Pozorna wolność

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy grupa ma prawo zobowiązywać do czegoś człowieka? Czy nie oznacza to, że odbiera mu w ten sposób wolność?

Odpowiedź: Czy grupa może odebrać człowiekowi wolność? Wcześniej podlegał on swojej zwierzęcej naturze i nie miał żadnej wolności. Teraz również nie ma w sobie odrobiny wolności. Wcześniej znajdował się pod władzą jakiegoś społeczeństwa i w ogóle nie wybierał, czyjej władzy podlegać, ale teraz wybrał grupę, aby osiągnąć wolność.

Jednak na razie oczywiście nadal nie jest wolny. Nie nabył jeszcze niezależnej właściwości. A jego właściwość może stać się niezależna tylko pod warunkiem, że osiągnie pewne podobieństwo do Stwórcy.

Nie ma czegoś takiego jak bycie wolnym. Podlegamy albo pragnieniu otrzymywania, albo pragnieniu obdarzania. A pomiędzy nimi znajduje się to, co nazywamy środkową częścią Tiferet. Na tej podstawie powinniśmy postanowić, że zamiast przynależności do pragnienia otrzymywania, budujemy naszą przynależność do Stwórcy. W ten sposób budujemy środkową część Tiferet, środkową linię.

Środkowa linia powstaje dzięki temu, że wybieram upodobnienie się do Stwórcy, przebywanie w Jego kelim, i przyjęcie na siebie Jego natury. Jest to wolny wybór, ponieważ On mnie do niego nie zmusza.

I rzeczywiście, Stwórca nie zobowiązuje mnie do tego bym do Niego przyszedł. Cały nacisk, który wywiera, ma jedynie skłonić mnie do dokonania wyboru. Kiedy dochodzę do punktu wyboru, On mnie pozostawia, a nacisk znika.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 09.09.2026


„Uczyń swoje pragnienie podobnym do Jego pragnienia”

каббалист Михаэль ЛайтманStwórca, działający z góry, stawia tylko jeden warunek: „Poproś o to co mam, i poproś o to tak, aby było to dla ciebie dobre”. W naszej pracy nazywa się to przygotowaniem kelim.

Przygotować kli oznacza nabyć chisaron do tego, co Stwórca chce dać, i działać odpowiednio do tego. Mówi się o tym, że reszimo powinno być prawidłowe zgodne z reszimo de- itlabszut i reszimo de-awijut. Aby siła ekranu, którą otrzymam z góry, była rzeczywiście taka, jakiej potrzebuję. Innymi słowy, zawczasu o to dbam.

Bez wątpienia istnieje w tym określona kolejność działań: ukrycie, odkrycie odwrotnej strony, odkrycie przedniej strony, zarówno podczas przygotowywania kelim, jak i otrzymania świateł. Jednak ostatecznie, wznieść MAN oznacza „uczynić swoje pragnienie podobnym do Jego pragnienia”. Tylko to nazywa się MAN!

W przeciwnym razie wszystkie twoje działania, niezależnie od tego, czy krzyczysz, czy się uczysz, choć są uwzględniane, nie wchodzą w skład działania, które pobudza Wyższego do działania. Jednak te działania również stopniowo się gromadzą i ostatecznie stają się przyczyną postępu człowieka.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 15.10.2026


Przygotowanie do intencji

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Intencja znajduje sie za machsomem. Czy istnieje tutaj jakaś gałąź intencji?

Odpowiedź: Intencja obdarzania zaczyna się za machsomem. Tutaj odbywa się przygotowanie. Dlatego cały okres, który może trwać wiele lat, nazywany jest czasem przygotowania, przygotowania do intencji.

To, że zaczynasz zastanawiać się nad tym, jak odnosisz się do Stwórcy, stanowi początek prawidłowej intencji. Nie ma znaczenia, czy jest ona właściwa, czy nie. Nieprawidłowa intencja nazywa się „lo liszma”, dla siebie, a prawidłowa intencja to „liszma” – dla Stwórcy.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 08.10.2026


Wszystkie właściwości świata są we mnie

каббалист Михаэль ЛайтманUpominaj bliźniego swego, a nie będziesz ponosić za niego grzechu. (Tora, Lewit, Kedoszim)

Człowiek stworzony jest tak, że sprawia mu przyjemność dostrzeganie w innych złych cech, grzechów i przestępstw, ponieważ dzięki temu czuje się lepszy od pozostałych.

Im niżej znajdują się inni, tym bardziej sam wzrastasz we własnych oczach, nie wkładając w to żadnego wysiłku. Wydaje ci się, że zyskujesz przewagę nad innymi, ale ta przewaga jest fałszywa: stałeś się mądrzejszy, ponieważ wszyscy wokół zgupieli. Stałeś się mądrzejszy jedynie na tle głupcow, a mimo to sprawia ci to przyjemność.

W pracy duchowej takie podejście jest niedopuszczalne. Powinieneś rozpoznać braki, uchybienia i wykroczenia innych i przyjąć je jako własne. Przecież wszystko wynika z tego, że powinieneś widzieć przed sobą wspólną duszę. Dlatego, patrząc na przestępstwa i wady świata, nie powinieneś czerpać z nich przyjemności. Jeśli otrzymujesz z tego przyjemność, oznacza to, że egoizm cię oślepia. W rzeczywistości nie możesz patrzeć na świat i cały czas się cieszyć, ponieważ na świecie nie dzieje się nic dobrego.

Człowiek powinien cieszyć się jedynie z tego, że podświadomie, na miarę swoich możliwości, stara się poprzez działanie rozpoznać brak naprawy i doprowadzić do jej naprawy. W ostateczności powinien naprawić swój stosunek do tego, co się dzieje. A co najważniejsze usprawiedliwiać Stwórcę, który stawia przed człowiekiem to wszystko, by cały czas cieszył się z nieszczęść innych myśląc: „Jak dobrze, że Stwórca tak źle postępuje z innymi!”.

Taka myśl automatycznie przemyka nam przez głowę. Osądzamy Stwórcę, osądzamy cały świat i czerpiemy przyjemność z obserwowania jak ludzie żrą się między sobą. Tylko dlatego oglądamy telewizję i słuchamy wiadomości, podświadomie starając się znaleźć coś, z czego moglibyśmy się cieszyć kosztem innych, ponieważ daje nam to poczucie satysfakcji.

A gdyby, nie daj Boże, coś takiego przydarzyło się mnie lub komuś z moich bliskich? Czy chciałbym usłyszeć na przykład, że bank, w którym przechowuję swoje oszczędności, zbankrutował? Ale jeśli stało się to z jakimś innym bankiem? Wtedy jest nam przyjemnie. Taka jest ludzka natura. Dlatego Tora ukazuje różne punkty widzenia na ten sam problem – nasz ukochany egoizm.

Dostrzegając w społeczeństwie jakieś braki wymagające naprawy, nie masz prawa poprzestać na samym ich zauważeniu, nie angażując się w naprawę. Każdy powinien czuć się grzesznikiem, złodziejem, mordercą. Każdy powinien „odkopać” w sobie sędziego, niezależnie od swojego występku. Każdy powinien zwrócić się do Stwórcy, osądzić samego siebie i naprawić siebie dzięki temu, że rozpoznał w sobie to przestępstwo.

Człowiek jest małym światem. Dlatego na różnych poziomach powinieneś być zarówno ekspertem jak i tym który naprawia, czyli łączyć w sobie wszystkie właściwości: Stwórcę, sędziego, grzesznika i mędrca. To oznacza, że rozwiązałeś problem. I tak za każdym razem.

Z programu TV „Tajemnice Wiecznej Księgi”


Światło naprawy – cud dokonujący przełomu

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Dlaczego właśnie poprzez nasze działania przyciągamy światło, które przywraca do Źródła?

Odpowiedź: Człowiek nie jest w stanie wyjść za barierę pragnienia otrzymywania, działa więc kierując się nim. Istnieje jednak warunek, zgodnie z którym, nawet pozostając w pragnieniu otrzymywania, przyciągam światło. To światło nazywa się otaczającym światłem i przyciągam je nie za pomocą pragnienia naprawionego przez ekran, lecz samym pragnieniem.

Kiedy przychodzi światło nie może wejść we mnie, ale pozostaje obok mnie i oczyszcza naczynia. To pragnienie musi być szczególne i skierowane konkretnie na Źródło światła. Musimy do niego dążyć, studiując kabalistyczne księgi napisane pod wpływem Źródła światła, wzbudzam w ten sposób to światło na siebie, jednak to nie wystarczy.

Każdy może otworzyć te księgi i je czytać. Znamy takich ludzi którzy uczyli się, ale nic nie osiągnęli ze swojej nauki. Książka to książka, każdy może ją swobodnie kupić w księgarni. Dlaczego więc nie wszystkim się udaje? Dlatego że wszystko zależy od tego, gdzie kierujemy nasze serce, czyli pragnienie, które powinno być skierowane właśnie na przyjęcie tego światła.

Niech nawet będzie to pragnienie otrzymywania dla siebie, abym czuł się dobrze, a nie z intencją obdarzania, do której nie jestem zdolny. Jednak chcę, aby to światło dało mi możliwość połączenia się z jego Źródłem i dlatego jestem gotów zrezygnować z całego swojego życia, z wszystkich innych przyjemności.

Dlatego organizuję wokół siebie grupę, która mówi mi, że osiągnięcie tego, o czym czytamy, jest najważniejsze w życiu. To największa korzyść, najlepszy los, najwyższy sukces. Jeśli otoczenie mi to mówi, a ja nieustannie kieruję się ku temu celowi, światło oddziałuje na mnie i naprawia z dodatkową siłą. To się nazywa: „jestem chory z miłości”, oraz „do tego stopnia, że nie mogę zasnąć”.

Od człowieka nie wymaga się więcej, ponieważ nie jest on zdolny do niczego więcej. Dlatego nie należy rozpraszać się na wszystkie inne pragnienia, lecz skupić się tylko na tym. Nie mamy nic innego do zrobienia ze swoim pragnieniem otrzymywania, jak tylko ukierunkować je.

Pragnienie pozostaje pragnieniem, a przyjemność pozostaje przyjemnością. Po prostu wyobrażenie przyjemności związanej z różnymi formami, w jakie obleka się ona w tym świecie, zastąpiłem wyobrażeniem przyjemności, znajdującej się w duchowym świecie. Nie potrzeba nam niczego więcej. Nie jesteśmy zdolni do niczego innego i od nas tego się nie wymaga.

Samo światło już działa na człowieka, aby wprowadzić do naszego pragnienia otrzymywania, pewną „domieszkę” – urok świętości. Wówczas wewnątrz pragnienia otrzymywania rozpoczyna się pewnego rodzaju przygotowanie, rozszczepienie. Człowiek sam nie wie czy chce wydostać się z niego, czy nie, czy jest tego świadomy, czy nie… Jednak później i tak dokonuje się cud – cud wyjścia z Egiptu, przełom, otrzymanie innej natury.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 12.10.2026


Rozpowszechnianie – to duchowe prawo

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Mówi Pan, że społeczeństwo będzie korzystać z tego, co dla nich przygotujemy. Z czego konkretnie będzie korzystać, i w jaki sposób?

Odpowiedź: Przygotowujemy samych siebie do tego, aby stać się sługami społeczeństwa. Takie jest prawo duchowe: jeśli nie obdarzam, nie mogę otrzymać. Jeśli nie przewodzę i nie przekazuję dalej tego, co mam w sobie, nie może napłynąć do mnie żadne „dodatkowe napełnienie”.

W jaki sposób światła wchodzą do naczyń duchowych? Światło Nefesz wchodzi w naczynie Keter. Chcesz nieco więcej, w takim razie zechciej utworzyć inne kli – Chochma i wtedy światło Nefesz zstępuje do naczynia Chochma, a do naczynia Keter wchodzi światło Ruach.

Innymi słowy, musisz cały czas działać jak „przewodnik”, przekazując dalej tak, aby to co przez ciebie przechodzi rozprzestrzeniało się dalej. Może to być rozpowszechnienie, powrót do Stwórcy (a to jest jedno i to samo) albo praca w grupie. Musisz nieustannie pracować z tym, co znajduje się poza tobą. W ten sposób przygotowujemy bazę, podstawy dla całego świata. Co więcej, tym również budujesz samego siebie, ponieważ jedno nie może istnieć bez drugiego.

Jak pracujemy ze Stwórcą? Dopóki nie odkryję czego Mu brakuje, a moim pragnieniem nie stanie się napełnienie Jego braku, dopóki nie będę otrzymywać przyjemności po to by napełnić Jego brak, odczuwając, że właśnie na tym polega prawdziwa przyjemność.

A jeśli moja praca nie polega na napełnianiu Jego braku, który jest poza mną, to nie napływa do mnie nic poza tymi zwierzęcymi przyjemnościami, które wolno nam otrzymywać w naszym świecie bez ekranu, bez intencji dla obdarzania.

W taki sposób, rozpowszechnianie jest prawem duchowym. Nigdy nie otrzymasz więcej, niż możesz otrzymać w naszym świecie, jeśli nie będzie to w celu obdarzania. Dlatego rozpowszechniając, wzrastamy. Co więcej, rozpowszechniając, wchodzisz w system Stwórcy, a nie w system stworzenia.

Jeśli wyruszam, by wyjaśnić ludzkości, kim jest Stwórca, staję się Jego posłańcem, a nie tylko propagatorem nauki Kabały. Pracuję dla Niego, pracuję nad tym, jak „przedstawić” Go całemu światu. W taki sposób nie działam już tak, jakby On był tam, a ja tutaj, lecz ramię w ramię z Nim wobec całego świata. To już zupełnie inna relacja.

Dlatego nasza praca w tym kierunku jest najbardziej pożyteczna. Być może minie jedno pokolenie, potem kolejne zanim to naprawdę przyniesie owoce, ale… Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które się tym zajmuje. To dopiero początek, na razie tego nie widzimy, ale jeszcze zobaczymy, jak bardzo z góry zmuszają nas do zajmowania się tym.

Obecnie przymus ten polega na tym, że stopniowo wzbudzane jest w ludziach pragnienie, a świat wokół nas jest po trochu tak organizowany, że ludzie czują, iż stracili kierunek i nie rozumieją tego, co się dzieje. Nie ma żadnej idei, ani powodu by żyć. Świat zaczyna rozumieć, że nie ma po co istnieć. Nie ma celu, nie ma niczego.

Wówczas w ludziach powstaje coś w rodzaju wstępnego naczynia, które pojawia się jeszcze zanim będziemy mogli zaoferować im nasz „produkt”. Zanim do nich przyjdziemy, będą już chcieli go otrzymać. Wtedy wystarczy powiedzieć choćby pół słowa a usłyszymy: “O! Na to czekaliśmy!”. Tak właśnie będzie.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 12.10.2026


Jest poczucie, że to prawda

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Ariel napisał: „Nie rozumiem niczego z tego, co Pan opowiada, ale czuję, że to prawda. Co mam z tym zrobić?”

Odpowiedź: Niech już tak będzie. To rzeczywiście jest prawda, tak właśnie jest. To dzieje się na świecie, to, co kabaliści przepowiadali światu na przestrzeni całej historii. Dlatego, nie próbujmy dopasowywać tej historii do siebie, lecz zrozummy, że jest ona niezmienna. To znaczy, że co zostało napisane, musi się wydarzyć.

Musimy jedynie za pomocą rozumu spróbować sprawić, by ta historia przebiegała nieco ponad nami, jakby trochę ponad naszym poziomem. Wtedy usłyszymy, jak Stwórca nas gani, jak nami kieruje, pokazuje nam, gdzie i jak powinniśmy się zmieniać. To wystarczy, aby Jego wskazujący palec był dla nas drogowskazem w naszym ruchu naprzód.

Komentarz: Ariel napisał, że nie rozumie tego, co Pan opowiada, ale czuje, że to prawda. Czy to dobrze, czy źle, że człowiek nie rozumie?

Odpowiedź: To dobrze. To świadczy o tym, że ma właściwe, normalne postrzeganie.

Komentarz: W rzeczywistości człowiek podąża za wiedzą. Rozumie, że za pomocą wiedzy nie jest w stanie pojąć tego, o czym Pan opowiada. Ma jedynie odczucie, że to prawda. I pozostaje słuchając dalej.

Odpowiedź: Tak. To wystarczy. Ponieważ dusza jest uczuciem, a nie wiedzą.

Pytanie: A jakie miał Pan odczucia kiedy spotkał Pan swojego nauczyciela? Rozumiał Pan, o czym była mowa?

Odpowiedź: Praktycznie nie. Prawie niczego nie rozumiałem. Czułem, że tutaj jest prawda. I tylko tyle. A jaka prawda, nie widziałem.

Pytanie: Jak to możliwe? Przecież to całkowicie sprzeczne z całym naszym światem.

Odpowiedź: Tak jest z góry, nic na to nie poradzisz.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Kara czy pomoc z góry?

каббалист Михаэль ЛайтманW naszej relacji ze Stwórcą nie istnieje takie pojęcie, jak kara. Kary istnieją tylko w naszym świecie. Widzimy jednak, że nigdy niczego nie naprawiają, ponieważ nie da się naprawić przeszłości.

Jeśli w przeszłości, znajdując się w innym stanie duchowym, popełniłem jakiś zły czyn, ponieważ nie byłem jeszcze naprawiony, a teraz jestem gotów naprawić ten wcześniejszy stan, to dzięki ujawnionemu złu i ujawnionym cierpieniom, rozumiem ich przyczynę i naprawiam swój poprzedni stan.

Ale co mogłoby być karą? Jeśli naprawiam siebie, to zostałem naprawiony. Kara może przychodzić jedynie jako pomoc z góry. Jeśli zrobiłem coś złego i tego nie rozumiem, to w tym samym stanie dostaję jeszcze gorsze odczucie jako pomoc z góry. Wówczas uświadamiam sobie, że znajduję się w złym stanie, i mogę go naprawić.

Czy można to nazwać karą? To nazywa się pomocą, naprawą. Oznacza to, że z góry nie może przychodzić do nas nic, poza naprawami, które z powodu naszego nienaprawionego stanu odczuwamy jako kary.

Z lekcji według artykułu „Ukrycie i odkrycie oblicza Stwórcy”, 11.10.2026


Łotry w naszym wnętrzu

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie z Facebooka: „Skąd wziął Pan pomysł, że człowiek widzi w ludziach tylko własne wady? Czy dotyczy to również morderców?”

Odpowiedź: Tak. We wszystkich i we wszystkim widzimy samych siebie, własne odbicie. Dlaczego? Ponieważ postrzegamy wszystko przez pryzmat swojego egoizmu. Tak działa nasze postrzeganie: nie możemy dostrzec tego, czego nie ma w nas. Obraz świata powstaje wewnątrz nas.

W rzeczywistości przede mną znajduje się białe światło – doskonała właściwość obdarzania i miłości. Na tym tle „rysuję” własne właściwości. Dlatego cokolwiek pojawia się na ekranie mojej świadomości, pochodzi z mojego wnętrza. To, co postrzegam jako zło zewnętrzne, jest moją nienaprawioną naturą.

Ostatecznie, naprawiając w sobie wszystkie wady, odkryję to samo białe światło, pierwotną miłość. W ten sposób Stwórca prowadzi nas do Siebie, poprzez stopniowe uświadamianie sobie iluzoryczności świata zewnętrznego, takiego, jakim jawi się nam dzisiaj. Na tym właśnie polega psychologia kabalistyczna.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Droga duchowa – droga uczuć

каббалист Михаэль Лайтман Grupa powinna zawsze zapewniać mi siły na drodze do tych celów, które wybrałem do osiągnięcia. Powinni mi stale mówić: „Słuchaj, teraz opowiemy ci coś takiego! Między nami są ludzie, którzy już to osiągnęli i wiesz, i jest to fantastyczne, takie wspaniałe!”. I wtedy, uwierz mi, wszyscy tam pobiegną, i wszyscy razem osiągniemy to.

Mam możliwość sprawdzenia, na ile mój cel jest zgodny ze Stwórcą. Na każdym poziomie są stany, w których odczuwa się, że jesteśmy w większym połączeniu z Nim. Poza tym, jeśli nie mogę zrozumieć siebie, w odniesieniu do celu, to mogę zrozumieć względem rosnącego we mnie egoizmu lub jakiś, innych negatywnych stanów. To również jest przygotowanie, część naszej drogi.

Jeśli nie zwracam uwagi na swoje odczucia, czy czuję się dobrze, czy źle, lecz badam je jak ktoś z zewnątrz, to mogę powiedzieć, czy naprawdę robię postępy, czy nie, niezależnie od tego, czy są to stany negatywne, czy pozytywne. Problem polega na tym, że droga duchowa jest drogą uczuć, a uczucia wyłączają rozum.

Człowiek może tylko powiedzieć, że jest mu źle i tyle. Ale to nie jest sprawdzanie, ani pomiar, ani badanie. Jakkolwiek byłby mądry, jeśli zabrać mu teraz, dwieście gramów przyjemności, to mimo całej swojej mądrości, nic nie będzie w stanie zrobić. Więc problem nie polega na tym, by zmierzyć, na ile nasz cel pokrywa się ze Stwórcą, lecz na tym, by być w stanie to zrobić.

Z lekcji według artykułu Rabasza