Powódź stulecia
Powodzie w Niemczech zdumiewają swoją siłą i szybkością z jaką wystąpiły. Liczba ofiar śmiertelnych rośnie z każdą godziną a zaginionych jest ponad tysiąc osób. Woda zatopiła drogi, rozmyła fundamenty, zawaliła mosty. Zniszczenie jest tak ogromne, jak po wojnie. A strefa powodzi rozszerza się coraz bardziej, kontynuując zdobywanie nowych obszarów w Niemczech, Belgii, Austrii.
To po prostu katastrofa. Dlatego uczymy się, że istnieje tylko jeden powód negatywnego nastawienia natury, to jest Wyższej Siły, Stwórcy, do nas – jeśli przekroczymy dozwolone granice. Natura chce widzieć nas w idealnym stanie: zjednoczonych, jak jeden człowiek z jednym sercem. I jest gotowa tolerować, jeśli trochę odbiegamy od tej jedności, ale tylko w pewnych granicach.
A jeśli przekroczymy te granice, to natura wychodzi z równowagi. I to jest to, co się dzieje i będzie się powtarzać. Weszliśmy w konfrontację z Wyższą Siłą, nie bierzemy pod uwagę naszych działań w odniesieniu do natury. I dlatego natura będzie coraz silniej protestować powodziami, pożarami, epidemiami i innymi klęskami, jak w egipskich plagach: „Krew, żaby, wszy…”.
Przed nami wiele podobnych kataklizmów, które będziemy musieli przejść w ciągu najbliższych 10-20 lat. Ale jednocześnie zaczniemy odczuwać, jak to zmusza nas do osiągnięcia równowagi. Historia egipskich plag powtarza się: wszyscy „Egipcjanie” w nas, egoistyczne siły, otrzymają dziesięć ciosów, dopóki nie podniesiemy rąk i nie powiemy: „Dosyć, nie jesteśmy już w stanie pozostawać w Egipcie!”
Być może było tam wygodnie i dostatnio, ale będziemy musieli stamtąd uciec. Skąd „stamtąd”? Ta ucieczka nie jest z obszaru geograficznego, a z relacji między nami: z nieuzasadnionej nienawiści do braterskiej miłości.
Ale dopóki nie dojrzejemy do tej ucieczki, będziemy musieli otrzymywać wiele ciosów, cierpień, problemów: powodzi, pożarów, wszelkiego rodzaju epidemii itp. Taka jest prognoza na najbliższe 10-20 lat. Do 2040 roku te katastrofy rozprzestrzenią się po całej kuli ziemskiej, w każdym kraju i regionie na swój sposób.
Widzimy, że w obliczu wspólnego nieszczęścia ludzie zaczynają pomagać sobie, okazywać solidarność. Ale natura wystawia nam znacznie większy rachunek: nie tylko trochę naprawić nasze życie i nasze relacje. Chodzi o kardynalną korektę charakteru człowieka, o naprawę swojej natury, o to, żeby odkryć, że wszyscy jesteśmy egoistami, i żebyśmy zechcieli sami nawiązać inne relacje między nami.
Jesteśmy zobowiązani stać się dla siebie milsi i dzięki tej życzliwej postawie między ludźmi będziemy wpływać na pozostałe poziomy natury: nieożywiony, roślinny i zwierzęcy, doprowadzając je do spokoju i harmonii. Takie będą konsekwencje zmian, które w nas zaszły, w naszych wzajemnych relacjach.
Myślę, że zajmie to dwadzieścia lat, ponieważ tego rodzaju zmiany nie mogą nastąpić z dnia na dzień. Przecież zaczynamy od dzisiejszego stanu, absolutnie przeciwnego, z całkowitej niechęci do brania pod uwagę natury, z niezrozumienia, że mamy do czynienia z systemem Wyższych Sił, które przyszły nas zmienić.
Nie widzimy w tym ręki Stwórcy i nie przyjmujemy tego jako pomocy dla naszego dobra, za którą powinniśmy być wdzięczni. Wszystkie problemy są konsekwencją tego, że przeciwstawiamy się sobie nawzajem, i dlatego jesteśmy przeciwstawni naturze.
Nie da się iść na skróty. Przecież niewolnictwo egipskie trwało wiele lat i zakończyło się poważnymi ciosami. Spójrzcie, jak faraon, czyli nasza egoistyczna natura, uparte kamienne serce, protestuje i nie chce ustąpić. Faraon niby się zgadza, pozwala nam już odejść do zjednoczenia i miłości. A potem cofa swoje pozwolenie i nie chce nas wypuścić, i wracamy do tego samego stanu.
W takim sporze będziemy musieli spędzić kilka lat. A poza tym trzeba brać pod uwagę, że teraz dzieje się to na skalę globalną, między wszystkimi narodami i państwami. Dopóki rządy i narody nie zaczną przekonywać się, będzie to wymagało czasu, wielu cierpień i ciosów. Przez Europę może przejść taki tajfun, że nic tam nie zostanie. Wszystko po to, aby ludzie ukorzyli się i zaakceptowali wypełnienie zasady miłości do bliźniego jak do siebie samego.
Z rozmowy z dziennikarzami, 18.07.2021

Problemy klimatyczne zmuszą nas do ograniczenia produkcji i podróży, spowodują też jeszcze większe napięcie między państwami. To kolejny powód, by zredukować produkcję i konsumpcję do poziomu „wystarczającego” – dla każdego i dla całej ludzkości. Natura nas naprawi!
Naszą jedyną bronią jest modlitwa. Tylko apel do Stwórcy może nam pomóc, nic innego nie działa. Czyżby istniała na świecie inna siła, która coś determinuje? Czy wiesz, co dodać od siebie by pomóc Stwórcy?
Pytanie:
Droga duchowa wymaga od nas, aby iść w przezwyciężaniu. Ale co dokładnie należy przezwyciężyć? – Przeszkody, które Stwórca stawia przed nami w każdej chwili. I On nie chce nam przeszkadzać, ale wręcz przeciwnie, pomaga, jak rodzic pomaga dziecku i daje mu pracę, aby stał się silniejszy i mądrzejszy, zrozumiał, jak ten świat działa, i mógł go wykorzystać w dobrym celu.
Miłość jest najwyższą formą zjednoczenia, maksymalnie możliwą między dwoma przeciwieństwami. Każdy z nas cały czas rośnie w swoim egoizmie i musimy go korygować, aby móc mimo egoizmu osiągnąć połączenie.