Naprawiając swoją duszę
Zajmując się pracą duchową, coraz bardziej rozpoznajemy różne stany, wobec których wcześniej byliśmy absolutnie obojętni i których po prostu nie wychwytywaliśmy naszym nierozwiniętym szóstym zmysłem.
Teraz, gdy szósty zmysł zaczyna się rozwijać w każdym z nas, nawet jeśli nie osiągnął jeszcze takiego progu wrażliwości, przy którym otwiera się w pełni na duchowość, to mimo wszystko odczuwamy w nim różnego rodzaju zmiany. Nabrzmiewa on od obecności ogromnej różnorodności wszelkich rozróżnień i właściwości.
To nazywa się duszą, którą dosłownie rozwijamy poprzez swoje działania. Jedynie w świadomym rozwijaniu duszy, człowiek ma wolność wyboru i sam musi dokonać tego wyboru. Wyższe Światło z góry nie przyjdzie do ciebie, jeśli sam nie zapragniesz, aby przyszło i naprawiło twoją duszę, czyli nadało jej wewnętrzne rozpoznania (awchanot) oraz obdarzyło cię wrażliwością, która pozwoli ci odczuwać duchowy świat.
To światło będzie posyłać ci cierpienia, abyś odczuwał coraz większy brak duchowości. Nigdy jednak cię nie naprawi, jeśli najpierw nie wzniesiesz modlitwy, nie poprosisz o odczucie duchowości, zbliżenia się do niej, a następnie upodobnienia się do niej właściwościami i zlania się z nią.
Dusza nie może się rozwijać bez intensywnej pracy samego człowieka. Na czym więc polega ta praca? Na prośbie, na tym, co nazywa się modlitwą, wzniesieniem MAN, w odpowiedzi na którą otaczające światło naprawia duszę. I w miarę tego, co naprawiasz, zgodnie z tymi właściwościami, które rodzą się w twojej duszy, zaczynasz odpowiednio do nich postrzegać właściwości Stwórcy.
Jeśli naprawiłeś choćby jedno z 620 właściwości duszy, to w tej naprawionej właściwości odczuwasz Stwórcę. Wypełniając przykazanie, dokonując działania odpowiadającego tej naprawionej właściwości, łączysz się tym samym ze Stwórcą, odczuwając, że On napełnia twoją właściwość, czyli światło napełnia kli – naprawioną część duszy.
Z lekcji według artykułu Rabasza, 14.07.2026


Pytanie: