Jak człowiek przybliżany jest do prawdy?
Pytanie: Co dokładnie dzieje się podczas siedmiu lat „sytych” i siedmiu lat „głodu”?
Odpowiedź: W ciągu siedmiu lat „sytych” i siedmiu lat „głodu” określam swój stosunek do pragnienia otrzymywania, do swojej natury. Zaczynam dostrzegać, że znajduję się pod władzą tego pragnienia, dostrzegam jak bardzo jego władza mi szkodzi i co przez to tracę.
Być może, w tym świecie odnoszę korzyści i świetnie sobie radzę dzięki pragnieniu otrzymywania, ale jednocześnie tracę duchowość. Jeśli zaczynam określać duchowość jako obdarzanie, jako zbliżanie się do siły obdarzania, jako miarę podobieństwa do Obdarzającego, wtedy pojawia się inna ocena intencji otrzymywania – na ile mi ona szkodzi, jeśli pragnę osiągnąć doskonałość i wieczność.
Wtedy stopniowo staje się dla mnie jasne, że w rzeczywistości stan, który pragnę osiągnąć, jest całkowitym przeciwieństwem tego, w którym obecnie się znajduję. Nie lubię tego stanu który nazywa się duchowością! Po prostu go nienawidzę! Jak można go nie nienawidzić, skoro w nim jest samo obdarzanie i żadnych myśli o sobie. O kim jeszcze miałbym myśleć? Może o tych, którzy siedzą tutaj wokół mnie i uczą się?! Skąd nagle miałoby się pojawić we mnie takie pragnienie?!
W miarę jak człowiek dokonuje w swojej duszy, coraz bardziej gruntownej analizy, widzi, jak bardzo jest to nierealne. Co wtedy mu pozostaje?
W ten sposób człowiek jest przybliżany do prawdy. Na chwilę zostaje mu odkryta prawda, a potem przez kilka miesięcy przyswaja ją, próbuje odsunąć od siebie te myśli, ale mimo wszystko w jakiś sposób ona w nim działa. Dlatego następnym razem przyjmuje ją już nieco łatwiej, to znaczy trochę mniej się jej boi, i zgadza się z nią w jednym procencie.
Mija czas i ponownie ma ukazane, czym jest intencja obdarzania, i znów przeżywa wstrząs: „Aż do tego stopnia obdarzać?! Nie myśleć o samym sobie?!”. I ponownie ze wszystkich sił stara się uciec od tej myśli, odsunąć ją od siebie zajmując się zwykłymi sprawami, uciec w rozpowszechnianie, studiowanie ksiąg, nie ważne co.
Jednak stopniowo w człowieku zachodzą pewne procesy i przyzwyczaja się do tej myśli jeszcze o jeden procent: „Może rzeczywiście tak jest? A może to będzie dla mnie najlepszy stan?”. Mimo wszystko nadal interpretuje to w następujący sposób: „Oddam wszystko, ale dzięki temu będzie mi dobrze”.
Z lekcji według artykułu Rabasza, 17.08.2026