Maaser – wkład w duchową naprawę

каббалист Михаэль ЛайтманNasz duchowy rozwój powinien odbywać się zgodnie z prawem duchowego świata, zgodnie z którym dziesiąta część jest oddawana na zewnątrz i nie jest przeznaczana na siebie. W Torze powiedziano bardzo prosto: każdy człowiek, nawet biedny, bez względu na to, kim jest, powinien oddzielać maaser – dziesiątą część swojego dochodu netto, ani więcej, ani mniej. Nie można od tego uciec. Jest to zasada wyższego świata.

Dlatego dziesiątą część naszych dochodów powinniśmy przeznaczyć na rozpowszechnianie Kabały, co nazywa się, na Stwórcę. Ta część należy bowiem do Niego, dlatego że On naprawia naszą Malchut, a nie my sami. Sami naprawiamy pierwsze dziewięć sfirot, dlatego w naszym świecie pozostawiamy sobie z nich 90%. Zgodnie z zasadą podobieństwa korzenia i gałęzi mogę 90% swoich środków właściwie wykorzystać dla celów duchowych.

Natomiast dziesiątej części w duchowym świecie nie mogę sam naprawić, naprawia ją Stwórca. Odpowiednio, w tym świecie, jeśli nie wykorzystuję tej dziesiątej części dla siebie, lecz przeznaczam ją na rozpowszechnienie Kabały, naprawia ją Stwórca.

Co więcej, człowiek, który nie wykonuje pracy duchowej, ale odprowadza maaser, jest włączony w pracę duchową, ponieważ jest to rzeczywiście jego wkład w duchowość, zgodnie z zasadą korzeni i gałęzi. I odwrotnie, ten, kto gdzieś w jakiejś sytuacji nie odda tej dziesiątej części na rozpowszechnienie Kabały, duchowo okrada samego siebie.

Z lekcji na święto Sukkot, 01.10.2026


W strefie granicznej przejścia przez Machsom

каббалист Михаэль ЛайтманCzym jest ten stan, kiedy człowiek znajduje się w strefie granicznej przy przejściu przez machsom? Musimy wiedzieć, jakie stany się pojawiają, by móc kontrolować siebie i zrozumieć, czy jestem już tam, czy jeszcze tutaj. Nie mówimy o tym, że nagle otwierają się niebiosa, pojawiają się jakieś siły, błyskawice, anioły i tak dalej.

Mówimy jedynie o wewnętrznym odczuciu: czy otwiera się przed nami głębsze postrzeganie rzeczywistości, postrzeganie tego, co znajduje się poza jej granicami, sił które nią kierują, ogólnej myśli, zamysłu i woli, oraz o tym, jak to odczuwamy.

Wszystko to zachodzi wewnątrz człowieka, subiektywnie, a na zewnątrz nic się nie zmienia. Świat pozostaje taki sam i nawet nie podejrzewa, że ktoś z ludzi którzy go zamieszkują, wchodzi na stopień bezpośredniej więzi ze Stwórcą.

Jak pisał Rambam: świat nadal istnieje tak samo jak teraz. Co więcej pisze on to Gmar Tikun, o ostatnim punkcie naprawy, kiedy nie tylko jeden człowiek, lecz w ogóle wszyscy ludzie osiągają swój najwyższy punkt istnienia – wieczny, doskonały. Nasz świat wydaje się nam tak ułomny, tak nędzny, brudny, niewiarygodnie mały, duszący nas. Ale w rzeczywistości zobaczymy, że wcale tak nie jest, zmieni się nasze odczuwanie.

A więc wokół człowieka nic się nie zmienia, zmienia się jego światopogląd, jego odczuwanie. Samo przejście przez machsom składa się z kilku etapów, a przejście to jest chwiejne: człowiek raz znajduje się ponad swoim egoizmem, a raz poniżej niego. I dzieje się tak kilka razy, na przemian. Następnie następuje ostateczne i całkowite przebicie się.

Na początku przejścia przez machsom stan człowieka można porównać do przebywania w wodzie. Raz znajduje się on nad powierzchnią wody, raz pod jej powierzchnią, jakby zanurzał się w pragnieniach, myślach właściwych tylko naszemu światu, w myślach o sobie, dla siebie i wykorzystywaniu innych dla siebie.

To znaczy myślimy: „Trzeba by popracować dla grupy, nawiązać więź z przyjaciółmi, trzeba by się pouczyć…”. A po co trzeba? Po to, aby posunąć się do przodu. Ten stan nazywa się „pod machsomem” i właśnie w nim się znajdujemy. Drugim stanem, jest sytuacja, gdy człowiek znajduje się jakby nad powierzchnią wody.

Wtedy rozumie, że wszyscy egoiści są jak dzieci, ponieważ zostali stworzeni przez Stwórcę właśnie takimi. Nie są winni temu, że postępują tak, jak postępują. Dlatego Stwórca jest wobec nich całkowicie pobłażliwy, ponieważ to On stworzył ich takimi.

A ten, kto wznosi się ponad machsom, jak ponad powierzchnię wody, zaczyna odczuwać w sobie pragnienie dobra dla wszystkich, niesienia im pomocy, odczuwa w sobie potrzebę odnoszenia się do wszystkich tak, jak Stwórca odnosi się do nich, ponieważ wznoszenie się ponad machsom oznacza zjednoczenie, upodobnienie się do myśli Stwórcy.

Wtedy zaczyna prosić Stwórcę, aby pokazał mu, jak On odnosi się do ludzkości, aby mógł coraz bardziej się do Niego upodabniać. Chce wznieść się wyżej, nie po to, by po prostu się wznieść, lecz po to aby usprawiedliwić zamysł Stwórcy wobec całej ludzkości. Zaczyna odczuwać w sobie potrzebę tego usprawiedliwiania, obawia się, że jeszcze nie rozumie i nie uświadamia sobie, jak Stwórca odnosi się do wszystkich, i być może w pewnych kwestiach nawet się z Nim nie zgadza.

Stan po machsomie to stan, kiedy człowiek pragnie już większego odkrycia Stwórcy nie po to, aby przyjemnie było mu widzieć, jak wszystko na świecie porusza się zgodnie z jednym systemem, lecz po to, aby usprawiedliwić Stwórcę. I chociaż nie jest w stanie rzeczywiście Go usprawiedliwić, pragnie tego, ponieważ w ten sposób sprawia przyjemność Stwórcy.

Z lekcji na święto Sukkot, 29.09.2026


Sukkot – koniec duchowej drogi

каббалист Михаэль ЛайтманBaal HaSulam napisał w księdze Szamati, że Sukkot jest czasem radości, radosnego przezwyciężenia, co oznacza powrót z miłości, kiedy wszystkie przewinienia obracają się dla człowieka w zasługi.

Wynika z tego, że Sukkot symbolizuje koniec drogi duchowej, kiedy wszystkie przezwyciężenia, opory i wszystkie problemy, które napotkaliśmy na swojej drodze, prowadzą nas teraz do powrotu z miłości. Wszystkie przewinienia obracają się w zasługi.  Wszystkie egoistyczne pragnienia wraz ze wszystkimi ich przewinieniami zostaną naprawione i zamienią się w przykazania i zasługi.

To właśnie, symbolizuje święto Sukkot. Okazuje się więc, że rzeczywiście wzięliśmy „odpady z klepiska i winiarni“ i podnieśliśmy je nad swoją głowę.

Z lekcji na temat „Sukkot”


Święto Sukkot: Aaron

каббалист Михаэль ЛайтманTora nie poświęca Aaronowi zbyt wiele uwagi. Przez cały czas towarzyszy on Moszemu, jakby ukrywając się w jego cieniu. Mosze występuje jako łącznik między Stwórcą a narodem, a Aaron stoi obok niego jako jego pomocnik i brat. Z tej historii wynika że rola Aarona nie jest zbyt zrozumiała. Ale właśnie dlatego, że nie jest zbyt jasna, wydaje się bardziej ukryta, a tym bliższa człowiekowi, bliższa nam, odnosząca się naszej pracy.

Aaron przygotowuje naczynia, więź narodu ze Stwórcą. Mosze przychodzi z góry, a Aaron – z dołu, od narodu, ze wszystkich właściwości człowieka, całej grupy, dziesiątki w stosunku do Stwórcy. Dlatego rola Aarona nie jest tak wyraźnie zaznaczona, ponieważ człowiek powinien wnieść do niej swoją pracę. Mosze występuje jako przedstawiciel Stwórcy wobec narodu, a Aaron – jako przedstawiciel narodu wobec Stwórcy.

Jeśli znajduję się pod władzą Stwórcy, poza którym nikogo nie ma, to zawsze powinienem być zadowolony, w każdym stanie. A jeśli jestem z czegoś niezadowolony, to znaczy, że jestem oddzielony od Stwórcy. W związku z tym powinienem powrócić do więzi z Nim, a oznaką tego, że mam tę więź, będzie moja radość z każdego stanu, niezależnie od tego, w jakim będę.

Właściwość Aarona jest najważniejszą właściwością w człowieku. Właściwości Awrahama, Izaaka, Jakuba i Moszego są jedynie przygotowaniem z góry. Natomiast właściwość Aarona jest naszą pracą z dołu, którą realizujemy, gdy osiągamy wiarę ponad wiedzą, to znaczy miłosierdzie (Chesed), które przewyższa wszystko, obdarzanie, które znajduje się ponad każdym pragnieniem otrzymywania przyjemności.

Poznać właściwość Aarona oznacza przyjąć go jako gościa do naszej sukki. Chcemy, aby jego właściwość zbudowała naszą duszę, właściwą więź między nami. Obłóczyć właściwość Chesed we wszystkie swoje wewnętrzne właściwości, które nazywają się „narodem Izraela”, oznacza wykonać pracę Aarona – przyswoić sobie jego właściwość i zastosować ją do całego swojego pragnienia otrzymywania przyjemności.

Z lekcji na święto Sukkot


Otoczenie – mój rozum i moja pamięć

каббалист Михаэль ЛайтманZajmując się Kabałą, człowiek często zapomina o tym, że powinien badać siebie, a może to robić jedynie za pomocą światła Stwórcy. Zapomina, że wszystkie jego pragnienia w każdej kolejnej chwili są określane nie przez niego samego, lecz przez Stwórcę lub jego własny egoizm, dopóki nie jest naprawiony.

Jedyna możliwość, aby to zmienić, polega nie tym, by własną siłą woli szukać czegoś gdzieś tam, lecz na działaniu poprzez otoczenie, poprzez grupę, która będzie mu pomagać na nowo oceniać wartości, wywyższać cel i wywyższać Stwórcę.

W człowieku nie ma nic poza początkowym punktem Biny. Dlatego wszystkiego pozostałego powinien szukać na zewnątrz: albo w grupie, albo u Stwórcy. Ten antyegoistyczny, nienaturalny dla nas stan jest największą przeszkodą na naszej drodze. Zawsze obwiniamy siebie, szukamy w sobie przyczyny, mamy nadzieję znaleźć w sobie jakieś zasoby, siły. W rzeczywistości wszystko to znajduje się poza nami.

Zwracanie się ku czemuś zewnętrznemu jest skrajnie sprzeczne z egoizmem, dlatego bardzo trudno jest nam o tym pamiętać i kontrolować siebie. Zapominam o tym i zaczynam wyobrażać sobie, że to ja jestem rzekomo źródłem sił, możliwości i myśli. Zaczynam obwiniać siebie: „Dlaczego nie jestem taki?”. A przecież nie mogę być inny. Nie powinienem obwiniać siebie za to, lecz za to, że zapominam o zewnętrznych źródłach moich dobrych myśli i sił, za pomocą których mogę rozwijać się i realizować te myśli.

Ale co mogę zrobić, jeśli zapominam? Grupa powinna mi o wszystkim przypominać. Powinna być dla mnie jak skarbnica metody, skarbnica działania i magazynem jego właściwych myśli, kierunku i pamięci o celu, które zawsze będą mnie wspierać. Przyjaciele powinni przypominać mi, gdzie jestem, kim jestem i w jakim kierunku powinienem podążać. Powinni mnie budzić i nieustannie dawać mi siły.

Dlaczego? Ponieważ zawczasu włożyłem w nich to wszystko. Umówiłem się z nimi, że będziemy wzajemnie się zabezpieczać. Dlatego każdy z nas powinien myśleć teraz o tym, jak zwrócić innym, a przez nich ostatecznie także sobie, tę najważniejszą informację, w przeciwnym razie całkowicie wypadniemy z naszej duchowej drogi.

Zacznijmy postrzegać to specyficzne środowisko które nas otacza, stworzone przez nas sztucznie i specjalnie, jako swój rozum, swoją pamięć, swojego przewodnika, instruktora, swojego rodzica, wychowawcę, lekarza – nazwijcie jak chcecie. Powinno pojawić się w nas poczucie, że całkowicie zależymy od swojej grupy.

Świadomie czy nie, wszyscy czerpiemy od grupy. Dlatego wyobrażenie, że wszystko co niezbędne znajduje się poza mną, cała moja pamięć, wszystkie moje siły znajdują się w grupie, a nie we mnie, jest w rzeczywistości prawdziwym obrazem tego, co istnieje na naszej drodze. Bardzo pomaga właściwie nastawić się na więź, na określony sposób odnoszenia się do otoczenia, do grupy.

Z lekcji na święto Sukkot, 28.09.2026


W rękach przyjaciół

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy krytyczny poziom grupy powinien być taki, aby każdy był gotowy przekazać każdemu w grupie, swoje otaczające światło?

Odpowiedź: Tak. Co to oznacza? Doskonale rozumiem, że moje duchowe samopoczucie, postęp, stopień duchowy, życie, los znajdują się w rękach grupy. Jeśli poczuję, że znajduje się w ich rękach, będzie to oznaczało, że oddałem się grupie.

W rzeczywistości naprawdę znajduję się w tym stanie, tylko muszę zrozumieć, że tak jest, i odpowiednio do tego postępować. Dlatego nie stawiam żadnych warunków, lecz po prostu dochodzę do poziomu, na którym widzę, że jestem w ich rękach, że jestem wewnątrz nich, a następnie zgadzam się, aby tak właśnie było.

Zgadzam się być zależny od innych i nawet gdyby nie było tego duchowego wzajemnego poręczenia, nawet gdybym nie musiał być zależny, pragnę, aby tak było. Oznacza to, że akceptuję strukturę działania Stwórcy i pragnę znajdować się w niej. Właśnie to wybieram jako jedyne, właściwe i dobre.

W tym przypadku uważa się, że osiągnąłem ten stopień duchowy i spośród wszystkich możliwych stanów wybieram właśnie to, co zachodzi na tym stopniu. Całkowicie zgadzam się być do dyspozycji przyjaciół, znajdować się we wspólnym kli.

Z lekcji na święto Sukkot, 28.09.2026


Mosze – przewodnik wiary ponad wiedzą

каббалист Михаэль ЛайтманCzwarty dzień Sukkot jest poświęcony honorowemu gościowi (uszpizin) Moszemu, ujawnieniu naprawy w sfirocie Necach. Nie ma nikogo większego i bliższego człowiekowi niż Mosze, który przybliżył nam metodę odkrywania Stwórcy i więzi Stwórcy ze stworzeniami. Dlatego Mosze jest nam tak drogi i tak ważny.

Mosze nazywany jest wiernym pasterzem. Nie chodzi tu jedynie o siłę wiary czy siłę przezwyciężania, lecz o siłę troski Stwórcy o stworzenia, która pomaga doprowadzić je do końca naprawy. Dlatego cała Tora, przeznaczona jest do doprowadzenia stworzeń do kontaktu ze Stwórcą, nazywa się ją Torą Moszego. Na tym polega jego główna troska, podstawowa praca i przeznaczenie.

Kiedy mówimy o Mosze, nie odnosi się to do fizycznego człowieka, lecz chodzi o symbol, szczególną właściwość, najważniejszą dla nas zgodnie z programem Stwórcy, dotyczącym zarządzania światem. Dlatego tak ważne jest dla nas, zrozumienie tej właściwości i przybliżenie się do niej. Mosze jest niczym pasterz, który prowadzi swoje stado, przewodnik pomagający swojemu ludowi prawidłowo i pewnie zmierzać do celu.

Wspólna siła która otacza nas opieką, chroni nas, czuwa nad nami i niezawodnie prowadzi do celu z miłością i uwagą – to siła Mosze, ciepła, pełna miłości i troski. Wszystkie te siły, które otaczają nas i przyciągają do celu stworzenia, nazywane są Torą. Czyli wyższe światło, które do nas przychodzi, obleka się w nas, napełniając każdego i wszystkich nas razem, niczym pasterz, który gromadzi swoje stado i prowadzi je za sobą do domu.

Pasterz ma szczególną misję – wyprowadzić stado z domu, zaprowadzić je do miejsca, gdzie może napotkać niebezpieczeństwa, a wieczorem sprowadzić z powrotem do domu. Dzięki tej pracy stada rosną, stają się coraz silniejsze i rozmnażają się. „Wierny pasterz” – to przewodnik wiary, ponieważ za każdym razem, gdy jego podopieczni oddalają się od domu, a potem wracają do domu, dzięki tym wyjściom i powrotom zyskują coraz więcej siły duchowej, coraz większą siłę wiary, którą Mosze w nich rozwija.

Dlatego powinniśmy postrzegać siebie jako takie zgromadzenie, gotowe podążać za siłą Moszego, która troszczy się o nas. W wyniku tego, każdego dnia naprawiamy się i napełniamy siłą wiary ponad wiedzą. To jest najważniejsze czego potrzebujemy, a tę wiarę możemy osiągnąć, głównie dzięki Moszemu.

Z lekcji na temat „Uszpizin Mosze – sfira Necach”


Grupa – miniaturowy model wspólnej duszy

каббалист Михаэль ЛайтманGrupa jest małym modelem wspólnej duszy „Adam”, w której powinniśmy odnosić się do siebie nawzajem tak, jak Stwórca odnosi się do wszystkich stworzeń. Są w niej ludzie, którzy rozumieją moje dążenia i razem z nimi, korzystając z ich wsparcia, pracuję.

Przyjaciele podnoszą w moich oczach znaczenie naszego wspólnego celu, wzmacniają mnie, wspierają, rozumieją moje dążenia. Uczę się od nich, a oni uczą się ode mnie, wspólnie pracujemy w jednym kierunku. Dzięki temu jest nam łatwiej, wygodniej, pewniej i radośniej. Innymi słowy, grupa pomaga mi we wszystkim.

A gdyby nagle odebrano mi wszystkie możliwości, jakie ma człowiek, okazałoby się, że poza grupą, która mnie wspiera, kieruje, pokazuje mi kolejny stopień wartości który staje się dla mnie ważny i pożądany do osiągnięcia, niczego więcej nie potrzebuję. Grupa wyznacza cel oraz obraz Stwórcy, do którego powinienem upodobnić się w każdej chwili gdy znajduję się w grupie.

Każda cząstka wspólnej duszy znajduje się pod wpływem wszystkich pozostałych cząstek: albo pod wpływem siły nieczystej, albo czystej. Ponieważ prawo jest jednakowe dla wszystkich światów, człowiek, czy tego chce, czy nie, znajduje się pod wpływem otoczenia. Dlatego wybór grupy, wybór otaczającego społeczeństwa, jest ostatecznie jego jedynym wolnym wyborem i określa całą jego drogę.

Z lekcji na święto Sukkot, 28.09.2026


Sukkot – siedem dni naprawy

каббалист Михаэль ЛайтманPo Jom Kipur i aż do rozpoczęcia Sukkot, trwa przygotowanie do naprawy, która rozpoczyna się pierwszego dnia święta Sukkot. W Sukkot budujemy dla siebie szczególne, specjalne, jakby pomocnicze kli. Dlatego przebywamy w szałasie, sukce, którą sami budujemy ze specjalnego materiału pochodzenia naturalnego.

Ściany – nie ważne jakie, ponieważ wznosimy je sztucznie. Natomiast dach powinien być wykonany z tzw. „psolet, goren we-jekew”, czyli z odpadów pochodzących z winnic, pól i plantacji: ze słomy, siana, gałęzi palmowych lub innych tego rodzaju materiałów.

Nie jest to zwyczaj. Wszystko to wynika z duchowych korzeni. Człowiek buduje tymczasowy dom na siedem dni, ponieważ obecnie odbywa się naprawa jedynie ZAT, czyli WAK, tylko części naszej duszy, egoistycznego pragnienia. Natomiast naprawę pozostałych trzech wyższych sfirot: Keter, Chochma i Bina, dodamy podczas Purim, kiedy poprzez Chanukę dojdziemy do Purim.

Czym jest Purim? To otrzymanie całego światła w całkowicie naprawione kli. Odpowiada to Gmar Tikun – Całkowitej Naprawie i napełnieniu. W przeciwieństwie do tego, gdy kli jest całkowicie puste, ale gotowe do naprawy, mamy stan „jak Purim”, „ki Purim”, Kipur, czyli Jom Kipur.

Podczas Sukkot przez siedem dni, gromadzimy się w szałasie, który zrobiony jest według specjalnych zasad i określonych wymiarów. W Talmudzie, spisanym w III wieku n.e., znajduje się poświęcony temu cały traktat, który nosi nazwę „Sukka”. Kiedy Świątynia została zburzona, aby ludzie nie zapomnieli, jak należy przestrzegać praw, wszystko zostało spisane przez mędrców Wielkiego Zgromadzenia (Anaszej Knesset ha-Gdola).

Było takie zgromadzenie 70 wielkich kabalistów. To wyjątkowa, wyższa instytucja zwana „Knesset ha-Gdola”. „Knesset” oznacza zgromadzenie, a „gdola” pochodzi od słowa oznaczającego „wielki”, od słowa „chochma”. Chodzi tu o wielkość nie w szerokości (bina), lecz wysokości (chochma).

Mędrcy napisali i narysowali, jaka powinna być sukka, zgodnie z jakim stanem wewnętrznym jest ona budowana. W Traktacie jest napisane, że odległość między ścianami nie może przekraczać trzech dłoni (szalos tfachim).

Dlaczego? Dlatego że kiedy z kli wychodzą reszimot, kiedy kli otrzymuje, a następnie z niego wychodzi światło, światło to wychodzi do wyższego i ujawnia się w niższym. Następnie wznosi się jeszcze wyżej i ponownie ujawnia się w niższym, a za trzecim razem nie jest już odczuwalne. Oznacza to że przy przejściu na trzeci poziom całkowicie zanika więź między niższym a wyższym. Dlatego odległość większa niż trzy tfachim jest niedozwolona.

Tak więc, w naszym świecie istnieje odwzorowanie tego, jak człowiek wewnątrz siebie przygotowuje takie kli, w którym między wychodzącym i wchodzącym światłem nie ma większej przerwy, niż trzy poziomy. To znaczy człowiek wszelkimi sposobami pragnie pozostawać w kontakcie ze światłem. Na takich warunkach buduje swoje wewnętrzne kli i zaczyna otrzymywać do niego otaczające światło (or makif).

To “or makif” świeci mu przez siedem etapów, podczas których oczyszcza w nim siedem sfirot: Chesed, Gwura, Tiferet, Necach, Hod, Jesod, Malchut. Dlatego każdego wieczoru, siedząc w sukce, mówimy: „Dzisiaj zapraszamy do naszej sukki Awrahama, ponieważ Awraham – odpowiada Chesed, jest to jego właściwość. Dzisiaj zapraszamy do sukki Mosze, Josefa… Dawida”.

Oznacza to że każdy dzień odpowiada określonemu duchowemu poziomowi, określonej właściwości duchowej, którą naprawiamy w swojej duszy. To właśnie symbolizuje każdy dzień święta Sukkot.

Naprawiając w święto Sukkot te wszystkie siedem sfirot, otrzymujemy jedynie WAK – niewielkie oświetlenie światłem Chochma. Jest to światło, które może istnieć w kli, które nie zostało jeszcze w pełni naprawione. Następnie już po Sukkot, ósmego dnia, wchodzi w nas pozostała część światła, które nazywa się „Simchat Tora” – „Radość Tory”. Radość – ponieważ kiedy pije się wino (Or Chochma), wchodzi światło Chochma. Tora, pochodzi od słów „or”, „ora” – to ogólne światło, które napełnia kli.

Z lekcji na święto Sukkot, 25.09.2026


Światło święta Sukkot

каббалист Михаэль ЛайтманSukkot to święto bardzo symboliczne dla naszej duchowej pracy. Przychodzi po uświadomieniu sobie zła, które następuje podczas Jom Kipur, kiedy człowiek rozumie, w jakim stopniu jego pragnienie otrzymywania, jego egoizm, cała jego natura są złem, i że nie ma żadnej możliwości, aby samemu się z niego wydostać . Jest to wynik wielkiej wcześniejszej pracy.

W Rosz ha-Szana (Nowy rok) – człowiek postanawia rozpocząć nowe życie i mimo wszystko wznieść się ponad swoją naturę i wznieść się na kolejny stopień.

W Jom Kipur człowiek odkrywa, że ​​nie ma możliwości, aby do tego dojść, ponieważ jego kelim (pragnienia) nie nadają się do tego. I wtedy rozumie, że duchowe i materialne są ze sobą nierozerwalnie związane a każdy wyższy stopień buduje się na podstawie poprzedniego. Nie czeka na ciebie jakiś gotowy świat duchowy, do którego masz po prostu wejść z tego świata.

Musisz wziąć wszystko, co masz w obecnym stanie, uporządkować to na nowo i w ten sposób zbudować swój nowy stopień. Na obecnym stopniu mamy ważne rzeczy – wszystko co materialne oraz co duchowe, a tego nie uważamy za ważne, ponieważ na razie nie potrafimy się tym cieszyć.

Obdarzanie, troska o bliźniego, miłość do Stwórcy – wszystko to odczuwamy jako równie niepotrzebne, jak śmieci. Zgadzamy się na duchową pracę, ale tylko po to, by zdobyć wiedzę i zrozumienie, aby otrzymać nagrodę za naszą pracę.

Nie rozumiemy jednak, że właśnie z tych „nieistotnych” rzeczy, z „odpadów”, podnosząc je ponad siebie i budując z nich zadaszenie, pokrycie – tworzymy nowe kli. Te rzeczy które są niepotrzebne dla mojego pragnienia otrzymywania, zasłaniają mój egoizm, uspokajają go i tworzą nad nim cień.

A jeśli jestem gotowy i cieszę się że mogę pozostać w tym cieniu i w nim chcę zbudować w sobie pragnienie obdarzania, wtedy przychodzi do mnie światło Sukkot.

Z lekcji według księgi Szamati