Artykuły z kategorii Świat

Wojna na zewnątrz i wojna która toczy się w nas

Wkrótce po tym, jak II wojna światowa zakończyła się tragicznymi wybuchami bomb atomowych nad Hiroszimą i Nagasaki, ojciec mojego nauczyciela, wielki myśliciel i czołowy kabalista XX wieku, Baal HaSulam, napisał coś, co później stało się znane jako „Pisma ostatniego pokolenia”. Nie chciał przez to powiedzieć, że zbliża się koniec świata, ale raczej, że świat, jaki znamy, umiera, a rodzi się nowy. Jednak skurcze porodowe mogą być bardzo bolesne lub mniej, a my, ludzie, możemy decydować o tym, jak przez nie przejdziemy. Baal HaSulam nazwał te dwie opcje „ścieżką światła” i „ścieżką cierpienia”.

W tych pismach Baal HaSulam podkreśla, że dzięki technice ludzkość „wynalazła atom i bomby wodorowe”, a „jeśli całkowita ruina, jaką mają one sprowadzić na świat, nie jest jeszcze oczywista, przyszłość to pokaże przynosząc trzecią lub czwartą wojnę światową. Bomby zrobią swoje, a tym którzy ocaleją, nie pozostanie nic innego, jak wziąć na siebie pracę, w której zarówno jednostki, jak i narody nie będą pracowały dla siebie więcej, niż to konieczne dla ich utrzymania, a wszystko inne będą robiły dla dobra innych”.

Wojna na Ukrainie nie toczy się między Rosją a Ukrainą; jest to starcie między dwiema połowami świata. Zmienia ona stosunki międzynarodowe i sojusze między Wschodem i Zachodem, między państwami i narodami. Ta wojna zmienia nasze spojrzenie na stworzenie i na życie. Nie zeszliśmy jeszcze na samo dno, ale kiedy podniesiemy się z nizin, przekonamy się, że świat zmienił się diametralnie. Nigdy już nie wróci do poprzedniego stanu.

Ponieważ dziś wszystko jest globalne, wojny też są globalne. W związku z tym przerażająca przepowiednia Baal HaSulama wydaje się dziś bardzo realna. W rzeczywistości, przy obecnej trajektorii, nie widzę innego rezultatu niż spełnienie się jego przepowiedni. Jedynym sposobem na uniknięcie nuklearnej wojny światowej jest posłuchanie jego rady i myślenie o dobru innych, a nie swoim własnym, niezależnie od tego jak bardzo może nam się to nie podobać.

W rzeczywistości, wojna na zewnątrz jest odbiciem wojny w nas samych. Każda wojna, od sporów domowych po wojny światowe, jest starciem ego. Ego pragnie kontroli i wyższości. Kontynuując, książka „Konformizm a szczęście: wpływ dopasowywania się do norm społecznych” publikuje badania przeprowadzone przez Solnick & Hemenway, w których ponad połowa uczestników wolała żyć w społeczeństwie, w którym zarabia się 50 000 dolarów rocznie, podczas gdy inni zarabiają 25 000 dolarów, niż w społeczeństwie, w którym zarabia się 100 000 dolarów, podczas gdy inni zarabiają 200 000 dolarów. Autorka książki, profesor psychologii społecznej na Uniwersytecie w Tilburgu (Holandia) Olga Stavrova podsumowała: „Ludzie nie tyle pragną mieć dużo jakiegoś dobra, lecz raczej pragną mieć go więcej niż inni”.

Niezależnie od tego, jak bolesna może być obecna sytuacja na Ukrainie, a jest ona rzeczywiście bardzo bolesna – jest to starcie ego. Musimy zrozumieć, że aby rozwiązać ten kryzys, a także każdy inny kryzys, musimy spojrzeć na siebie z boku i odciąć się na chwilę od naszego wielkiego osobistego bólu, z którym w pełni się solidaryzuję.

Jeśli skupimy się tylko na tym, aby mieć rację, to nigdy nie zakończymy wojen. Nikt nigdy nie dojdzie do porozumienia i nie powie: „Ja się mylę, a ty masz rację”; nasze ego nam na to nie pozwoli. Dlatego właśnie poszukiwanie obiektywnej sprawiedliwości jest z natury beznadziejne; jest to wybór drogi cierpienia.

Jeśli jednak odłożymy na chwilę na bok nasze żale i zgodzimy się odpocząć od prób wyrównania starych rachunków, będziemy mogli zacząć budować pozytywną przyszłość. W takim stanie będziemy mogli skupić się na pielęgnowaniu wzajemnego szacunku, a może nawet wzajemnego zrozumienia ponad licznymi głębokimi różnicami. Jeśli wytrwamy w tych wysiłkach, będzie to początek drogi światła.

W tej chwili nie spodziewałbym się niczego więcej, ale w końcu ludzkość nie będzie miała innego wyboru, jak tylko powrócić do słów Baal HaSulama i zgodzić się, że najlepszą drogą dla nas wszystkich jest droga wzajemnej troski i wzajemnej odpowiedzialności. Jeśli nie chcemy trzeciej wojny światowej, musimy nauczyć się dbać o siebie nawzajem. Dlatego właśnie prawdziwa wojna toczy się w nas samych, a wojna widoczna na zewnątrz, jest tylko odbiciem naszej szalejącej nienawiści do innych.

Źródło: https://bit.ly/3hPa6Cj


Rozsądne podejście do konsumpcji

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Obecnie wielu ludzi, zwłaszcza młodych, coraz bardziej ogranicza stopień konsumpcji. To staje się nowym trendem.

Odpowiedź: W zasadzie jest to najrozsądniejsze i poprawne ze wszystkich punktów widzenia. Każda konsumpcja powinna być ograniczona, w przeciwnym razie spowoduje różne niepożądane konsekwencje. To po pierwsze. Po drugie, żyliśmy jeszcze w tych latach, kiedy Ziemię zaczynaliśmy oswajać nowoczesnymi metodami. Wokół było mnóstwo złóż i cennych kopalin i minerałów. A dzisiaj ujawniamy ograniczenia takiego stosunku do Ziemi. W zasadzie nie jest to kula bez dna, a bardzo złożony system. Co zostawiamy naszym dzieciom, nie wiadomo.

Pytanie: Obliczono, że jeśli cała ludzkość podniesie się do poziomu życia takiego jak w Stanach Zjednoczonych, potrzeba czterech planet z taką ilością kopalin, materiałów do produkcji, żeby zapewnić całemu światu ten poziom, na którym żyje Ameryka. Interesujące jest to, czy Ameryka będzie zmniejszać konsumpcję, czy znajdą jakieś inne rozwiązania? Być może, to właśnie wirtualny świat, w którym ludzie będą potrzebować mniej materialnych rzeczy, zastąpi to?

Odpowiedź: Jestem pewien, że problem nie tkwi oczywiście w Ameryce i nie w liczbie ludzi, ale w tym, że niestety rządzą nami ogromni egoiści, którzy czują tylko napełnienie swoich kieszeni. A co dalej dzieje się z tą kieszenią, nawet gdy z niej wszystko znika – to nie ma żadnego znaczenia.

Jest to czysta forma egoizmu, kiedy człowiek czuje, że pojawia się mu coś więcej w bankach, fabrykach, przedsiębiorstwach. Potrzebna jest poważna reedukacja, w przeciwnym razie planeta zmusi nas do przejścia na inny tryb konsumpcji. Ale wtedy będzie to siłowe rozwiązanie. Spójrzcie, jak ciężko żyje się w krajach wielu części świata. Ludzie będą musieli głodować.

Pytanie: Dzieje się tak pomimo faktu, że teraz połowa wyprodukowanej żywności jest wyrzucana?

Odpowiedź: Tak. Ludzie będą musieli głodować nie tylko z tego powodu, a dlatego, że w rzeczywistości nie będzie produktów. Zobaczcie, co dzieje się z lasami i polami. Nie ma już tutaj odwrotu. Połowa ludzi wymrze. Druga połowa zrozumie, że nie da się tak dłużej żyć i zacznie stopniowo ograniczać się. Ale mimo wszystko tym niczego nie osiągnie się. Będziemy musieli zrozumieć, że tylko nasze dobre relacje dadzą nam rozum, jak właściwie odnosić się do siebie i do natury. Potrzebne jest nowe podejście człowieka do ludzi i otaczającego świata. To – cały nasz egoizm.

Taki scenariusz wyginięcia połowy ludzkości na planecie jest możliwy, ale nie konieczny. Nasza planeta, jak napisał Baal Ha Sulam, może wyżywić dziesiątki miliardów ludzi. Bez problemów! Ale pod warunkiem, że będziemy prawidłowo uprawiać ziemię, sadzić, zbierać plony, rozdzielać równo właśnie dla tego. Wtedy wszystkim wystarczy wszystkiego.

Pytanie: Oczywiście, za biurkiem należy posadzić nie tylko zwykłych ludzi, ale przede wszystkim przywódców, którzy podejmują słuszne decyzje?

Odpowiedź: Absolutnie wszystkich! Absolutnie każdy w naszym świecie będzie musiał zmienić siebie, swój stosunek do świata – nie jako indywidualny konsument, ale jako społeczna jednostka składająca się z miliardów ludzi. Będziemy musieli postrzegać to wszystko jako jedną całość. A wtedy wszystkim wystarczy wszystkiego.

Z programu telewizyjnego „Wirtualny świat”, 09.02.2022


Nadmiar wody zmiękcza serce

Ulewne deszcze na wschodnim wybrzeżu Australii wyrządziły bezprecedensowy cios setkom tysięcy mieszkańców, a dziesiątki tysięcy domów zostało zrujnowanych po zalaniu przez powódź. W niektórych miejscach w ciągu zaledwie 30 godzin spadło ponad 700 mm (26 cali) deszczu. Rezultat, jak można się było spodziewać, był druzgocący. Odbudowa „prawdopodobnie potrwa miesiące, jeśli nie lata”, donosi The Guardian, a inna gazeta zgodziła się, stwierdzając: „Trudno w pełni zrozumieć destrukcyjny wpływ powodzi”.

Niektórzy z moich uczniów w Australii również zostali poważnie dotknięci przez powodzie i przedstawili poruszające opisy sytuacji. Rzeczywiście, zgodnie z chińską klątwą, żyjemy w ciekawych czasach.

Jedynym sposobem wyjaśnienia takich katastrof jest spojrzenie na szerszy obraz. Ostatecznym celem wspólnej podróży ludzkości jest całkowita jedność. Jest to zupełne przeciwieństwo naszego obecnego stanu wyobcowania i wrogości, które narastają na całym świecie. Im czujemy się silniejsi, tym stajemy się bardziej podli i mniej troskliwi. Jedynym sposobem, aby przekonać nas do doceniania towarzystwa innych ludzi, są wstrząsy, na które nie mamy wpływu.

Kiedy stajemy w obliczu wściekłości natury, jesteśmy zmuszeni się poddać. Wtedy nasze serca w końcu miękną i otwierają się na innych. Tylko w trudnych czasach doceniamy jedność i wzajemną odpowiedzialność. Jest jednak różnica między ciosem a przedłużającym się cierpieniem. Uderzenie zmiękcza nasze serca i otwiera je na innych. Ludzie na obszarach dotkniętych katastrofą odczuwają bliskość ze współcierpiącymi, wspólny los zbliża ich do siebie.

Jednak długotrwałe cierpienie ma miejsce, gdy ludzie przechodzą przez długotrwałe stany trudu i beznadziei, być może nawet przez kilka pokoleń. W takich okolicznościach ludzie częściej pytają o sens życia sam w sobie niż o złagodzenie bezpośrednich trudności. To są pytania, które ostatecznie prowadzą ludzi do zrozumienia, że ​​egoizm i zaabsorbowanie sobą nie są zrównoważonym sposobem na życie. Nawet jeśli ludzie tymczasowo pomagają sobie nawzajem, nie wznoszą się ponad swój egoizm i na pewno wpadną z powrotem w drobne walki, które doprowadzą do większego bólu.

Cios, jakiego doznało wschodnie wybrzeże Australii, jest oczywiście szokujący i bardzo bolesny. Do niedawna ich życie było stosunkowo spokojne i bezpieczne. Teraz nagle tracą wszystko i nie mają innego wyjścia, jak zacząć od nowa, wielu z nich od zera. To musi być traumatyczne dla każdego. Czy jednak jest to cios, który sprawi, że zapytają o sens życia i poszukają w sobie fundamentalnej zmiany? Czy ich serca dojrzały do ​​przemiany? Tylko czas pokaże.

Niemniej jednak natura ewidentnie na nikim nie pozostawia suchej nitki, dosłownie. Będzie nas rzucać i obracać i stawiać przeciwko sobie, zwiększając nienawiść i egoizm między nami. Z naszej strony nie możemy czekać, aż agonia sprawi, że ludzie zaczną pytać o życie. Naszym obowiązkiem jest powiedzieć im, że wszyscy będziemy musieli się połączyć, dobrowolnie lub z przymusu, i stać się jednym zjednoczonym sercem, ponieważ rzeczywiście jesteśmy jedną zjednoczoną duszą i tylko wtedy, gdy zgodnie z tym żyjemy, możemy być szczęśliwi.

Źródło: https://bit.ly/3sPgobo


Truth social – bardzo potrzebny ruch, który nie zadziała

Po tym, jak wraz z wieloma swoimi zwolennikami został wykluczony z liberalnych mediów społecznościowych, były prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump uruchomił w tym tygodniu własną platformę społecznościową Truth Social. Platforma koncentruje się na różnorodności. Świadczy o tym już pierwszy akapit w opisie aplikacji: „Pomyśl o gigantycznym namiocie na imprezę plenerową na weselu swojego najlepszego przyjaciela. Kto tam jest? Połączenie wielu rodzin z całych Stanów Zjednoczonych i świata. Wujek Jim z Atlanty jest dumnym libertarianinem. Ciocia Kellie z Teksasu jest zagorzałą konserwatystką. Twój kuzyn John z Kalifornii jest zagorzałym liberałem. I zgadnij, co? Wszyscy oni są razem, aby spędzić wspaniały czas i podzielić się swoimi odmiennymi poglądami na świat. Mimo że nie zawsze się ze sobą zgadzamy, cieszymy się z tych zróżnicowanych opinii i ożywionej rozmowy, jaką za sobą niosą”.

Z jednej strony uważam, że tak właśnie musi być: otwarte dla wszystkich. Liberalne giganty technologiczne stały się niedopuszczalnie bezczelne i zuchwałe. Z drugiej strony uważam, że wielkim problemem jest zapewnienie równej obecności wszystkim poglądom, ponieważ jeśli chce się otworzyć platformę dla wszystkich, można wszystko stracić.

Rozumiem dążenie do mówienia prawdy, do wprowadzenia odrobiny sprawiedliwości i równowagi w mediach informacyjnych. Jednocześnie uważam, że prawda nie istnieje tam, gdzie są ludzie. Ze względu na skorumpowaną naturę człowieka nawet projekty, które rozpoczynają się w najlepszych i najczystszych intencjach, kończą się zepsuciem i moralną korupcją.

Możesz próbować zrównoważyć nieuniknione uprzedzenia, uczestnicząc w platformach społecznościowych z obu stron sceny politycznej, ale to również nie zadziała. Zamiast pełnego obrazu otrzymacie dwa obrazy, wypaczone i zniekształcone na dwa przeciwstawne sposoby.

Jeśli szukacie prawdy, wiedzcie o tym: Nie ma prawdy tam, gdzie ego kieruje naszymi myślami i uczuciami. Ego widzi tylko swoją własną stronę. Ponieważ rzeczywistość składa się z wielu stron, ego nie może zobaczyć jej prawdziwego obrazu. Dlatego każdy pogląd jest z założenia błędny.

Jedynym możliwym rozwiązaniem problemu podziałów w społeczeństwie jest zaprzestanie poszukiwania prawdy i rozpoczęcie poszukiwania miłości, a przynajmniej jakiegoś poziomu troski i opieki nad innymi. Jeśli zmienimy sposób, w jaki odnosimy się do siebie nawzajem, nie będziemy musieli budować oddzielnych platform medialnych, aby wyrażać swoje poglądy, ponieważ będziemy je przyjmować nawzajem.

Internet, jak każdy system stworzony przez człowieka, odzwierciedla naszą naturę. Ponieważ nasza natura jest z natury skorumpowana, internet również. Nie zmieni się on, dopóki nie zmienią się ludzie, którzy go tworzą.

Obecnie jesteśmy tak podzieleni, że nawet nie szukamy prawdy. Chcemy jedynie, aby ludzie mówili nam, że mamy rację. W związku z tym wchodzimy na portale społecznościowe w poszukiwaniu ludzi o podobnych poglądach, a platformy medialne zdają sobie z tego sprawę i spełniają nasze życzenia, przedstawiając nam tylko ludzi, którzy myślą tak jak my i mówią tak jak my.

W rezultacie społeczeństwo podzieliło się na wiele „równoległych wszechświatów”, a każdy z nich uważa, że jego własna rzeczywistość jest jedyna, ponieważ nigdy nie spotyka się z mieszkańcami innych wszechświatów.

Ponieważ media społecznościowe dążą do tego, aby zatrzymać nas w nich jak najdłużej, pokażą nam inne poglądy tylko wtedy, gdy zaczniemy ich szukać. Jeśli szukamy kontaktu z ludźmi, którzy mają poglądy odmienne od naszych, media społecznościowe nam ich przedstawią. Jeśli szukamy własnego obrazu w odbiciu, to właśnie to zobaczymy.

Dlatego wszelkie zmiany w mediach społecznościowych, czy w jakiejkolwiek innej formie mediów, zależą tylko od tego, czy i w jakim stopniu my sami się zmienimy. Jeśli chcemy się zjednoczyć, media społecznościowe pomogą nam się zjednoczyć; jeśli chcemy się rozdzielić, media społecznościowe pomogą nam się podzielić. Dlatego tak ważne jest, abyśmy przestali udowadniać, że mamy rację, a zaczęli pokazywać, że troszczymy się o siebie nawzajem i chcemy tworzyć jedno, zjednoczone społeczeństwo ponad wszelkimi różnicami.

Źródło: https://bit.ly/3i5mQoB


Żyj zabawą

Dlaczego małe dzieci bawią się nawet wtedy, gdy są chore? Jak to się dzieje, że dorośli prawie nigdy się nie bawią? Zabawa nie jest śmieszną błahostką; to najważniejsze narzędzie naszego rozwoju i wzrostu. Młode lwy bawią się w polowanie. Pisklęta skaczą, biegają i gonią się nawzajem w coś, co wygląda jak ich wersja „berka”. Każdy gatunek gra w gry, które rozwijają jego umiejętności przetrwania. Dla nas może się to wydawać beztroską rozrywką, ale zabawa jest niezbędna do przetrwania młodych i przetrwania ich gatunku.

Dzieci również się bawią, i to z dokładnie tego samego powodu. Dla dzieci uczenie się umiejętności przetrwania oznacza naśladowanie dorosłych wokół nich. Dlatego dzieci bawią się w bycie rodzicami, lekarzami, pacjentami i innymi ważnymi osobami w ich życiu. Naśladując ich zachowanie, uczą się umiejętności, które będą im potrzebne w późniejszym życiu.

Dziś znaczące osoby w naszym życiu bardzo różnią się od tych, które dzieci znały przed pojawieniem się Internetu. Dziś tymi znaczącymi osobami mogą być – i najczęściej są – ludzie, których nie znamy, którzy mieszkają bardzo daleko i których nigdy nie spotkamy. Ponieważ jednak ludzie ci zdobyli sławę i stali się medialnymi idolami, dzieci naśladują ich tak, jak wcześniej naśladowały najbardziej wpływowe postacie w swoim życiu.

Z jednej strony takie otwarcie na świat pozwala dzieciom poznać wartości i idee, z którymi w innym przypadku nigdy by się nie zetknęły. Z drugiej strony, czyni je podatnymi na negatywne wpływy, których rodzice nie są w stanie monitorować, ponieważ media społecznościowe umożliwiają każdemu dostęp do dowolnych treści, a rodzice nie mogą kontrolować tego, co ich dzieci oglądają na swoich telefonach komórkowych. Podobnie jak z dziećmi, tak samo jest z dorosłymi. Gry dla dorosłych, nawet pozornie niegroźne, takie jak komputerowe gry sportowe, nie rozwijają ich. Służą innemu celowi: zabiciu czasu i otępieniu umysłu. Jest to przeciwieństwo rozwoju.

Aby zapewnić prawidłowy rozwój dzieci, a także ciągły rozwój nastolatków i dorosłych, powinniśmy zwracać uwagę na gry, w które gramy. Jako dzieci musimy uczyć się bardziej technicznych gier, aby doskonalić umiejętności techniczne. W przypadku nastolatków i dorosłych gry powinny koncentrować się na komunikacji międzyludzkiej, aby doskonalić nasze umiejętności komunikacyjne.

Tylko wtedy, gdy nauczymy się komunikować i współpracować z osobami o różnym sposobie myślenia i różnych punktach widzenia, będziemy mogli rozwijać się w zróżnicowanym społeczeństwie, takim jak społeczeństwo ludzkie. Społeczeństwo, w którym ludzie się nie bawią, jest społeczeństwem stagnacji, a jego dni są policzone. Żywe społeczeństwo to takie, w którym ludzie się zmieniają i rozwijają, a to może się zdarzyć tylko wtedy, gdy grają w gry, które stanowią dla nich wyzwanie, by się rozwijać i wzrastać.

Stawianie sobie wyzwań, by nawiązać kontakt z ludźmi z innych kultur i perspektyw, a także tworzenie więzi z nimi ponad różnicami wzbogaca nas samych i wzbogaca naszych partnerów w grze. Jeśli chcemy rozwijać się w życiu, uczyć się, wzrastać, a jednocześnie pozostać tak żywotni i pełni życia jak dzieci przez całe życie, nie możemy przestać się bawić.

Źródło: https://bit.ly/3CqFekN


Między rozpaczą a nadzieją

Każdej godziny granice Ukrainy przekraczają dziesiątki tysięcy cywilów, masa ludzi z bagażami na plecach i dziećmi na ramionach, z walizkami i wspomnieniami ciągnącymi się za nimi.

Mam wielu studentów i przyjaciół w miastach w całej Ukrainie, od Kijowa po Charków, od Odessy po Lwów. Na bierząco informują mnie co się u nich dzieje i z niepokojem śledzę ich sytuację. Opowiadają mi, jak szukali schronienia w zimnych piwnicach lub uciekali do pobliskich wiosek, inni godzinami jechali samochodami na zachód, modląc się, by nie zabrakło im paliwa i by udało im się uciec.

Agencja Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy Uchodźcom (United Nations Refugee Agency, UNHCR) szacuje, że ponad 500 000 Ukraińców uciekło ze swoich domów w wyniku konfliktu, przekraczając granice sąsiednich krajów, takich jak Polska, Węgry, Mołdawia i Rumunia.

Nie mam wątpliwości, że uchodźcy otrzymają wsparcie i ciepły uścisk w krajach Europy Zachodniej. Wierzę też, że nie zostaną na stałe w krajach przyjmujących i że w końcu wrócą do domu. Między innymi Kanada może otworzyć swoje drzwi dla tych imigrantów którzy chcą osiedlić się tam na stałe.

Również Izrael z pewnością postąpi zgodnie z Prawem Powrotu, które daje Żydom prawo do przeniesienia się do Izraela, i otworzy ramiona, by ich przyjąć. W Izraelu jest miejsce nie tylko dla tysięcy Żydów, którzy wyemigrują z Europy Wschodniej, ale dla wszystkich Żydów z diaspory.

Tymczasem świat, w tym Izrael, niesie pomoc humanitarną osobom dotkniętym konfliktem. Ale oprócz zaspokojenia podstawowych potrzeb ludzi, najważniejszą pomocą jest wsparcie wewnętrzne. Musimy prosić, aby wkrótce zwyciężył duch miłości, obdarzania i pozytywnej więzi.

Nieporozumienia i wojny przychodzą po to, abyśmy mogli zjednoczyć się ponad nimi. Tylko jedność serc, kiedy każdy troszczy się o dobro drugiego, ocali ludzkość.

Źródło: https://bit.ly/3HRHfb4


Ja chcę świetlanej przyszłości

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Kiedyś żyliśmy normalnie, robiliśmy plany. Plany pięcioletnie, dziesięcioletnie i tak dalej. Człowiek miał przyszłość. Dzisiaj nadszedł czas stresu, niepokoju, depresji, strachu o przyszłość. Uderzające jest to, że ludzkość przyzwyczaja się do życia w strachu, wie, że będą wojny, ocieplenie, tsunami, trzęsienia ziemi, wulkany, wirusy. Czy powinniśmy przyzwyczaić się do tego stanu, że będziemy tak żyć?

Odpowiedź: W ludzkim organizmie istnieje tak zwana reakcja obronna. Reakcja obronna naszej natury, egoizmu, który nie może cały czas być w stresie, martwić się i tak dalej. Zobowiązany jest odłączyć każdą negatywną emocję, zneutralizować ją, albo nawet zamienić w coś innego. Jeśli nie ma niczego innego, umieram – po tym będę miał raj, przyszły świat. Nie na próżno cierpiałem i tak dalej.

Pytanie: To jest takie mikro-uspokojenie?

Odpowiedź: Oczywiście. Jeśli nie byłoby takiej cechy charakteru, takiej możliwości w człowieku, to ludzie kończyliby życie samobójstwem, wymyślając wcześniej, że po tym czeka na nich raj.

Pytanie: A jednak jest to: przyszłość która nie przygotowuje dla nas niczego szczególnie świetlanego, to my szukamy trochę świetlnej plamki w całej tej przyszłej czerni?

Odpowiedź: Przyszłość przygotowuje dla nas to, co my przygotowujemy w przyszłości.

Pytanie: To znaczy Pan mówi, że sami nakręcamy swoją przyszłość?

Odpowiedź: Tylko sami.

Pytanie: Więc niech nam Pan powie, jak możemy z tym żyć? Czy możemy teraz zbudować świetlaną przyszłość i rzeczywiście będzie świetlana?

Odpowiedź: Jeśli sam nie będziesz wymyślać swoich własnych planów, co kiedyś było bardzo atrakcyjne, wielu ludzi naiwnie wierzyło, że jest to możliwe. To, co sobie wymyślę to będzie.

Pytanie: A jak należy żyć? Jak możemy zbudować inną przyszłość? Jaką inną przyszłość?

Odpowiedź: Tylko zgodnie z podstawowymi prawami natury. Te prawa są poprawne, logiczne, gotowe do wykonania. Spełnią się i będzie nam lepiej, jeśli je poznamy i zgodnie z nimi zbudujemy naszą teraźniejszość. Tym właśnie zajmuje się nauka Kabały. Opowiada o wszystkich siłach, wszystkich prawach natury, redukuje je do minimum, wyjaśnia nam, co należy zrobić, aby wpłynąć na przyszłość w kierunku jej optymalizacji i ulepszenia.

Pytanie: Jak dowiedzieć się, co przygotowuje dla mnie natura, do czego mnie prowadzi?

Odpowiedź: Natura prowadzi cię do tego, abyś uświadomił sobie, jakie masz możliwości, aby zmienić przyszłość i ją osiągnąć. To zależy od udziału w tej przyszłości, każdego człowieka.

Pytanie: Jakie mam możliwości? Co powinienem zrobić?

Odpowiedź: Zapragnąć dowiedzieć się o swoim wpływie na swoją przyszłość. Należy ją zbudować, stworzyć. Będzie taka, jaką ją zbudujesz. Odkrywają ci się prawa natury, z nich, jak z zabawki-konstruktora, powinieneś złożyć swoją przyszłość.

Pytanie: Jakie jest podstawowe prawo natury?

Odpowiedź: Podstawowym prawem natury jest zgodność człowieka z prawem natury. Nie chodzę bez celu. Prawo natury jest prawem powszechnego obdarzania i miłości, powszechnego zjednoczenia, powszechnego dopełniania siebie nawzajem, dopóki nie pojawi się przed nami obraz idealnego systemu świata.

Pytanie: Tylko w tym kierunku powinienem zmierzać jako człowiek?

Odpowiedź: Tak. I nic więcej.

Pytanie: To znaczy nie walczyć z niczym?

Odpowiedź: Walczyć tylko z tym, żeby wypełnić to prawo.

Pytanie: A z kim toczy się ta walka?

Odpowiedź: Walka z samym sobą, oczywiście. Tylko i wyłącznie. Tak powinniśmy pracować, wtedy to co zrobimy to otrzymamy.

Pytanie: To znaczy, jeśli każdy skieruje się na siebie, a nie na drugiego, to wywrócimy ten obraz przyszłości do góry nogami?

Odpowiedź: Tak jak sobie życzymy. Ile zechcemy, tyle zrobimy.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 18.10.2021


Ulecz rany

Odnawia się stara rana między Rosjanami a Ukraińcami. Jest obolała i sączy się z niej krew, ale jeszcze nie otworzyła się w pełni. Tak jak kraje Europy Wschodniej przeżywają obecnie ten konflikt, wkrótce będzie to odczuwalne na całym świecie, dla całej ludzkości. W końcu każdy osobiście doświadczy objawienia tej wojny: kontroli człowieka nad człowiekiem.

Zanim wybuchła wojna, to złe uczucie nie było ani widoczne, ani namacalne. Było głębokie, a nawet nieco uśpione. Pamiętam obrazy z przeszłości, kiedy spotykali się rosyjscy i ukraińscy żołnierze; istniała między nimi jakaś wewnętrzna więź, jakby już się znali. I rzeczywiście, psychologicznie są sobie bliscy; mają szeroko pojęte wspólne pochodzenie.

Z drugiej strony, wraz z wybuchem wojny, na powierzchnię wypłynęła ostra nienawiść, rodzaj nienawiści tak silnej, że można ją poczuć i zidentyfikować różnymi zmysłami. To jest dosłownie namacalne.

Dwa narody, które nie różnią się zbytnio od siebie, w rzeczywistości są bardzo podobne, odkrywają między sobą czystą, całkowitą nienawiść, która jest ponad wszelkimi ideologiami. Jest to naturalna nienawiść, która wypływa z potęgi ludzkiej natury, która nie ukrywa się za rasą, płcią, narodowością czy religią. Nie jest zawoalowana historią, językiem czy różnicami kulturowymi. To po prostu wewnętrzne odczucie, że jeden nienawidzi drugiego.

To uczucie jest głębsze niż jakikolwiek inny rodzaj nienawiści, jaki znamy. Jest to nienawiść duchowa, a jej jedynym celem jest ukazanie rozmiarów przepaści w stosunkach między dwoma narodami i nauczenie się z odkrytej przepaści, jak połączyć ją miłością.

Odkrycie złamań i różnic, przestępstw i ran, wskazuje nam miejsce naprawy i pomaga skupić się na sednie problemu. Rozejm i naprawa są częścią długotrwałego procesu, który działa zgodnie z planem stworzenia, harmonizującym wszystkie konflikty.

Widzimy teraz przed sobą pierwszy etap tego procesu. To gwałtowne objawienie siły nienawiści, negatywnej siły, która ma nas przybliżyć do zrozumienia, że ​​w naturze i w nas działa system sił. Ale przeciwko tej objawionej nienawiści należy obudzić miłość. Trwałą miłość można wywołać tylko przy pomocy wspólnej modlitwy.

Źródło: https://bit.ly/3hDVky0


Niepokojąco blisko do trzeciej wojny światowej

  Wojna w Ukrainie nie jest już konfliktem lokalnym. Czeczenia dołączyła do Rosji, wspiera ją także Białoruś. Naprzeciw nich stoi Ukraina, USA, NATO i wiele innych krajów wspierających ją militarnie i logistycznie. Ale podczas gdy Zachód próbuje finansowo zdusić Rosję, Chiny ruszyły jej z pomocą. Rosja weszła w stan najwyższej gotowości ze swoją bronią nuklearną. Podczas gdy to wszystko się dzieje, Chiny wydają się przygotowywać do siłowego odbicia Tajwanu i zagroziły Stanom Zjednoczonym, żeby się nie wtrącały, twierdząc, że „kto igra z ogniem, sam spłonie” i że jeśli Stany Zjednoczone „zaczną maczać w tym palce, to ich palce zostaną odcięte”. Moim zdaniem trzecia, nuklearna wojna światowa jest niepokojąco blisko.

Musimy pamiętać, że w odpowiednich okolicznościach nawet mała iskra może wywołać wojnę światową. Pamiętajcie, że I wojna światowa rozpoczęła się od zabójstwa Franciszka Ferdynanda, spadkobiercy Cesarstwa Austro-Węgierskiego w Sarajewie. Kiedy Austria w odwecie najechała na Serbię, sojusze militarne przeciwników wciągnęły na pole bitwy całą Europę. A ponieważ w tamtych czasach kraje europejskie miały kolonie na całym świecie, wojna szybko przekształciła się w konflikt globalny.

Dzisiejszy świat jest pełen przywódców, którzy chętnie postawiliby ziemię w ogniu. Dlatego powinniśmy być zaniepokojeni i zrozumieć, że choć sprawy mają się źle, bardzo szybko mogą nabrać dużo gorszego obrotu.

Niezależnie od tego należy pamiętać, że kiedy siły separacji budzą się w świecie, zawsze są one sygnałem, zwiastunem, który mówi nam, że musimy zwiększyć nasze wysiłki, aby się połączyć, związać ze sobą i wznieść się ponad naszą wzajemną nienawiść. Jedynymi przyczynami nieszczęść i strasznych wydarzeń na świecie są nienawiść, okrucieństwo i pragnienie tyranizowania innych ludzi.

Dlatego każda niesprawiedliwość jest zawsze wezwaniem do wzmocnienia jedności, empatii i wzajemnej troski. Czasy takie jak te, kiedy przypomina się nam o tym, co naprawdę jest ważne w życiu, są również okazją do stworzenia lepszego świata i bardziej opiekuńczego społeczeństwa.

To nie czas na sprzeczki o sprawiedliwość historyczną i stare porachunki. Teraz jest czas, aby rodzić miłość i możemy to zrobić tylko tam, gdzie dzisiaj jej brak. Jeśli zbudujemy miłość tam, gdzie kiedyś była nienawiść, będzie to prawdziwa miłość, nasze własne dzieło, ulepione z popiołów wrogości, którą pokonaliśmy. Żyjemy w trudnych czasach, więc musimy stawić czoła wyzwaniu; nie mamy innego wyboru.

Źródło: https://bit.ly/3KfIeTM


Wojna rosyjsko – ukraińska: otworzono puszkę Pandory

Konsekwencje tej wojny są znacznie głębsze niż tylko wpływ, jaki wywrze ona na tych, którzy są bezpośrednio zaangażowani w konflikt. Zmieni ona kształt całego świata, ponieważ jest prawdopodobne, że w wyniku sytuacji na linii Rosja – Ukraina uaktywnią się inne ukryte tarcia między państwami i terytoriami. Ta wojna właśnie otworzyła erę wojen, małych i dużych, między różnymi narodami.

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson powiedział niedawno, że ta wojna może z łatwością stać się „największą wojną w Europie od 1945 roku”, i ja się z tym zgadzam. Jeśli kraje o podobnym pochodzeniu nie mogą dojść do porozumienia, to o ileż bardziej prawdopodobne jest, że kilka krajów, między którymi istnieją duże różnice i które są od dawna skłócone, może łatwo popaść w wojnę bez wyraźnego, uzasadnionego powodu.

Osobiście jest mi smutno, gdy widzę, jak los się odwraca i po raz kolejny znajdujemy się w stanie wojny. Jestem smutny i niespokojny, ponieważ mam wielu uczniów w Rosji i na Ukrainie, którzy są zagrożeni i czują, jak pogarszająca się sytuacja wpływa na nich i na cały świat. Również w Izraelu mam wielu uczniów, którzy z niepokojem śledzą to, co dzieje się w Europie Wschodniej, martwiąc się o los swoich rodzin i przyjaciół.

Mam nadzieję, że wkrótce ustaną przejawy nienawiści między Rosjanami i Ukraińcami, dwoma narodami, które żyły obok siebie przez całą historię. Gdyby to było jeszcze możliwe, dałbym wszystko, aby to wyciszyć, uspokoić, uniknąć eskalacji, ale na razie jest to niemożliwe.

Na tym etapie niewiele możemy zrobić. Możemy jedynie tęsknić za pokojem i zawieszeniem broni, mówić o tym, aby wszystkie strony wykazały się powściągliwością. Strony konfliktu mogłyby pójść za przykładem rdzennych plemion amerykańskich, które pogrzebały swoją wrogość w ceremonii, podczas której zwaśnione wcześniej plemiona zgodziły się rozstrzygnąć dzielące je różnice i żyć w zgodzie, a porozumienie przypieczętowały zakopaniem w ziemi, przez wodza każdego z plemion, topora wojennego.

W obecnych warunkach taki scenariusz nie wydaje się realistyczny. Dlatego ponad siłami wrogości, ponad egoizmem i kontrolą, które są siłą napędową wszystkich konfliktów na świecie, możemy jedynie wznieść globalną modlitwę o pokój, prosząc, abyśmy wszyscy dogadywali się ze wszystkimi innymi. Ponieważ tylko w sile więzi i w więzi między naszymi sercami może powstać wielka pozytywna siła, siła, która jest w stanie zjednoczyć wszystkie strony, pogodzić nienawidzących się, obudzić w nas wszystkich prawdę, że wszyscy należymy do jednej duszy. Jak napisano: „Kto czyni pokój na swoich wysokościach, niech uczyni pokój nad nami…” (Księga Hioba, 25, 2)

Źródło: https://bit.ly/3HvagJk