecnym czasie odkryło się wiele zła, ale mamy możliwość ujawnienia dobra.

Pytanie: A gdybyśmy nie mieli takiej możliwości odkrycia dobra, odkrycia miłości, czy zło zostałoby objawione?

Odpowiedź: Skądże? Powinniśmy zawczasu przybliżać się, stopniowo, powoli do uczucia dobra i miłości, aby zacząć odczuwać, że w rzeczywistości między nami jest zło i nienawiść. Świadomie zatem uzyskać właściwość miłości i połączenia.

Pytanie: Jeśli by nie odkryło się to całe zło, czy nie moglibyśmy uzyskać tej miłości dzisiaj?

Odpowiedź: Tak, oczywiście.

Pytanie: Czyli okazuje się, że jesteśmy już w stanie ją wydobyć?

Odpowiedź: Jesteśmy zdolni. I powinniśmy. W przeciwnym razie zło nie odkryło by się nam. Musimy być na to przygotowani.

Pytanie: Czy jest w tym jakieś prawo?

Odpowiedź: Prawo jest absolutnie precyzyjne, istnieje taki sinusoidalny, okresowy składnik. Miłość i nienawiść, miłość i nienawiść – właśnie tak okresowo powinna się manifestować, nakładać na siebie nawzajem i rosnąć, rosnąć, rosnąć.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 14.03.2022