Dwie siły: Mordechaj i Haman

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: „Zwój Estery“ opisuje dwie siły: Mordechaja i Hamana. Co one przedstawiają?

Odpowiedź: Mordechaj jest siłą Biny, właściwością obdarzania, miłości, połączenia. Haman – to egoistyczna siła, właściwość podziału, zniszczenia. Jednak obydwie siły, nie mogą działać jedna bez drugiej.

Ich właściwe połączenie jest konieczne po to, aby doprowadzić całą ludzkość do jej zakończonego, idealnego stanu, kiedy, z jednej strony wszystkie egoistyczne siły istnieją w swojej straszliwej formie, a z drugiej strony, nad nimi panuje siła połączenia, siła miłości.

Wówczas obydwie siły, negatywna i pozytywna, pracują razem na rzecz całej ludzkości, tak jak siły elektryczne, plus i minus, pracują w silniku lub jakiejś maszynie. W taki sposób należy rozumieć, jak powinniśmy postępować.

Pytanie: Oznacza to że każda siła ma swoją funkcję. Ale dlaczego w zwoju napisano, że siła „Hamana” zostaje zniszczona?

Odpowiedź: Rzecz w tym, że jest tu jeszcze wiele niuansów. Nie siła zostaje zniszczona, a egoistyczne intencje – jak właściwie wykorzystać siłę.

Pytanie: Czyli Haman – to intencja otrzymywania dla siebie, a nie samo pragnienie otrzymywania?

Odpowiedź: Intencja dla siebie. Pragnienie otrzymywania jest neutralne, jest to sama natura.

Z programu TV „Stany duchowe. Purim – wewnętrzne znaczenie święta”


Pragnienia „Haman” i „Mordechaj”

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Staramy się połączyć nasze pragnienia w pracy dziesiątki. Które z nich nazywają się Hamanem, a które Mordechajem?

Odpowiedź: Egoistyczne, nienaprawione pragnienia, które na razie nie mogą się połączyć, nazywają się „Haman”.

A te małe pragnienia, które dążą do niedostrzegalnego, dosłownie niewielkiego zjednoczenia, nazywają się „Mordechaj”. To jest bardzo malutkie światło, światło de-chasadim, które niewiele świeci na kelim Hamana. Właśnie to wszystko musimy uporządkować.

Chodzi o to, że pragnienie „Haman” składa się z dziesięciu pragnień, zwanych jego dziesięcioma synami. Nie da się ich praktycznie naprawić. Dlatego ostatecznie zwracamy się z nimi do Stwórcy, i znikają one pod wpływem Wyższego Światła.

A pozostałe pragnienia możemy naprawić, napełnić i w taki sposób zbliżać się coraz bardziej do Stwórcy.

Z lekcji według artykułu z księgi „Szamati”


Jak zostać Mordechajem?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak każdy z nas może stać się Mordechajem i wezwać grupę do zjednoczenia? Grupa to przecież nasz świat.

Odpowiedź: Człowiek, który czuje, że najważniejsze jest zjednoczenie wszystkich ludzi, nazywany jest Mordechaj od słowa „mor dror” (światło wolności). Przyciąga z góry światło Stwórcy, które jednoczy wszystkich ludzi. Dlatego w takim działaniu istnieje możliwość pokonania najbardziej złej siły – siły Hamana.

Pytanie: Czy to oznacza, że powinniśmy zajmować się tym w Purim, aby doprowadzić grupę do naprawy?

Odpowiedź: Nie tylko w Purim, ale nieustannie, w ciągu całego roku.

Z lekcji według artykułu z księgi „Szamati”


Droga prowadzi przez grupę

каббалист Михаэль Лайтман Trzeba włożyć niemało wysiłku, aby przekonać samego siebie, że droga do Stwórcy wiedzie przez grupę. Ponieważ dla nas taka droga jest nienaturalna.

Do Stwórcy każdy chciałby przyjść dla egoistycznej korzyści, licząc na to, że jego stan stanie się pewny, bezpieczny. W przeciwnym razie istniejemy w ciemności i niepewności, a cała nadzieja leży tylko we wsparciu Stwórcy.

Ale na drodze ode mnie do Stwórcy stoi grupa, dziesiątka, dzięki której mogę uformować siebie tak, aby przylgnąć do Stwórcy. Od Stwórcy przychodzi wyższe światło, jednak nie mogę go otrzymać, jeśli nie wejdzie w dziesięć pragnień. Dlatego muszę zebrać te dziesięć pragnień, jednocząc pragnienia przyjaciół, aby Stwórca przyodział się w te dziesięć Sefirot.

Światło przechodzi przez Sefirę Keter i rozdziela się między wszystkie dziesięć Sefirot, po czym zaczynam odczuwać je na dole w swojej Malchut. Ale muszę jednak sam zbudować tę strukturę, zgadzając się, że wszystkie te pragnienia są moje i przyjąć wszystkie warunki grupy.

Zbudowane przez nas połączenie będzie ułożone, zgodnie z opisem w „Nauce Dziesięciu Sefirot” i pozwoli nam przez nie łączyć się ze Stwórcą, a Stwórcy z nami.

Z lekcji na temat „Wznosimy znaczenie celu”


Świat, wypełniony Stwórcą

каббалист Михаэль Лайтман Powinniśmy wyobrazić sobie świat wypełniony właściwością Stwórcy – obdarzaniem, miłością, połączeniem i w takim stanie powinniśmy współdziałać między sobą w grupie. Im bardziej będziemy w taki sposób przejawiać się w stosunku do przyjaciół, tym szybciej będziemy zbliżać się do odrycia Stwórcy.

I zawsze będziemy musieli wyobrażać sobie Stwórcę w wierze ponad wiedzą, i nigdy w samej wiedzy. On zawsze będzie odkrywać się nam tylko ze stanu ukrycia.

Dlatego mówimy, że istnieje skrócenie (cimcum), ekran (masach), odbite światło (or chozer). Stwarzamy w sobie takie warunki, że nawet gdyby Stwórca został nam objawiony, nie chcielibyśmy jawnie ujawić Go między nami i w nas samych. Tylko w takich warunkach możemy Go rzeczywiście poznać. Ale jesteśmy już gotowi na to, żeby ujawnić Go tylko w kierunku obdarzania.

Dlatego będziemy nieustannie starać się nawiązywać połączenie w wierze ponad wiedzą i realizować je tak, jakby Stwórca znajdował się między nami i chcemy w tym zjednoczeniu upodobnić się do Niego.

Z lekcji nr 5 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”


Nie należy grać w ruletkę ze śmiercią

каббалист Михаэль Лайтман Nuklearna epopeja osiągnęła punkt kulminacyjny. Na tle bezowocnych negocjacji z Iranem, przyspieszenia odbudowy jego potencjału rakietowego i wznowienia programu nuklearnego, USA wraz z Izraelem przeprowadziły uderzenie prewencyjne na cele wojskowe i administracyjne reżimu ajatollahów.

Prezydent USA Donald Trump wystąpił z oświadczeniem, w którym powiedział: „Zamierzamy zniszczyć irańskie rakiety, irańską flotę i zadbamy o to, aby nie otrzymali broni jądrowej”. Premier Izraela Benjamin Netanjahu w wideo przesłaniu do obywateli kraju oświadczył:

„Nie można dopuścić, aby śmiercionośny reżim terrorystyczny zdobył broń jądrową, która pozwoli mu zagrażać całej ludzkości. Nasze wspólne działania stworzą warunki do tego, by odważny naród irański wziął swój los we własne ręce. W toku operacji» Ryk Lwa «od nas wszystkich wymagać się będzie wytrwałości i hartu ducha. Razem wytrwamy, razem będziemy walczyć, razem zapewnimy wieczność Izraela”.

Otwarcie deklarując prace nad ofensywną bronią jądrową, grożąc zniszczeniem Izraela i uderzeniami w cele amerykańskie, Iran uczynił atak prewencyjny palącą koniecznością. Przecież gdy w grę wchodzi przetrwanie, działa prosta zasada mędrców: „Jeśli ktoś zamierza cię zabić – zabij go pierwszy”.

Co by było, gdyby…

Niektórzy zadają sobie pytanie: gdyby Iran wszedł w posiadanie broni jądrowej, jakie jest prawdopodobieństwo, że starałby się skończyć z Izraelem? Tutaj trzeba zrozumieć: samo postawienie takiego pytania, sama jego obecność już wymaga uderzenia wyprzedzającego. Nie wolno grać w ruletkę ze śmiercią.

Jeśli zaś chodzi o odpowiedź, jest ona całkiem oczywista: prawdopodobieństwo jest wielkie. Zbyt kusząca jest możliwość rozprawienia się z „tworem syjonistycznym”, nie ryzykując ani sobą, ani swoją władzą. Przecież jakąkolwiek cenę zapłaciłby Iran, dla jego lidera będzie ona niewspółmiernie niższa niż wypalone zgliszcza na miejscu Tel Awiwu.

Tak więc irańskie zagrożenie dla Izraela jest absolutnie realne. Ajatollah Chamenei to człowiek ideowy, religijny i ambitny. On nie tylko rwie się do klubu nuklearnego, on pożąda islamskiego panowania, pożąda imperium, które przerazi cały świat i rzuci go na kolana.

Perskie zapędy do hegemonii nie wygasły przez wieki, a kryzys ekonomiczny i sankcje jedynie je potęgują, zamiast powstrzymywać. I dlatego broń jądrowa w rękach Iranu to zupełnie co innego niż broń jądrowa w rękach Pakistanu czy, powiedzmy, Arabii Saudyjskiej. I dlatego dla nas stawką nie są gry geopolityczne, a ratunek przed śmiercią. I tutaj konieczne jest, by widzieć nie rozproszone fragmenty, a obraz w całości.

Droga do ocalenia

Dla nas do tej pory ataki terrorystów-samotników, rakiety, „oświecony” europejski antysemityzm, komory gazowe, irańska bomba, ekstremizm skrajnej lewicy i prawicy, antyizraelskie rezolucje ONZ – to różne rzeczy, różne niebezpieczeństwa, oddzielne kreski, które, jeśli układają się w jakiś wzór, to jedynie spontanicznie.

Nie widzimy systemowości, nie widzimy fundamentalnych prawidłowości, które każą światu nienawidzić narodu Izraela od czasu, gdy o sobie oznajmił. Nienawidzić z wszelkich możliwych powodów, pod wszelkimi pretekstami, a w rzeczywistości za jedną jedyną winę, za dawny dług, którego nie da się umorzyć.

Kiedyś obiecaliśmy światu dobrą przyszłość dla wszystkich, życie według zasady miłości bliźniego jak siebie samego. Tak, brzmi to nierealnie, poprzeczka wydaje się zbyt wysoka, ale uzbroiliśmy się w metodykę i pokazaliśmy, że to możliwe. Inaczej czy garstka ludzi mogłaby wpłynąć na losy ludzkości i zostawić tak wyraźny ślad w historii świata?

Lecz potem ludzka natura jednak wzięła górę i ugrzęźliśmy w wygnaniu, odrywając się od swojego dziedzictwa, zapominając o tym, od czego zaczęliśmy i do czego dążyliśmy. Jednak świat nie zapomniał. Dla niego na zawsze pozostaliśmy innymi – tymi, którzy obiecali wyjście z niekończących się sporów i cierpień, a oszukali wszystkich. Żydzi stali się wyrzutkami z powodu odrzucenia własnych wartości i próby stania się takimi jak wszyscy!

Narody nie rozumieją tego podłoża, nie znają głębokich korzeni swojej nienawiści, ale dla nas nadszedł czas, aby w końcu dokopać się do prawdy i wyjaśnić ją innym. Pora zakończyć to, co zaczęliśmy. W przeciwnym razie jesteśmy zbędni w tym świecie i on nadal będzie nas odpychał wszystkimi siłami, chcąc na zawsze rozwiązać „kwestię żydowską”. Ratuje nas tylko nasza krytyczna rola w ogólnym systemie, dla którego wciąż jesteśmy niezbędni do przełomu. Ale ratuje nas to nie przed katastrofami, a jedynie przed całkowitym zniszczeniem…

Pora zakończyć to, co zaczęliśmy

Oto, dlaczego wzywam naród żydowski do wewnętrznej jedności, która nada mu siły i pozwoli odrodzić się naprawdę. Tylko tak zwyciężymy swoich wrogów – nie bronią, lecz czynem, którego oni nieświadomie od nas wymagają.

Tylko tak przetrwamy na tej ziemi i damy światu przykład zbliżenia serc, przykład nowych relacji, bazujących na naszym rdzennym fundamencie, założonym niegdyś przez Abrahama wśród uczniów, którzy za nim poszli. Pozostałe środki to jedynie dyplomacja, zapewniająca do czasu „okno możliwości”.

Dopóki nie poradzimy sobie sami ze sobą, nie poradzimy sobie z wrogami. Odeprzemy Iran – pojawi się ktoś inny. Jak powiedział prorok: „Nie ma pokoju dla niegodziwców” – w znaczeniu: dla tych, którzy są rozbici i myślą tylko o sobie.

W takim stanie nie jesteśmy zdolni bronić tej ziemi, ponieważ zajmują nas wewnętrzne kłótnie i dla nich jesteśmy gotowi na wszystko, nawet na przyjęcie do rządu swoich wrogów. A oni doskonale wiedzą, jak wykorzystać tę sytuację, aby osłabiać nas dalej.

Dlatego naprawdę bać powinniśmy się nie Iranu, lecz rozbitego Izraela, degradującego wewnętrznie, zniewolonego przez środki masowego otumaniania i z własnej woli rezygnującego z dobrego jutra dla siebie i dla świata. Bać się trzeba tego, że pozostaniemy ślepi, przegapimy swoją szansę i zgubimy bilet do przyszłości wśród sterty fałszywek.

A kiedy otworzą się zapisy na następny rejs – tego nie wie nikt.


Nasze bogactwo to bojaźń przed Stwórcą

каббалист Михаэль Лайтман Z artykułu „Jego bogactwem jest bojaźń przed Stwórcą” („Szamati”, nr 38): Mędrcy powiedzieli: „Wszystko jest we władzy niebios, oprócz bojaźni przed Stwórcą”, dlatego że Stwórca może dać człowiekowi wszystko, oprócz tej bojaźni. Cóż więc daje Stwórca? Dodaje do ich relacji miłość, ale nie strach.

Naszym celem jest osiągnięcie jedności ze Stwórcą. Jedność uzyskuje się poprzez podobieństwo właściwości. A podobieństwo właściwości osiąga się poprzez osiągnięcie przez człowieka takiej samej miłości do Stwórcy, z jaką Stwórca odnosi się do człowieka.

To znaczy, że musimy osiągnąć miłość. Stwórca nieustannie dodaje od siebie do tej miłości, i w rezultacie czujemy, że gdzieś postępujemy drogą cierpienia, dlatego że nie dodajemy nic ze swojej strony.  Po to, aby osiągnąć miłość, człowiek musi zbudować swoje duchowe naczynie, które nazywa się „trwoga”, strach przed tym, czy będzie miał miłość do Stwórcy?

Aby osiągnąć ten strach, człowiek potrzebuje Tory, której światło przywraca do źródła, przykazań i właściwej intencji dla ich wypełnienia – w przeciwnym razie pozostanie na nieożywionym poziomie.

Człowiek potrzebuje otoczenia, które będzie mu przypominało o prawidłowej intencji podczas studiowania Tory i przykazań, tak aby inni utrzymywali go w pożądanej intencji i nie pozwolili mu zapomnieć o dobroci Stwórcy. Dlatego Tora i przykazania zostały dane nie jednemu człowiekowi, ale wielu ludziom, i wszędzie jest o tym powiedziane „wy”, a nie „ty”.

Bez intencji poznania Stwórcy, miłości do Niego, niemożliwy jest postęp. To powinno być przyczyną, od której wszystko się zaczyna i która zobowiązuje do wszystkich działań.

Z przygotowania do lekcji


Ocenić swój stan

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak człowiek może ocenić, że to nie grupa potrzebuje naprawy, ale on sam?

Odpowiedź: To odczucie odkrywa się człowiekowi jako ocena stanu, gdy nagle tak właśnie zaczyna go postrzegać.

Widzi, że mimo iż wykonuje działania, wszystkie one wynikają z jego intencji napełnienia, otrzymywania. I chociaż inni również znajdują się w podobnej właściwości, nie ma to znaczenia. Człowiek ocenia siebie, już odnośnie światła, które na niego schodzi, i wtedy stwierdza, że ​znajduje się w intencji dla otrzymywania.

Może pogrążyć się w rozpaczy, a może powiedzieć: „To, co mi się teraz odkrywa, jest oznaką odkrywania czegoś nowego, czegoś prawdziwego. Teraz muszę znaleźć siłę. Ten, Który odkrywa mi ten stan, odkryje mi również to, za pomocą czego mogę z niego wyjść”.

Wszystko zależy od przygotowania człowieka i grupy: od tego jak grupa daje wsparcie, i na ile on sam jest gotowy od niej przyjąć.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 26.02.2026


Jaką modlitwę słyszy Stwórca?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Rabasz napisał w swoim artykule, że Stwórca słyszy „modlitwę z każdych ust”. A Pan mówi, że modlitwa powinna być wewnętrzna. Więc jaką modlitwę słyszy Stwórca?

Odpowiedź: Modlitwą nazywa się pragnienie, które rzeczywiście dociera do Stwórcy. W świecie istnieją tylko dwie siły: otrzymywania (przyciągania) i obdarzania (odpychania), a także prawo podobieństwa: w miarę podobieństwa siły (obiekty) zbliżają się do siebie i odwrotnie, w miarę różnicy, odpychają się.

Ponieważ Stwórca jest absolutnym pragnieniem obdarzania, „oczekuje” od nas podobieństwa do Niego, aby pragnienie otrzymywania zapragnęło upodobnić się do Niego, i także stać się obdarzającym. W tym celu umieścił w pragnieniu otrzymywania, w naturze stworzenia, iskrę od Siebie, „punkt w sercu” – początek właściwości obdarzania. A my musimy go rozwinąć.

Stwórca odpowiada tylko na prośbę o to. Innymi prośbami nie dotrzemy do Stwórcy. Stwórca słyszy modlitwę każdego, kto prosi o siłę obdarzania. Stwórca jest prawem obdarzania, dlatego nie reaguje na nasze prośby poza tymi, które dotyczą pragnienia stania się obdarzającymi, a jeśli nie prosimy o to, zsyła nam jeszcze większe cierpienia, abyśmy poczuli, o co dokładnie powinniśmy prosić.

Z lekcji według artykułu Rabasza


Właściwy stosunek do grupy

каббалист Михаэль Лайтман Jak odnosić się do grupy we właściwy sposób? To grupa powinna mi pomóc to zrozumieć i dać siły do zmiany samego siebie. Grupa powinna zrobić wszystko. Grupa jest jak Stwórca. Tyle że w grupie powinna być jeszcze jedna idea: wymaga się tego ode mnie, nie po to, żebyśmy się wzajemnie obdarzali i dobrze żyli, jak w klubie podobnych zainteresowań.

Powinien w niej być jasno określony cel, że wszystko robimy nie dla wygody naszego pobytu tutaj, ale po to, by upodobnić się do Stwórcy, osiągnąć scalenie z Nim. Wtedy odniesiemy sukces. A jeśli nie będziemy mieli tego celu, to poniesiemy porażkę, jak to miało miejsce w sowieckiej Rosji i w naszych kibucach. Baal HaSulam napisał o tym w swoim artykule „Pokój”.

Na ile zdołamy zbudować grupę i ustanowić ją w odniesieniu do siebie, w prawidłowej formie, na tyle posłuży nam zamiast wszystkich środków, których nam brakuje dla osiągnięcia celu.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 25.02.2026