Światło naprawy – cud dokonujący przełomu

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Dlaczego właśnie poprzez nasze działania przyciągamy światło, które przywraca do Źródła?

Odpowiedź: Człowiek nie jest w stanie wyjść za barierę pragnienia otrzymywania, działa więc kierując się nim. Istnieje jednak warunek, zgodnie z którym, nawet pozostając w pragnieniu otrzymywania, przyciągam światło. To światło nazywa się otaczającym światłem i przyciągam je nie za pomocą pragnienia naprawionego przez ekran, lecz samym pragnieniem.

Kiedy przychodzi światło nie może wejść we mnie, ale pozostaje obok mnie i oczyszcza naczynia. To pragnienie musi być szczególne i skierowane konkretnie na Źródło światła. Musimy do niego dążyć, studiując kabalistyczne księgi napisane pod wpływem Źródła światła, wzbudzam w ten sposób to światło na siebie, jednak to nie wystarczy.

Każdy może otworzyć te księgi i je czytać. Znamy takich ludzi którzy uczyli się, ale nic nie osiągnęli ze swojej nauki. Książka to książka, każdy może ją swobodnie kupić w księgarni. Dlaczego więc nie wszystkim się udaje? Dlatego że wszystko zależy od tego, gdzie kierujemy nasze serce, czyli pragnienie, które powinno być skierowane właśnie na przyjęcie tego światła.

Niech nawet będzie to pragnienie otrzymywania dla siebie, abym czuł się dobrze, a nie z intencją obdarzania, do której nie jestem zdolny. Jednak chcę, aby to światło dało mi możliwość połączenia się z jego Źródłem i dlatego jestem gotów zrezygnować z całego swojego życia, z wszystkich innych przyjemności.

Dlatego organizuję wokół siebie grupę, która mówi mi, że osiągnięcie tego, o czym czytamy, jest najważniejsze w życiu. To największa korzyść, najlepszy los, najwyższy sukces. Jeśli otoczenie mi to mówi, a ja nieustannie kieruję się ku temu celowi, światło oddziałuje na mnie i naprawia z dodatkową siłą. To się nazywa: „jestem chory z miłości”, oraz „do tego stopnia, że nie mogę zasnąć”.

Od człowieka nie wymaga się więcej, ponieważ nie jest on zdolny do niczego więcej. Dlatego nie należy rozpraszać się na wszystkie inne pragnienia, lecz skupić się tylko na tym. Nie mamy nic innego do zrobienia ze swoim pragnieniem otrzymywania, jak tylko ukierunkować je.

Pragnienie pozostaje pragnieniem, a przyjemność pozostaje przyjemnością. Po prostu wyobrażenie przyjemności związanej z różnymi formami, w jakie obleka się ona w tym świecie, zastąpiłem wyobrażeniem przyjemności, znajdującej się w duchowym świecie. Nie potrzeba nam niczego więcej. Nie jesteśmy zdolni do niczego innego i od nas tego się nie wymaga.

Samo światło już działa na człowieka, aby wprowadzić do naszego pragnienia otrzymywania, pewną „domieszkę” – urok świętości. Wówczas wewnątrz pragnienia otrzymywania rozpoczyna się pewnego rodzaju przygotowanie, rozszczepienie. Człowiek sam nie wie czy chce wydostać się z niego, czy nie, czy jest tego świadomy, czy nie… Jednak później i tak dokonuje się cud – cud wyjścia z Egiptu, przełom, otrzymanie innej natury.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 12.10.2026


Rozpowszechnianie – to duchowe prawo

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Mówi Pan, że społeczeństwo będzie korzystać z tego, co dla nich przygotujemy. Z czego konkretnie będzie korzystać, i w jaki sposób?

Odpowiedź: Przygotowujemy samych siebie do tego, aby stać się sługami społeczeństwa. Takie jest prawo duchowe: jeśli nie obdarzam, nie mogę otrzymać. Jeśli nie przewodzę i nie przekazuję dalej tego, co mam w sobie, nie może napłynąć do mnie żadne „dodatkowe napełnienie”.

W jaki sposób światła wchodzą do naczyń duchowych? Światło Nefesz wchodzi w naczynie Keter. Chcesz nieco więcej, w takim razie zechciej utworzyć inne kli – Chochma i wtedy światło Nefesz zstępuje do naczynia Chochma, a do naczynia Keter wchodzi światło Ruach.

Innymi słowy, musisz cały czas działać jak „przewodnik”, przekazując dalej tak, aby to co przez ciebie przechodzi rozprzestrzeniało się dalej. Może to być rozpowszechnienie, powrót do Stwórcy (a to jest jedno i to samo) albo praca w grupie. Musisz nieustannie pracować z tym, co znajduje się poza tobą. W ten sposób przygotowujemy bazę, podstawy dla całego świata. Co więcej, tym również budujesz samego siebie, ponieważ jedno nie może istnieć bez drugiego.

Jak pracujemy ze Stwórcą? Dopóki nie odkryję czego Mu brakuje, a moim pragnieniem nie stanie się napełnienie Jego braku, dopóki nie będę otrzymywać przyjemności po to by napełnić Jego brak, odczuwając, że właśnie na tym polega prawdziwa przyjemność.

A jeśli moja praca nie polega na napełnianiu Jego braku, który jest poza mną, to nie napływa do mnie nic poza tymi zwierzęcymi przyjemnościami, które wolno nam otrzymywać w naszym świecie bez ekranu, bez intencji dla obdarzania.

W taki sposób, rozpowszechnianie jest prawem duchowym. Nigdy nie otrzymasz więcej, niż możesz otrzymać w naszym świecie, jeśli nie będzie to w celu obdarzania. Dlatego rozpowszechniając, wzrastamy. Co więcej, rozpowszechniając, wchodzisz w system Stwórcy, a nie w system stworzenia.

Jeśli wyruszam, by wyjaśnić ludzkości, kim jest Stwórca, staję się Jego posłańcem, a nie tylko propagatorem nauki Kabały. Pracuję dla Niego, pracuję nad tym, jak „przedstawić” Go całemu światu. W taki sposób nie działam już tak, jakby On był tam, a ja tutaj, lecz ramię w ramię z Nim wobec całego świata. To już zupełnie inna relacja.

Dlatego nasza praca w tym kierunku jest najbardziej pożyteczna. Być może minie jedno pokolenie, potem kolejne zanim to naprawdę przyniesie owoce, ale… Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które się tym zajmuje. To dopiero początek, na razie tego nie widzimy, ale jeszcze zobaczymy, jak bardzo z góry zmuszają nas do zajmowania się tym.

Obecnie przymus ten polega na tym, że stopniowo wzbudzane jest w ludziach pragnienie, a świat wokół nas jest po trochu tak organizowany, że ludzie czują, iż stracili kierunek i nie rozumieją tego, co się dzieje. Nie ma żadnej idei, ani powodu by żyć. Świat zaczyna rozumieć, że nie ma po co istnieć. Nie ma celu, nie ma niczego.

Wówczas w ludziach powstaje coś w rodzaju wstępnego naczynia, które pojawia się jeszcze zanim będziemy mogli zaoferować im nasz „produkt”. Zanim do nich przyjdziemy, będą już chcieli go otrzymać. Wtedy wystarczy powiedzieć choćby pół słowa a usłyszymy: “O! Na to czekaliśmy!”. Tak właśnie będzie.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 12.10.2026


Jest poczucie, że to prawda

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Ariel napisał: „Nie rozumiem niczego z tego, co Pan opowiada, ale czuję, że to prawda. Co mam z tym zrobić?”

Odpowiedź: Niech już tak będzie. To rzeczywiście jest prawda, tak właśnie jest. To dzieje się na świecie, to, co kabaliści przepowiadali światu na przestrzeni całej historii. Dlatego, nie próbujmy dopasowywać tej historii do siebie, lecz zrozummy, że jest ona niezmienna. To znaczy, że co zostało napisane, musi się wydarzyć.

Musimy jedynie za pomocą rozumu spróbować sprawić, by ta historia przebiegała nieco ponad nami, jakby trochę ponad naszym poziomem. Wtedy usłyszymy, jak Stwórca nas gani, jak nami kieruje, pokazuje nam, gdzie i jak powinniśmy się zmieniać. To wystarczy, aby Jego wskazujący palec był dla nas drogowskazem w naszym ruchu naprzód.

Komentarz: Ariel napisał, że nie rozumie tego, co Pan opowiada, ale czuje, że to prawda. Czy to dobrze, czy źle, że człowiek nie rozumie?

Odpowiedź: To dobrze. To świadczy o tym, że ma właściwe, normalne postrzeganie.

Komentarz: W rzeczywistości człowiek podąża za wiedzą. Rozumie, że za pomocą wiedzy nie jest w stanie pojąć tego, o czym Pan opowiada. Ma jedynie odczucie, że to prawda. I pozostaje słuchając dalej.

Odpowiedź: Tak. To wystarczy. Ponieważ dusza jest uczuciem, a nie wiedzą.

Pytanie: A jakie miał Pan odczucia kiedy spotkał Pan swojego nauczyciela? Rozumiał Pan, o czym była mowa?

Odpowiedź: Praktycznie nie. Prawie niczego nie rozumiałem. Czułem, że tutaj jest prawda. I tylko tyle. A jaka prawda, nie widziałem.

Pytanie: Jak to możliwe? Przecież to całkowicie sprzeczne z całym naszym światem.

Odpowiedź: Tak jest z góry, nic na to nie poradzisz.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Kara czy pomoc z góry?

каббалист Михаэль ЛайтманW naszej relacji ze Stwórcą nie istnieje takie pojęcie, jak kara. Kary istnieją tylko w naszym świecie. Widzimy jednak, że nigdy niczego nie naprawiają, ponieważ nie da się naprawić przeszłości.

Jeśli w przeszłości, znajdując się w innym stanie duchowym, popełniłem jakiś zły czyn, ponieważ nie byłem jeszcze naprawiony, a teraz jestem gotów naprawić ten wcześniejszy stan, to dzięki ujawnionemu złu i ujawnionym cierpieniom, rozumiem ich przyczynę i naprawiam swój poprzedni stan.

Ale co mogłoby być karą? Jeśli naprawiam siebie, to zostałem naprawiony. Kara może przychodzić jedynie jako pomoc z góry. Jeśli zrobiłem coś złego i tego nie rozumiem, to w tym samym stanie dostaję jeszcze gorsze odczucie jako pomoc z góry. Wówczas uświadamiam sobie, że znajduję się w złym stanie, i mogę go naprawić.

Czy można to nazwać karą? To nazywa się pomocą, naprawą. Oznacza to, że z góry nie może przychodzić do nas nic, poza naprawami, które z powodu naszego nienaprawionego stanu odczuwamy jako kary.

Z lekcji według artykułu „Ukrycie i odkrycie oblicza Stwórcy”, 11.10.2026


Łotry w naszym wnętrzu

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie z Facebooka: „Skąd wziął Pan pomysł, że człowiek widzi w ludziach tylko własne wady? Czy dotyczy to również morderców?”

Odpowiedź: Tak. We wszystkich i we wszystkim widzimy samych siebie, własne odbicie. Dlaczego? Ponieważ postrzegamy wszystko przez pryzmat swojego egoizmu. Tak działa nasze postrzeganie: nie możemy dostrzec tego, czego nie ma w nas. Obraz świata powstaje wewnątrz nas.

W rzeczywistości przede mną znajduje się białe światło – doskonała właściwość obdarzania i miłości. Na tym tle „rysuję” własne właściwości. Dlatego cokolwiek pojawia się na ekranie mojej świadomości, pochodzi z mojego wnętrza. To, co postrzegam jako zło zewnętrzne, jest moją nienaprawioną naturą.

Ostatecznie, naprawiając w sobie wszystkie wady, odkryję to samo białe światło, pierwotną miłość. W ten sposób Stwórca prowadzi nas do Siebie, poprzez stopniowe uświadamianie sobie iluzoryczności świata zewnętrznego, takiego, jakim jawi się nam dzisiaj. Na tym właśnie polega psychologia kabalistyczna.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Droga duchowa – droga uczuć

каббалист Михаэль Лайтман Grupa powinna zawsze zapewniać mi siły na drodze do tych celów, które wybrałem do osiągnięcia. Powinni mi stale mówić: „Słuchaj, teraz opowiemy ci coś takiego! Między nami są ludzie, którzy już to osiągnęli i wiesz, i jest to fantastyczne, takie wspaniałe!”. I wtedy, uwierz mi, wszyscy tam pobiegną, i wszyscy razem osiągniemy to.

Mam możliwość sprawdzenia, na ile mój cel jest zgodny ze Stwórcą. Na każdym poziomie są stany, w których odczuwa się, że jesteśmy w większym połączeniu z Nim. Poza tym, jeśli nie mogę zrozumieć siebie, w odniesieniu do celu, to mogę zrozumieć względem rosnącego we mnie egoizmu lub jakiś, innych negatywnych stanów. To również jest przygotowanie, część naszej drogi.

Jeśli nie zwracam uwagi na swoje odczucia, czy czuję się dobrze, czy źle, lecz badam je jak ktoś z zewnątrz, to mogę powiedzieć, czy naprawdę robię postępy, czy nie, niezależnie od tego, czy są to stany negatywne, czy pozytywne. Problem polega na tym, że droga duchowa jest drogą uczuć, a uczucia wyłączają rozum.

Człowiek może tylko powiedzieć, że jest mu źle i tyle. Ale to nie jest sprawdzanie, ani pomiar, ani badanie. Jakkolwiek byłby mądry, jeśli zabrać mu teraz, dwieście gramów przyjemności, to mimo całej swojej mądrości, nic nie będzie w stanie zrobić. Więc problem nie polega na tym, by zmierzyć, na ile nasz cel pokrywa się ze Stwórcą, lecz na tym, by być w stanie to zrobić.

Z lekcji według artykułu Rabasza


Dopóki światło nas nie zmieni

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jeśli próbuję przekazać przyjacielowi odczucie znaczenia celu, Stwórcy, co właściwie robię?

Odpowiedź: Przychodzisz do grupy i mówisz: „Przyjaciele, powinniście cały czas dawać mi poczucie wielkości Stwórcy”. Powiedzenie tego im, nie stanowi problemu i nic nie kosztuje. Z poziomu swojego ego naciskasz na nich. Są dla ciebie zewnętrzną siłą, od której możesz wymagać.

Od siebie wymagać nie możesz, a od nich – tak. „Pragnę, abyście dawali mi odczucie wielkości Stwórcy”. Zaczynają ci to dawać, a ty zaczynasz się im podporządkowywać.

Pytanie: Ale czy znowu nie zmierzam w stronę przyjemności?

Odpowiedź: Tak, ponieważ grupa cię przekonuje, ponieważ jesteś tak uformowany, że podporządkowujesz się opinii otoczenia. Oczywiście, odczuwasz przyjemność dlatego, że dołączasz do wspólnego zdania. To daje ci pewność, poczucie przynależności, ale to wszystko odbywa się w naczyniach otrzymywania.

Wtedy zaczynasz dążyć za wielkością Stwórcy: „Powinienem być blisko Niego”. Ale nie widzisz tych przyjemności, bo gdybyś je widział, sam byś do nich dążył. Ponieważ ich nie widzisz, potrzebujesz grupy, która będzie ci mówić, że to jest warte wysiłku.

Stopniowo, dzięki temu, przywołujesz otaczające światła, które rzeczywiście cię zmieniają. Działanie tak naprawdę nie jest wykonywane przez nas, ale my musimy zapewnić środek do tego. Stwórca jest ukryty i nie jest mi potrzebny, ale grupa mówi, że jest potrzebny, i wydaje się mi, że tak jest. Nie wiem, kim On jest ani czym jest, ale w jakiś sposób wykonuję pewne działanie, zgodnie z którym przychodzi do mnie otaczające światło, które wykonuje pracę.

Wszystko dzieje się w oderwaniu od pragnienia otrzymywania, które przy tych działaniach niczego nie odczuwa. Nie ma w tym żadnej konkretnej korzyści. Jeśli ktoś z zewnątrz zapyta cię: „Co z tego masz?”, możesz odpowiedzieć: „Twoje życie wcale nie jest lepsze”. Albo powiedz: „Otrzymuję zadowolenie z badania rzeczywistości. Mam coś więcej niż twój zwierzęcy poziom”. Ale czy ty masz coś konkretnego? Nie.

Jest to znak, że postępujemy naprzód prawidłowo, bez ingerencji pragnienia otrzymywania, dopóki otaczające światło nas nie zmieni. Nie ma wyjścia, nie ma innego środka. Dlatego za każdym razem odczuwamy rozpacz, nie mamy z czego być dumni, koniec jest nieznany i gdzie jest ten machsom?

Z jednej strony zdobywamy pewne doświadczenie, a z drugiej strony nie daje nam to żadnej podstawy. Wszystko to jest niezbędne po to, aby odłączyć pragnienie otrzymywania od efektu, który rzeczywiście nie ma z nim związku. I tak, dopóki nie będę zadowolony z istnienia pewnego „uroku świętości” otrzymanego z otaczającego światła. Nie mogę inaczej, pragnę tego. Światło kształtuje to dążenie.

Z lekcji według artykułu Rabasza


Przechylić szalę wagi na stronę zasług

каббалист Михаэль ЛайтманNasze kli początkowo nie jest naprawione. Dlatego jeśli człowiek uważa, że zły stan przychodzi jako kara za to, co zrobił, może się zdarzyć, że wskutek tego przejdzie z pojedynczego ukrycia do podwójnego ukrycia.

Jeśli jednak rozumie, że ten stan został mu dany, aby doprowadzić go do dobra, to właściwie odczytuje już to co przychodzi od Stwórcy i mówi, że nie jest to kara, lecz naprawa, pochodząca od Stwórcy. Naprawa ta jeszcze głębiej go przenika, aby poczuł gorycz tego stanu i nie pozostawał w nim, lecz zmierzał ku naprawie.

Tutaj następuje punkt zwrotny: albo uznajemy ten stan za karę za to, co zrobiliśmy, albo rozumiemy że ma nas doprowadzić do dobra. Jak człowiek zdoła wytrwać w tym punkcie, na wskazówce wagi, i w którą stronę przechyli szalę na swoją korzyść – w stronę przewinień czy zasług?

Tutaj wszystko zależy od tego, o czym jest w stanie myśleć w tym stanie. Jeśli myśli: „Stwórca zsyła mi karę, nie zwraca na mnie uwagi, spada na mnie jeszcze więcej nieszczęść i problemów”, to jeszcze bardziej oddala się od usprawiedliwienia tego odczucia aż do takiego stopnia, że popada w podwójne ukrycie.

Człowiek może też powiedzieć: „Nie, to przyszło właśnie po to, by mnie przebudzić i wzmocnić. Dlatego muszę włączyć się w grupę, aby przyjaciele pomogli mi, wywarli na mnie wpływ, jak najszybciej zaczęli nade mną pracować, i wtedy dzięki pracy w grupie i nauce, wyjdę z tego stanu”.

Czy człowiek jest w stanie, w tej samej sytuacji zdecydować, w którą stronę przechyli szalę? To zależy od przygotowania. W tamtej chwili nie może niczego określić. Wszystko zależy wyłącznie od wcześniejszego przygotowania: czy przygotował sobie w swoim otoczeniu grupę, codzienne zajęcia, budzik pomagający mu się obudzić, a także telefony od przyjaciół, którzy przebudzają go w ciągu dnia.

Wtedy grupa, która nieustannie myśli o dalszym postępie, przekazuje mu tę myśl, tę siłę i pomaga człowiekowi. W takiej mierze, w jakiej on sam z kolei wpływa na grupę i wzmacnia ją, gdy znajduje się w dobrych stanach, grupa również oddziałuje na niego. Wówczas, zamiast mówić, że dany stan jest karą za popełnione czyny, może powiedzieć, że przyszedł on po to, aby wyciągnąć go z upadku.

Z lekcji według artykułu „Ukrycie i odkrycie oblicza Stwórcy”, 11.10.2026


Łączyć swoje stany ze Stwórcą

каббалист Михаэль ЛайтманKomentarz: Odczucie, że cierpienia przychodzą jako kara, również zależy od nas. W istocie to my, za pomocą grupy, określamy cel cierpień.

Odpowiedź: Obecnie nie jesteśmy w stanie głębiej analizować tych stanów. Kiedy będziemy znajdować się w nich nieco głębiej, i będziemy mieć tak zwane „litery pracy” (kelim), wtedy będziemy mogli coraz więcej o tym mówić, prowadzić badania, opisywać te stany w swoich pracach i ukazywać całe bogactwo, które istnieje wewnątrz człowieka w zależności od jego odczuwania Stwórcy.

Zwykli ludzie odczuwają albo przyjemności, albo cierpienia. Taki stan nazywa się zwierzęcym, ponieważ człowiek jest w nim odłączony od odczuwania Stwórcy, od myśli o Nim. Przez myślenie o Stwórcy nie rozumie się tego, co jest przyjęte wśród ludzi wierzących, w rozmaitych religiach, ponieważ nie nazywa się to więzią ze Stwórcą.

Więź oznacza, że jesteś związany z Jego zarządzaniem, a można to osiągnąć jedynie poprzez zbliżenie do Niego, dzięki upodobnieniu się do Niego pod względem właściwości. Zazwyczaj ludzie odczuwają albo coś złego, albo coś dobrego. Kiedy za pomocą nauki Kabały, próbujemy odnaleźć Źródło dobra i zła, wtedy można zacząć mówić o stanach odkrycia i ukrycia – podwójnego lub pojedynczego.

Wtedy już mówimy o wewnętrznej pracy człowieka, o tym, jak powiązać odczuwanie tego co dobre i co złe, czyli to, co nazywamy „prawdą i kłamstwem”, z istnieniem Stwórcy. Inaczej, jak połączyć to, co znajduje się wewnątrz mojego kli, z Tym, który mi to przynosi. To wszystko, co istnieje w naszej rzeczywistości, nie mamy niczego, poza tym. I właśnie to tak naprawdę zgłębiamy.

Z lekcji według artykułu „Ukrycie i odkrycie oblicza Stwórcy”, 11.10.2026


Za sekundę albo za sto lat…

каббалист Михаэль ЛайтманKomentarz: Powiedział Pan, że człowiek zawiera przymierze, aby zachować odczucie Stwórcy, na przykład, jako budzącego lęk, a po tygodniu, dwóch osiąga jeszcze większą głębię poznania.

Odpowiedź: Kiedy Stwórca objawia się ci na większej głębi, znajdujesz się już w innym stanie. Powiedziałbym nawet, że dzieje się to nie po tygodniu czy dwóch, lecz po jednej sekundzie.

W duchowości nie ma różnicy między tym, co dzieje się po jednej sekundzie, a tym co dzieje się po stu latach. Jeśli jest to kolejny stan, zachodzą w nim te same procesy, od zera do stu procent, które zachodziły w tobie na poprzednim stopniu.

I dobrze, jeśli wydarzyło się to po chwili, a nie po stu latach, ponieważ różnica między tymi okresami na poziomie materialnego świata może wynosić całe lata, podczas gdy w świecie duchowym wynosi ona zero. Po co więc przeżywać tutaj te sto lat, aby osiągnąć kolejny stopień duchowy? Osiągnij go tak szybko, jak to możliwe.

Z lekcji wedlug artykułu Rabasza, 08.10.2026