Wielkie światło ostatecznego zbawienia – Hoszana Raba

каббалист Михаэль Лайтман Siódmy dzień święta Sukkot, który kończy świąteczne dni, nazywa się Hoszana Raba (wielkie zbawienie). Każdego dnia prosiliśmy Stwórcę o zbawienie, a teraz w ostatni dzień święta musimy połączyć wszystkie nasze prośby w jeden wielki krzyk: „Zbaw nas!” Przecież prosiliśmy, dużo prosiliśmy, a zbawienia wciąż nie ma.

Ten siódmy dzień poświęcony jest królowi Dawidowi, który czuje, że na razie nie ma wielkiego, ostatecznego zbawienia dla całego narodu Izraela. Jako król Izraela, sfira Malchut, odczuwa to bardziej niż ktokolwiek inny i dlatego krzyczy do Stwórcy, a my musimy włączyć się w ten krzyk.

W noc Hoszana Raba jest przyjęte, żeby każdy sprawdzał siebie, czy ma cień, czyli doskonałą wiarę – szatę, w którą może obłóczyć się światło. Noc, ciemność przychodzi dokładnie w to miejsce, gdzie powinno odkryć się światło. Jeśli modlimy się i prosimy tak, jak powinniśmy, wtedy w tę ciemność wlewa się światło i wydaje się znacznie silniejsze niż zwykle.

Wiara jest warunkiem, w którym światło może świecić i nie ma nic, co mogło by je przyćmić. Nazywamy tę noc Hoszana Raba, ponieważ światło przychodzi do tych kelim, którzy go potrzebują, żądają i proszą, aby światło się przejawiło. Jest to konsekwencją wszystkich dni, przez które przeszliśmy w święto Sukkot, w wyniku których pojawia się światło. W miarę tego światła następuje wielkie zbawienie, Hoszana Raba.

Człowiek sprawdza swój cień, czyli ile wysiłku włożył, pomimo ukrycia i zasłużył na zbawienie, światło. Przez całe święta Sukkot prosił, by być w cieniu, czyli prosił o wiarę. A teraz poprzez swój cień sprawdza, czy podążał prawidłową drogą i jak przygotował się na wielkie światło, które powinno zostać odkryte w Hoszana Raba.

W wyniku tej prośby otrzymujemy wielkie światło Hoszana Raba, prowadzące nas do naprawy. To światło daje nam ogromny cień, wewnątrz którego możemy odkryć ogromne światło wielkiego zbawienia, Hoszana Raba.

Z lekcji na temat „Hoszana Raba”


„Hoszana Raba” – prośba o zbawienie

каббалист Михаэль Лайтман „Hoszana” jest jak gdyby błaganiem o zbawienie. Człowiek prosi Stwórcę, aby go zbawił, i trzeba przejść przez wiele etapów, aby osiągnąć ten stan. Kiedy człowiek zaczyna studiować naukę Kabały, na początku nie wie dokładnie, czego szuka.

Stopniowo, w wyniku studiowania, otrzymuje nowe wartości w życiu i wtedy zaczyna rozumieć, o co warto prosić, kogo prosić, z czego chce być zbawiony. Musi przejść przez bardzo trudne wewnętrzne wyjaśnienia, by przestać prosić o rozwiązanie swoich problemów życiowych i wybawienie od mniejszych lub bardziej poważnych przeciwności losu.

Człowiek nie rozumie, do kogo ma się zwrócić: do jakiej wyższej siły, Stwórcy, czy innej natury? Zna tylko swoje materialne życie, ten świat. A niektórzy wręcz przeciwnie wyobrażają sobie, że Stwórca jakby karze ich za złe uczynki i proszą o pobłażliwość. Mija czas, aż człowiek zrozumie, kogo i o co należy prosić, dopiero potem gdy straci nadzieję we własne siły, zrozumie swoje życie, przeznaczenie, odkryje niebiosa.

Wtedy nagle opada na niego czarna chmura, a potem na odwrót, wszystko się przejaśnia, staje się przeźroczyste, zrozumiałe, przyjemne, łatwe. I znowu spada na niego olbrzymia ciężkość, otępienie w głowie i w sercu.

Tak przechodzimy przez wiele stanów, dopóki nie pojmiemy, że jesteśmy całkowicie kontrolowani z góry, ponieważ jesteśmy stworzeniami, które znajdują się we władzy wyższego zarządzania. Ogólna wyższa siła panuje indywidualnie nad każdym i nad wszystkimi razem, robiąc z nami wszystko, co chce. Człowiek zniechęca się do zmiany czegokolwiek, traci wszelką nadzieję, by wpłynąć na wyższą siłę.

Minie jeszcze wiele czasu, aż w końcu uwierzy kabalistom, że jesteśmy w stanie zmienić swoje przeznaczenie. Ale niemożliwe jest zwrócenie się do wyższej siły samemu, ponieważ słyszy ona tylko doskonałą prośbę, czyli wspólną modlitwę dziesięciu ludzi. Być może zebraliśmy się razem w dziesięć osób, ale każdy prosi o coś własnego. Skąd możemy wiedzieć o najskrytszych aspiracjach cudzego serca, o których nawet sam człowiek może nie wiedzieć.

Potrzebne jest nam jedno pragnienie dla wszystkich dziesięciu osób, jedno wspólne serce a wtedy Stwórca stopniowo przeprowadzi działanie naprawy, abyśmy zrozumieli, co chcemy i czego warto pragnąć, a wówczas zbliżymy się do stanu „Ja do Ukochanego, a Ukochany do mnie“.

W istocie na tym polega cała praca, z powodu której znaleźliśmy się w stanie zwanym „ten świat”, w całkowitym ukryciu, w wyimaginowanej rzeczywistości jak wyjaśniają kabaliści. Wyobrażamy sobie, siebie w jakimś świecie, na kuli ziemskiej, podzielonych na różne narody, w ogromnym Wszechświecie. To wszystko jest iluzją. W rzeczywistości istnieje tylko wyższy świat. Ale gdzie jest? Przecież go nie czujemy.

Nie posiadamy takich organów percepcji, dzięki którym można by poczuć, że materialne jest iluzoryczne, a duchowe istnieje. To jeszcze trzeba osiągnąć, żeby zobaczyć, że nasza dzisiejsza „rzeczywistość” jest tylko zasłoną, która ukrywa prawdę, by odkryć ten prawdziwy świat w swoich nowych organach zmysłu. Wszystko to zależy od naszej naprawy.

Zamiast wzroku, słuchu, węchu, dotyku, smaku zdobędziemy nowe organy percepcji: Keter, Chochma, Bina, Zeir Anpin, Malchut. Podnosząc się ponad nasze pragnienie otrzymywania przyjemności w obdarzaniu ponad otrzymywaniem, w wierze ponad wiedzę odkryjemy prawdziwą rzeczywistość.

Poczujemy że istniejemy jednocześnie w dwóch światach: w tym świecie, w wyobrażonej rzeczywistości a także w prawdziwej rzeczywistości, w duchowym świecie. Jeden świat jest wyobrażany w pragnieniach otrzymywania przyjemności, a drugi – w pragnieniach obdarzania. Droga jest przed nami odkryta. Nie ma wątpliwości, że poruszamy się naprzód a Stwórca, wszystkie siły natury prowadzą i towarzyszą nam, organizują, zbierają razem, ochraniają, torują nam drogę.

Należy przyspieszyć ten wpływ na nas, ponieważ Izrael, czyli ludzie pragnący objawić Stwórcę mają moc, aby przyspieszyć czas. Jeśli będziemy pracować jak kanał przejściowy między Stwórcą a całą ludzkością, staniemy się godni troski Stwórcy i przyspieszymy swój rozwój.

Noc „Hoszana Raba” – jest wspólną, wielką, doskonałą prośbą, z całą siłą, wszystkimi potrzebnymi naprawami. Światło przywracające do źródła przenika do nas przez pokrycie sukki i naprawia pragnienie otrzymywania przyjemności, które jest umieszczone pod ekranem.

W taki sposób razem staniemy się godni, by być jednym sojuszem. Najważniejsze jest to, by nie zapominać, że ostatecznym celem jest naprawienie całego świata i doprowadzenie go do Stwórcy, aby rozkoszował się swoimi stworzeniami. Więc postarajmy się i odnieśmy sukces.

Z lekcji na temat „Hoszana Raba”


Święto Sukkot: Josef

каббалист Михаэль Лайтман Josef (Józef) jest nazywany sprawiedliwym, a sprawiedliwy jest fundamentem świata. To Josef prowadzi człowieka do wnętrza jego egoizmu i ustanawia jego więź z faraonem. Następnie za pomocą Josefa człowiek łączy się z wyższymi właściwościami, z Mosze (Mojżesz).

Poprzez Josefa zaczynamy poznawać wyższy system, dzięki niemu możemy się zjednoczyć i starać się odnaleźć duchowe właściwości, aby zbliżyć się do wyższej siły i osiągnąć poznanie Stwórcy. Każda duchowa właściwość jest osiągana poprzez Josefa, poprzez sfirę Jesod, poprzez nasze zjednoczenie.

Josef sprawiedliwy jest podstawą świata, ponieważ tylko poprzez zjednoczenie, poprzez Jesod, osiągamy wszystkie pozostałe wyższe duchowe właściwości. Josef w naszej pracy jest tym co jest najbardziej niezbędne i najbliższe nam: odczuciem połączenia w grupie. Poprzez punkt jedności zaczynamy poznawać właściwość Josefa.

Tora opowiada, jak bracia sprzedają Josefa w niewolę. Nie rozumieją jeszcze tej właściwości, ponieważ są od niego wyżej i nie znają jeszcze właściwości „Josefa”. Uważają go za młodszego brata i nie zgadzają się, aby się wyróżniał.

Najważniejsze w Josefie jest to, że prowadzi nas do zjednoczenia. Josef nie posiada własnej indywidualnej właściwości – łączy w sobie wszystkie pozostałe właściwości w dążeniu do zjednoczenia, a przez nie, do Stwórcy. Josef jest wspólną właściwością, w którą zawierają się wszyscy pozostali bracia i i w której ujawniają się oni za sprawą rosnącego pragnienia otrzymywania przyjemności, czyli faraona.

Dlatego właśnie z właściwości Josefa, z Jesodu przychodzi pożywienie, siła życia i siła osiągania. Odkrycie faraona również następuje poprzez Josefa. Na początku niewoli egipskiej faraon był dobry i w ogóle nie odczuwaliśmy, że jesteśmy w niewoli. Wręcz przeciwnie, rozwijaliśmy się a wszystko to z sprawą Josefa. Josef jest początkiem poznania dobra i zła w całym naszym życiu i dlatego jest najbliżej nas.

Właściwość Josefa realizuje się poprzez nasze zjednoczenie. Dlatego nazywany jest „Wszystkim”, łączy w sobie wszystkie właściwości i przez nie łączy nas ze Stwórcą. Osiągnięcie właściwości Josefa oznacza osiągnięcie zjednoczenia, istoty naszej więzi. Jest to pierwszy krok, który wyprowadza nas z tego świata i prowadzi do odkrycia Stwórcy, wyższego, duchowego świata.

Josef jest niczym drzewo, które przynosi nam wszystkie owoce życia. Jest więzią z wyższym korzeniem, z którego wypływa wszelkie dobro do świata. Z niego czerpiemy pożywienie, dzięki niemu żyjemy, rozmnażamy się i wydajemy na świat potomstwo. Jest to miejsce naszego połączenia między sobą i ze Stwórcą, czyli miejsce wyjścia z odczuwania tego materialnego świata i wejścia do świata duchowego. Wszystko to dokonuje się poprzez właściwość Josefa – najbliższy nam stopień duchowy.

Wiadomo, że aby zrobić choć jeden krok do przodu, musimy zjednoczyć się w dziesiątkach. Josef nazywany jest „Wszystkim”, ponieważ łączy w sobie wszystkie nasze właściwości. Każdy człowiek z dziesiątki ma swoje, różniące się od innych cechy, ale wznosząc się ponad siebie, możemy być razem. Jeśli wznosimy się ponad nasze egoistyczne różnice, każdy ponad swój egoizm, to wówczas stajemy się podobni, równi i możemy się zjednoczyć oraz wzajemnie się uzupełniać.

Osiąga się to w miarę poznawania sfiry „Jesod”, nazywanej „Wszystkim”. Kiedy wznosimy się ponad swój egoizm i dochodzimy do wiary ponad wiedzą, do zjednoczenia w dziesiątce, tworzymy nową duchową właściwość, wspólną dla wszystkich, która nazywa się „Stwórca”. Rodzi się On z połączenia między nami i dlatego mówi się: „Wy Mnie stworzyliście!”

Okazuje się więc, że przez nasze zjednoczenie zrodziliśmy Stwórcę, w ten sposób objawił się On w odniesieniu do nas. Pierwsze spotkanie ze Stwórcą, z wyższą siłą, wyższym światem dokonuje się poprzez właściwość Jesod. Dostojni goście, „uszpizin”, którzy przychodzą do sukki, tworzą dla nas właściwe otoczenie. A Josef jest ostatnim ogniwem w tym łańcuchu, niejako występującym w miejsce Malchut.

Z lekcji na święto Sukkot


Uwolnijmy w sobie miejsce dla Stwórcy

каббалист Михаэль ЛайтманCała rzeczywistość jest wypełniona naszym ogromnym egoizmem. Cały świat: nieożywiona natura, rośliny, zwierzęta, ludzie – wszystko to są stopnie naszego egoistycznego pragnienia, w którym musimy zacząć uwalniać miejsce dla siły obdarzania, siły Stwórcy.

Pracujemy wewnątrz siebie, wewnątrz naszego postrzegania świata, naszego połączenia, tworząc tam miejsce, w którym Stwórca może umieścić zarodek swojej właściwości obdarzania, który zacznie w nas rozwijać się.

Stwórca wpływa na nas zarówno z zewnątrz, jak i od wewnątrz. Znajdujemy się wewnątrz białego światła, które celowo się skurczyło, abyśmy mogli w nim istnieć. I tak znaleźliśmy się wewnątrz pustej przestrzeni, uwolnionej od obecności Stwórcy, i nie czujemy Go.

Wewnątrz tej pustej przestrzeni przeniknął promień światła, który zaczął budować w tej pustce duchowe obiekty, światy. Dlatego my znajdujemy się wewnątrz Stwórcy w jego pełnej władzy. Ale tak nas widzi Stwórca. A od strony stworzenia istniejemy w pustej przestrzeni, jakby wolnej od władzy Stwórcy, dlatego że nie widzimy tej władzy i nie czujemy jej. I dlatego wyobrażamy sobie siebie jako panów tego świata i swojego życia.

A w istocie Stwórca wychowuje nas i prowadzi do uświadomienia sobie tego, że nie wiemy, gdzie naprawdę znajdujemy się. I wtedy zaczynamy szukać, od czego zależy nasze życie, i odkrywamy, że istnieje Wyższa Siła, która decyduje o wszystkim i realizuje wszystko, i staramy się ją odkryć.

To jest to, co wydarzyło się wszystkim kabalistom z poprzednich pokoleń, dopóki nie odkryli metody, która pozwala związać się ze Stwórcą, i przekazali nam metodę odkrycia Stwórcy stworzeniom na tym świecie, która nazywa się nauką Kabały.

Z 5 lekcji Międzynarodowego kongresu kabalistycznego


Pytania o przejście Machsomu

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Co dzieje się z człowiekiem podczas przejścia przez machsom? Czy jest to wyjście do innego wymiaru?

Odpowiedź: Tak, jest to wyjście z własnych egoistycznych intencji do altruistycznych, co pozwala odczuć to, co znajdujące się „poza nami”.

Pytanie: Czym jest wyjście do wyższego świata? Czy jest tym samym, co przejście przez machsom i odkrycie Stwórcy? Co dzieje się z człowiekiem podczas tych wszystkich stanów? Czy wychodzi do innego wymiaru, ponad czas i przestrzeń?

Odpowiedź: Jest to odkrycie „nowej przestrzeni” – w nowych właściwościach obdarzania, które człowiek nabywa dzięki wysiłkom zmierzającym do połączenia się z przyjaciółmi w grupie. W człowieku rodzi się człowiek duchowy – dusza.


W strefie granicznej przejścia przez Machsom

каббалист Михаэль ЛайтманCzym jest ten stan, kiedy człowiek znajduje się w strefie granicznej przy przejściu przez machsom? Musimy wiedzieć, jakie stany się pojawiają, by móc kontrolować siebie i zrozumieć, czy jestem już tam, czy jeszcze tutaj. Nie mówimy o tym, że nagle otwierają się niebiosa, pojawiają się jakieś siły, błyskawice, anioły i tak dalej.

Mówimy jedynie o wewnętrznym odczuciu: czy otwiera się przed nami głębsze postrzeganie rzeczywistości, postrzeganie tego, co znajduje się poza jej granicami, sił które nią kierują, ogólnej myśli, zamysłu i woli, oraz o tym, jak to odczuwamy.

Wszystko to zachodzi wewnątrz człowieka, subiektywnie, a na zewnątrz nic się nie zmienia. Świat pozostaje taki sam i nawet nie podejrzewa, że ktoś z ludzi którzy go zamieszkują, wchodzi na stopień bezpośredniej więzi ze Stwórcą.

Jak pisał Rambam: świat nadal istnieje tak samo jak teraz. Co więcej pisze on to Gmar Tikun, o ostatnim punkcie naprawy, kiedy nie tylko jeden człowiek, lecz w ogóle wszyscy ludzie osiągają swój najwyższy punkt istnienia – wieczny, doskonały. Nasz świat wydaje się nam tak ułomny, tak nędzny, brudny, niewiarygodnie mały, duszący nas. Ale w rzeczywistości zobaczymy, że wcale tak nie jest, zmieni się nasze odczuwanie.

A więc wokół człowieka nic się nie zmienia, zmienia się jego światopogląd, jego odczuwanie. Samo przejście przez machsom składa się z kilku etapów, a przejście to jest chwiejne: człowiek raz znajduje się ponad swoim egoizmem, a raz poniżej niego. I dzieje się tak kilka razy, na przemian. Następnie następuje ostateczne i całkowite przebicie się.

Na początku przejścia przez machsom stan człowieka można porównać do przebywania w wodzie. Raz znajduje się on nad powierzchnią wody, raz pod jej powierzchnią, jakby zanurzał się w pragnieniach, myślach właściwych tylko naszemu światu, w myślach o sobie, dla siebie i wykorzystywaniu innych dla siebie.

To znaczy myślimy: „Trzeba by popracować dla grupy, nawiązać więź z przyjaciółmi, trzeba by się pouczyć…”. A po co trzeba? Po to, aby posunąć się do przodu. Ten stan nazywa się „pod machsomem” i właśnie w nim się znajdujemy. Drugim stanem, jest sytuacja, gdy człowiek znajduje się jakby nad powierzchnią wody.

Wtedy rozumie, że wszyscy egoiści są jak dzieci, ponieważ zostali stworzeni przez Stwórcę właśnie takimi. Nie są winni temu, że postępują tak, jak postępują. Dlatego Stwórca jest wobec nich całkowicie pobłażliwy, ponieważ to On stworzył ich takimi.

A ten, kto wznosi się ponad machsom, jak ponad powierzchnię wody, zaczyna odczuwać w sobie pragnienie dobra dla wszystkich, niesienia im pomocy, odczuwa w sobie potrzebę odnoszenia się do wszystkich tak, jak Stwórca odnosi się do nich, ponieważ wznoszenie się ponad machsom oznacza zjednoczenie, upodobnienie się do myśli Stwórcy.

Wtedy zaczyna prosić Stwórcę, aby pokazał mu, jak On odnosi się do ludzkości, aby mógł coraz bardziej się do Niego upodabniać. Chce wznieść się wyżej, nie po to, by po prostu się wznieść, lecz po to aby usprawiedliwić zamysł Stwórcy wobec całej ludzkości. Zaczyna odczuwać w sobie potrzebę tego usprawiedliwiania, obawia się, że jeszcze nie rozumie i nie uświadamia sobie, jak Stwórca odnosi się do wszystkich, i być może w pewnych kwestiach nawet się z Nim nie zgadza.

Stan po machsomie to stan, kiedy człowiek pragnie już większego odkrycia Stwórcy nie po to, aby przyjemnie było mu widzieć, jak wszystko na świecie porusza się zgodnie z jednym systemem, lecz po to, aby usprawiedliwić Stwórcę. I chociaż nie jest w stanie rzeczywiście Go usprawiedliwić, pragnie tego, ponieważ w ten sposób sprawia przyjemność Stwórcy.

Z lekcji na święto Sukkot, 29.09.2026


Maaser – wkład w duchową naprawę

каббалист Михаэль ЛайтманNasz duchowy rozwój powinien odbywać się zgodnie z prawem duchowego świata, zgodnie z którym dziesiąta część jest oddawana na zewnątrz i nie jest przeznaczana na siebie. W Torze powiedziano bardzo prosto: każdy człowiek, nawet biedny, bez względu na to, kim jest, powinien oddzielać maaser – dziesiątą część swojego dochodu netto, ani więcej, ani mniej. Nie można od tego uciec. Jest to zasada wyższego świata.

Dlatego dziesiątą część naszych dochodów powinniśmy przeznaczyć na rozpowszechnianie Kabały, co nazywa się, na Stwórcę. Ta część należy bowiem do Niego, dlatego że On naprawia naszą Malchut, a nie my sami. Sami naprawiamy pierwsze dziewięć sfirot, dlatego w naszym świecie pozostawiamy sobie z nich 90%. Zgodnie z zasadą podobieństwa korzenia i gałęzi mogę 90% swoich środków właściwie wykorzystać dla celów duchowych.

Natomiast dziesiątej części w duchowym świecie nie mogę sam naprawić, naprawia ją Stwórca. Odpowiednio, w tym świecie, jeśli nie wykorzystuję tej dziesiątej części dla siebie, lecz przeznaczam ją na rozpowszechnienie Kabały, naprawia ją Stwórca.

Co więcej, człowiek, który nie wykonuje pracy duchowej, ale odprowadza maaser, jest włączony w pracę duchową, ponieważ jest to rzeczywiście jego wkład w duchowość, zgodnie z zasadą korzeni i gałęzi. I odwrotnie, ten, kto gdzieś w jakiejś sytuacji nie odda tej dziesiątej części na rozpowszechnienie Kabały, duchowo okrada samego siebie.

Z lekcji na święto Sukkot, 01.10.2026


Sukkot – koniec duchowej drogi

каббалист Михаэль ЛайтманBaal HaSulam napisał w księdze Szamati, że Sukkot jest czasem radości, radosnego przezwyciężenia, co oznacza powrót z miłości, kiedy wszystkie przewinienia obracają się dla człowieka w zasługi.

Wynika z tego, że Sukkot symbolizuje koniec drogi duchowej, kiedy wszystkie przezwyciężenia, opory i wszystkie problemy, które napotkaliśmy na swojej drodze, prowadzą nas teraz do powrotu z miłości. Wszystkie przewinienia obracają się w zasługi.  Wszystkie egoistyczne pragnienia wraz ze wszystkimi ich przewinieniami zostaną naprawione i zamienią się w przykazania i zasługi.

To właśnie, symbolizuje święto Sukkot. Okazuje się więc, że rzeczywiście wzięliśmy „odpady z klepiska i winiarni“ i podnieśliśmy je nad swoją głowę.

Z lekcji na temat „Sukkot”


Święto Sukkot: Aaron

каббалист Михаэль ЛайтманTora nie poświęca Aaronowi zbyt wiele uwagi. Przez cały czas towarzyszy on Moszemu (Mojżeszowi), jakby ukrywając się w jego cieniu. Mosze występuje jako łącznik między Stwórcą a narodem, a Aaron stoi obok niego jako jego pomocnik i brat. Z tej historii wynika że rola Aarona nie jest zbyt zrozumiała. Ale właśnie dlatego, że nie jest zbyt jasna, wydaje się bardziej ukryta, a tym bliższa człowiekowi, bliższa nam, odnosząca się naszej pracy.

Aaron przygotowuje naczynia, więź narodu ze Stwórcą. Mosze przychodzi z góry, a Aaron – z dołu, od narodu, ze wszystkich właściwości człowieka, całej grupy, dziesiątki w stosunku do Stwórcy. Dlatego rola Aarona nie jest tak wyraźnie zaznaczona, ponieważ człowiek powinien wnieść do niej swoją pracę. Mosze występuje jako przedstawiciel Stwórcy wobec narodu, a Aaron – jako przedstawiciel narodu wobec Stwórcy.

Jeśli znajduję się pod władzą Stwórcy, poza którym nikogo nie ma, to zawsze powinienem być zadowolony, w każdym stanie. A jeśli jestem z czegoś niezadowolony, to znaczy, że jestem oddzielony od Stwórcy. W związku z tym powinienem powrócić do więzi z Nim, a oznaką tego, że mam tę więź, będzie moja radość z każdego stanu, niezależnie od tego, w jakim będę.

Właściwość Aarona jest najważniejszą właściwością w człowieku. Właściwości Awrahama, Izaaka, Jakuba i Moszego są jedynie przygotowaniem z góry. Natomiast właściwość Aarona jest naszą pracą z dołu, którą realizujemy, gdy osiągamy wiarę ponad wiedzą, to znaczy miłosierdzie (Chesed), które przewyższa wszystko, obdarzanie, które znajduje się ponad każdym pragnieniem otrzymywania przyjemności.

Poznać właściwość Aarona oznacza przyjąć go jako gościa do naszej sukki. Chcemy, aby jego właściwość zbudowała naszą duszę, właściwą więź między nami. Obłóczyć właściwość Chesed we wszystkie swoje wewnętrzne właściwości, które nazywają się „narodem Izraela”, oznacza wykonać pracę Aarona – przyswoić sobie jego właściwość i zastosować ją do całego swojego pragnienia otrzymywania przyjemności.

Z lekcji na święto Sukkot


Otoczenie – mój rozum i moja pamięć

каббалист Михаэль ЛайтманZajmując się Kabałą, człowiek często zapomina o tym, że powinien badać siebie, a może to robić jedynie za pomocą światła Stwórcy. Zapomina, że wszystkie jego pragnienia w każdej kolejnej chwili są określane nie przez niego samego, lecz przez Stwórcę lub jego własny egoizm, dopóki nie jest naprawiony.

Jedyna możliwość, aby to zmienić, polega nie tym, by własną siłą woli szukać czegoś gdzieś tam, lecz na działaniu poprzez otoczenie, poprzez grupę, która będzie mu pomagać na nowo oceniać wartości, wywyższać cel i wywyższać Stwórcę.

W człowieku nie ma nic poza początkowym punktem Biny. Dlatego wszystkiego pozostałego powinien szukać na zewnątrz: albo w grupie, albo u Stwórcy. Ten antyegoistyczny, nienaturalny dla nas stan jest największą przeszkodą na naszej drodze. Zawsze obwiniamy siebie, szukamy w sobie przyczyny, mamy nadzieję znaleźć w sobie jakieś zasoby, siły. W rzeczywistości wszystko to znajduje się poza nami.

Zwracanie się ku czemuś zewnętrznemu jest skrajnie sprzeczne z egoizmem, dlatego bardzo trudno jest nam o tym pamiętać i kontrolować siebie. Zapominam o tym i zaczynam wyobrażać sobie, że to ja jestem rzekomo źródłem sił, możliwości i myśli. Zaczynam obwiniać siebie: „Dlaczego nie jestem taki?”. A przecież nie mogę być inny. Nie powinienem obwiniać siebie za to, lecz za to, że zapominam o zewnętrznych źródłach moich dobrych myśli i sił, za pomocą których mogę rozwijać się i realizować te myśli.

Ale co mogę zrobić, jeśli zapominam? Grupa powinna mi o wszystkim przypominać. Powinna być dla mnie jak skarbnica metody, skarbnica działania i magazynem jego właściwych myśli, kierunku i pamięci o celu, które zawsze będą mnie wspierać. Przyjaciele powinni przypominać mi, gdzie jestem, kim jestem i w jakim kierunku powinienem podążać. Powinni mnie budzić i nieustannie dawać mi siły.

Dlaczego? Ponieważ zawczasu włożyłem w nich to wszystko. Umówiłem się z nimi, że będziemy wzajemnie się zabezpieczać. Dlatego każdy z nas powinien myśleć teraz o tym, jak zwrócić innym, a przez nich ostatecznie także sobie, tę najważniejszą informację, w przeciwnym razie całkowicie wypadniemy z naszej duchowej drogi.

Zacznijmy postrzegać to specyficzne środowisko które nas otacza, stworzone przez nas sztucznie i specjalnie, jako swój rozum, swoją pamięć, swojego przewodnika, instruktora, swojego rodzica, wychowawcę, lekarza – nazwijcie jak chcecie. Powinno pojawić się w nas poczucie, że całkowicie zależymy od swojej grupy.

Świadomie czy nie, wszyscy czerpiemy od grupy. Dlatego wyobrażenie, że wszystko co niezbędne znajduje się poza mną, cała moja pamięć, wszystkie moje siły znajdują się w grupie, a nie we mnie, jest w rzeczywistości prawdziwym obrazem tego, co istnieje na naszej drodze. Bardzo pomaga właściwie nastawić się na więź, na określony sposób odnoszenia się do otoczenia, do grupy.

Z lekcji na święto Sukkot, 28.09.2026