Artykuły z kategorii Społeczeństwo

Dlaczego antydepresanty nie poprawiają jakości życia

Spodziewalibyśmy się, że osoby cierpiące na depresję poczują się lepiej, jeśli będą przyjmować leki przeciwdepresyjne. Ku zaskoczeniu, jak wykazało obszerne badanie, w którym przeanalizowano 17,5 miliona dorosłych, u których w latach 2005-2016 co roku diagnozowano depresję, stwierdzono, że tak nie jest. Zgodnie z wynikami badania, „rzeczywisty efekt stosowania leków przeciwdepresyjnych w miarę upływu czasu nie poprawia pacjentom Jakości Życia Związanej ze Zdrowiem (Health Related Quality of Life, HRQoL).” Co więcej, w badaniu stwierdzono, że „przyszłe badania nie powinny koncentrować się wyłącznie na krótkoterminowym efekcie farmakoterapii [leczenia lekami], ale raczej powinny badać długoterminowy wpływ interwencji farmakologicznych i niefarmakologicznych na HRQoL pacjentów.” Oczywiście depresji nie da się wyleczyć za pomocą leków. Jedynym rozwiązaniem jest zajęcie się pierwotną przyczyną depresji; nic innego nie pomoże.

Leki to substancje chemiczne, które mogą wpływać na nasze uczucia. Jednak zadowolenie emocjonalne to coś znacznie więcej niż tylko chwilowe uczucie, które zanika, gdy spada stężenie narkotyku we krwi. Satysfakcja emocjonalna, której brak powoduje depresję, jest wynikiem połączenia z korzeniem życia, źródłem, które ożywia wszystko wokół nas. Tak jak nie czujemy zawartości tlenu w powietrzu, ale natychmiast czujemy, kiedy jego stężenie spada, tak samo nie czujemy, że jesteśmy połączeni z korzeniem życia, ale z pewnością czujemy, kiedy jesteśmy od niego odłączeni.

Korzeń życia jest siłą życiową, która generuje i podtrzymuje wszystko wokół nas. Utrzymuje on dynamiczną równowagę pomiędzy dwoma przeciwieństwami, które możemy ogólnie określić jako dawanie i otrzymywanie. Te przeciwieństwa przejawiają się w różny sposób na każdym poziomie: noc i dzień, wiosna i jesień, życie i śmierć, miłość i nienawiść itd.

Kiedy jesteśmy od nich odłączeni, czujemy się zdezorientowani, niepewni i pozbawieni celu. Wyobraź sobie, że znajdujesz się w przestrzeni kosmicznej, a wokół ciebie nie ma nic, nawet gwiazd czy planet, dzięki którym wiedziałbyś, gdzie jesteś. Możesz oddychać, ale cokolwiek robisz, nie daje żadnego efektu. Kiedy jesteśmy na Ziemi, na nasze ciała działają ogromne naciski z powietrza, grawitacja przyciąga je w dół, zmieniająca się pogoda i pory dnia dyktują nam, co robimy, a ludzie wokół nas zmuszają nas do działania i myślenia w sposób, którego nie wybralibyśmy, gdyby nie presja społeczna. Jednak to właśnie te naciski i przeciwciśnienia, które tworzymy od wewnątrz, sprawiają, że czujemy się żywi i witalni. Nadają nam kierunek, pobudzają do działania i dają świadomość życia.

Kiedy za bardzo koncentrujemy się na sobie, tracimy kontakt z innymi, zanikają nasze więzi międzyludzkie i społeczne, a nasz najcenniejszy kanał łączności z korzeniem życia, z siłą witalną, zostaje zablokowany. Dlatego właśnie ludzie pozbawieni zdrowych więzi społecznych nie czują się witalni, mimo że fizycznie nic im nie dolega.

Im bardziej się rozwijamy, tym bardziej potrzebujemy emocjonalnej satysfakcji. O ile wcześniej potrzebowaliśmy więzi społecznych przede wszystkim po to, by zaspokoić nasze potrzeby przetrwania, takie jak jedzenie i praca, o tyle modernizacja sprawiła, że zapewnienie sobie dobrostanu fizycznego stało się stosunkowo łatwe. W rezultacie nasze więzi społeczne zmieniły swój cel i zamiast zapewniać nam przetrwanie, stały się źródłem sensu przetrwania. Nie straciły swego znaczenia, lecz wręcz przeciwnie, stały się sensem naszego życia.

W niezliczonych badaniach wykazano, że osoba posiadająca dobre więzi społeczne jest o wiele szczęśliwsza i mniej podatna na depresję niż osoba o skłonnościach bardziej introwertycznych. To właśnie wzajemne oddziaływanie presji i przeciw-presji sprawia, że czujemy się żywi, mamy poczucie kierunku i celu. Lekarstwem na depresję nie są więc leki, które nie mają wpływu na nasze więzi społeczne, ale budowanie znaczących więzi społecznych, które dadzą nam satysfakcję emocjonalną.

Nie oznacza to, że wszyscy powinniśmy mieć wielu przyjaciół lub że nie powinniśmy być samotni. Nasze naturalne skłonności towarzyskie i potrzeba prywatności powinny pozostać takie jakie są. Jednak każda osoba, niezależnie od naturalnych skłonności do prywatności, potrzebuje więzi społecznych. Naszym celem jest nadanie znaczenia więziom, które posiadamy.

Nasze więzi społeczne powinny być takie, abyśmy się wzajemnie wspierali i zachęcali do realizacji naszego potencjału. Powinniśmy nauczyć się postrzegać różnice między nami nie jako powody do separacji, ale jako perspektywy, które wzbogacają nas o poglądy, do których sami byśmy nie doszli. Tak jak noc nadaje znaczenie dniu, tak opinia odmienna od mojej nadaje znaczenie mojej własnej.

Pomyślmy na przykład o demokracji. Jakie znaczenie miałoby to słowo, gdyby wszyscy mieli takie same poglądy polityczne?

Dlatego też jedynym sposobem na poprawę jakości naszego życia jest posiadanie jak największej liczby poglądów w ramach tego samego społeczeństwa i utrzymanie spójności społeczeństwa przy jednoczesnym utrzymaniu tych różnic jako „żywych i dynamicznych”. W ten sposób zachowamy łączność z korzeniem życia, ze sprzecznościami, które nadają mu kierunek i sens oraz dostarczają nam emocjonalnej satysfakcji.

Źródło: https://bit.ly/3LsUqkk


Totalny Eskapizm

Jak już kiedyś wspominałem, nieustannie dostaję e-maile od ludzi, z pytaniami, z którymi nie mogą sobie poradzić. W jednym z e-maili pewien lekarz napisał do mnie następujące pytanie: „Ostatnio zauważyłem, że ludzie są w trudnej sytuacji. Jest duże zapotrzebowanie na recepty na leki antydepresyjne; ludzie czują się niepewnie i nie mają pewności co do swojego życia, a poza lekami nie mam im nic do zaoferowania. Próbowali trenerów, próbowali szkoleniowców, ale nic nie wydaje się pomagać. Dlatego moje pytanie do pana, doktorze Laitman, brzmi: czego mogą się trzymać, aby iść naprzód?

Mogę zrozumieć, dlaczego ludzie tak uważają. Przez tysiące lat życie ludzi niewiele się zmieniało. Mieszkali w małych miastach i wsiach, mieli swoje rzemiosło lub działkę do uprawy, znali swoje otoczenie i ludzi wokół siebie. Byli blisko swoich rodzin, żenili się w obrębie miasta lub wsi, więc wszyscy mieli ten sam styl życia, kulturę i tradycję. Ludzie wiedzieli, czego mogą się spodziewać. Ich życie było trudne, ale mieli poczucie celu, jasny zestaw wartości, a co za tym idzie, spokój ducha – rzecz, której dzisiaj ludziom brakuje.

Dziś życie materialne jest bardzo łatwe, ale ludzie czują się zagubieni, ponieważ nie rozumieją otaczającego ich świata. Nie mieszkają już w małych wioskach, ponieważ cały świat stał się globalną wioską. Nawet rolnicy nie mogą uprawiać ziemi bez nasion i maszyn z innych krajów, a cena ich plonów zależy od światowych rynków towarowych. Innymi słowy, aby zostać rolnikiem, trzeba rozumieć globalne systemy podaży, popytu, rynków, klimatu i paliw. Potrzebujesz połączenia z Internetem, umów z firmami transportowymi i dostawczymi oraz księgowych, którzy pomogą Ci zrozumieć Twój własny rachunek zysków i strat. Czy można się dziwić, że ludzie czują się zagubieni?

Ponieważ tak się czują i nie mogą znaleźć odpowiedzi, nie pozostaje im nic innego, jak próbować zapomnieć. Marzą o chwili, kiedy będą mogli uciec od tego wszystkiego. Zajmują się hobby, grają w gry komputerowe, uprawiają sport. Podróżują, wyjeżdżają na wakacje, medytują. Piją alkohol i zażywają narkotyki, nawracają się i stają się ekstremistami. Robią wszystko, co w ich mocy, aby uniknąć radzenia sobie z niemożnością zrozumienia świata, w którym żyją. Próbując stłumić swoją dezorientację, uciekają się do totalnego eskapizmu.

Wszystko, co zbudowaliśmy – przemysł rozrywkowy, sport zawodowy i amatorski, zakupy, turystykę, sztukę – zbudowaliśmy po to, by nie myśleć o swoim życiu. Ale skończyło nam się paliwo. Zużyliśmy naszą energię – własną i tę, którą możemy wypompować z ziemi – i kończą nam się pomysły na eskapizm. Wkrótce pozostaną nam tylko dwie opcje: wojna, która wszystko unicestwi, albo zdobywanie wiedzy o świecie, w którym żyjemy.

Zakładając, że wybierzemy to drugie rozwiązanie, będziemy musieli dowiedzieć się, jak wszyscy na siebie oddziałujemy, jak jesteśmy połączeni na całym świecie i jak jesteśmy od siebie zależni. W rezultacie uświadomimy sobie, że musimy troszczyć się o siebie nawzajem. A jeśli w danej chwili tego nie robimy, przyznamy, że jest to szkodliwe dla innych i dla nas. Tylko wtedy, gdy zaakceptujemy, że świat zmienił się na dobre, a my musimy przyjąć te zmiany i cieszyć się z połączenia z całą ludzkością, będziemy mogli czerpać korzyści z postępu i czuć się dobrze zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie.

Źródło: https://bit.ly/3FFp6xt


Zadłużeni wbrew własnej woli

W ciągu ostatnich dwóch lat wiele zmieniło się na rynku pracy. Stale brakuje pracowników, ponieważ coraz więcej osób nie chce tyrać w pracy, której nie lubi. Szukają wolności i satysfakcji, i są gotowi zgodzić się na niższą płacę w zamian za większą swobodę. Ludzie stają się coraz bardziej narcystyczni. W rezultacie niechętnie wykonują polecenia i z łatwością rezygnują z pracy, byle tylko uwolnić się od swoich szefów. W wielu przypadkach ludzie stali się tak zbuntowani, że ledwo są w stanie podporządkować się funkcjonariuszom organów ścigania. Po prostu nie potrafią się nikomu podporządkować. Ale kiedy łamiemy system, który nas utrzymuje, nie budując w zamian lepszego, narażamy siebie i całe społeczeństwo.

Jeśli żyjemy w społeczeństwie, jakimkolwiek społeczeństwie, jesteśmy mu dłużni, czy nam się to podoba, czy nie. Społeczeństwo wpływa na nas, a my na społeczeństwo. Ponieważ nie jesteśmy w stanie przetrwać sami, jesteśmy zmuszeni do życia w społeczeństwie.

Dlatego, aby żyć w społeczeństwie, które nam się podoba, musimy znać jego zasady i wiedzieć, jak spokojnie się w nim zachowywać. Aby osiągnąć spokój, musimy zachować równowagę między wszystkimi częściami społeczeństwa. Dotyczy to nie tylko ludzi w naszym społeczeństwie, ale także całego środowiska, w którym żyjemy, ponieważ nasz spokój i dobre samopoczucie zależą nie tylko od ludzi, ale także od klimatu, roślinności i wszystkiego, co nas otacza.

Kluczowym słowem w formule, która czyni życie spokojnym i otwartym dla przyszłych pokoleń, jest „równowaga”. Wszystko w przyrodzie jest zrównoważone w tym sensie, że jest w równym stopniu odżywiane przez otoczenie i odżywia swoje otoczenie.

My natomiast myślimy tylko o sobie. Nie mamy żadnego interesu w tym, aby komukolwiek cokolwiek dawać. Ale społeczeństwo narcyzów jest nie do utrzymania. Ponieważ każdy myśli tylko o sobie, społeczeństwo się rozpada. Ten brak równowagi między dawaniem i otrzymywaniem jest źródłem wszystkich naszych problemów.

Walczymy z przymusem utrzymania równowagi, ale w rezultacie mamy kryzys klimatyczny, społeczny i ekonomiczny. Coraz bardziej brakuje żywności, ekstremalne zjawiska pogodowe występują coraz częściej i są coraz bardziej gwałtowne, inflacja rośnie, a porządek społeczny na całym świecie się załamuje.

Jeśli chcemy czuć się wolni, musimy uwolnić się od egoizmu. To on jest przyczyną naszego narcyzmu i to on jest naszym prawdziwym tyranem. Ego nas zniewala i zmusza do podporządkowania się jego woli. Jeśli wybierzemy wolność od egoizmu, dowiemy się, co to znaczy prawdziwa wolność.

Źródło: https://bit.ly/3wk6kaX


Dręczyciel też jest ofiarą

Jednym z najbardziej bolesnych, choć często niedostrzeganych zjawisk społecznych wśród dzieci jest ostracyzm. Zazwyczaj ma on miejsce, gdy lider grupy społecznej, np. klasy lub drużyny sportowej, wybiera dziecko jako cel wykluczenia i nastawia resztę grupy przeciwko ofierze. Dla dziecka jest to przerażające doświadczenie, które może naznaczyć młodą duszę na całe życie. Co gorsza, dręczyciel, który zachowuje się w ten sposób, czuje się dzięki temu ośmielony i jest skłonny do powtarzania takich zachowań wobec ofiary lub innych dzieci. Aby wyleczyć tę dolegliwość społeczną, musimy zrozumieć, dlaczego dręczyciele zachowują się w ten sposób i jak możemy im pomóc w przyjęciu bardziej pozytywnych wzorców zachowań.

Celem dręczycieli są dzieci, postrzegane przez nich jako słabe, które nie potrafią się im przeciwstawić lub które są izolowane społecznie. Celem dręczyciela jest nie tyle sprawienie, by ofiara poczuła się źle, ile sprawienie, by dręczyciel poczuł się dobrze sam ze sobą.

Dręczyciele często pochodzą z domów, w których czują się niepewnie. Mogą cierpieć z powodu przemocy fizycznej lub emocjonalnej i czuć się deptane w domu. Aby zrekompensować swoje poczucie niższości w domu, muszą czuć się lepsi gdzie indziej, a tym innym miejscem może być szkoła, drużyna sportowa lub inne środowisko społeczne, w którym uczestniczą.

W porównaniu z innymi formami znęcania się, problem z wykluczeniem polega na tym, że dręczyciel „rekrutuje” resztę grupy, aby dopaść ofiarę, pozostawiając ją w izolacji społecznej i bez wsparcia emocjonalnego. Dla dziecka taka sytuacja może być druzgocąca.

Aby poradzić sobie z tym zjawiskiem, nie wystarczy ukarać dręczyciela. Kara może powstrzymać dręczyciela przed dalszym dręczeniem ofiary, za którą został ukarany, ale nie powstrzyma go przed szukaniem innych ofiar, bo potrzeba dręczenia pozostanie. Co gorsza, może sprawić, że zastraszacz będzie nadal dręczył, ale w bardziej podstępny i złowrogi sposób.

Dlatego ważne jest, aby zrozumieć, dlaczego dręczyciel zachowuje się w ten sposób, i w bardziej konstruktywny sposób kompensować ich źródło czyli jego niezaspokojone potrzeby. Zamiast pozwolić mu samemu szukać rekompensaty, społeczeństwo powinno zaoferować ją w taki sposób, aby wypełnić emocjonalny brak dręczyciela i aby nie krzywdził innych.

Natura ludzka wymaga, abyśmy czuli się dobrze sami ze sobą. Jeśli jest jakieś miejsce, w którym czujemy się gorsi, nie spoczniemy, dopóki nie zrekompensujemy sobie tego uczucia. Dlatego jeśli ktoś czuje się kochany i wspierany, nigdy nie będzie czuł się gorszy i nie będzie chciał sprawić, by inni czuli się niekochani lub wykluczeni.

Rozwiązanie problemu znęcania się, a zwłaszcza ostracyzmu, leży w rękach społeczeństwa – należy stworzyć ciepłe i pełne miłości środowisko dla wszystkich dzieci, w którym będą mogły się rozwijać i wyrażać swoje wyjątkowe cechy w sposób konstruktywny społecznie, z korzyścią dla całego społeczeństwa.

Jeśli dzieci będą wspólnie pracować nad projektami, które wymagają umiejętności każdego z nich, nauczą się polegać na sobie nawzajem, ufać sobie i cieszyć się wzajemnie swoimi talentami. Co najważniejsze, zaczną troszczyć się o siebie nawzajem. Zamiast zazdrościć, ich poczucie współzależności sprawi, że będą się wzajemnie wspierać, ponieważ wyjątkowe zdolności każdego dziecka przyniosą korzyści całej grupie. Kiedy wszystkie dzieci współpracują w ten sposób, tworzą harmonijne społeczeństwo, w którym każda jednostka jest w pełni usatysfakcjonowana, a jednocześnie troszczy się o pozostałych członków grupy.

Źródło: https://bit.ly/3wOI6aD


Cena za wolność

W miarę eskalacji walk w Ukrainie i nasilającej się presji na ludność cywilną, staje się jasne, że kompromis czy „rozsądne” rozwiązanie są poza zasięgiem. W miarę jak coraz więcej ludzi cierpi, nie tylko coraz większym staje się dramat na miejscu, ale także pogłębia się wrogość między dwoma narodami. W dzisiejszych czasach obezwładnianie innych narodów przy użyciu siły militarnej jest niepraktyczne. Dlatego strony będą musiały w końcu złożyć broń. Jeśli w tym momencie przeciwnicy zrozumieją, że wzajemnie muszą dać sobie wolność, będą mogli konstruktywnie się rozwijać. Jeśli jednak będą uparcie dążyć do wzajemnej dominacji, cena za wolność będzie rosła, choć w końcu wolność nadejdzie.

Choć trudno jest obiektywnie spojrzeć na konflikt, gdy jest się jego stroną, im dłużej strony będą zwlekać z podjęciem tego wysiłku, tym bardziej będą przedłużać swoje cierpienie. W końcu one, a wraz z nimi cały świat, zrozumieją, że tocząca się dziś wojna jest walką nie tylko o wolność narodów, ale o wolność każdego człowieka, a w końcu o wolność naszych dusz. Walka ta jest więc ceną, jaką płacimy za naszą wolność.

Aby wygrać tę wojnę, musimy zrozumieć, z czym się zmagamy, kto jest naszym prawdziwym wrogiem. Im bardziej przyglądamy się czynnikom stojącym za tą wojną, tym bardziej uświadamiamy sobie, że prawdziwym winowajcą jest ludzkie ego, które popycha wszystkich ludzi do poszukiwania chwały, sławy, władzy i bogactwa. Każdy z nas ma ego – to potwór, który żyje w nas i tylko okoliczności i cechy, których nie jesteśmy w stanie zrozumieć, decydują o tym, czy osiągniemy stan, w którym mogą się one w nas ujawnić. Ale nawet jeśli się nie ujawnią, egoistyczny tyran nadal żyje w każdym z nas.

Dlatego nasza walka powinna toczyć się na dwóch frontach: fizycznym i wewnętrznym. Na froncie fizycznym musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby ocalić własne życie. Na froncie wewnętrznym, który jest ważniejszy, musimy przeciwstawić się tyranowi w nas samych i starać się wznieść ponad ego, które wprowadza podziały i nastawia nas przeciwko sobie na poziomie walki o życie.

Walka z ego toczy się w różny sposób, w różnym czasie i w różnych miejscach. W niektórych miejscach rozgrywa się ona w sposób gwałtowny, poprzez wojny, terroryzm lub inne formy przemocy. W innych miejscach przejawia się poprzez sankcje ekonomiczne, niedobory produktów podstawowych, gwałtownie rosnące ceny energii i inne trudności ekonomiczne, które wpływają na nasze życie. W jeszcze innych miejscach wojna toczy się poprzez walki polityczne. Tak czy inaczej, wszystkie te trudności są ceną, którą płacimy za naszą wolność.

Ego może wygrać w niektórych miejscach, a przegrać w innych, ale w końcu przegra całkowicie. Czas jego panowania dobiega końca.

W eseju „Wolność”, napisanym w latach 30. XX wieku, wielki myśliciel i kabalista Baal HaSulam napisał, że każda skłonność i cecha jednostki jest wyjątkowa i musimy ją pielęgnować. Następnie rozwodził się nad znaczeniem zachowania wolności nie tylko jednostek, ale i narodów. Jego zdaniem: „Z powyższego dowiadujemy się, jak straszne zło wyrządzają te narody, które narzucają swoje rządy mniejszościom, pozbawiając je wolności, nie pozwalając im prowadzić życia zgodnie z tendencjami, które odziedziczyły po swoich przodkach. Uważa się je za nie mniej niż morderców”.

Aby być wolnym, musimy wyzwolić się z naszego ego. Aby tego dokonać, musimy stworzyć nowe więzi między nami, oparte na wzajemnej trosce i wzajemnym wsparciu. Zamiast tłumić się nawzajem, społeczeństwo musi nauczyć się zachęcać wszystkich do bycia prawdziwym sobą.

Ze swojej strony jednostki muszą nauczyć się wznosić ponad swoje ego i wykorzystywać swoje wyjątkowe umiejętności i zdolności nie dla własnej korzyści, a często kosztem innych, ale dla dobra społeczeństwa. W ten sposób, jeśli każdy wniesie to, czym obdarzyła go natura, z korzyścią dla całej ludzkości, na naszej planecie zapanuje obfitość, pokój i harmonia. Dlatego im szybciej zdecydujemy się zapłacić cenę za wolność od ego, tym szybciej osiągniemy dobrobyt.

Źródło: https://bit.ly/3ITDa6A


Wojna na zewnątrz i wojna która toczy się w nas

Wkrótce po tym, jak II wojna światowa zakończyła się tragicznymi wybuchami bomb atomowych nad Hiroszimą i Nagasaki, ojciec mojego nauczyciela, wielki myśliciel i czołowy kabalista XX wieku, Baal HaSulam, napisał coś, co później stało się znane jako „Pisma ostatniego pokolenia”. Nie chciał przez to powiedzieć, że zbliża się koniec świata, ale raczej, że świat, jaki znamy, umiera, a rodzi się nowy. Jednak skurcze porodowe mogą być bardzo bolesne lub mniej, a my, ludzie, możemy decydować o tym, jak przez nie przejdziemy. Baal HaSulam nazwał te dwie opcje „ścieżką światła” i „ścieżką cierpienia”.

W tych pismach Baal HaSulam podkreśla, że dzięki technice ludzkość „wynalazła atom i bomby wodorowe”, a „jeśli całkowita ruina, jaką mają one sprowadzić na świat, nie jest jeszcze oczywista, przyszłość to pokaże przynosząc trzecią lub czwartą wojnę światową. Bomby zrobią swoje, a tym którzy ocaleją, nie pozostanie nic innego, jak wziąć na siebie pracę, w której zarówno jednostki, jak i narody nie będą pracowały dla siebie więcej, niż to konieczne dla ich utrzymania, a wszystko inne będą robiły dla dobra innych”.

Wojna na Ukrainie nie toczy się między Rosją a Ukrainą; jest to starcie między dwiema połowami świata. Zmienia ona stosunki międzynarodowe i sojusze między Wschodem i Zachodem, między państwami i narodami. Ta wojna zmienia nasze spojrzenie na stworzenie i na życie. Nie zeszliśmy jeszcze na samo dno, ale kiedy podniesiemy się z nizin, przekonamy się, że świat zmienił się diametralnie. Nigdy już nie wróci do poprzedniego stanu.

Ponieważ dziś wszystko jest globalne, wojny też są globalne. W związku z tym przerażająca przepowiednia Baal HaSulama wydaje się dziś bardzo realna. W rzeczywistości, przy obecnej trajektorii, nie widzę innego rezultatu niż spełnienie się jego przepowiedni. Jedynym sposobem na uniknięcie nuklearnej wojny światowej jest posłuchanie jego rady i myślenie o dobru innych, a nie swoim własnym, niezależnie od tego jak bardzo może nam się to nie podobać.

W rzeczywistości, wojna na zewnątrz jest odbiciem wojny w nas samych. Każda wojna, od sporów domowych po wojny światowe, jest starciem ego. Ego pragnie kontroli i wyższości. Kontynuując, książka „Konformizm a szczęście: wpływ dopasowywania się do norm społecznych” publikuje badania przeprowadzone przez Solnick & Hemenway, w których ponad połowa uczestników wolała żyć w społeczeństwie, w którym zarabia się 50 000 dolarów rocznie, podczas gdy inni zarabiają 25 000 dolarów, niż w społeczeństwie, w którym zarabia się 100 000 dolarów, podczas gdy inni zarabiają 200 000 dolarów. Autorka książki, profesor psychologii społecznej na Uniwersytecie w Tilburgu (Holandia) Olga Stavrova podsumowała: „Ludzie nie tyle pragną mieć dużo jakiegoś dobra, lecz raczej pragną mieć go więcej niż inni”.

Niezależnie od tego, jak bolesna może być obecna sytuacja na Ukrainie, a jest ona rzeczywiście bardzo bolesna – jest to starcie ego. Musimy zrozumieć, że aby rozwiązać ten kryzys, a także każdy inny kryzys, musimy spojrzeć na siebie z boku i odciąć się na chwilę od naszego wielkiego osobistego bólu, z którym w pełni się solidaryzuję.

Jeśli skupimy się tylko na tym, aby mieć rację, to nigdy nie zakończymy wojen. Nikt nigdy nie dojdzie do porozumienia i nie powie: „Ja się mylę, a ty masz rację”; nasze ego nam na to nie pozwoli. Dlatego właśnie poszukiwanie obiektywnej sprawiedliwości jest z natury beznadziejne; jest to wybór drogi cierpienia.

Jeśli jednak odłożymy na chwilę na bok nasze żale i zgodzimy się odpocząć od prób wyrównania starych rachunków, będziemy mogli zacząć budować pozytywną przyszłość. W takim stanie będziemy mogli skupić się na pielęgnowaniu wzajemnego szacunku, a może nawet wzajemnego zrozumienia ponad licznymi głębokimi różnicami. Jeśli wytrwamy w tych wysiłkach, będzie to początek drogi światła.

W tej chwili nie spodziewałbym się niczego więcej, ale w końcu ludzkość nie będzie miała innego wyboru, jak tylko powrócić do słów Baal HaSulama i zgodzić się, że najlepszą drogą dla nas wszystkich jest droga wzajemnej troski i wzajemnej odpowiedzialności. Jeśli nie chcemy trzeciej wojny światowej, musimy nauczyć się dbać o siebie nawzajem. Dlatego właśnie prawdziwa wojna toczy się w nas samych, a wojna widoczna na zewnątrz, jest tylko odbiciem naszej szalejącej nienawiści do innych.

Źródło: https://bit.ly/3hPa6Cj


Rozsądne podejście do konsumpcji

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Obecnie wielu ludzi, zwłaszcza młodych, coraz bardziej ogranicza stopień konsumpcji. To staje się nowym trendem.

Odpowiedź: W zasadzie jest to najrozsądniejsze i poprawne ze wszystkich punktów widzenia. Każda konsumpcja powinna być ograniczona, w przeciwnym razie spowoduje różne niepożądane konsekwencje. To po pierwsze. Po drugie, żyliśmy jeszcze w tych latach, kiedy Ziemię zaczynaliśmy oswajać nowoczesnymi metodami. Wokół było mnóstwo złóż i cennych kopalin i minerałów. A dzisiaj ujawniamy ograniczenia takiego stosunku do Ziemi. W zasadzie nie jest to kula bez dna, a bardzo złożony system. Co zostawiamy naszym dzieciom, nie wiadomo.

Pytanie: Obliczono, że jeśli cała ludzkość podniesie się do poziomu życia takiego jak w Stanach Zjednoczonych, potrzeba czterech planet z taką ilością kopalin, materiałów do produkcji, żeby zapewnić całemu światu ten poziom, na którym żyje Ameryka. Interesujące jest to, czy Ameryka będzie zmniejszać konsumpcję, czy znajdą jakieś inne rozwiązania? Być może, to właśnie wirtualny świat, w którym ludzie będą potrzebować mniej materialnych rzeczy, zastąpi to?

Odpowiedź: Jestem pewien, że problem nie tkwi oczywiście w Ameryce i nie w liczbie ludzi, ale w tym, że niestety rządzą nami ogromni egoiści, którzy czują tylko napełnienie swoich kieszeni. A co dalej dzieje się z tą kieszenią, nawet gdy z niej wszystko znika – to nie ma żadnego znaczenia.

Jest to czysta forma egoizmu, kiedy człowiek czuje, że pojawia się mu coś więcej w bankach, fabrykach, przedsiębiorstwach. Potrzebna jest poważna reedukacja, w przeciwnym razie planeta zmusi nas do przejścia na inny tryb konsumpcji. Ale wtedy będzie to siłowe rozwiązanie. Spójrzcie, jak ciężko żyje się w krajach wielu części świata. Ludzie będą musieli głodować.

Pytanie: Dzieje się tak pomimo faktu, że teraz połowa wyprodukowanej żywności jest wyrzucana?

Odpowiedź: Tak. Ludzie będą musieli głodować nie tylko z tego powodu, a dlatego, że w rzeczywistości nie będzie produktów. Zobaczcie, co dzieje się z lasami i polami. Nie ma już tutaj odwrotu. Połowa ludzi wymrze. Druga połowa zrozumie, że nie da się tak dłużej żyć i zacznie stopniowo ograniczać się. Ale mimo wszystko tym niczego nie osiągnie się. Będziemy musieli zrozumieć, że tylko nasze dobre relacje dadzą nam rozum, jak właściwie odnosić się do siebie i do natury. Potrzebne jest nowe podejście człowieka do ludzi i otaczającego świata. To – cały nasz egoizm.

Taki scenariusz wyginięcia połowy ludzkości na planecie jest możliwy, ale nie konieczny. Nasza planeta, jak napisał Baal Ha Sulam, może wyżywić dziesiątki miliardów ludzi. Bez problemów! Ale pod warunkiem, że będziemy prawidłowo uprawiać ziemię, sadzić, zbierać plony, rozdzielać równo właśnie dla tego. Wtedy wszystkim wystarczy wszystkiego.

Pytanie: Oczywiście, za biurkiem należy posadzić nie tylko zwykłych ludzi, ale przede wszystkim przywódców, którzy podejmują słuszne decyzje?

Odpowiedź: Absolutnie wszystkich! Absolutnie każdy w naszym świecie będzie musiał zmienić siebie, swój stosunek do świata – nie jako indywidualny konsument, ale jako społeczna jednostka składająca się z miliardów ludzi. Będziemy musieli postrzegać to wszystko jako jedną całość. A wtedy wszystkim wystarczy wszystkiego.

Z programu telewizyjnego „Wirtualny świat”, 09.02.2022


Skąd wielka rezygnacja

Tylko w drugiej połowie 2021 roku ponad 25 milionów Amerykanów zrezygnowało z pracy. Ta fala, zwana „Wielką Rezygnacją” lub „Wielkim Odejściem”, jest największą falą rezygnacji od czasu, gdy na przełomie wieków zaczęto rejestrować dane na ten temat. W chwili obecnej zjawisko to jest najbardziej rozpowszechnione w zawodach o niskich dochodach lub w szczególnie ciężkich i często niewdzięcznych pracach, takich jak pracownicy służby zdrowia. Przewiduję jednak, że obejmie ono wszystkie zawody, a nie tylko te mniej popularne czy słabo płatne, i rozprzestrzeni się nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie.

Uważam, że jesteśmy świadkami naturalnego procesu, niekoniecznie negatywnego. Może on być niewygodny dla właścicieli firm lub rządu, ale nie uważam, że jest negatywny lub że musimy go „leczyć”. Technologia potrafi zadbać o nasze potrzeby, a jeśli ludzie uznają, że muszą pracować, to będą pracować.

Mogę zrozumieć ludzi, którzy rezygnują z pracy. Jaki jest sens harować w pracy, która zabiera godzinę na dojazd, godzinę na powrót i nie pozostawia czasu dla siebie ani dla rodziny? Poza tym lepiej jest, gdy mniej ludzi pracuje; będzie mniej odpadów plastikowych, mniej zanieczyszczeń powietrza i mniej wszystkiego innego, co zatruwa naszą planetę. W przeszłości mniej ludzi pracowało, głównie dlatego, że kobiety nie pracowały, ale mężczyźni też pracowali mniej godzin i mniej czasu spędzali na dojazdach. Co dała nam nowoczesność oprócz zmęczenia i słabego zdrowia? Myśleliśmy, że taki styl życia nas zadowoli, ale okazało się, że po przekroczeniu pewnego punktu pogoń za karierą i bogactwem głównie psuje nam życie.

Dlatego uważam, że to dobrze, iż stajemy się mniej materialistyczni, a bardziej obojętni i leniwi. Kiedy ludzie przestają pracować, odkrywają, że mogą sobie poradzić za mniejsze pieniądze, a mimo to mają dostęp do podstawowych rzeczy, których potrzebują. W zamian otrzymują wolność! Obecny stan nadmiernej konsumpcji jest wypaczeniem społeczeństwa, obciążeniem dla planety i nie przynosi korzyści nikomu poza udziałowcami korporacji, które sprzedają nam to, czego nie potrzebujemy, czyli większość wszystkiego, co produkują.

Zwłaszcza teraz, kiedy ludzie zaczynają zadawać poważne pytania dotyczące życia, nie chcą być obciążani potrzebami materialnymi bardziej, niż jest to konieczne. Potrzebują czasu na refleksję i stawianie pytań o życie, na odkrywanie w sobie tego, czego chcą od życia i od relacji z innymi. Znajdujemy się w samym środku ogromnej transformacji. Wymaga ona czasu, energii i cierpliwości, a także odciąga ludzkie umysły od spraw przyziemnych.

Im więcej ludzi przyjmie ten nowy sposób myślenia, tym lepiej będzie dla wszystkich. Na drugim końcu tej refleksji znajduje się nowy światopogląd, który obejmuje wszystkich ludzi i odżegnuje się od brutalności i narcyzmu. Pozwólmy więc ludziom leżeć na słońcu i myśleć – tak będzie lepiej dla nas wszystkich.

Źródło: https://bit.ly/3HThBmb


Ja chcę świetlanej przyszłości

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Kiedyś żyliśmy normalnie, robiliśmy plany. Plany pięcioletnie, dziesięcioletnie i tak dalej. Człowiek miał przyszłość. Dzisiaj nadszedł czas stresu, niepokoju, depresji, strachu o przyszłość. Uderzające jest to, że ludzkość przyzwyczaja się do życia w strachu, wie, że będą wojny, ocieplenie, tsunami, trzęsienia ziemi, wulkany, wirusy. Czy powinniśmy przyzwyczaić się do tego stanu, że będziemy tak żyć?

Odpowiedź: W ludzkim organizmie istnieje tak zwana reakcja obronna. Reakcja obronna naszej natury, egoizmu, który nie może cały czas być w stresie, martwić się i tak dalej. Zobowiązany jest odłączyć każdą negatywną emocję, zneutralizować ją, albo nawet zamienić w coś innego. Jeśli nie ma niczego innego, umieram – po tym będę miał raj, przyszły świat. Nie na próżno cierpiałem i tak dalej.

Pytanie: To jest takie mikro-uspokojenie?

Odpowiedź: Oczywiście. Jeśli nie byłoby takiej cechy charakteru, takiej możliwości w człowieku, to ludzie kończyliby życie samobójstwem, wymyślając wcześniej, że po tym czeka na nich raj.

Pytanie: A jednak jest to: przyszłość która nie przygotowuje dla nas niczego szczególnie świetlanego, to my szukamy trochę świetlnej plamki w całej tej przyszłej czerni?

Odpowiedź: Przyszłość przygotowuje dla nas to, co my przygotowujemy w przyszłości.

Pytanie: To znaczy Pan mówi, że sami nakręcamy swoją przyszłość?

Odpowiedź: Tylko sami.

Pytanie: Więc niech nam Pan powie, jak możemy z tym żyć? Czy możemy teraz zbudować świetlaną przyszłość i rzeczywiście będzie świetlana?

Odpowiedź: Jeśli sam nie będziesz wymyślać swoich własnych planów, co kiedyś było bardzo atrakcyjne, wielu ludzi naiwnie wierzyło, że jest to możliwe. To, co sobie wymyślę to będzie.

Pytanie: A jak należy żyć? Jak możemy zbudować inną przyszłość? Jaką inną przyszłość?

Odpowiedź: Tylko zgodnie z podstawowymi prawami natury. Te prawa są poprawne, logiczne, gotowe do wykonania. Spełnią się i będzie nam lepiej, jeśli je poznamy i zgodnie z nimi zbudujemy naszą teraźniejszość. Tym właśnie zajmuje się nauka Kabały. Opowiada o wszystkich siłach, wszystkich prawach natury, redukuje je do minimum, wyjaśnia nam, co należy zrobić, aby wpłynąć na przyszłość w kierunku jej optymalizacji i ulepszenia.

Pytanie: Jak dowiedzieć się, co przygotowuje dla mnie natura, do czego mnie prowadzi?

Odpowiedź: Natura prowadzi cię do tego, abyś uświadomił sobie, jakie masz możliwości, aby zmienić przyszłość i ją osiągnąć. To zależy od udziału w tej przyszłości, każdego człowieka.

Pytanie: Jakie mam możliwości? Co powinienem zrobić?

Odpowiedź: Zapragnąć dowiedzieć się o swoim wpływie na swoją przyszłość. Należy ją zbudować, stworzyć. Będzie taka, jaką ją zbudujesz. Odkrywają ci się prawa natury, z nich, jak z zabawki-konstruktora, powinieneś złożyć swoją przyszłość.

Pytanie: Jakie jest podstawowe prawo natury?

Odpowiedź: Podstawowym prawem natury jest zgodność człowieka z prawem natury. Nie chodzę bez celu. Prawo natury jest prawem powszechnego obdarzania i miłości, powszechnego zjednoczenia, powszechnego dopełniania siebie nawzajem, dopóki nie pojawi się przed nami obraz idealnego systemu świata.

Pytanie: Tylko w tym kierunku powinienem zmierzać jako człowiek?

Odpowiedź: Tak. I nic więcej.

Pytanie: To znaczy nie walczyć z niczym?

Odpowiedź: Walczyć tylko z tym, żeby wypełnić to prawo.

Pytanie: A z kim toczy się ta walka?

Odpowiedź: Walka z samym sobą, oczywiście. Tylko i wyłącznie. Tak powinniśmy pracować, wtedy to co zrobimy to otrzymamy.

Pytanie: To znaczy, jeśli każdy skieruje się na siebie, a nie na drugiego, to wywrócimy ten obraz przyszłości do góry nogami?

Odpowiedź: Tak jak sobie życzymy. Ile zechcemy, tyle zrobimy.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 18.10.2021


Wojna – Wojna Duchowa

Według greckiego filozofa Heraklita wojny „są niezbędną podstawą wszystkiego co ma powstać” – pisze Abraham Schoener z Uniwersytetu w Toronto. „Wojna jest nie tylko zasadą w świecie spraw śmiertelnych; rządzi wszystkimi rzeczami, zarówno każdą istotą w kosmosie, jak i samym kosmosem jako całością” – dodaje Schoener o poglądach filozofa. Rzeczywiście, cała natura składa się z przeciwstawnych elementów, które łączą się ze sobą. Na poziomie subatomowym, pomiędzy światłem a ciemnością, ciepłem a zimnem, przyciąganiem a odpychaniem, wszystko wywodzi się z połączenia pozytywów i negatywów, aby stworzyć równowagę.

Na poziomie ludzkim te dwa przeciwieństwa wyrażają się jako egoizm ze wszystkimi jego negatywnymi przejawami oraz altruizm z jego pozytywnymi przejawami. Problem w tym, że tych ostatnich jest bardzo mało, prawie wcale. Na każdym poziomie natury siły negatywne i pozytywne są w równowadze, utrzymując harmonię i homeostazę. Tylko na ludzkim poziomie negatywna siła znacznie przewyższa pozytywną i wytrąca cały świat z równowagi.

Wojna, która obecnie szaleje w Ukrainie, nie jest więc lokalnym sporem, ale starciem o znaczeniu duchowym; dlatego cały świat jest w to zaangażowany przynajmniej emocjonalnie i mam nadzieję, że nie przerodzi się to w zaangażowanie militarne. Jeśli chcemy wyeliminować wojnę, musimy zmienić nasze nastawienie z przeważnie negatywnego i obelżywego wobec innych na zrównoważoną harmonię między negatywem a pozytywem, w zgodzie z resztą natury.

Istnieje stara opowieść Czirokezów o starszym wojowniku, który opowiedział swojemu wnukowi o bitwie wewnątrz nas. Powiedział, że w każdym z nas toczy się walka między dwoma wilkami: jeden jest wredny, chciwy i obelżywy, a drugi jest miły, hojny i współczujący. Wnuk zastanowił się nad tym przez chwilę i w końcu zapytał: „Który z nich wygrywa?” na co jego dziadek odpowiedział: „Ten, którego karmisz”.

Ludzie są istotami społecznymi. Myślimy, że nasze myśli są niezależne, ale w rzeczywistości jesteśmy wytworem naszego społeczeństwa. Wredny wilk wygrywa, ponieważ całe nasze społeczeństwo skłania się ku podłości, przemocy i wyzyskowi. Karmienie życzliwego wilka oznacza podnoszenie wartości spokoju i troski.

Natura ludzka nie pozwoli nam nakarmić tylko dobrego wilka; sama w sobie jest zła, jak napisano: „Skłonność serca człowieka jest zła od jego młodości” (Rdz 8:21). Niemniej jednak, jeśli jako społeczeństwo stawiamy w życiu wartość pokoju ponad wszystko, to my sami się zmienimy.

Zwykle myślimy o pokoju jako o braku aktywnej walki. W rzeczywistości pokój to znacznie więcej. Hebrajskim słowem oznaczającym pokój jest szalom, od słowa haszlama, co oznacza dopełnienie i szlemut, co oznacza całość. Pokój nie oznacza zatem braku egoizmu, ale raczej uzupełnienie go altruizmem i stworzenie kompletnej całości.

Nie wolno nam zaprzeczać ani tłumić naszej wrodzonej natury. Jeśli spróbujemy, na pewno nam się nie uda. Zamiast tego musimy uzupełnić go jego przeciwieństwem. Jeśli zrównoważymy egoizm równoważnym poziomem altruizmu, będziemy rozwijać się w harmonii i pokoju, tak jak cała natura.

Ponieważ nasz egoizm stale rośnie, nigdy nie możemy przestać zwiększać znaczenia pokoju. W ten sposób stworzymy dynamiczną równowagę, tak jak nasz organizm utrzymuje ją poprzez homeostazę.

Obecna wojna, jak wszystkie wojny, jest wezwaniem ludzkości do uzupełnienia naszej niegodziwości dobrocią. Nie możemy uniknąć robienia tego, co musimy zrobić na polu bitwy, ale jeśli uważamy, że wygrana bitwa daje pokój, wkrótce zostaniemy uwikłani w więcej wojen, prawdopodobnie bardziej wyniszczających niż obecna.

Źródło: https://bit.ly/3HIhdXH