Artykuły z kategorii Sens życia

Uważamy się za Boga

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Mała przypowieść. Co pies myśli o człowieku? „Karmi mnie, opiekuje się mną, wyprowadza na spacer. Z pewnością, jest Bogiem”. Co kot myśli o człowieku? „Karmi mnie, opiekuje się mną. Z pewnością, jestem Bogiem”.

Co my, ludzie, myślimy o Stwórcy? Przecież nas karmi, troszczy się o nas. Co my o Nim myślimy?

Odpowiedź: To, że jesteśmy Bogami.

Pytanie: Dlaczego? Dlaczego nie mogę powiedzieć: „Dziękuję Ci! Dbasz o mnie. Ty jesteś Bogiem”.

Odpowiedź: Dlatego że w taki sposób tracę swoją niezależność.

Pytanie: A ja chcę tej wolności, potrzebna jest mi niezależność?

Odpowiedź: Oczywiście, że tak. W ten sposób zostaliśmy stworzeni.

Pytanie: Czyli, On jakby odciął nas od Siebie?

Odpowiedź: Właściwie ukrył się, abym mógł sam przywrócić właściwą relację z Nim.

Pytanie: A to może być tylko wtedy, jeśli Go nie znajdę?

Odpowiedź: Tak. Jeśli Go nie znajduję i nie szukam, to stopniowo zaczynam uświadamiać sobie, że w rzeczywistości to On jest centrum mojego istnienia.

Pytanie: A w którym momencie zaczynam Go szukać? W którym momencie jestem niezadowolony z siebie, ze swoich sił, ze swoich możliwości?

Odpowiedź: Kiedy jesteś całkowicie rozczarowany poszukiwaniem: siebie, życia, celu życia i Stwórcy i tak dalej, wtedy jesteś coraz bliżej znalezienia Go.

Pytanie: Czy to rozczarowanie – musi koniecznie być?

Odpowiedź: Tak.

Komentarz: A ja muszę włożyć wysiłek w poszukiwania.

Odpowiedź: Absolutnie wszystko, co tylko mogę.

Pytanie: To, że ja sam wszystko mogę – czy takie powinny być moje wysiłki?

Odpowiedź: Tak. A kiedy już zrozumiesz, że sam nic nie możesz, wtedy zaczniesz już określać: gdzie jest to możliwe – połączenie ze Stwórcą?

Pytanie: Powiedział Pan: „Nic nie mogę zrobić”. Czy naprawdę nic nie mogę zrobić?

Odpowiedź: Nic. Dopóki człowiek nie podniesie rąk, absolutnie całkowicie powierzając się wyższej sile, nic mu się nie uda.

Pytanie: Obecnie widzimy, że zbliżają się wojny, kryzysy, będzie coraz więcej katastrof ekologicznych i tak dalej. Czy to wszystko doprowadzi nas do tego, że zrozumiemy, że nic nie możemy zrobić?

Odpowiedź: To jest pytanie. Sądzę że to, co widzimy dzisiaj, nie doprowadzi do zrozumienia. Ludzkość jeszcze w małym stopniu uświadamia sobie swój stan, swoją zależność. Myśli, że jeszcze może coś zrobić.

Pytanie: Czyli, muszę wybić spod siebie ten „stołek”, oznaczający że nic nie mogę zrobić?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: To jest centralne zdanie: „Bez Ciebie nic nie możemy zrobić?”

Odpowiedź: Nic nie możemy zrobić bez Stwórcy.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 15.12.2022


Co uspokoi serce kobiety

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego kobieta jest zawsze niezadowolona ze wszystkiego? Co zrobić, aby była zadowolona i spokojna?

Odpowiedź: Kobieta w naszym świecie ma bardzo mało obiektów zadowolenia – przede wszystkim jest to mąż, rodzina, dzieci, uwaga na nią. A czy ma z tego jakąś satysfakcję? Od męża – zdarza się. Od dzieci – do czasu, dopóki się o nie troszczy i to ją wypełnia. Co więcej, satysfakcja w rodzinie to nie tylko problem wewnątrzrodzinny, ponieważ wpływają na to tysiące różnych zewnętrznych źródeł.

Dlatego kobieta w naszym świecie jest znacznie bardziej podatna na uczucia braku, niedostatku, trwogi niż mężczyzna. Jest to konsekwencją Malchut, która stale znajduje się w poczuciu braku. Wydaje się, że nie ma nic prostszego, niż dać kobiecie napełnienie: odrobinę uwagi ze strony męża, ze strony dzieci i ich poczucia właściwego, dobrego związku z nią – kobieta, matka i żona całkowicie ją zadowoli. Jak mało potrzebuje, i jakie to nierealne!

Pytanie: Dlaczego nie możemy dać kobiecie takiego uczucia?

Odpowiedź: Dlatego że to jest cała podstawa natury – egoizm nie może być napełniony w jego pierwotnym nienaprawionym stanie, i kobieta to uosabia. Dlatego większa część osób tych, którzy aspirują do Kabały, to kobiety. Pojawia się w nich ogromne pytanie o sens życia. Co prawda nie na tak wysokim poziomie jak u mężczyzn, ale niezadowolenie z życia odczuwane jest właśnie u nich.

Rabasz powiedział tak: „Mężczyźnie wystarczy, obejrzeć mecz piłki nożnej, zobaczyć piękną kobietę, wypić piwo w barze z kolegami – i to wszystko, życie udało się”. A ile napełnień potrzebuje kobieta, i wszystkie nie zależą od niej!

Mogę kupić butelkę piwa, siedzieć i rozkoszować się. Przyjaciele, papierosy, kufel piwa, piłka nożna, piękne kobiety – spójrzcie, ile jest przyjemności w życiu! Wszystko jest stworzone dla mężczyzny. A dla nieszczęśliwej kobiety? Jedna zależność od wszystkich. Dlatego należy zrozumieć jej naturę.

Pytanie: Wyjść jej na przeciw?

Odpowiedź: Faktem jest, że to nie pomoże. Oczywiście musimy, na ile to możliwe ulżyć jej w cierpieniu na tym świecie, rozumiejąc jego źródło, ale ostatecznie kobieta będzie mogła się uspokoić tylko wtedy, gdy my, kabaliści, w połączeniu między sobą, osiągniemy taki stan, w którym kobieta poczuje emanujące od nas światło. Tylko dzięki temu napełni się.

Z lekcji w języku rosyjskim, 06.09.2016


Reinkarnacje. Czy cenimy swoje życie?

каббалист Михаэль ЛайтманKomentarz: Bardzo chcemy wierzyć w to, że po śmierci istnieje jakaś kontynuacja. Coś w nas się tego domaga.

Odpowiedź: Gdybyśmy starali się napełnić nasze życie jakimś głębokim wyższym sensem, wtedy strzeglibyśmy je, bali się o nie i próbowali dowiedzieć się, jaki rodzaj kontynuacji może mieć. A tak, na podstawie tego jak żyjemy, co może być? Kolejny powtórny cykl. Czyli znowu coś takiego w rodzaju kołowrotka. Więc co jest w tym dobrego?

Komentarz: Jeśli spojrzeć na to z jednej strony, to bardzo cenimy nasze życie i chcemy wiedzieć, czy istnieje kontynuacja, kim byłem i kim będę. A z drugiej strony traktujemy to tak lekko. Jest tyle wojen i różnych zagrożeń dla życia, które sami stwarzamy. To staje się nielogiczne.

Odpowiedź: Sami obniżamy wartość naszego życia. Nie widać, żeby człowiek za bardzo je doceniał.

Komentarz: Być może osobiste, ale nie życie innych.

Odpowiedź: Traktujemy nasze życie osobiste w taki sposób nie dlatego, że naprawdę je cenimy, ale dlatego, że boimy się nieznanego.

Ciąg dalszy nastąpi…

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 09.10.2022


Sam nie zawsze znaczy samotny

Wydaje się, że media społecznościowe, pandemie i współczesne życie uczyniły z nas ludzi odizolowanych, bardziej wyobcowanych niż kiedykolwiek wcześniej i cieszących się głównie własnym towarzystwem. Czas, jaki ludzie spędzają na rozmowach, spada od prawie trzydziestu lat i nawet telekonferencje nie są w stanie odwrócić tego trendu. Wygląda na to, że komunikowanie się z innymi ludźmi po prostu nie jest atrakcyjne dla coraz większej liczby osób. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że stajemy się coraz bardziej narcystyczni, trend ten nie powinien nas dziwić. W przyszłości możemy spodziewać się jego kontynuacji, a nawet przyspieszenia.

Ja również czuję, że wolę zostać w swoim pokoju i spędzać czas tak, jak lubię, niż spotykać się z ludźmi, którzy w dużej mierze mnie nie interesują. Mam swoje książki; mam wiadomości naukowe i inne wiadomości, które oglądam; i mam różne inne zainteresowania. Mogę zrozumieć ludzi, którzy czują, że nie potrzebują innych do zaspokojenia swoich potrzeb społecznych, ponieważ wszyscy stajemy się coraz bardziej skupieni na sobie. U wielu ludzi maleje potrzeba wzajemności, aprobaty ze strony społeczeństwa.

Nie jest jednak tak, że ludzie stają się coraz bardziej aspołeczni. Stają się coraz bardziej wymagający i nie chcą tracić czasu ani energii na daremne znajomości, które nie przynoszą im żadnych realnych korzyści. Ludzie są obojętni na innych ludzi, ponieważ stają się bardziej zorientowani na cel. Obierają sobie życiowe cele i wysilają się, aby je osiągnąć. Jest to pozytywna zmiana, która doprowadzi do poszukiwania celu życia.

Jeśli chodzi o mnie, to pomimo mojego odosobnionego charakteru, mój życiowy cel wymaga, abym połączył się z jak największą liczbą ludzi, i to na najgłębszym możliwym poziomie: w sercu. Aby osiągnąć mój cel, jestem gotów połączyć się z każdą osobą i każdego przytulić. Ale gdyby nie mój cel, nadal byłbym szczęśliwie odosobniony w moim pokoju, tak jak byłem, zanim zacząłem rozpowszechniać mądrość Kabały na całym świecie, co jest moim życiowym celem i dla którego z radością dokonam każdego poświęcenia.

Podobnie jak ja, tak samo wielu innych ludzi staje się coraz bardziej zorientowanych na cel. Jest to ewolucja w ludzkości, a nie regres. W przyszłości będziemy widzieć coraz więcej ludzi łączących się wokół wspólnych celi i unikających przypadkowych interakcji, które będą im wydawać się bezcelowe. Będą oni żyć na dwóch poziomach: na poziomie powierzchownym będą wydawać się zdystansowani lub powściągliwi, ale na głębszym poziomie będą głęboko połączeni z tymi, z którymi łączy ich cel.

Źródło: https://bit.ly/3SNBEsE


Dlaczego nie pamiętamy momentu narodzin

Ludzie są istotami emocjonalnymi. Uczucia kierują nami, określają nasze myśli, nasze decyzje życiowe i nasz osąd. Cokolwiek robimy, robimy to, by czuć się dobrze lub by uniknąć złych odczuć. Uczucia są tak kluczowe dla naszego istnienia, że decydują nawet o naszej pamięci. Dlaczego więc nie pamiętamy najbardziej krytycznego momentu naszego życia, momentu narodzin? W rzeczywistości nie pamiętamy również pierwszych lat naszego życia. Powodem jest to, że w pierwszych latach życia nasze zmysły fizyczne szybko się rozwijają, ale nasz świat emocjonalny, nasze „ja”, pozostaje w tyle, i zanim mamy wyraźne „ja”, z jego własnymi emocjami, nie wiążemy emocji z wydarzeniami, a zatem nie pamiętamy ich, jedynie wybrane obrazy zostają nam w pamięci.

Nawet w późniejszym okresie życia, w wieku trzech lub czterech lat, z którego wielu z nas ma wspomnienia, są one nadal niejasne i niepełne, jakby były „niedojrzałymi” lub „prymitywnymi” formami pamięci. „Prawdziwe” wspomnienia zaczynają się, gdy zaczynamy rozwijać psychikę, jaźń, która rozpoznaje siebie jako indywidualną istotę. Kiedy postrzegamy siebie jako odrębne istoty, z własnymi myślami i uczuciami, i komunikujemy się z innymi jako odrębne jednostki komunikujące się z innymi odrębnymi jednostkami, przekształcamy się z małych zwierzątek, z potencjałem do stania się istotami ludzkimi, w rzeczywistych ludzi.

Przejście to odzwierciedla się w sposobie, w jaki dzieci łączą się z innymi, a staje się w pełni rozwinięte, gdy zaczynamy rozwijać atrakcyjność hormonalną, we wczesnym okresie dojrzewania. Ten rozwój, który jest unikalny dla ludzi, wskazuje na powód stworzenia istot ludzkich. Nie mamy pozostać jak zwierzęta; mamy pytać o nasz świat, o powód jego istnienia i naszego istnienia w nim. Mamy pytać o cel naszego życia i rozumieć go poza poziomem fizycznym. Dopiero gdy nasze emocje są w pełni rozwinięte, możemy na poważnie zacząć szukać odpowiedzi na takie pytania.

Dla mnie ten moment przyszedł wraz z pytaniem „Co jest dalej?”. Zadawałem sobie pytanie: „Co dalej, szkoła, uniwersytet i..?”. Nie miałem odpowiedzi. Przez to nie chciało mi się uczyć; stałem się apatyczny. To było okropne uczucie, poczucie daremności, zmuszania się do robienia czegoś bezsensownego. Nie każdego dręczy to pytanie. Niektórzy idą przez życie w pogoni za bogactwem lub prestiżem i są z tego zadowoleni. Sens tego wszystkiego nie zaprząta ich głowy. Jednak sens życia może być objawiony tylko tym, którzy o niego pytają. W różnym stopniu to pytanie pojawia się u każdego, ale tylko ci, którzy są nim prześladowani, mogą znaleźć odpowiedź.

Odpowiedź jest taka, że rodzimy się i żyjemy tylko po to, by rozwijać duszę. Dusza nie jest czymś w nas, ale między nami. Dusza to szczególne połączenie między ludźmi, które możemy rozwijać tylko wtedy, gdy czujemy, że nasze dotychczasowe połączenia, w których dążymy do ciągłego konsumowania i pochłaniania, nie zadowalają nas. Kiedy zaczynamy szukać wzajemności, zaczynamy odkrywać zupełnie nowy poziom istnienia, niewyczuwalny dla tych, którzy kierują się tylko własnym interesem.

Ludzie, którzy rozwijają duszę, zaczynają dostrzegać sieć, system, w którym wszystko jest połączone i wszystko wpływa na wszystko inne. Te połączenia to właśnie dusza, a ujawnianie ich jest celem naszego istnienia. Wszystkie inne istoty funkcjonują instynktownie w ramach sieci i tylko ludzie mogą zrozumieć tę matrycę istnienia i działać w niej jako istoty świadome. Rozwijanie tej świadomości jest celem naszego życia.

Źródło: https://bit.ly/3LNtKfW


Pragnienie, by osiągnąć coś wielkiego

Wszyscy chcemy odnieść sukces, coś osiągnąć. Społeczeństwo wpaja nam to od najmłodszych lat. Niektórzy ludzie odnoszą wielkie sukcesy, a inni po prostu snują się przez życie. W tym niekończącym się dążeniu niewielu zatrzymuje się, by zastanowić się: co tak naprawdę powinno być uznawane za sukces w życiu? Z czym powinniśmy dotrzeć do mety, abyśmy mogli w ostatnich chwilach podsumować skalę naszego sukcesu i powiedzieć: „Świetnie! Udało mi się w życiu!”.

Naszym wewnętrznym motorem jest pragnienie odczuwania przyjemności i radości. Dlatego chcemy osiągać różne rzeczy, a kiedy nam się to udaje, czujemy się usatysfakcjonowani. Mamy pragnienia egzystencjalne, takie jak jedzenie, seks, rodzina; pragnienia ludzkie, takie jak pieniądze, honor, kontrola, a także pragnienia wiedzy i edukacji. Na kombinację pragnień, które mamy w danym momencie, wpływają nasze osobiste skłonności i wpływ środowiska, który na nas oddziałuje. W wyniku tych wszystkich czynników wyznaczamy sobie cele. Na drodze do ich zdobycia zwykle napotykamy konkurentów i staramy się wygrać. Osiągnięcia i sukcesy są oczywiście mierzone w odniesieniu do nich.

Margaret Thatcher była córką właściciela małego sklepu spożywczego. W wieku 24 lat ubiegała się o miejsce w parlamencie i przegrała. Dzięki wytrwałości w dążeniu do celu udało jej się w końcu osiągnąć stanowisko premiera Wielkiej Brytanii i zyskała miano „żelaznej kobiety”. Dla wielu jest ona symbolem osoby, która zbudowała swój sukces od podstaw. Z kolei osoby, które wywodzą się z zamożnych rodzin i które osiągnęły wysokie stanowiska dzięki układom swoich rodziców, są traktowane jako osoby, które odniosły mniejszy sukces w życiu. Oznacza to, że sukces mierzy się stopniem inwestycji, wysiłku i osiągnięcia. W miarę upływu życia pragnienie sukcesu staje się coraz wyraźniejsze, wyostrza się, skupia, a pokonywanie przeszkód na drodze do celu wymaga od nas przejścia przez wewnętrzne zmiany, budowania siebie.

Na przestrzeni dziejów byli ludzie, w których budziło się pragnienie bycia wyjątkowym – pragnienie realizowania życia w pełni. Postawili sobie za cel zgłębienie tajemnicy życia samego w sobie, tajemnicy sukcesu w ujęciu odgórnym. Ci sami ludzie zadawali sobie pytanie: Czy rodzimy się po to, by żyć i umrzeć jak wszystkie inne stworzenia na świecie, czy też jest coś wyższego, co możemy osiągnąć w czasie naszej egzystencji na ziemi? Czy istnieje jakiś wieczny cel, który pozostanie w naszych rękach nawet po śmierci ciała? Czy jest jeszcze coś innego – rodzina, bogactwo, szacunek, status, wiedza, wykształcenie – wszystko to, czego nie możemy zabrać ze sobą, odchodząc z tego świata?

Zazwyczaj ludzie nie myślą o sukcesie na takim poziomie z prostego powodu: nie ma oczywistych odpowiedzi na tak wielkie pytania. A skoro tak, to po co się w to zagłębiać? Lepiej jest płynąć z tym, co się dzieje, bez nadmiernego analizowania. Po prostu wyznaczać sobie cele, inwestować, osiągać, odnosić sukcesy w życiu, jak wszyscy. Jeść, pić, cieszyć się, jakby jutra miało nie być, bo jutro możemy umrzeć. Tak żyliśmy z pokolenia na pokolenie, ale dziś już zaczynamy dostrzegać zmiany. Coraz więcej ludzi zadaje sobie pytanie: jaki jest sens tego całego sukcesu, skoro z góry wiadomo, że wszyscy mamy datę ważności?

Również najbardziej zaawansowane odkrycia naukowe utwierdzają nas w przekonaniu, że istnieje coś, poza tym, co jesteśmy w stanie postrzegać naszymi zmysłami, poza tym, co obecnie określamy jako twardą rzeczywistość. Wyjaśniają one, że obraz, który postrzegamy, jest całkowicie subiektywny i gdybyśmy byli inni, prawdopodobnie postrzegalibyśmy inny obraz rzeczywistości.

Prawdziwa przestrzeń sukcesu jest otwarta dla tych, którzy nie zgadzają się żyć tylko dla samego życia, lecz dążą do odkrycia szerszego obrazu, wyższej rzeczywistości, wykraczającej poza naszą wąską egzystencję. Stopniowo, dzięki tym poszukiwaniom, jesteśmy w stanie osiągnąć prawdziwy sukces: Kiedy poznamy i zrozumiemy, że istnieje kolosalny mechanizm otaczający nasze życie i nasz świat, wielki system, który działa i kieruje nami. Ten cel przygotowuje nas bardzo dogłębnie do przejścia z poziomu zwierzęcego na poziom ludzki, do wejścia w szeroki świat wieczności i do zrozumienia, dlaczego on istnieje.

Źródło: https://bit.ly/3P8IHdE


Piłka nożna czy cel stworzenia?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Środowisko wpływa na człowieka, w jakiś sposób buduje go. Ale nie zawsze tak się dzieje. Na przykład w pewnym okresie a nawet obecnie piłka nożna była bardzo popularna. Wiele osób jest fanami tego rodzaju sportu. Jednak wśród kibiców są tacy, którzy wydają się być obecni na meczach, ekscytują się nimi, zanurzają się w tym środowisku, ale nie ma na nich to żadnego wpływu. Podobnie ludzie, którzy studiują Kabałę, powinni zanurzyć się w pewnym stanie, ale może wcale nie są na to gotowi?

Odpowiedź: Piłka nożna – to jedno, a dążenie do celu stworzenia – to zupełnie coś innego, ponieważ każdy człowiek powinien do niego dążyć, gdyż od tego zależy jego życie osobiste i wszystko, co jest z tym związane. Faktem jest, że wszystko, co się nam przydarza, jest konieczne po to, abyśmy samodzielnie zrobili choć jeden maleńki kroczek w kierunku celu stworzenia, jak dziecko, które uczy się chodzić. Mały krok dla człowieka – to duży krok dla całej ludzkości.

Jeśli człowiek zrobi choć jeden maleńki kroczek w kierunku celu stworzenia, w kierunku jego realizacji, odbije się to na całej ludzkości, ponieważ wszyscy jesteśmy integralnie wzajemnie połączeni. Dlatego jest duża różnica, czy interesuje mnie piłka nożna, czy realizacja programu życia, który ode mnie zależy.

Jeśli obojętnie jaki człowiek, wszystko jedno kim jest, choćby tylko mentalnie lub przez drobne działanie, jakoś w tym uczestniczy, jest to zapisywane w jego duchowych genach i wpływa na niego, na całą ludzkość, na cały obraz świata, który odkryje się w następnej chwili, dlatego że każdy, kto bierze w tym realny, świadomy udział, duchowo polepsza ogólną sytuację, i wszystkim z tego powodu robi się znacznie lepiej.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Wpływ piłki nożnej na człowieka”


Dlaczego kabalista nie boi się śmierci

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Pan naucza, że kabalista istnieje powyżej poziomu śmierci, podczas gdy zwykły człowiek istnieje poniżej tego poziomu. Co to znaczy?

Odpowiedź: Kabalista nie boi się śmierci, podczas gdy przeciętny człowiek nieustannie żyje w tym strachu, stara się o tym zapomnieć, zajmuje się różnymi sprawami, aby tylko nie myśleć o tym, że jego życie dobiega końca. Strach, niepojęta cecha zamierania, kres zakończenia życia… „To po co ja istnieję, po co to wszystko robię?”

Chociaż te pytania są dla nas bardzo aktualne, to pozostają bez rozwiązania, za burtą naszego życia. Po prostu odkładamy je na bok, najdalej od siebie i angażujemy się w drugorzędne, trzeciorzędne zajęcia, odkładamy najważniejszą rzecz, jakby nie istniała. Gdybyśmy jednak postawili przed sobą te pytania jako najważniejsze, to wszystko inne po prostu nie miałoby sensu, przed ich rozwiązaniem. „Po co mam mieć dzieci? Dlaczego sam istnieję? Jestem w pogoni za wszelkimi trywialnymi napełnieniami w życiu – ale po co?!”

Kabalista odkrywa to wszystko, dlatego istnieje w absolutnie jednoznacznym, realistycznym ruchu. Dla niego wszystko jest na swoim miejscu. Kabalista nie zajmuje się nauką połowicznie, nie ukrywa przed sobą narodzin i śmierci, zakończenia tego życia. Rozumie ważność każdego ze swoich stanów. Zachowuje się w tym życiu racjonalnie, dlatego że traktuje każde zjawisko z jego prawdziwej perspektywy, w jego prawdziwym wymiarze, w jego prawdziwym znaczeniu – zgodnie z życiem, ruchem, śmiercią, reinkarnacją, osiągnięciem jakiegoś ostatecznego celu, który być może nastąpi za kilka wcieleń. Widzi całą tę perspektywę.

Dlatego dla kabalisty to małe życie, jest również częścią jedną z wielu. Rozumie, gdzie znajduje się każdy jego ruch, każdy jego czyn. Czyli nie zachowuje się w naszym świecie jak przeciętny człowiek – przeżył dzisiaj, a jutro będzie co będzie, bo nie mam na to wpływu – to znaczy bez rozumienia następnej chwili, bez wyobrażania sobie, czy ta chwila w ogóle nastąpi, czy nie.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. „Poza ostatecznym kresem“


Jedno ciało ludzkości

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: W dzisiejszych czasach istnieje tylko niewielki odsetek ludzi, którzy czują, rozumieją i myślą co to jest sens życia.

Odpowiedź: A reszta nie potrzebuje tego, istnieją automatycznie. Aż 90% ludzi na ziemi w ogóle nie wie, dlaczego i po co żyje – po prostu jedzą i rozmnażają się. Tylko mała część ludzi żyje z pytaniami o sens życia, rozumie, dlaczego, jak i po co istnieje. Takich ludzi jest bardzo mało, może kilka milionów na Ziemi. Ale naprawić się powinni wszyscy, ponieważ przedstawiamy sobą jedno ogromne ciało, w którym jest mięso, różne organy i mały mózg, a w mózgu malutka kulka, która zarządza wszystkim – pewien rodzaj mikroprocesora. Nie ma nic więcej. Wszystko pozostałe posłuszne jest z jego ciałem.

Tak jest w przypadku wszystkich innych. Muszą tylko uświadomić sobie, że nie ma innego wyjścia, muszą słuchać tego małego mózgu: „Chcę go słuchać, jestem zobowiązany! Chcę przylgnąć do niego, przyłączyć się, uchwycić się za niego i w taki sposób zapewnić sobie dobre życie“. To wszystko. Są na takim zwierzęcym poziomie, że nie potrzebują nic więcej. Tylko te jednostki, które mogą uświadomić sobie, zrozumieć, wchłonąć w siebie cały obraz stworzenia, całą jego wielkość, schemat, system, są przewodnikami światła do naszego świata dla wszystkich małych ludzi.

Te szczególne jednostki żyją nie dla siebie, ale dla całej ludzkości. A cała ludzkość istnieje dla siebie nawzajem, dlatego że otrzymuje z góry od małego mózgowego systemu światło i może wzajemnie harmonijnie żyć, nie rozumie i nie uświadamia sobie całej ogromnej pracy, która wykonywana jest w związku między wszystkimi w jednej wspólnej duszy. W rezultacie wszyscy dojdziemy do całkowitej naprawy, stopniowo wznosząc się na następny poziom odczuwania wszechświata.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Gałązka sakury”


Pytanie stulecia

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Mówi się, że wokół nas istnieje podobno energia, która nas karmi, i dzięki temu możemy nawet obejść się bez jedzenia.

Odpowiedź: Człowiek może, oczywiście i w taki sposób odżywiać się. Jaka to różnica? Ale co to daje, do czego prowadzi?

Niemniej jednak dano mi jeszcze pewną liczbę lat na to, abym zrealizował swoje pojawienie się na ziemi, abym mógł skutecznie je odkryć. A potem będę miał inne funkcje, w innych stanach. Ale ten stan, w jakim przejawiam się tutaj, na tym odcinku swojej egzystencji, jest dokładnie taki. Dlatego powinienem myśleć o tym, jak go efektywnie realizować.

A w jaki sposób mogę to zrobić? Tylko wtedy, kiedy zrozumiem cały łańcuch swojej egzystencji, w którym moje ziemskie życie przedstawia tylko niewielki fragment, jakieś jedno ogniwo. To ogniwo powinienem skutecznie realizować, i dalej już pójdę zgodnie z tym, jak zakończę swoją realizację.

Obecnie ludziom bardzo brakuje tego celu. Nie wiedzą, co robić. Wydaje się żyjemy, ale po co żyjemy? Wcześniej była walka o miskę zupy, o pozycję w społeczeństwie i tak dalej. Były różne rodzaje celów: realne lub wyimaginowane. A dzisiaj niczego takiego nie ma. Nie ma nawet znaczenia, jakie szmaty noszę. Nie mówi to nic o człowieku, z wyjątkiem polityków w krawatach. Dziś nie muszę się martwić o swój chleb powszedni, jakoś go gdzieś znajdę.

Nie ma się czego uczyć. Co mi to da? Mimo wszystko jest pełno bezrobotnych. Muzyka, literatura, balet, opera, malarstwo – to wszystko gdzieś uszło, upadło. Kto tego potrzebuje i kto się tym interesuje?

Większość ludzi objeździła pół świata. Co jeszcze interesującego może być dla nich w pozostałej części życia? Dlatego człowiek czuje się znudzony.  Nie ma celu w życiu. Wydaje się, że rozwinął się do tego stopnia, że ​​może objąć cały świat – siedzi w Internecie i może robić wszystko. W wyniku tego nie ma nic. Widzi, że nie ma po co żyć. Narkotyki dają jakieś zapomnienie… Czym może się zająć? Dlatego pada pytanie: „Po co żyjesz?” – to bardzo poważne, bolesne pytanie.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Energia wokół nas”