Sprawdzian na drodze
Pytanie: Jak rozpoznać, z jakiego powodu pozostaję na drodze duchowej: dlatego że jestem bierny i boję się czegoś gorszego, czy dlatego, że we właściwy sposób przyciągam do siebie otaczające światło?
Odpowiedź: Jak człowiek sprawdza, czy znajduje się na właściwej drodze? Tylko na podstawie niepowodzeń. Nie możemy oceniać siebie na podstawie dobrych osiągnięć. Naszym dzisiejszym osiągnięciem jest uświadomienie sobie zła. Miara zła, które się w nas ujawnia pokazuje, jak bardzo posunęliśmy się naprzód.
Na przykład ktoś mówi mi: „Dopóki nie podniesiesz ciężaru ważącego sto kilogramów, nie przejdziesz do następnego etapu”. Wyznaczam więc sobie cel: podnieść sto kilogramów. Załóżmy, że potrafię już podnieść dwadzieścia kilogramów. Dostaję dwadzieścia pięć, nie daję rady.
Stopniowo robię postępy i w końcu podnoszę dwadzieścia pięć kilogramów. Jednak patrzę na cel, którym jest sto kilogramów – co mi z tych dwudziestu pięciu? Wtedy dostaję trzydzieści kilogramów. Znowu nie daję rady i pracuję nad tym, aż w końcu podnoszę ciężar ważący trzydzieści kilogramów.
W taki sposób widzę, że trudność za każdym razem wzrasta. Nie uważam za osiągnięcie tego, że podnoszę dwadzieścia, trzydzieści czy czterdzieści kilogramów, ponieważ patrzę na sto kilogramów.
Okazuje się więc, że obecne dobre wyniki nie są przeze mnie odczuwane jako osiągnięcia, gdyż ciężar stu kilogramów jest tak duży w porównaniu z tym, co już osiągnąłem, że widzę tylko, jak za każdym razem dostaję większe obciążenie. Dlatego ta droga jest trudna.
Ale właśnie to stopniowo pomaga człowiekowi zbudować właściwy stosunek do kolejnych etapów rozwoju. Człowiek nie patrzy na swoje odczucia, ale na to, gdzie się znajduje i z kim. Ceni szczególny stosunek Stwórcy do siebie, docenia to, że znajduje się w grupie i mimo wszystko robi coś wyjątkowego, nawet jeśli tego nie odczuwa.
Zaczyna budować inne wartości, niezależne od tych, za pomocą których wcześniej mierzył wszystko w kelim otrzymywania. Właśnie dlatego, że za każdym razem rozczarowuje się, kształtuje się w nim inne podejście do oceny każdego stanu.
Dopóki człowiek podąża tą drogą, ocenia stan zarówno według swojego nastroju, jak i według prawdy, a następnie stopniowo porzuca ocenianie według nastroju, coraz mniej zwraca na niego uwagę i coraz mniej pozostaje pod jego władzą.
Stopniowo przechodzi od zasady „gorzkie-słodkie” do zasady „prawda-fałsz”, czyli stawia ponad wszystko swoją więź ze Stwórcą, z celem, z tym, co znajduje się ponad tym życiem, niemal niezależnie od tego, czy jest mu dobrze, czy źle.
Powoli nabywa siły, by przeciwstawiać się dobrym lub złym odczuciom, i przestaje brać je pod uwagę. Buduje w sobie inny system postrzegania życia. Oczywiście, nie jest to dla początkujących, ale stopniowo, właśnie tak się dzieje.
Człowiek osiąga stan, w którym domaga się tego od Stwórcy. Przecież za każdym razem zwiększa się obciążenie, więc ponownie domaga się tego od Stwórcy. Czyli chce, aby dzięki nauce i swoim działaniom zasłużyć na to, by otaczające światło go naprawiło i doprowadziło do stopnia wiary.
Z lekcji według artykułu Rabasza, 14.10.2026





Pytanie: 

