Początek więzi z Wyższym

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Co oznacza przejście Machsomu?

Odpowiedź: Przejść Machsom oznacza nawiązać pierwszą więź ze Stwórcą, niezależnie od odczucia, jakie On mi daje. Przy czym nie mierzę i nie jestem w stanie zmierzyć, jakie to jest odczucie.

Trzeba nawiązać z Nim więź na podstawie tego, że dostrzegam w sobie właściwość obdarzania, nawet w najmniejszym stopniu, i określam dla siebie, że jest ona ważniejsza od każdego mojego odczucia, ponieważ chcę zjednoczyć się z Nim, aby obdarzanie było wspólne dla Niego i dla mnie oraz stało się więzią między nami.

Innymi słowy, określam Wyższego jako Obdarzającego i odnajduję w sobie tę miarę obdarzania, intencję Obdarzającego, na tle tego złego odczucia, na które mogę dokonać skrócenia, tak jakby nie miało dla mnie znaczenia, czy ono jest we mnie, czy go nie ma.

Za to punkt obdarzania w sobie, wznoszę ponad cały swój ACHAP. Nazywa się on moim Galgalta Ejnaim. ACHAP jakby nie istnieje, a ja odczuwam, że poprzez Galgalta Ejnaim, ten punkt obdarzania, jestem związany z Wyższym i znajduję się wewnątrz Niego, niczym zarodek.

Taki jest początek mojej więzi z Wyższym. W ten sposób wchodzę do wnętrza “słupa” złożonego ze stopni, po których będę się wznosić i rozwijać.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 13.09.2026


Miejsce dla odkrycia Stwórcy

каббалист Михаэль ЛайтманWiadomo, że mędrcy powiedzieli: „Tak jak twarze ich nie są do siebie podobne, tak samo ich poglądy nie są do siebie podobne”. Jak więc mogą być „jak jeden człowiek z jednym sercem”?

Odpowiedź: Jeśli mówimy, że każdy troszczy się o siebie, wynika z tego, że niemożliwe jest abyśmy byli „jak jeden człowiek”, ponieważ „nie są do siebie podobni”. Jeśli jednak wszyscy anulowali swoją własną władzę i wszyscy troszczą się wyłącznie o dobro Stwórcy, wtedy nie istnieją już ich indywidualne poglądy, ponieważ wszystko co osobiste zostało anulowane, a wszyscy weszli pod władzę Wyższego, Jedynego, Stwórcy. (Rabasz, List 42)

Najważniejsze dla nas jest anulowanie siebie, swojej własnej władzy. We wszystkim, co robimy w grupie, w obszarze duchowym, w którym pragniemy się rozwijać, nie powinno być miejsca na naszą własną władzę. Nasz władza powinna polegać na tym, aby nie było w nas naszej własnej władzy. Oznacza to, że człowiek powinien panować nad sobą w taki sposób, aby anulować egoistyczne pragnienia swojego serca. To bardzo ważne!

Wszyscy jesteśmy różni. Wszyscy mamy inne pragnienia i inne intencje. Jednak poprzez anulowanie siebie, stajemy się do siebie podobni pod względem kierunku tego anulowania. I chociaż wszyscy bardzo się od siebie różnimy, a nawet pod pewnymi względami jesteśmy sobie przeciwni, nie ma to znaczenia.

Jeśli anulujemy siebie, stajemy się jednakowi – anulowani. A kiedy ci „anulowani” jednoczą się ze sobą, odkrywa się w nich Stwórca, ponieważ pozostaje w nich puste miejsce, uwolnili je w sobie, aby mogło się w nim objawić odczuwanie Stwórcy.

Z lekcji kongresu


Jak nauczyć się słuchać innych

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Napisała do Pana Marina: „Właśnie z przerażeniem uświadomiłam sobie, że straciłam ten dar – umiejętność słuchania i słyszenia innych ludzi. A przecież kiedyś go miałam. Czy można go odzyskać?”

Odpowiedź: Nie ma takiej potrzeby. Nie uważam, że powinnaś słuchać i słyszeć wszystkich ludzi. Najpierw trzeba nauczyć się dobrze pracować nad sobą, aby działać dla obdarzania, a dopiero potem zacząć słuchać innych ludzi. Ale jeśli zaczniesz ich słuchać, to po prostu wypełnią cię swoimi problemami. Będziesz cierpieć z powodu ich cierpień i nic dobrego z tego nie wyniknie.

Pytanie: Czyli najpierw człowiek musi przygotować siebie do tego, aby słuchać innych?

Odpowiedź: Tak. Trzeba posiadać bardzo dobry system odbierania informacji, ich prawidłowego przetwarzania oraz właściwego przekazywania rezultatów tego przetwarzania. Wtedy będziesz mógł odnosić się do innych właściwie, w prawidłowy sposób, będziesz mógł jednoczyć, leczyć, pomagać. A w przeciwnym razie co będziesz robić? Będziesz cały czas siedzieć, płakać i współodczuwać? Nikomu nie jest to potrzebne.

Pytanie: Czyli mówi Pan, że człowiek będzie naprawdę słyszał i słuchał innych dopiero wtedy, gdy będzie miał prawdziwy cel – pomóc drugiemu człowiekowi, i osiągnie już odpowiedni stan?

Odpowiedź: Tak. Dlatego nasza więź z innymi ludźmi budowana jest poprzez ochronę, którą nazywamy „ekranem”, „machsomem”, „granicą”. To coś w rodzaju tarczy.

Staję się wtedy bardzo surowy wobec siebie i innych i zaczynam bardzo poważnie selekcjonować to, co od nich otrzymuję, co im przekazuję i tak dalej. Jest to surowość wobec siebie i wobec innych, aby oni również zaczęli właściwie się zachowywać, nie pozwalając sobie na rozluźnienie.

To nie jest kwestia uprzejmości w zachowaniu, lecz naprawa. To wszystko jest bardzo, bardzo poważne. Wszystko powinno być przemyślane, dokładnie wyważone i właściwie zmierzać do wspólnego celu.

Wniosek tutaj jest bardzo prosty: każda właściwa przyszłość, która w ogóle ma prawo zaistnieć, może zostać stworzona wtedy, gdy ludzie wznoszą się ponad swój egoizm i zaczynają wspólnie pracować, aby stworzyć zupełnie nowy system, nową sieć komunikacji, wzajemnych relacji. Wtedy znikają wszystkie problemy, a ludzie włączają się w zupełnie nowe społeczeństwo.

Pytanie: A kiedy Marina będzie mogla słyszeć i wysłuchiwać innych ludzi?

Odpowiedź: Właśnie wtedy będzie mogła, gdy między nimi powstanie właściwa komunikacja – wzajemna, nowa. Każdy pracuję wyłącznie dla drugiego, dla drugiego człowieka, dla wszystkich, a wszystko to wznosi się ponad osobisty, indywidualny egoizm człowieka.

Ludzie do tego dojdą. To konieczność wynikająca z natury! Nie trzeba być w tym celu ani romantykiem, ani wierzącym ani kimkolwiek innym. Po prostu zobaczymy, że nie ma innej możliwości: albo tak, albo wcale.

Pytanie: Dlaczego więc sprawia jej to taki ból? Napisała: „Z przerażeniem zrozumiałam, że utraciłam ten dar”.

Odpowiedź: To rozstawanie się z egoizmem. Ale takie rozstania muszą nastąpić i nastąpią u każdego, i będzie to trwało długo. Dopóki człowiek nie dojdzie do stanu i powie: To już wszystko, zamykam te drzwiczki, powiedzmy że nie mam z tym nic wspólnego.

Swoje działania i relacje z innymi ukierunkowuję wyłącznie na nich, a nie na siebie. Przełączając się na taki paradygmat, na takie wzajemne relacje, od razu zaczynam odczuwać wolność! Właśnie takie jest przyszłe społeczeństwo.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Język bez słów

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Niedawno obchodziliśmy kolejną rocznicę urodzin języka esperanto. Była to próba stworzenia języka, który jednoczyłby wszystkich ludzi. Sama próba była dobra a idea wspaniała, jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło. Dlaczego? Przecież intencje były słuszne: aby wszyscy mówili jednym językiem.

Odpowiedź: Ale po co? To sprzeczne z naturą.

Kiedyś, gdy byliśmy sobie bliscy, mówiliśmy jednym językiem. To było w Starożytnym Babilonie. Później, w miarę wzajemnego oddalania się od siebie, nagle zaczęliśmy mówić różnymi językami. Nazywa się to „Babilońskie pomieszanie języków”, kiedy ludzie przestali rozumieć się nawzajem na poziomie wewnętrznym.

Wewnętrznie oddalili się od siebie, pod względem swoich dążeń i wzajemnego przenikania się stali się sobie zupełnie obcy. Dlatego przestali się rozumieć, aż w końcu zaczęli mówić różnymi językami. Stąd wzięły się wszystkie języki świata. W rezultacie rozeszli się na różne strony. Właśnie w taki sposób żyjemy do dziś.

Pytanie: Dlaczego więc nie miałby powstać język, który połączy wszystkich? Nawiasem mówiąc, esperanto posługuje się jednak dwa miliony osób.

Odpowiedź: W rzeczywistości żaden z nich nim nie mówi. Te dwa miliony osób komunikują się ze sobą, jak miłośnicy działający w zwykłym klubie hobbystycznym. Nic z tego nie wyniknie, dopóki ludzie nie poczują, że powinni ponownie stać się jednością, że łączy ich jakaś wspólna podstawa i wspólne dążenie. Wtedy odkryją, że istnieje wspólny język, którym będą mogli się porozumiewać.

Odkryje się wewnętrzny język człowieka, ludzie będą się po prostu rozumieli, nawet bez słów, przekazując sobie myśli na poziomie wewnętrznym. Taki język z pewnością się pojawi! Ale dopiero wtedy, jak ludzkość zapragnie być razem.

Korzeniem rozbicia, które nastąpiło w Babilonie, był egoizm. Jeśli będziemy wznosić się ponad niego, ponownie zjednoczymy się poprzez wzajemne zrozumienie. Nie będzie nam do tego potrzebny żaden język. Dlatego esperanto niczego nie da. To wciąż ten sam Babilon z różnorodnością języków. Z tej mieszaniny stworzono „sałatkę”, która jedynie przypomina o dawnym rozbiciu, i wzajemnym oddaleniu.

Pytanie: Jeśli ludzie naprawdę zapragną się zjednoczyć i stać się jedną całością, czy język pojawi się sam?

Odpowiedź: Tak. Powinni dbać o to, aby zbliżać się do siebie nawzajem duchowo i wewnętrznie. Wtedy zrozumieją, jakim językiem się porozumiewać.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Jak być użytecznym w tym świecie?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co to jest Stwórca?

Odpowiedź: Stwórca – to jedna i jedyna siła natury.

Pytanie: Jakie informacje Stwórca przekazuje człowiekowi?

Odpowiedź: Tylko to, co jest potrzebne człowiekowi, aby być użytecznym obiektem na tym świecie.

Pytanie: A jak być pożytecznym w tym świecie?

Odpowiedź: Kochać wszystkich.

Z programu TV „Szybkie pytania i odpowiedzi”


Żądamy a Stwórca wykonuje!

каббалист Михаэль ЛайтманZapominamy, że nie musimy niczego robić, a jedynie prosić, aby Stwórca to wykonał! Tymczasem zastanawiamy się, jak sprawić aby nasze serce odkryło się, jak nawiązać więź z drugim człowiekiem i jak sprawić, aby on nawiązał więź z nami…

W ogóle nie powinniśmy o tym myśleć! Wyobrażamy sobie tę więź w swoim egoistycznym rozumie, ale w rzeczywistości wygląda ona zupełnie inaczej, niż nam się wydaje! To jest poziom wyższego świata, na którym nam się odkrywa nowa rzeczywistość! Powinniśmy jedynie poprosić, nic więcej!

Uczymy się, że wszystko dokonuje się dzięki prośbie. Wznosimy modlitwę – MAN, a w odpowiedzi przychodzi światło otaczające – MAD, które wszystko naprawia, podczas gdy my jedynie uczestniczymy w samym procesie naprawy. Wszystko przychodzi z góry, od nas wymagane jest tylko żądanie, prośba, dążenie.

Problem tkwi właśnie w tym punkcie: czy zwracamy się do Stwórcy, czy też próbujemy wszystko zrobić samodzielnie. Właśnie tutaj popełniamy błąd i tkwimy w nim przez długie lata, nie jesteśmy w stanie choćby trochę zmienić kierunku, zrozumieć, że nie potrzeba niczego poza zwróceniem się, żądaniem, prośbą!

Aby osiągnąć taką prośbę, powinniśmy podejmować wysiłki, ale tylko w tym celu. Jeśli spróbujemy samodzielnie zbudować poprawny, wspólny system oparty na miłości i przyjaźni, będzie to długa droga, która doprowadzi nas do zrozumienia, że oddalamy się od celu, że nie jesteśmy szczerzy, że nienawidzimy się nawzajem i nie zbliżamy się do jedności.

Kabała powinna nas doprowadzić do bardzo precyzyjnego zrozumienia: nie próbuj jednoczyć się z drugim człowiekiem, ponieważ nie jesteś do tego zdolny, jesteś egoistą i on również. Może tego dokonać tylko wyższe światło. To ono musi przyjść i zjednoczyć nas ze sobą. Tylko ono!

Dlatego nie szukajcie więzi między sobą, ponieważ powiedziano: „Mąż i żona – Szchina między nimi”, oznacza to, że między mną a przyjacielem znajduje się Stwórca, „Ten który czyni pokój w wyższym, uczyni pokój w nas” (ose szalom bemromaw, hu jase szalom alejnu).

Każde nasze zwrócenie się do siebie nawzajem, jeśli nie ma siły, która nas ze sobą łączy, jest fałszywym połączeniem. Kiedy się obejmujemy, tak naprawdę nie chcemy tego robić albo robimy to na poziomie naszego świata.

Czy oczekujemy od siebie nawzajem miłości, zjednoczenia lub przyjaźni? Tylko na poziomie tego świata. Kto z nas może stać się poręczycielem dla drugiego człowieka lub nawet dla samego siebie? Skąd mielibyśmy wziąć na to siły? Możemy dążyć do siebie nawzajem jedynie poprzez wyższego, który wypełnia całą przestrzeń między nami.

Jeśli zażądamy, aby wypełnił tę pustkę, połączył nas ze sobą i nieustannie był obecny między nami, tak się stanie, i to z łatwością. Nauka Kabały ma doprowadzić nas do takiego właściwego podejścia, ale my ze względu na naszą egoistyczną naturę, nieustannie od tego uciekamy.

Nie zapominajmy, że „nie ma nikogo, oprócz Niego”! Stwórca wykonuje działanie, ale aby to nastąpiło, musimy je poprzedzić własnym pragnieniem. Nazywa się to „zawarciem przymierza”, zawieramy ze Stwórcą umowę: my żądamy, a On wykonuje. Podobnie jak małe dzieci które idą i ciągną za sobą dorosłych, my pociągamy za sobą wyższą siłę, aby naprawiła stworzoną przez siebie naturę, wtedy staniemy się równi Stwórcy.

Nie możemy osiągnąć poręczenia ani nawet naprawdę go zapragnąć. Gdy tylko zaczniemy mówić o jedności, powinniśmy przypomnieć sobie warunek: „Izrael, Światło i Stwórca są jednością”. Ja, bliźni i Stwórca między nami – tylko we troje możemy osiągnąć prawdziwe pojednanie i doskonałość. Właśnie dążenie do zjednoczenia w grupie, szybko doprowadza nas do zrozumienia, że o każdą pomoc powinniśmy zwracać się do Stwórcy!

Z 8 lekcji kongresu


Podróż po błogosławieństwo od wyższego

каббалист Михаэль ЛайтманDlaczego nasza praca dzieli się na „przebudzenie z dołu” (itaruta de-letata) i „przebudzenie z góry” (itaruta de-leila)? Rozumiemy, że przebudzenie z góry istnieje zawsze. Jednak wspomina się o nim specjalnie po to, aby podkreślić konieczność naszego przebudzenia z dołu.

Przebudzenie z dołu to takie działanie, dzięki któremu udaje nam się wywołać odpowiedź z góry, czyli przebudzenie z góry. W przeciwnym razie nie można tego nazwać przebudzeniem z dołu. Można krzyczeć, płakać i starać się ze wszystkich sił, ale jeśli nie ma żadnej reakcji z góry, oznacza to, że niczego nie dokonałeś.

Być może przygotowałeś się w taki sposób, dokonywałeś wewnętrznych wyjaśnień, ale to jeszcze nie nazywa się przebudzeniem z dołu. Istnieje przypowieść o chasydzie, który wybrał się na święto, aby odwiedzić swojego Rawa. Jego żona zapytała go: „Po co jedziesz?” Odpowiedział: „Chcę poprosić go aby pomodlił się za mnie, żebym zawsze mocno kochał swoją rodzinę, miał więcej mebli i większy dom”. Oczywiście żona pozwoliła mu wyjechać.

A gdyby powiedział prawdę, że jedzie po to, aby bardziej kochać Stwórcę niż żonę, dzieci, dom, meble, czy zarobki, czy żona pozwoliła by mu wyjechać? A gdyby on sam wiedział, że straci smak do zarabiania pieniędzy i materialnego życia, czy również zdecydowałby się na tę podróż?

Dlatego człowiek powinien sprawdzać siebie i zastanowić się, kto w nim przemawia. Być może studiuje naukę Kabały, ponieważ liczy na to, że w taki sposób otrzyma jeszcze więcej?

Kto zrezygnowałby ze zjednoczenia ze Stwórcą, potężniejszym od wszystkiego i wszystkich na świecie? Oczywiście chcę się do Niego modlić i dotrzeć do Niego, aby otrzymać wszystko, licząc na to, że odkryję jeszcze jedną rzeczywistość i będę panować nad wszystkim.

Mówi się, że świat duchowy jest doskonały i wieczny, a chasyd we mnie zgadza się do niego dążyć. Jego „żona” (pragnienie otrzymywania przyjemności) również zgadza się go wypuścić: „Idź, zdobądź dla nas dobre naczynia, dom”, czyli dobre pragnienie i napełnienie dla niego. Tak samo jak żona w świecie materialnym pozwala chasydowi udać się do Rawa, aby poprosić o błogosławieństwo i otrzymać więcej mebli, dom, zdrowie i pomyślność rodziny.

Ale jeśli jest to prawdziwy chasyd, taki jak ci, którzy żyli dawniej, dążący do „miłosierdzia” (Chesed), do światła Chasadim, do wiary ponad wiedzą, do właściwości obdarzania, to po co zwraca się do wyższego (co nazywa się przebudzeniem z dołu lub „podróżą do Rawa”)?

Jedzie, ponieważ chce otrzymać prawdziwe pragnienie, żeby przestać szukać przyjemności instynktownie dla swojego egoizmu. Czeka, aż przyjdzie światło przywracające do Źródła i da mu możliwość wzniesienia się ponad zwykłe pragnienia – przejścia z poziomu zwierzęcego na poziom ludzki.

Człowiekiem nazywa się tego, kto nie myśli o sobie, a wyłącznie o wyższym. Obecnie znajdujemy się na samym przejściu: między zakończeniem instynktownego, zwierzęcego rozwoju a stopniem, na którym będziemy rozwijać się tylko z własnej inicjatywy i poprzez własną prośbę. Sami stworzymy z siebie człowieka, pracując nad sobą wspólnie ze Stwórcą.

Ten stopień nie może przyjść do nas sam z siebie, lecz tylko w odpowiedzi na nasze wcześniejsze pragnienie i żądanie. Dlatego musimy odgrywać ten stopień, starać się go sobie wyobrazić i prosić o niego, zgodnie z obrazem, który sobie nakreślamy.

Jeśli wszyscy razem staramy się upodobnić do Stwórcy (człowiek, Adam, oznacza „podobny”), to postępujemy naprzód i budujemy stopień człowieka, który nie ma odpowiednika w naszym świecie. Na razie jesteśmy jedynie niedoskonałym wyobrażeniem tego duchowego człowieka, ale istnieje ogromna różnica między tym, kim jesteśmy obecnie, a tym duchowym obrazem, który wspólnie budujemy, czyli człowieka, podobnego do Stwórcy.

Z przygotowania do lekcji


Jak przekazać wiedzę o duchowym świecie?

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Dlaczego nie można opisać duchowego świata w piękny sposób, abyśmy mogli zrozumieć, czy warto jest do niego dążyć?

Odpowiedź: Rzecz w tym, że niemożliwe jest opisanie duchowego świata, dlatego że dowolne jego właściwości i percepcje nie istnieją w naszych obecnych pragnieniach. Prawa duchowego świata  całkowicie nie pokrywają się z prawami naszego świata.

Dlatego kabaliści opisują wyższy świat specjalnym językiem – językiem gałęzi, który nie jest przeznaczony do wyjaśnienia, ponieważ nie możemy nawet wyobrazić sobie tego świata, narysować go w swoich egoistycznych właściwościach.

Na przykład, w twoim komputerze jest jeden program i nagle dostajesz na elektroniczną pocztę list e-mail, ale w innym programie, którego nie posiadasz. I cokolwiek byś nie robił i tak nie możesz przyjąć tej wiadomości. Zamiast tego będzie się otwierał zapis niezrozumiałej informacji, w postaci różnego rodzaju  znaków.

Nie zrozumiesz, co do ciebie napisano, nie jesteś w stanie absorbować tego, przyjąć w swoim komputerze. Tak samo tutaj. Kabaliści opowiadają nam coś o wyższym świecie, a my patrzymy na nich, jak zwierzę na człowieka. Dlatego, aby ich zrozumieć, należy nabyć właściwość wyższego świata a wtedy stanie się jasne co nam kabaliści przekazują.

Z lekcji w języku rosyjskim


„Pokonali Mnie synowie Moi”

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Co oznacza kabalistyczna zasada „Pokonali Mnie synowie Moi”?

Odpowiedź: Stwórca rozbudza w nas różne egoistyczne właściwości, a my dzięki prawidłowej pracy między sobą, przenikamy altruistycznymi działaniami i relacjami. W ten sposób zaczynamy pracować nad egoizmem, który wzbudził w nas Stwórca.

Okazuje się, że za pomocą prawidłowej pracy nad sobą, nabywamy szczególne siły anty egoistyczne i działamy samodzielnie.

Z lekcji w języku rosyjskim


Co przeszkadza nam w byciu szczęśliwymi?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Naukowcy doszli do wniosku, że do 2050 roku ludzkość stanie przed 10 głównymi problemami: modyfikacje genetyczne człowieka, wzrost odsetek osób starszych, zanikanie miast, ewolucja sieci społecznych, nowe napięcia geopolityczne, bezpieczeństwo transportu, kurczące się zasoby naturalne, kolonizacja innych planet, rozszerzenie możliwości naszego mózgu i rosnący wpływ sztucznej inteligencji.

Odpowiedź: Niczego takiego nie będzie. Cały nasz dzisiejszy rozwój ma na celu zapędzenie nas w ślepy zaułek. Niby możemy zajmować się bardzo wieloma problemami, zaludniać planety, zagospodarowywać pustynie – cokolwiek. Możemy budować, niszczyć, bredzić o czymkolwiek. Jednak nasz egoizm nie pozwoli nam na to.

Uczyni nasze życie nie do zniesienia, doprowadzi do nieustannego łańcucha konfliktów między nami: między członkami rodzin, dziećmi, rodzicami, sąsiadami mieszkającymi w tym samym mieście, w tym samym rejonie itd. Nie będziemy w stanie dogadać się ze sobą na tyle, że będziemy biegać do piekarni z karabinem maszynowym na krótkich odcinkach, po opustoszałych ulicach. To będzie straszne życie. Egoizm nas do tego doprowadzi.

Żadne wynalazki nam nie pomogą. Nic nie dadzą. Przede wszystkim użyjemy ich do podporządkowania sobie wszystkich ludzi, zarobienia na nich i wywierania presji na wszystkich. Widzimy przecież, jak rozwija się technologia i do czego jest wykorzystywana.

Zobaczmy więc, co przeszkadza nam być szczęśliwymi!

Szczęście nie polega na tym, żeby zaludniać inne planety – pozbawione życia ciała niebieskie, ani na tym, żeby zamiast nas jeździły samochody bez kierowcy, ani na tym, żebyśmy żyli 200 lat. Wystarczy nam siedemdziesiąt, osiemdziesiąt naszych lat. Nie trzeba więcej! Nie chodzi o to, jak długo żyć, ale jak żyć! Śmierci i tak nie da się uniknąć. Odsuwanie jej, jest po prostu głupotą ze strony ludzkości!

Musimy sprawić, aby wciąż żyjąc na tym świecie, zacząć czuć się wiecznie, nieskończenie istniejący. To jest rozwiązanie problemu. A nie zajmowanie się rozwiązywaniem życiowych problemów w naszym egoizmie. Egoizm i tak wszystko nam zrujnuje. Nie możemy powiedzieć, że dziś jesteśmy szczęśliwsi niż ludzie, którzy żyli 50 lat temu. Nie mieli elektronicznych „gadżetów“, którymi bawimy się teraz, ale też nie byli mniej szczęśliwi.

Z dzisiejszych statystyk wynika i widzę, że teraz ludzie są mniej szczęśliwi, ludzkość znajduje się w znacznie głębszej depresji. Dzisiaj wszyscy zaczynają myśleć o tym, jak i gdzie zażyć marihuanę lub jeszcze coś innego, żeby zapomnieć o sobie. Po co człowiek ma żyć 200 lat?! Żeby 100 z nich spędził w narkotycznym śnie?!

Musimy stworzyć sobie dobre życie. A można to osiągnąć w bardzo prosty sposób – poprzez dobre relacje między nami. Inaczej grozi nam Armagedon. Czy wiecie, co to jest Armagedon? W Izraelu jest mała góra („ar” to góra) zwana „Megido”. Kilka tysięcy lat temu doszło tam do pewnych potyczek. Od tamtego czasu powstało to symboliczne wyrażenie „Armagedon” – koniec świata.

Tak naprawdę nie powinniśmy na to czekać. Na tę górę można i teraz wspiąć się i spojrzeć z niej w dół. Nie jest taka duża, to jakiś pagórek 700-800 metrów wysokości. Więc nie popadajmy w skrajności. Uczyńmy by nasze życie było spokojne, dobre i szczęśliwe obecnie, a nie za 50 lat.

A co najważniejsze, przy pomocy nauki Kabały możemy zacząć odczuwać następne życie, wyższy świat, przejście z jednego stanu do drugiego, z jednej reinkarnacji do drugiej. To wszystko jest w naszych siłach.

Życzę wam abyście odkryli wieczny stan rozwoju i harmonii.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”