W czasie duchowego wzlotu człowiekowi specjalnie daje się przebłysk światła, aby mógł odczuć stan doskonałości. Przychodzi to jednak z góry, a nie dlatego, że sam na to zapracował. Dzieje się tak po to, aby wyraźnie odczuł właściwości Stwórcy, choćby w niewielkim stopniu poznał, czym jest duchowość, i na tej podstawie bardziej zagłębił się w Torę, w naukę, artykuły, listy, w cały materiał, który wcześniej był dla niego niezrozumiały.
A teraz powinien ten materiał przemyśleć, zrozumieć i rzeczywiście coś z niego wynieść. W zależności od tego, jak szybko i dobrze go wykorzysta oraz jak bardzo będzie chciał maksymalnie z tego wzlotu czerpać, otrzyma wiedzę, odczucia, zrozumienie.
A potem, gdy zostaje „opuszczony”, powinien zrozumieć, że otrzymuje stan przeciwny do wzlotu, oddalenie od Stwórcy, po to, aby odczuł, kim jest bez oddziaływania otaczającego światła. Mimo to otaczające światło, nadal go oświeca, żeby mógł zobaczyć, że nie rozumie, nie odczuwa i znajduje się w ciemności, w oddaleniu oraz upadku. Jest to również działanie otaczającego światła, od tyłu co nazywa się „achoraim”.
I wtedy, w stanie upadku, człowiek również powinien wykonywać swoją pracę, to znaczy nie pogrążać się w tym stanie, nie analizować swoich kelim, ponieważ można je poznawać jedynie w ich wzajemnym oddziaływaniu ze światłem. Jeśli, starając się wyjść ze stanu upadku, człowiek nie może uczyć się ani prowadzić wewnętrznej pracy, niech wykonuje fizyczne działania w grupie, w kuchni lub gdzie indziej.
Nawet jeśli robi to mechanicznie, rękami i nogami, nie potrafi angażować ani rozumu ani serca, wysiłki te będą uznane za prawdziwe duchowe działania w duchowym kelim, ponieważ jest to najwyższy stopień duchowego wyrażania siebie, do którego jest w tej chwili zdolny.
Kiedy jednak po okresie upadku, otrzymuje przebłysk światła z góry, nie powinien myśleć, że jest to rezultat jego własnej pracy, że sam wszystko przezwyciężył, zrobił i osiągnął. Z góry otrzymuje inny stan, w którym musi pracować, i być może, nazywa się wzniesieniem. Jeszcze nie wiadomo, czym naprawdę są wzniesienie i upadek.
Tych stanów nie powinniśmy oceniać według tego, czy znajdujemy się bliżej czy dalej od Stwórcy w zależności od pobudzenia z góry, lecz według tego na ile sami z własnego dążenia z dołu pragniemy zbliżyć się do Niego. Może się okazać, że podczas upadku człowiek dąży do Stwórcy bardziej, niż podczas wzniesienia, i wtedy upadek okazuje się wzniesieniem.
Z lekcji według artykułu Rabasza, 07.07.2026
Kategorie: Fragmenty z porannych lekcji, Praca duchowa