Pracować z myślą o przyszłości

каббалист Михаэль ЛайтманZarówno przed machsomem, jak i po jego przekroczeniu, pojawiają się u nas te same stany. Niektórzy z nas już odczuwają w sobie różne zmiany. Dzięki temu, że studiujemy artykuły, możemy w pewien sposób, choć jeszcze nie w jasnej formie, odnajdować w sobie różne właściwości i nadawać im wewnętrznie określenia.

Musimy odnaleźć te pojęcia w sobie, ponieważ one naprawdę istnieją. Innymi słowy, możemy odnaleźć w sobie różne szczegóły tych relacji ze Stwórcą, w których obecnie się znajdujemy. Mój obecny stan jest dobry, przynajmniej pod pewnym względem.

Oczywiście, nie może to dotyczyć w stu procentach wszystkich przejawów mojej więzi z Nim. Nie jestem jeszcze w stanie jednocześnie odczuwać, że On jest wielki w moich oczach, że drżę przed Nim, że jestem Mu wdzięczny, że jestem gotów oddać Mu wszystko a zarazem potrzebuję tego, aby mnie obdarzał.

Ale jeśli odczuwam więź ze Stwórcą choćby jednym kanałem spośród wszystkich 620 kanałów, którymi jest związany z Nim każdy organ mojej duszy – jeśli w tym jednym kanale odczuwam wyraźną, jednoznaczną więź, to w odniesieniu do tego rodzaju więzi, mogę już powiedzieć, że jestem gotowy zawrzeć z Nim przymierze, aby ta więź pozostała na wieczność i nigdy nie stała się słabsza.

Proszę Stwórcę aby pomógł mi ją zachować, aby strzegł tej więzi. I nawet gdy znajdę się w najgorszych stanach, niech mi o niej przypomina i nieustannie ją we mnie odnawia. W taki sposób pracuję z myślą o przyszłości.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 08.10.2026


Aby dokonać wewnętrznej zmiany…

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Na czym polega mój udział we wszystkim, co mi się przydarza?

Odpowiedź: Jako początkujący jesteś teraz w stu procentach zależny od tego, co zamierzasz przyjąć od otoczenia. Jeśli decydujesz, że to jest twoje środowisko, chcesz się do niego upodobnić i przyjąć od niego najważniejszą myśl, to powinieneś anulować siebie wobec niego. Ponieważ im jesteś mniejszy, tym więcej otrzymasz od tego kto jest największy.

Powinieneś uważać wszystkich za wielkich, słuchać każdego z otwartymi ustami i naprawdę pragnąć przeniknąć wszystkim, co się tutaj dzieje. Nie oznacza to powiedzieć sobie tylko: „Jestem mały, nic nieznaczący, a oni są wielcy!”.

Możesz otrzymać od grupy tyle, ile sam zdołasz w nią włożyć. Wykonaj wszystkie te działania, które zalecają nam kabaliści, a zobaczysz, jak to działa!

Oczywiście, możesz przyjść tutaj i siedzieć tak, jak na uniwersytecie. Mianowicie: „ja się uczę, oni też się tutaj kręcą. Powinienem stopniowo poznawać tę naukę, zdobywać wykształcenie, a potem zobaczymy”. W takim przypadku niczego nie otrzymasz od grupy, i wtedy nie zajdzie w tobie żadna wewnętrzna zmiana.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 09.10.2026


Jeśli nie zdążysz w ciągu jednego życia…

каббалист Михаэль ЛайтманKażdy z nas, kto przyszedł na ten świat, powinien osiągnąć zjednoczenie ze Stwórcą, i to nie każdy z osobna, ale wszyscy razem, i nie tylko wszyscy razem, ale powinniśmy również pociągnąć za sobą poziomy nieożywiony, roślinny i zwierzęcy, ponieważ są one w nas zawarte i też osiągają pewne duchowe wzniesienie.

Wtedy pojawia się pytanie: dlaczego, skoro istnieje metoda rozwijania „szóstego narządu zmysłu” i życia w nim w taki sposób, że wszystko pozostałe staje się zupełnie drugorzędne, a ja przestaję odczuwać życie na tym świecie, jako coś ważnego… Kiedyś zapytałem Rabasza: „Jak człowiek odczuwa swoje ciało i swoje życie tutaj, kiedy przekracza machsom i osiąga duchowy świat?”.

Wyjaśnił mi to wszystko bardzo prosto: „To tak, jakbyś wrócił do domu, wziął prysznic, wyjął z szafy nową koszulę i ją założył”. Podobnie człowiek, który wchodzi na stopień świata duchowego i odczuwa życie na innym poziomie, widzi, że z całym zestawem swoich zwierzęcych właściwości otrzymanych przy narodzinach, nie jest już w stanie dalej realizować reszimot znajdujących się w jego „duchowym genie” od teraz aż do Końcowej Naprawy.

Wówczas człowiek rozumie, że nadszedł czas żeby pozbyć się tego ciała, wziąć pewien „prysznic” – wznosi się na poziom Biny, zanurza się, co nazywa się, w wyższe wody, a następnie ponownie schodzi, otrzymuje ciało z nowymi zwierzęcymi właściwościami, czyli ponownie rodzi się w materialnym świecie i kontynuuje tę drogę, aż stopniowo dojdzie do Końcowej Naprawy.

Można dojść do niej w jednym cyklu reinkarnacji, ale może się również zdarzyć, że przekroczyłeś już machsom, a mimo to nadal masz do spełnienia różne obowiązki i misję, i nie mieścisz się w jednym życiu. Wtedy „zmieniasz koszulę” i powracasz do tego świata.

Może też być tak, że zakończyłeś już swoje naprawy i wiesz, że nadszedł czas, aby zakończyć tutaj swoją działalność. Możliwe również, że osiągnąłeś już Końcową Naprawę i nie potrzebujesz żadnych działań na takich stopniach jak ten świat, ani przebywania jednocześnie w ciele i w duszy, która została już całkowicie naprawiona.

Chodzi jednak o to, że wspólne ciało, nazywane Adamem, ma swoją rolę, ze względu na którą musisz przebywać w obu światach. Wtedy to rozumiesz i z radością zstępujesz, aby wypełnić określoną misję.

Z lekcji na święto Sukkot, 03.10.2026


Po co Stwórcy umowa przymierza?

каббалист Михаэль ЛайтманCzym jest zawarcie przymierza? Jaki jest jego cel? Umowa przymierza oznacza, że od tego momentu będzie istniała między nami więź. Będzie to więź o określonej jakości, oparta na konkretnych warunkach, ponieważ jeśli nie ma żadnych warunków, to po co zawierać umowę przymierza?

To znaczy, że od samego początku drogi wznoszenia się po duchowej drabinie aż do jej ostatnich stopni, kiedy osiągamy Końcową Naprawę, nie pozostają już żadne ograniczenia, które nas powstrzymują, na każdym stopniu między nami a Stwórcą istnieje umowa przymierza. Ale za każdym razem przybiera ona jednak inną formę, inną miarę, inne warunki.

Ze strony Stwórcy nie ma żadnych ograniczeń. Jest On Dobry, Czyni Dobro i zgadza się na wszystko, czego człowiek zapragnie, pod warunkiem, że pozostanie to w więzi z Nim. Wynika z tego, że to właśnie człowiek ustala warunki przymierza ze Stwórcą: pragnie więzi nie większej niż ta, którą jest w stanie udźwignąć, i nie mniejszej niż ta, którą sam sobie wyznaczył.

Okazuje się, że wszystko zależy od człowieka: zarówno warunki porozumienia, jak i pragnienie jej zawarcia. Stwórca akceptuje wszystko. Dlaczego więc potrzebna jest umowa? Jeśli jestem wystarczająco silny i pewny siebie, sam wyznaczam sobie granice. Postępuję tak, jak chcę. Po co mi zatem umowa ze Stwórcą? Po co On jest mi w ogóle potrzebny?

Na przykład, z kimś słabszym od siebie, nie chcę zawierać żadnej umowy. Zawsze będę postępować tak, jak uważam za słuszne, i jak mam ochotę. Po co mi więc umowa? Umowę zawiera się wtedy, gdy strony są od siebie w jakiś sposób zależne. Czyli każda z nich w czymś ustępuje drugiej i coś jej daje.

Umowę zawiera się z powodu słabości. Kiedy jednak ta słabość przejawia się między mną i Stwórcą? Stwórca ze swojej strony pokazuje nam, że jest bardzo słaby, ponieważ potrzebuje naszej miłości do Niego, naszej relacji z Nim, naszej uwagi, którą powinniśmy Mu poświęcać w stu procentach.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 08.10.2026


O czym tak naprawdę opowiada Tora?

каббалист Михаэль ЛайтманKiedy zwykły człowiek czyta Torę, postrzega ją jako pewną opowieść o Stwórcy, o tym, że On jest wielki i dobry, oraz że ma wspaniały dar, który chciał podarować wszystkim narodom.

Zwrócił się więc do nich i prosił każdy naród aby przyjął Torę, ale nikt się nie zgodził, ponieważ zawierała różne ograniczenia i nakazy. Kto dobrowolnie zechce przyjąć na siebie trudne życie?!

Wtedy przyszedł do narodu Izraela i powiedział: „Cóż począć, nikt nie chce przyjąć Tory, może wy ją weźmiecie?”. A oni uradowali się i zawołali: „Tak, daj nam, jesteśmy gotowi!”. Rzeczywiście, ta opowieść jest dobra dla dzieci. Można ją usłyszeć nie tylko od dzieci, co nazywa się: „Co zrobić z dziećmi, które się zestarzały?”.

Mamy takich „mędrców”, którzy mimo wszystko opowiadają tę historię nawet dorosłym i uważają, że wygłaszają w ten sposób jakąś wielką mądrość. Chodzi o to, że wszystko, o czym mówi Tora, dotyczy tego, co dzieje się w świecie duchowym, ponad machsomem. I nawet nie tylko ponad machsomem, lecz także to, co dzieje się w światach BJ“A, lub w świecie Acilut – czyli w jaki sposób świat Acilut oddziałuje na światy BJ“A.

Baal HaSulam we „Wprowadzeniu do Księgi Zohar” wyjaśnia, że wszystkie duchowe pojęcia nie znajdują się gdzieś w górze, ponad chmurami, ani za horyzontem, a tym bardziej nie w fizycznym czy geograficznym sensie za jakimiś galaktykami. Chodzi o to, że wszystkie te pojęcia ukryte są przed odczuciami człowieka żyjącego w tym świecie.

Dlatego duchowość nazywana jest świętością. Świętość oznacza coś szczególnego, i aby to odczuć, potrzebujemy szczególnych narządów zmysłów. Wtedy takie pojęcia jak „blisko-daleko”, „nisko-wysoko”, „silniej-słabiej” będą rozumiane przez nie inaczej niż przez nasze zwierzęce narządy zmysłów. Innymi słowy, różnorodne obrazy doznań będą przedstawiać się w tym narządzie zmysłu zgodnie z jego budową.

Ten dodatkowy narząd odczuwania nazywa się „duszą”. Rozwijając ją, zaczynamy odczuwać, czym jest świat duchowy, wyższy świat.

Z lekcji na święto Sukkot, 03.10.2026


Na mniej się nie zgadzam!

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jaki jest ten stan na obecnym stopniu, na którym się znajduję, który oceniam jako najlepszy?

Odpowiedź: Rzecz w tym, że jest to mój obecny stan, w którym osiągnąłem Stwórcę i chcę, aby nigdy nie było mniej niż to. Taki stan powinien być dla mnie stały.

Co oznacza mniej niż ten stan? Domagam się zmniejszenia siebie, proszę o „katnut” (od słowa „katan” – mały). To znaczy proszę, aby zawsze pozostało przynajmniej tyle. Jeśli pojawi się duży stan („gadlut”), to dobrze. Ale martwię się o „katnut”, aby pozostać przynajmniej na tym poziomie.

Dokładnie tak samo jest ze światem Acilut, który w stałym stanie, raz się wznosi, a raz opada. Jednak podczas opadania schodzi do swojego stałego poziomu, i nie niżej.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 08.10.2026


Najważniejsze to pewność, że wszystko się uda!

каббалист Михаэль Лайтман Z artykułu „Pewność, szata dla światła” („Szamati“ nr 72): Kiedy światło życia znika z człowieka, co odczuwa się jako utratę miarę życiowej witalności, człowiek staje się myślicielem i filozofem, i ocenia każde swoje działanie: czy warto je robić, czy nie.

Światło życia to światło obdarzania, życie w miłości do bliźniego. Człowiek jest materiałem, na który z jednej strony oddziaływuje egoistyczne pragnienie, wszystko pragnie otrzymać dla siebie. A z drugiej strony, wnika w niego siła obdarzania i neutralizuje pragnienie otrzymywania przyjemności, i wtedy człowiek nawet pragnie obdarzać.

W taki sposób człowiek znajduje się pośrodku, pomiędzy dwiema siłami. Jak powiedziano w przypowieści o tym, że dwoje ciągnie talit (szal modlitewny), człowiek jest jak ten talit, i każda z sił ciągnie go do siebie. Dwie siły trzymają człowieka: zły początek i dobry, pragnienie otrzymywania przyjemności i pragnienie obdarzania.

A sam człowiek powinien postrzegać siebie jako neutralnego. To znaczy, że jest odpowiedzialny zarówno za pragnienie otrzymywania, jak i za pragnienie obdarzania: czyli za to, która z tych dwóch sił będzie w nim dominować.

Tora opisuje to również jako starego, głupiego króla i małego, mądrego chłopca. Stary król reprezentuje pragnienie otrzymywania przyjemności, do władzy którego się przyzwyczailiśmy. A mały chłopiec reprezentuje pragnienie obdarzania, które rodzi się dopiero wtedy, gdy człowiek wzrasta duchowo i tylko na jego prośbę.

Stale znajdujemy się pod wpływem tych dwóch sił, które oddziałują na nasz materiał. Od równowagi tych sił, od tego która z nich przeważa, zależy to, kim będę: w jakim kierunku będę zmierzał i którą stronę wybiorę.

Dlatego konieczna jest krytyczna samoanaliza, stała samokontrola, żeby wyjaśnić, co we mnie działa w danej chwili: dlaczego tak myślę, mówię i działam, tak manifestuję siebie w myślach, rozmowach i w czynach. A wszystko określa się tym, jaka siła dominuje we mnie teraz: siła otrzymywania czy siła obdarzania.

Czyli wyobrażam sobie że działają na mnie dwie przeciwstawne siły i teraz zadaję pytanie: czego Stwórca ode mnie chce? Zaczynam już swój duchowy dialog z Nim, robiąc z siebie neutralnego obserwatora: jestem ja, Stwórca, i dwie siły, poprzez które mną zarządza.

Rozpoznaję te dwie siły i staram się zająć neutralną pozycję między nimi, odnosząc je obie do Stwórcy. W takiej formie zaczynam prosić Go o dodatkowe naprawy w odniesieniu do tych sił, w wyniku czego, osiągam zjednoczenie ze Stwórcą, osiągając podobieństwo do Jego właściwości, na miarę możliwości w moim obecnym stanie.

Najważniejsze to poczuć pewność, że jestem w stanie to zrobić i realizować w każdej chwili! Jeśli człowiek rozumie, że z jednej strony jest zarządzany przez Stwórcę, a z drugiej strony, stara się wykorzystać wszelkie środki, aby mimo swojej zależności badać i kontrolować swój stan, oznacza to, że zajmuje się pracą Stwórcy.

W takim przypadku dokładnie bada działania Stwórcy nad sobą. A to właśnie nazywa się pracą Stwórcy: Stwórca wykonuje swoją pracę nad człowiekiem po to, żeby wzrastał i dowiedział się, co Stwórca z nim czyni, nauczył się działania Stwórcy i zapragnął postępować tak samo. Wtedy zechce upodobnić się do Stwórcy i stać się takim jak On, i będzie nazywany człowiekiem, Adamem, czyli „podobnym” (dome) do Stwórcy.

Z lekcji według artykułu z księgi „Szamati”


W ogólnym polu przymierza

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jaka praca powinna odbywać się w dziesiątce, gdy Stwórca ją odpycha, a potem przyzywa do Siebie?

Odpowiedź: W dziesiątce musimy pracować, starając się nieustannie zbliżyć do siebie nawzajem oraz od nas do Stwórcy. Nie ma tu żadnych innych możliwości, poza stworzeniem wokół siebie wspólnego pola przymierza, z którego zwracamy się do Stwórcy, przekonujemy Go, by nam pomógł i zbliżył nas do Siebie.

Z lekcji według artykułu z księgi „Szamati”


Grupa, która jest w sercu

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jakie powinny być moje intencje podczas pracy, kiedy przez osiem-dziesięć godzin przebywam poza grupą?

Odpowiedź: Wszystkie twoje intencje podczas pracy są związane z grupą, którą nosisz w sobie, w swoim sercu. Jesteś razem z nią. Człowiek powinien przyzwyczaić się do tego, że składa się z kilku warstw. Najbardziej wewnętrzną warstwą jest Stwórca, nad nią znajduje się grupa, kolejną warstwą jest rodzina, a nad nią praca i cały otaczający świat.

Człowiek powinien żyć jednocześnie we wszystkich tych warstwach i odczuwać, że wewnętrznie jest rozdzielony, rozdwojony. Jednak stopniowo, w miarę jak będzie posuwał się naprzód w swojej pracy wewnętrznej, odkryje, że wszystkie te warstwy w rzeczywistości stanowią jedno. Zobaczy, że jedna siła łączy wszystko i działa we wszystkim, a wtedy nie będzie miał żadnych problemów.

Z lekcji na święto Sukkot, 03.10.2026


Wprowadzać Stwórcę w każdy stan

каббалист Михаэль ЛайтманWszyscy idziemy naprzód, ku lepszej przyszłości. Nigdy nie następuje przejście z dobrego do złego. Jest tylko przejście z dobrego do lepszego. Nie chodzi o to, że teraz daję wam jakieś psychologiczne wsparcie, tak jest w rzeczywistości. Przecież nawet najgorszy stan, który się w nas ujawni, jest jedynie kli, a przejawy kli to zawsze stany wyższe, niż poprzednie.

Dlatego trzeba stale żyć według wartości bezwzględnej, a nie według znaku „plus“ lub „minus“. Żyć według wartości bezwzględnej oznacza, że zawsze znajduję się w coraz większym stanie. Bez tego nie można usprawiedliwić działań Stwórcy ani zbliżać się do Niego. Jeśli jest mi źle, to znaczy, że Stwórca sprawia, że jest mi źle! Kto inny mógłby to robić? W ten sposób oddalam się od Stwórcy.

Jednak jeśli jest mi źle, ale rozumiem, dlaczego On mi to robi, i jestem Mu wdzięczny za to, że przeprowadza mnie przez niskie stany, oznacza to, że już na to zasłużyłem, mogę to znieść i usprawiedliwić Go. Dlatego natychmiast zaczynam czuć się dobrze. Każdy stan, niezależnie od tego, czy jest dobry czy zły, jest oceniany i odczuwany wyłącznie w zależności od tego, w jakim stopniu wprowadzamy do niego Stwórcę.

Wprowadzajcie Stwórcę w każdy stan, nawet w najstraszniejszy! Zacznijcie uświadamiać sobie, że pochodzi od Niego, że to On jest jedynym, który wam go daje, a ten stan natychmiast złagodnieje i stanie się słodki. Nazywa się to właśnie „amtaka”, czyli „osłodzenie”. Od razu wprowadzajcie Go we wszystkie stany, ponieważ wszystko co negatywne, oznacza oddalenie światła, oddalenie Stwórcy.

Przybliżając Go do siebie, będziecie postrzegać każdy stan jako dobry. Tym bardziej, że On nieustannie zwiększa wasz egoizm, a wy, mimo to, zbliżacie się do Niego, właśnie w ten sposób rozwijacie samych siebie. On spycha was w dół, rozszerza wasz egoizm, a wy jednocześnie kierujecie się coraz wyżej. Wasz parcuf rośnie.

Starajcie się zacząć dostrzegać siebie nawzajem wewnętrznie, w naszym wspólnym dążeniu. I nagle odkryjecie, że to wspólne kli naprawdę istnieje, tylko wcześniej go nie widzieliście. Odsuńcie na bok swoje ciała a zobaczycie jedno wspólne dążenie ku górze. Żyjcie w nim, już powinniśmy przejść do takiego sposobu istnienia. Nie oglądajcie się wstecz, odcinajcie wszystkie więzi z przeszłością.

Z lekcji na święto Sukkot, 04.10.2026