Artykuły z kategorii Kongresy, wydarzenia

Tylko jeśli Stwórca pomoże

каббалист Михаэль ЛайтманProsimy Stwórcę, aby dał nam siłę do wykonywania wszystkich naszych działań tylko ze względu na Niego. A jeśli On nam nie pomoże, to wszystkie nasze działania będą tylko dla nas samych, dla naszej własnej korzyści. (Rabasz, Artykuł 5 (1991), „Co to znaczy, że dobre uczynki sprawiedliwych są ich potomstwem w pracy duchowej“)

Nasz stosunek do przyszłości, niezależnie od tego, czy będzie to ze względu na nas, czy ze względu na Stwórcę, zależy tylko od pomocy Stwórcy. Jeśli On nam nie pomoże, automatycznie robimy wszystko wewnątrz naszej egoistycznej natury, żyjemy w ramach naszego świata, myślimy tylko o sobie i nie rozumiemy nawet, że można wyjść poza granice tych myśli. Jest to najniższy, najgorszy stan ze wszystkich możliwych w naturze.

I odwrotnie, jeśli Stwórca oświeci nas swoim światłem, pomoże nam się zjednoczyć, będzie wypełniać między nami przestrzeń, pustkę, odrzucenie, oddalenie, to zaczniemy odczuwać siebie nawzajem w tym kluczu, w jakim to czyni Jego obecność między nami.

W zasadzie nasz stan początkowy można porównać do kawałków chleba lub warzyw w zupie. Zupa – to światło Stwórcy, które musi wypełnić wszystkie oddalenia między nami, a my będziemy się w tym znajdować. Nazywa się to „stworzyć Szchinę”, obecność Stwórcy, która wypełniałaby wszystko między nami.

Zgodnie z tym zmienia się nasz stosunek do siebie nawzajem. Pozostając w sobie egoistami, przeciwstawnymi do siebie, odnosimy się do siebie nawzajem zgodnie z wpływem światła, Stwórcy, na nas.

Robiąc skrócenie na swój egoizm i zyskując ekran, aby przekształcić ego w obdarzanie, miłość i połączenie, uzyskujemy w taki sposób wielokrotne, 625 razy zwielokrotnione zbliżenie ze sobą nawzajem. Okazuje się, że wszystkie nasze działania nie są już ze względu na siebie, a ze względu na nasze zjednoczenie ze wszystkimi – między nami i ze Stwórcą.

Ale jeśli nie możemy uprosić Stwórcy, by On pomógł nam swoją siłą, naprawił intencję każdego z otrzymywania na obdarzanie, z oddalania na zbliżenie, to nic nam nie pomoże. Sami nie możemy wykonać ani jednego prawidłowego ruchu względem siebie nawzajem. W żaden sposób! Tylko jeśli Stwórca nam pomoże.

Z lekcji nr 7 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”


Anulować siebie, ale nie egoizm

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czym jest całkowite anulowanie siebie?

Odpowiedź: Całkowite anulowanie ma miejsce wtedy, gdy anuluję swoje troski, myśli i intencje dotyczące siebie i kieruję wszystkie swoje właściwości, uczucia, siły na połączenie z moimi przyjaciółmi. W taki sposób przybliżam wszystkich do stanu, w którym może ujawnić się wyższa siła.

Pytanie: A czego nie należy anulować?

Odpowiedź: Nie należy anulować swojego egoizmu. Powinienem nad tym pracować i w żadnym wypadku nienawidzić go tak, żeby go zniszczyć. Powinienem nienawidzić egoizm w takich ramach, aby wznieść się ponad nim, ale jednocześnie doceniać go, ponieważ dzięki niemu rozwijam się.

Z lekcji nr 1 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”


Przygotowanie do kongresu – wkład w duszę

каббалист Михаэль ЛайтманWkładając wysiłek w przygotowanie do kongresu, człowiek inwestuje w swoją duszę. Wielka szkoda, że nie wszyscy to rozumieją. Kiedy człowiek przychodzi studiować naukę Kabały, jeszcze nie rozumie, dokąd trafił. Wydaje mu się, że to jakiś kurs, na którym zdobędzie nową wiedzę, zrozumienie, pouczy się a potem odejdzie.

Nie uświadamia sobie, że nauka Kabały nie jest podobna do innych nauk, które pozostawiają go w tym samym świecie, w którym żyje wraz ze swoimi bliskimi, w znanej mu rzeczywistości. Ale nie przeczuwa, że wchodzi przez drzwi otwarte do nowej rzeczywistości. I nie trafia tam po śmierci, lecz jeszcze za życia, poprzez rozszerzanie swojej percepcji i dzięki temu zaczyna odczuwać rzeczywistość, która znajduje się na innym poziomie. 

To nie jest zwykłe rozszerzenie zakresu wrażeń, podobne do różnicy między postrzeganiem psa i postrzeganiem człowieka, kiedy człowiek rozumie, co dzieje się z psem, lecz pies nie ma możliwości zrozumieć intencji człowieka. Tutaj chodzi o zupełnie inną rzeczywistość, człowiekowi odkrywają się wszystkie siły działające na nas na duchowym poziomie. Ogólna siła nazywana jest Stwórcą i poznajemy, jak nawiązać z Nim więź i ustanowić wzajemne relacje: On wobec mnie, a ja wobec Niego.

Takie postrzeganie nie zmienia się wraz ze śmiercią ciała. Stan ciała nie wpływa na duchowe stany człowieka, ponieważ osiąga on postrzeganie prawdziwej rzeczywistości. Człowiek, który przychodzi się uczyć, niczego takiego nie wie, nawet jeśli mu to wyjaśniać, i tak nie zrozumie, ponieważ wykracza to poza jego granice postrzegania i odczuwania. Teraz dana jest nam możliwość przejścia do postrzegania nowej, duchowej rzeczywistości: odczucia siły, z którą należy pracować, oraz nawiązać z nią wzajemną więź.

Wszystko zależy od tego, jak wspólnie pomnożymy teraz naszą wspólną siłę. Nie chodzi tu o osobistą siłę każdego z nas. Właśnie wtedy, gdy człowiek uwalnia się od wewnętrznej izolacji i pragnie wyjść poza siebie, do przyjaciół, do grupy, świata, stopniowo zdobywa nowe postrzeganie i zaczyna odczuwać, że poza nim istnieje siła, Stwórca, który wszystko napełnia.

Do tego potrzebuje pomocy grupy, przyjaciół, ponieważ sam nie jest w stanie wyjść poza siebie i potrzebuje siły pochodzącej z zewnątrz. Dlatego człowiek zobowiązuje się by pozostawać w grupie, nawiązywać więź z przyjaciółmi i podążać za większością, nawet wbrew swojemu pragnieniu, ponieważ jest zrozumiałe, że od urodzenia nie posiada pragnienia do obdarzania i połączenia. Jeśli uda mu się to zrobić dzięki pomocy z góry, to będzie dalej kontynuował. Wielu jednak nie wytrzymuje i odchodzi.

Ta praca wymaga wiele cierpliwości a najważniejsze jest by nie odchodzić. Nie ma innej możliwości by dojść do prawdy, w przeciwnym razie człowiek zakończy życie, nigdy nie stając się człowiekiem. Wybór należy do ciebie. Chociaż Stwórca pobudza każdego, czyni to tylko do pewnej granicy, poza którą nie może już wywierać nacisku. W przeciwnym razie nie byłby to człowiek, lecz anioł, czyli duchowe zwierzę.

Dlatego należy umieścić siebie w jasno określonych, żelaznych ramach i nie pozwalać sobie z nich wyjść. W taki sposób dajemy Stwórcy możliwość pracy nad nami. Część pracy została powierzona nam, a część wykona Stwórca. Jednak Stwórca działa tylko pod warunkiem, że wykonaliśmy swoją część, to znaczy uczęszczaliśmy na lekcje i uczestniczyliśmy w nich w miarę możliwości, a nawet ponad miarę, dopóki nie dopełnimy należnej nam miary wysiłku.

Nasze czasy są szczególne, wszyscy szukają wyjścia z materialnego i duchowego kryzysu. Współczesny człowiek mimo wszystkich osiągnięć nauki, intelektu i wysokich technologii, gubi się w bezwartościowych rozrywkach i niskich upodobaniach. Stwórca popycha nas do duchowego rozwoju, dlatego nie pozwala nam osiągnąć pomyślnego rozwoju w świecie materialnym.

W rezultacie całego rozwoju, za każdym razem popadamy w jeszcze głębszy kryzys, aby w końcu zrozumieć, że tylko nasz egoizm jest głównym wrogiem, który nie pozwala nam żyć. Jeśli go nie naprawimy, nigdy nie będziemy żyć szczęśliwie. Po każdej tymczasowej naprawie nieuchronnie przyjdzie upadek, wojna, katastrofa. Dlatego cały świat musi zrozumieć, gdzie znajdujemy się, dokąd powinniśmy dojść i jak zmierzać do tego celu wyznaczonego przez naturę. Czego oczekuje od nas natura, Stwórca, wyższa siła.

Nasza grupa Bnei Baruch wyjaśniła ostatnie etapy przed wejściem w „liszma“ (obdarzanie) i znajduje się bezpośrednio na progu duchowości. Oczywiście, nie jest łatwo zrobić ten ostatni krok „lo liszma” i pierwszy krok w „liszma” – to właśnie jest „machsom”, granica świata duchowego. Jednak zbliżamy się do niego i zaczynamy odczuwać obecność przejścia ze stanu otrzymywania do obdarzania, czyli przejść spod władzy siły egoizmu do pragnienia znalezienia się pod władzą siły obdarzania.

Egoistyczna siła nie znika, lecz zostaje zrównoważona przez dodaną do niej altruistyczną siłę. Wtedy będziemy pracować z dwiema siłami natury: negatywną i pozytywną, egoistyczną siłą stworzenia i altruistyczną siłą Stwórcy, która obleka się w nas. Cała ta praca jest możliwa tylko dzięki otoczeniu. Dlatego rozbija się Adam Riszon system stworzenia, utworzony przez Stwórcę z pragnienia otrzymywania przyjemności.

A my chcemy stać się ludźmi, czyli synami Adama, i odtworzyć ten system, ponownie go połączyć. Łączymy go na nowo z pomocą Stwórcy, który rozbił ten system i jest gotowy naprawić go na naszą prośbę. Dzięki tej pracy stajemy się podobni do Stwórcy i łączymy się z Nim. Taki jest nasz stan przed kongresem, który stawia przed nami wyjątkowe, inspirujące zadanie: wejście w świat duchowy, pierwsze odczucie wyższej rzeczywistości, która wykracza poza nasze obecne myśli i pragnienia.

Jest to bardzo poruszające oczekiwanie, pozaziemskie dążenie, niepochodzące z tego świata, ponieważ wchodzimy w prawdziwy stan, istniejący w naturze. Dzisiaj natomiast znajdujemy się na etapie przygotowawczym, stworzonym sztucznie, który w rzeczywistości nie istnieje w naturze. Ten świat jest potrzebny tylko do naprawy. 

Zbieramy się na kongresie, aby świętować wejście w duchowość, która znajduje się przed nami. Dlatego potrzebujemy jeszcze większej jedności i wzajemnego poręczenia. Bez przyjaciół żaden z nas niczego nie może osiągnąć, cały postęp dokonuje się wyłącznie dzięki zjednoczeniu. 

Z lekcji na temat „Przygotowanie do kongresu”


Kongres – ruch w kierunku Stwórcy

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Przed nami wielki kongres a obecnie prowadzimy bardzo intensywną wzajempracę w dziesiątkach. Co zależy od każdego z nas? Co każdy jest w stanie zrobić?

Odpowiedź: Po pierwsze, musimy się do niego przygotować a na samym kongresie poczuć, że rozpływamy się w pozostałych. Chcemy razem stanowić naczynie, które Stwórca napełnia i które sprawia mu zadowolenie. To wszystko.

Pytanie: Od czego zależy przygotowanie?

Odpowiedź: Od tego, na ile wszyscy razem zapragnęliśmy, aby tak się stało. Muszę być połączony z przyjaciółmi tak, aby moje „ja” nie istniało, lecz było tylko „my”. A następnie znika również „my” i odczuwany jest tylko Stwórca.

Pytanie: Czy to jest możliwe?

Odpowiedź: Powinniśmy do tego dążyć. Tak właśnie jest powiedziane: „Koniec działania zawarty jest w jego początku”.

Z rozmowy na temat „Nauczyciel uczeń”


Winda do świata duchowego

каббалист Михаэль Лайтман Rabasz, Szlawej Sulam, 1988, Artykuł 30, „Czego wymagać od zgromadzenia przyjaciół”: „Miłość do przyjaciół, zbudowana na fundamencie miłości do bliźniego, dzięki której można osiągnąć miłość do Stwórcy, różni się od zwykłej przyjacielskiej miłości.

Istota miłości do bliźniego nie polega na tym, aby przyjaciele kochali mnie, lecz na tym, że ja powinienem kochać przyjaciół”.

Z reguły podchodzimy do tego w naturalny dla naszego egoizmu sposób: „Niech oni pokochają mnie, a wtedy ja w odpowiedzi pokocham ich”. Czekam, aż dadzą mi przykład i dopiero wtedy będę gotowy naśladować ich. To tak jakby żądać od Stwórcy: „Najpierw się ukaż, a wtedy zrobię to, czego ode mnie oczekujesz”.

Jeśli występuje „jako drugi” kontynuuję to, co rozpoczęła grupa lub Stwórca, gdy się już przede mną odkryli, – oznacza to że działam egoistycznie. Od grupy powinienem oczekiwać jedynie dobrych wieści o wielkości celu. Nikt sam z siebie nie dostrzega tej wielkości, mówimy o niej tylko po to, aby świadomie podnosić siebie na ten stopień. I właśnie wtedy rozwijamy się samodzielnie.

Jeśli miłość do przyjaciół zostanie mi odkryta wcześniej, odpowiem na nią egoistycznie, tak jak odpowiedziałbym każdemu życzliwemu człowiekowi. Przecież przyjemnie mieć z nim do czynienia. Dlatego nie należy oczekiwać od grupy żadnych znaków przychylności.

Księga Zohar opowiada o uczniach rabina Szymona: kiedy się zebrali, początkowo odczuwali wobec siebie nienawiść, ale potem zaczęli się uczyć i ją przezwyciężać. Tak samo i my powinniśmy przekonywać samych siebie: „Cokolwiek widzę, widzę to w zwierciadle swojego egoizmu”. Każdy osądza, zgodnie z własnymi wadami. Dopiero potem dochodzimy do prawdziwej miłości, wznoszącej się ponad nienawiścią.

I dlatego najważniejsze jest, aby nie wierzyć własnym oczom i własnemu sercu. Po prostu nie zwracam uwagi na innych, niech robią, co chcą. Ja natomiast mam obowiązek postępować tak, jak uczą mnie moi nauczyciele. Jeśli będę oczekiwać czegoś od innych, nigdy nie zobaczę z ich strony niczego dobrego. Stwórca celowo sprawia, że zawsze dostrzegam w grupie złe rzeczy, ponieważ widzę je przez filtr swojego egoizmu.

Odczuwam odrzucenie i niechęć wobec przyjaciół, zupełnie nie mam ochoty jednoczyć się z nimi, siedzieć i rozmawiać z nimi, mam tysiące powodów by tego nie robić. Niemniej jednak muszę odsunąć wszystkie te przeszkody na bok, rozumiejąc, że jest to gra, którą celowo prowadzi ze mną Stwórca.

Jeśli trafiłem do środowiska ludzi, którzy mają duchowe pragnienie, oznacza to, że Stwórca ich wybrał. A skoro ich wybrał, to ja powinienem „przylgnąć” do nich. Jest to moje „łono”, w którym będę wzrastał. Nie ma innego wyjścia, muszę rzeczywiście włączyć się w przyjaciół, wierząc, że są wielkimi ludźmi pokolenia, najlepszymi przedstawicielami ludzkości, którzy przyszli, po to by mnie wznieść. Grupa jest windą, która unosi mnie do świata duchowego.

Z 5 lekcji kongresu „My!“, New Jersey


Duch życia, pełen nadziei

каббалист Михаэль Лайтман Rabasz, artykuł „Czego należy wymagać od zgromadzenia przyjaciół”: Każdy powinien wnosić do grupy ducha życia, nadziei i energii. Zanim przyszedł do grupy, był zrozpaczony, ponieważ z powodu własnej słabości i braku dążenia nie potrafił zmierzać naprzód w pracy duchowej.

Jednak przychodząc do grupy powinien odczuwać w niej „płonący ogień”, który spala go od wewnątrz i wciąga do grupy, oddziałującej na niego, bez pytania o zgodę, ponieważ nie jest w stanie oprzeć się wpływowi przyjaciół.

Teraz jednak, grupa tchnęła w niego ducha życia, pełnego nadziei, i dzięki grupie zyskał pewność siebie oraz siłę by wytrwać, ponieważ czuje, że jest zdolny osiągnąć doskonałość.

Jeśli w grupie nie ma takiego ducha, nie ma żadnej nadziei na osiągnięcie czegokolwiek. W artykule 225, „Podnieść siebie”, z księgi „Szamati” jest powiedziane: Nie może człowiek sam siebie podnieść i wyrwać ze swojego kręgu – ze swojego otoczenia.

Wszyscy posuwają się naprzód duchowo wyłącznie razem z grupą. Jeśli nie przekazuję grupie dobrego nastroju, sam również nie będę go miał. Jeśli nie chcę, aby grupa posuwała się naprzód, sam także nie będę się rozwijał, ponieważ nie stworzymy wspólnego pragnienia – kli.

Im więcej o tym mówimy, zmuszając siebie do coraz głębszego zrozumienia, tym wyraźniej zaczynamy rozpoznawać duchową rzeczywistość – znienawidzoną, przeciwną naszej naturze, niepożądaną, ale właśnie taką jaka ona jest. A potem zaczniemy dostrzegać że jest naprawdę ważna i wyższa.

Najważniejsze jest jednak to, aby pomimo, że jest to dla nas nieprzyjemne, nadawać każdemu duchowemu działaniu, każdemu duchowemu stanowi jego prawdziwą definicję – jest nią obdarzanie i miłość do bliźniego wewnątrz grupy, zjednoczenie dla osiągnięcia Stwórcy, siły do wspólnego obdarzania i miłości.

Z 8 lekcji kongresu „My!”, New Jersey


Podnosić wielkość celu

каббалист Михаэль ЛайтманDzięki temu, że przyjaciele mówią o wielkości Stwórcy, budzi się w nich dążenie i pragnienie anulowania siebie przed Stwórcą, ponieważ zaczynają odczuwać silne pragnienie i tęsknotę za połączeniem z Nim. Rabasz. Artykuł 30 (1988) „Czego wymagać od zgromadzenia przyjaciół”

Właśnie tak powinniśmy postępować: jak najczęściej mówić o wielkości Stwórcy, ponieważ dzięki temu, będzie w nas pojawiać się coraz większe pragnienie połączenia z Nim. Nie wolno o tym zapominać.

Pytanie: Jak rozmawiać w grupie o wielkości celu, aby zostało to usłyszane?

Odpowiedź: Zobowiązywać wszystkich aby o tym mówili i codziennie poświęcać na to czas. Niech każdy z was przygotuje kilka zdań o wielkości celu i odczyta je przed wszystkimi. Powinno to wejść wam w nawyk.

Nie mogę mieć właściwego odczucia wielkości celu, jedynie to które otrzymuję od przyjaciół. Ludzie mogą się mylić, sądząc że mają poczucie wielkości celu: „Oczywiście szanuję Stwórcę, jeśli gdzieś istnieje. Oczywiście szanuję cel!” itd. Tego nie ma w człowieku! Jest to sprzeczne z jego naturą.

Prawdziwe poczucie wielkości celu, to znaczy prawdziwe poznanie Stwórcy, może kształtować się w każdym z nas, jedynie dzięki grupie.

Z lekcji nr 4 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”


Znaki zbliżenia ze Stwórcą

каббалист Михаэль Лайтман Wszystkie trudności i przeszkody, które są widoczne i odkrywają się naszym oczom, są niczym innym jak znakami zbliżenia się do Stwórcy, mówiące o tym, że Stwórca chce zbliżyć nas do Siebie. Wszystkie te przeszkody wiodą nas tylko do zbliżenia, w przeciwnym razie nie istniałby żaden sposób, aby zbliżyć się do Stwórcy.

Ze strony natury nic nie może być bardziej oddalone od Stwórcy niż my, niż ten materiał, który został założony w nas podczas stworzenia. I tylko zaczynając przybliżać się do Stwórcy, człowiek może określić przepaść, która rozdziela – jego i Stwórcę. I nie powinien myśleć, że ta przepaść powstała właśnie teraz. W żadnym wypadku! Ona była, tylko teraz mu się odkrywa.

I każda przeszkoda, którą pokonuje jest tylko w połączeniu, to skraca mu tę drogę. Przecież, jeśli człowiek przyzwyczaja się iść w oddaleniu, to nawet wtedy, gdy znowu i znowu czuje jak daleko jest od Stwórcy, nie może to w żaden sposób przeszkodzić jego postępowi, ponieważ z góry wie, że idzie z daleka. (Baal HaSulam, „Szamati“, artykuł 172, „Trudności i przeszkody“)

Od samego początku musimy zaakceptować warunek, że jesteśmy skrajnie, diametralnie, maksymalnie oddaleni od Stwórcy a każdy nasz nowy stan, jaki by nie był jest zawsze bliżej Stwórcy, chociaż wydaje nam się dalej. Ponieważ odkrywam mój prawdziwy stan, a następnie go naprawiam: lewy krok, prawy krok i tak dalej.

Widzimy, że tylko środowisko może pomóc człowiekowi nie odejść z tej drogi. Jak, czując się gorzej może przekonać się, że w rzeczywistości jest teraz bliżej Stwórcy? Całe jego wnętrze mówi, że jest dalej, gorzej. Człowiek przeklina i potępia siebie.

A w rzeczywistości odkryło się to, co było już wcześniej, ale zobaczył to teraz dlatego, by to naprawić i tak zbliżyć się do grupy, połączyć się z nimi wbrew innych rozważań. Dlatego potrzebujemy nawyku, by podążać w narastajacym oddaleniu. Przecież, jeśli stajemy się większymi specjalistami na naszej drodze, to każda mała przeszkoda będzie wyglądała dla nas jak wielka.

Będąc małymi, nie widzimy tych przeszkód, nie zauważamy ich, wydaje nam się, że one w ogóle nie istnieją. A potem, każde nawet niewielkie odchylenie, minimalna zmiana będzie odczuwalna jak ogromna bariera. Taka jest różnica między specjalistą a zwykłym człowiekiem.

Dlatego w miarę naszego zbliżenia ze Stwórcą będziemy bardziej odpychać się od siebie, bardziej się nienawidzić, jak uczniowie rabina Szymona. Nie będziemy chcieli się zbliżyć, zaczniemy osądzać dziesiątkę, będziemy wierzyć temu, co czujemy i widzimy: „Czy mogę być blisko tych ludzi?! Wcześniej byli jacyś inni! Trzeba uciekać od nich!” I tak dalej. Uratuje nas tylko wzajemna pomoc, wzajemne wsparcie, wzajemne poręczenie.

Ilu już było przyjaciół na drodze, którzy zeskoczyli z naszego „wozu”! Szkoda! Oczywiście, że wrócą. Ale musimy myśleć o tym jak za każdym razem, z każdym krokiem tworzyć taką dziesiątkę, takie kli/naczynie, by nikt z niego nie wypadł.

Z lekcji nr 7 kongresu w Mołdawii


Umacniać się w wielkości Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман Jeśli dwoje przyjaciół siedzi razem i myśli, jak zwiększyć ważność Stwórcy, to mają już siłę, by wzmocnić się w wielkości Stwórcy. [Rabasz. Artykuł 17 (1986) „Porządek zgromadzenia”]

Wystarczy, że po prostu usiądziemy razem, zastanowimy się, jak podnieść ważność Stwórcy w swoich oczach, – tym umacniamy się w Jego wielkości. Powinniśmy więcej myśleć o tym, jak ważny może być Stwórca w naszych oczach. Zgodnie z tym będziemy mieli możliwość rozwoju.

W grupie można rozmawiać o wszystkim, ale w taki sposób, żeby na początku i na końcu rozmowy być połączonym ze Stwórcą, z celem. Rozmowę należy rozpocząć od tego, że to doprowadzi nas do celu, ukierunkuje i przybliży do Stwórcy. A zakończyć tym, że sprawdzamy, na ile to, co przed chwilą rozpatrywaliśmy, przybliżyło nas do celu. To jest brane pod uwagę i tylko do tego powinniśmy dążyć.

Tylko w takim stopniu, w jakim mogę poczuć wielkość celu od swoich przyjaciół, będę mógł się do Niego przybliżyć. Mogę ile tylko chcę kultywować, rozwijać, rysować go w sobie – to nic nie pomoże. Muszę podziałać na grupę, a ona na mnie. W tej mierze będę pobudzony wielkością celu, może nawet do tego stopnia, że Stwórca zacznie się we mnie odkrywać.

Z lekcji nr 4 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”


Modlitwa do „serca” wyższego stopnia

каббалист Михаэль Лайтман Wszyscy rozumiemy, jak bardzo ważna jest modlitwa, pochodząca z naszego wzajemnego połączenia, ze wspólnego serca. Ma ona siłę by wznieść się prosto do Stwórcy i wejść w Niego, tak aby On poczuł, że wszyscy dążymy tylko w jednym kierunku: ku więzi między nami i ku Niemu. Miejmy nadzieję, że uda nam się to zrobić. Niech Stwórca nam pomoże!

Najważniejsze jest osiągnięcie właściwej modlitwy, prawidłowego pragnienia, poprzez jednoczenie wszystkich serc w jedno serce, i z niego wzniesienie naszej prośby do Stwórcy. Postarajmy się stworzyć tę wspólną siłę, całkowicie skierowaną do Stwórcy, pomoże nam ona wznieść się do Stwórcy, gdy wszyscy razem będziemy się obejmować w jedności. Wówczas z pewnością będziemy godni by otrzymać od Niego tę samą odpowiedź: Stwórca ogarnie nas wszystkich razem, a to objęcie zjednoczy nas w jedno ciało.

Prawidłowa modlitwa jest prośbą wypływającą z naszego wspólnego serca i docierająca do „serca” wyższego stopnia. Każdy z nas przyłącza się do tego wspólnego serca, skierowanego bezpośrednio do Stwórcy i włączonego w Niego. Nie mamy innego pragnienia i nie ma dla nas innego miejsca, jak tylko poczuć siebie w tym centralnym punkcie połączenia między nami wszystkimi oraz w zjednoczeniu ze Stwórcą.

Zadaniem każdego człowieka podczas kongresu jest szukanie sposobu, jak może połączyć się ze swoją dziesiątką i ze wszystkimi innymi dziesiątkami w jedno wielkie duchowe kli, a następnie to wspólne kli połączyć ze Stwórcą. Oznacza to, zjednoczenie się w „jednego człowieka z jednym sercem” i poprzez to odkrycie Stwórcy.

Wszyscy anulujemy siebie i pragniemy zjednoczyć się w jedno wspólne pragnienie, aby w tym pragnieniu poczuć i odkryć Stwórcę. Nawet jeśli na razie jesteśmy daleko od siebie, nasze dążenie do zjednoczenia zbliży nas i wzniesie nasze połączenie na poziom „jednego człowieka z jednym sercem”. Z tego punktu poczujemy się złączonymi ze Stwórcą w jedną całość.

Z Lekcji nr 1 Międzynarodowego kabalistycznego kongresu, „W jednej modlitwie”