Moje myśli na Twitterze, 13.01.2021

To wielka radość widzieć, że większość ludzi jest przeciwna szczepieniom – nikomu nie wierzą. Wszystkie organizacje pokazały, że są skorumpowane i troszczą się tylko o siebie. To objawienie zła, egoizmu. I jest to bardzo cenne – to jest początek końca naszego społeczeństwa, bo ludzie sami zniszczą jego egoistyczną formę.

Nie ma i nie będzie więcej przełomów. Minął już czas wielkich odkryć. Następny przełom nastąpi dopiero poprzez zmianę w samym człowieku – w jego pracy z samym sobą, w zmianie z jego egoistycznego „ja” na altruizm. Ta zmiana pociągnie za sobą wszystkie odkrycia nowych czasów. W przeciwnym razie czeka nas stagnacja…

Stwórca wywrócił się na lewą stronę – stworzył w ten sposób coś, co jest Mu przeciwne – egoizm. Musimy zbudować siebie na nowo – przeciwnych teraz, do Stwórcy – aby się do Niego upodobnić. W ten sposób Stwórca pomaga nam, wydobywa w nas wartości przeciwne Jemu (Ego) w kolejności ich właściwej, stopniowej korekty.

2021rok. Staje się oczywiste, że jest praca tylko dla części ludzi. Reszta musi zbudować nowe społeczeństwo. Między sobą. Oznacza to, że uczenie tego i budowanie nowych relacji własnymi siłami oraz nowych ludzi z siebie samych – to najważniejsza rzecz, która wydarzy się, i zaczniemy ją w tym roku.

Pandemia oddzieliła wszystkich od wszystkich niezależnie od rodzaju połączenia. Ale właśnie dzięki temu potrzeba prawdziwego połączenia, między wszystkimi, stanie się oczywista. Po uświadomieniu sobie tego, ludzkość zacznie pracować nad sobą.

Ogłoszenie totalnej kwarantanny jest przyznaniem się do całkowitej porażki, totalnego chaosu w systemie podejmowania decyzji przez rząd. Wszyscy tak myślą! Tak będzie, dopóki ludzie nie zdadzą sobie sprawy, że rozwiązaniem jest jedność społeczna, a nie bezpośrednia wojna z wirusem.

2021 to rok, w którym świat przechodzi od gospodarki rynkowej i informacyjnej do bliskości społecznej i osobistej – dopóki ludzie nie zaczną zbliżać się do siebie ponad wszelkimi granicami. To nie są fantazje, ale prawdziwy krok naprzód w realizacji planu natury odnośnie rozwoju człowieka – w kierunku pełnego zjednoczenia z systemem ADAM.

Cieszę się z nieustannie pojawiających się niepokojów, bo właśnie nad nimi wciąż na nowo staram się o połączenie z przyjaciółmi, a przez nich – ze Stwórcą. Nie chcę, żeby egoizm się skończył. Cieszę się, że istnieje i ponad nim mogę pokazać swoje nastawienie, miłość do Stwórcy.

Covid” w Izraelu: kraj „upadł” w zły sposób – epidemia wyprzedza szczepienia. Tak powinno być – całe zło na świecie bierze się z rosnącego braku podobieństwa do Stwórcy. A podobieństwo zależy od aspiracji Żydów – a poprzez nich – do wszystkich ludzi na świecie. Badaliśmy to na początku pandemii. Losy świata zależą od Żydów!

Niedawne zachowanie mas mediów głównego nurtu, jest ewidentnie ukierunkowanym rządem Stwórcy. Ponieważ przez to zaczęto restrukturyzować społeczeństwo, z powodu objawienia zła i braku edukacji. Spowoduje to pojawienie się nowej generacji w świadomym wzniesieniu się ponad egoizm.

Rok 2021 obnaży koniec globalnego systemu finansowego. Nie ma się gdzie dalej rozwijać. Rozwój. Inwestowanie środków. Socjalizm powstanie na całym świecie – ale nie w stylu sowieckim – dyktatorskim, raczej w kierunku porządku społecznego opisanego przez Kabałę.

Problem ludzkości polega teraz na uświadomieniu sobie, że jedyne słuszne wyjście z kryzysu polega na poprawieniu relacji międzyludzkich z egoistycznych na altruistyczne. Powrót do relacji biznesowych bez poprawiania relacji międzyludzkich doprowadzi do ogromnego kryzysu!

https://twitter.com/LaitmanPolska


Czas odkrycia serca

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Piszą do Pana: „Michael Laitman, Pan czyni Kabałę prymitywną, kiedy chce ją Pan odkryć dla wszystkich. Kabała jest dla wybranych, jest to wewnętrzna część Tory. A Pan wynosi ją na świat. Niech Pan tego nie robi!”.

Odpowiedź: Ja bym Pana posłuchał, ale książki kabalistów mówią o czymś innym. Właśnie o tym, że nadejdzie czas – mówiono to już tysiące lat temu – kiedy Kabała będzie otwarta dla wszystkich. W Torze jest powiedziane: „I poznają Mnie od małego do wielkiego. I dom Mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów świata”. I tak dalej. Tak więc nie za bardzo Pan ma rację.

Pytanie: Więc to są właśnie kabalistyczne wypowiedzi?

Odpowiedź: Oczywiście. Albo wypowiedzi króla Dawida, albo starożytnych kabalistów, albo Księgi Zohar.

Pytanie: Ale to mówili kabaliści. I król Dawid jest także dla Pana kabalistą?

Odpowiedź: Oczywiście kabalistą! Poznający Stwórcę, piszący takie rzeczy, które odkrywają nam Wyższy Świat!

Komentarz: Ale ten list jest wyraźnie napisany przez osobę, dla której jest zakaz, aby studiować Kabałe.

Odpowiedź: To jego sprawa.

Pytanie: Czy w zasadzie jest Pan pewny, że nadszedł czas na absolutne, całkowite ujawnienie tej nauki?

Odpowiedź: I to jest również powiedziane przez kabalistów.

Pytanie: A to, że Pan naucza absolutnie wszystkich?

Odpowiedź: I o tym też jest powiedziane: „I wszyscy poznają Mnie”

Pytanie: Czy uważa Pan, że ten czas właśnie teraz nadszedł?

Odpowiedź: I to też oni mówią. Ja nie mówię niczego od siebie, wszystko oni mówią.

Pytanie: Czy Jest Pan pewny, że teraz nadszedł czas – ostatniego pokolenia? A może jednak jest to pomyłka?

Odpowiedź: Jeśli oni tak mówią, to ja podążam za tym.

Pytanie: A czy oni mówią, że ten czas nadszedł właśnie teraz?

Odpowiedź: Tak. Ja byłem uczniem ostatniego wielkiego kabalisty – Rabasza, i to, co od niego otrzymałem, przekazuję to dalej.

Pytanie: Czy Rabasz miał tą pewność, że „drzwi się otworzą“?

Odpowiedź: Niewątpliwie!

Komentarz: Mimo to Rabasz miał małą grupę…

Odpowiedź: On nie mógł sobie na więcej pozwolić. A ja nie czuje siebie w niczym ograniczony. Inny czas.

Komentarz: Tak. Ale wywołał Pan na siebie wiele strzał.

Odpowiedź: To nie ma znaczenia. Ale to wszystko zadziała.

Pytanie: Dlaczego właśnie dzisiaj nadszedl czas na ujawnienie?

Odpowiedź: Dlatego że świat staje się globalnym, integralnym, wzajemnie powiązanym. I potrzebuje prawidłowych relacji między ludźmi. A właśnie o tym mówi Kabała – jak to zrobić, jak dojść do dobra i wzajemnej miłości.

Pytanie: Czy to jest tajemna wewnętrzna nauka?

Odpowiedź: Nie ma nic tajemnego. To, czego my nie odkryliśmy, nazywa się tajemnicą. Dlatego nauka nazywa się tajną, ponieważ odkrywa każdą tajemnicę.

Pytanie: A kiedy mówi się, że to jest wewnętrzna część Tory, to o czym się mówi?

Odpowiedź: Że jest ta Tora, której niemożliwym jest czytać po prostu oczami, a trzeba jeszcze otworzyć serce.

Pytanie: To znaczy, że teraz nadchodzi czas otwarcia serca?

Odpowiedź: Tak. Otwarcie oczu nie wystarczy. My dochodzimy do takiego stanu, że świat potrzebuje otwarcia serc.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 23.11.2020


Machsom czy ostateczna naprawa?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jaki jest głębszy stan w stosunku do poprzedniego: przekroczenie machsom czy ostateczna naprawa?

Odpowiedź: Oczywiście, że ostateczna naprawa.

Przekroczenie machsom – to bardzo poważny etap, skok w rozwoju człowieka, w rozwoju duszy, ale tego nie da się porównać z tym, co będzie dalej.

Machsom jest tym, co teraz znajduje się przed nami – pierwszy stopień. A głębiej i wyżej jest to, co jest bliżej Stwórcy.

Z programu telewizyjnego „Zapytaj kabalistę”, 31.12.2018


Zaakceptować zasady gry

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: To ciekawe: Stwórca stworzył dla nas grę, czyli zło i zasady gry według których powinniśmy grać. Gdzie jest tu wolność wyboru? Co zależy ode mnie?

Odpowiedź: Wolność wyboru nie polega na graniu według zasad Stwórcy, ale na tym, że akceptujesz te zasady gry i postępujesz według nich. Możesz ich nie zaakceptować, ale wtedy ciosy losu będą cię do tego popychać. Nikt nie mówi, że jesteś wolny.

Z programu telewizyjnego „Zapytaj kabalistę”, 31.12.2018


Tora: oryginał czy tłumaczenie?

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy Torę należy czytać tylko w oryginale? Czy bezużyteczna jest próba zrozumienia sensu Tory, podobnie jak Księgi Zohar w tłumaczeniu na język rosyjski?

Odpowiedź: Nie ma sensu czytać Tory zarówno w oryginale, jak i w tłumaczeniu, ponieważ i tak człowiek nie zrozumie tego, co tak naprawdę ona chce mu powiedzieć. Dlatego, aby studiować Torę w jakimkolwiek języku, należy najpierw studiować Kabałę. Wtedy zrozumiemy sens ukryty w Torze.

Z programu „Zapytaj kabalistę”, 20.03.2019


Czy Ameryka jest na granicy wybuchu wojny domowej?

Ameryka stoi w obliczu burzliwych czasów. Szturm na Kapitol Stanów Zjednoczonych wywołał alarmy o możliwej wojnie domowej, podczas gdy Demokraci zwiększyli presję na usunięcie prezydenta Trumpa ze stanowiska, niecałe dwa tygodnie przed końcem jego kadencji w Białym Domu. Jeśli ciśnienie wewnętrzne będzie dalej rosło, sytuacja może zacząć wyglądać jak siedzenie na beczce z prochem, która może eksplodować we wszystkich kierunkach. Jedynym sposobem uniknięcia katastrofy jest znalezienie wspólnej płaszczyzny z korzyścią dla wszystkich.

Czy można więc zapobiec wojnie w Ameryce? Jest to możliwe tylko wtedy, kiedy dojdzie do rozpoznania zła i destrukcyjnej siły w egoistycznych relacjach, w których jedno odnosi sukces kosztem drugiego.

Jeśli kolejna administracja rozpocznie prześladowanie poprzedników i podejmie próbę zniszczenia pozytywnych elementów z poprzednich rządów, to takie działania są dyktaturą a nie demokracją. Rozwiązaniem nie może być przemoc i zemsta z jakiejkolwiek strony. Zwiększyłoby to tylko polaryzację i wrogość na poziomie społecznym, a także miałoby głębokie reperkusje gospodarcze dla całego kraju.

Obecnie prawą i lewą stronę dzieli przepaść, więc nie ma magicznego rozwiązania, które mogłoby ją zniwelować jak za sprawą połknięcia pigułki przywracającej spokój. Nie ma takiego rozwiązania, więc dialog między obiema stronami wydaje się teraz niewystarczający. Media zagrzewają do konfliktu a ani wśród Demokratów, ani wśród Republikanów nie ma nikogo kto działałby na rzecz złagodzenia sytuacji.

Amerykanie dają nam teraz przykład tego, jak ludzkość będzie wyglądać, jeśli będzie kontynuować swoje działania wytyczone spotęgowanym i nieokiełznanym egoizmem, w którym jedna strona chce kontrolować, obezwładniać, a ostatecznie nawet zniszczyć drugą. Niekontrolowalna wzajemna nienawiść może tylko doprowadzić do ślepego zaułka, do wojny. Dziś widzimy niebezpieczne oznaki polaryzacji, podobne do sytuacji, jaka miała miejsce podczas wojny secesyjnej między północnymi a południowymi stanami 160 lat temu; z tą różnicą, że teraz dzieje się to między dwiema frakcjami politycznymi bez cienia pojednania na horyzoncie.

Na świecie jest wielu zainteresowanych, którzy ucieszyliby się, gdyby w Stanach Zjednoczonych wybuchła wojna. Ci o których mowa, dla własnej ekonomicznej i nacjonalistycznej dominacji, chcą aby Ameryka zaczęła płonąć od wewnątrz. Meksyk zyskałby bardziej otwarte granice, podczas gdy Chiny, Rosja, a nawet Europejczycy skorzystaliby na słabym narodzie amerykańskim.

Czy można więc zapobiec wojnie w Ameryce? Jest to możliwe tylko wtedy, kiedy dojdzie do rozpoznania zła i destrukcyjnej siły w egoistycznych relacjach, w których jedno odnosi sukces kosztem drugiego. Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że prawica i lewica istniały w społeczeństwie ludzkim od czasów starożytnych i od tamtego czasu coraz bardziej się od siebie oddalają. Przecież obie te linie są egoistyczne, a egoizm wraz z rozwojem staje się coraz bardziej wymagający. Ta walka się nie skończy. Dlatego musimy nauczyć się równoważyć te siły i dojść do środkowego punktu zbieżności, w którym ujawni się równoważąca siła natury.

Jeśli ludzie zrozumieją, że osiągnięcie tej środkowej linii między sprzecznymi stanowiskami jest warunkiem pomyślnej i pokojowej Ameryki, inaczej będą postrzegać swoich przeciwników. Zobaczą, że wszystko, co negatywne i pozytywne, dzieje się tylko po to, aby popchnąć nas do tak korzystnego celu, do ogólnego postępu społeczeństwa.

Życie jest zaaranżowane według tej zasady. Tak zostało stworzone w przyrodzie, także w atomie. Elementarna cząstka w każdej materii składa się z cząstek ujemnych i dodatnich, plus i minus oraz wiele neutralnych cząstek zwanych neutronami. Równoważą protony i elektrony, dodają im wagi, masy i stabilności, dzięki czemu atom może istnieć. Nie możemy więc zmienić natury, ale dla pokojowego współistnienia możemy się od niej uczyć i naśladować jej harmonijne funkcjonowanie. Nie ma nic do stracenia, a wszystko do zyskania.

Źródło: https://bit.ly/3qdqXRm


Kto mną rządzi? Część 4


Spróbuj żyć w swojej duszy, a nie w ciele

каббалист Михаэль Лайтман Piszą do Pana: „Zmarł mój bliski przyjaciel, Żyd i po raz pierwszy znalazłem się na cmentarzu żydowskim. Jego rodzina zdecydowała się pochować go zgodnie z żydowską tradycją. Pierwszym ciosem było dla mnie to, że został pochowany następnego ranka. Gdzie oni wszyscy się spieszyli? Nikt nie miał czasu pożegnać się z nim.

Potem to cięcie ubrań na cmentarzu – dlaczego? A to, że bez trumny wrzucają ciało do ziemi, po prostu zawijają je w jakąś szmatę i zakopują? Te zwyczaje wydają mi się jakoś nieludzkie, nie mają ciepła pożegnania, wszystko dzieje się szybko, bez miłości. Czemu? Przecież Żydzi są tacy rodzinni i serdeczni, a tu tylko taki chłód”.

Odpowiedź: Po pierwsze, to naturalne, że człowiek jest pochowany nie w trumnie, ale w ziemi. Jak jest powiedziane: „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”. I nie ma nic bliższego naszemu zwierzęcemu ciału, już martwemu, niż ziemia. Należy pozwolić człowiekowi normalnie rozłożyć się w tym środowisku. Zniknąć. Całkowicie się rozłożyć.

Musisz obrócić się w proch, aby nic z ciebie nie zostało. To jest pierwsza rzecz.

Po drugie, musimy jak najszybciej pochować zmarłych. To, co powiedział, że zrobiono to następnego dnia, nie jest już żydowskim zwyczajem. Obowiązkowo należy zrobić to tego samego dnia, tego samego wieczoru. Jeśli na przykład ktoś niespodziewanie zmarł, bez względu na sposób, o godzinie 20 lub 22 – pochować go przed północą. Tak szybko, jak to możliwe.

Pytanie: Skąd taka prędkość? Nie pożegnać się ze zmarłymi?

Odpowiedź: Nie musisz się z nim żegnać i nie musisz go widzieć! Nie! Ciało nie jest dotykane. Życie opuściło ciało – ciało jest już uważane za nietykalne. To jest nieczyste.

Pytanie: A fakt, że ubrania są cięte?

Odpowiedź: To jest znak żałoby. Rozrywanie ubrań.

Pytanie: A dlaczego, czy może Pan wyjaśnić to z punktu widzenia Kabały?

Odpowiedź: Ubranie nazywane jest „lewusz” – to jest zewnętrzna forma duszy. A ponieważ nasza kochana osoba opuściła nas, część naszej duszy poszła z nią.

Pytanie: A dlaczego on pisze, że w tym jest trochę taki chłód, nie ma ciepła, nie ma szacunku dla ciała.

Odpowiedź: Dlaczego nie? Wręcz przeciwnie, jest to szacunek dla ciała, tylko w formie, której on nie rozumie.

Tu nie chodzi o to, by traktować martwe ciało, jak żywe, ale to, co należy spełnić wobec martwego ciała, trzeba to wszystko zrobić. Taki jest nasz stosunek do zmarłych. A poza tym robi się to w taki sposób, aby każdy człowiek, który stracił życie, był traktowany równo z innymi. Nie jest pochowany we wspaniałym ubraniu ani w złotej trumnie. Nic z tego!

Co więcej, robią wszystko, co w ich mocy, aby ciało jak najszybciej rozpadło się.

Komentarz: I wtedy przychodzi mi na myśl faraon…

Odpowiedź: Wręcz przeciwnie. Wręcz przeciwnie.

Komentarz: Tak. Był Pan też w piwnicach Ermitażu. Tam są też mumie i ogólnie można nawet rozpoznać rysy twarzy. Więc wiedzieli, jak je zachować. Oznacza to, że ludzkość ma zupełnie inne podejście.

Odpowiedź: Odwrotne.

Pytanie: Dlaczego?

Odpowiedź: To jest, powiedziałbym, oda do egoizmu.

Pytanie: Oda do egoizmu, tak. O tym chciałem porozmawiać. To jest oda do egoizmu – pogrzebać go z honorem?

Odpowiedź: Oczywiście! Oznacza to, że jest wieczny, jest doskonały, nadal istnieje. Pochowamy z nim jego sługi, konie i wszystko inne. Ugotujmy, usmażmy mu kilka potraw i tak dalej.

A Żydzi wręcz przeciwnie, mają nawet taki zwyczaj: umieszczać wapno razem z ciałem w ziemi, aby organizm szybciej się rozkładał.

Pytanie: To znaczy, że powinno jak najszybciej ulec zniszczeniu?

Odpowiedź: Tak. Oderwać się od naszego najniższego, najgorszego świata. To znaczy owinąć w szmatę i zwykłe białe płótno, nic więcej, włożyć do ziemi i zakopać.

Komentarz: Świat nie zaakceptował tej wielowiekowej tradycji.

Odpowiedź: Oczywiście. Ponieważ jest to dalekie od egoizmu. Egoizm nie pozwala na lekceważenie ciała.

Komentarz: To znaczy, żyjemy w świecie, który szanuje ciało. Z listu nawet widać, że nie ma ciepła, wszystko jest bardzo zimne. Musimy pożegnać się z ciałem.

Odpowiedź: I nic tu nie ma. Oto martwa skorupa, która jest bezwartościowa, i która powinna zgnić jak najszybciej. Nie trzeba się z nią w żaden sposób liczyć. Wszystko, co jest przeszło do duchowego korzenia i tam jest.

Pytanie: Czy możemy to nazwać, że następuje reinkarnacja duszy? To znaczy, że ciało szybciej się rozkłada, a dusza szybciej powróci do przyszłej naprawy.

Odpowiedź: Oczywiście. Jest to również brane pod uwagę, ale ciało nie ma z tym nic wspólnego. Dusza oderwała się od ciała – to wszystko.

Komentarz: Gdyby tylko ludzie jeszcze słyszeli, że czyta się „Kadisz” i co on mówi. W sumie nie mówi „jaki żal, że zostawiłeś nas! Że nas opuściłeś?!” Ale dziękuje Ci, Stwórco, że zabrałeś to ciało? Oczywiście człowiek nie może tego zrozumieć!

Odpowiedź: Oczywiście. „Boże, jaki jesteś wielki, bo uczyniłeś to z naszym bliskim. Niech Twoje wielkie imię, Stwórco, zostanie wywyższone”.

Komentarz: Niech Pan wyjaśni to, proszę.

Odpowiedź: Nie ma przerwy w życiu i śmierci. To tylko przejście w naszym rozumieniu z jednego stanu do drugiego. Więc dlaczego mamy cierpieć?

Kiedy woda zamienia się w parę, a potem para gęstnieje i spada w postaci deszczu i znowu – następuje nowy cykl wody w przyrodzie, czy powinniśmy żałować, co było, a co jest, i tak dalej? Nie. My po prostu mówimy: „Dziękuję za te przemiany”.

Pytanie: Zastanawiam się, czy to zostanie przyjęte na świecie? Kiedy w ten sposób zaczniemy odnosić się do ciała, czy będzie to już nazywane postępem?

Odpowiedź: Oczywiście.

Pytanie: Co to jest siedem dni? Nazywa się to „sziwa“.

Odpowiedź: Siedem dni żałoby, to absolutnie kabalistyczne oceny.

Pytanie: Czy siedzą w domu przez siedem dni?

Odpowiedź: Tak. Dopóki dusza nie zostanie całkowicie oddzielona od ciała, nie opuści ciała całkowicie i nie zerwie z nim połączenia.

Pytanie: Czy to siedem dni?

Odpowiedź: Siedem dni. Następnie 30 dni. Potem rok.

Pytanie: Czy można to podsumować jednym zdaniem? Coś o ciele i duszy.

Odpowiedź: Myślę, że najlepiej ująć to w ten sposób: staraj się żyć w swojej duszy, a nie w ciele.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 30.11.2020


Czy demokracja jest wytworem naszej wyobraźni?

Wiemy, że słowo demokracja pochodzi z języka greckiego i oznacza „władzę ludu”. Obecna walka o władzę w Ameryce pokazuje bardzo wyraźnie jedną rzecz: nie ma władzy ludu w Ameryce. Być może istniała przelotnie takowa w Ameryce, lecz kiedy pozwala się ludziom rządzić – powstaje tyrania. Nie ma znaczenia czy tyrania jest przedstawiana jako demokratyczna, czy udaje że ​​odzwierciedla wolę ludzi, czy też jest naprawdę: represyjnym despotyzmem.

Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się w Ameryce, aby zobaczyć obraz przedstawiający poziom wykształcenia w dziedzinie szlachetności jaki dziś mają Amerykanie. Akceptacja może być bolesna, ale jeśli nie zaakceptujemy faktów, jak będziemy mogli je zmienić?

Problem z demokracją nie polega na tym, że sama w sobie jest złym pomysłem. Wolność, równość i sprawiedliwość dla wszystkich to szlachetne pojęcia. Niestety nierealne. Nigdy nie miały miejsca i nie będą miały, dopóki nie wpoimy sobie wartości potrzebnych do rozmowy o wolności i równości. Ponieważ nigdy nas tego nie uczono to i nigdy nie mieliśmy demokracji. Mieliśmy wiele fałszywych, manipulujących rządów, które udawały, że dbają o dobro ludzi, a w rzeczywistości dbały o kontynuację posiadania kontroli. A ponieważ nigdy nie uczono nas, jak, a nawet dlaczego wszyscy powinniśmy być równi i wolni, zawsze w końcu ulegaliśmy naszej podstawowej, egoistycznej naturze i zrywaliśmy sobie z twarzy demokratyczną maskę obnażając oblicze dyktatury.

Mówiąc najprościej, demokracje powstają i upadają, ponieważ nie pokrywają się z ludzką naturą. Kiedy społeczeństwu narzuca się nienaturalną strukturę społeczną, ostatecznie odrzuca ją, bez względu na to, jak szlachetna ona może być i następuje powrót do wrodzonej dzikiej natury. Jeśli chcesz prawdziwie szlachetnego społeczeństwa, które żyje według szlachetnych zasad, najpierw uczyń jego ludzi szlachetnymi, a następnie z własnej woli zbudują szlachetne społeczeństwo, ponieważ taka będzie ich natura.

Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się w Ameryce, aby zobaczyć obraz przedstawiający poziom wykształcenia w dziedzinie szlachetności jaki dziś mają Amerykanie. Akceptacja może być bolesna, ale jeśli nie zaakceptujemy faktów, jak będziemy mogli je zmienić?

Przyjrzyjmy się na przykład temu, co dzieje się dzisiaj z pierwszą poprawką. Czy w Ameryce jest wolność słowa? Czy wszyscy są zachęcani, a nawet wolno im wyrażać to, co naprawdę myślą? Arena publiczna jest zarządzana przez gangi uliczne i gangi internetowe, a każdy, kto wyjdzie z szeregu, jest natychmiast prostowany lub uciszany. A kiedy nie ma wolności słowa, nie ma także równości, a zatem nie ma demokracji.

Jeśli chcesz zbudować prawdziwą demokrację, musisz wyjść z założenia, że ​​jest więcej niż jedna opinia. Jeśli istnieje tylko jedna opinia, to nawet jeśli jest ona twoja, powinieneś wiedzieć, że twoje społeczeństwo nie jest demokratyczne. Jednolitość opinii powinna być pierwszym sygnałem ostrzegawczym. Żadne dwie osoby nie mają dokładnie tego samego zdania, a już na pewno nie cały kraj. Tak więc, gdy słychać tylko jeden głos, jest to domyślnie społeczeństwo niedemokratyczne.

Gdy masz już dwie lub więcej opinii, musisz wiedzieć, jak się do nich odnosić. Powinieneś wiedzieć, że poglądy ludzi różnią się, ponieważ widzą rzeczywistość z różnych perspektyw. Jednak wszyscy patrzą na tę samą rzeczywistość, co oznacza, że ​​wszyscy widzą tylko część obrazu, a nie całość. Tak więc każda część, którą wykluczasz z puli perspektyw, sprawia, że ​​perspektywa ogólna jest bardziej ułomna, wadliwa, częściowa, a zatem niezdolna do podejmowania właściwych decyzji. Tylko wtedy, gdy wszystkie poglądy zostaną docenione i uwzględnione w procesie decyzyjnym, można osiągnąć wynik, który przyniesie korzyści całemu zespołowi i będzie trwały. W przeciwnym razie z pewnością stworzysz kolejną „demokrację”, taką, jaką widzieliśmy w całej historii, która dziś jest a jutro jej nie ma.

Z tego powodu zasadą budowania zrównoważonego społeczeństwa, opartego na prawdziwej wolności i równości dla wszystkich, jest pielęgnowanie różnorodności poglądów, bez uciszania jakiegokolwiek głosu i budowanie społeczeństwa, które obejmuje wszystkie różnice i którego członkowie bardziej cenią więź między sobą niż własną opinię.

Źródło: https://bit.ly/2LKOWIt


Rok wyzerowania

каббалист Михаэль Лайтман Aby naprawić błąd systemowy należy zresetować ustawienia. Aby rozpocząć nowy rozdział musisz przewrócić stronę. Zrobił to rok dwudziesty. I to dopiero początek.

Chłopiec bawi się z przyjaciółmi na podwórku zapominając o całym świecie. Ale nagle wychodzi jego matka i zabiera go do domu, by odrobił lekcje. W tym momencie przeżywa nieopisane uczucie irytacji i zmieszania – jego życie zostało zatrzymane w samym środku.

Taki był stan ludzkości w 2020 roku.

Świat się zatrzymał

Zeszłej zimy po raz pierwszy usłyszeliśmy o nowym wirusie atakującym drogi oddechowe. Od tego czasu oddech ludzkości stał się konwulsyjny i przerywany: kraje wprowadziły kwarantanny i lockdowny, gospodarki zostały sparaliżowane w całych sektorach, inne pracowały w formacie kryzysowym. Gwałtownie wzrosło bezrobocie, życie kulturalne ledwo się tli.

Ciężko jest przypomnieć sobie trudniejszy rok, od czasów drugiej wojny światowej. Ludzkość poczuła się jak nieszczęśliwe dziecko, które zostało oderwane od zabawy. Ale spójrzmy na to wszystko oczami matki.

Jeśli zmienimy perspektywę, nie było w naszej historii tak pożytecznego, uzdrawiającego, optymistycznego roku. On zatrzymał świat na drodze do upadku i otworzył nowe perspektywy, które jeszcze musimy sobie uświadomić. Pokazał nam powszechną wzajemną zależność, wskazał na społeczną istotę wszystkich naszych problemów, wezwał do prawdziwego rozliczenia z samym sobą i do rewizji wartości.

Bez koronawirusa dalej rozwijalibyśmy się w swoim egoizmie, jak dzieci ignorując wszelkie ostrzeżenia. Ale teraz czy chcemy tego czy nie, życie nabrało nowego, znaczącego wymiaru. Domaga się, abyśmy zaczęli wzajemnie odpowiadać za siebie, nie ograniczali się do tego, co jest chwilowe, wydostali się ze swojej „skorupy”, abyśmy zobaczyli ogólny plan. Ono stawia wyzwania, z którymi nie można poradzić sobie w pojedynkę. Podkreśla znaczenie wspólnoty, w której wszyscy żyjemy. Okazuje się, że bez jakościowych, ludzkich, integralnych relacji ta społeczność nie może niczego poprawnie rozwiązać.

Ale skąd wziąć je – te relacje? Przecież przez dziesięciolecia byliśmy przyzwyczajeni do indywidualizmu konsumenckiego, który odrzucał samą istotę wszystkiego, co ludzkie.

W rezultacie dzieje się cudowna rzecz: mimowolnie zaczynamy myśleć. Era merkantylnych kalkulacji i ślepej wiary zostaje zastąpiona erą zrozumienia. I jest to wspaniałe. Wirus zmusza nas do tego, abyśmy zastanowili się nad tym, co jest naprawdę ważne w życiu. Ujawnia słabość i ubogość systemów, które zbudowaliśmy, pokazuje ślepy zaułek, w którym znaleźliśmy się wyczerpując wszystko, co dobre i złe.

Podświadomie zgodziliśmy się już na wygasanie, na kołowrotek do starości dla nas i naszych dzieci. Jednak „korona“ zatrzymała kołowrotek, zatrzymała świat w stanie pauzy. A pauza – to przebudzenie, wynurzenie, wyjście na światło, na wolność. Ograniczając, pandemia jednocześnie wyzwala. 

Włamanie do serca

Przed pandemią uporczywie napełnialiśmy nasze życie „przepisanymi” środkami, żyliśmy według  „standardowego” harmonogramu, myśleliśmy i odczuwaliśmy według szablonów. Pytania „dlaczego?”, „po co?” nie były na porządku dziennym. Wszystko płynęło żywiołowo, biernie – jak dziecięca zabawa na podwórku.

Dziś, patrząc przez okno wczorajszego dnia, marzymy o jak najszybszym powrocie tam. Ale tego podwórka już nie ma. I te gry już nie dostarczą nam dawnej przyjemności. Nie chodzi tutaj o „koronę”, ale o nas samych. Dorastaliśmy-dorastaliśmy – i niezauważalnie dla siebie dorośliśmy. Może tylko trochę, ale to wystarczy do jakościowego skoku. Koronawirus po prostu ukształtował to, co wyrosło w nas od wewnątrz.

Pandemia przyniosła ze sobą rewizję wszystkich dziedzin życia:- czego naprawdę potrzebujemy, z czego należy zrezygnować, co należy zmienić, a co najważniejsze, czym warto napełnić swoje życie tak, aby było szczęśliwe i miało sens.

Oto jakie pytania stoją przed człowiekiem i ludzkością. I chociaż z przyzwyczajenia odrzucamy te „błahostki”, one jednak nie znikają, a wręcz przeciwnie łamią zamki i wchodzą w serca. 

Młodsze pokolenia – Z, Alfa, jakkolwiek je nazywają – nie wiedzą już, czym się zajmować, co zrobić dla swojej duszy. Jest im ciasno i duszno w naszym świecie, ale nie znajdują niczego innego i są zmuszone grać według starych zasad. Naturalnie pociąga je wirtualność, ale to też nie jest panaceum, a tylko jedna z iluzji.

Błąkamy się wszyscy w okresie przejściowym, jeszcze nie gotowi przyznać się przed sobą, co się dzieje, wciąż zaniedbując wymagania matki-Natury. Pokrzywdzeni, pozbawieni ulubionych rozrywek bronimy się przed jej wezwaniami, chcemy wrócić na podwórko.

Ale lekcje są na stole i jeszcze nie są odrobione. I dlatego nadzieje na uspokojenie są daremne. Jeszcze nie nauczyliśmy się żyć w życzliwy sposób, tak aby razem wejść do nowego świata.

Pragnienie zrozumienia

Aby świat za oknami nie rozczarował nas w 2021 roku, musimy wejść w niego nie tak, jak weszliśmy w 2020 roku. Nie możemy tak po prostu rozstać się z nim i zapomnieć jak o złym śnie. W rzeczywistości wiele zrozumieliśmy: ile warte są nasze rządy, jak sztuczna jest nasza nadwyżka gospodarcza, jak bezczelnie oszukują nas media i korporacje.

Jest to naturalne, przecież żyjemy w na wskroś egoistycznym społeczeństwie, które żywi się negatywnością i neguje samą możliwość prawdziwie ludzkich relacji między ludźmi.

Już pierwszy poważny kryzys pokazał, że takie społeczeństwo nie jest zdolne do przetrwania. Oto dlatego mama rozsadziła nas po domach – przyszła pora wyciągnąć wnioski na przyszłość. Spójrzmy więc przez inne okno po drugiej stronie – w świat, który już dojrzał.

Przede wszystkim ten świat podnosi człowieka i prawidłowo integruje go we wspólnotę tak, aby mógł on ujawnić swój potencjał z korzyścią dla wszystkich. W tym świecie nasze dobre relacje są cenniejsze niż cokolwiek innego, dlatego że one gwarantują szczęście każdego i wszystkich razem.

Dzisiaj rozdzieleni po swoich kątach tęsknimy za dawnym komunikowaniem się, za wszystkimi naszymi „zabawami na podwórku”. Ale w tej nostalgii stopniowo pojawia się coś nowego: tęsknię nie po prostu za pracą czy rozrywką – potrzebuję samego połączenia. I nie ma znaczenia czy jestem z natury towarzyski, czy nietowarzyski. Patrząc w głąb siebie, odkryję nieznane dotąd pragnienie wzajemnego zrozumienia, wzajemnego uczestnictwa, dojrzałych, pozytywnych relacji, wzajemnego zrozumienia z innymi.

Przecież w rzeczywistości nie mogę żyć bez innych. Nikt nie może. I teraz patrząc na nich z wysokości zeszłego roku, czuję potrzebę czegoś wyższego między nami. To pragnienie nieuchronnie rośnie we mnie i nie potrzebuje już zwierzęcego, ale ludzkiego pokarmu – bliskości serc, bez „kwarantanny” ograniczeń egoizmu.

Tak rośnie człowiek – na podpowiedziach i kontrastach. W roku wyzerowania Natura ujawniła w nas dwa przeciwieństwa i teraz my sami musimy podnieść znaczenie jedności ponad rozdzieleniem. Ona tego za nas nie zrobi.

To nie przypadek, że pandemia przetacza się po nas falami, stanami, wzlotami i upadkami. Dziś wydaje nam się, że koniec jest już bliski, ale to też jest tylko spadek przed nowym wzrostem. Przecież przyczyna naszych kłopotów pozostaje – wciąż jesteśmy sobie obcy, narastają kłótnie, narasta nienawiść.

Dlatego walcząc w nowym roku z koronawirusem będziemy nieustannie zderzać się z własną naturą, z potrzebą dbania o wszystkich i z chęcią posłania wszystkich do diabła.

Czy możemy wybrać pierwsze i nie poddawać się drugiemu? Czy naprawdę możemy zrzucić maski – otworzyć nasze serca na spotkanie innych? Przynajmniej trochę, aby uruchomić zmiany, które z czasem zmienią system naszych relacji w rodzinie, społeczeństwie, państwie, na świecie. Właśnie to, a nie szczepionka będzie prawdziwym uzdrowieniem. Natura wymaga jedności.

A na razie ona pokazuje nam, że stary trend wiecznej niezgody skończył się. Taka postawa doprowadziła nas do ślepej uliczki i pozostawi tam, dopóki z niej nie zrezygnujemy. To, co jeszcze wczoraj było zwycięską strategią, dziś prowadzi do porażki.

Nastąpił czas, by zmienić kurs. W nowym świecie silne wewnętrzne połączenie będzie głównym warunkiem i miarą sukcesu na wszystkich poziomach. Bez takiego połączenia wszystko się rozpadnie, pozostaną tylko ruiny. Zdając sobie z tego sprawę nauczymy się używać obu sił, obu przeciwieństw w nas samych tylko dla potrzeb jedności. I wtedy odniesiemy sukces. W tym celu zostaliśmy właśnie „wyzerowani” – aby było nam lżej uświadomić sobie swój problem i przystąpić do jego rozwiązania.

Myślę, że rok 2021 nie będzie jeszcze rokiem zwrotnym. Niech jednak stanie się rokiem świadomości i wciągnie nas w nurt integralnego, ludzkiego rozwoju. Najważniejsze, żeby nie zapomnieć: są rzeczy, których nikt za nas nie zrobi.