Artykuły z kategorii Społeczeństwo

Praca z domu – od nakazu do zapału

Mimo, że wiele biur ponownie zostało otwartych, a większość firm zajmujących się zaawansowanymi technologiami wezwała swoich pracowników, to wiele osób woli, a nawet prosi, aby nadal mogły pracować z domu. Wiele z nich jest skłonnych obniżyć swoje zarobki lub inne świadczenia w zamian za komfort przebywania w domu, ograniczenie ilości czasu spędzonego na dojazdy i generalne zmniejszenie ilości stresu związanego z pracą na pełen etat. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda na to, że ludzie utracili niegdyś posiadany zapał do osiągania wytyczonych celów. Zamiast tego wydaje się, że są zadowoleni z faktu, że udaje im się przetrwać i prowadzić wygodny, spokojny tryb życia.

To rozwój wewnętrzny sprawia, że ludzie są szczęśliwi – kiedy uświadamiają sobie swój osobisty potencjał i czują, że ich życie ma sens i cel. Dzisiaj w szczególności realizacja tego potencjału zależy od jakości naszych więzi społecznych.

Interesujące jest to, jak kultura pracoholizmu, którą Zachód z takim trudem starał się utrzymać przez prawie sto lat, a która rozpoczęła się pod koniec Wielkiego Kryzysu, może nagle wyparować. Młodzi ludzie, uważani kiedyś za ambitnych i zmotywowanych do pracy, dziś zmienili sposób myślenia i okazuje się, że ich dawne nastawienie zniknęło, niczym „wyczyszczone” przez wirusa.

Dziś ludzie wydają się być zadowoleni z samego faktu, że żyją. I rzeczywiście, dlaczego nie? Do początków konsumpcjonizmu ludzie nie przejmowali się tak bardzo osiągnięciami, chcieli utrzymać siebie i swoje rodziny, a jeśli im się to udawało, to byli szczęśliwi. Co w tym złego? Czy ludzie z sukcesami zawodowymi są szczęśliwsi od innych? Nie jestem wcale pewien, że tak jest.

To rozwój wewnętrzny sprawia, że ludzie są szczęśliwi – kiedy uświadamiają sobie swój osobisty potencjał i czują, że ich życie ma sens i cel. Jeśli możemy zapewnić sobie byt fizyczny, to nasze szczęście zależy od realizacji naszego wewnętrznego potencjału. Dzisiaj w szczególności realizacja tego potencjału zależy od jakości naszych więzi społecznych. Kiedy ludzie rozwijają pozytywne więzi społeczne, kiedy wspierają się nawzajem i pomagają sobie w rozwoju, czują się szczęśliwi, zadowoleni i bezpieczni. Chętnie wnoszą do społeczeństwa swoje umiejętności i zdolności, a pozostali członkowie społeczeństwa z radością robią to samo. Razem maksymalizują swój osobisty potencjał, wznoszą społeczeństwo na nowe wyżyny, umożliwiają innym korzystanie ze swoich osiągnięć i ułatwiają innym realizację ich własnego potencjału.

A co najważniejsze, osiągają to bez obciążeń związanych z wymagającą, konkurencyjną pracą, która wyczerpuje ich do tego stopnia, że nie mają energii na spotkania towarzyskie. Kończą się czasy, w których praca i kariera zmuszały ludzi do samotności i smutku. Teraz, gdy zostaliśmy zmuszeni do tego, by mniej pracować, mniej podróżować i więcej myśleć, jesteśmy gotowi uświadomić sobie, jakim darem jest troska o innych, zamiast zajmować się tylko sobą.

Źródło: https://bit.ly/3jvOlb5


Znalezienie spokoju ducha

Dzisiejsza rzeczywistość nie pozwala nam zachować spokoju ducha. Niepewność jest wszechobecna, a przyszłość jawi się ponuro. Wydaje się, że najlepszym pomysłem byłoby znalezienie małego domku na odludziu w australijskim zaciszu lub na kanadyjskiej dalekiej północy, na farmie z kilkoma zwierzętami gospodarskimi i zapomnimy o reszcie świata. Niemniej jednak jaka szkoda, że większość z nas nie może tego zrobić.

Tutaj w Izraelu myślimy, że gdybyśmy nie musieli walczyć z naszymi sąsiadami, wszystko byłoby w porządku. W rzeczywistości jednak byłoby o wiele, wiele gorzej! My Żydzi, zjedlibyśmy się nawzajem. Można domniemać, że wrogów zesłała nam góra, aby nie dopuścić do wzajemnego unicestwienia między nami. Im bardziej nienawidzimy się wzajemnie, tym bardziej oni nienawidzą nas, co z kolei uniemożliwia nam wzajemne zniszczenie.

Jest to oczywiście niemożliwe, aby żyć w takim stanie. Jedynym sposobem na znalezienie spokoju ducha w dzisiejszym świecie jest unicestwienie nienawiści między nami.

Wzajemna nienawiść niszczy nas, niszczy nasze związki, niszczy naszą planetę i niszczy naszą przyszłość. Tak jak obecnie, najmocniej jak potrafimy uczymy się konkurować z innymi i staramy się dotrzeć na szczyt, to teraz musimy nauczyć się być troskliwi, rozważni i mili.

Nie szkodzi, że w rzeczywistości nie jesteśmy tacy; to dopiero początek drogi. Ale jeśli nie zaczniemy kultywować troski, nigdy jej nie osiągniemy. Zamiast tego będziemy nadal walczyć i niszczyć się nawzajem, aż zniszczymy ludzkość. Z drugiej strony, jeśli zaczniemy pracować nad życzliwością, rozwagą i troską, nauczymy się, jak pielęgnować w sobie te cechy. W tym procesie zmienimy całą ludzkość nie tylko w naszym pokoleniu, ale także dla potomnych. Nigdy nie mieliśmy pokolenia, którego członkowie byliby dla siebie autentycznie mili. Jeśli stworzymy precedens, będzie nam o wiele łatwiej utrzymać tę prospołeczną postawę, ponieważ będziemy świadkami korzyści z niej płynących.

Myślimy, że jesteśmy odrębnymi istotami, ale tak nie jest. Tak naprawdę, wszyscy jesteśmy połączeni i wpływamy wzajemnie na siebie, niezależnie od tego czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie.

Jeśli zaszczepimy w ludzkości złą wolę, zaszkodzimy również sobie, nawet jeśli zrobimy to, aby chronić się przed innymi. I odwrotnie, jeśli napełnimy system życzliwością, życzliwość rozprzestrzeni się w systemie i powróci do nas. A jeśli wszyscy będziemy tak postępować, pożegnamy się z problemami.

Kluczem do odnalezienia spokoju umysłu nie jest ucieczka od społeczeństwa, ale ulepszenie go tak, aby każdy skupił się na dawaniu innym spokoju ducha. Tylko w ten sposób, poprzez system wzajemnej odpowiedzialności, znajdziemy w życiu trwały, solidny i przepełniony radością spokój, teraz i w przyszłości.

Źródło: https://bit.ly/3esN6rc


Prawdziwa równość

Popyt na równość z pokolenia na pokolenie nieustannie rośnie. Rozwiązanie tego społecznego dyskomfortu wydaje się być receptą na zapobieganie dyskryminacji i niesprawiedliwości, nawracających problemów w naszych czasach. Co więc musi się wydarzyć, aby żyć w zgodzie z innymi?

Równość to zwodniczy termin, ponieważ z natury wszyscy jesteśmy różni. Każdy ma własne potrzeby i własne cechy, więc oczekiwanie, że będzie traktowany tak samo jak ktoś inny, jest dość problematyczne. Przede wszystkim najczęściej nie znamy potrzeb drugiej osoby, a nawet jeśli mamy zamiar wejść w czyjeś buty, trudno nam to osiągnąć, ponieważ nasze własne potrzeby są dla nas zawsze priorytetem.

Bez względu na dziedzinę naszego życia toczymy ciągłą walkę, ponieważ każdy uważa, że ​​zasługuje na więcej niż to, co jest mu teraz dane. Dlatego zawsze istnieje uczucie bycia pozbawionym czegoś, a poczucie nierówności następuje tuż za nim.

W takiej rzeczywistości, w której każdy jest inny, a także egocentryczny, nie może być równości. Tak dzieje się z nami na każdym szczeblu, od podziału budżetu państwa po dystrybucję premii w zespole roboczym. Bez względu na dziedzinę naszego życia toczymy ciągłą walkę, ponieważ każdy uważa, że ​​zasługuje na więcej niż to, co jest mu teraz dane. Dlatego zawsze istnieje uczucie bycia pozbawionym czegoś, a poczucie nierówności następuje tuż za nim.

I mimo wszystko tkwi w nas pragnienie równości. Dlaczego? Bo naprawdę możemy osiągnąć taki stan. Ale osiągnięcie równości wymaga ogólnie wzniesienia się na inny poziom życia. Oznacza to, że dzięki nowym relacjom, przeciwnym do tych, które znamy teraz, poprzez zmianę naszego wąskiego, egoistycznego kalkulowania i szukania własnej korzyści, na relacje otwarte na branie innych pod rozwagę, więzi i wzajemność, aż do poziomu miłości między ludźmi. Tylko w związkach opartych na miłości i współpracy może zaistnieć równość, ponieważ ja kocham drugiego, a drugi będzie mnie kochał i dzięki temu będziemy czuć się równi.

Oczywiste jest, że na pierwszy rzut oka ten scenariusz wydaje się być bajką, która nigdy się nie spełni, ale problemów i zmagań, przed którymi stoi ludzkość, nie da się rozwiązać w żaden inny sposób. Żyjemy w coraz bardziej połączonej rzeczywistości, jednocześnie wyczerpują się ograniczone zasoby globalne. Staramy się wszystko zdobyć dla siebie i prędzej czy później uznamy, że nie mamy innego wyjścia, jak tylko wyrazić zgodę, aby częściowo ustąpić.

W międzyczasie czujemy się niezadowoleni, niespokojni, nieusatysfakcjonowani i czekamy tylko na pierwszą okazję, aby uwolnić się z opresji tych, którzy nas gnębią i uznać, że zabraliśmy to, na co zasługujemy. Więc przechodzimy od walki do walki, od wojny do wojny. Za każdym razem jest coraz gorzej, ponieważ ego staje się coraz silniejsze, więc niszczymy się nawzajem w imię dyskryminacji, żądając sprawiedliwości i równości.

Jeśli chcemy uniknąć ogólnego upadku, będziemy musieli wznieść się do poziomu, w którym więź międzyludzka będzie miała wyższą wartość niż jakakolwiek własność prywatna lub pragnienie. Ponieważ ten wzniosły cel jest sprzeczny z ludzką naturą, tylko szeroki, długotrwały proces edukacji społecznej może nam pomóc. Prawdziwa rewolucja kulturowo-percepcyjna. Celem powinno być ulepszenie postrzegania rzeczywistości przez każdą jednostkę w społeczeństwie. Oznacza to zmianę naszej egocentrycznej percepcji, w której świat tak jakby należy tylko do nas, i uświadomienie sobie, że w naturze jesteśmy połączeni z innymi i od nich zależni. Kiedy nastąpi taka zmiana percepcji, będziemy czuć się zobowiązani do troszczenia się o innych tak, jak troszczymy się o siebie.

Osiągnięcie tego celu wymaga przedsięwzięcia ogromnego ukierunkowanego wsparcia, ogromnej pracy, zarówno pod względem zakresu, jak i czasu trwania, aby przeniknąć wszystkie poziomy społeczeństwa na całym świecie, aby można było osiągnąć porozumienie w społeczeństwie, które sprzyja ideom takim jak więź i wzajemność jako priorytet. Umowa ta doprowadzi do zmian w społeczeństwie, rządzie i przywództwie, a także stopniowo stworzy w społeczeństwie nową postawę dotyczącą równości.

Kiedy zaczniemy traktować siebie nawzajem z miłością, zaczniemy odczuwać, że wszyscy jesteśmy jedną duszą, jak organy w jednym ciele. I tak jak w swoim ciele wyczuwam różne narządy, tak też będę czuł każdą osobę wokół mnie. Taki stan da nam rzeczywistą percepcję równości, taką, którą można osiągnąć tylko poprzez połączenie, poprzez zobowiązanie się do bycia jeden za wszystkich i wszyscy za jednego.

Źródło: https://bit.ly/3hHJkwL


Czy świat wynoszący na piedestał pieniądze i władzę jest zrównoważony?

Niedawno Business Insider napisał, że raport Oxfam International wykazał, że między 18 marca 2020 r. A 30 grudnia 2020 r. bogactwo 10 najbogatszych ludzi na świecie wzrosło o 3,9 biliona dolarów.

Według raportu, sam ten zysk, osiągnięty w czasie krótszym niż 10 miesięcy, „mógłby sfinansować szczepienia wszystkich ludzi na świecie i wyeliminować ubóstwo”. Jednocześnie w raporcie szacuje się, że „w 2020 roku 200 do 500 milionów ludzi popadło w ubóstwo”.

Czy naprawdę tak musi być?

Rzeczywiście, zbudowaliśmy świat, w którym na piedestale stoją pieniądze i władza.

Pieniądze dają władzę, która umożliwia zdobycie większej ilości pieniędzy, co daje jeszcze większą władzę; więc ostatecznie pieniądze „sprawiają, że świat się kręci”.

A za chęcią do zdobywania pieniędzy stoi ego, motor napędzający cywilizację.

Ukoronowaliśmy ego, pozwoliliśmy mu budować nasze społeczeństwo na swoje podobieństwo, a teraz płacimy cenę za to, że się temu poddaliśmy.

Joe Biden planuje podnieść podatki dla bogatych, aby zrównoważyć obciążenie ludzi i sfinansować część strat finansowych spowodowanych przez COVID-19, ale nie sądzę, aby to zadziałało, nie w społeczeństwie, w którym bogaci są potęgą.

Jeśli Biden posunie się za daleko, bogaci mogą po prostu usunąć go z drogi.

Jak długo dzięki pieniądzom świat się będzie kręcił?

Aż wszyscy zrozumiemy, że składanie pokłonów przed ego nie jest rozwiązaniem. Sprawy będą się pogarszać, dopóki nie zmienimy naszego stylu życia, stanu umysłu i motywacji.

Jedynym substytutem ego, który pozwoli stworzyć nam świat pełen radości, jest miłość. To słowo, które tak chętnie dyskredytujemy, jest jedynym słowem, jakie mamy, aby opisać najpotężniejszą istniejącą siłę: moc dawania.

Możemy drwić z tych słów, wyśmiewać i umniejszać każdemu, kto tylko porusza zagadnienie miłości lub dawania, lecz jest to błędem. Nie ma nic potężniejszego niż miłość.

Pomyśl o tym: czy byłbyś tutaj, gdyby nie miłość twoich rodziców do ciebie?

Czy ten świat byłby tutaj, gdyby nie tryliony gatunków, które nieustannie tworzą i pielęgnują swoje potomstwo?

Pomimo niezliczonych niszczycielskich sił wokół nas, życie trwa, a nawet ewoluuje, ponieważ siła życia, moc dawania i kultywowania życia, jest silniejsza niż wszystkie inne razem wzięte.

Do początku XX wieku taka była również sytuacja w społeczeństwie ludzkim.

Ale od tego czasu niszczycielskie siły egoizmu nasiliły się w ludzkości do tego stopnia, że​​teraz stanowią egzystencjalne zagrożenie nie tylko dla naszego gatunku, ale dla całej planety.

Teraz my, ludzkość, musimy podjąć świadomy wysiłek, aby użyć mocy miłości i dawania ponad siłą ego – pragnienia zagarnięcia wszystkiego co tylko można, dowolnym sposobem i w nieograniczonej ilości dla siebie.

Dziesięciu miliarderów może być przyciągającym wzrok przykładem egoizmu, ale gdyby którykolwiek z nas był na ich miejscu, bylibyśmy tacy sami i zachowywalibyśmy się tak samo jak oni.

Zaraza jest w każdym z nas, więc tylko wszyscy razem możemy ją wyleczyć.

Jeśli skupimy się na tym wspólnie, możemy zmienić paradygmat z brania na dawanie i stać się „rodzicami”, przodkami świata, który działa na nowym paliwie.

W nowym świecie nikt nie będzie siedział spokojnie, dopóki wszyscy nie będą bezpieczni i pod opieką. Tak jak całe ciało nie ma odpoczynku ani spokoju ducha, chyba że wszystkie jego organy są zdrowe, tak też będziemy czuć się w stosunku do każdej osoby na świecie, że wszyscy są częścią mnie i nie mogę być spokojny, jeśli nie wszyscy odczuwają spokój.

Dzisiaj przejście do tego sposobu myślenia jest koniecznością. Staliśmy się tak współzależni, że jeśli nie zatroszczymy się o wszystkich, wszyscy będą cierpieć. Jeśli przyjmiemy taki sposób myślenia, będziemy kwitnąć.

Jeśli nie wdrożymy tego rozwiązania, przypieczętowaliśmy nasz los.

Źródło: https://bit.ly/3f2WanB


Równość i absurd

Pod zdjęciem: [Kopia książki dla dzieci „Gdybym prowadził zoo” autorstwa dr. Seussa, która według wydawcy nie będzie już publikowana, jest widoczna na ilustracji wykonanej na Brooklynie w Nowym Jorku, 2 marca 2021 r. REUTERS / Brendan McDermid / Illustration REFILE]

Niedawno sześć popularnych książek dla dzieci autorstwa dr. Seussa, zostało zakazanych na stronie Amazon z powodu rzekomych treści „rasistowskich”. Jako dziecko dr Seuss, który pochodzi z Niemiec, sam padł ofiarą uprzedzeń w wyniku antyniemieckiej agresji zapoczątkowanych wybuchem I wojny światowej w 1914 r. Jak na ironię, teraz jego własne książki zostały zakazane za rzekome występowanie zwrotów rasistowskich. To oskarżenie jest tak absurdalne, że ludzie zareagowali kupnem tylu książek Dr. Seussa, że ​​wspięły się one na szczyt listy bestsellerów Amazona, zajmując dziewięć z 10 najlepszych książek na rynku.

Jeśli chcemy żyć w społeczeństwie, w którym ludzie są szczęśliwi, nie musimy starać się, aby byli równi, ale sprawić, by troszczyli się o innych! Wzajemna opieka to jedyna gwarancja, jaką możemy zapewnić społeczeństwu i żyjącym w nim ludziom. Walka z rasizmem, antysemityzmem, szowinizmem lub jakąkolwiek inną formą dyskryminacji nigdy nie rozwiązała żadnego z tych problemów. Tylko jeśli spróbujemy zbudować bliskość, troskę i wzajemne uznanie, położymy kres bigoterii w naszym społeczeństwie i utworzymy naprawdę zdrowe i przyjemne społeczności, w których będziemy mogli żyć.

Absurd dążenia do równości nie kończy się na dr. Seussie. W wielu firmach z sektora zaawansowanych technologii, a także w innych obszarach, wymaganiem stało się, aby pewien odsetek kadry kierowniczej stanowił kobiety, niezależnie od ich umiejętności. W niektórych przypadkach kobiety muszą uczestniczyć w spotkaniach, nawet jeśli nie dotyczą ich specjalizacji, brać udział w procesach decyzyjnych, a nawet oddawać głos, mimo że wszyscy są świadomi, że nie mają pojęcia o przedmiocie spotkania, ale jeśli nie ma kobiet w głosowaniu decyzja będzie nieważna.

Innym miejscem, w którym dążenie do równości wyszło poza granice rozumu, są komputery. Pojęcia takie jak „czarna lista” i „biała lista” zostały w wielu przypadkach zastąpione terminami „lista zabronionych” i „lista dozwolonych”, a terminy „pan” i „niewolnik” w sieciach komputerowych zostały zastąpione terminami „podstawowy” i „wtórny.” Rzeczywiście, dążenie do równości osiągnęło absurdalne rozmiary.

Nic na to nie poradzimy; ludzie zawsze byli, są i będą inni. Tacy powinni być! Różnice nie czynią ludzi lepszymi lub gorszymi, nadrzędnymi lub podrzędnymi, ale dążenie do uczynienia ich takimi samymi czyni ich nieszczęśliwymi. Ludzie nie rodzą się równi, ponieważ wszyscy jesteśmy wyjątkowi! Wymazanie naszej wyjątkowości jest właśnie tym, co nam szkodzi. Zamiast próbować ciąć każdego zgodnie z wymiarami moralnego prokrustowego łóżka, aby każdy był pozornie taki sam i równie nieszczęśliwy, powinniśmy przyjąć nasze różnice, ponieważ to, co jedna osoba wnosi do społeczeństwa, żadna inna osoba nie może wnieść.

Nie powinniśmy pracować nad zapewnieniem równego statusu dla wszystkich w społeczeństwie, ale nad kultywowaniem równego uznania i troski o wszystkich członków społeczeństwa, doceniając wyjątkowy wkład każdego. Jeśli cenimy siebie nawzajem, nie będziemy musieli martwić się dyskryminacją lub nierównością, ponieważ nasza troska o siebie nawzajem stworzy pozytywne relacje między wszystkimi.

Pomyśl o matce z dwójką dzieci: nie uważa, że jej dzieci są takie same lub równe, ale to nie znaczy, że nie kocha ich jednakowo. Jeśli jedno z nich uczy się wolniej niż drugie, może zatrudnić nauczyciela, który pomoże zmagającemu się dziecku. Nie oznacza to, że dyskryminuje jedno ze swoich dzieci. Po prostu w równym stopniu zajmuje się różnymi potrzebami swoich dzieci. Ponieważ jedno dziecko potrzebuje więcej pomocy niż drugie, matka odpowiednio reaguje.

Dlatego, jeśli chcemy żyć w społeczeństwie, w którym ludzie są szczęśliwi, nie musimy starać się, aby byli równi, ale sprawić, by troszczyli się o innych! Wzajemna opieka to jedyna gwarancja, jaką możemy zapewnić społeczeństwu i żyjącym w nim ludziom. Walka z rasizmem, antysemityzmem, szowinizmem lub jakąkolwiek inną formą dyskryminacji nigdy nie rozwiązała żadnego z powyższych problemów. Tylko jeśli spróbujemy zbudować bliskość, troskę i wzajemne uznanie, położymy kres bigoterii w naszym społeczeństwie i utworzymy naprawdę zdrowe i przyjemne społeczności.

Źródło: https://bit.ly/3gP1zQp


2021 – rok przejścia do nowego życia

каббалист Михаэль Лайтман Ponieważ ludzkość nie rozumie, co stało się z nią w wyniku epidemii koronawirusa, chce wrócić do swojego starego, znajomego życia. Ludzie marzą, że wszystko będzie takie samo: fabryki, restauracje, lokale rozrywkowe, by otworzyły się wszystkie zamknięte w 2020 roku firmy, jakby cofnął się czas.

Media przedstawiają przyszłość jako pełną kopię przeszłości i dyskutują tylko o tym ile czasu i pieniędzy zajmie przywrócenie starego życia. Ale nie można myśleć w ten sposób! Przecież zmarnujemy wszystkie zasoby, które nam pozostały, roztrwonimy bez żadnych korzyści i zostaniemy z pustymi rękami, bez sił i nadziei na przyszłość.

Nie da się wrócić do tego, co było. Jesteśmy zobowiązani iść naprzód, w kierunku większej więzi międzyludzkiej, większego zbliżenia, przyjaznych stosunków, abyśmy mogli wejść do nowego świata. Jeśli chcemy przywrócić nasze stare życie, ściągniemy na siebie ciosy natury, która będzie musiała nauczyć nas poprzez wielkie cierpienie tego, że ​​już nie ma odwrotu.

Kiedy widzę presję pochodzącą od natury, dążącej do zorganizowania ludzkości na nowy poziom, z nowymi siłami, cieszę się, że zamiast wojny światowej, wielu milionów zabitych i umierających z głodu, działa tak delikatnymi i ostrożnymi metodami, z miłością. Jak rodzic wychowujący dziecko rozumie, że musi wywierać na nie presję, ograniczać go, aby źle się nie zachowywało i nie zraniło. Ale cała ta presja pochodzi z miłości.

Taką samą postawę rodzicielską wobec nas czułem od natury i zdałem sobie sprawę, że potrwa to kilka lat, ponieważ natura naciska na nas bardzo czule. Natura mogłaby nas mocno przycisnąć, ale daje ludzkości czas na zrozumienie, gdzie jesteśmy. Mam nadzieję, że dobrze zrozumieliśmy tę wskazówkę.

Myślę, że w 2021 roku wszyscy poczujemy i zrozumiemy celowy apel natury, który ma nas zorganizować i skierować we właściwym kierunku. Wszystkie stany przychodzą dla naszej korzyści, abyśmy zagłębili się w nie odsłaniając i czując szczególną troskę z góry, prowadzącą nas na nowy etap, nowy etap ludzkiej egzystencji.

Natura pomaga nam zbliżyć się do siebie i zobaczyć, że mamy tylko dobrą perspektywę. Myślę, że w przyszłym roku to nam pokaże: musimy tylko otworzyć oczy, umysł i spróbować zrozumieć, co robi nam natura, czyli Stwórca.

Sukces 2021 roku zależy od tego, czy rozumiemy, co wyższa siła chce nam dać i zrobić. Natura w swojej ewolucji cały czas prowadzi nas ku lepszym warunkom, abyśmy zamiast walczyć jednoczyli się i pomagali sobie nawzajem. Kula ziemska jest w stanie nakarmić wszystkich, dać wszystkie korzyści.

Jest wystarczająco dużo miejsca dla każdego i mamy wystarczająco dużo siły, aby zapewnić każdemu wszystko, czego potrzebuje do dobrego, normalnego życia. Z nawiązanych więzi między nami zaczniemy rozumieć najważniejszą rzecz: odsłaniać Stwórcę stworzeniom.

Myślę, że 2021 będzie rokiem przejściowym z poprzedniego życia do przyszłego. I to przejście nie zakończy się w ciągu jednego roku, ale potrwa kilka lat. Ale przynajmniej zaczniemy zdawać sobie sprawę, do jakiego stanu w najbliższej przyszłości powinniśmy dojść.

Nie możemy wytwarzać produktów, które są niepotrzebne. Nie można wydzierać wszystkich zasobów naturalnych z całego świata. Nie można niepotrzebnie marnować pieniędzy w różnych kierunkach. Konieczne jest zainwestowanie wszystkich dostępnych środków w integralną edukację ludzi, aby zaszczepić w nich chęć zbliżenia się i połączenia między nami, aby poznać wyższą siłę, Stwórcę. A wtedy osiągniemy wieczność i czekającą nas doskonałość.

W nadchodzącym nowym roku pragnę życzyć ludziom zrozumienia istoty rozwoju, w jakim umieściła nas natura i tego, jak pomóc jej z naszej strony stając się jej aktywnymi uczestnikami. A wtedy bardzo szybko dojdziemy do dobrego, szczęśliwego życia. Mam nadzieję, że za rok, kiedy doczekamy 2021 roku, nasza kondycja będzie już dużo lepsza niż dzisiaj.

Z programu „Świat”, 12.08.2020


Legalne narkotyki – wygodny sposób unicestwienia ludzi

3 listopada mieszkańcy Oregonu oprócz wyboru prezydenta Stanów Zjednoczonych zadecydowali o jeszcze jednej zmianie – zdekryminalizowano osobiste używanie heroiny, metamfetaminy, LSD, oksykodonu i innych twardych narkotyków. „Dzisiejsze zwycięstwo jest przełomową deklaracją, że nadszedł czas, aby przestać kryminalizować ludzi za używanie narkotyków” – powiedziała Kassandra Frederique, dyrektor wykonawczy Drug Policy Alliance, która przewodziła tej inicjatywie. Według AP News: ​​„jeden na 11 mieszkańców Oregonu jest uzależniony od narkotyków” – dane potwierdzone przez „Oregon Academy of Family Physicians”. Nie mówimy o rekreacyjnym, okazjonalnym używaniu marihuany; mówimy o uzależnieniu od twardych narkotyków, takich, które powodują, że popełniasz przestępstwa tylko po to, by dostać kolejną dawkę i robisz to codziennie. Jedna na jedenaście osób w Oregonie jest w takim stadium.

Nie ma innego rozwiązania dla problemu nadużywania substancji odurzających, jak tylko pokazanie ludziom, że są tutaj, aby połączyć się ze sobą, w pełnej wdzięczności, zwłaszcza w stosunku do tych, którzy są od nas różni, ponieważ razem z nimi tworzymy strumień życia i pozwalamy mu płynąć. W pojedynkę jesteśmy niczym. Razem jesteśmy życiem.

Wygląda na to, że władzom nie zależy, żeby ci ludzie byli trzeźwi; chcą ich śmierci. Chcą powstrzymać ich przed krzywdzeniem innych ludzi, więc pozwolą im otrzymać dzienną dawkę, dopóki nie umrą – tzn. aż sami się unicestwią. W szybkim tempie stan dojdzie do wniosku, że najlepiej jest otworzyć centra dystrybucji – tak jak dzisiejsze punkty z ciepłą zupą – będą wydawać dzienną dawkę narkotyku każdemu z „potrzebujących” i odesłać ich szczęśliwych do domu, z dala od ulicy i z dala od (kurczącej się) populacji.

Decyzja stanu Oregon stwierdza również, że „Zamiast wytaczania procesu i groźby odbycia kary więziennej, osoba pozwana będzie miała wybór by albo zapłacić grzywnę w wysokości 100 USD lub udać się do nowych „ośrodków leczenia uzależnień”, finansowanych za milionów dolarów z przychodów podatkowych płynących z zalegalizowanego, regulowanego prawem przemysłu marihuany w Oregonie”. Jednak wydaje mi się, że nikt tej części decyzji nie traktuje poważnie, z dwóch powodów: 1. Gdyby narkomani mieli 100 dolarów, kupowaliby za nie narkotyki, a nie płacili mandaty. 2. Nikt tak naprawdę nie wychodzi z uzależnienia od narkotyków. Z tego powodu władze starają się ich uciszyć – przeczekać do ich obumarcia.

Potrafię wyobrazić sobie, dlaczego państwo chciałoby zgładzić narkomanów. Z punktu widzenia władz świat jest już rażąco przeludniony, więc cicha eksterminacja jest najbardziej rozsądnym rozwiązaniem. Jeśli nie widzimy powodu, dla którego mamy tak wielu ludzi na świecie, powinniśmy znaleźć (najlepiej) humanitarny sposób na zmniejszenie populacji.

Ale jest powód, dla którego tu jesteśmy. Ludzkość staje się coraz bardziej zatłoczona właśnie dlatego, że mamy się łączyć, a nie pozostawać osobno w naszych własnych małych szczelinach. Nasza niechęć do łączenia się jest powodem, dla którego cierpimy, ponieważ rzeczywistość zmusza nas do ciągłego kontaktu z ludźmi, podczas gdy nasz antagonizm do ludzi nieustannie rośnie. Kiedy przepaść między rosnącym narcyzmem a przymusowym kontaktem z ludźmi staje się nie do zniesienia, szukamy schronienia. Niektórzy znajdują to w przemocy, inni w różnych formach eskapizmu, w tym nadużywaniu narkotyków, a prawie każdy znajduje to w depresji.

Jest tylko jedno rozwiązanie dla tego bałaganu: edukacja w kierunku połączenia. Nie bez powodu na świecie istnieje tak wielu ludzi o tak odmiennych poglądach i podejściach do życia. Jeśli spojrzymy na świat z lotu ptaka, przekonamy się, że to, czego doświadczamy jako dysonans, w rzeczywistości jest różnorodnością. Patrząc z wyższej perspektywy, sprzeczności w rzeczywistości tworzą piękny, bogaty haft kolorów i strumieni, które splatają się ze sobą, tworząc tkankę życia. Wyobraź sobie oceany bez lądu, góry bez dolin, lasy bez pustyń, samce bez samic, życie bez śmierci, lato bez zimy lub jesień bez wiosny. Wszystko, co wiemy o życiu, pochodzi z odróżnienia jednej rzeczy od jej przeciwieństwa. Życie nie jest jednym stanem; jest to przepływ między nimi, od jednej skrajności do drugiej.

Gdybyśmy byli tego świadomi i gdybyśmy wiedzieli, że ta różnorodność jest tutaj, abyśmy mogli się nią cieszyć, bylibyśmy wdzięczni za rzeczy, które nas irytują, ponieważ są różne od nas. W rzeczywistości nie odczuwalibyśmy ich jako irytacji, ale jako puls życia, który mówi nam, kiedy nadszedł czas, aby przejść do następnej fazy. Nasza walka z życiem dobiegłaby końca i nie musielibyśmy przed nim uciekać. Uświadomilibyśmy sobie, jaki jest nasz cel, aby tu być – uchwycić życie z uwzględnieniem całej jego głębi i bogactwa – i nigdy nie chcielibyśmy uciec.

Nie ma innego rozwiązania dla problemu nadużywania substancji odurzających, jak tylko pokazanie ludziom, że są tutaj, aby połączyć się ze sobą, w pełnej wdzięczności, zwłaszcza w stosunku do tych, którzy są od nas różni, ponieważ razem z nimi tworzymy strumień życia i pozwalamy mu płynąć. W pojedynkę jesteśmy niczym. Razem jesteśmy życiem.

Źródło: https://bit.ly/3oq8T5V


Lekcje 2020 roku

каббалист Михаэль Лайтман Epidemia koronawirusa spowodowała eksplozję na całym świecie, porównywalną do wybuchu wojny światowej, doprowadzając do kryzysu gospodarczego, poczucia rozpaczy i strachu. Dlaczego ludzie do tej pory nie zdawali sobie sprawy z potrzeby zbudowania świata na nowo, poprzez wprowadzenie znaczących zmian w społeczeństwie?

Chodzi o to, że każdy działa ze swojego własnego, indywidualnego egoizmu. I dlatego nikogo nie obchodziło, co dzieje się na świecie z innymi ludźmi, a ważne było tylko to, co dotyczyło jego osobiście. Dlatego obserwowaliśmy, jak inni cierpią, nie przejmując się tym, najważniejsze żeby nam było dobrze, żebyśmy mogli pewnie istnieć i prosperować.

Ale obecnie trafiamy w inny świat i czujemy, że społeczeństwo, środowisko, kraj, ludzie, świat – wszystko staje się ze sobą wzajemnie powiązane i zależne od siebie. Przekazujemy sobie nawzajem śmiertelnego wirusa, nie możemy swobodnie podróżować, jesteśmy zmuszeni do siedzenia w domu na kwarantannie.

Najpierw musieliśmy zerwać przydatne więzi, które istniały wcześniej i które pozwalały nam latać po świecie, podróżować, poznawać się ze sobą nawzajem. W dodatku musieliśmy jeszcze bardziej odizolować się, założyć maski, rękawiczki i oddalić się od siebie na odległość dwóch metrów.

Pojawiło się kilka nowych obowiązkowych zasad, które nie bardzo nam się podobają. Natura jakby mówi nam: „Nie możecie zachowywać się tak jak wcześniej, musicie oddalić się od siebie nawzajem. Nie możecie jechać gdzie chcecie, i podróżować po świecie, nie możecie posyłać dzieci do szkoły i przedszkola”.

Czujemy, że Natura przenika pomiędzy nas i uczy jakie połączenie powinno być między nami. Dlatego, aby połączenie było nowe, dobre, poprawne, musi być zgodne z nowymi prawami, które pokazuje nam koronawirus. Jeśli przestrzegamy tych praw, to możemy komunikować się ze sobą, ale jeśli nie przestrzegamy, to nie wolno nam się zbliżać.

Natura zaczyna uczyć nas nowych form relacji między ludźmi. Wkrótce zrozumiemy, że jest to dla nas z korzyścią. Mogę łączyć się z ludźmi tylko wtedy, jeśli działam na ich dobro, a nie dla własnych korzyści. To jest lekcja, której uczy nas Natura. Poprzez kwarantannę, niemożność kontaktowania się, latania, podróżowania, pokazuje się nam, że możemy być w kontakcie tylko pod warunkiem, że troszczymy się o siebie nawzajem i myślimy o dobru innych.

Proszę bardzo, wychodźcie na spacer, odwiedzajcie znajomych, spotykajcie się, ale tylko pod warunkiem, gdy myślicie o sobie życzliwie i troszczycie się nie o siebie, a o innych. W taki sposób Natura stopniowo nauczy nas dobrych relacji.

Stanie się to szybko i bezboleśnie, jeśli środki masowej informacji będą współpracowały z kabalistami. Ponieważ tylko kabaliści rozumieją, jak się zachowywać, aby pomóc naturze zmienić ludzkie społeczeństwo i przenieść je na następny etap rozwoju. Kabaliści przekażą wszystkim ludziom, do jakiej formy relacji powinniśmy dojść.

Niech człowiek pomoże bliźniemu” w ustanowieniu między nami więzi ponad wszelkiego rodzaju nienawiścią, abyśmy zrozumieli, że przyszłość jest niemożliwa bez dobrych relacji. Czy dojdziemy do nich krótką i lekką drogą, czy też będzie to długa droga cierpienia, która obejmuje również wojnę światową – to wszystko zależy od nas.

Od kabalistów i środków masowej informacji zależy, jak szybko ludzkość przejdzie przez okres przejściowy i ustanowi nowe połączenia między ludźmi, po to aby Natura przestała wywierać na nas presję i nie ograniczała nas. Nie będziemy potrzebowali żadnego zewnętrznego nacisku, ponieważ sami zrozumiemy, co jest dla nas dobre.

Z programu „Pokój”, 27.12.2020


Jakie powinny być nasze oczekiwania w Nowym Roku 2021

Niedługo kończymy nietypowy rok i ludzkość zastanawia się, co nas czeka w następnym. Rok 2021 będzie rokiem, w którym wszyscy poczujemy, zrozumiemy i zaakceptujemy fakt, że celem naszych dotychczasowych doświadczeń było przeorganizowanie ludzkości w bardziej pozytywny sposób. Wyzwania, przed którymi stanęliśmy, działały na naszą korzyść, pomagając nam zrozumieć, że zmierzamy w kierunku nowego etapu rozwoju, nowego stopnia ludzkiej egzystencji.

Choć może się to wydawać surowe, system natury przemówił do nas dość delikatnie, nie tak ostro, jak w przypadku innych plag w historii. Dał nam czas na zrozumienie, czego wymaga od nas natura. Ale jeśli nie zważymy na ostrzeżenie i nie zmienimy naszego kursu w kierunku równowagi, naturalnie możemy spodziewać się silniejszej reakcji w nadchodzącym roku.

Rok 2020 charakteryzował się polaryzacją, kryzysem gospodarczym, klęskami żywiołowymi i globalną pandemią, która spowodowała ogólnoświatowe zamknięcie. Wirus przyszedł, aby nas przeorganizować, wstrząsnąć i skorygować brak równowagi w społeczeństwie, w naszych relacjach międzyludzkich i na naszej planecie.

Tak postępuje z nami natura. Covid-19 nie jest przypadkowym wirusem. Stoi za nim naturalny system, który zaczął działać po tym, jak zniszczyliśmy dużą część planety. To tak, jakby natura powiedziała: „Koniec tego. Niszczysz świat – wypompowałeś ziemię do sucha i zaśmieciłeś oceany, zanieczyściłeś powietrze i stworzyłeś sterty śmieci na ziemi. Wyczerpałeś jej zasoby. Teraz zacznij odbudowywać świat”.

Jak długo jeszcze zajmie nam, aby zdać sobie sprawę, że natura nie uspokoi się, dopóki nie wykonamy naszej części pracy? Wydaje się, że zaczynamy rozpoznawać winę tu i tam, zaczynamy rozumieć, co się naprawdę dzieje. Gdyby nie media, które nieustannie wprowadzają nas w błąd, ludzkość już dawno mogłaby zrozumieć swoją odpowiedzialność.

Choć może się to wydawać surowe, system natury przemówił do nas dość delikatnie, nie tak ostro, jak w przypadku innych plag w historii. Dał nam czas na zrozumienie, czego wymaga od nas natura. Ale jeśli nie zważymy na ostrzeżenie i nie zmienimy naszego kursu w kierunku równowagi, naturalnie możemy spodziewać się silniejszej reakcji w nadchodzącym roku.

Czy pandemia się skończyła wraz z pojawieniem się nowych szczepionek? Przechodzimy do kolejnego etapu rozwoju człowieka, więc oczywiście nastąpi pewna zmiana. Czy zmiana będzie dla nas ulgą? Trudno to określić, ponieważ zwykle ciosy natury przechodzą od najlżejszych do najcięższych, aż do wprowadzenia niezbędnych zmian. Na przykład, jeśli poprosisz dziecko o wykonanie zadania, a ono tego nie zrobi, prawdopodobnie następnym razem przemówisz do niego mocniejszym tonem. Gdyby to nie pomogło, musiałbyś zaostrzyć swój komunikat i przedstawić mu jeszcze surowsze warunki.

W gwiazdach nie jest zapisane, jak będzie wyglądał nadchodzący rok, nawet jeśli chodzi o szczepionki. Tak naprawdę przyszłość zależy od nas. Zależy to od tego, jak bardzo postaramy się zrozumieć, co natura chce na powiedzieć. Przesłanie jest jasne. Ewidentnie przemysł nie nadaje się do nowego świata, ponieważ koncentruje się na produkcji niepotrzebnych rzeczy, które niszczą środowisko. Oczywiste jest, że obecny system edukacji nie jest zgodny z prawami natury, ponieważ uczymy się konkurować ze sobą i tworzyć podziały.

Dlatego głównym zadaniem na nowy rok powinno być ustanowienie integralnego świata, wejście w życie partnerskie, jedni dla drugich i razem z całą naturą.

Ludzkość będzie musiała dokonać zmian, przeliczyć, co jest naprawdę ważne, a co nie. Musimy pozbyć się wszystkiego, co nie jest niezbędne, zrozumieć, że będziemy musieli zamknąć około 80% naszych sklepów i firm. Oczywiście nie ma możliwości, aby ludzie zgodzili się na tak drastyczne zmiany bez zrozumienia, dokąd prowadzą i w jakim celu – prosto do bardziej zrównoważonego świata.

W międzyczasie ludzie kończą bieżący rok, martwiąc się, jak związać koniec z końcem, zaniepokojeni szalejącym bezrobociem, kwestionując, jak zbudować ludzkie społeczeństwo, gdy istnieje tyle niepewności i niepokojów społecznych. Powinniśmy zadać sobie pytanie, jak przyjąć nowy sposób myślenia, który bierze pod uwagę wszystkich, aby wszyscy mogli z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Myślę, że 2021 będzie rokiem zmian. Chociaż pełna transformacja, której potrzebujemy, zajmie kilka lat, przynajmniej zaczniemy rozumieć przyszłe warunki, które musimy zbudować. Nie wolno nam tworzyć rzeczy, które nie są istotne. Musimy położyć duży nacisk na edukację społeczną, na wychowanie które pomaga zbliżyć się do innych we wzajemnej solidarności.

Jeśli się zjednoczymy, zrozumiemy, że przed nami wszystko, co dobre. W naszej mocy jest, osiągnięcie takiej świadomości. Wszystko zależy od tego, jak chętnie otworzymy oczy i umysły i zrozumiemy, co robi z nami natura (hebrajskie słowa „Bóg” i „natura” w Gematrii mają tę samą wartość liczbową). Poprzez ulepszone połączenia między nami możemy osiągnąć pełne spełnienie oraz poczucie, że wszystko tworzy jedną całość – ujawnimy najwyższą siłę, która rządzi wszystkim w rzeczywistości. Tak wygląda pozytywna przyszłość, która jest w zasięgu ręki, jeśli tylko będziemy myśleć i działać w kierunku zjednoczenia.

Źródło: https://bit.ly/3oitg4T


Najgorszy rok w życiu?

Stephanie Zacharek, krytyk filmowy magazynu Time, w swoim podsumowującym rok 2020 felietonie, zatytułowanym „Najgorszy rok w życiu” napisała: „Gdyby rok 2020 był filmem antyutopijnym, prawdopodobnie wyłączyłbyś go po 20 minutach. Ten rok nie był strasznie ekscytujący, jak fikcyjna apokalipsa. Był wykuty bólem, szaleńczo przyziemny, gdzie rutyna dnia codziennego obróciła się przeciwko nam”. Co więcej, „Naszym najbardziej wycieńczającym zagrożeniem w tym roku”, dodaje, „było poczucie bezradności” i „Od czasu rozprzestrzeniania się faszyzmu w latach trzydziestych… nie mieliśmy do czynienia z tak wieloma nienormalnymi wydarzeniami”.

2020 to najlepszy rok w historii! Po raz pierwszy natura w klarowny sposób pokazała nam, jak reaguje na wypaczenia, jakie powodujemy w jej systemie. Mówi nam, że przekroczyliśmy granice i jeśli będziemy dalej podążać tą drogą, to sami spowodujemy nasze wyginięcie. Matka Natura robi wszystko, co w jej mocy, by uratować swoje niewdzięczne dzieci, a my marudzimy jak zepsute bachory, że nie daje nam cukierków o które prosimy.

Z całym szacunkiem dla wybitnego krytyka filmowego całkowicie się z tym nie zgadzam. W tym roku nie było nic nienormalnego, ponieważ nie ma nic nienormalnego w tej pandemii. Wręcz przeciwnie, aż do tego roku prowadziliśmy szalony, nienormalny tryb życia, a „nakaz ograniczający”, jaki otrzymaliśmy od wirusa, przywrócił normalność na planecie Ziemi. Po raz pierwszy od ponad wieku życie toczyło się normalnie!

Wywieramy nacisk do granic wytrzymałości natury, a wirus jest właściwie najłagodniejszym sposobem, jakiego może użyć, aby zatrzymać nas, zanim wysadzimy się w powietrze wraz z resztą planety. Natura nie mogła obejść się z nami łagodniej niż to zrobiła poprzez Covid-19.

Poza tym, jak rozsądna osoba może powiedzieć o pożarach lasów, huraganach, pandemii i trzęsieniach ziemi, że są nienormalne? Jak zjawiska naturalne mogą być nienormalne? Tylko wypaczona perspektywa może postrzegać zjawiska naturalne jako niewłaściwe, a sztuczne jako normalne. Mało tego, dla tak wybitnego magazynu jak Time, ogłoszenie w swoim felietonie na rok 2020, że natura jest, no cóż, nienaturalna, jest świadectwem niezrozumienia świata w którym żyjemy i szaleństwem.

Ludzie w Time najwyraźniej nie mają pojęcia o swojej roli jako środka komunikacji, o roli mediów. Zamiast używać swojego magazynu do celów edukacyjnych, aby uczyć ludzi, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy, używają go do rozpowszechniania wyrafinowanej głupoty.

2020 to najlepszy rok w historii! Po raz pierwszy natura w klarowny sposób pokazała nam, jak reaguje na wypaczenia, jakie powodujemy w jej systemie. Mówi nam, że przekroczyliśmy granice i jeśli będziemy dalej podążać tą drogą, to sami spowodujemy nasze wyginięcie. Matka Natura robi wszystko, co w jej mocy, by uratować swoje niewdzięczne dzieci, a my marudzimy jak zepsute bachory, że nie daje nam cukierków o które prosimy.

Kiedy nie znasz się na tym co masz do zrobienia, włóż ręce głęboko do kieszeni i trzymaj je tam tak długo, aż zmądrzejesz. Do tej pory robiliśmy dokładnie na odwrót: poruszyliśmy wszystkie pokrętła i wciskaliśmy każdy możliwy przycisk, aby jakoś wycisnąć więcej przyjemności z natury. To tylko cud, że przeżyliśmy do teraz. Koronawirus uratował nam życie, zmusił nas do zwolnienia tempa i narzucił na nas ograniczenie wykorzystywania naszego jedynego domu. To oczywiście błogosławieństwo, jednak z głupoty przeklinamy ją na pierwszej stronie jednego z bardziej poczytnych magazynów.

Media są naszym najważniejszym narzędziem edukacyjnym. Powinniśmy go używać do poznawania siebie i naszego otoczenia, nie do narzekania na nauki natury, ale do wyjaśniania, jak powinniśmy pracować w ekosystemie, jakim jest nasz wszechświat. Jest to system zamknięty, a wszelkie wykroczenia pociągają za sobą konsekwencje. Możemy nie odczuć tego od razu, ale dzieje się tak tylko dlatego, że nie jesteśmy uwrażliwieni na komunikaty jakie wysyła nam nasze otoczenie i nieświadomi naszych połączeń. Gdybyśmy byli nieco bardziej świadomi naszej współzależności, od razu dostrzeglibyśmy negatywny wpływ naszych poczynań i nie myślelibyśmy, że kiedy odczuwamy ich następstwa, to że to nie jest nasza wina. To, że ​​przeżyliśmy tak „pełen wydarzeń” rok, jest naszą własną zasługą i niczyją inną.

Jeśli nie nauczymy się lekcji, której nauczył nas Covid-19 w 2020 roku, 2021 nauczy nas tej samej lekcji jeszcze boleśniej. Nie chodzi o podłość natury, ale o nasz opór. Żal mi Matki Natury; nie jest łatwo wychowywać tak uparte dzieci. Jednocześnie jestem wdzięczny za to, że aby nauczyć nas tego, czego musi, ​​zawsze wybiera najmniej bolesne środki i również za to, że w końcu zdecydowała się ujawnić nam swoje drogi, abyśmy mogli je studiować i stać się dorosłymi w naszym własnym świecie.

Źródło: https://bit.ly/3nebPkT