Błyskawiczne odpowiedzi kabalisty, 11.06.2021

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W Torze często opisuje się opowieści, jak pasterz pasie stado owiec. Co to oznacza z duchowego punktu widzenia?

Odpowiedź: Owce uosabiają zwierzęce pragnienia człowieka, które są najbliższe pragnieniom duchowym.

Pasienie owiec w sobie oznacza, że ty budujesz w sobie takie pragnienia, które ostatecznie będą pragnieniami obdarzania, miłości, dobrych relacji.

Pytanie: Sodoma znajdowała się w regionie Morza Martwego. Kiedy Lot i jego żona uciekali ze zburzonego miasta, żona Lota odwróciła się i zamieniła się w słup soli. Co to oznacza w duchowym?

Odpowiedź: Żona Lota nie chciała rozstawać się z przeszłym egoistycznym życiem i dlatego zamieniła się w słup soli, który uosabia stałość w swoich pragnieniach. Nie da się ich naprawić, ponieważ są jak sól.

Pytanie: Morze Martwe znajduje się 400 metrów poniżej poziomu morza. Czy w Kabale „czterysta” oznacza cztery etapy rozwoju pragnienia?

Odpowiedź: Tak, jest to pełna głębia egoizmu – Malchut, którą należy naprawić. Jeśli we wnętrzu naprawimy egoizm, dodając właściwość obdarzania do właściwości otrzymywania, to może się to również objawiać na zewnątrz: Morze Martwe napełni się od wewnątrz czystą wodą, pojawią się w nim ryby, pustynia zakwitnie!

Pytanie: Dlaczego w Torze jest tak wiele opowieści związanych z Abrahamem?

Odpowiedź: Abraham jest założycielem naszego świata. Świat nie mógłby istnieć bez niego. Przecież dzięki Abrahamowi pojawiły się religijne właściwości, zasady społeczne i wszystko inne. Ponieważ był wielkim filozofem, wielkim mędrcem.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 11.06.2021


Abraham – właściwość miłosierdzia

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co czuje człowiek, który wznosi się na stopień „Abrahama”?

Odpowiedź: Abraham – to duchowy stopień, który człowiek może osiągnąć, wtedy gdy otrzyma od Stwórcy wszystko, co powinno zstąpić do stworzeń.

Od Stwórcy do stworzeń schodzą trzy pierwsze sfiry, trzy emanacje: Keter, Chochma, Bina. Najwyższy stopień, jaki Stwórca daje stworzeniom, znajduje się na sfirze Chesed (miłosierdzie).

Abraham uosabia właściwość Chesed, co oznacza, że jest miłosierny, uczynny, łączy się ze wszystkimi, odczuwa wszystkich i w żadnym wypadku nie łączy tego ze sobą, a podnosi wszystkich powyżej siebie.

Pytanie: Abraham był dwudziestym człowiekiem w łańcuchu wszystkich mędrców, począwszy od Adama, który żył 5781 lat temu. Dlaczego w Tanach wskazuje się właśnie liczbę 20, a nie 17 czy 28?

Odpowiedź: Istnieją różne opinie na ten temat, w szczególności, że jest to dziesięć sfirot prostego światła i dziesięć sfirot odbitego światła. Uważam, że każdy wyższy duchowy wpływ schodzi zwykle wzdłuż prawej linii, wzdłuż lewej linii i pośrodku między nimi osiąga się stopień zwany „Abraham”.

Można jeszcze powiedzieć, że w stosunku do Stwórcy Abraham jest najwyższym punktem, najwyższą właściwością stworzenia. Nie możemy wznieść się wyżej. Jest to właściwość najbliższa Stwórcy, którą człowiek odkrywa w sobie.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 11.06.2021


Praca z domu – od nakazu do zapału

Mimo, że wiele biur ponownie zostało otwartych, a większość firm zajmujących się zaawansowanymi technologiami wezwała swoich pracowników, to wiele osób woli, a nawet prosi, aby nadal mogły pracować z domu. Wiele z nich jest skłonnych obniżyć swoje zarobki lub inne świadczenia w zamian za komfort przebywania w domu, ograniczenie ilości czasu spędzonego na dojazdy i generalne zmniejszenie ilości stresu związanego z pracą na pełen etat. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda na to, że ludzie utracili niegdyś posiadany zapał do osiągania wytyczonych celów. Zamiast tego wydaje się, że są zadowoleni z faktu, że udaje im się przetrwać i prowadzić wygodny, spokojny tryb życia.

To rozwój wewnętrzny sprawia, że ludzie są szczęśliwi – kiedy uświadamiają sobie swój osobisty potencjał i czują, że ich życie ma sens i cel. Dzisiaj w szczególności realizacja tego potencjału zależy od jakości naszych więzi społecznych.

Interesujące jest to, jak kultura pracoholizmu, którą Zachód z takim trudem starał się utrzymać przez prawie sto lat, a która rozpoczęła się pod koniec Wielkiego Kryzysu, może nagle wyparować. Młodzi ludzie, uważani kiedyś za ambitnych i zmotywowanych do pracy, dziś zmienili sposób myślenia i okazuje się, że ich dawne nastawienie zniknęło, niczym „wyczyszczone” przez wirusa.

Dziś ludzie wydają się być zadowoleni z samego faktu, że żyją. I rzeczywiście, dlaczego nie? Do początków konsumpcjonizmu ludzie nie przejmowali się tak bardzo osiągnięciami, chcieli utrzymać siebie i swoje rodziny, a jeśli im się to udawało, to byli szczęśliwi. Co w tym złego? Czy ludzie z sukcesami zawodowymi są szczęśliwsi od innych? Nie jestem wcale pewien, że tak jest.

To rozwój wewnętrzny sprawia, że ludzie są szczęśliwi – kiedy uświadamiają sobie swój osobisty potencjał i czują, że ich życie ma sens i cel. Jeśli możemy zapewnić sobie byt fizyczny, to nasze szczęście zależy od realizacji naszego wewnętrznego potencjału. Dzisiaj w szczególności realizacja tego potencjału zależy od jakości naszych więzi społecznych. Kiedy ludzie rozwijają pozytywne więzi społeczne, kiedy wspierają się nawzajem i pomagają sobie w rozwoju, czują się szczęśliwi, zadowoleni i bezpieczni. Chętnie wnoszą do społeczeństwa swoje umiejętności i zdolności, a pozostali członkowie społeczeństwa z radością robią to samo. Razem maksymalizują swój osobisty potencjał, wznoszą społeczeństwo na nowe wyżyny, umożliwiają innym korzystanie ze swoich osiągnięć i ułatwiają innym realizację ich własnego potencjału.

A co najważniejsze, osiągają to bez obciążeń związanych z wymagającą, konkurencyjną pracą, która wyczerpuje ich do tego stopnia, że nie mają energii na spotkania towarzyskie. Kończą się czasy, w których praca i kariera zmuszały ludzi do samotności i smutku. Teraz, gdy zostaliśmy zmuszeni do tego, by mniej pracować, mniej podróżować i więcej myśleć, jesteśmy gotowi uświadomić sobie, jakim darem jest troska o innych, zamiast zajmować się tylko sobą.

Źródło: https://bit.ly/3jvOlb5


Moje myśli na Twitterze, 31.07.2021

Wiele organizacji (WHO itp.) czerpie korzyści ze wzrostu zachorowalności na Covid, na wszystkie możliwe sposoby popierają to. W każdym razie problemy będą tylko rosły, dopóki właśnie my, poprzez nasze zbliżenie świadomie ich nie wyeliminujemy.

@Michael_Laitman


Wzloty i upadki – życie i śmierć

каббалист Михаэль Лайтман„Kochaj bliźniego jak siebie samego” – to starożytne biblijne hasło, wezwanie, z którym w zasadzie wszyscy się zgadzają, ale nikt nie wie, jak go wykonywać. Choć czasami lubimy o tym wspominać, to rozumiemy, że w naszym świecie są to tylko piękne słowa. Ale w świecie duchowym jest to nieodzowna zasada, zgodnie z którą albo tam istniejesz, albo ciebie nie ma.

Tym przyjaciołom, którzy zjednoczyli się w jedną całość, znaleźli między sobą właściwy kontakt w celu obdarzania i miłości, osiągnęli wyższy poziom duchowy, odczucie Źródła Sił, Źródła stworzenia, wyszli na pozaziemski poziom egzystencji i znajdują się w wiecznym przepływie informacji, energii, poza czasem i przestrzenią – nagle ujawnia się kolejna warstwa egoizmu, która wcześniej była przed nimi ukryta.

Zamiast miłości i obdarzania znów zaczynają żywić wobec siebie egoistyczne uczucia, krytykę i odrzucenie. Dlatego upadają z tego poziomu, który osiągnęli, na ziemski poziom, jakby spadli z nieba, i znów patrzą na wszystkich absolutnie egoistycznie.

Jak to często bywa podczas lekcji, latasz-latasz ze swoimi przyjaciółmi, jakbyś już znajdował się z nimi w obdarzaniu, miłości i tak jest dobrze – a potem ten stan odchodzi i zaczyna się zwykłe życie. Ale w przypadku kabalistów te przejścia odbywają się oczywiście bardziej intensywnie, ponieważ różnica jest naprawdę duchowa i naprawdę ziemska. A u zwykłych ludzi jest na razie jeszcze trochę wymyślona.

Pytanie: I co wtedy robić?

Odpowiedź: Ponownie wznosić się, pracować nad egoizmem, z powodu którego znaleźliście się na dole, i znowu nad nim pracować i podnosić się w górę. Wznosicie się – odkryliście jeszcze większą miłość, jeszcze większe obdarzanie, jeszcze większe połączenie, jeszcze wyższy nieziemski poziom – i znowu upadacie. I tak 125 razy.

Pytanie: Czy chodzi o reinkarnację dusz?

Odpowiedź: Nazywaj to „reinkarnacją dusz”. Za każdym razem, gdy upadasz i wznosisz się ponownie, nazywa się to „życiem i śmiercią”, „życiem i śmiercią”.

Pytanie: A czy w tym materialnym życiu, w którym teraz znajdujemy się, uczymy, chcemy się zjednoczyć i wznieść, także ma miejsce ta historia?

Odpowiedź: Jeśli człowiek w tym życiu nie osiągnął ani jednego duchowego stopnia i nawet do niego nie dążył, to jak może się powtórzyć? Przecież nie podniósł się i nie upadł. Czyli nie wykonał żadnego ruchu.

W duchowym ruch liczy się tylko w górę i w dół, przynajmniej minimalnie. Jeśli tego nie było, to ile żyłeś ze swoim ciałem, tyle żyłeś: tyle wypiłeś, tyle zjadłeś, tyle wydaliłeś i umarłeś. Znowu się powtarza.

Pytanie: Przypuśćmy, że chcemy przebić się w tym życiu, połączyć, odkryć najmniejszy poziom duchowy. Czy po tym ponownie będzie odkrywać się ego?

Odpowiedź: Albo w tym życiu przejdziesz kilka takich reinkarnacji, albo między nimi czekają na ciebie kolejne fizyczne narodziny, inne ciało – to nie ma znaczenia, ale to będzie proces.

Pytanie: A czy my byliśmy już w tym procesie?

Odpowiedź: Byliśmy. Tylko w takim procesie, w którym praktycznie nic jeszcze nie zdążyliśmy zrobić, wykonaliśmy tylko pewne przygotowanie. Dlatego dzisiaj już znajdujemy się w ruchu.

Pytanie: Czy byliśmy przyjaciółmi?

Odpowiedź: Byliśmy w jakiś sposób związani między sobą, niektórzy byli nawet przyjaciółmi.

Pytanie: Kiedy to było?

Odpowiedź: Kilkaset lat temu.

Pytanie: A gdzie?

Odpowiedź: To mogło być w różnych miejscach na planecie, to nie ma znaczenia. Znaczenie mają tylko duchowe wzloty i upadki, a wszystkie ziemskie konwencje – to jest teatr.

Z programu telewizyjnego „Siła Księgi Zohar” №21


Moje myśli na Twitterze, 29.07.2021

Epidemia będzie rozprzestrzeniać się na całym świecie, dopóki ludzkość nie uświadomi sobie, że musi zatroszczyć się o wszystkich. W taki sposób Natura uczy nas właściwych relacji. W dalszym ciągu będzie uczyć nas poprzez kataklizmy, dopóki nie nauczymy się zachowywać poprawnie – wszyscy na całej planecie.

@Michael_Laitman


Znowu ci Żydzi

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: W swoim apelu do naszych widzów (na Facebooku jest ich dwa miliony), powiedział Pan, że postrzega ludzkość jako jedną całość, nie dzieli jej na narody, ani według koloru skóry i tak dalej.

Napisała do nas Natalia: „Pamiętam, że w pewnym wideoklipie relacjonował Pan wydarzenia, które miały miejsce w Izraelu, próbując przy tym wyjaśnić nam, słuchaczom, czym jest naród Izraela, że jest to naród żydowski. Pamiętam też, że próbował Pan wyjaśnić, po co ten naród został stworzony. Pozwólcie, że zadam pytanie: czyżby Pan nie dzielił ludzkości na narody? Moim zdaniem zaprzecza Pan sam sobie. A może to my coś źle zrozumieliśmy?

Odpowiedź: Tak, możliwe, że źle zrozumieliście, a może ja czegoś nie dopowiedziałem.

Powiem tak: cała ludzkość jest podzielona na 70 tak zwanych narodów świata. Jest to 70 duchowych korzeni, które odzwierciedlają się w charakterach, we właściwościach ludzi. Jest jeszcze grupa, która oddzieliła się w starożytnym Babilonie od wszystkich 70 małych narodów świata, po trochu z każdego, i stała się połączoną grupą między sobą.

Ta grupa została nazwana przez Abrahama „Izrael”. „Isra” – to „prosto” i „El” – to „Stwórca”. Czyli „skierowana prosto do Stwórcy”. Są to ci ludzie, którzy wyszli ze wszystkich 70 narodów świata, którzy żyli wtedy w Babilonie, i zebrali się pod przewodnictwem Abrahama, dlatego że nauczał ich, jak odkryć i jak dotrzeć do Stwórcy.

Od tamtego czasu wszystko zaczęło się dzielić. Dlatego cały świat czuje swoją zależność od tej grupy, która ma nawiązać kontakt między narodami świata i Stwórcą, ale na razie jeszcze nie wypełnia tego. Kiedy to zostanie osiągnięte, ta realizacja zmusi wszystkie narody świata i naród Izraela do zjednoczenia się i w kontakcie ze Stwórcą osiągną swój wieczny doskonały stan, tak zwaną całkowitą naprawę. To wszystko.

Pytanie: Pan mówi, że jest taka grupa, która powinna jako pierwsza wypełnić taką naprawę, zjednoczyć się miedzy sobą i ze Stwórcą, przynieść światu to przesłanie i doprowadzić do tego cały świat?

Odpowiedź: Tak, to mam na myśli. Do tego musimy dążyć. Mam nadzieję, że to uczynimy.

Komentarz: A kiedy następuje podział na narody?

Odpowiedź: To wszystko wynika tylko z egoizmu, który powstaje, jeśli nie chcemy się ze sobą połączyć. A tak naprawdę (jak pisze Baal HaSulam), nie ma żadnego podziału w ludzkości na czarnych, białych, żółtych, czerwonych, na rasy, narody. To znaczy istnieje, ale to nie jest podział duchowy, tylko egoistyczny.

Pytanie: A stan duchowy to jedna całość, jedna rodzina? I naród Izraela powinien być pierwszym, który doprowadzi do tego ludzkość?

Odpowiedź: Tak. Naród Izraela jest zbiorową grupą wszystkich narodów świata. Zjednoczyli się wtedy, to było jeszcze w starożytnym Babilonie trzy i pół tysiąca lat temu. Stąd bierze się ta idea zjednoczenia i osiągnięcia Stwórcy.

Pytanie: Czyli ci ludzie w swoim czasie przyjęli taką ideę i muszą ją wypełnić, czy tak?

Odpowiedź: Tak. Ponieważ jest bardzo prosta do realizacji. Idea ta jest bardzo łatwa do zrozumienia. Należy podnieść się nad swoim egoizmem, który rozdziela nas wszystkich, i zjednoczyć się ponad swoim egoizmem we właściwości „kochaj bliźniego jak siebie samego”. W niej odkryjemy Stwórcę, dlatego że Stwórca jest właśnie centrum miłości.

Pytanie: To znaczy że dla Pana istnieje jednak taki podział – na naród Izraela i na narody świata?

Odpowiedź: Oczywiście! Czy nie widzisz, co dzieje się obecnie na świecie?! To niesamowity podział, który istnieje w każdej chwili, dotyka każdego. Nie ma człowieka na świecie, który by tego nie odczuwał.

Pytanie: Że są narody świata i naród Izraela?

Odpowiedź: Tak, że na świecie istnieje jakaś grupa, która jest całkowicie obca temu światu!

Narody świata nie mają pojęcia, co zrobić z tą grupą! Uważają, że im we wszystkim szkodzi! I sam naród Izraela nie wie, co z tym zrobić. Tak właśnie istnieją. A Stwórca nie pozwala narodom świata podjąć żadnej ostatecznej decyzji (jak chciał Hitler). I nikt nie będzie w stanie tego uczynić.

Pytanie: To znaczy, że ten naród nie może zostać w żaden sposób zniszczony, bo musi wypełnić swoją misję? I to powinny zrozumieć narody świata i naród Izraela?

Odpowiedź: Tak.

Komentarz: Całe pytanie zaczęło się od tego, że powiedział Pan, że dla Pana nie istnieje podział.

Odpowiedź: Ostatecznie dla mnie nie istnieje podział, dlatego ze patrzę dalej, spostrzegam już naprawę. A patrząc na naprawę, widzimy że w niej nie ma już ani narodów świata, ani Izraela, tam wszyscy są zjednoczeni razem: „I wszyscy poznają Mnie, od małego do dużego, a Mój dom będzie nazwany domem dla wszystkich narodów”.

Pytanie: Czyli Pan patrzy na końcowy stan?

Odpowiedź: Tak, który lada chwila zamanifestuje się.

Pytanie: Czy prawidłowe jest to, aby końcowy stan widzieć natychmiast, końcowy stan – na początku działania?

Odpowiedź: Tak, w naturze wszystko pomyślane jest inaczej niż u nas, od początku do końca sekwencyjnie, a właśnie koniec działania determinuje początek i cały proces.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 24.06.2021


Niebo i piekło – gdzie one są?

„Wyobraź sobie, że nie ma raju” – śpiewał John Lennon. „Pod nami nie ma piekła, nad nami tylko niebo” – kontynuował. W pewnym sensie miał rację. Mądrość Kabały uczy, że raj który nazywamy potocznie niebem i piekło to nie miejsca, ale stany w naszych wzajemnych relacjach. Piekło jest wtedy, gdy nie możemy znieść siebie nawzajem, trochę jak dzisiaj, tyle że jesteśmy bardziej świadomi naszej nienawiści, a niebo jest wtedy, gdy kochamy siebie nawzajem tak, jak kochamy samego siebie, po prostu.

Mądrość Kabały uczy, że niebo i piekło to nie miejsca, ale stany w naszych wzajemnych relacjach. Piekło jest wtedy, gdy nie możemy znieść siebie nawzajem, trochę jak dzisiaj, tyle że jesteśmy bardziej świadomi naszej nienawiści, a niebo jest wtedy, gdy kochamy siebie nawzajem tak, jak kochamy samego siebie, po prostu.

W mądrości Kabały nie ma ludzi, zwierząt, roślin czy minerałów, nie ma miejsc, czasu czy ruchów. Kiedy kabalistyczne książki omawiają związki pomiędzy ludźmi lub opisują podróże z jednego miejsca w drugie, w rzeczywistości używają ich jako symboli do opisania związków ludzi między sobą i tego, jak wiele miłości jest pomiędzy nimi.

Tak na marginesie, jakość zwana miłością jest tym, co nazywamy „Stwórcą”. On również nie jest jakimś bytem czy bóstwem interpretowanym przez różne religie. On (lub raczej Ono) jest jakością miłości, naturą miłowania.

Kiedy człowiek nabywa naturę miłowania, jest to uważane za osiągnięcie Stwórcy, a wtedy uważa się, że ta osoba znajduje się w niebie. Kiedy odkryjemy, jak bardzo jesteśmy nienawistni wobec siebie nawzajem, że nasze związki opierają się na wyzysku, manipulacji i nadużyciach, wtedy zdecydowanie znajdujemy się w piekle. Ale jeśli już wiemy, że jesteśmy w piekle, to prawdopodobnie jesteśmy na drodze do wyjścia z niego, ponieważ teraz możemy zacząć zmieniać siebie, korygować naszą naturę z absolutnego absorbowania do bycia życzliwym, wiodącym życie oparte na trosce o innych.

Okazuje się, że według Kabały to czy jesteśmy w niebie, czy w piekle, określamy na podstawie naszego stosunku do innych. Czyli, mówiąc najprościej, piekło to totalna nienawiść, niebo to czysta miłość. Czyż nie ma to sensu?

Źródło: https://bit.ly/3BSj3mS


Moje myśli na Twitterze, 22.07.2021

Podczas gdy europejska część Rosji cierpi z powodu upałów, na Niemcy, Belgię i Holandię spadły potężne ulewy. W Indiach zwykłe monsuny okazały się zbyt obfite. Zalało również Chiny. Natura przechodzi do stałej i zdecydowanej ofensywy – aby nauczyć nas jak być ludźmi, odpowiedzialnymi za Naturę!

@Michael_Laitman


Epidemia wirusa pomnożona przez epidemię egoizmu

каббалист Михаэль Лайтман Z góry zstępują do nas tylko dobre siły, jeśli nie jesteśmy gotowi ich przyjąć, to odczuwamy je jako ciosy. Tak jest w przypadku koronawirusa: gdybyśmy byli gotowi przyjąć siłę, która ostatecznie przyszła do nas w postaci epidemii, gdybyśmy zjednoczyli się, aby w obliczu zagrożenia zbliżyć się wewnętrznie do siebie nawzajem, to nie przejawiłaby się w takim stopniu.

Spójrzcie, jak zwierzęta jednoczą się w obliczu wspólnego nieszczęścia. Kiedy biegną razem, ratując się przed powodzią lub pożarem lasu, wtedy nie atakują jeden drugiego. Czują, że muszą ratować swoje życie, dlatego instynkt drapieżnika jest tłumiony przez instynkt samozachowawczy.

A my przecież jesteśmy teraz w takiej samej sytuacji. Ciosy, które odczuwamy ze strony natury lub Stwórcy, Wyższej Siły, powinny skierować nas do wyciągania właściwych wniosków, jak możemy z tego wyjść.

Należy zobaczyć, jak zachowują się zwierzęta: uciekają przed niebezpieczeństwem, nie atakują się nawzajem. Instynkt drapieżnika zanika, pozostaje tylko instynkt walki o życie. Gdybyśmy wzięli przykład ze zwierzęcego poziomu, to pokonalibyśmy epidemię, prawidłowo i pomyślnie wyszlibyśmy z tego stanu.

Ale problem polega na tym, że nie znajdujemy się na zwierzęcym poziomie, jesteśmy zepsutymi zwierzętami, ponieważ posiadamy ludzki egoizm, który wszystko zatruwa. Dlatego nie możemy nawet myśleć o kierunku połączenia, jedności, zbliżenia, aby uchronić się przed epidemią. Nawet w warunkach globalnej epidemii rządy i jednostki starają się czerpać zyski i zarabiać na sobie, wierząc, że przyniesie im to bogactwo i sukces.

W taki sposób podwajają kłopoty, wywołują na siebie podwójne problemy. Zamiast tego, trzeba być razem z innymi i w taki sposób złagodzić siły Gwury, a nie wzmacniać siły zła. Dlatego dalej będą musieli uczyć się poprzez cierpienie.

Epidemia nie przychodzi po to, żeby uczynić ludzi chorymi albo zabijać, ale po to by nauczyć nas, jak zachowywać się w stosunku do siebie nawzajem. Na razie widzimy, że nie uczymy się, zmierzamy w przeciwnym kierunku, a to jest droga cierpienia. Każdy kraj myśli, że może odnieść sukces i wygrać kosztem innych krajów i narodów. I na tym polega błąd.

Stopniowo jednak pod wpływem ciosów natury, opuścimy się do poziomu prostego przetrwania jak na zwierzęcym poziomie, wtedy zaczniemy dostrzegać, że warto sobie nawzajem pomagać i nie szkodzić innym, kiedy razem ratujemy się przed wspólnym nieszczęściem.

Z lekcji na temat „Rozbicie jako możliwość naprawy“, 16.07.2021