Artykuły z kategorii Połączenie

Musimy się rozwijać, pomimo medialnej zasłony dymnej

Jeszcze zanim Covid-19 rozprzestrzenił się na całym świecie jak ogień, zbliżaliśmy się do załamania koniunktury. Media udawały, że jest tam jeszcze wiele smakołyków do odkrycia, ale pomimo zasłony dymnej i tak zbliżaliśmy się do końca. Nie będziemy szczęśliwi, żyjąc w kolonii na Marsie; nie będziemy szczęśliwi, bo jest nowy prezydent; nie będziemy szczęśliwi, bo nasz samochód jest elektryczny, a nasza energia pochodzi ze źródeł odnawialnych, ani dlatego, że jemy wegetariańskie hamburgery lub mięso wyhodowane w laboratorium. Będziemy szczęśliwi tylko wtedy, gdy weźmiemy odpowiedzialność za nasze życie i przestaniemy skupiać się tylko na sobie.

Kiedy dajesz, wzrastasz, stajesz się kimś więcej niż tylko sobą; łączysz się z osobą, którą obdarowujesz, a coś z tej osoby staje się tobą. Całe życie, cały wszechświat jest połączony. Kiedy przyjmujesz ten sposób myślenia, ty również stajesz się połączony, podobnie jak twoje otoczenie. W ten sposób łączysz się ze wszystkim wokół siebie. Wtedy, nawet jeśli nie jesteś tego świadomy, Twoje otoczenie zaczyna dodawać Ci energii. To właśnie dlatego dający nigdy nie są w depresji ani nie czują beznadziei.

Zbliżamy się do prawdy. Pragnienia, które wcześniej napędzały nas do działania, stopniowo tracą swój urok. Nadal pragniemy pieniędzy, sławy i władzy, ale gotowość ludzi do podjęcia wysiłku koniecznego do ich zdobycia wydaje się słabnąć. To nie są leniwi ludzie; po prostu bardziej niż inni są świadomi, że takie osiągnięcia nie uczynią ich szczęśliwymi. A skoro nie mogą być szczęśliwi mając te rzeczy, to po co trudzić się ich zdobywaniem?

Jednak coś musi nas satysfakcjonować! Bez satysfakcji nie czujemy, że żyjemy! Dzisiaj wielu ludzi już zrezygnowało ze znajdowania satysfakcji w bogactwie, władzy czy sławie, ale nie znajduje zastępczej ambicji i dlatego pogrąża się w beznadziei, która następnie przeradza się w depresję. Inni próbują sportów ekstremalnych, nadmiernego jedzenia lub ekscentrycznych nawyków seksualnych, ale to wszystko są etapy prowadzące do porzucenia również tych zainteresowań. Nawet religia, która kiedyś była najpewniejszym schronieniem przed pozornym bezsensem życia, nie wydaje się już tak obiecująca.

W końcu, kiedy wyczerpaliśmy wszystkie opcje, a medialna obietnica potencjalnej radości już nas nie oszuka, ani żadna inna pokusa, znajdziemy się w sytuacji, w której nie będziemy wiedzieli, co uczyni nas szczęśliwymi, co sprawi, że życie wyda nam się warte zachodu. Ten moment, kiedy sięgamy dna, jest momentem eureki. W tym momencie, kiedy stwierdzamy, że nic nie może nas zadowolić, przestajemy patrzeć tylko na siebie. To wtedy naprawdę dostrzegamy, że poza nami są inni, cały świat, który czekał na to, byśmy spojrzeli na zewnątrz, a nie tylko do wewnątrz.

To właśnie wtedy przestajemy pytać o sens życia, ponieważ każda chwila staje się wypełniona znaczeniem i celem. Możliwość odczuwania innych, łączenia się, dzielenia i troski poszerza nasze wąskie horyzonty do tego stopnia, że odkrywamy nieskończone pragnienia, które możemy zaspokoić.

Kiedy wysilamy się, by zrealizować własne marzenia, często pozostajemy niezadowoleni. Co więcej, nawet jeśli osiągamy nasze cele, zwykle przestają nas one satysfakcjonować wkrótce po ich realizacji. W przeciwieństwie do tego wzorca, kiedy staramy się nawiązać kontakt z innymi i zaspokoić ich potrzeby, zarówno praca, jak i osiągnięcia są satysfakcjonujące. Pomyśl o tym, czy kiedykolwiek zrobiłeś coś dla kogoś i nie czułeś się z tym dobrze?

Jest ku temu dobry powód: kiedy dajesz, wzrastasz, stajesz się kimś więcej niż tylko sobą; łączysz się z osobą, której dajesz, i coś z tej osoby staje się tobą. Całe życie, cały wszechświat jest połączony. Kiedy przyjmiesz taki sposób myślenia, ty również staniesz się połączony, podobnie jak twoje otoczenie. W ten sposób łączysz się z wszystkim wokół siebie. Wtedy, nawet jeśli nie jesteś tego świadomy, Twoje otoczenie zaczyna Cię energetyzować. To właśnie dlatego dający nigdy nie są w depresji ani nie czują beznadziei. Tak jak ludzie dorastają, kiedy stają się rodzicami, tak i my musimy teraz dorosnąć i stać się rodzicami otaczającego nas świata. Na tej transformacji możemy tylko zyskać.

Źródło: https://bit.ly/3vdKfbU


Kobiety mogą naprawić świat

To, czy nasz globalny dom powstanie, czy też rozpadnie się w całkowitym zniszczeniu, zależy od kobiet. Obchody Międzynarodowego Dnia Kobiet w tym roku powinny przypominać o tym, że kobiecą siłą i rodzajem przywództwa jest moc jednoczenia – tak potrzebnego w tych krytycznych czasach, gdy świat powoli próbuje stanąć na nogi po długim ataku COVID-19. Kobiety znajdowały się w epicentrum pandemii, znajdowały się na pierwszej linii frontu usług medycznych jednocześnie będąc grupą szczególnie dotkniętą utratą miejsc pracy. Można to jednak wykorzystać jako okazję do rozpoczęcia kształtowania nowego i bardziej zrównoważonego społeczeństwa.

Kiedy mężczyźni otrzymają od kobiet silny bodziec do jednoczenia się, będą pracować nad spełnieniem tych wymagań i będą dążyć do zjednoczenia i równowagi z ujednoliconą formą natury, która funkcjonuje w altruistycznych powiązaniach między wszystkimi jej częściami. Dlatego mocne strony kobiet powinny być skierowane na tworzenie jedności, aby ich połączone cechy i wysiłki posłużyły dla budowania dobrobytu i szczęścia społeczeństwa – wygodnego i przyjaznego domu dla wszystkich.

Badania nad społeczno-ekonomicznymi skutkami pandemii pokazują, że kobiety prawie dwukrotnie częściej niż mężczyźni tracą pracę w wyniku wybuchu COVID-19. Jako rozwiązanie paliatywne ONZ zaleca tymczasowy dochód podstawowy przez sześć miesięcy, którego wysokość będzie się różnić w zależności od standardu życia panującego w danym kraju. Doszliśmy do punktu krytycznego, w którym środki te powinny już zostać wdrożone z prognozą wypłacania ich przez dłuższy czas.

Z jednej strony pomoc powinna być udzielana zarówno mężczyznom jak i kobietom w sposób umożliwiający im godne życie, bez nadmiaru, ale pokrywający ich podstawowe potrzeby. Z drugiej strony musimy zadbać o to, aby każda kobieta miała możliwość kontynuowania pracy z domu. Jeśli odpowiednio wykorzystamy czas, w którym jesteśmy przywiązani do naszych domów, aby podnieść świadomość jednoczącej zasady natury i wdrożyć ją w naszych relacjach, wówczas zobaczymy daleko idące pozytywne skutki kryzysu COVID-19 – przejście do całkiem nowego i harmonijnego stanu wśród ludzi, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy.

Poprzez pandemię natura próbuje w nas obudzić potrzebę zrobienia kolejnego kroku w ewolucji człowieka: nawiązywania wzajemnych, pozytywnych, wspierających i zachęcających relacji. Nasz egoistyczny makijaż doprowadził nas do stworzenia społeczeństwa, w którym każdy stara się czerpać zyski kosztem innych; działanie w ten sposób wytrąca nas z równowagi. Zasadniczo musimy teraz osiągnąć stan, w którym troszczymy się o innych w takim samym stopniu, w jakim troszczymy się o siebie.

Jeśli znamy właściwe miejsce dla mężczyzn, kobiet, rodziców i dzieci jako elementów społeczeństwa, które wzajemnie uzupełniają się, będziemy rozwijać się w sposób przyjemny, otoczeni wsparciem i wzajemnie wzmacniając się. Zgodnie ze strukturą natury, kobieta reprezentuje pragnienie otrzymywania, podczas gdy mężczyzna reprezentuje intencję obdarzania. Dlatego, jeśli kobiety wyrażą pragnienie jedności ludzkości ponad wszystkimi jej podziałami i jeśli połączą się jako główna siła z tym pragnieniem, będą popychać mężczyzn w kierunku jedności.

Następnie, kiedy mężczyźni otrzymają od kobiet silny bodziec do jednoczenia się, będą pracować nad spełnieniem tych wymagań i będą dążyć do zjednoczenia i równowagi z ujednoliconą formą natury, która funkcjonuje w altruistycznych powiązaniach między wszystkimi jej częściami. Dlatego mocne strony kobiet powinny być skierowane na tworzenie jedności, aby ich połączone cechy i wysiłki posłużyły dla budowania dobrobytu i szczęścia społeczeństwa – wygodnego i przyjaznego domu dla wszystkich.

Wszyscy będziemy czuć się tak, jakbyśmy dzielili wspólny dom, tak jakbyśmy żyli wśród gigantycznej, kochającej się rodziny, w zupełnie nowym i ulepszonym rodzaju świadomości praw natury i świata, który nas otacza. Teraz jest czas, aby naprawić świat, bo tylko kobiety wiedzą, jak to zrobić.

Życzę Wam sukcesu!!

Źródło: https://bit.ly/3cefonr


Klucz do sukcesu w życiu

John Lennon napisał kiedyś: „Życie jest tym, co się dzieje, podczas kiedy jesteś zajęty robieniem innych planów”. Historia jego życia dowodzi, że miał rację. A dzisiaj życie większości z nas dowodzi, że miał rację. W rzeczywistości wydaje się, że natura postawiła sobie za cel zakłócenie życia całej ludzkości.

Środowisko może przynieść nam większe korzyści niż sami jesteśmy w stanie sobie zapewnić. Wystarczy myśleć o korzyściach dla systemu, a system będzie działał na naszą korzyść. Tego właśnie próbuje nauczyć nas natura.

Covid-19 zamknął naszą gospodarkę, kulturę, edukację, rozrywkę, prawie załamał system opieki zdrowotnej, zintensyfikował napięcia polityczne i rasowe, zwiększył agresję i przemoc, zakłócił produkcję żywności i łańcuchy dostaw oraz rozbił rodziny na kawałki. Nawet gdy ustępował i mogliśmy wznowić działalność, było to nieznaczne i wracał z zemstą za każdym razem, gdy próbowaliśmy powrócić do znanej nam normalności sprzed ery Covid. To, co zaczęło się jako rodzaj super zaraźliwej i ciężkiej grypy, która dotyka głównie osoby starsze lub ze słabym układem odpornościowym, przekształciło się w niepokój, który zagraża każdemu, w każdym wieku i okazuje się że jest po prostu zbyt zaraźliwe, aby to powstrzymać i zbyt niebezpieczne, aby zignorować.

Teraz, nawet jeśli chcemy wrócić do normalności, będzie to bardzo blada, anemiczna i dość żałosna normalność w porównaniu z pośpiesznym życiem, które wiedliśmy do początku obecnej dekady. Wygląda na to, że natura nas karze i nie ustępuje w odmawianiu nam przyjemności życia.

Ale to tylko tak wygląda. Kiedy rodzic upomina dziecko, za nie odrabianie lekcji, nie chce go karać, ale pomóc! Każdy rodzic wie, a wielu z nas pamięta z własnego dzieciństwa, że ​​nie chcemy ciężko pracować, jeśli nie jesteśmy do tego zmuszeni. A ponieważ praca domowa jest ciężką i niepożądaną pracą, dzieci jej nienawidzą i nie zrobią tego bez presji rodziców. Dla rodziców jest to edukacja; dla dzieci jest to kara. Gdyby jednak dzieci mogły zobaczyć korzyści, jakie przyniosą włożone wysiłki, odrabiałyby pracę domową o wiele chętniej.

To właśnie robi z nami natura od przełomu dekady. Wzywa nas do studiowania jej praw a my narzekamy na wymierzone kary. To nie jest karanie; to nawigowanie nas we właściwym kierunku.

Poprzez swoją presję natura przekazuje nam podstawowe fakty dotyczące życia: wszystko rozwija się tylko wtedy, gdy jest zsynchronizowane z otoczeniem. Dotyczy to każdego poziomu rzeczywistości, od fal przez cały świat materialny, po niematerialne poziomy myśli, uczuć i ducha. Synchronizacja oznacza, że ​​wszystko działa jako część systemu. System zapewnia absolutnie wszystko, czego potrzebuje każda jednostka do niego należąca. Na poziomie ożywionym dotyczy to pożywienia, schronienia i reprodukcji. Na poziomie ludzkim oznacza to znacznie więcej. System, w którym się znajdujemy, zapewnia nam nasze fizyczne potrzeby na poziomie zwierzęcym, ale także nasze ludzkie potrzeby, takie jak edukacja, rozrywka i kultura.

Jeśli przyjrzymy się bliżej, zobaczymy, że te potrzeby na poziomie ludzkim są dokładnie tym, co Covid zakłócał ​​przez ostatni rok. Te potrzeby są dokładnie tam, gdzie podążaliśmy w niewłaściwym kierunku; natura wszystko to zatrzymała abyśmy mogli zobaczyć, co robiliśmy źle i w rezultacie abyśmy skierowali nasze działania tam, gdzie możemy znaleźć trwałą, zrównoważoną i głęboką satysfakcję.

Rzeczywiście, podążaliśmy w złym kierunku: do wewnątrz. To tak, jakbyśmy zaglądali do własnego ciała i zastanawiali się, dlaczego wszystko wydaje się takie ciemne. Każdy nasz plan miał zadowolić tylko nas samych i (w najlepszym przypadku) tych, którzy są nam najbliżsi. Zignorowaliśmy system, zaplanowaliśmy nasze życie tak, jakby nie istniał lub (co gorsza) istniał tylko po to, aby nam służyć, podczas gdy w rzeczywistości system jest naszym rodzicem; jesteśmy w nim, on nas odżywia i we wszystkim jesteśmy od niego zależni. Jeśli to zepsujemy, nieustannie szkodzimy sobie. Nic więc dziwnego, że życie, czyli system, realizuje swój plan, a my robimy sobie inne, własne plany. Jak może nam się to udać, jeśli planujemy własne egoistyczne szczęście, podczas gdy życie ma w planach uszczęśliwić wszystkich?

Jeśli chcemy zaplanować sobie dobrą przyszłość, musimy najpierw rozpoznać „życie”, czyli integralny i wzajemnie powiązany system, w którym się znajdujemy. Jeśli nauczymy się, jak pozytywnie łączyć się z naszym środowiskiem, zwłaszcza ze środowiskiem społecznym, a nie negatywnie – wykorzystywać środowisko dla własnej korzyści – środowisko przyniesie nam korzyści. Środowisko może przynieść nam większe korzyści niż my sami. Wystarczy pomyśleć o korzyściach dla systemu, a system będzie działał na naszą korzyść.

Tego właśnie próbuje nauczyć nas natura. Życie ma dla nas plan, jasny kierunek. Jeśli planujemy w zgodzie z życiem, życie nie będzie tym, co się dzieje, podczas gdy my robimy inne plany, które ostatecznie tylko nas ranią.

Źródło: https://bit.ly/38a5sKt


Na skraju rozpaczy

Stopniowo zdajemy sobie sprawę, że nic nie poprawia sytuacji: ani nowy rok, ani nowa administracja, ani szczepionki. Życie w pogoni po prostu już nie działa. Nie działało przez ostatni rok i wygląda na to, że nie zacznie działać w najbliższym czasie. Im bardziej zdajemy sobie z tego sprawę, tym bardziej jesteśmy zrozpaczeni.

Odpowiedź jest oczywista: jeśli będziemy sprzeciwiać się naturze i będziemy myśleć jako jednostki, nie będziemy mieć przyszłości i żadne rozwiązanie nie zadziała. Jeśli będziemy myśleć jako integralna ludzkość, która jest częścią integralnej planety, odniesiemy sukces, a nasze plany zadziałają.

Jest dobry powód, dla którego wydaje się, że światu kończy się energia. Od niepamiętnych czasów naszym paliwem jest poszukiwanie kolejnej przyjemności, kolejnej rzeczy do zdobycia lub osiągnięcia kolejnej przewagi nad innymi. Pracowaliśmy na paliwie, które wzmacnia ego; tam, gdzie ego nie widziało korzyści, nie mieliśmy paliwa do pracy. W ciągu ostatniego roku nasze ego doświadczyło tak wielu zawodów, że wielu zaczyna wątpić, czy ego jest naprawdę królem, któremu powinniśmy służyć. Być może daremne dążenie do przyjemności, które przestają cieszyć wkrótce po ich zdobyciu, obnażyło jego nieuniknioną bezcelowość. W końcu, jeśli wiesz, że kiedy dostaniesz to, czego chcesz, to wkrótce się tym zmęczysz, wówczas jaki jest sens starania się o to w ogóle?

Nasz czas to czas uznania prawdy o naszych motywacjach, naszej cywilizacji, naszych wartościach, a ostatecznie o tym, kim jesteśmy jako ludzie. Obraz, który to uświadomienie rysuje przed nami, nie jest ładny, ale jest bardzo szczery, a z miejsca całkowitej szczerości zaczyna się zdrowy wzrost. Dlatego uważam, że pomimo wszystkich trudności nasz czas jest niesamowity.

Żyjemy w okresie wielkiej zmiany; przechodzimy od postrzegania świata jako jednostka do postrzegania go jako integralnego systemu, którego wszyscy jesteśmy częściami i w którym wszyscy jesteśmy jednością. Postrzeganie świata z perspektywy jednostki zmusiło nas do szukania wyłącznie własnych korzyści. Jednak to stawia nas w sprzeczności z kierunkiem rozwoju przyrody. Natura ewoluuje w kierunku coraz większej złożoności, współzależności i wzajemności. Kiedy próbujesz iść w przeciwnym kierunku niż cała rzeczywistość, z pewnością zdarzają się złe rzeczy. Ten konflikt między trajektorią natury a naszą trajektorią jest przyczyną wszystkich naszych nieszczęść, zwłaszcza od kiedy zaczęliśmy akcentować nasz indywidualizm na początku XX wieku, ale od przełomu wieków nabrał on ogromnego tempa.

Dopóki będziemy podążać przeciw trajektorii natury, wszystko, co zbudujemy, zawali się. Dlatego obecnie wydaje się, że nic nie działa: szczepionki są, ale wirus też; wybory się skończyły, ale nikt nie jest spokojny; a przede wszystkim nikt nie ma pewności co do przyszłości i nikt nie wie, co z tym zrobić.

Jednak odpowiedź jest oczywista: jeśli będziemy sprzeciwiać się naturze i będziemy myśleć jako jednostki, nie będziemy mieć przyszłości i żadne rozwiązanie nie zadziała. Jeśli będziemy myśleć jako integralna ludzkość, która jest częścią integralnej planety, odniesiemy sukces, a nasze plany zadziałają.

Prawdę mówiąc, jestem pełen nadziei. Widzę, jak natura nie pozostawia nam innego wyboru niż przemyśleć wszystko. Jedność jest wyraźnym kierunkiem naszego ruchu, ponieważ to tutaj ewoluuje cała natura i my wraz z nią. Jedyne pytanie brzmi: jak bardzo zgodzimy się cierpieć, zanim pójdziemy zgodnie z jej wskazówkami. Koniec jest na pewno dobry; martwi mnie droga do celu.

Źródło: https://bit.ly/2MIGhY1


Przewodnik po życiu online

Czy nam się to podoba, czy nie, żyjemy online. Po ponad roku pandemii, pozostawanie w domu przybrało rozmiary globalne. Jest teraz bardziej oczywiste niż kiedykolwiek wcześniej, że jesteśmy ze sobą powiązani w sposób współzależny, że nieustannie wpływamy na siebie nawzajem za pośrednictwem różnych narzędzi i platform komunikacji online. Jak możemy najlepiej odnaleźć się w nowej rzeczywistości? Największą korzyść osiągniemy, zakładając odpowiednie „okulary”, aby zbadać naturę naszych nowych relacji.

Ponieważ to, co nazywaliśmy „normalnym”, może nigdy nie powrócić w pełni, więc powinniśmy nauczyć się żyć we właściwy sposób w nowym środowisku. Wyobraź sobie niewidzialne nici, które łączą wszystkie serca, wszystkie umysły, wszystkie pragnienia, wszystkie myśli – łączą wszystko i wszystkich.

Przedłużające się zamknięcie miejsc pracy i firm w wyniku wydłużającego się kryzysu COVID-19 zmieniło zatrudnienie i styl życia milionów Amerykanów i ludzi na całym świecie, którzy teraz pracują, studiują, komunikują i spotykają się wirtualnie. Oczekuje się, że życie online na stałe pozostanie częścią naszego stylu życia, nawet po zakończeniu kryzysu zdrowotnego. Niedawne badanie Pew Research ujawniło, że spośród 71% ankietowanych osób, które pracują w pełnym wymiarze godzin w domu, 54% chciałoby to robić nawet po opanowaniu pandemii, gdyby zaoferowano im taką możliwość.

Ponieważ to, co nazywaliśmy „normalnym”, może nigdy nie powrócić w pełni, powinniśmy nauczyć się żyć we właściwy sposób w nowym środowisku. Wyobraź sobie niewidzialne nici, które łączą wszystkie serca, wszystkie umysły, wszystkie pragnienia, wszystkie myśli – łączą wszystko i wszystkich. Ta sieć połączeń ma dwa możliwe stany: początkowy stan naturalny i stan bardziej zaawansowany, do którego musimy dotrzeć poprzez proaktywny wybór i rozpoznanie.

W pierwszej sytuacji jednostki w sieci czują tylko własne interesy i próbują wykorzystać innych do spełnienia swoich pragnień. Takie skupione na sobie podejście wypełnia atmosferę sieci negatywnym i destrukcyjnym poczuciem konkurencji, kontroli, podziałów i nienawiści. Zasadniczo nikt nie śpi spokojnie; każdy cierpi w taki czy inny sposób.

W bardziej zaawansowanej sytuacji jednostki zaczynają czuć, że są częścią jednego kolektywu mającego wspólny cel i są całkowicie od siebie zależne. Relacja między członkami kolektywu opiera się na wzajemności, spełnieniu, dawaniu i miłości. Definicja sukcesu w drugim scenariuszu jest społeczna, w której każdy stara się zrobić to, co najlepsze dla innych.

Te dwie sytuacje są całkowicie przeciwne. Świat odczuwany w pierwszym stanie jest światem trudnym, podczas gdy świat odczuwany w drugim stanie jest piękny. Kto decyduje o tym, gdzie będę mieszkać? Ja poprzez mój stosunek do innych!

Jeśli odnoszę się do wszystkich, kierując się egoistycznym ukierunkowaniem na samozadowolenie – żyję tradycyjnie, w świecie, w którym nasze relacje z dnia na dzień pogarszają się. Ale jeśli uda mi się rozwinąć postawę ponad mój osobisty egoizm, aby uwzględnić troski innych, którzy nie są mną, otworzy się przede mną odwrócony świat, odsłoni się wyższy i bardziej pozytywny świat. Powodem, dla którego nie mogę tego teraz poczuć, jest to, że nie rozwinąłem jeszcze atrybutów potrzebnych do zrozumienia tego. Jest to trochę podobne do sposobu, w jaki działają audycje radiowe: o tym, której stacji będę słuchać, zadecyduje wewnętrzna częstotliwość, do której dostrojony jest mój odbiornik.

Sieć, w której żyjemy, jest jedna i ta sama, połączenia między wszystkimi już istnieją, niezależnie od tego, czy je czujemy, czy nie. Jeśli uda mi się rozwinąć nową naturę „kochaj bliźniego jak siebie samego” i będę traktować innych z miłością i rozwagą, zacznę odczuwać, że w tej sieci relacji istnieje wieczna i kompletna linia energetyczna, która napełnia mnie dobrocią.

To źródło mocy doskonale nami kieruje i klaruje nasze zrozumienie – ujawnia, że życie ma bardzo wzniosły cel, któremu nikt ani nic nie może przeszkodzić. Jeśli ta zmiana postawy zostanie wprowadzona w życie w naszych relacjach międzyludzkich, oświetli nasze wirtualne środowisko i zdamy sobie sprawę, że każda chwila naszego życia stanie się okazją do połączenia się z siłą miłości, która wypełnia całe stworzenie.

Źródło: https://bit.ly/3rddQQW


Legalne narkotyki – wygodny sposób unicestwienia ludzi

3 listopada mieszkańcy Oregonu oprócz wyboru prezydenta Stanów Zjednoczonych zadecydowali o jeszcze jednej zmianie – zdekryminalizowano osobiste używanie heroiny, metamfetaminy, LSD, oksykodonu i innych twardych narkotyków. „Dzisiejsze zwycięstwo jest przełomową deklaracją, że nadszedł czas, aby przestać kryminalizować ludzi za używanie narkotyków” – powiedziała Kassandra Frederique, dyrektor wykonawczy Drug Policy Alliance, która przewodziła tej inicjatywie. Według AP News: ​​„jeden na 11 mieszkańców Oregonu jest uzależniony od narkotyków” – dane potwierdzone przez „Oregon Academy of Family Physicians”. Nie mówimy o rekreacyjnym, okazjonalnym używaniu marihuany; mówimy o uzależnieniu od twardych narkotyków, takich, które powodują, że popełniasz przestępstwa tylko po to, by dostać kolejną dawkę i robisz to codziennie. Jedna na jedenaście osób w Oregonie jest w takim stadium.

Nie ma innego rozwiązania dla problemu nadużywania substancji odurzających, jak tylko pokazanie ludziom, że są tutaj, aby połączyć się ze sobą, w pełnej wdzięczności, zwłaszcza w stosunku do tych, którzy są od nas różni, ponieważ razem z nimi tworzymy strumień życia i pozwalamy mu płynąć. W pojedynkę jesteśmy niczym. Razem jesteśmy życiem.

Wygląda na to, że władzom nie zależy, żeby ci ludzie byli trzeźwi; chcą ich śmierci. Chcą powstrzymać ich przed krzywdzeniem innych ludzi, więc pozwolą im otrzymać dzienną dawkę, dopóki nie umrą – tzn. aż sami się unicestwią. W szybkim tempie stan dojdzie do wniosku, że najlepiej jest otworzyć centra dystrybucji – tak jak dzisiejsze punkty z ciepłą zupą – będą wydawać dzienną dawkę narkotyku każdemu z „potrzebujących” i odesłać ich szczęśliwych do domu, z dala od ulicy i z dala od (kurczącej się) populacji.

Decyzja stanu Oregon stwierdza również, że „Zamiast wytaczania procesu i groźby odbycia kary więziennej, osoba pozwana będzie miała wybór by albo zapłacić grzywnę w wysokości 100 USD lub udać się do nowych „ośrodków leczenia uzależnień”, finansowanych za milionów dolarów z przychodów podatkowych płynących z zalegalizowanego, regulowanego prawem przemysłu marihuany w Oregonie”. Jednak wydaje mi się, że nikt tej części decyzji nie traktuje poważnie, z dwóch powodów: 1. Gdyby narkomani mieli 100 dolarów, kupowaliby za nie narkotyki, a nie płacili mandaty. 2. Nikt tak naprawdę nie wychodzi z uzależnienia od narkotyków. Z tego powodu władze starają się ich uciszyć – przeczekać do ich obumarcia.

Potrafię wyobrazić sobie, dlaczego państwo chciałoby zgładzić narkomanów. Z punktu widzenia władz świat jest już rażąco przeludniony, więc cicha eksterminacja jest najbardziej rozsądnym rozwiązaniem. Jeśli nie widzimy powodu, dla którego mamy tak wielu ludzi na świecie, powinniśmy znaleźć (najlepiej) humanitarny sposób na zmniejszenie populacji.

Ale jest powód, dla którego tu jesteśmy. Ludzkość staje się coraz bardziej zatłoczona właśnie dlatego, że mamy się łączyć, a nie pozostawać osobno w naszych własnych małych szczelinach. Nasza niechęć do łączenia się jest powodem, dla którego cierpimy, ponieważ rzeczywistość zmusza nas do ciągłego kontaktu z ludźmi, podczas gdy nasz antagonizm do ludzi nieustannie rośnie. Kiedy przepaść między rosnącym narcyzmem a przymusowym kontaktem z ludźmi staje się nie do zniesienia, szukamy schronienia. Niektórzy znajdują to w przemocy, inni w różnych formach eskapizmu, w tym nadużywaniu narkotyków, a prawie każdy znajduje to w depresji.

Jest tylko jedno rozwiązanie dla tego bałaganu: edukacja w kierunku połączenia. Nie bez powodu na świecie istnieje tak wielu ludzi o tak odmiennych poglądach i podejściach do życia. Jeśli spojrzymy na świat z lotu ptaka, przekonamy się, że to, czego doświadczamy jako dysonans, w rzeczywistości jest różnorodnością. Patrząc z wyższej perspektywy, sprzeczności w rzeczywistości tworzą piękny, bogaty haft kolorów i strumieni, które splatają się ze sobą, tworząc tkankę życia. Wyobraź sobie oceany bez lądu, góry bez dolin, lasy bez pustyń, samce bez samic, życie bez śmierci, lato bez zimy lub jesień bez wiosny. Wszystko, co wiemy o życiu, pochodzi z odróżnienia jednej rzeczy od jej przeciwieństwa. Życie nie jest jednym stanem; jest to przepływ między nimi, od jednej skrajności do drugiej.

Gdybyśmy byli tego świadomi i gdybyśmy wiedzieli, że ta różnorodność jest tutaj, abyśmy mogli się nią cieszyć, bylibyśmy wdzięczni za rzeczy, które nas irytują, ponieważ są różne od nas. W rzeczywistości nie odczuwalibyśmy ich jako irytacji, ale jako puls życia, który mówi nam, kiedy nadszedł czas, aby przejść do następnej fazy. Nasza walka z życiem dobiegłaby końca i nie musielibyśmy przed nim uciekać. Uświadomilibyśmy sobie, jaki jest nasz cel, aby tu być – uchwycić życie z uwzględnieniem całej jego głębi i bogactwa – i nigdy nie chcielibyśmy uciec.

Nie ma innego rozwiązania dla problemu nadużywania substancji odurzających, jak tylko pokazanie ludziom, że są tutaj, aby połączyć się ze sobą, w pełnej wdzięczności, zwłaszcza w stosunku do tych, którzy są od nas różni, ponieważ razem z nimi tworzymy strumień życia i pozwalamy mu płynąć. W pojedynkę jesteśmy niczym. Razem jesteśmy życiem.

Źródło: https://bit.ly/3oq8T5V


Pycha zabija

Pycha jest jedną z naszych najbardziej podstawowych, ale jednocześnie destrukcyjnych cech. Nawet jest na to akademicka nazwa: iluzoryczna wyższość. Zasadniczo oznacza to, że większość ludzi uważa, że ​​jest lepsza w większości aspektów życia, niż w rzeczywistości. Mamy tendencję do przeceniania naszych cech i zdolności w prawie wszystkim, co robimy, mówimy lub myślimy. Mamy tendencję do przeceniania naszych zdolności poznawczych, nawyków zdrowotnych, umiejętności prowadzenia pojazdu i inteligencji.

Szczególnie dzisiaj brak więzi, nienawiść i wyobcowanie psują wszystko. Jesteśmy wyjątkowymi indywidualnościami, pozostaniemy wyjątkowi i powinniśmy pozostać wyjątkowi. Jednakże, jeśli nie nauczy się nas, jak używać naszej wyjątkowości dla wspólnego dobra, nasza wyjątkowość przyniesie nam tylko rozlew krwi i śmierć, zamiast dobrobytu i radości.

Myślimy nawet, że jesteśmy bardziej odporni na uprzedzenia niż jest to w rzeczywistości. Badacze nazywają to „martwym punktem uprzedzeń”, co w zasadzie oznacza, że ​​opisujemy siebie, jako mniej podatnych na uprzedzenia niż inni ludzie. Ale jeśli, na przykład, 68 procent ankietowanych wykładowców z Uniwersytetu Nebraska ocenia siebie w górnych 25 procentach pod względem umiejętności dydaktycznych, a 94 procent ocenia siebie powyżej średniej w swoim miejscu pracy, niektórzy z nich muszą być nierealistyczni w stosunku do siebie, ponieważ liczby mówią same za siebie. To samo dotyczy studentów Master of Business Administration na Uniwersytecie Stanforda, z których 87 procent oceniło swoje wyniki w nauce powyżej przeciętnej wartości.

Jednym z kluczowych wyjaśnień zjawiska iluzorycznej wyższości, jakie odkryli badacze, jest – nic dziwnego – egocentryzm. Innymi słowy, większość z nas jest zbyt samolubna, by widzieć siebie takim, jakim naprawdę jest.

Pycha lub złudna wyższość byłaby zabawna, gdyby tak dużo nas nie kosztowała. To sprawia, że ​​myślimy, iż możemy pokonać innych inwestorów na giełdzie i ostatecznie tracimy pieniądze. To sprawia, że ​​myślimy, iż mamy duże szanse na wygraną w loterii, więc warto wydawać na nią coraz więcej pieniędzy lub na inne formy hazardu, podczas gdy w rzeczywistości nasze szanse są bliskie zeru. To sprawia, że ​​angażujemy się w niezdrowe nawyki żywieniowe, myśląc, że możemy pokonać przeciwności i nie zostać dotknięci przez nasze złe odżywianie. To sprawia również, że na drodze podejmujemy niepotrzebne i nierozsądne ryzyko, wierząc, że nic nam się nie stanie. Ale ludzie umierają lub do końca życia zostają okaleczeni z powodu tych błędnych ocen. Błędy te dotyczą nie tylko ludzi, którzy je popełniają, ale często także ludzi postronnych, których jedyną „zbrodnią” było to, że byli obecni, gdy doszło do błędnej oceny.

Choć egoizm jest rzeczywiście główną przyczyną pychy, jest ku temu dobry powód i dobre nań rozwiązanie. Poczucie wyjątkowości jest wspólne dla nas wszystkich. Każdy z nas jest naprawdę wyjątkowy i dobrze, że tak jest pod warunkiem, że użyjemy tego prawidłowo.

Tak jak nie ma dwóch takich samych komórek w naszym ciele, tak nie ma dwóch takich samych ludzi w organizmie jakim jest ludzkość. Każda komórka naszego ciała jest wyjątkowa, tak jak my, ponieważ każda komórka ma unikalne zadanie. Spełniając swoje zadanie, wpływa na cały organizm. Innymi słowy, tylko wtedy, gdy komórka wykorzystuje swoją wyjątkową cechę dla dobra całego ciała, jej wyjątkowość przyczynia się do dobrego samopoczucia zbiorowości, organizmu, a my stajemy się zdrowi. Jeśli wykorzystuje swoją wyjątkowość w jakimkolwiek innym celu niż poprawa wspólnego dobra, staje się szkodliwa dla organizmu i musi zostać z niego wyrzucona.

My też: kiedy wykorzystujemy naszą wyjątkowość dla dobra społeczeństwa, pomagamy społeczeństwu, które z kolei wspiera nas i naszą wyjątkową ekspresję. Kiedy wykorzystujemy naszą wyjątkowość w jakimkolwiek innym celu, takim jak gromadzenie bogactwa lub władzy, stajemy się szkodliwi dla społeczeństwa. W takim przypadku mamy jedną z dwóch opcji: albo zmienimy nasze postępowanie i wykorzystamy naszą wyjątkowość dla wspólnego dobra, albo pozostaniemy takimi, jakimi jesteśmy, a społeczeństwo w pewnym momencie nas odrzuci. Dlatego jedynym sposobem zdefiniowania pozytywności i negatywności jest określenie, czy czyjeś działania przynoszą korzyści społeczeństwu, czy też szkodzą.

Obecnie wyraźnie negatywnie wykorzystujemy nasze cechy. To nie jest niczyja wina; tacy właśnie wszyscy się rodzimy i tak jesteśmy wychowywani. Niemniej jednak, jeśli będziemy tak postępować, będziemy się wzajemnie niszczyć. W rzeczywistości już jesteśmy na krawędzi.

Dla istot egocentrycznych branie innych pod uwagę nie przychodzi naturalnie. Edukacja jest zatem niezbędnym narzędziem do zmiany naszego sposobu myślenia z „ja pierwszy” na „my pierwsi”. Gdybym mógł doradzić zarządzającym w sprawie najistotniejszych zasobów ich krajów, powiedziałbym im, że edukacja w zakresie połączenia jest ich najważniejszym warunkiem skutecznego rządzenia.

Szczególnie dzisiaj, brak więzi, nienawiść i wyobcowanie wszystko psują. Jesteśmy wyjątkowymi indywidualnościami, pozostaniemy wyjątkowi i powinniśmy pozostać wyjątkowi. Jeśli jednak nie nauczymy się, jak używać naszej wyjątkowości dla wspólnego dobra, nasza wyjątkowość przyniesie nam tylko rozlew krwi i śmierć zamiast dobrobytu i radości.

Źródło: https://bit.ly/33R3L2F


Jak połączenie może rozwiązać nasze problemy?

Niepokoje społeczne, klęski żywiołowe, pandemia, kryzys gospodarczy, polaryzacja – spadają na nas wszystkich w Ameryce i na całym świecie. Jest to pierwszy raz w historii, kiedy ciosy wymierzone są w ludzi na całym świecie, niezależnie od pochodzenia, narodowości, płci czy statusu. A problemy będą narastać, dopóki nie wykorzystamy tej wyjątkowej okazji, aby uświadomić sobie, że cały świat żegluje razem po tych niespokojnych wodach, dlatego – gdyż podczas tej burzy tylko dzięki naszemu połączeniu będziemy w stanie utrzymać się na powierzchni.

Wszystkie kłopoty, cały ten brak równowagi, jakiego doświadcza świat, są w rzeczywistości wynikiem walki dwóch sił natury: siły separacji i siły połączenia. Ale, o jakim rodzaju połączenia tutaj mówimy? Mamy na myśli nierozerwalny związek, który powinien zachodzić między jednostkami na poziomie ludzkim, najwyższym w przyrodzie, ponad florą i fauną. Jest to kluczowe, ponieważ ludzie, a szczególnie relacje między nami, mają najgłębszy wpływ na niższe poziomy przyrody.

Przewiduje się głód, wojny i klęski żywiołowe, nic nie wskazuje na to, że najgorsze już za nami. Wręcz przeciwnie, wszystkie wskaźniki pokazują, że świat jest daleki od uzdrowienia. W środku obecnego kryzysu i ponurych prognoz ludzie odczuwają zmęczenie. Kiedy zaczynamy spodziewać się powrotu do zdrowia po szeroko zakrojonych reperkusjach Covid-19, wybucha druga fala z nowymi blokadami na horyzoncie, gospodarka dalej się kurczy, a zapełnienie lodówki staje się trudniejsze niż kiedykolwiek.

Jakby tego wszystkiego było mało, ekstremalne warunki pogodowe stały się nową normą. Po raz drugi w historii sezon huraganów w Ameryce był tak aktywny, że 21 nazw burz wybranych na cały sezon już zostało zużytych, a Narodowe Centrum Huraganów musiało utworzyć nową listę opcjonalnych nazw, używając greckiego alfabet.

Wszystkie kłopoty, cały ten brak równowagi, jakiego doświadcza świat, są w rzeczywistości wynikiem walki dwóch sił natury: siły separacji i siły połączenia. Ale, o jakim rodzaju połączenia tutaj mówimy? Mamy na myśli nierozerwalny związek, który powinien zachodzić między jednostkami na poziomie ludzkim, najwyższym poziomie w przyrodzie, ponad florą i fauną. Jest to kluczowe, ponieważ ludzie, a szczególnie relacje między nami, mają najgłębszy wpływ na niższe poziomy przyrody.

Czym jest pozytywna siła

Kiedy ludzie prawidłowo się łączą, tworzy się pewien rodzaj pola magnetycznego, które przenika resztę natury. Do tej pory ludzkość kierowana była negatywnymi myślami i lekkomyślnymi, despotycznymi zachowaniami wobec siebie, które negatywnie wpływają na ekosystem. Wirusy, które sobie nawzajem przekazujemy, są biologicznym wyrazem naszych szkodliwych i negatywnych relacji. Tak więc, jeśli nie naprawimy naszego wzajemnego połączenia, przyszłe pandemie będą czekały w kolejce na ujawnienie.

Nie chodzi o to, co wybuchnie później ani gdzie to się stanie; cały świat jest w stanie ciągłego niepokoju, a skala nieszczęść rośnie z dnia na dzień. Jesteśmy świadkami narastającej zarówno prędkości, jak i zakresu działania tych wstrząsów.

Istniejemy w globalnym, holistycznym i kompletnym systemie, w którym wszystkie elementy są doskonale zintegrowane, z wyjątkiem ludzi. Ale nie mamy wyjścia, nie ma możliwości ucieczki. Chociaż nie jesteśmy w pełni świadomi naszej absolutnej współzależności, w prawdzie rządzi nami prawo globalnego integralnego systemu, w którym każdy ma wpływ na wszystkich i na każdą inną część natury. Tak więc, jeśli nadal będziemy przyzwalali na przywództwo po stronie ego – które sprawia, że wypatrujemy własnej korzyści, potajemnie zadowoleni z nieszczęść i trudności innych – doprowadzimy do punktu zniszczenia planety Ziemi i unicestwienia „korony stworzenia”, czyli rasy ludzkiej.

Czy mamy alternatywę? Tak. Musimy pielęgnować wzajemne branie pod uwagę innych i odpowiedzialność – pozytywną siłę – dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, aby zrównoważyć nasz egoistyczny styl życia – negatywną siłę – i oszczędzić sobie niezliczonych ilości niepotrzebnego cierpienia. Musimy zacząć od aktywnego otaczania się środowiskiem, które inspiruje nas do wzajemnej troski, współpracy i pozytywnych więzi.

Krótko mówiąc, natura nieustannie ewoluuje poprzez serię kryzysów, których ostatecznym rezultatem jest pobudzenie nas do osiągnięcia wyższego poziomu współpracy i jedności. Właśnie w tym czasie powszechnego kryzysu jesteśmy przygotowywani do globalnej przemiany w kierunku pełnej integracji z naturą.

Jeśli pójdziemy w kierunku pozytywnego połączenia ponad naszymi skłonnościami do podziałów – stawiając jedność na pierwszym miejscu w całym społeczeństwie ludzkim – zapewnimy dobre zdrowie całej planecie i otworzy się dla nas zupełnie nowy harmonijny poziom egzystencji.

Źródło: https://bit.ly/3ko31s6


SAMOTNOŚĆ ZABIJA

Kilka dni temu młody człowiek w Izraelu, szkolny nauczyciel, popełnił samobójstwo. Miał uczniów, miał etat, był zdrowy, przystojny, elokwentny i był samotny. W poście na Facebooku napisał ostatnią notatkę: To nie dobrze, żeby mężczyzna był sam; samotność zabija. Kolejny dzień, kolejny tydzień, kolejny miesiąc, kolejny rok mija i jestem sam. Na lunchu, w pracy, wieczorem, w weekendy, święta i urodziny, o których nikt nie pamięta. Kilku przyjaciół odeszło, czas zatarł ślad po nich; pora odejść”.

Ten człowiek i jego emocje nie są dziś czymś niespotykanym. Jego słowa w mediach społecznościowych są odzwierciedleniem przekleństwa naszych czasów: wszyscy jesteśmy połączeni, a jednak tak samotni. Samotność w dzisiejszych czasach, stała się tak ciężka właśnie dlatego, że powinniśmy być o wiele bardziej połączeni niż jesteśmy.

Jesteśmy bardzo w tyle w naszym rozwoju. Obecnie powinniśmy być połączoną ludzkością, która czuje, że żyje w jednym systemie, w którym ze względu na siebie i całą przyrodę, jej części wzajemnie uzupełniają się i żyją w równowadze. Zamiast tego, do niedawna byliśmy zanurzeni po szyje w grzęzawisku wzajemnej destrukcji, które z dumą (i błędnie) nazywaliśmy „gospodarką kapitalistyczną” i „postępem”.

Nagle, gdy pojawił się Covid-19 i zmusił nas do odpoczynku od zwalczania siebie nawzajem, zaczęliśmy odczuwać pustkę, którą mamy w środku. Ale, co innego możemy mieć w sobie? Kiedy wszyscy nienawidzą i boją się wszystkich innych do tego stopnia, że ​​przestajesz rozmawiać i komunikacja przebiega za pomocą SMS-ów, a ty budujesz wokół siebie mury fałszywej pewności siebie i fałszywych uśmiechów, aby ukryć swoją niepewność, kiedy nagle jesteś sam, zdajesz sobie sprawę, że nie masz pojęcia, kim jesteś, jak być ze sobą lub czego naprawdę chcesz, ponieważ całe życie byłeś zajęty wznoszeniem murów przeciwko wrogiemu światu zewnętrznemu. I nikt nie dzwoni, ponieważ wszyscy są w tej samej sytuacji: wszyscy są samotni i boją się zranienia.

Samotność oznacza, że ​​jesteś ignorowany, że ludzie się o ciebie nie troszczą, więc niektórzy wolą zakończyć swoje życie, choćby dla samego uczucia, że w ich ostatnim momencie, kogoś to będzie obchodziło.

Dlaczego nie możemy się połączyć

Ludzkość różni się od wszystkich innych części przyrody tym, że musimy rozwijać się z własnej woli. Nasza ewolucja jest znacznie mniej fizyczna w porównaniu z innymi gatunkami a znacznie bardziej emocjonalna, intelektualna i społeczna. U szczytu naszej ewolucji zamierzamy doświadczyć całości systemu, który nazywamy „wszechświatem”.

W ludzkim społeczeństwie, tak jak niemowlę, krok po kroku musimy uczyć się, jak stać się istotami społecznymi, i jak budować sobie dobre społeczeństwo.

Natura wszystkie elementy rozwija poprzez instynkty, oprócz ludzkości. Ludzie są pozbawieni ich w dużej mierze. Kiedy zwierzę się rodzi, od razu wie, gdzie znaleźć pożywienie, często może chodzić w ciągu kilku godzin i ogólnie zachowuje się, jak każde inne zwierzę tego rodzaju. Z drugiej strony ludzie z trudem poruszają rękami i nogami, gdy się rodzą pozostają bezradni przez lata. Ludzie, w przeciwieństwie do zwierząt, muszą samodzielnie zdobywać wiedzę poprzez ciężką pracę. W społeczeństwie ludzkim, tak jak niemowlę, musimy uczyć się krok po kroku, jak stać się istotami społecznymi, i jak budować dobre społeczeństwo. Ewoluujemy dzięki własnemu pragnieniu poprawy naszej sytuacji. I nie ewoluujemy przypadkowo, ale w jasno nakreślonym kierunku: ku większej spójności, większej trosce o siebie nawzajem, większej wzajemnej odpowiedzialności i ostatecznie wzajemnej miłości.

Kiedy dziecko jest głodne, płacze z powodu pustego żołądka. Kiedy ktoś jest samotny, płacze, ponieważ puste serce jest bardzo, bardzo złe. Ból serca boli znacznie bardziej niż pusty żołądek.

Ale samotność, którą tak wielu dzisiaj odczuwa, to nie koniec. To jest początek. To ciemność przed świtem. Teraz zaczynamy zdawać sobie sprawę, że musimy zmienić wszystko, a przede wszystkim nasze relacje. Aby dokonać zmiany, musimy poczuć, że teraźniejszość jest nie do zniesienia. A nic nie jest bardziej nie do zniesienia niż samotność.

Możemy zapobiec takim tragediom, jak samobójstwo z powodu samotności, jeśli przestaniemy nalegać na powrót do naszego poprzedniego, zacofanego stanu „wolnej” gospodarki, którą opanował egoizm, i zaczniemy zbliżać się do stanu wzajemnej troski i empatii, w jakim powinniśmy być od dawna. Po drodze odkryjemy, że nie tylko lepiej jest troszczyć się o siebie nawzajem niż bać się, ale także to, że tak działa cała rzeczywistość, oprócz nas. Aż przyjdzie moment, że i my to poczujemy.

Źródło: https://bit.ly/3j07Wyr


Co to jest prawdziwe połączenie?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co to jest prawdziwe połączenie?

Odpowiedź: Przy prawdziwym połączeniu tworzymy siły poza nami. Jeśli łączę się z tobą, to pojawia się wspólna siła, która znajduje się nie w każdym z nas, ale między nami.

Właśnie dlatego, że każdy z nas jest egoistą, a następnie odsuwa ego od siebie, wchodzi w przestrzeń między nami, i tam powstaje wspólna siła z naszych anty-egoistycznych sił. W niej łączymy się i odkrywamy Stwórcę.

Jest to działanie wewnętrzne.

Z lekcji w języku rosyjskim, 19.08.2018