Co przeszkadza nam w byciu szczęśliwymi?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Naukowcy doszli do wniosku, że do 2050 roku ludzkość stanie przed 10 głównymi problemami: modyfikacje genetyczne człowieka, wzrost odsetek osób starszych, zanikanie miast, ewolucja sieci społecznych, nowe napięcia geopolityczne, bezpieczeństwo transportu, kurczące się zasoby naturalne, kolonizacja innych planet, rozszerzenie możliwości naszego mózgu i rosnący wpływ sztucznej inteligencji.

Odpowiedź: Niczego takiego nie będzie. Cały nasz dzisiejszy rozwój ma na celu zapędzenie nas w ślepy zaułek. Niby możemy zajmować się bardzo wieloma problemami, zaludniać planety, zagospodarowywać pustynie – cokolwiek. Możemy budować, niszczyć, bredzić o czymkolwiek. Jednak nasz egoizm nie pozwoli nam na to.

Uczyni nasze życie nie do zniesienia, doprowadzi do nieustannego łańcucha konfliktów między nami: między członkami rodzin, dziećmi, rodzicami, sąsiadami mieszkającymi w tym samym mieście, w tym samym rejonie itd. Nie będziemy w stanie dogadać się ze sobą na tyle, że będziemy biegać do piekarni z karabinem maszynowym na krótkich odcinkach, po opustoszałych ulicach. To będzie straszne życie. Egoizm nas do tego doprowadzi.

Żadne wynalazki nam nie pomogą. Nic nie dadzą. Przede wszystkim użyjemy ich do podporządkowania sobie wszystkich ludzi, zarobienia na nich i wywierania presji na wszystkich. Widzimy przecież, jak rozwija się technologia i do czego jest wykorzystywana.

Zobaczmy więc, co przeszkadza nam być szczęśliwymi!

Szczęście nie polega na tym, żeby zaludniać inne planety – pozbawione życia ciała niebieskie, ani na tym, żeby zamiast nas jeździły samochody bez kierowcy, ani na tym, żebyśmy żyli 200 lat. Wystarczy nam siedemdziesiąt, osiemdziesiąt naszych lat. Nie trzeba więcej! Nie chodzi o to, jak długo żyć, ale jak żyć! Śmierci i tak nie da się uniknąć. Odsuwanie jej, jest po prostu głupotą ze strony ludzkości!

Musimy sprawić, aby wciąż żyjąc na tym świecie, zacząć czuć się wiecznie, nieskończenie istniejący. To jest rozwiązanie problemu. A nie zajmowanie się rozwiązywaniem życiowych problemów w naszym egoizmie. Egoizm i tak wszystko nam zrujnuje. Nie możemy powiedzieć, że dziś jesteśmy szczęśliwsi niż ludzie, którzy żyli 50 lat temu. Nie mieli elektronicznych „gadżetów“, którymi bawimy się teraz, ale też nie byli mniej szczęśliwi.

Z dzisiejszych statystyk wynika i widzę, że teraz ludzie są mniej szczęśliwi, ludzkość znajduje się w znacznie głębszej depresji. Dzisiaj wszyscy zaczynają myśleć o tym, jak i gdzie zażyć marihuanę lub jeszcze coś innego, żeby zapomnieć o sobie. Po co człowiek ma żyć 200 lat?! Żeby 100 z nich spędził w narkotycznym śnie?!

Musimy stworzyć sobie dobre życie. A można to osiągnąć w bardzo prosty sposób – poprzez dobre relacje między nami. Inaczej grozi nam Armagedon. Czy wiecie, co to jest Armagedon? W Izraelu jest mała góra („ar” to góra) zwana „Megido”. Kilka tysięcy lat temu doszło tam do pewnych potyczek. Od tamtego czasu powstało to symboliczne wyrażenie „Armagedon” – koniec świata.

Tak naprawdę nie powinniśmy na to czekać. Na tę górę można i teraz wspiąć się i spojrzeć z niej w dół. Nie jest taka duża, to jakiś pagórek 700-800 metrów wysokości. Więc nie popadajmy w skrajności. Uczyńmy by nasze życie było spokojne, dobre i szczęśliwe obecnie, a nie za 50 lat.

A co najważniejsze, przy pomocy nauki Kabały możemy zacząć odczuwać następne życie, wyższy świat, przejście z jednego stanu do drugiego, z jednej reinkarnacji do drugiej. To wszystko jest w naszych siłach.

Życzę wam abyście odkryli wieczny stan rozwoju i harmonii.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Jak przybliżyć się do celu

каббалист Михаэль Лайтман Grupa to ludzie, którzy pozornie zgadzają się na osiągnięcie celu, zwanym połączenie ze Stwórcą. Jest to potencjalna zgoda. Jeszcze tego nie osiągnęli i nawet się z tym nie zgadzają, ale sami określają , że to jest rzeczywiście cel.

Tak jest powiedziane w pierwotnych źródłach i czujemy że tak naprawdę jest. Zacznijmy więc budować wewnątrz siebie pewne mechanizmy, etapy pracy, podejmować wysiłki, które pomogą nam przybliżyć się do celu. Oczywiście w końcowym efekcie odkryjemy, że postęp następuje tylko przy pomocy światła, które naprawia, reguluje i łączy wszystkie części Adama Riszon.

Wszystkie nasze działania będą zależały od tego, ile naprawiającego światła jesteśmy w stanie na siebie przyciągnąć. W związku z tym będą ważniejsze działania i mniej ważne – o których trzeba myśleć cały czas i o których można myśleć nie zawsze.

Za każdym razem jest to inne odkrycie, inne zrozumienie środków, ale zawsze prawidłowa świadomość. Polega na tym, że światło sprawdza i naprawia kelim, a my musimy je przyciągać działaniami, które dokonają tego, w najbardziej korzystnej formie.

Z lekcji według artykułu „Poręczenie”


Praktyczna praca z intencją

каббалист Михаэль Лайтман Jak praktycznie pracować z intencją, gdy otrzymuję materialną przyjemność? Nie ma znaczenia, czy otrzymuję duchową przyjemność czy materialną, zawsze powinienem dziękować za nią Stwórcy. Każdą przyjemność można obłóczyć w intencję ze względu na obdarzanie.

Aby to zrobić, należy przeanalizować otrzymaną przyjemność i otoczyć ją swoją postawą wobec Stwórcy, pragnąc podziękować Mu za daną mi przyjemność. Rozumiem, że przyjemność pochodzi od Stwórcy i chcę ją przyjąć z wdzięcznością, w odbitym świetle, czyli w mojej odpowiedzi skierowanej do Niego.

Czuję, jak to przybliża mnie do Stwórcy. Stwórca jakby robi krok w moją stronę, dając mi przyjemność, a ja odpowiadam Mu swoją wdzięcznością, także robię krok w Jego stronę i stajemy się sobie bliżsi. Oznacza to, że mogę teraz otrzymać przyjemność w kelim obdarzania.

Stwórca obleka się w materialne szaty, dlatego że tylko w takich niskich odzieniach jesteśmy w stanie, na razie poczuć daną nam przyjemność. Stwórca jest obecny we wszystkim, co sprawia nam przyjemność: w kawałku chleba, w słodkim cukrze, w łyku wody, w przyjemnych zapachach i dźwiękach. Stwórca obłócza się w to wszystko i dlatego zauważamy różne zmiany.

Gdy jednoczymy się i otrzymujemy przyjemność, to możemy zadowolić tym Stwórcę. Przecież to On w każdej chwili i w każdym stanie wnosi swoje światło w każdą formę przyjemności, zjednoczenia i wzajemnego obdarzania.

Z lekcji według artykułu Rabasza


Wznieść całą ludzkość

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Dlaczego nie udaje nam się wewnętrznie odczuć wielkości Stwórcy?

Odpowiedź: Wewnętrznie nas, jako grupie, brakuje jedności przyjaciół, która przyciąga silniejsze światło otaczające. Oznacza to, że wewnętrznie powinniśmy bardziej pracować nad jakością jedności, a zewnętrznie skupić się na rozpowszechnianiu wśród ludzi. Każdy człowiek w naszej grupie, w całej światowej grupie, w narodzie Izraela i na całym świecie – wszyscy tworzymy jeden system.

Obecnie cała ludzkość powinna wznieść się zgodnie z piramidą. Oczywiście istnieje różnica między naszym wzniesieniem a wzniesieniem jakiegoś człowieka z plemienia indiańskiego, którego rozwój nie pozwala mu jeszcze wejść w ten proces. Nie oznacza to, że nim gardzimy, ale piramida istnieje, i zachodzi w niej wzajemne powiązanie między wszystkimi, że nagle w procesie rozwoju pojawi się jakaś izolacja.

Musimy razem ze światową grupą zorganizować naszą pracę w taki sposób, aby zatroszczyć się o cały świat a tym samym jednoczyć się między sobą. Nie można rozwijać swojej pracy bez połączenia z innymi.

Tak mogli postępować kabaliści poprzednich pokoleń, ale mieli zupełnie inne zadanie. Natomiast od połowy XX wieku i dalej nikt nie miał i nigdy nie będzie miał możliwości osiągnięcia duchowości inaczej niż poprzez realizację wspólnego zadania, pociągając za sobą cały świat. Tak powinniśmy siebie postrzegać.

Zakończył się okres zstępowania iskier światła, dobiegł końca czas wprowadzania iskier do kelim, minął okres w którym system został doprowadzony do najniższych poziomów, i objawiła się przed naszymi oczami Księga Zohar, jak mówił Baal HaSulam. Chodzi o ujawnienie samej Księgi Zohar, czyli zawartego w niej Światła i jego mocy.

Zstępując z góry w dół, wszystko osiągnęło najniższy stopień i teraz powinniśmy rozpocząć wznoszenie się. W tym jesteśmy pionierami. Wznoszenie się z dołu ku górze stanowi powszechną naprawę jedynej wspólnej duszy. Dlatego nie pomoże nam to, jeśli będziemy się izolować i w ten sposób rzekomo osiągać postępy.

Jeśli jesteś ukierunkowany na obdarzanie, to aby nabyć tę właściwość, musisz w jakiś sposób odnosić się do Stwórcy, czyli do kli, które On stworzył. Właśnie tam odkrywasz swój stosunek do Niego i spotykasz się z Nim. To kli obejmuje całą piramidę, cały świat, wszystkie dusze razem. Okazuje się więc, że dzisiaj, bez odniesienia się do całego świata, nie będziesz w stanie właściwie odnieść się ani do powierzonego ci zadania, ani do Stwórcy.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 26.10.2026


Wychowanie w grupie

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy można bardziej szczegółowo omówić te pojęcia, bez wzbudzenia których grupa nie będzie mogła się rozwijać?

Odpowiedź: Wychowanie w grupie odbywa się w dwóch kierunkach. Pierwszy kierunek jest uczuciowy, kiedy odczuwam, że nie znajduję się na tym poziomie, na którym znajduje się grupa. Swoimi odczuciami odkrywam, że przyjaciele są ode mnie wyżej. Nie mówią mi tego, ale ja sam na własne oczy widzę, że znajdują się na czymś wyższym, lepszym, bardziej duchowym, a ja jeszcze nie.

W związku z tym człowiek nie musi słuchać żadnych pouczeń ani moralizowania. Załóżmy, że wszyscy zgadzają się, iż nie należy rzucać śmieci na podłogę. Ściśle przestrzegamy tej zasady, a ten, kto tego nie robi, natychmiast to zauważa.

I im bardziej rygorystycznie podchodzimy do tej kwestii, tym bardziej osoba ta odczuwa, że znajduje się poniżej pozostałych. To zwykły sposób, który poprzez odczucia pokazuje człowiekowi, że nie dorównuje poziomowi grupy.

Kolejny rodzaj wychowania, który każdy otrzymuje od grupy, to wychowanie duchowe. Jeśli grupa rzeczywiście uważa jakąś duchową właściwość za ważną, nawet jeśli sama jej nie posiada, ale do niej dąży i odnosi się do niej z szacunkiem, to poprzez swoje pragnienie wzbudza w ten sposób otaczające światło.

To otaczające światło oddziałuje na grupę jako całość i wewnętrznie popycha ją naprzód, a ten, kto wewnątrz grupy w mniejszym stopniu przyłącza się do tego dążenia, natychmiast odczuje różnicę między sobą a większością grupy w odniesieniu do tej właściwości, którą wszyscy pragną osiągnąć i szczególnie cenią. Nie widzi tego na konkretnych przykładach, ale odczuwa to wewnętrznie.

Zależy to wyłącznie od zgody grupy. Powiedzmy, że teraz wszyscy dochodzimy do porozumienia, że coś jest dla nas święte. I zobaczysz, jak ci ludzie, którzy nie potrafią się z tym zgodzić i nie podzielają wspólnego dążenia, będą czuli się źle, chociaż nie powiemy im ani jednego słowa.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 09.09.2026


Jak pokonać strach?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dostajemy dużo listów od ludzi o strachu, że wszystko jest nim przesiąknięte, lęk o siebie, o bliskich, o dzieci, strach przed śmiercią. Ale sytuacji nie da się zmienić, jest naprawdę przerażająca. Zasadnicze pytanie brzmi: jak przezwyciężyć strach? Czy jest to możliwe?

Odpowiedź: Odpuścić sobie takie sytuacje. Nie myśleć o tym, co będzie w następnej chwili. Nie możemy nic zrobić. Nic o tym nie wiemy. Dlatego lepiej dla nas jest wszystko odpuścić.

Pytanie: Ale czy to jest w mocy człowieka?

Odpowiedź: To jest w mocy człowieka. Osiąga się to poprzez niewielki trening, ale jest to konieczne.

Pytanie: To znaczy, że mogę istnieć w prawdziwej dramatycznej sytuacji, która grozi śmiercią, właściwie wszystkim, tak jakby tego nie było?

Odpowiedź: Tak. Wymyślasz dramatyczną sytuację, jak to nazywasz, i też ją anulujesz. Albo tak: mówisz, że tego nie będzie, dlatego że nie może być. Już wiem, że wszystko będzie normalnie, dobrze. Albo w ogóle mnie to nie interesuje! Nie obchodzi mnie to teraz! Najlepiej puścić wodze i nic nie robić.

Pytanie: Czyli uważa Pan, że strach wynika z tego, że człowiek kieruje sytuacją?

Odpowiedź: Chce kierować, ale nie może. Właśnie tutaj pojawia się strach.

Pytanie: A kiedy odpuszczam, to jakbym kierował, ale z drugiej strony, tak?

Odpowiedź: Oczywiście. Pomyśl o tym, oczywiście że umrzesz, oczywiście po tobie też coś zostanie. Nie zamykasz tego świata na zamek i odchodzisz gdzieś tam. Nie wiadomo, jak można to sobie wyobrazić. Więc to nic strasznego. Wyobraź sobie, że to normalne, pogódź się z tym i to wszystko.

Pytanie: Zrozumiałem ogólną sytuację, że należy odpuścić. A może Pan powiedzieć jakie podjąć kroki by odpuścić?

Odpowiedź: Nie, to każdy robi na swój sposób. Są ludzie, którzy zaczynają myśleć: „Co stanie się ze światem po mnie? Jaką sytuację będą mieli moi bliscy, krewni? Co stanie się z moim spadkiem? Co stanie się z moim twórczym dziedzictwem?” I tak dalej.

Pytanie: Zatem takie pytanie: po co człowiek dostaje strach?

Odpowiedź: Żeby coś jeszcze naprawił. Swoje podejście do życia i śmierci.

Pytanie: Ale ten strach musi przekształcić się? Jeśli jest dany z góry, to w co musi się zmienić?

Odpowiedź: Musi zmienić się w absolutną pokorę wobec woli Najwyższego, Stwórcy i to, że człowiek ma jeszcze coś do zrobienia w tych chwilach, a może ich być jeszcze wiele, aż do zakończenia ziemskiej drogi.

Pytanie: W zasadzie, tak czy inaczej człowiek musi coś zrobić? Co powinien zrobić?

Odpowiedź: Uspokoić się. Nic więcej. Właśnie to człowiek powinien zrobić.

Komentarz: Kiedyś powiedział Pan, że Stwórca jest w stanie spokoju i człowiek powinien dojść do takiego samego stanu pokoju.

Odpowiedź: Tak.

Komentarz: W takim razie niech Pan poda nam definicję spokoju.

Odpowiedź: Spokój jest stanem w którym następna chwila nie niepokoi cię. Zupełnie! Nie chodzi o to, że żyjesz w niej. Jeśli w niej żyjesz, to cię nie niepokoi, dlatego że w niej żyjesz. A nie przeszkadza, nie wywołuje obaw. Do tego należy dojść.

Pytanie: Czy w takim razie żyję w tej chwili?

Odpowiedź: Ta chwila też nie istnieje. Nie należy myśleć, że w ogóle istniejesz.

Pytanie: Czyli tak jakbym spływał z prądem rzeki?

Odpowiedź: To też nie jest dobre podejście do życia. „Podnieść wiosła” i „dać się ponieść” też nie jest dobrze.

Komentarz: To nie jest zbyt jasne.

Odpowiedź: Nie jest jasne dla nikogo. To jest właśnie ten punkt, w którym osiągamy absolutny spokój. Można to wyrazić tylko w taki sposób: „Polegam na zarządzaniu Stwórcy. Który zarządza wszystkim, również mną w każdym momencie mojego istnienia. Zarządza całą rzeczywistością, całym Wszechświatem.

Więc nie mam się czym niepokoić. Nie chcę wtrącać się w Jego akt naprawy, w Jego zarządzanie, w Jego panowanie nad tym wszystkim? Nie”. Jeśli nie, to zachowaj ciszę i zajmij się swoim życiem. To stan w którym nie ma różnicy między tym, że teraz żyjesz, a tym co będzie później.

Pytanie: To taki punkt równowagi?

Odpowiedź: Tak. To mówi o zgodzie. Całkowita zgoda ze Stwórcą. A to nie jest proste. Ponieważ w nas jest zawsze potrzeba by Go “złapać za rękę”, sprawdzić, co tam jest jeszcze zaplanowane, i podpowiadać, że może trzeba zrobić trochę inaczej.

Pytanie: Okazuje się, że nie trzeba nikogo chwytać? Proste i już?

Odpowiedź: Wystarczy odpuścić sobie.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Naprawić więź między nami

каббалист Михаэль ЛайтманGrupa daje człowiekowi wsparcie i wskazówkę, czy rozwija się we właściwym kierunku, czy też nie, a także pokazuje mu, jak wygląda z zewnątrz. Na każdy swój stan, każdy przejaw relacji, człowiek otrzymuje reakcję.

Nie ma ani jednego działania z twojej strony do Stwórcy, ani ze strony Stwórcy skierowanego do ciebie, które nie musiałoby przejść przez ten wzmacniacz, tę lupę, ten system analizy i rozszyfrowania, który ściśle porządkuje twoje intencje i pragnienia, którym jest grupa.

Nie istnieje żadna relacja między człowiekiem a Stwórcą, inaczej niż poprzez wspólne kli nazywane „Adam”. Stwórca bowiem przebywa wewnątrz niego a Jego odkrywa się poprzez całe to kli, poprzez wszystkie jego części, połączone ze sobą w pełnej jedności.

Działanie z intencją obdarzania oznacza, że osiągnąłem zjednoczenie z innymi częściami, bez żadnej różnicy między sobą a nimi. Dzięki takim relacjom między mną a pozostałymi duszami dochodzę do odczuwania Stwórcy, który przebywa wewnątrz tej wspólnoty, wewnątrz całości wszystkich dusz i wszystkich wzajemnych relacji, między którymi nie ma żadnej różnicy.

Wśród 620 działań nie ma nic poza działaniami służącymi zjednoczeniu. Na podstawie zjednoczenia określa się stosunek do napełnienia. I to jest wszystko, co istnieje.

Nikt nie naprawia samego siebie, wszyscy naprawiają jedynie więź między sobą, a w miarę umacniania się tej więzi objawia się Stwórca. Gdy tylko osiągasz połączenie między sobą i pozostałymi duszami, staje się dla ciebie jasne, jak odnosić się do napełnienia, ponieważ napełnienie objawia się odpowiednio do tej więzi, zgodnie z podobieństwem właściwości.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 14.09.2026


Do piekła czy do nieba?

каббалист Михаэль ЛайтманKomentarz: Jest taka przypowieść czy też anegdota:

W Niebiosach odbywa się rozdzielanie – do piekła lub do nieba. Nadchodzi kolej słynnego kaznodziei, on jest spokojny i nagle zostaje wysłany do piekła.

Mówi: „Jak mogę iść do piekła?! Przede mną wysłano do nieba pewnego brawurowego kierowcę. Na to mu odpowiadają: „Co ty sobie myślałeś? Na twoich kazaniach wszyscy spali. A kiedy on woził ludzi, wszyscy się modlili”.

Jak mamy się do tego odnosić? Czy powinniśmy być naprowadzani na modlitwę, dopóki żyjemy, czy jak powinno się to odbywać?

Odpowiedź: Jesteśmy naprowadzani. Jeśli staramy się osiągnąć połączenie ze Stwórcą, to stawia się nam różnego rodzaju przeszkody, warunki, a my chcąc nie chcąc widzimy, że nie możemy w żaden sposób spełnić tych warunków. Chyba, że otrzymamy poważną pomoc z góry.

Pytanie: Jeśli więc dążymy do połączenia ze Stwórcą, to możemy być wdzięczni za wszystkie te rzeczy i te przeszkody?

Odpowiedź: Za pałkę.

Pytanie: Cały czas Pan powtarza: „Pocałuj pałkę, która cię bije”. Więc ją całujemy? I tak właśnie powinniśmy…

Odpowiedź: A inaczej będziemy kierować się naszym egoizmem na takich krętych drogach, będziemy jak ryba pływać.

Pytanie: Jak zatem powinniśmy się odnosić do wszystkiego, co nas doprowadza do modlitwy, choć jeszcze nie zmierzamy ku celowi stworzenia?

Odpowiedź: Musimy wzajemnie się napędzać. Musimy dawać przykład. Musimy trochę sobą wstrząsnąć.

Pytanie: Jak ja, zwykły człowiek, który nie dąży do celu zjednoczenia się ze Stwórcą, który stara się żyć spokojnie i prosto tu na ziemi, jak powinienem odnosić się do tego, co kieruje mnie ku modlitwie – do tych nieszczęść, do tych kłopotów?

Odpowiedź: To naturalne, że człowiek nie chce ani cierpienia, ani modlitwy, niczego takiego.

Pytanie: A jak powinienem to traktować? Czy powinienem od tego uciekać?

Odpowiedź: Oczywiście. Najlepszą rzeczą do zrobienia jest ucieczka od tego wszystkiego – tak robią wszyscy.

Pytanie: To znaczy, jeśli nie będę dążył do niczego, a po prostu będę chciał dobrze przeżyć to życie na tej ziemi…?

Odpowiedź: W tym przypadku „nie ma potrzeby cierpienia i nie ma też nagrody”.

Pytanie: A jaka jest rada dla takich ludzi?

Odpowiedź: Rada dla takich ludzi to: starać się żyć cicho. Jeszcze niżej, jeszcze ciszej, jeszcze spokojniej. I niech żyją w ten sposób.

Pytanie: Żeby fale przechodziły nad nami?

Odpowiedź: Tak, ale takie jest przeznaczenie. Są ludzie, którzy tego chcą. Są też tacy, którzy się z tym nie zgadzają. I są tacy, którzy się nie zgadzają, a jednak po kilku ciosach – już się zgadzają.

Pytanie: Czyli, tak czy inaczej, te ciosy zmuszają człowieka, jeśli już tu jest i chce spędzić tu resztę życia?

Odpowiedź: To wszystko zależy od korzenia duszy.

Pytanie: A rada dla tych, którzy dążą do Stwórcy, do połączenia?

Odpowiedź: Dla nich najważniejsze jest zbliżenie się do Stwórcy, i nie ma znaczenia, jaką drogą: albo żeby dostać po drodze jeszcze parę ciosów, albo coś innego.

Pytanie: Czyli tak czy inaczej, będą i powinni traktować te ataki jako pomoc?

Odpowiedź: Oczywiście.

Pytanie: Czyli ta przypowieść bardziej skierowana jest do tych, którzy zwracają się ku Stwórcy?

Odpowiedź: Cierpienie istnieje zawsze, ale jeśli nie jest ono krytyczne, ale zwykłe, takie codzienne i różne takie inne cierpienia – one zawsze są dobre.

Pytanie: Czyli tak należy je traktować?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: A co wtedy, jeśli w ten sposób zacznę je traktować?

Odpowiedź: Chodzi o cierpienie, które nie odciąga od budowania właściwego życia, właściwego połączenia z innymi i ze Stwórcą. A jeśli jest ich zbyt wiele, to nie jest to ten rodzaj cierpienia.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Po kongresie

каббалист Михаэль ЛайтманStwórca dał człowiekowi pragnienie i myśli, aby przynajmniej czasami być w pracy duchowej. A jeśli człowiek potrafi docenić taką postawę Stwórcy wobec siebie, w miarę ważności, jaką daje duchowej pracy, w takim samym stopniu powinien dziękować i wychwalać Stwórcę. (Baal HaSulam. Szamati 26. „Przyszłość człowieka zależy od jego wdzięczności za przeszłość”)

Pytanie: Wydaje mi się, że kongres przebiegł bardzo lekko w porównaniu z innymi kongresami. Chyba nie musieliśmy się tak bardzo wysilać, na lekcjach nie było głębokich wyjaśnień, chociaż od pierwszych minut dało się wyczuć presję z góry. A po kongresie opadła na nas gęsta chmura zadowolenia. I nie rozumiemy, czy zasłużyliśmy na to, czy też jest to awans, który trzeba będzie jeszcze odpracować?

Odpowiedź: Nie, nie musicie niczego odpracowywać, zasłużyliście na to. Wykonaliście wielki wysiłek, aby przyjechać, przecież fizycznie nie było łatwo dotrzeć tutaj. Dlatego zasługujecie na to wszystko. Jestem pewien, że zaczniemy lepiej rozumieć naszą wzajemną więź i będziemy wznosić się coraz wyżej po stopniach duchowej drabiny, prowadzącej na samą górę.

Pytanie: W rzeczywistości chcę podziękować za silny kongres. Czy można wzmocnić tę wdzięczność, analizując wszystko, przez co przeszedłem, czy też przychodzi ona w naturalny sposób poprzez odczucia?

Odpowiedź: Myślę, że jest to wdzięczność również za przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Baal HaSulam napisał, że człowiek zwraca się do Stwórcy: „Dziękuję Ci za całe Twoje miłosierdzie wobec mnie!”, czyli za przeszłość. Dzięki temu może natychmiast powiedzieć z pewnością: „I za to, co Ty dla mnie zrobisz w przyszłości!”.

Oznacza to, że człowiek jest wdzięczny Stwórcy za wszystko, co uczynił dla niego w przeszłości i za wszystko, co Stwórca uczyni od tej chwili. Nie ma wątpliwości, że zaczniemy odczuwać dobre nastawienie Stwórcy wobec nas.

Z lekcji na temat „Kontynuujemy kongres we wzniesieniu”


Wdzięczność Stwórcy – podnośnik na nowe wyżyny

каббалист Михаэль ЛайтманW artykule „Przyszłość człowieka zależy od jego wdzięczności za przeszłość” powiedziano: W wyniku wychwalania i wdzięczności, które człowiek wznosi do Stwórcy za przeszłość, rozszerzają się jego kelim, właściwości, zdolności odczuwania i oceniania w sercu i w rozumie wpływu Stwórcy na niego.

Człowiek przenika każdym szczegółem oddziaływania między nimi, zaczyna czuć, rozumieć, poznawać, dla Kogo dostarcza wynik swojej pracy, i w konsekwencji tego, rozszerzając swoje właściwości, podnosi się na nowe wyżyny, do nowych doznań.

To znaczy, że wdzięczność jest nam niezbędna. Nie wpływamy żadnym sposobem na Stwórcę, na światło. Nie rozumiemy, co dzieje się w Nim dalej. Mówimy o tych doznaniach tylko ze swojego zrozumienia, ze swoich odczuć, z tego, kim jesteśmy – w ludzkim języku, w naszych doświadczeniach.

Kiedy mówimy o czymś, czy o kimś, to mówimy, jak my wyobrażamy sobie ten przedmiot. Dlatego Stwórca nazywa się „Bore” („bo”, „re”) – „przyjdź, zobacz”. Bo kiedy dochodzisz do tych właściwości, odkrywasz w nich Stwórcę i na podstawie tych właściwości, wyrażasz swoje zdanie. Dlatego wdzięczność jest konieczna po to, aby rozszerzyć nasze kelim i zmienić ich właściwości.

Każdy z nas ma punkt w sercu i w tym punkcie teraz coś czujemy. Ale nie możemy odczuć w nim żadnego obrazu, ponieważ wszystko jest ściśnięte w jednym punkcie. Musimy go rozszerzyć, rozwinąć. Jak to można zrobić? Z jednej strony z pomocą wdzięczności dla Stwórcy. Ale żeby ten środek podziałał na nas, musimy rozszerzyć ten punkt, zbierając w sobie punkty od naszych przyjaciół.

Z lekcji kongresu