Stosunki międzyludzkie w epoce lockdownu


W odpowiedzi na jeden z moich ostatnich postów napisano, że z jednej strony mówię, że COVID-19 przybył, aby zmusić nas do pozostania w domu i po to, aby nas rozłączyć. Z drugiej strony mówię, że przyszedł, aby nauczyć nas, jak być bliżej natury. A jako, że jesteśmy istotami społecznymi czyli ludzka natura polega na łączeniu się z innymi, to tu pozornie ma powstawać sprzeczność, ponieważ nie można się połączyć, jeśli jest się zamkniętym w domu.

W jednym z fragmentów żydowskiej poezji, zatytułowanym „Idź mój ukochany”, czytamy: „Cała praca jest zawarta w początkowej myśli”. Oznacza to, że kiedy coś robisz, musisz myśleć o ostatecznym wyniku, który chcesz osiągnąć, zanim zaczniesz pracować nad jego osiągnięciem. W przeciwnym razie na pewno pójdziesz złą drogą.

To samo dotyczy COVID i tego, jak ludzkość powinna sobie z nim radzić. Prawdą jest, że ludzie są istotami społecznymi. Co więcej, celem ludzkości jest łączenie się w sposób, który przynosi korzyści zarówno jednostkom, jak i całemu społeczeństwu ludzkiemu. Ale aby osiągnąć ten cel, musimy wiedzieć, jak łączyć się w sposób, który przynosi korzyści. Jeśli łączymy się nieprawidłowo, szkodzimy sobie, społeczeństwu ludzkiemu i całej naszej planecie.

Obecnie nie ma wątpliwości, że łączymy się w niewłaściwy sposób. Szybki przegląd stosunków międzyludzkich na świecie ukazuje przerażający obraz wrogości, nadużyć, szaleńczych zabójstw i morderstw pomiędzy krajami i wewnątrz krajów, wyzysku finansowego, militarnego wyścigu zbrojeń, ambicji posiadania broni jądrowej, napięć społecznych związanych z rasą, depresji, ucisku, agresji i każdej możliwej do wyobrażenia formy złej woli. Ludzkie społeczeństwo jest pełne nieludzkości.

Do tej pory natura pozwalała nam, że tak powiem, „radzić sobie samemu”. Ale w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat stało się jasne, że albo nie chcemy, albo nie potrafimy się zmienić, a w naszych wysiłkach, by zniszczyć siebie nawzajem, zniszczymy także naszą planetę.

Co więc robią rodzice, kiedy ich dzieci nie przestają się kłócić i nie potrafią same dojść do porozumienia? Wysyłają je do oddzielnych pokoi. Oczywiście rodzice niczego nie pragną bardziej aniżeli zobaczyć, jak ich ukochane dzieci dochodzą do porozumienia i stają się najlepszymi przyjaciółmi. Ale jeśli wszystkie ich wysiłki, by zaprowadzić pokój między dziećmi zawiodą, muszą zakończyć walkę poprzez całkowite rozdzielenie dzieci. Następnie, gdy kłótnia się skończy, rodzice i dzieci mogą spokojnie zbadać swoje relacje i zacząć łączyć się w bardziej pozytywny sposób. Jednak nawet, gdy dzieci dostają pozwolenie, by na nowo się ze sobą połączyć, muszą pamiętać, że jeśli jeszcze raz źle się zachowają, ponownie mogą zostać odesłane do swoich pokoi.

Natura postępuje z nami podobnie jak ci rodzice. Nie ogranicza się już do „karania” nas na poziomie lokalnym, poprzez klęski żywiołowe czy inne lokalne kryzysy. Wysłała nam globalny cios, który wyłączył wrogie działania ludzkości w stosunku do innych i do natury. Tak jak w przypadku kochających rodziców z przykładu powyżej, nie chodzi o to, aby całkowicie odciąć nas od siebie. Wręcz przeciwnie, chodzi o to, abyśmy nauczyli się, jak pozytywnie łączyć się ze sobą, krok po kroku.

Jak tylko zaczniemy chcieć się pozytywnie łączyć, natura odpowie nam pozytywnie. Nie działa ona jak człowiek, ale bardziej jak maszyna, która reaguje na pewne bodźce. Wszystko, co działa podobnie do niej, wzbudza pozytywną reakcję natury, a wszystko, co działa przeciwnie do niej, wzbudza reakcję negatywną.

Ponieważ natura funkcjonuje jako harmonijny i zrównoważony system, jak pisałem w poprzednim poście, jeśli zbudujemy zrównoważone i harmonijne społeczeństwo ludzkie, natura nie będzie nakładać na nas żadnych ograniczeń i restrykcji. Ale jeśli będziemy upierać się przy znęcaniu się nad sobą nawzajem, to cóż, natura jest większym tyranem niż ktokolwiek z nas. Mam nadzieję, że dla dobra nas wszystkich, nauczymy się lekcji jaką dostajemy od natury i będzie to wcześniej, a nie po tym, jak zademonstruje ona swoją siłę.

Źródło: https://bit.ly/2Wue6RK


Dlaczego naturę nazywamy Stwórcą

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W Pana pracy „Podstawy Kabały” bardzo szczegółowo opisana jest metodologia, która zbliża człowieka do Stwórcy.

Ale współcześni menedżerowie, liderzy, dyrektorzy dość dalecy są od pojęcia Stwórcy i Jego wpływu na naszą rzeczywistość. Czy jest możliwa jakaś zasadnicza zmiana w takim podejściu?

Odpowiedź: Nazwijmy to wszystko nie Stwórcą, a Naturą. To znaczy to samo. Tylko Stwórcą nazywamy wyższe zarządzanie, dlatego że nie jest bezduszne – w tym sensie, że ma swój cel, swój zamysł. Dlatego mówimy: „To jest Wyższa Siła, Stwórca”. Ponieważ On ma zamysł, program, który jest ściśle realizowany.

Pod każdym innym względem możecie nazwać Go po prostu „Naturą” – ogromną, doskonałą Naturą, która zarządza każdą swoją częścią i popycha je do poznania jej doskonałości.

Dlatego można usunąć terminy „Stwórca” i „Kabała” i zapisać to w absolutnie jasnych, technicznych, naukowych terminach.

Byłbym z tego bardzo zadowolony, gdyż nie uważam się za osobę religijną, ponieważ Kabała nie ma nic wspólnego z religią, z judaizmem, ale mówi o Naturze. Bardzo wielu kabalistów pochodziło z narodów świata.

W przeciwieństwie stosunku do natury, który istnieje w nauce, w Kabale mamy do czynienia z postawą wobec natury jako posiadającej zamysł, cel i siły do realizacji swojego zamysłu. Dlatego nazywamy Naturę – Stwórcą.

Z wideokonferencji na temat nauki o zarządzaniu


Od czego zależy chęć studiowania Kabały?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Od czego zależy chęć studiowania nauki Kabały?

Odpowiedź: Dążenie do Stwórcy zależy od reszimo (duchowego zapisu informacyjnego), które odkrywa się w człowieku. To nie są po prostu pytania o sens życia i jego bezwartościowość, ponieważ odpowiedzi na nie mogą być czysto ziemskie.

W człowieku pojawia się natarczywe pytanie o istotę istnienia ponad to, aby napełnić siebie. Nie ma dla mnie znaczenia, jak będę żył, w jaki sposób będę się napełniać, co będę miał i jak zakończę swoje życie. Ważne jest dla mnie zrozumienie jego wewnętrznego sensu! Skąd ono jest, dlaczego jest mi dane? Czym jest to zjawisko – życie? Jakie ono jest? 

Kiedy to pytanie pojawia się w człowieku, to wtedy on naprawdę musi ujawnić zamysł stworzenia. To jest sam Stwórca – jest rzeczą niepojętą. Ale jeśli przyciągają człowieka pytania „Dlaczego? Po co? Jak? Przez kogo?”, wtedy przychodzi do nauki Kabały i pozostaje w niej.

A jeśli go przypadkowo przyciągnęło do Kabały poprzez inne pytania, mniej skupionymi na wewnętrznym sensie życia, wtedy on odchodzi. Dlatego jest powiedziane, że tysiąc wchodzi do ciemnego pokoju i tylko jeden pozostaje, idzie dalej do światła.

Z lekcji w języku rosyjskim, 04.04.2019


Jacy ludzie przychodzą do nauki Kabały?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Niektórzy uważają, że tylko ci, którzy mają wewnętrzną pustkę lub depresję, przychodzą do nauki Kabały, a szczęśliwi ludzie tam nie docierają.

Odpowiedź: Powiedz gdzie widziałeś szczęśliwych ludzi? Chyba tylko w domu wariatów. Wszyscy poważni ludzie rozumieją, że w życiu nie ma szczęścia. Trzeba go szukać, dlatego inaczej człowiek nie jest człowiekiem, jeśli nie chce zrozumieć sensu własnego istnienia. Inaczej jak odpowiesz na pytanie o sens życia?

Nie chodzi nawet o sens życia, ale o sens samego siebie: dlaczego istnieję?! To dwie różne rzeczy.

I takich ludzi jest wielu. Wśród moich studentów stanowią 100%.

Bardzo wielu ludzi zadaje sobie to pytanie, tylko nie mogą odpowiedzieć na nie. A ono pali się w nich, nawet nie podświadomie, ale wyrywa się z nich.

Komentarz: Zauważyłem, że ludzie, którzy przychodzą do nas z ciekawości, nie zatrzymują się na długo. Pozostają tylko ci, którzy przychodzą z własnych przeżyć, z poczucia pustki, z poszukiwania odpowiedzi na pytanie o sens życia.

Odpowiedź: W końcu pozostają ci, których naprawdę dręczyło pytanie o sens istnienia, reszta odeszła. Ale mimo wszystko dobrze, że byli, ponieważ to, co otrzymali tutaj, na pewno ponownie przejawi się i znów powrócą do Kabały. Nikt tego nie uniknie.

Z lekcji w języku rosyjskim, 12.02.2017


Planeta w ogniu


Kiedy chory ma gorączkę, konieczne jest nie tylko złagodzenie gorączki, ale także poszukanie przyczyny choroby. Kiedy planeta gorączkuje, nie wystarczy ograniczyć emisje – należy zrozumieć, na co choruje.

Chmura dymu i ognia unosząca się z pożaru w pobliżu Aten widoczna była przez setki kilometrów. W mieście musiano zamykać okna pomimo 40-stopniowego upału. W całym kraju już tysiące ludzi zostało bez dachu nad głową, а ogniska pożarów wciąż rosną.

Tego lata płoną lasy ze szczególnym rozmachem. Grecja, Turcja, Włochy, Ameryka, Rosja itd…  Co jeszcze mamy w wiadomościach?

Wyzwania środowiskowe wydają się nam zbyt ambitne. Nie widząc możliwości wpływania na to, co się dzieje, odsuwamy od siebie ciężkie ujęcia z ekranów. Ale na próżno. Globalne problemy sugerują ludzkości globalne rozwiązanie i pewnego dnia, pod presją Natury, będziemy musieli je zrealizować. Dlaczego więc nie teraz?

Oto wizualna ilustracja ze strony internetowej NASA – światowa mapa pożarów lasów w ciągu ostatniego miesiąca. Podobny obraz powtarza się każdego roku.

Dosłownie na dniach opublikowano szczegółowy, szósty z kolei raport Międzyrządowej Grupy Ekspertów ONZ na temat długoterminowych konsekwencji globalnego ocieplenia. Po raz pierwszy ocieplenie zostało uznane za „ustalony fakt”. Wpływ przemysłu na klimat również nie jest już kwestionowany.

Według naukowców, dziś już prawie wszystkie kraje borykają się z problemami środowiskowymi. Nasilają się ekstremalne zjawiska pogodowe. Przed nami dalsze topnienie lodowców, podnoszenie się poziomu oceanów, wzrost średnich temperatur, wzmożone huragany, susze, powodzie, nienormalne fale upałów i inne „przyjemności”.

Główny autor raportu Michael Wehner: „Niebezpieczne zmiany klimatyczne zachodzą tu i teraz. Jeśli myślicie, że to lato było złe, to lato, kiedy świat ociepli się o 3 lub 4 stopnie sprawi, że będziemy wspominać ten rok z nostalgią. Teraz nawet trudno sobie wyobrazić, jak może być źle. Niektóre części świata staną się niezdatne do mieszkania”.

Generalnie nie chodzi tu o to, aby zatrzymać proces a jedynie o to, aby go złagodzić. Jak? Poprzez redukcję emisji gazów cieplarnianych. A z tym zdecydowanie się nie zgadzam.

Człowiek i natura

Przede wszystkim ostrzeżenia o nadchodzących katastrofach wcale nie są „horrorami”. To nie globalne ocieplenie jest dziś negowane, ale jego antropogeniczne przyczyny powstania i proponowane sposoby zwalczania. Nie będę wchodził w te spory, ponieważ one pozostawiają korzeń sprawy poza nawiasami. Powiem tak: z jednej strony zainteresowani pragną osiodłać wznoszącą się falę klimatyczną, z drugiej nie można jej też lekceważyć. Trzeba działać. Ale jak?

Niemożliwe jest obniżenie temperatury planety nie stawiając prawidłowej diagnozy. A do tego należy zobaczyć obraz w całości. Przecież mówimy o jednym globalnym systemie, który obejmuje cztery poziomy: nieożywiony, roślinny, zwierzęcy i ludzki. Na pierwszych trzech poziomach system jest w stanie doskonale utrzymać dynamiczną równowagę zgodnie z wymaganiami aktualnej sytuacji. I tylko człowiek wyrywa się ze wspólnego szeregu.

Ale nie chodzi tu wcale o przemysł jako taki. W końcu ludźmi jesteśmy po to, aby się rozwijać, badać przyrodę i wykorzystywać jej prawa dla normalnego życia na planecie. Jest to przewidziane przez system – Naturę, która nas stworzyła.

Dlaczego więc wpada ona w tak przerażającą nierównowagę? Co tak naprawdę wytrąca ją z równowagi?

Aby to zrozumieć, musimy wyjrzeć na zewnątrz z tej skorupy dogmatów, w której jesteśmy uwięzieni od wczesnego dzieciństwa.

Tak, człowiek jest najwyższym ogniwem, ale nie jest zdobywcą Natury. Człowiek – to nie ten kto podporządkowuje jej niższe poziomy swoim zachciankom i kaprysom. Nie ten, który depcze Ziemię w dumnej ekstazie samozadowolenia. Człowiek jest czymś więcej. I urodził się dla czegoś zupełnie innego.

Zbyt długo pozostawaliśmy na etapie dorastania mając już opanowaną wiedzę o świecie, ale pozostając w niewoli infantylnych, bezcelowych żądań. Zaspokajając je, ignorujemy nasz prawdziwy potencjał – potencjał ducha, a nie ciała. Nie znamy granic w nasyceniu materialnych potrzeb, a prawdziwie ludzkie potrzeby, wręcz przeciwnie nie doceniamy i ignorujemy. W rezultacie nie jesteśmy panami Natury, a niewolnikami naszej własnej natury.

Kiedyś było to na porządku dziennym– ponieważ dorastaliśmy, a rozwój wymaga czasu. „Urodzony, aby pełzać, nie może latać” – a urodzony, by latać, ma przed sobą nieprostą drogę, zanim będzie mógł  wzlecieć nad siebie.

Tą drogą Natura doprowadziła człowieka do punktu, w którym musi stać się Człowiekiem. Musi się zmienić, wziąć odpowiedzialność za siebie i wejść w dorosłe życie. Nie ma już powrotu do dzieciństwa. Bez względu na to, jak bardzo będziemy się wzbraniać, będzie tylko gorzej. Bo Natura to prawa i one są niezmienne.

Ludzki potencjał

Człowiek to ten, który umie stawiać dobro innych ponad własną korzyść, który ceni wzajemne dawanie ponad miłość własną, ten kto doświadcza przyjemności, a nie fikcji, nie by „ratować duszę”, ale prawdziwej przyjemności – służąc innym w społeczeństwie, które czuje się jak zgrana rodzina. Przecież właśnie takie powinno być ludzkie społeczeństwo, prawda? Oto do czego doprowadziła nas Natura.

I dlatego nie ma sensu przenosić gospodarkę „na nowy tor”. Oszczędzanie energii, „zielone” technologie, walka z dwutlenkiem węgla, z wymieraniem flory i fauny, z topnieniem wiecznej zmarzliny, z zakwaszeniem oceanów – wszystko to jest tylko próbą pogodzenia się z gorączką, zamiast jej leczenia. Innymi słowy, próba ograniczenia się do niższych poziomów Natury w rozwiązaniu ludzkiego problemu.

Nie ma sensu. Przede wszystkim musimy robić to, co naprawdę od nas zależy – zmieniać relacje między ludźmi, naprawiać siebie. Tylko ludzki poziom jest do tego zdolny – i dzięki temu naprawi wszystko. Nie ma innych sposobów na rozwiązanie naszego konfliktu z Naturą. Niszczymy ją nie przez emisje i spaliny, ale przez nasz stosunek do siebie nawzajem i do niej.

Na naszych oczach elity zmieniają kurs, przygotowując się do nowych „wartości” klimatycznych. Ale brak równowagi jest spowodowany naszym egoizmem! I to jest właśnie to, czego wolimy nie dotykać.

I dlatego cała nasza walka jest fikcją. Jak powiedział wielki satyryk: „To, czego strzeżesz, jest tym, co masz”. Wszyscy „obrońcy” zainteresowani są nie zwycięstwem, ale kontynuacją walki. Mechanik samochodowy czeka na deszcz lub śnieg, ponieważ śliskie drogi, to wzrost klientów. Lekarz czeka na chorych. Politycy – na konflikty i kryzysy.

Wszystko opiera się na złym początku, wszystko jest zepsute. Mamy nadzieję pozbyć się paliw kopalnych, podczas gdy wszystkie nasze źródła energii, wszystkie nasze bodźce są z natury kopalne, archaiczne, nasycone egoistycznym spojrzeniem na świat. Nawet, jeśli będą co najmniej trzykrotnie „zielone“ – w sensie systemowym niczego to nie zmienia. W końcu wciąż jesteśmy tacy sami.

Co możemy

Klęski żywiołowe zdarzały się zawsze. Klimat na Ziemi nieustannie się zmienia. W rzeczywistości jest to kolosalny system, a na trzech pierwszych poziomach Natury jesteśmy w stosunku do niej słabi.

Ale jest jeszcze ludzki poziom. To poziom, na którym szybko stajemy się globalną, planetarną całością, ale my ciągle żyjemy według starych praw siły, wrogości, nienawiści i desperackiej chęci prześcignięcia się nawzajem.

Reagując na to, Natura gwałtownie wychodzi z równowagi i naraża nas na globalne zagrożenia. Nie są to już pojedyncze kataklizmy, ale seria katastrofalnych nieszczęść, które ustawiły się na progu naszej przyszłości. 

Pojedynczo byśmy je przeżyli, przetrwali, ale one przychodzą wszystkie naraz, jak w czasach plag egipskich. W pojedynkę nie niosłyby jasnego przekazu, ale dziś ich globalność, ich systemowość, ich wyraźna zgodność ze stanem ludzkości nie powinny umknąć naszym oczom.

Więc przyznajmy: mamy wspólne nieszczęście, ale nie klimatyczne, a ludzkie i bez odpowiedniego rozwiązania nie wyjdziemy z niego. W końcu Natura i tak przyciśnie nas do muru własnego egoizmu. Przyciśnie mocno, bezlitośnie. Ale mamy jeszcze czas, aby tego uniknąć. Mamy czas na zmiany w sobie, w społeczeństwie, w ludzkim poziomie systemu, od którego całkowicie zależą wszystkie inne poziomy.

Planeta płonie w ogniu egoizmu. Planeta jest w gorączce ludzkich sprzeczek, konkurencji, konsumpcjonizmu i głodu, hedonizmu i ubóstwa ducha, obojętności, nieprzejednania, wzajemnego odrzucenia, merkantylizmu. Gdzieś to wszystko jest ukryte, gdzieś wręcz przeciwnie, jest wystawione na pokaz. Ale istota w tym, że z takim bagażem nie da się przebić w przyszłość. Utknęliśmy na decydującym etapie powszechnego rozwoju ludzkości i przez naszą odmowę zmiany pogrążamy niższe poziomy Natury w chaosie.

A możemy jednocześnie przywrócić równowagę systemowi, jeśli zrównoważymy siebie – jeśli na ludzkim poziomie zaczniemy budować relacje międzyludzkie. Nikt tego za nas nie zrobi. I to jedyna rzecz, której potrzebujemy. Klimat w społeczeństwie determinuje klimat na planecie.


Po co studiować Kabałę?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego Pan postanowił zajmować się Kabałą?

Odpowiedź: Dlatego że chciałem poznać sens życia, dowiedzieć się gdzie można go znaleźć, jak sprawdzić, dla czego warto żyć? Te pytania bardzo mnie niepokoiły, nieustannie mnie ekscytowały. Chciałem wiedzieć, po co istnieję. Dlatego w końcu znalazłem Kabałę.

Poznałem kabalistów w Izraelu ale też na całym świecie, dużo podróżowałem, zadawałem pytania, badałem. Z czasem obroniłem swoją rozprawę doktorską na temat Kabały. Od tego czasu jestem znany jako kabalista.

Mam wielu studentów. Każdego dnia prowadzę lekcje z symultanicznym tłumaczeniem na wiele języków świata.

Z programu telewizyjnego „Spotkania z Kabałą”, 29.07.2021


Dla przyszłego pokolenia

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Całe swoje życie poświęcamy rozwojowi egoizmu. I co możemy zostawić dzieciom? Jak dokonać poprawnej korekty?

Odpowiedź: My, kabaliści, staramy się zapisać dla przyszłego pokolenia, a nawet dla naszego, metodę prawidłowego wykorzystania negatywnych sił człowieka i zewnętrznej pozytywnej siły, egoistycznej siły w nas i altruistycznej siły poza nami po to, aby naprawić człowieka, uczynić go harmonijnym z otaczającym społeczeństwem i z ogólną naturą.

Musimy to przedstawić już teraz, w tym pokoleniu. A następne pokolenie, w tym i nasze, zacznie je stosować i będzie dalej rozwijać wszystko w praktyce.

Z lekcji w języku rosyjskim, 17.05.2020


Kontakt z wielkimi kabalistami

каббалист Михаэль Лайтман W całej historii rozwoju ludzkości te same dusze schodzą do naszego świata i rozpowszechniają metodę Kabały. Dusza wielkiego kabalisty Baal HaSulama była, jak sam mówił, konsekwencją duszy Ari. A dusza Ari – konsekwencją duszy RASZBI.

Naśladowcami Baal HaSulama byli jego uczniowie, w szczególności jego najstarszy syn, Baruch Aszlag (Rabasz). A ja, jako uczeń Rabasza, kontynuuję to dzieło.

Pytanie: Czy Pan czuje swojego nauczyciela, Baala HaSulama?

Odpowiedź: Baal HaSulama – czuję do pewnego stopnia, a mojego nauczyciela Rabasza czuję bardzo blisko, jestem z nim w kontakcie.

Nie mówię o doznaniach fizycznych tj. o tym, że pamiętam jego zapach, głos, nawyki, komunikację z nim całymi godzinami, latami. Chociaż są to również doznania, które pozostają i są bardzo żywe, ponieważ wciąż jednocześnie przemijają i wzmacniają się poprzez pragnienie bycia z nim, odczuwania jego wewnętrznego świata. Taki stały kontakt na poziomie duchowym także wywołuje czasami czysto ziemskie wspomnienia.

Mogę przechowywać miliony ziemskich wspomnień z Rabaszem, ale nie są mi potrzebne. Mam bardziej wewnętrzny kontakt z nim, dlatego żadne ziemskie odczucia i wspomnienia nie mają sensu. Nie mogę powiedzieć, że tęsknię za jego słowami lub wizerunkiem, ponieważ istnieje wewnętrzna informacja, która przepływa między nami.

A o Baal HaSulamie nie powiedziałbym tego. Mam jego odczucie, mam zrozumienie na poziomie wewnętrznym. Ale odnosi się to bardziej do zrozumienia duszy, a nie do połączenia się z nią – kontakt jest bardziej na poziomie umysłu niż uczuć. A ze swoim nauczycielem Rabaszem- mam kontakt na poziomie uczuć.

Z programu telewizyjnego „Siła Księgi Zohar” №21


Fragmenty z porannej lekcji 28.10.2018, cz. 1

каббалист Михаэль Лайтман Duchową drogę przechodzi się wiarą ponad wiedzę. Otrzymana od nauczyciela wiedza, jak ją przejść, jest przeciwna mojej własnej wiedzy i uczuciom. Ale ja nie jestem w stanie porównać tych dwóch poziomów, dlatego po prostu kieruję się opinią wyższego.

Swoją opinię zachowuję, widząc różnicę między nimi, jest to wskaźnik mojego duchowego poziomu. Jest to warunek wzniesienia na pierwszy, najmniejszy poziom duchowy. A na kolejnych duchowych stopniach sprzeczność wzrasta coraz bardziej i bardziej, i tak do 125- ego stopnia.

Studiujący Kabałę wkracza na taką drogę, na której musi nabyć nową naturę, w przeciwieństwie do poprzedniej. I za każdym razem będzie to trudniejsze, ale tylko w taki sposób pracują wszyscy kabaliści, ponieważ jest to jedyny sposób wzniesienia się do Stwórcy nad egoizmem.

Teraz nadszedł czas, aby w praktyczny sposób realizować całą teoretyczną wiedzę, otrzymaną w ciągu wielu lat. I jeśli nie udaje się nam to, to należy prosić i modlić się za siebie nawzajem, ponieważ tylko Stwórca może nam pomóc. Dlatego posyła nam wszystkie stany poprzez nauczyciela. Podążamy ściśle według tego, co jest napisane w księgach, i musimy zacząć praktycznie realizować tę teorię w nas samych.

* * *

Jeśli grupa nie postępuje zgodnie z radą nauczyciela, to nie istnieje. Jeśli grupa nie buduje siebie według kanonów Kabały, to nie jest to kabalistyczna grupa, a po prostu koło filozoficzne, w którym studiują jak na uniwersytecie.

* * *

Religijna wiara – jest to psychologiczne, nieuzasadnione przekonanie. Przecież przy istnieniu dowodów staje się to już wiedzą, a nie wiarą. Wierzący przyjmują wiarę w istnienie boga jako wiedzę. A dla kabalisty bóg – to wiedza. Teraz wiem, że boga nie ma, a kiedy się dowiem, że On jest, to On będzie. Ponieważ wszystko istnieje tylko w odniesieniu do poznającego człowieka.

Istnieje ogromna różnica pomiędzy wiarą i wiedzą w nauce Kabały i w zwykłym życiu. Kabała jest poza czasem, przestrzenią i ruchem, dlatego w niej nie działa nasza ziemska logika. W duchowej przestrzeni funkcjonuje inna logika, oparta na podobieństwie.

Dlatego nie możemy teraz zrozumieć, czym jest „wiara ponad wiedzę”. Dlatego należy podnieść się nad naszą naturą w naturę Stwórcy, a to jest znacznie trudniejsze niż zrozumienie teorii względności Einsteina.

Einsteina może ktoś rozumie – są tacy ludzie na świecie, choć nieliczni. Ale żeby zrozumieć Kabałę trzeba zdobyć nowe narzędzia percepcji. Chociaż teoria względności Einsteina jest na wysokim poziomie, to nie wykracza poza granice naszego świata. A Kabała jest poza naszym światem, dlatego dla niej konieczne jest zdobycie nowych zmysłów i odpowiednio do nich nową wiedzę, aby móc w niej pracować.

Są to zmysły i wiedza Stwórcy zamiast zmysłów i wiedzy człowieka. Te dwa poziomy muszą istnieć w nas jednocześnie: jeden nad drugim. Wiara ponad wiedzą sugeruje wykorzystanie serca i umysłu, jak gdyby istniejących u Stwórcy, i sterowanie nimi ponad naszą ziemską wiarą i wiedzą.

* * *

W Kabale nauczyciel bierze ucznia za rękę, jak dorosły bierze dziecko, które uczy się chodzić, i pomaga mu zrobić pierwsze kroki. Nauczyciel podąża razem z uczniem, dając mu swoją głowę, a uczeń podąża za nauczycielem, jak ciało za głową. Oczywiście jest to możliwe tylko wtedy, gdy uczeń się z tym zgadza.

Stopniowo, po przejściu pierwszych etapów, uczeń zaczyna odczuwać je w sobie, odpracowywać, co nazywa się: „Z Twych czynów we mnie poznaję Ciebie”. W taki sposób uczeń zdobywa doświadczenie, dzięki któremu zdobywa rozum, jak powiedziano: „Mądrość przychodzi tylko z doświadczeniem”. Stopniowo uczeń dorasta i może już poruszać się sam.

Teraz naszym zadaniem jest być w łańcuchu: ja biorę was za rękę i wy idziecie za mną. Tylko tam można odnieść sukces. Wiara w nauczyciela pomaga przejść przez etapy, z których uczeń rozumie, co to jest „wiara ponad rozumem”.

Nauczyciel „przeżuwa” dla ucznia wyjaśnienia, tak jak dorosły uczy dziecko. Najważniejsze, aby zacząć praktycznie wypełniać rady nauczyciela, nawet wbrew swojemu pragnieniu. Ten, kto jest zdolny do takich działań przeciwko swojemu egoizmowi, będzie rozwijał się.

Nadmierne wyjaśnienia ułatwiają uczniowi wykonywanie porad nauczyciela, pozwalając przyjąć to w rozumie, i w taki sposób pozbawiają go możliwości pójścia drogą wiary ponad wiedzą. Dlatego nie powinno się tego robić.

Z porannej lekcji 28.10.2018


Co oddziela nas od szczęścia

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: W 20 krajach świata przeprowadzono badanie, zadano pytanie: „Jakie problemy na świecie najbardziej cię niepokoją?”

36% badanych uważa, że głównym problemem jest pandemia; 34% – ubóstwo, nierówność społeczna; 32% – korupcja finansowa i polityczna; 30% – przestępczość i przemoc; 22% – opieka zdrowotna; 17% – edukacja; 15% – podatki; 11% – kontrola i tak dalej; 9% – zagrożenie środowiska.

Nie ma takiego pytania, że wychowanie jest głównym problemem. A Pan ciągle mówi, że to jest problem.

Odpowiedź: Jest to najważniejszy i jedyny problem. Ludzie nie rozumieją, że nasze wychowanie zmieni świat. Zmiana świata polega na zmianie człowieka.

Pytanie: Ale ludzie mają dzieci, widzą, co się dzieje wokół. Dlaczego nie wchodzi im to do ich świadomości?

Odpowiedź: Ponieważ jest to sprzeczne z naszym egoizmem.

Pytanie: Czyli przez nasz egoizm – dotyka nas problem pandemii, ubóstwo, nierówność społeczna? To, co dotyczy tylko mnie…

Odpowiedź: Tylko mnie i nie obchodzi mnie wszystko inne, tylko i wyłącznie własna skóra.

Pytanie: W jaki sposób chce Pan doprowadzić ludzkość do jakiejkolwiek zmiany?

Odpowiedź: Z jednej strony to bardzo proste. Należy tylko pokazać, że to jedyny problem, który oddziela nas od szczęścia. To wszystko. Jeśli my zmienimy się, zmieni się też świat, wszystko się zmieni: wirus zniknie, i wszystkie inne problemy. Wszystko zniknie.

W przeciwnym razie czeka nas długa droga cierpienia, która mimo wszystko nauczy nas, że musimy się zmienić. W zmianie człowieka ukryty jest klucz do zmiany świata. Nie ma innej opcji.

Jest to długa droga cierpienia, dopóki nie uświadomimy sobie tego.

Pytanie: A co stanie się z człowiekiem w wyniku cierpienia tej długiej drogi?

Odpowiedź: Człowiek zacznie uświadamiać sobie, co dokładnie jest przyczyną jego złych stanów. Uświadomi sobie, że przyczyną wszystkich problemów na świecie jest jego egoizm, jego zły stosunek do innych.

Pytanie: Czy jest Pan pewien, że w wyniku cierpień człowiek to zrozumie? W wyniku wielkiego cierpienia.

Odpowiedź: Tak, ale to długa droga.

Pytanie: Czy uważa Pan, że inaczej człowiek nie usłyszy?

Odpowiedź: Część usłyszy. Wydaje mi się, że obecnie można już tworzyć takie społeczeństwa, kręgi, które żyłyby w taki sposób, wiedząc że zmiana człowieka jest podstawą do zmiany świata.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 01.07.2021