Artykuły z kategorii

Tę wojnę prowadzi za ciebie Stwórca

каббалист Михаэль Лайтман Księga Zohar, rozdział „Szmini”, p. 25) Prawa i lewa linia. Miłosierdzie i prawo. Ci, którzy dążą do Stwórcy – po prawej, bałwochwalcy – po lewej. Ten który dąży do Stwórcy, nawet jeśli grzeszy i upada, pozostaje po prawej stronie, nigdy nie łącząc się z lewą ani się z nią nie mieszając.

I dlatego jest powiedziane: „Wybaw mnie Swoją prawicą (prawą ręką) i odpowiedz mi”. Gdy bowiem wznosi się prawa, ten kto jest z nią związany, również się wznosi i zostaje wywyższony przez nią. Wtedy lewa strona podporządkowuje się, wraz ze wszystkimi, którzy za nią podążają. Jak powiedziano: „Twoja prawica (prawa ręka), Stwórco, kruszy wroga”.

Nie powinniśmy koncentrować się na lewej linii, ponieważ jeśli zaczniesz zagłębiać się w te pragnienia, będzie ci się wydawało, że coś wyjaśniasz i walczysz ze swoimi złymi właściwościami. Tymczasem wiążesz się z nimi – a to nie jest dobre.

Musisz starać się ich nie zauważać, jak gdyby nie istniały. Nie chcemy się nimi zajmować, i cały czas dążymy do prawej strony! I kiedy dążysz do duchowego celu, do zjednoczenia ze Stwórcą, do wyższego stopnia, do obdarzania – jego światło naprawi ciebie i twoje egoistyczne pragnienia (lewą stronę).

Sam nigdy nie zdołasz z nimi walczyć, dlatego lepiej się z nimi nie wiązać. Lewa linia budzi się w tobie tylko po to, abyś jeszcze mocniej przylgnął do prawej – taka jest nasza droga. A człowiek zwraca się do lewej linii i uważa się za bohatera, zdolnego pracować z tymi pragnieniami i je pokonać. Nie! To Stwórca pokona je za ciebie! Tę wojnę prowadzi Stwórca, a nie ty.

Nie mamy do tego sił. Ten, kto dąży do Stwórcy, jest mały i słaby, nie jest w stanie sam walczyć. Wszystko przygotowuje dla nas Stwórca, a my musimy tylko zapragnąć, aby to się stało i poprosić o to! Dlatego cała nasza praca nazywa się „pracą Stwórcy”, ponieważ to wyższa siła, wyższy stopień, Stwórca, wykonuje wszystkie działania, a my jedynie wyrażamy pragnienie, aby się dokonały.

Cała nasza praca polega na tym, abyśmy wcześniej tego pragnęli, co nazywa się: „Ja budzę świt”, jak koń który posłusznie rusza naprzód, z wyprzedzeniem wyczuwając wolę jeźdźca.

Z wieczornej lekcji według Księgi Zohar


Winda do świata duchowego

каббалист Михаэль Лайтман Rabasz, Szlawej Sulam, 1988, Artykuł 30, „Czego wymagać od zgromadzenia przyjaciół”: „Miłość do przyjaciół, zbudowana na fundamencie miłości do bliźniego, dzięki której można osiągnąć miłość do Stwórcy, różni się od zwykłej przyjacielskiej miłości.

Istota miłości do bliźniego nie polega na tym, aby przyjaciele kochali mnie, lecz na tym, że ja powinienem kochać przyjaciół”.

Z reguły podchodzimy do tego w naturalny dla naszego egoizmu sposób: „Niech oni pokochają mnie, a wtedy ja w odpowiedzi pokocham ich”. Czekam, aż dadzą mi przykład i dopiero wtedy będę gotowy naśladować ich. To tak jakby żądać od Stwórcy: „Najpierw się ukaż, a wtedy zrobię to, czego ode mnie oczekujesz”.

Jeśli występuje „jako drugi” kontynuuję to, co rozpoczęła grupa lub Stwórca, gdy się już przede mną odkryli, – oznacza to że działam egoistycznie. Od grupy powinienem oczekiwać jedynie dobrych wieści o wielkości celu. Nikt sam z siebie nie dostrzega tej wielkości, mówimy o niej tylko po to, aby świadomie podnosić siebie na ten stopień. I właśnie wtedy rozwijamy się samodzielnie.

Jeśli miłość do przyjaciół zostanie mi odkryta wcześniej, odpowiem na nią egoistycznie, tak jak odpowiedziałbym każdemu życzliwemu człowiekowi. Przecież przyjemnie mieć z nim do czynienia. Dlatego nie należy oczekiwać od grupy żadnych znaków przychylności.

Księga Zohar opowiada o uczniach rabina Szymona: kiedy się zebrali, początkowo odczuwali wobec siebie nienawiść, ale potem zaczęli się uczyć i ją przezwyciężać. Tak samo i my powinniśmy przekonywać samych siebie: „Cokolwiek widzę, widzę to w zwierciadle swojego egoizmu”. Każdy osądza, zgodnie z własnymi wadami. Dopiero potem dochodzimy do prawdziwej miłości, wznoszącej się ponad nienawiścią.

I dlatego najważniejsze jest, aby nie wierzyć własnym oczom i własnemu sercu. Po prostu nie zwracam uwagi na innych, niech robią, co chcą. Ja natomiast mam obowiązek postępować tak, jak uczą mnie moi nauczyciele. Jeśli będę oczekiwać czegoś od innych, nigdy nie zobaczę z ich strony niczego dobrego. Stwórca celowo sprawia, że zawsze dostrzegam w grupie złe rzeczy, ponieważ widzę je przez filtr swojego egoizmu.

Odczuwam odrzucenie i niechęć wobec przyjaciół, zupełnie nie mam ochoty jednoczyć się z nimi, siedzieć i rozmawiać z nimi, mam tysiące powodów by tego nie robić. Niemniej jednak muszę odsunąć wszystkie te przeszkody na bok, rozumiejąc, że jest to gra, którą celowo prowadzi ze mną Stwórca.

Jeśli trafiłem do środowiska ludzi, którzy mają duchowe pragnienie, oznacza to, że Stwórca ich wybrał. A skoro ich wybrał, to ja powinienem „przylgnąć” do nich. Jest to moje „łono”, w którym będę wzrastał. Nie ma innego wyjścia, muszę rzeczywiście włączyć się w przyjaciół, wierząc, że są wielkimi ludźmi pokolenia, najlepszymi przedstawicielami ludzkości, którzy przyszli, po to by mnie wznieść. Grupa jest windą, która unosi mnie do świata duchowego.

Z 5 lekcji kongresu „My!“, New Jersey


Kim jest Stwórca?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Mówimy, że stworzenie nie jest w stanie poznać Stwórcy. Kim zatem jest Stwórca i intencja dla obdarzenia?

Odpowiedź: Każda nienaprawiona właściwość w człowieku odpowiada naprawionej właściwości Stwórcy. Poznajemy, kim jest Stwórca, dopiero wtedy, gdy naprawimy swoje uszkodzone właściwości nadając im intencję dla obdarzenia. Jesteś w stanie poznać jedynie to, co obleka się w twoje kelim. Nie możesz poznać Stwórcy, pozostając nienaprawionym.

W miarę swojego naprawienia, upodobnienia się do Niego, poznajesz swoje naprawione naczynia, i wtedy dowiadujesz się kim jest Stwórca. Przy tym odczuwasz nie Jego samego, lecz swoje naprawione kelim: „Każdy osądza według miary swojego zepsucia”, oceniasz jedynie zgodnie z miarą naprawienia swoich naczyń.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 02.07.2026