Jeśli nie teraz, to kiedy?

каббалист Михаэль ЛайтманJeśli nie wpełniam swojego przeznaczenia wobec wszystkich, to kim jestem? Jeśli nie wypełniam go teraz, kiedy pojawia się taka możliwość, to kiedy będę mógł je wypełnić? Nikt nie wie, co nastąpi po tej chwili. A zatem jest to wezwanie mnie do właściwego, natychmiastowego wypełnienia swojego przeznaczenia.

Pytanie: Na czym ono polega?

Odpowiedź: Na tym, aby naprawić siebie, a w taki sposób poprzez siebie naprawić świat. Ponieważ poprzez każdy naprawiony element naszego świata przechodzi wyższa siła naprawy i rozprzestrzenia się po całym świecie.

Pytanie: Na czym polega ta naprawa?

Odpowiedź: Na tym, że elementy dzięki mnie zaczynają łączyć się między sobą.

Pytanie: Czy zatem muszę stać się przyczyną połączenia innych?

Odpowiedź: Tak.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Święta – etapy naprawy duszy

каббалист Михаэль ЛайтманRosz ha-Szana, Slichot, Jom Kipur to etapy naprawy duszy. Święta, które obchodzimy w tym świecie, symbolizują działania, które musimy przeprowadzić we własnym wnętrzu, odnoszą się one do każdego człowieka podążającego drogą swojej naprawy. Ten, kto odczuwa potrzebę naprawienia siebie, aby zbliżyć się do Stwórcy, połączyć się z Nim, osiągnąć z Nim zjednoczenie, stara się wykonać te działania.

Podczas Jom Kipur uczymy się, jak oddzielić się od swojego egoizmu, pragnienia otrzymywania przyjemności dla siebie. Jom Kipur symbolizuje ograniczenie, kiedy nie korzystamy z naszego pragnienia otrzymywania przyjemności, wskazuje na to pięć zakazów obowiązujących tego dnia: nie pić, nie jeść, nie myć się itp.

Po ograniczeniu egoistycznego korzystania z pragnienia, przechodzimy do kolejnego etapu i uczymy się obdarzać dla obdarzania. Aby to osiągnąć musimy zrobić pokrycie na to pragnienie. Proces naprawy pragnienia, który pozwala mu wykonywać działania obdarzania, nazywa się Sukkot.

W Jom Kipur postanowiliśmy nie wykorzystywać tego pragnienia, dlatego nie jedliśmy, nie piliśmy, wszystko sprowadzało się do „nie”. Teraz uczymy się, jak przekształcić to pragnienie otrzymywania przyjemności w narzędzie, które pozwoli nam przystąpić do obdarzania, czyli działania właściwości Biny, wiary. Tę naprawę symbolizuje sukka, czyli szałas (schach), zadaszenie, pokrycie.

Chcemy pokryć swój egoizm, pragnienie otrzymywania przyjemności, ponieważ już zdecydowaliśmy, że nie możemy wejść z nim do duchowości w takim stanie, w jakim się znajduje. Z drugiej strony, nie mamy niczego poza tym pragnieniem: egoizm – to całe moje ja. W jakiej formie można wykorzystać pragnienie otrzymywania przyjemności, aby to działanie było podobne do obdarzania? Potrzebujemy do tego właściwości Biny, wiary.

Sukka – to więź między nami, wspólnie budowana przez nas dusza, która osiąga wzajemne obdarzanie i napełnia się światłem Chasadim w cieniu wiary. Cień ten powstaje dzięki zbudowaniu nad nami pokrycia, ekranu, który wskazuje, że nie chcemy niczego otrzymywać od Stwórcy, lecz pragniemy być tacy, jak On.

Podczas Rosz ha-Szana podjęliśmy decyzję, by podążać drogą naprawy, a podczas Jom Kipur dokonaliśmy ograniczenia. Teraz zaczynamy budować kli Biny, czyli obdarzania dla samego obdarzania. Następnie dojdziemy do pełnego kli, które będzie mogło otrzymywać dla obdarzania.

Chcemy odkryć Stwórcę, który wypełnia całą rzeczywistość, poczuć Go, zrozumieć i na zawsze połączyć się z wyższą siłą, która zarządza całym wszechświatem. Cała ludzkość powinna dojść do tego celu, a wtedy ten materialny świat zniknie. Rozpłyną się wszystkie nasze fizyczne odczucia, a my wzniesiemy się na duchowy poziom, do prawdziwej rzeczywistości, w której będziemy istnieć wiecznie.

Budowanie Sukki jest pierwszym etapem naprawy duszy. Dziesięć egoistycznych pragnień łączy się we wzajemnym obdarzaniu i buduje między sobą wspólną altruistyczną siłę tak, aby Stwórca mógł świecić im poprzez ich zjednoczenie światłem Chasadim. Oznacza to, że znajdują się oni w sukce.

Następnie dodają do pragnienia dla obdarzania coraz więcej, wychodzą z sukki i dochodzą do otrzymywania światła słońca, czyli światła Chochma dla obdarzania. Jednak pierwszy etap to osiągnięcie kli Biny, wiary, obdarzania dla obdarzania między wszystkimi przyjaciółmi i od nich – Stwórcy. Temu właśnie poświęcone jest święto Sukkot.

Z lekcji na święto Sukkot


Dokąd prowadzi nas „ślepa natura”?

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Igor zadaje pytania dotyczące artykułu „Wolność”.

Napisane jest: „My, najlepsze ze wszystkich stworzeń, obdarzone wiedzą i rozumem, staliśmy się zabawką w rękach ślepej natury, która owija nas wokół palca. I kto wie, dokąd nas prowadzi? (Baal HaSulam)

Igor napisał do nas: „Mam sto pytań co do tego jednego fragmentu. Pytanie pierwsze: jak taki wielki kabalista jak, Baal HaSulam, może nazywać naturę ślepą?”

Odpowiedź: Dlatego że natura działa według swojego prawa i nie zbacza nigdzie. Dlatego taki ruch nazywa się ślepym.

Pytanie: Oznacza to, że jest jednak kierowana przez kogoś lub przez coś. Porusza się, niezmiennie. Czy nazywa się to „ślepym stanem”?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Dalej pyta Igor: „Ta ślepa natura doprowadziła nas teraz do wojen?”

Odpowiedź: To tak się nazwa ślepa natura, tak. Zarządza naszym egoizmem nieustannie prowadzi nas do sprzeczności, konfliktów między sobą, do czasu, dopóki nie uświadomimy sobie szkodliwości takich relacji i zechcemy je naprawić.

Pytanie: Czy celowo doprowadza nas do konfliktów a im silniejsze zderzenie, tym szybciej zaczynamy coś sobie uświadamiać?

Odpowiedź: Oczywiście.

Pytanie: „Jak można tych, którzy posiadają wiedzę i rozum, jak tu napisano, nazwać zabawką w czyichś rękach? Przecież posiadają rozum i wiedzę”? Czyli my.

Odpowiedź: To nie ma znaczenia. W rzeczywistości to natura właśnie  tak nami zarządza. Zwiększa lub zmniejsza egoizm w każdym z nas i we wszystkich razem, w taki sposób jesteśmy kontrolowani.

Pytanie: Ale czy zgadza się Pan, że jesteśmy inteligentni i posiadamy wiedzę?

Odpowiedź: Względnie tak. Ale nie ponad naszym egoizmem.

Pytanie: Czyli egoizm jest ponad nami? Decyduje o wszystkim?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Igor pyta o ten sam fragment: „Napisane jest tutaj, że owija nas wokół palca. Jakoś nie bardzo mi się to podoba“.

Odpowiedź: Nam pokazują, jak bardzo jesteśmy ograniczeni, jak zatwardziali, jednostronni i sami siebie doprowadzamy do złych rezultatów.

Pytanie: Czyli z jednej strony mówi się, że jesteśmy rozsądni, z drugiej strony że można nas owinąć wokół palca. Czy nie sugeruje to pewnych sprzeczności – że nie jesteśmy mądrzy?

Odpowiedź: Nie. Nasz umysł działa tylko w bardzo ograniczonych ramach i w żadnym wypadku nie przeszkadza nam być jednocześnie głupimi egoistami.

Komentarz: Igor zadaje kolejne pytanie: „Mówi się, że nie wiadomo, dokąd nas (natura) prowadzi. A Pan, cały czas mówi że wiadomo, dokąd nas prowadzi – do jedności, miłości. To tak czy nie?”

Odpowiedź: Do jedności i miłości, ale w bardzo surowy sposób.

Pytanie: Czy to prowadzi nas donikąd?

Odpowiedź: Tak, ponieważ jesteśmy w nieustannej walce ze sobą nawzajem przez całe życie, przez całą historię.

Pytanie: Okazuje się, że naszym zadaniem jest poddanie się ślepej naturze?

Odpowiedź: Nie! Co my z tym zrobimy? Wręcz przeciwnie! Musimy wyjaśnić, że jesteśmy w rękach ślepej natury i że jedyne, co możemy zrobić, to tylko naprawić siebie.

Pytanie: Czy tego właśnie od nas chce, ślepa natura?

Odpowiedź: Tak. Uświadomienie sobie zła.

Pytanie: A czy można powiedzieć, że to my jesteśmy ślepi?

Odpowiedź: Oczywiście.

Pytanie: Dlatego postrzegamy naturę jako ślepą?

Odpowiedź: Tak. Ale my nie możemy postąpić inaczej, to bardzo trudne.

Pytanie: Czyli Pan nie ma pretensji do ludzkości?

Odpowiedź: Ja nie mam do nikogo żadnych pretensji.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Droga do zjednoczenia ze Stwórcą

каббалист Михаэль ЛайтманBaal HaSulam. Szamati. Artykuł nr 1 „Nie ma nikogo oprócz Niego”: … Człowiek zawsze powinien starać się podążać drogą zjednoczenia ze Stwórcą.

Zjednoczenie ze Stwórcą oznacza, że wszystko, co się wydarza, pochodzi wyłącznie od Niego i że oddziałuje On na mnie jedynie za pomocą światła. Nie ma nikogo oprócz Niego a On jest Dobry i Czyniący dobro.

Ja zaś staram się odkryć te dwie prawdy i trwać w zjednoczeniu z nimi. Dokładam wszelkich sił i obserwuję siebie, aby nie odłączyć się od żadnej z tych dwóch prawd. We wszystkim, co się dzieje, przede wszystkim sprawdzam: czy rzeczywiście w mojej świadomości postrzegam to jako działanie Tego, który jest Dobry i Czyni dobro, że nie ma nikogo oprócz Niego.

Wówczas cała ta scena, która za każdym razem rozgrywa się we mnie za sprawą całego tego świata i mnie samego, kieruje mnie do tego samego źródła, które wystawia spektakl naszego świata, tego życia i mnie samego, pragnąc, abym przez cały ten teatr, odkrył wyłącznie Jego – aż teatr zniknie i pozostaniemy tylko ja i Stwórca trwający w zjednoczeniu.

Dlatego nie mamy innej pracy, jak tylko w taki sposób kierować się w każdej chwili naszego życia. Wszystko pozostałe ma temu służyć. Studiować naukę Kabały – aby przyciągnąć światło przywracające do źródła, pobudzać je coraz bardziej, żeby świeciło mocniej. Być w grupie z przyjaciółmi, aby częściej przypominali mi o tym.

Zajmować się rozpowszechnianiem Kabały, aby zobaczyć, jak w świecie działa ta jedna siła. Wychodzę bowiem do świata, pragnąc uporządkować go, połączyć w jedną całość, integralnie związaną z zasadą: Nie ma nikogo oprócz Niego. Wszystkie te działania mają służyć wyłącznie temu, abym za całym tym światem, za przyjaciółmi, i za nauką odkrył Stwórcę, z którym jestem zjednoczony.

Tak było zawsze. Również teraz znajdujemy się w takim stanie, lecz jest on ukryty co bardzo mnie myli. To ukrycie nazywa się „światem” „olam”, od słowa alama – czyli “ukrycie”. Musimy usunąć ten świat, usunąć ukrycie i wtedy zniknie wszystko, co obecnie odczuwamy naszymi narządami zmysłów: natura nieożywiona, roślinna i zwierzęca, i wszystko przekształci się w więź między nami, między naszymi pragnieniami, które połączą się ze sobą,

W tej mierze odkryjemy jedyną siłę, Dobrego i czyniącego dobro. Wszystko dopełni się stanem „jeden przyjmuje jednego” – jedno stworzenie, napełnione jednym Stwórcą – Pełna naprawa (Gmar Tikun).

Z 4 lekcji kongresu w New Jersey


Otwarta droga dla rozwoju duszy

каббалист Михаэль Лайтман Jeśli podczas lekcji podejmiecie wysiłki, aby maksymalnie skoncentrować się na tym, co mówię, to poczujecie, jak poprzez te słowa otwieram wam drogę dla rozwoju duszy.

Mamy teksty, które studiujemy i omawiamy w grupie. Dzięki temu działają na nas prawa natury, prawa dziesiątki, prawa, które łączą nas na znacznie wyższym poziomie, i prawa, które łączą nas na znacznie niższym poziomie – i musimy cały czas znajdować się w tym cyklu.

Kiedy wnikam do wnętrza książki, staje się ona moim pełnoprawnym władcą, niczym matka dla dziecka, która zmienia pieluchy, kąpie i przebiera je i tak raz za razem. Musimy spróbować sprawić aby Stwórca chciał się nami opiekować, tak jak matka opiekuje się dzieckiem.

Nie jesteśmy niczym ograniczeni w naszej pracy i każdy ma możliwość podejmowania coraz większego wysiłku. Ale zdarza się tak, że inwestujemy bardzo dużo, a otrzymujemy minimalny rezultat. I to jest konsekwencją tego, że w naszej pracy są siły, które działają na pragnienia człowieka, i są siły, które działają na związek człowieka z rzeczywistością.

I trzeba starać się osiągnąć jak największy sukces w obu tych obszarach. Trzeba wybrać dla siebie takie słowa i zdania z Księgi Zohar, które przyciągną do nas maksymalne świecenie, i tym samym postęp naprzód.

Z lekcji na temat „Kontynuujemy kongres we wzniesieniu”


Tylko naprzód, coraz wyżej!

каббалист Михаэль ЛайтманNoc nazywana „Lejl Hoszana Raba” – to noc „Wielkiego Zbawienia”.

Czym jest ta noc, podczas której dopełnia się naprawa Zeir Anpin? Krótko mówiąc, najpierw człowiek pogrąża się w Egipcie, w kli o ujemnej wartości, a następnie otrzymuje plus – Torę.

Potem buduje sobie bożka i wszystko niszczy. To właśnie odczuwamy teraz na sobie – więzi, które ulegają zniszczeniu. Później człowiek stopniowo wchodzi na pustynię i dochodzi do budowy Świątyni, kiedy Malchut i Bina całkowicie się ze sobą łączą.

Człowiek buduje siebie przez sześć dni, odpowiadających sześciu sfirotom: Chesed, Gwura, Tiferet, Necach, Hod i Jesod. To sześć dni Sukkot, podczas których na niego oddziałuje otaczające światło. Siódmy dzień, kiedy światło wchodzi w Malchut, nazywany jeat świętem Simchat Tora – Radością Tory, Radością Światła.

Na czym polega radość światła? Na tym że może ono wejść do kli. Innymi słowy, po naprawieniu wszystkich sześciu właściwości w ciągu sześciu dni, siódmego dnia światło wchodzi do kli i napełnia egoizm. Jednak do kli nie wchodzi pełne światło Chochma, lecz WAK de-Chochma, słabe światło. Brakuje tu jeszcze Keter, Chochma, Bina, które zostaną dołączone w święto Purim.

Dlatego po świętowaniu Simchat Tora opuszczamy sukkę (szałas), ponieważ zgodnie z prawem nie można już w niej pozostawać, gdyż człowiek przeszedł już do następnego stanu. Nie ma czego żałować, ani do czego wracać. Tylko naprzód coraz wyżej!

Z lekcji na święto Sukkot, 04.10.2026


Miejsce spotkania ze Stwórcą

каббалист Михаэль ЛайтманStwórca to właściwość odnosząca się z miłością do wszystkich dusz. Niczego więcej o Nim nie wiemy. „Dobry i Czyniący Dobro wszystkim duszom”. Nie będziesz w stanie odnaleźć Stwórcy jako właściwości, jeśli nie skupisz na Nim swojej uwagi poprzez wszystkie dusze, niczym przez radar. To nie zadziała.

Dlatego, kiedy mówi się „człowiek do Stwórcy”, zawsze oznacza to drogę poprzez wspólne kli. Poza wspólnym kli Stwórca nie istnieje. Nie możesz odczuć Go ani ocenić indywidualnie dla siebie. Pierwsze odczucie, które pojawia się przed machsomem i podczas jego przechodzenia, kiedy znajdujesz się jednocześnie tu i tam i pytasz, gdzie jest Stwórca – On jest Tym, który wypełnia wszystko, zarządza całą ludzkością i znajduje się w niej.

Porównując się z Jego odniesieniem wobec ludzi, odnajdujesz tam również siebie. To znaczy, miejsce spotkania ciebie i Stwórcy znajduje się w duszach ludzi. Nie ma innego miejsca. Na tym polega przejście machsomu, zaczynasz dostrzegać tam dusze ludzi i Stwórcę, ponieważ otrzymujesz z góry takie siły, takie właściwości, aby odnosić się do nich tak jak On, choć na razie w minimalnym stopniu. Na początku jest to ibur (poczęcie), jenika (karmienie), mochin (dojrzewanie). Tylko w ten sposób.

Z lekcji na święto Sukkot, 25.09.2026


Tchnąć duchowość w każdą minutę życia

каббалист Михаэль ЛайтмаJeśli człowiek czuje, że ma w głowie zamęt, jest zmęczony i z trudem zmusza się, aby choć trochę uchylić jedno ucho, otworzyć jedno oko, to bardzo dobrze, ponieważ te niewielkie wysiłki, które podejmuje teraz, nie opierają się na celowym pobudzaniu siebie. Teraz człowiek pracuje już z tym, że powstają w nim nowe odczucia, nowe, zupełnie nieuświadomione kelim. Na razie nie czujecie, co dziś w sobie macie, ale później zacznie się to ujawniać.

Kiedy człowiek zaczyna mieć duchowy wzrok, najbardziej cieszy się właśnie z takich stanów, ponieważ są one najbardziej owocne: w tym czasie kształtuje się w nim kolejny stopień. Odczuwa go jako pusty i zagmatwany, a siebie odczuwa jako zmęczonego, egoistycznego i trochę pozbawionego zainteresowania, myśli: „Gdzie jest moje dawne życie?”. To wszystko jest dobre! Nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo!

Nie należy odpychać od siebie podobnych myśli. Jeśli zaczniecie je odpychać, nie wykorzystacie awijutu, który właśnie do was przychodzi, a z nim powinniście iść dalej. Spróbujcie przystosować się do tego w pełnej zgodzie ze sobą. Bardzo łatwo jest oderwać się od tego świata i bujać w obłokach. Albo przeciwnie, oderwać się od tych obłoków i zejść do tego świata.

Trzeba żyć jednocześnie w jednym i w drugim, czyli w wewnętrznej zgodzie z tym, że właśnie tak powinno być. Stwórca powinien przyoblec się w ten świat. Powinien zstąpić do waszego świata i wypełnić go we wszystkich waszych stanach: w pracy, w rodzinie i we wszystkim innym.

Nie powinniście niczego w sobie rozdzielać: “Teraz zajmuję się duchowością, a potem zajmę się już tym światem, gdzie wszystko jest bardziej realne”. Nie ma czegoś takiego, jest to jedna i ta sama rzeczywistość, tylko nie potrafimy sprowadzić rzeczywistości duchowej do materialnej w taki sposób, aby stała się dla nas widoczna. A w rzeczywistości tak właśnie powinno być.

Jeśli oderwiemy się od tego świata, pozostaniemy punktem i w taki sposób zatrzymamy nasz duchowy rozwój, który opiera się wyłącznie na tym, aby obejmować duchowością wszystko, Stwórcę, odczucie Wyższego we wszystkim, co znajduje się tutaj, w naszym świecie, począwszy od najniższych stanów ziemskich aż po najwyższe.

To znaczy, że niezależnie od tego, gdzie jesteście i czym się zajmujecie: biznesem, miłością, jakimś rozwojem, podejmowaniem decyzji, czy jakimiś konfliktami – jeśli nie włączacie w to Stwórcy, jeśli nie podejmujecie wysiłku, nie jest to praca duchowa. Praca duchowa polega na tym, aby w naszym świecie, w naszych stanach, nie uciekając od nich, włączać w nie Stwórcę.

Powinniśmy wypełniać nasze zwyczajne życie takimi duchowymi odczuciami, tak długo i w takim stopniu, aż zaczniemy poprzez nie odczuwać Stwórcę jako żywą siłę, która rzeczywiście wszystko ożywia i porusza.

Nie powinniście uciekać na dwie godziny dziennie do Kabały, żeby oderwać się od tego świata. Nie! Powinniście to robić po to, aby później przez cały dzień, przez pozostałe 22 godziny żyć, łącząc wszystko z tym, co otrzymaliście. Całą energię, całe wzniosłe odczucia, wszystkie wrażenia powinniście wnosić do pozostałych 22 godzin. Tylko wtedy można powiedzieć, że wasze życie rzeczywiście realizuje się we właściwy sposób.

Nie liczą się te dwie godziny na dobę, które spędzacie na nauce Kabały czy na rozpowszechnianiu, liczy się to, jak na siłę wprowadzacie to, co otrzymaliście w ciągu tych dwóch godzin, we wszystko pozostałe, jak próbujecie żyć tymi dwiema godzinami przez wszystkie pozostałe 22 godziny.

Dlatego nasze codzienne życie jest urządzone w taki sposób, że musimy pracować osiem – dziesięć godzin. Kabaliści zobowiązują człowieka do pracy, do uczestniczenia w całym życiu otaczającego społeczeństwa i pod żadnym pozorem nie pozwalają mu odsuwać się od świata zewnętrznego ani odcinać od tego wielkiego świata, który rzekomo go przeraża.

Wydaje nam się, że dobrze byłoby gdzieś odizolować się od świata zewnętrznego i spokojnie tam egzystować, tworząc dla siebie sztuczny świat. W żadnym wypadku! Stwórca niczego nie stworzył bez powodu: żona, dzieci, szef, teściowa i tak dalej – wszystko to są potrzebne nam przeszkody, w które trzeba tchnąć duchowość.

Z lekcji na święto Sukkot, 30.09.2026


Życie w rzeczywistości „Nie ma nikogo oprócz Niego”

каббалист Михаэль Лайтман Żyjemy w rzeczywistości, gdzie „nie ma nikogo oprócz Stwórcy”, pytanie tylko, jak bardzo to sobie uświadamiamy, czujemy, realizujemy, postępujemy w tym rozpoznaniu. Możesz po prostu powiedzieć, że „nie ma nikogo oprócz Niego” i wszystko jest wykonywane z góry przez Stwórcę, wyższą siłę i się uspokoić, to znaczy nie przywiązywać do tego szczególnego znaczenia.

A można w każdej sytuacji przydarzającej się człowiekowi, grupie, narodowi lub całemu światu – w szczęśliwych i nieszczęśliwych czasach błogosławić Stwórcę za złe, jakby za dobre. Przecież wszystkie odczucia przechodzą przez nasze pragnienie otrzymywania przyjemności i jeśli bylibyśmy naprawieni, to widzielibyśmy tylko dobro, które emanuje z jedynej siły „dobrej i tworzącej dobro”.

A jeśli nie jesteśmy jeszcze naprawieni, to wyższa siła przybliża nas do naprawy naszego egoizmu i dlatego nieustannie ujawnia nam naszą niezgodność z absolutnie dobrym wyższym zarządzaniem i naszym jedynym źródłem, oprócz którego nie ma niczego – z jedną wyższą siłą.

Z dnia na dzień odkrywają się w nas geny informacyjne (reszimot): w każdym z osobna i dla wszystkich razem, którzy chcą dotrzeć do prawdy. Dlatego, każdego dnia dostrzegamy coraz więcej przeszkód w zaakceptowaniu tej zasady. Ale te przeszkody należy przyjmować z miłością, chociaż jest to niezwykle trudne, i zrozumieć, że wszystko pochodzi z jednego źródła.

Te przeszkody wymagają od nas prawidłowego, uważnego stosunku. Oczywiście, że w naszym egoizmie chcielibyśmy je wyeliminować. Ale z drugiej strony nauka Kabały uczy nas, że są one wysyłane specjalnie, aby pomóc nam postępować do pożądanego stanu, ustanawiając nad wszystkimi przeszkodami zasadę: „Nie ma nikogo oprócz Stwórcy, dobrego i tworzącego dobro”.

Jedynym sposobem na ustanowienie tej zasady jest zjednoczenie według prawa miłości do bliźniego, kiedy „wszystkie grzechy zostaną pokryte miłością”.

W miarę naszych wysiłków, aby się zjednoczyć, odkrywa się nam coraz bardziej, że wszystkie przeszkody pochodzą z jednego źródła – absolutnego dobra. „Nie ma złoczyńców w pałacu królewskim”, ale po to, żeby nas nauczyć, król ukrywa się i wysyła nam swoich posłańców, którzy przedstawiają się nam jak złodzieje, rabusie.

Musimy postarać się zobaczyć za nimi wyższą rękę i tak walczyć z nimi, aby zbliżyć się do jedynej siły, dobrej i tworzącej dobro.

Oznacza to, że nasze życie jest naprawdę nierozerwalnie związane z „nie ma nikogo oprócz Niego”. Dzień po dniu musimy coraz bardziej utwierdzać się w tym, że we wszystkim, co się z nami dzieje, nie ma nikogo oprócz Stwórcy. I nie mówić po prostu słowami, a realizować wewnątrz grupy (dziesiątki) prawo miłości do bliźniego jak do siebie samego.

Wtedy zobaczymy, jak bardzo te środki: rozbicie pragnień i ich zjednoczenie w obdarzaniu i miłości między nami, przybliżają nas do Stwórcy. Dzięki nim otrzymujemy wspólną siłę, która pozwala nam zbliżyć się do Niego i dostarczyć Mu wewnątrz nas miejsce, gdzie On mógłby królować.

Z lekcji na temat „Życie w rzeczywistości „Nie ma nikogo oprócz Niego”


Pierwsze ćwiczenie

каббалист Михаэль ЛайтманJeśli człowiek chce przejść machsom, musi wyjść ze swojego „ja”: „mnie nie ma, jestem na zewnątrz, wychodzę poza siebie”.

Kabaliści niewiele mówią i piszą o tej metodzie zbliżania się do wyższego stopnia, upodobnienia się do niego, ponieważ istnieje tutaj niebezpieczeństwo, że ludzie pogrążą się w różnego rodzaju fantazjach, iluzjach, zaczną wyobrażać sobie, że już gdzieś tam unoszą się, niewiadomo gdzie i jak.

Takie wyobrażenia można wykonywać tylko jednocześnie z działaniami wewnątrz grupy, we wspólnych działaniach wobec przyjaciół. Samo siedzenie i fantazjowanie na te tematy nie jest zalecane, ponieważ będzie to działanie oderwane od rzeczywistości, które może was zaprowadzić nie wiadomo dokąd, a gdzie się potem znajdziecie, nie wiadomo.

Ale wyobrażenie sobie siebie, jako wychodzącego ze swojego „ja”: mnie nie ma, znajduję się w myślach i pragnieniach innych i działam wyłącznie zgodnie z ich myślami i pragnieniami – jest naszym pierwszym ćwiczeniem. Gdy tylko człowiek stanie się zdolny do wykonania takiego działania na sobie, zacznie odczuwać innych, a nie siebie. Zaczyna wyraźnie dostrzegać jedną jedyną siłę w całym świecie, która zarządza wszystkim.

Dlaczego zaczyna ją odczuwać? Ponieważ wyszedł poza siebie, włączył się w tę siłę, dostosował się do niej i połączył z nią, ponieważ jej podstawową właściwością jest też brak „ja“. Wtedy człowiek widzi, że absolutnie wszyscy ludzie na świecie, zarówno złoczyńcy, jak i sprawiedliwi, zarówno zdolni, jak i głupi, dzicy i cywilizowani – wszyscy realizują jedną myśl.

W nikim nie powstaje żadne osobiste pragnienie, ani własny ruch, wszystko jest określane przez jeden zamysł, który istnieje w świecie, niczym pole. I wszyscy, absolutnie wszyscy poruszają się wyłącznie zgodnie z nim.

Każdy jest mechanizmem, który działa w stanie maksymalnego nasycenia przy minimalnych nakładach. I za każdym razem ten mechanizm automatycznie zajmuje swoje miejsce, działając zgodnie z tym polem. To pole nazywa się Stwórcą. A dokładniej, to jeszcze nie Stwórca, a przejaw Jego zarządzania odnośnie wszystkich, którzy znajdują się w tym świecie.

Człowiek zaczyna dostrzegać, że wszystko działa wyłącznie według jednego prawa, jednej zasady, jednej woli. W takim stopniu w jakim człowiek utraci swoje „ja”, zlewa się z tą myślą, z tą wolą i pragnie wejść jeszcze głębiej w to pole Stwórcy, on zaczyna dostrzegać, że wszystko w odniesieniu do niego, staje się dobrem.

Oczywiście w stosunku do niego nic się nie zmienia, po prostu zaczyna widzieć, w jakim stopniu jest to rzeczywiście dobre. Widzi, że wszyscy pozostali ludzie realizują tę myśl, ponieważ jego myśl i Stwórcy łączą się w jedno. Widzi, że wszystko na świecie dzieje się dla dla niego i z jego powodu.

I nawet jeśli, jego zdaniem, dzieje się zło, nadal rozumie, że nie jest to złe, po prostu w tych stanach, w których znajdują się ludzie, nie można postąpić inaczej. Dlatego tak bardzo ich akceptuje i rozumie, że nawet gdyby ktoś zbliżył się do niego i zagroził jego życiu, nie byłby w stanie niczemu się przeciwstawić. W takim stopniu traci swoje „ja” i odczuwa, że wszystko, co dzieje się wokół, jest absolutnie właściwe.

Przytaczam tak skrajne przykłady, które jeszcze nie są dla nas do końca zrozumiałe, tylko po to, aby dać nam pewne wyobrażenie o tym, czym w ogóle jest wzniesienie się choć trochę ponad machsom. Aby dać nam możliwość odczuć w pewnym stopniu to przejście graniczne – stamtąd tutaj i z powrotem.

Z lekcji na święto Sukkot, 29.09.2026