Artykuły z kategorii Baal HaSulam

Wpływ wielkich kabalistów na świat

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy po śmierci Baal HaSulama na świecie zaszły wielkie przemiany?

Odpowiedź: Tak, świat nabrał rozpędu w swoim rozwoju, bardzo przyspieszył. Muszę powiedzieć, że po śmierci Baal HaSulama w 1955 roku, skończył się okres II wojny światowej i zaczął się gwałtowny rozwój: młodzież, Beatlesi, wszystko to poszło do przodu. A kolejny etap miał miejsce na początku lat 90: upadek Związku Radzieckiego, zmiany na świecie. Wszystko to było przygotowaniem do uświadomienia sobie duchowego upadku i potrzeby duchowego podniesienia.

Pytanie: Dlaczego jeden człowiek tak bardzo wpłynął na cały świat?

Odpowiedź: To nie jeden człowiek. To w ogóle nie człowiek. Dlaczego uważasz, że świat to pojedyncze jednostki ludzkie? To nie są jednostki ludzkie, ale specyficzna egoistyczna masa, nad którą trzeba pracować. Kabalista również nie jest indywidualną osobą, ale jest rodzajem sondy, przekaźnika, który schodzi do naszego egoistycznego świata i przez siebie przekazuje mu szczególną energię duchową. Dzięki której świat zmierza w lepszym kierunku, czyli do pierwotnie zamierzonego celu.

Kiedy kabalista umiera, na świecie zachodzą wszelkiego rodzaju zmiany na gorsze. Świat już nie podąża drogą dobrego rozwoju, a złego, ale jednak, mimo wszystko rozwoju. I tak to się działo – skokowo od 1955 roku do teraz. To jest rozwój mutacyjny, drapieżne plądrowanie przyrody, amerykański sen i tak dalej.

A potem od 1991 r. upadek Związku Radzieckiego i wspólnego rynku, wszystkiego. Aż do dzisiejszego dnia, idzie to coraz dalej i dalej. Ale w naszych czasach istnieje możliwość złagodzenia drogi i przyspieszenia naprawy ludzkości, w przeciwnym razie dogonią nas od tyłu „kijami”.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Jak umiera kabalista?”


Wdzięczność za wytyczoną dla nas drogę

каббалист Михаэль ЛайтманNie ma granic naszej wdzięczności dla Baal Sulama za wszystko, co dla nas zrobił, za wysiłek, który zainwestował w to, aby utorować nam drogę do pałacu Stwórcy. To człowiek, któremu zawdzięczamy wszystko. A poza tym jego najstarszy syn Rabasz kontynuował jego drogę, uzupełniając ją dla nas, i dzięki niemu jesteśmy na ścieżce duchowej i mamy nadzieję, że pójdziemy po niej na sam szczyt świata.

Do czasów Baal HaSulama rękopisy opisujące metodologię Ari nie były uporządkowane i zebrane w jedną całość, ponieważ część z nich została zabrana z grobu Ari, część z innych kryjówek. Nikt nie zebrał ich w jednym miejscu i nie pracował nad nimi poważnie, aby zrozumieć, o czym tam jest napisane. Trudno było nawet zrozumieć, jak do nich podejść i zacząć się uczyć.

Wydawałoby się, że wszystko jest takie proste: mówi się o pracy z pragnieniem przyjemności na jego różnych poziomach, z ekranem i siłą przezwyciężenia, jakby chodziło o jakieś prawa fizyki. Ale chodzi o to, że aby zrozumieć kolejność wchodzenia światła w kelim i relacji między nimi, trzeba być na bardzo wysokim poziomie duchowym.

Niemożliwe jest studiowanie Kabały tak jak fizyki, wymaga ona duchowego zrozumienia. A to, oczywiście nie jest możliwe dla każdego. Baal HaSulam był w stanie to zrobić, dlatego że został zaszczycony wejściem w niego zarodka duszy Ari. Czyli w niego obłóczyło się to samo wyższe świecenie, które było u Ari, i zaczął rozumieć duchowość jak Ari.

Z lekcji na temat „Dzień Pamięci Baal HaSulama”, 07.10.2022


Zamykając wielki łańcuch dusz

каббалист Михаэль ЛайтманJak wielu ludzi na świecie jest dzisiaj w prawdziwym strachu i poczuciu bezradności. Nie znajdują żadnego usprawiedliwienia na swoje cierpienia, nie wiedzą co robić, jak się wyżywić jutro czy za kilka miesięcy. Niektórzy martwią się o to, co stanie się z ich miliardami, podczas gdy inni nie wiedzą, jak przeżyć, gdy skończą się ostatnie grosze.

Każdy cierpi na swój sposób, ale nikt nie rozumie, jak funkcjonować dalej. Nagle otrzymaliśmy z góry taki prezent, że możemy patrzeć na ten świat ludzkim spojrzeniem, a nie jak małe i nieszczęsne, pobite zwierzęta. A wszystko to dzięki odkryciom Baala HaSulama, które dotarły do ​​nas za pośrednictwem jego duszy. Rabasz był przejściowym łącznikiem między nami i Baal HaSulamem.

Baal HaSulam kierował do nas światło ze świata Nieskończoności poprzez swoją doskonałą duszę, która osiągnęła swoją ostateczną naprawę. Ale prosił o opuszczenie, dlatego że inaczej nie mógłby nawiązać kontaktu z ludźmi. Dopiero po tym, jak został opuszczony o wiele stopni, był w stanie napisać „Naukę Dziesięciu Sfirot“ i „Komentarz do Księgi Zohar“. Nie rozumiemy tego stopnia, który miał przedtem – tej największej wysokości, z której nie mógł nawet nic opowiedzieć słowami.

Czyli, było to na poziomie GA“R świata Acilut i powyżej, gdzie znajduje się światło, nieobleczone w pragnienia. Stamtąd Baal HaSulam nie mógł zwrócić się do człowieka i być usłyszanym, dlatego poprosił, aby opuścić go niżej. Faktycznie wypełnił swoją misję, której Stwórca od niego oczekiwał, wiedząc, że będzie o nią prosił i ją wypełni.

A my jesteśmy na pośrednim stopniu między Rabaszem, Baal HaSulamem – i ludzkością. Z jednej strony musimy wznieść się, aby zrozumieć to, co powiedział Baal HaSulam. Z drugiej strony musimy zejść do ludzi i zrozumieć, czego od nas potrzebują i w jakiej formie mogą przyjąć nasze przesłanie. Musimy dotrzeć do obu tych biegunów – zarówno na górze, jak i na dole.

Baal HaSulam i Rabasz przemawiali z góry. A my jesteśmy na dole, poniżej parsy, aby móc dotknąć i przebudzić świat, a następnie wraz z całą ludzkością wznieść się w górę przez machsom i włączyć się w wyższą Malchut. Na tym polega nasza misja.

Z rozmowy na posiłku, poświęconym dniu pamięci Baala HaSulama


Człowiek, który przybliżył ludziom wyższy świat

каббалист Михаэль ЛайтманDzień Pamięci Baala HaSulama, rabina Jehudy Alevi Aszlaga jest szczególnym wydarzeniem. Poświęcony jest wyjątkowemu człowiekowi, bardzo szczególnej duszy, która zstąpiła po to, aby połączyć nas ze Stwórcą. Dla siebie nie potrzebował już tej pracy, tylko dla nas.

Baal HaSulam otworzył drogę, możliwość kontaktu z duchowością dla dusz, które zstępują na ten świat właśnie w ostatnim pokoleniu. To my – najcięższe dusze, z największym egoizmem, którego do tej pory nie można było naprawić. A naszym obowiązkiem jest naprawienie egoizmu za pomocą metody, którą zostawił nam Baal HaSulam.

Nauki Baal HaSulama, jego metoda naprawy – to bardzo duże światło, które każdy człowiek może przyciągnąć do siebie. Baal HaSulam mówił, wyjaśniał, nauczał i opisał nam wszystkie kroki dla prawidłowego postępu naszych dusz w kierunku naprawy, abyśmy mogli połączyć je razem i w taki sposób realizować nasze przeznaczenie. Dzięki pracy Baal HaSulama nawet przeciętny człowiek, który stosuje jego metodę, może osiągnąć zjednoczenie ze Stwórcą, jakby był wybitnym uczonym Tory. Przed nim godnymi byli tylko wielcy znawcy Tory.

Naprawa dusz w procesie rozwoju ludzkości postępowała krok po kroku. Przed Baal Szem Towem trzeba było być bardzo wzniosłymi ludźmi o niezwykle wysokiej duszy po to, aby poznać wyższą siłę i osiągnąć połączenie ze Stwórcą. A po Baal Szem Towie stało się to niejako łatwiejsze, to znaczy wyższe światło zbliżyło się do niższych dusz. Dlatego niskie dusze mają więcej możliwości osiągnięcia wielkości światła, wielkości Stwórcy. Im dalej ludzkość postępuje, tym łatwiej jest nam zbliżyć się i ujawnić źródła wyższego światła.

Z lekcji na temat „Dzień Pamięci Baal HaSulama”, 07.10.2022


Baal HaSulam – kanał naszego połączenia ze Stwórcą

каббалист Михаэль Лайтман Dzisiaj jest wyjątkowy dzień – rocznica odejścia z tego świata Baal HaSulama, naszego nauczyciela. Jest to dusza łącząca nas ze Stwórcą. To człowiek który otworzył bramy mądrości Kabały, dla ostatniego pokolenia w którym żyjemy.

Bez jego nauki nie moglibyśmy stać się godni tego, co już otrzymaliśmy i jeszcze możemy otrzymać w przyszłości. Wiedza, podejście i metoda, etapy poznania – wszystko to przygotował dla nas Baal HaSulam. Oczywiście, wszystko przychodzi do nas od Stwórcy, ale za pośrednictwem tej wielkiej duszy.

Jedną z przyczyn, dla której nauka Kabały (otrzymywanie) ma taką nazwę, polega na tym, że jest ona przekazywana z pokolenia na pokolenie. Każdy uczeń musi mieć nauczyciela.

Tylko wyjątkowe osobowości mogą, przy szczególnej pomocy z góry, same bezpośrednio osiągnąć poznanie Stwórcy. Dlatego zawsze musimy być związani z mędrcami, którzy osiągnęli duchowość, z wielkimi kabalistami. Tylko w taki sposób możemy rozwijać się z pokolenia na pokolenie.

Tutaj wszystko zależy od tego, na ile człowiek jest w stanie podążać za nauczycielem. Każdy ma oczywiście swoje własne trudności i jest to naturalne, ponieważ tak są zbudowane stopnie: z góry w dół. Niższym trudno jest przezwyciężyć swój egoizm i połączyć się z wyższym.

W naszym świecie na zwierzęcym poziomie nie ma takiego problemu, ponieważ natura zobowiązuje dziecko aby było zależne od dorosłych. Ale na poziomie ludzkim, na którym konieczne jest studiowanie nauki Kabały, nie jest to już łatwe do zrobienia. Tam musimy skłonić się i maksymalnie wywyższyć wielkość nauczyciela, aby móc nauczyć się od niego.

Oczywiście nie jest to dlatego, aby okazać honor nauczycielowi, a tylko dla korzyści ucznia. Jeśli uczeń czuje się mniejszy niż nauczyciel, to może być bardziej pokorny i wtedy więcej otrzymuje od nauczyciela. W naukach tego świata ten wymóg nie jest tak kategoryczny, ponieważ tam uczeń musi krytycznie odnosić się do nauczyciela i sprawdzać go.

Ale w nauce Kabały człowiek nie może niczego osiągnąć, jeśli nie pokłoni się przed Stwórcą. I dlatego na ile on pochyla się nad tym, co otrzymuje od nauczyciela, który uczy go z pierwotnych źródeł, które pochodzą od nauczycieli wszystkich pokoleń, na tyle otrzymuje zrozumienie. Tylko w takiej formie „niższy‘‘ jest zdolny otrzymać od „wyższego“.

Dlatego musimy zrozumieć, jak wyjątkowym i wspaniałym człowiekiem był Baal HaSulam. Jesteśmy zobowiązani przyjąć wszystkie jego dzieła, całą jego spuściznę bez żadnej krytyki i wtedy możemy mieć nadzieję, że zaczniemy łączyć się z jego duszą i otrzymywać przez niego Wyższą Siłę od Stwórcy.

Z lekcji Dnia Pamięci Baal HaSulama, 10.10.2019


Różnica między dziełami Baal HaSulama i Rabasza

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jaka jest zasadnicza różnica między dziełami Baal HaSulama i Rabasza?

Odpowiedź: Baal HaSulam – to absolwent uniwersytetu z bardzo jasnym umysłem naukowca-badacza, systematyka i analityka. Takie było jego podejście do życia, do Kabały. A jego najstarszy syn Rabasz był bardziej emocjonalny, bliższy ludziom, był praktykiem. Zniżył dzieła swojego ojca do poziomu popularyzacji Kabały dla wszystkich.

Pytanie: Czy można powiedzieć, że Baal HaSulam opuścił stopnie z góry w dół, a Rabasz wziął nas za rękę i powoli zaczął po nich wspinać?

Odpowiedź: Możemy tak powiedzieć. Ale generalnie ujmując, obaj się uzupełniają. Rabasz na poziomie naszego świata bardzo precyzyjnie opisał wchodzenie w system wyższego świata, jego odczucie, jak zacząć poznawać Stwórcę i działanie na siebie wyższych sił, jak poprzez współdziałanie z nimi wznieść się dzięki tym odczuciom. Baal HaSulam napisał o tym w wyszukanym stylu, powiedziałbym nawet górnolotnie. Tak bardzo różnią się od siebie.

Z lekcji w języku rosyjskim, 10.03.2019


Kabalista i jego osiągnięcia

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego Baal HaSulam napisał, a następnie spalił swoje rękopisy?

Odpowiedź: A po co miał je dawać ludziom, tylko by się w nich pogubili? Również dzisiaj mamy wiele jego rękopisów – niektóre opublikowaliśmy, inne nie. Jaki jest pożytek z ich czytania, jeśli człowiek nie znajduje się na takim poziomie? Nie zrozumie nawet słów, które tam są napisane, ponieważ oznaczają pewne doznania, definicje, jakieś poziomy w świecie Acilut, na przykład GAR de -Acilut.

Co może zrobić z tym, co czyta? – Ma w głowie abrakadabrę.

Pytanie: Proszę wyjaśnić sam fakt, dlaczego to napisał?

Odpowiedź: To już inna sprawa. Baal HaSulam napisał po to, aby pomóc światu. Kiedy kabalista wyraża swoje odkrycia w pisemnej lub ustnej formie, przez to sprowadza do naszego świata wyższe poznania, jakby przyciąga do niego wyższe źródło, a tym samym przybliża nasz świat do źródeł światła. To nam pomaga.

Jak wiele Baal HaSulam zrobił dla naszego świata! Podciągnął go w rozwoju na setki lat do przodu, i to o setki ciężkich lat.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Najpotężniejszy komputer na świecie”


W przypadku wojny atomowej nie ma zwycięzców, ale to może nie mieć znaczenia

W sytuacji, gdy rosyjska broń jądrowa została postawiona w stan podwyższonej gotowości, a ukraiński reaktor jądrowy jest zagrożony zbombardowaniem, niebezpieczeństwo katastrofy nuklearnej stało się bardzo realne. Wszyscy wiedzą, że gdyby doszło do takiej katastrofy, nikt nie będzie wygranym, a skutki byłyby straszliwe dla całej ludzkości, ale ego nie zna granic. Kiedy ludzie są nastawieni na własne zwycięstwo, nic ich nie powstrzyma, nawet ich własna fizyczna śmierć.

Wojna kojarzy nam się ze starciem między dwoma (lub więcej) podmiotami fizycznymi, takimi jak państwa czy głowy państw. Wojna jest jednak procesem znacznie głębszym niż konflikt interesów czy walka o władzę. Tym, co napędza wojny, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, jest ego, a ego nie poddaje się niczemu i słucha tylko siebie.

Siła, która tworzy życie, jest siłą równowagi, harmonii i dawania. W ten sposób umożliwia powstanie życia, ewolucję coraz bardziej złożonych tworów, które przetrwały dzięki współpracy i współzależności wszystkich swoich części. Dlatego życie wymaga harmonii i wzajemnego wsparcia. Ego jest tego dokładnym przeciwieństwem: Jest to siła, która widzi tylko siebie, myśli tylko o sobie i troszczy się tylko o siebie. Ego odnosi się do innych tylko wtedy, gdy może ich wykorzystać lub skrzywdzić i w ten sposób zaznaczyć swoją wyższość. W rezultacie ego jest przeciwieństwem życia.

Kiedy ścierają się dwa lub więcej ego, powstaje gwałtowny konflikt lub wojna. Wojna pomiędzy dwoma ego może zakończyć się, gdy jedno z nich zostanie pokonane lub gdy oba są zbyt wyczerpane, aby kontynuować, więc postanawiają „zawrzeć pokój”. W rzeczywistości „pokój” jest jedynie rozejmem, który będzie trwał tylko do momentu, w którym jedno z ego uzna, że odzyskało siły na tyle, by unicestwić drugie, i wtedy wznowi walkę. A jeśli do pokonania wroga konieczne jest zburzenie reaktorów jądrowych lub użycie broni jądrowej, ego chętnie jej użyje. Nie ma to nic wspólnego z tym, kto jest u władzy. Jeśli chodzi o egoizm, nie ma ludzi sprawiedliwych; wszyscy jesteśmy potencjalnymi złoczyńcami, ponieważ takie zachowanie leży w ludzkiej naturze.

Ojciec mojego nauczyciela, wielki kabalista i myśliciel Baal HaSulam, już w latach 30. ubiegłego wieku pisał o nienasyceniu ego. W swoim doniosłym eseju „Pokój na świecie” napisał: „W prostych słowach powiemy, że naturą każdego człowieka jest wykorzystywanie życia wszystkich innych ludzi na świecie dla własnej korzyści, a wszystko, co człowiek daje innym, robi tylko z konieczności. Nawet wtedy jest w tym wyzysk, ale jest on robiony sprytnie, tak że przyjaciel nie zauważy tego i chętnie się podda”. Ponadto, dodaje, człowiek „czuje, że wszyscy ludzie na świecie powinni być pod jego własnym zarządem i dla jego prywatnej korzyści. To jest prawo nie do złamania. Różnica polega jedynie na wyborach dokonywanych przez ludzi: Jeden wybiera wykorzystywanie ludzi dla zdobycia niskich żądz, drugi dla zdobycia władzy, a trzeci dla zdobycia szacunku. Co więcej, gdyby ktoś mógł to zrobić bez większego wysiłku, zgodziłby się eksploatować świat, mając do dyspozycji wszystkie trzy rzeczy razem – bogactwo, władzę i szacunek. Jest jednak zmuszony wybierać stosownie do swoich możliwości i zdolności”.

Dziewięćdziesiąt lat temu, kiedy Baal HaSulam napisał te przejmujące słowa, nie było jeszcze II wojny światowej i okrutnych jej następstw. Czy dziś ktoś rozsądny może wątpić w siłę ego, które potrafi zniszczyć wszystko, co stanie mu na drodze?

Nie sądzę, aby wojna na Ukrainie doprowadziła do wojny światowej lub użycia broni jądrowej. Przynajmniej na razie na to się nie zanosi. Jeśli jednak nie nauczymy się, jak używać ego w sposób konstruktywny, a nie destrukcyjny, to bez wątpienia po raz trzeci znajdziemy się w tej strasznej sytuacji. A jeśli nie nauczymy się tej lekcji, możliwa jest nawet czwarta wojna. Aby zapobiec całkowitemu zniszczeniu, musimy nauczyć się nowych wartości – że połączenie i jedność są ważniejsze niż jakakolwiek forma separacji i wrogości. Tak jak nasze środowisko uczy nas obecnie nienawiści i dążenia do dominacji, tak my powinniśmy budować środowisko, które uczy czegoś przeciwnego.

Nie jestem pedagogiem i nie mam zamiaru szczegółowo opisywać, jak należy to robić. Wiem tylko, że jeśli nie nauczymy się budować połączenia i naprawdę troszczyć się o naszych bliźnich, zniszczymy siebie nawzajem. Jeśli zdecydujemy się na wojnę, mówi Baal HaSulam w innym przełomowym dziele: „Bomby zrobią swoje, część, która pozostanie po zrujnowaniu wszystkiego, nie będzie miała innego wyboru, jak tylko wziąć na siebie tę pracę, w której zarówno jednostki, jak i narody nie będą pracować dla siebie więcej, niż jest to konieczne do ich utrzymania, podczas gdy wszystko inne, co robią, będzie z korzyścią dla innych” (Pismo Baal HaSulam – Ostatnie pokolenie, część pierwsza).

Źródło: https://bit.ly/3IA3sL3


Wojna na zewnątrz i wojna która toczy się w nas

Wkrótce po tym, jak II wojna światowa zakończyła się tragicznymi wybuchami bomb atomowych nad Hiroszimą i Nagasaki, ojciec mojego nauczyciela, wielki myśliciel i czołowy kabalista XX wieku, Baal HaSulam, napisał coś, co później stało się znane jako „Pisma ostatniego pokolenia”. Nie chciał przez to powiedzieć, że zbliża się koniec świata, ale raczej, że świat, jaki znamy, umiera, a rodzi się nowy. Jednak skurcze porodowe mogą być bardzo bolesne lub mniej, a my, ludzie, możemy decydować o tym, jak przez nie przejdziemy. Baal HaSulam nazwał te dwie opcje „ścieżką światła” i „ścieżką cierpienia”.

W tych pismach Baal HaSulam podkreśla, że dzięki technice ludzkość „wynalazła atom i bomby wodorowe”, a „jeśli całkowita ruina, jaką mają one sprowadzić na świat, nie jest jeszcze oczywista, przyszłość to pokaże przynosząc trzecią lub czwartą wojnę światową. Bomby zrobią swoje, a tym którzy ocaleją, nie pozostanie nic innego, jak wziąć na siebie pracę, w której zarówno jednostki, jak i narody nie będą pracowały dla siebie więcej, niż to konieczne dla ich utrzymania, a wszystko inne będą robiły dla dobra innych”.

Wojna na Ukrainie nie toczy się między Rosją a Ukrainą; jest to starcie między dwiema połowami świata. Zmienia ona stosunki międzynarodowe i sojusze między Wschodem i Zachodem, między państwami i narodami. Ta wojna zmienia nasze spojrzenie na stworzenie i na życie. Nie zeszliśmy jeszcze na samo dno, ale kiedy podniesiemy się z nizin, przekonamy się, że świat zmienił się diametralnie. Nigdy już nie wróci do poprzedniego stanu.

Ponieważ dziś wszystko jest globalne, wojny też są globalne. W związku z tym przerażająca przepowiednia Baal HaSulama wydaje się dziś bardzo realna. W rzeczywistości, przy obecnej trajektorii, nie widzę innego rezultatu niż spełnienie się jego przepowiedni. Jedynym sposobem na uniknięcie nuklearnej wojny światowej jest posłuchanie jego rady i myślenie o dobru innych, a nie swoim własnym, niezależnie od tego jak bardzo może nam się to nie podobać.

W rzeczywistości, wojna na zewnątrz jest odbiciem wojny w nas samych. Każda wojna, od sporów domowych po wojny światowe, jest starciem ego. Ego pragnie kontroli i wyższości. Kontynuując, książka „Konformizm a szczęście: wpływ dopasowywania się do norm społecznych” publikuje badania przeprowadzone przez Solnick & Hemenway, w których ponad połowa uczestników wolała żyć w społeczeństwie, w którym zarabia się 50 000 dolarów rocznie, podczas gdy inni zarabiają 25 000 dolarów, niż w społeczeństwie, w którym zarabia się 100 000 dolarów, podczas gdy inni zarabiają 200 000 dolarów. Autorka książki, profesor psychologii społecznej na Uniwersytecie w Tilburgu (Holandia) Olga Stavrova podsumowała: „Ludzie nie tyle pragną mieć dużo jakiegoś dobra, lecz raczej pragną mieć go więcej niż inni”.

Niezależnie od tego, jak bolesna może być obecna sytuacja na Ukrainie, a jest ona rzeczywiście bardzo bolesna – jest to starcie ego. Musimy zrozumieć, że aby rozwiązać ten kryzys, a także każdy inny kryzys, musimy spojrzeć na siebie z boku i odciąć się na chwilę od naszego wielkiego osobistego bólu, z którym w pełni się solidaryzuję.

Jeśli skupimy się tylko na tym, aby mieć rację, to nigdy nie zakończymy wojen. Nikt nigdy nie dojdzie do porozumienia i nie powie: „Ja się mylę, a ty masz rację”; nasze ego nam na to nie pozwoli. Dlatego właśnie poszukiwanie obiektywnej sprawiedliwości jest z natury beznadziejne; jest to wybór drogi cierpienia.

Jeśli jednak odłożymy na chwilę na bok nasze żale i zgodzimy się odpocząć od prób wyrównania starych rachunków, będziemy mogli zacząć budować pozytywną przyszłość. W takim stanie będziemy mogli skupić się na pielęgnowaniu wzajemnego szacunku, a może nawet wzajemnego zrozumienia ponad licznymi głębokimi różnicami. Jeśli wytrwamy w tych wysiłkach, będzie to początek drogi światła.

W tej chwili nie spodziewałbym się niczego więcej, ale w końcu ludzkość nie będzie miała innego wyboru, jak tylko powrócić do słów Baal HaSulama i zgodzić się, że najlepszą drogą dla nas wszystkich jest droga wzajemnej troski i wzajemnej odpowiedzialności. Jeśli nie chcemy trzeciej wojny światowej, musimy nauczyć się dbać o siebie nawzajem. Dlatego właśnie prawdziwa wojna toczy się w nas samych, a wojna widoczna na zewnątrz, jest tylko odbiciem naszej szalejącej nienawiści do innych.

Źródło: https://bit.ly/3hPa6Cj


Prośba musi być zbiorowa

каббалист Михаэль Лайтман Międzynarodowy Kongres „Wznoszenie się ponad siebie”. Lekcja nr 7

Ale modlitwa powinna być doskonała. To jest z głębi serca, co oznacza, że człowiek na sto procent wie, że nie ma w świecie nikogo, kto mógłby mu pomóc, z wyjątkiem samego Stwórcy. (Baal Ha Sulam. Szamati. Artykuł 5. „Liszma – to przebudzenie z góry i dlaczego niezbędne jest przebudzenie z dołu?”)

Modlitwa uważana jest za prawdziwą, jeśli dociera do Stwórcy. Może do Niego dotrzeć tylko wtedy, gdy pochodzi z głębi ludzkiego serca, z jego najważniejszego wewnętrznego pragnienia, kiedy ma stuprocentową pewność, że może osiągnąć to, czego chce tylko wtedy, jeśli Stwórca mu pomoże, praktycznie wszystko za niego zrobi.

Ale jest tu jedno małe „ale” które jest bardzo ważne! – Stwórca odpowiada tylko na zbiorową prośbę.

Możecie krzyczeć do Niego, ile chcecie, On nie może wam odpowiedzieć. Dlatego że musicie przyjść do Niego przez wspólne kli/naczynie! Tak jak urodziliście się i upadliście z wyżyn swojego duchowego poziomu na materialny, egoistyczny odrywając się od wszystkich, tak teraz musicie anty egoistycznie wznieść się ponownie do tego samego miejsca, do Niego.

Dlatego prośba musi być jednomyślna. W żadnym wypadku nie pomoże wam siedzenie i płakanie, szlochanie, błaganie. To nic nie da! Tylko wtedy, gdy będą przynajmniej dwie osoby, które mimo swego egoizmu zjednoczą się między sobą, aby wznieść swoją prośbę do Stwórcy, w takiej formie to pomoże.

Z lekcji nr 7 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”, 09.01.2022