Artykuły z kategorii

Jak radzić sobie ze strachem?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co to jest strach i jak sobie z nim poradzić?

Odpowiedź: Strach – jest to nienapełnione pragnienie pewnego poziomu, które daje człowiekowi poczucie braku napełnienia.

Lęk można stłumić medycznymi preparatami, narkotykami, alkoholem, itd. Ale dla kabalistów uczucie strachu jest zalecane, ponieważ ono daje im możliwość pracy z nim, aby wznieść się ponad nim.

Ponieważ wszystko dzieje się w nas, według wskazówek Stwórcy – to znaczy, że muszę doświadczyć tego uczucia. Lecz nie powinienem pozostawać w nim – wystarczy jedna chwila. Muszę tak pracować, aby wykorzenić w sobie wszystkie negatywne uczucia, przekształcając je w pozytywne. Ale nie ignoruję ich!

Z lekcji w języku rosyjskim, 13.03.2016


Ynet: Jak bardzo klęski żywiołowe są żywiołowe?


Upały lipca i sierpnia pomieszały terminy i nadeszły do nas trzy miesiące wcześniej niż powinno przyjść według kalendarza. Skwar ostatnich dni poprzedził ekscesy nadchodzącego lata, które zapowiada się najgorętszym w historii całej obserwacji. Nie, nasza planeta nie oszalała – za aurę w domu odpowiada gospodarz.

Dziesięć lat temu Stephen Emmott, profesor bio-informatyki i głowa laboratoriów Nauk Obliczeniowych w Microsoft Research, zebrał grupę czołowych naukowców różnych specjalności i postawił przed nimi zadanie – przeanalizować przyszłość rodzaju ludzkiego. Pomysł polegał na tym, aby przewidzieć, jakie będzie życie na Ziemi w tym stuleciu. Rezultaty badania zostały podsumowane w książce, która przekształciła się niedawno w film o nazwie „Dziesięć miliardów“.

Film obrazowo przedstawia negatywne aspekty nowoczesności: wysoka gęstość zaludnienia, globalne ocieplenie, topnienie lodowców, zanieczyszczenie powietrza i inne zagrożenia, którym towarzyszą przygnębiające czarno-białe ilustracje skali katastrofy. Komentując smutne prognozy, prof. Emmott szczegółowo wyjaśnia, dlaczego kula ziemska nie jest już w stanie udźwignąć ciężaru problemów, którymi obarczyliśmy ją.

Jednak filmy filmami, a świat nadal idzie w tym katastrofalnym kierunku, zajęty polityką,  kłótniami – wszystkim, oprócz własnego zbawienia. Powaga sytuacji nie przenika do świadomości mas i mężów stanu. Podejmowane działania – są tylko kroplą w morzu,  ziarenkiem zdrowego rozsądku na cała górę ignorancji i krótkowzroczności.

Cena „podboju“ natury

Nauka już dawno zademonstrowała nam, że wszystkie części natury są między sobą wzajemnie połączone i niezmiennie dążą do równowagi lub homeostazy. W rezultacie uszkodzenie nawet najmniejszego fragmentu ogólnego systemu, nieuchronnie wprowadza w niego brak stabilizacji i powoduje uszkodzenie, o wiele bardziej poważne, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.

Jednym z wyraźniejszych przykładów tego jest – słone jezioro Aral, położone między Kazachstanem i Uzbekistanem. Kiedyś było ono czwartym co do wielkości jeziorem na świecie, ale w latach 60 ubiegłego wieku zaczęło wysychać, ponieważ woda z rzek była przekierowana do nawadniania pól uprawnych. Stopniowo powierzchnia wody została zastąpiona piaskiem, solą i pyłem, komfortowa dawniej wilgotność powietrza spadała, większość ryb i roślin zniknęła, znalazły się dziesiątki kilometrów od wody, a zachorowalność wśród czterdziestomilionowej miejscowej populacji, znacząco wzrosła.

Natura i my

Co wyprowadza naturę z równowagi? Oczywiście, my, ludzie. Fakty wskazują na to, że to my jesteśmy odpowiedzialni za kryzys na tej planecie. Niektóre z nich są spowodowane bezpośrednim naszym działaniem, inne – naszym stosunkiem do otaczającego nas środowiska i do siebie samych. Ponieważ ze wszystkich gatunków biologicznych, jedynie człowiek troszczy się tylko o siebie, nie chcąc wypełniać swojej funkcji w ogólnym systemie, aktywnie eksploatuje wszystkie jego części, włączając bliźnich …

„Człowiek – to jedyne zwierzę, które się czerwieni. Albo powinno się czerwienić“. Mark Twain.
Nieokiełznana egoistyczna skłonność przekształca ludzkość w „obce ciało”, w obcy i szkodliwy dla natury element. I choć czasami nieświadomie rujnujemy ziemię, nieznajomość praw natury nie zwalnia nas od odpowiedzialności.

Ponadto zapominamy o jeszcze jednym efekcie swojej lekkomyślności – nasza walka z naturą prowokuje jej uzasadnioną reakcję. Sformułujmy to następująco: Natura stara się systematycznie kompensować nasz negatywny wpływ, konsekwencją czego są eskalujące  ekologiczne kryzysy. W rzeczywistości przedstawiają one sobą negatywne przejawy tych sił, które powinniśmy byli ukierunkować na formowanie zdrowych, prawidłowych relacji z sobie podobnymi i z otaczającym środowiskiem.

Mówiąc prościej, wszystko to, czego nie zrobiliśmy my, obraca się przeciwko nam. Tak funkcjonuje integralny system.

Zmienić naturę (ale tylko swoją)

Trudno uwierzyć, że człowiek, korona ewolucji, jest w stanie tak uparcie ignorować swoją własna rolę i nie zauważać, że wszystkie nici ekologicznych wstrząsów, prowadzą do niego samego. W przeciwieństwie do elementarnego zdrowego rozsądku, nie jesteśmy w stanie zmobilizować się, by uratować dom, w którym żyjemy.

Co gorsze, jesteśmy zajęci samooszukiwaniem się. Na początku tego roku, jak zwykle światowi przywódcy, na paryskim zjeździe ekologicznym skontaktowali się z międzynarodowymi ekologicznymi organizacjami i zgodzili się na pewnego rodzaju kompromis. Konsylium zrobiło raport – poważnie choremu znowu dali lek przeciwbólowy.

W rzeczywistości, stan kuli ziemskiej wymaga od nas radykalnej zmiany wzorców myślenia i zachowania, jakościowo innego podejścia do leczenia. Rosnący brak równowagi w otaczającym środowisku – jest to jego wezwanie do wzniesienia się na nowy stopień odniesienia do świata i do siebie. Zaburzeni jesteśmy przede wszystkim my sami. I dlatego, aby rozwiązać problem klimatu, musimy najpierw zająć się swoim głębokim, podstawowym wpływem na przyrodę.

Wyobraźcie sobie: kluczowa część systemu, powołana do inteligentnego zarządzania na zasadach wszechstronnej współpracy i dobrobytu, działa dokładnie odwrotnie, i niszczy własne środowisko. Czy można się dziwić, że prawie co miesiąc bite są rekordy temperatur z poprzednich lat?

Jakość myśli, określa jakość otaczającego środowiska

Żeby przekierować swoją burzliwą energię na właściwy kierunek, musimy stworzyć u podstawy społeczeństwa, w fundamencie ludzkich wzajemnych relacji takie zasady, według których żyje sama natura. A ona zawsze dąży do harmonii, zawsze dąży do korzyści wspólnoty i nie pobłaża jednemu swojemu elementowi, kosztem innych. Jest ona holistyczna i absolutnie obcy jest jej egoizm.

Nie-nie, to nie jest „ekologiczna moralistyka” a prosta, pierwotna celowość rozwoju. To ona powinna stać się naszą moralnością, zamiast tych sztucznych kryteriów, którymi staramy się ją zamienić.

Jeśli równowaga – jest prawem natury, to i my musimy zintegrować się w tę uniwersalną „jednomyślność” wielokierunkowych impulsów, w harmonijne wzajemne oddziaływanie sił i  potencjałów. Ale zintegrować się na swoim, ludzkim poziomie, świadomie zakorzeniając w społeczności wsparcie, pozytyw, zdolność do wzniesienia się ponad konfliktami. W tym przypadku dobre relacje między ludźmi automatycznie wpłyną na niższe poziomy systemu, w tym klimat i dadzą mu potężny impuls do równowagi.

Kabała zapewnia nam do tego cały niezbędny zestaw instrumentów. Dziś jej wiedza – to nie „egzotyka”, ale niezbędna konieczność. Jeśli mądrze z nich korzystać, jeśli działać właśnie według nauki a nie nieświadomie, to odkryje się nam cały system, w całej swojej pełni.
Tylko wtedy fale upałów z pustyni Bliskiego Wschodu i inne klęski żywiołowe nie będą już służyć jako przeciwwaga ludzkiej ograniczoności.

Ale to potem, a teraz one wciąż jeszcze krzyczą do nas z jasnym i nieubłaganym apelem: „Zacznijcie od siebie!“

Źródło: Ynet dnia 05.03.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4803649,00.html


Jak nabyć język Kabały

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak osiągnąć język Kabały? Czy jesteśmy w stanie to osiągnąć? Od czego to zależy?

Odpowiedź: Tylko poprzez ciągłe słuchanie moich lekcji, będziecie w stanie przyswoić sobie język Kabały. Jest to podobne do tego, jak dziecko uczy się języka od swojej matki, albo jak człowiek, który znalazł się w obcym środowisku, nie posiadając słownika, zaczyna rozumieć nieznany język poprzez uczucia, a nie przez rozum.

Tak my też zaczynamy pojmować język Kabały, to znaczy, opisanie wyższego, nieodczuwalnego przez nas świata – studiując Kabałę i łącząc się ze sobą, stopniowo nabywamy właściwości wyższego świata – i w tym stopniu poznajemy jego nazwy, łącząc je z nowym uczuciem.


Ynet: Nie jedna waluta a jedno serce


W morzu słów napisanych o wyjściu UK z Unii Europejskiej, ciągle pojawiają się ważne pytania o dalszą drogę Unii Europejskiej, o możliwości nowych „prób ucieczki”, o konsekwencji brytyjskiego referendum dla samej Wielkiej Brytanii i dla świata. Jednak polityka nie powinna zasłaniać przed nami ogólnego obrazu, w którym wszystkie fragmenty są podporządkowane globalnemu kontekstowi rozwoju. Wyjście z europejskiego zamieszania leży wyżej wejścia.

W 1992 roku, kilka miesięcy przed ustanowieniem Unii Europejskiej, udałem się na wycieczkę do Francji. W tym czasie rozwinęła się tam szeroka i kolorowa propagandowa kampania wszelkimi sposobami zachęcająca obywateli do wspierania idei wspólnego rynku. Już wtedy na widok słodkich obietnic, pojawiło się we mnie jasne uczucie, że ten projekt jest skazany i ostatecznie może doprowadzić kontynent do upadku.

W ciągu ostatnich lat włożyłem wiele wysiłku, spotykając się z przedstawicielami wspólnoty europejskiej, publikując swój punkt widzenia i starając się wyjaśnić, jak bardzo konieczna jest dla Europy prawdziwa jedność, i jak ją osiągnąć.

Nie jestem ekonomistą ani ekspertem w dziedzinie stosunków międzynarodowych, jednakże moje doświadczenie w biocybernetyce i w nauce jedności, opisującej wewnętrzny wzajemny związek naturalnych systemów, i ludzkiej społeczności, jasno wskazuje na drogę Europy donikąd. Jeśli unia opiera się wyłącznie na ekonomicznych interesach, jeśli ją inspirują banki oraz kompleks handlowo-przemysłowy, jeżeli śledzi ona tylko korzyści ekonomiczne, znosząc granice i dyktując imigracyjną politykę, to nie ma szans na powodzenie.

Każda próba zjednoczenia, ignorowania praw systemu, działających na zasadach globalności i integralności, jest skazana na niepowodzenie. Przy zachowaniu obecnych tendencji państwom wchodzącym w europejski sztuczny „sojusz”, warto będzie podążać za przykładem Wielkiej Brytanii i jak można najszybciej opuścić tonący statek.

Ponieważ skutki jego upadku mogą uruchomić efekt domina z powodu, którego w różnych krajach europejskich dojdą do władzy skrajnie prawicowi przywódcy. W tym przypadku izolacjonizm grozi zaostrzeniem i tak już ciężkiej sytuacji, aż do rozlewu krwi.

Tykająca europejska bomba

Po brytyjskim referendum Google opublikował interesujące dane dotyczące wyszukiwań w sieci. Najbardziej popularne były pytania o to, co to jest Unia Europejska i, co to oznacza wyjście z niej.

Rozszerzmy poszukiwanie i przyjrzymy się samej istocie unii narodów i państw.

Prawdziwa, silna jedność niosąca wszystkim pokój i dobrobyt jest możliwa tylko w formie jednej sieci, jednej społeczności, jednego kraju i jednego narodu. I już na pewno nie w formie dwudziestu ośmiu krajów, pośrednio podporządkowanych Niemcom, którzy dominują w Brukseli i zarządzają sprawami w Radzie UE.

Wymagana jest równość, równowaga sił między wszystkimi partnerami zarówno silnymi, jak i słabymi. Przestrzeganie tej zasady jest dziś nieuniknione – ponieważ świat już poczuł się globalnym systemem, czy tego chcemy, czy nie. Taka jest naturalna tendencja, o której kabaliści mówili już od dawna.

„Nie należy się dziwić, że nie rozdzielam osiągnięcia spokoju w indywidualnym społeczeństwie i na świecie jako całości. Dlatego, że dziś cały świat jest jedynym społeczeństwem.” Baal HaSulam, kabalista.

Wzajemne zrozumienie, wzajemna pomoc, kroki w kierunku siebie, zbliżenie serc a nie portfeli, „jak jeden człowiek z jednym sercem“ – są właśnie fundamentem solidnego systemu wzajemnych relacji. Prawdziwa jedność – przyjazna rodzina, w której wszyscy troszczą się o każdego. I dlatego Europejczycy muszą sobie teraz zdać sprawę, że są wzajemnie odpowiedzialni za siebie nawzajem. I tylko na tej podstawie budować wspólną gospodarkę, wspólne bezpieczeństwo, wspólną politykę i wspólną kulturę, różnorodność którejw żaden sposób nie jest sprzeczna z uniwersalnymi kanonami jedności.

Tymczasem Europejczycy przypominają małżeństwo znajdujące się na skraju rozwodu z powodu nieustannych konfliktów, ale mieszkające pod jednym dachem, gdzie nie ma dokąd pójść. Między nimi nie ma ciepła, nie ma prawdziwego związku. Jest to małżeństwo z rozsądku, nie z miłości. I sprawa może zakończyć się wybuchem.

Ewolucja jedności

Kabała – nauka o jedności – bada integralny naturalny system nierozerwalnie powiązany we wszystkich swoich szczegółach i instynktownie równoważący się na poziomach nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej natury. „I będzie wilk żył wraz z barankiem, i tygrys leżał z koziołkiem…” Jednak człowiek wtrącając się w tą doskonałość, narusza równowagę, wyprowadza cały system z homeostazy i nieuchronnie niszczy naturę.

Egoizm założony jest w nas od urodzenia, on zawsze oddzielał ludzi. I dopóki każdy szuka własnej korzyści, dopóki jesteśmy obojętni lub podstępni, i okrutni w stosunku do siebie nawzajem, ogólny system reaguje negatywnie, negatywną reakcją łańcuchową.

Aby uciec od ciosu, musimy trzymać się założonej w naturze siły jedności – podstawy wszechświata. Jeśli nasze relacje będą odpowiadać prawom natury, z uwzględnieniem bliźnich, zapewnimy sobie dobrobyt.

Same wysiłki wzniesienia się ponad siebie i podtrzymywania prawidłowego związku, generują między nami siłę jedności taką samą, jak w naturze. I z jej pomocą możemy ustanowić trwały pokój.

Gdy wszystkie części ogólnoeuropejskiego organizmu – od Hiszpanii do Norwegii, od Rosji do Irlandii – połączą się w jedną całość, w żywy, zdrowy organizm, wtedy Europa stworzy naprawdę zjednoczone społeczeństwo, prawdziwy sojusz z ogromnym potencjałem.

Szkoła jedności

Najbliższa przyszłość jest obarczona poważnymi wstrząsami: ciężkimi gospodarczymi stratami, gigantycznymi falami emigracji, wzrostem radykalnego islamu, powstaniem faszyzmu i rasizmu a w najgorszym przypadku – bratobójcza wojna. W tych warunkach UE musi się obudzić, uświadomić sobie co się dzieje i zrozumieć aktualny problem: co to jest połączenie, po co jest nam potrzebne, jak osiągnąć prawidłową jedność i co się stanie, jeśli pójdziemy w niewłaściwym kierunku.

W rękach instytucji wspólnego europejskiego rynku skoncentrowana jest wielka moc. Jeżeli brukselski „sztab“ zdecyduje o rozpoczęciu procesu edukacyjnego, który zmieni poglądy i zmiękczy serca, to okres przejściowy na drodze do prawdziwej jedności zajmie kilka lat, a nawet miesięcy. Wszystkie środki i warunki są już do tego dostępne, a tempo procesu zależy od samych Europejczyków.

W swoim czasie propaganda zapewniła utworzenie UE. W ten sam sposób, mądry sukcesywny marketing nowych wartości, prawidłowa realizacja nauki jedności pozwoli dać dziś Europie nowe życie. Praktyczne państwowe programy zbliżenia ludzi, akademickie kursy, możliwość studiowania ludzkiej natury wraz z obszernym wyjaśnieniem ważności siły jedności w masowych mediach – wszystko to odkryje Europejczykom nową warstwę wzajemnego zaufania i normalnych, godnych relacji.

Ta gleba da owoce społecznego i gospodarczego dobrobytu. I będzie można naprawić zakleszczony system. Wtedy zamiast tego, żeby przygotowywać się do opuszczania łodzi ratunkowych, kraje Unii Europejskiej uratują swój statek od katastrofy. Innej drogi na zbawienie nie mają.

Źródło: Ynet dnia 27.06.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4820939,00.html


Jak wpłynąć na swój los?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy istnieje przeznaczenie? Czy mogę na nie wpłynąć?

Odpowiedź: Oczywiście, każdy ma przeznaczenie. Możesz wpływać na swoje przeznaczenie i je zmienić, jeśli zaczniesz aktywnie przebudzać zjawisko wyższego światła poprzez połączenie ze swoimi przyjaciółmi z grupy.

Jak tylko zbudujecie między sobą prawidłowe, wzajemne relacje, choćby trochę podobne do zasady „kochaj bliźniego swego, jak siebie samego”, natychmiast zacznie wpływać na ciebie wyższa siła, proporcjonalnie do twoich wysiłków i zaczniesz zmieniać swoje przeznaczenie.

Z lekcji w języku rosyjskim, 20.03.2016


Troska egoistyczna i duchowa

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jeśli troszczę się o bliskich, przyjaciół, sąsiadów – to, czy jest to praca w obdarzaniu? Czy to zbliża do Stwórcy?

Odpowiedź: Nie, nie zbliża. To jest po prostu ziemska troska o siebie nawzajem.

Stwórca odkrywa się między studiującymi Kabałę, gdy oni prawidłowo nastrajają się na to, żeby pomagać sobie nawzajem podnieść się do poziomu Stwórcy.

Pytanie: Kiedy mam możliwość obdarzać, cieszę się, ponieważ mojemu egoizmowi przyjemnie jest czuć się wielkim i znaczącym. Jest to prawidłowe wykorzystanie egoizmu?

Odpowiedź: Tak. Człowiek powinien podnosić się i cieszyć się ze swojego wzniesienia. Pomoc przyjaciołom we wzniesieniu do Stwórcy – to właśnie jest obdarzanie.

Troska o siebie nawzajem na poziomie naszego świata nic nie daje, ponieważ w tym przypadku działa czysty egoizm.

Pytanie: To dlaczego takie zjawisko istnieje w świecie?

Odpowiedź: W celu przygotowania ludzi do prawidłowego zjednoczenia między sobą. Ale nic więcej.

Z lekcji w języku rosyjskim, 13.03.2016


Zarodek duszy i jego stadia wzrostu

каббалист Михаэль Лайтман Lekcja w Rzymie

Pytanie: Czy może Pan wyjaśnić związek między człowiekiem, jego duszą i Stwórcą? Powiedział Pan, że człowiek nie ma duszy, dopóki jej nie rozwinie?

Odpowiedź: Każdy człowiek ma punkt duszy – podobny do kropli nasienia. Dlatego, aby go rozwinąć, potrzebna jest nam siła. Tak, jak kropla nasienia przylepia się do ściany macicy i otrzymuje pokarm od matki i zaczyna rosnąć – tak i my musimy przyłączyć się do społeczeństwa i anulować się w stosunku do tej odpowiadającej nam grupy, podobnie jak w łonie matki.

Jeśli będę tak anuluować się, to nie będę w niej obcym ciałem – podobnie jak kropla nasienia, które nie jest postrzegane jako coś obcego. I dlatego ciało jej nie odrzuca i zarodek może się rozwijać.

W taki sposób anuluję się przed grupą i otrzymuję od niej siły. I wtedy mój duchowy punkt, początek mojej duszy – zaczyna rosnąć. Rośnie on dokładnie według tych samych stadiów, jak zarodek wewnątrz macicy. Jest to wyjaśnione w kabalistycznych książkach na tysiącach stron. Stadia te są nazywane „zarodek-karmienie-dojrzewanie” (ibur-jenika-mochin) naszej duszy.

I jeśli człowiek nie rozpoczął tego procesu, to znaczy, dzięki połączeniu z innymi, jeszcze chociażby w jakiś sposób nie odkrył wyższego wymiaru, który istnieje poza nim – to jego ciało umiera, a ten punkt duszy pozostaje tylko punktem. On ponownie obłócza się w ciało i towarzyszy mu, dając możliwość rozwoju.

Ale jeśli człowiek osiągnał przynajmniej najmniejszy, pierwszy duchowy stopień, on już czuje, że należy do innego wymiaru – duchowego i wiecznego. Jest on wieczny, ponieważ znajduje się powyżej naszego materialnego, „zwierzęcego” egoizmu, odnoszącego się do naszego ciała. I wtedy ciało może umrzeć i rozłożyć się, ale człowiek będzie identyfikowyć się nie z nim, a z tym duchowym stanem, który osiągnął.

To jest to, do czego musimy dojść! Przynajmniej na pierwszy stopień. A potem jest już o wiele łatwiej poruszać się, dlatego że człowiek zaczyna postrzegać następne kroki, które musi dalej zrobić.

Z lekcji w Rzymie, 20.05.2011


Rozwój materialny i duchowy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy rozwój materialny jest konsekwencją rozwoju duchowego?

Odpowiedź: W żadnym wypadku. Rozwój materialny ma na celu doprowadzić człowieka do stanu, w którym uświadami sobie, że on nie daje mu ani przyjemności, ani napełnienia, ani prawdy, ani sensu w życiu.

Pokazuje człowiekowi, że powinien skierować swoje siły w zupełnie innym kierunku – na poznanie wewnętrznej istoty natury, a nie wykorzystywania jej dla swojego zwierzęcego nasycenia. Ponieważ zajmujemy się obsługiwaniem naszego ciała (a ono jest na poziomie zwierzęcym),  tworzymy dla niego bardziej komfortowy stan.

Pytanie: A ja zazdroszczę swoim przyjaciołom, którzy zajmują się pracą wolontariuszy i pomagają ludziom przetrwać w newralgicznych punktach naszej planety, biorąc udział w akcjach ratowniczych po trzęsieniach ziemi i powodziach. Czy taka praca może być godnym sensem życia?

Odpowiedź: Nie, dlatego, że oni ratują przed śmiercią zwierzęta, ponieważ ciało człowieka – jest to zwierzęca substancja. Uratować duszę – to inna sprawa, ponieważ dusza – jest to coś wiecznego, co istnieje ponad czasem.

Z lekcji w języku rosyjskim, 25.10.2015


Za co jestem odpowiedzialny?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak złe myśli wpływają na życie? Dlaczego jestem za nie odpowiedzialny, jeśli są one wysyłane do mnie przez Stwórcę?

Odpowiedź: Człowiek w stosunku do Stwórcy za nic nie ponosi odpowiedzialności, z wyjątkiem jednego: jeśli dano mu możliwość bycia niezależnym, zrealizować duchowe wzniesienie, a on tego nie wykorzystał. Wtedy jest problem.

Tylko w tym człowiek posiada wolną wolę. A w reszcie jest absolutnie podporządkowany tym siłom, które działają na niego z góry. I on wykonuje ich instrukcje, zupełnie nie rozumiejąc, że jest – marionetką.

Pytanie: Czy modlitwa rodziców ma wpływ na los dziecka i czy dzieci są odpowiedzialne za grzechy rodziców?

Odpowiedź: Nikt za nic nie jest odpowiedzialny. Nie odpowiadam nawet za siebie wczorajszego, a tym bardziej, za grzechy obcych. Wszystko to nie jest moje. Idź do Stwórcy i wytłumacz to Jemu, ponieważ my całkowicie jesteśmy sterowani przez Niego.

Ja specjalnie tego nie ukrywam, żeby ludzie trochę poczuli, że nauka Kabały mówi ostro, bezpośrednio, otwarcie i konieczne jest, aby ją zrozumieć.

Z lekcji w języku rosyjskim, 20.03.2016


Ynet: Drugi Holokaust? Wszystko zależy od nas


Zamiast zwalczania antysemityzmu, Zachód zaraża nim młode pokolenie. W europejskich uczelniach wzywa się do odwołania imprezy z okazji Dnia Holocaustu, w amerykańskich uczelniach demonstranci domagają się bojkotu Izraela. Wówczas, kiedy BDS zyskuje uprawnienie w masowym odbiorze, nadszedł czas, aby zastanowić się nad pytaniem, jak uniknąć nowego Holokaustu.

Urodziłem się w 1946 roku w rejonie Witebskim (Białoruś), gdzie w czasie wojny zginęła wielka rzesza Żydów. Okropności, jakie spotkały nasz naród, odciśnęły się we mnie w dzieciństwie i towarzyszyły mi podczas całego życia. Dla mnie Dzień Holocaustu – jest nie tylko dniem pamięci żałoby narodowej, tragicznych wydarzeń z przeszłości, ale także strasznym ostrzeżeniem na przyszłość, która może stać się rzeczywistością.

Dziś nienawiść, która spadła na Żydów w ubiegłym wieku, ponownie przysłania mrokiem horyzont. Nie, to nie są już pojedyncze obłoki wśród jasnego nieba a złowieszcze chmury, skradające się coraz bliżej.

Wielu błędnie uważa, że nienawiść do Żydów zrodziła się w nazistowskich Niemczech, w latach trzydziestych. W rzeczywistości mówimy o zjawisku z ponad trzech tysięcy lat historii. Nauka Kabały dokładnie opisuje jego przyczyny i wskazuje na ich wspólny korzeń – wydarzenie na górze Synaj.

Sama ta nazwa symbolizuje nienawiść (siná), objawiającą się w narodzie Izraela i domagającą się wzniesienia do jedności.Od czasów starożytnych Żydów zawodziła niezgoda w narodzie, ale w tym czasie zawisła nad nami jak góra.

Jednak poradziliśmy sobie pokonawszy niezgodę za pomocą metody połączenia, pod nazwą „Tora”.

Nasz dom

Od tego czasu narody świata kontynuowały swój naturalny rozwój, a Żydzi przeszli pełną przeciwności losu historię, swoją unikalną drogą, trzymając kurs nie na materialne a na duchowe wartości, których symbolem stała się Pierwsza Świątynia.

Jednak wtedy, ogromna różnica narodu Izraela od pozostałych nie czyniła go wyrzutkiem. Wielu nie-Żydów i potomkowie prozelitów przybywali do Jerozolimy, aby studiować naukę o zjednoczeniu. Niektórzy z nich – tacy, jak Onkelos i rabin Akiva – byli nawet wiodącymi mędrcami i nauczycielami prawa Bożego.

To była rola narodu Izraela: realizując zasadę miłości do bliźniego, jak siebie samego, byliśmy „światłem dla narodów” („or le-gojim”), pokazywaliśmy światu pozytywny potencjał, służyliśmy wszystkim, jako przykład jedności. Droga nie była łatwa, pełna wahań, ale trzymaliśmy się razem, nie rozrywaliśmy ogólnego wzajemnego związku, wciąż i wciąż wznosiliśmy się nad rozłączeniem.

A potem nastąpił krach. Egoistyczny impuls okazał się tak wielki, że rozrzucił nas w różnych kierunkach i strącił z dawnej wysokości. Wtedy, rezygnując ze swojego zadania, woleliśmy stać się takimi, jak inni, zamiast wzajemnego poręczenia preferowaliśmy osobistą korzyść.

I wyzwoliła się nienawiść, która oddaliła nas od siebie. W istocie, my sami zaraziliśmy nią świat, zastępując pozytywny przykład – negatywnym, wtryskując truciznę we to wszystko, co kiedyś kierunkowało ludzi ku zjednoczeniu.

Ten jad zatrutych nadziei wypłynął na zewnątrz – i naród Izraela po raz pierwszy poznał nienawiść świata. Teraz inne narody – nawet nieświadomie – zażądały zwrotu źródła dobra, które zasilało ich kiedyś. Ale Żydzi już pogrążyli się we wzajemne konflikty i nie mogli nikomu pomóc. W rezultacie, pierwsza Świątynia została zniszczona i zostaliśmy wyrzuceni z ziemi Izraela.

Po siedemdziesięciu latach niewoli babilońskiej byliśmy w stanie ponownie się połączyć. Wróciliśmy i zbudowaliśmy Drugą Świątynię, drugi Dom swojej jedności. Dopóki ona przenikała nasze relacje – Świątynia stała mocno, służąc ludzkości jako wyznacznik wartości, punkt orientacyjny, duchowa latarnia. Ale i ona nie wytrzymała sztormowych uderzeń wrogości. Z biegiem lat, nasza jedność pokrywała się pęknięciami, a my nie uszczelnialiśmy jej. Miłość wygasła, a nienawiść – wręcz przeciwnie, rozpaliła się z nową siłą i naród rozdzielił się na wrogie obozy, nieumiejące i niepragnące rozwiązać swoich konfliktów.

Za to bardzo „skutecznie” rozwiązali je zdobywcy. Od tego ponownego rozbicia, nie możemy dojść do siebie, aż do tej pory.

Odłamki narodu

Znajdując się na wygnaniu, w stosunku do stanu jedności, naród Izraela od dwóch tysięcy lat został pozbawiony łączności ze źródłem i całkowicie zapomniał o swoim przeznaczeniu, o swojej roli w historii świata.

A tymczasem, kraje i narody poddawały go prześladowaniom, upokorzeniom i niszczeniu, w miarę możliwości. Mimo wszystkich swoich osiągnięć, Żydzi absurdalnie zaczęli być pogardzani, zamienili się w wyrzutków. Świat znalazł sobie nowe „rozrywki” – piętnować rozdrobniony, rozproszony naród.

Przyjmując różnorodne formy, antysemityzm przybierał na sile, ale przyczyna była taka sama. Oto, co pisze jeden z najwybitniejszych jego przedstawicieli – Henry Ford:

Ludzkość ma pełne prawo żądać od Żyda, żeby zaprzestał eksploatacji świata, żeby czysto żydowskie osiągniecia przestał uważać za początek i koniec swojej działalności. Żydzi mają obowiązek wypełnienia starych proroctw, głoszacych, że „dzięki nim wszystkie narody ziemi będą błogosławione”.

Godzina przed nieszczęściem

W przeddzień Dnia Holokaustu publikuje się twarde statystyki, pokazujące gigantyczną skalę rozszerzania się antysemickiej dżumy. Nienawiść do Żydów przejawia się nawet w tych, którzy nigdy w życiu ich nie widzieli.

Ponadto, zmieniły się w naszych czasach zasady gry i antysemityzm przybiera nową formę nienawiści do państwa Izraela. Formalnie, świat wymaga od nas zmieny polityki, wykorzystując w tym celu bojkoty i sankcje ze strony różnych organizacji. W rzeczywistości mówimy o tej samej odwiecznej nienawiści, o podświadomej reakcji na naszą duchową pasywność, o niesformułowane, ale palące żądanie siły jedności. Ponieważ, ona właśnie jest niezbędna ludzkości, która wywołała już dwie wojny światowe i nieuchronnie kieruje się, ku trzeciej.

Cywilizacja jest w impasie i nie ma nic do stracenia. Pomimo wszystkich starań i zapewniania, światowy kryzys zaostrza się wciągając wszystkich w wir okrutnej wrogości. Nowoczesne tempo i technologia jest taka, że chmury mogą za kilka chwil otoczyć niebo i utworzyć huragan – niespotykaną dotychczas wojnę. Kto będzie uważany za winnego i od kogo zażądają odpowiedzi? Komu wystawią rachunek za wszystkie nieszczęścia i cierpienia?

Nie, nie możemy siedzieć z boku, jak teraz, podczas wstrząsów na Bliskim Wschodzie. One – to tylko pierwszy strzał ostrzegawczy współczesnej historii, znak czasu. Teraz, to dla nas niezwykle ważne, aby spojrzeć w oczy faktom, które skrystalizowały się w skali tysięcy lat, i wydostać się z iluzji, z nieuzasadnionych nadzieii na lepszą przyszłość. Ten optymizm jest jak wiara w cuda. On ratował nas od rozpaczy, ale nie uratuje od miecza.

Przyszłość państwa Izrael, los narodu żydowskiego, zależy od siły naszego zjednoczenia. Dzięki niemu – i tylko niemu – powstrzymamy straszliwe zagrożenie, oczyścimy sobie drogę, przejdziemy od Holokaustu do odrodzenia.

Jestem pewien, że możemy to zrobić. Dobre zmiany – w naszych rękach.

Źródło: Ynet dnia 05.03.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4798745,00.html