(Dorosłe) dzieci w domu z rodzicami

Według PEW Research Center: „Po raz pierwszy od czasów Wielkiej Depresji większość młodych dorosłych w USA żyje z rodzicami „. W latach 60. z rodzicami mieszkało tylko 29 procent młodych dorosłych. W miarę upływu lat, a zwłaszcza od czasu wybuchu Covid-19, liczba dorosłych dzieci (mimowolnie) mieszkających w domu z rodzicami wzrosła do ponad 52 procent i dalej rośnie.

Poczucie bezsensowności jest sednem tej sprawy. W epoce, gdzie wszystko jest wspólne, gdzie każdy produkt jest produkowany i zmontowany w dwudziestu różnych krajach, indywidualistyczny sposób myślenia jest przeciwieństwem przepływu rzeczywistości, ale to właśnie próbujemy uprawiać. Nic dziwnego, że nie możemy zrozumieć życia; myślimy w przeciwnym kierunku niż ono płynie!

Dla młodych dorosłych może się wydawać niezgodne z intuicją, aby żyć z rodzicami. W końcu młodzi ludzie chcą niezależności; chcą odnieść sukces, osiągnąć rzeczy i zostawić po sobie ślad na świecie. Nawet jeśli nie są wielkimi zdobywcami, na pewno nie chcą, aby ich rodzice wtrącali się w ich osobiste życie. Dlaczego więc wracają do domu lub w ogóle nie chcą się z niego wyprowadzić?

Istnieje kilka powodów i są one na różnych poziomach. Na bardziej powierzchownym poziomie – dziś nie jesteśmy tak pewni, jak powinniśmy zarządzać naszym życiem i tego, dokąd zmierza świat. Podziały osobiste i krajowe stały się bardziej powszechne, spadła wiara w siebie i w naszą przyszłość jako jednostki i społeczeństwa. Nie dążymy już do podbicia świata i nie jest już naszym znakiem: „być kimś”, jak kiedyś mawiali młodzi ludzie. Zamiast tego mamy nadzieję przetrwać.

Oczywiście, nie każdy jest w takim stanie, ale statystyki mówią same za siebie; dzieje się tak z wieloma ludźmi. W rezultacie, zamiast brać życie za rogi i skakać na głęboką wodę, zanurzamy naszą stopę, aby przetestować temperaturę. Tylko jeśli jesteśmy pewni, że wszystko pójdzie dobrze, wchodzimy w to.

Na głębszym poziomie istnieje poczucie bezsensowności, które wkrada się w świadomość młodych dorosłych. To nie znaczy, że dzisiejsi młodzi ludzie nie chcą cieszyć się życiem i nie tylko to, że boją się przeszkód trudnych do pokonania; jest również kwestia pokus jakie życie ma do zaoferowania takich jak pieniądze, władza i sława, a które nie wydają im się już tak atrakcyjne. Nie pożądają trofeów naszego pokolenia, ale jednocześnie nie mają żadnych innych do których chcieliby dążyć. Dlatego tak wielu z nich jest przygnębionych. Kiedy masz wszystko, czego potrzebujesz do życia, ale nie masz powodu, aby żyć, nic nie możesz na to poradzić, że czujesz się nieszczęśliwy. Niektórzy są tego świadomi, inni nie, ale jest to widoczne w ich poszukiwaniach szalonych doświadczeń, które sprawiają, że są na krawędzi, takie jak sporty ekstremalne, twarde narkotyki, przemoc i różne uzależnienia.

Poczucie bezsensowności jest sednem tej sprawy. W epoce, gdzie wszystko jest wspólne, gdzie każdy produkt jest produkowany i zmontowany w dwudziestu różnych krajach, indywidualistyczny sposób myślenia jest przeciwieństwem przepływu rzeczywistości, ale to właśnie próbujemy uprawiać. Nic dziwnego, że nie możemy zrozumieć życia; myślimy w przeciwnym kierunku niż ono płynie!

Dzisiaj, aby poczuć satysfakcję w życiu, musimy pozytywnie włączyć się w społeczeństwo, stać się elementem tworzącym jego dobrobyt. Kultura „Ja! Ja! Ja!” wyczerpała się i powoli, wyłania się podejście: My! My! My!

Osoba związana ze społeczeństwem czuje nie tylko społeczeństwo, ale przepływ życia, który się w nim odbywa. Społeczeństwo jest po prostu środkiem do łączenia się ze znacznie większą i głębszą strukturą: całością rzeczywistości. Rzeczywistość lub natura, jest all -inclusive. Wszystko w nim jest połączone na niezliczone sposoby ze wszystkim innym. Potrzebujemy społeczeństwa, aby rozbudowywać wzajemne połączenia, dowiedzieć się, jak wchodzić w interakcje, a tym samym zacząć czuć połączenia i interakcje, które przenikają wszystko! Tylko wtedy, gdy będziemy mogli wykorzystać mechanizm zawierający całą rzeczywistość, poczujemy, że nasze życie ma znaczenie, że wiemy, jak żyć w połączeniu i zrozumiemy, dokąd zmierzamy.

Źródło: https://bit.ly/3ftrQmS


Jak zrozumieć, że to Pana uczeń?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak rozpoznaje Pan ucznia? Jak Pan czuje, że to Pana uczeń?

Odpowiedź: Po pierwsze, do mnie przychodzi każdy, kto chce. W Internecie również podłączają się do nas wszyscy, którzy chcą. A potem następuje naturalna selekcja.

Ci, którzy wytrzymują codziennie poważne zajęcia razem z ćwiczeniami w dziesiątkach, ze spotkaniami przyjaciół, z uczęszczaniem na kongresy, to oni jakby zaliczają się do moich uczniów.

Pytanie: To znaczy, że jakiś wewnętrzny ładunek w człowieku determinuje, czy przejdzie on tą drogę?

Odpowiedź: Korzeń duszy.

Pytanie: I Pan absolutnie spokojnie odnosi się do ludzi, którzy nie mogli przezwyciężyć tych wszystkich warunków?

Odpowiedź: To wszystko kwestia czasu. Jeśli nie w tym życiu, to w następnym.

Z rozmowy na temat „Nauczyciel – uczeń”, 07.02.2019


„Dać w zęby” swojemu egoizmowi

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W książce „Szamati“ powiedziano: „Daj mu w zęby” – to znaczy działaj, a nie sprzeczaj się”. Co to za działanie?

Odpowiedź: Ma się na myśli „dać w zęby” swojemu egoizmowi, tj. w ogóle się z nim nie sprzeczaj. Nawiasem mówiąc, egoizm ma rację. On mówi: „Potrzebuję tego i tego. A twoje rozważania o obdarzaniu i miłości nie istnieją dla mnie. Istnieje tylko to, co jest dla mnie dobre.

Co w takim przypadku należy zrobić? Powiedziano: „Daj mu w zęby”. To jest nie podporządkowujcie się temu, co jest dla was dobre i słodkie, a działajcie tak, jak powinieneś – tak jakbyś już znajdował się w altruistycznej właściwości.

Z lekcji w języku rosyjskim, 29.12.2019


Wszyscy razem na ostatniej prostej do mety

каббалист Михаэль Лайтман Stwórca zobowiązuje nas do przestrzegania programu stworzenia i dlatego pokazuje nam, że źle jest pozostawać oderwanymi od siebie nawzajem. Ale jak można nam pokazać, że to jest złe?

Tylko poprzez cierpienia, inaczej nie zrozumiemy, że separacja – to zło. I dlatego Stwórca jest zmuszony do dodania nieprzyjemnego wydarzenia do naszej separacji, abyśmy zaczęli to odczuwać.

Poprzez epidemię koronawirusa musimy poczuć, że z powodu naszej separacji mamy problemy. Musimy powiązać razem nasz fizyczny i emocjonalny stan. To, że jesteśmy tak daleko od siebie nawzajem emocjonalnie i nie czujemy, jak wspaniałe jest połączenie – jest przyczyną wszystkich nieszczęść, które nam się przydarzyły.

Sam wirus nie jest już taki straszny, ale ponieważ obejmuje cały świat, to paraliżuje całe nasze życie. Jeśliby uderzył w jeden kraj, to nie zwróciłby na siebie takiej uwagi. Ale ponieważ pochodzi to z zupełnie innego poziomu, od ogólnej siły duchowej wokół całej kuli ziemskiej, z poziomu duchowego, od programu końca ogólnej naprawy. Wywołuje przez to zupełnie szczególną postawę wobec siebie, powodując niepokój i zamieszanie.

Naukowcy nie mogą zaoferować żadnego rozwiązania i nie należy mieć nadziei na szybkie pojawienie się szczepionki. Ta epidemia nie jest podobna do żadnej z poprzednich, które były bardziej lokalne i nie miały na celu naprawienia ostatniego pokolenia, nie pochodziły od wspólnej siły zwanej „Mesjaszem” która działa na całą ludzkość. Teraz mamy do czynienia z nią po raz pierwszy.

I dlatego podejmowane są działania. Dlaczego trzeba zatrzymać przemysł na całym świecie, niszczyć gospodarkę we wszystkich krajach, kardynalnie zmienić życie ludzi. Tylko z powodu jakiegoś wirusa? A jeśliby wybuchła wojna, na której ginęłyby miliony ludzi, przecież nie zatrzymano by jej i ludzie nie przestawaliby walczyć. To dlaczego zatrzymujemy życie z powodu koronawirusa?

Dlatego że ta siła zstępuje z wyższego poziomu – stamtąd, gdzie już jesteśmy ze sobą połączeni. I ta siła przychodzi, aby pokazać nam, że my też tutaj, w tym świecie, jesteśmy zobowiązani zjednoczyć się. I dlatego nie rozumiemy jej i jesteśmy zakłopotani. Stopniowo zaczniemy słuchać tego, jak Stwórca uczy nas, zaczniemy rozumieć, w jaki sposób odnosi się do nas i czego od nas oczekuje.

Usłyszymy przez to głos Stwórcy, poczujemy Jego działania i będziemy mogli na nie reagować. Zbliżymy się do siebie nawzajem i od razu zobaczymy, jak epidemia zanika. A potem znowu upadniemy w swój egoizm i epidemia powróci.

W taki sposób będziemy to zbliżać się, to oddalać. Zupełnie jak dziecko, które raz wspina się na ręce ojca, to znowu ucieka od niego, przestraszone przez psa ponownie prosi, aby wziąć je na ręce. W ten sam sposób Stwórca uczy nas, jak należy nieustannie dążyć do połączenia z Nim. Różnica między tym światem i światem duchowym polega tylko na tym, kto rządzi: ja czy Stwórca. Właśnie do tej zmiany władzy powinna popchnąć epidemia.

Stwórca bierze pod uwagę ogólną naprawę całego świata: Myśli o przyszłości ludzkości, jednocząc wszystkich w jedno kli (naczynie) i napełniając je Wyższym Światłem. Już doszliśmy do ostatniej prostej do mety naprawy – Stwórca już nie do końca ukrywa się przed nami.

To my nie możemy Go odkryć, a On nie ukrywa się, wpływając na nas z naszego połączenia. I dlatego odczuwamy ogólny cios: nie gdzieś np. więcej, a gdzieś mniej, ale ogólnie wszędzie. Ponieważ znajdujemy się na ostatniej prostej do mety, pozostaje nam już tylko dojść do tej mety – do powszechnego zjednoczenia.

Z lekcji na temat „Wiara ponad wiedzą”, 13.09.2020


Zadanie powierzone nam przez Stwórcę

каббалист Михаэль Лайтман Cała ludzkość zmierza w kierunku wspólnej korekty i dlatego zaczyna odczuwać powszechny wzajemny związek i przynależność do jednego systemu, wzajemny wpływ, pożyteczny lub szkodliwy. Cała ludzkość – to jeden człowiek, Adam, który powinien być podobny do Stwórcy.

Dlatego kiedy pracujemy w dziesiątce, nie możemy zapominać o całej ludzkości, którą jesteśmy zobowiązani ciągnąć za sobą. Przecież otrzymaliśmy od Stwórcy pragnienie zjednoczenia się z Nim po to, aby pociągnąć za sobą cały świat. Na tym polega nasza misja, dla której Stwórca dał nam dążenie do duchowości, a innym tego nie dał.

Nie ma w nas nic wyjątkowego poza tym zadaniem, które powierzył nam Stwórca. On mógł dać je innym ludziom, ale skoro powierzył je nam, jesteśmy zobowiązani wypełnić je w miarę możliwości, przyłączając do niego wszystkich mieszkańców tego świata. Każda część w ogólnym systemie jest tak samo ważna, jak wszystkie inne, ponieważ jest to doskonały system.

Duchowość jest doskonałością i jeśli we wspólnym naczyniu brakuje choćby jednej komórki to nie będzie ono kompletne. Dlatego cel nazywa się końcem naprawy i trzeba modlić się za cały świat i tylko na samym końcu za samych siebie. Po tym, jak włączyłeś w modlitwę całą ludzkość, wszystkich ludzi, wtedy masz prawo dodać samego siebie i zwrócić się do Stwórcy z prośbą. W przeciwnym razie twoja modlitwa nie będzie doskonała i nie dotrze do Stwórcy.

Z lekcji na temat „Pesach”, 22.03.2021


Moje myśli na Twitterze, 18.03.2021

Siła Mojżesza wyciąga tych, którzy rozumieją, że życie w stanie „Egipt” jest niskie, nieistotne, że znajdujemy się pod władzą naszego egoizmu i on zobowiązuje nas do takiego życia. Wznieść się ponad egoizm to nasza praca, nasza misja, nasz cel. Taki jest sens święta Pesach.

Pesach jest przejściem od władzy ego-pragnienia „wszystkiego dla siebie”, nawet ze szkodą dla bliźniego, do pragnienia „dla dobra innych”, nawet kosztem samego siebie. To jest skok od ego do obdarzania, od nienawiści do miłości, kiedy zmieniamy nasze życie, przechodzimy od złego początku – pragnienia otrzymywania – do dobrego – pragnienia obdarzania.

Jesteśmy między niebem a ziemią, pod panowaniem faraona, chcemy przed nim uciec, ale nie rozumiemy jak. Młode pokolenie poszukuje co ma zrobić ze swoim życiem, pyta: „Dlaczego żyjemy?”, „Po co?” Musimy pomóc im znaleźć sposób, jak wyjść z Egiptu, wznieść się ponad wszystkie ego-wartości Egiptu i znaleźć nowe.

Faraon to dobra siła, nasz nauczyciel. Ciągnie nas do rozwoju poprzedniego życia, abyśmy sprawdzili i upewnili się, że nie możemy żyć bez sensu, nasze pragnienie odnowiło się. Musimy iść do przodu. Ale jak, dokąd? Faraon od kary do kary jest coraz bardziej okrutny, uczy nas, czego mamy pragnąć, do czego dążyć.

Dzisiejszy stan ludzkości to „faraon”, ogólny egoizm, on kształtuje nasze życie, chce i kocha władzę, nie możemy od niego uciec. Jesteśmy jego niewolnikami. Na razie zgadzamy się z faraonem, z jego zarządzaniem, ale jednocześnie budzi się w nas niezadowolenie i uświadomienie zła.

@Michael_Laitman


Sztuczne oddychanie

каббалист Михаэль Лайтман Stwórca oczekuje od nas, że za każdym razem będziemy coraz bardziej prawidłowo jednoczyć się ponad rosnącą z dnia na dzień ciemnością. Ale nie boimy się tej ciemności, a już możemy się wspierać nawzajem, jak powiedziano: „Niech człowiek pomoże bliźniemu”.

W pojedynkę, bez przyjaciół, nie mógłbym się wznieść. Czasami przychodzimy na lekcję kompletnie puści, bez żadnego przebłysku w sercu i w głowie. Ale kiedy włączamy się w innych, to otrzymujemy od nich przebudzenie.

I to prawidłowo, nie należy się tego bać i wstydzić. To właśnie nazywa się centrum stworzenia, kiedy ja, pusty, rozczarowany i niezdolny do niczego, otrzymuję siłę z połączenia z przyjaciółmi i zaczynam się budzić jakby za pomocą sztucznego oddychania.

Musimy coraz bardziej odczuwać zależność od dziesiątki, która daje nam życie. Bez dziesiątki nie ma życia, a tylko istnienie zwierzęce, które jest skazane na śmierć.

Ten czas życia w zwierzęcym ciele jest dany nam po to, aby każdy z nas mógł połączyć się z centrum swojej dziesiątki i wszystkie dziesiątki z ich wspólnym centrum, dopóki wszyscy nie zjednoczą się razem z pokoleniami kabalistów przeszłości. Stopniowo wszyscy zwiniemy się w jednym punkcie w centrum Adama Riszona. To tak, jakbyśmy zwinęli ponownie dywan, który nam się odkrył, i w ten sposób pojmujemy wielkość Stwórcy.

Z tego można zrozumieć naszą wzajemną zależność, wszakże tylko w dziesiątce jest nasze zbawienie. Każdy, kto wypada z połączenia, wylatuje w zwierzęce życie, i kto wie, czy ma szansę wrócić.

Dlatego konieczne jest maksymalne wzmocnienie więzi w dziesiątce. I każdego dnia będziemy popadać w coraz większy egoizm, ale wczorajsze połączenie pomoże nam dzisiaj. Kiedy padam w zwierzęcy stan, pozostaje mi zapis (reszimo) z wczorajszego połączenia z przyjaciółmi, które ożywia mnie i buduje podstawę dla nowego duchowego stanu.

Dlatego upadki są nie mniej ważne niż wzloty, ponieważ przewaga światła ujawnia się z ciemności. Im większa ciemność, tym większe światło, a na zjednoczeniu światła i ciemności odkrywa się nam wielkość i ważność Stwórcy, utkanego z nich obojga jako „Ten, który uczynił światło i stworzył ciemność”.

Z lekcji o przygotowaniach do kongresu, 03.02.2021


Nauka o poznaniu otaczającej przestrzeni

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jaka książka kabalistyczna jako pierwsza wpadła w Pana ręce i odkryła w Panu dążenie do duchowości?

Odpowiedź: „Wprowadzenie do nauki Kabały”. To bardzo trudna książka.

Czytałem wiele różnych książek i artykułów, próbowałem od razu wniknąć w poważne rzeczy, ale byłem zdezorientowany, nie wiedziałem jak i co, dopóki nie znalazłem swojego Nauczyciela. Stało się to po 3-4 latach samodzielnej nauki, podczas których biegałem do różnych tak zwanych znawców Kabały.

A kiedy znalazłem Nauczyciela, to pozostałem z nim do końca jego życia, byłem jego pomocnikiem, jego osobistym uczniem. I po nim kontynuowałem jego działalność.

Pytanie: Którą pierwszą książkę poleciłby Pan, do rozpoczęcia studiowania nauki Kabały?

Odpowiedź: Kabała – to nauka. Dlatego jest możliwe, że może wciągnąć, ale tylko częściowo. W końcu człowiek musi mieć jakieś pragnienie, aby odkryć sens życia.

Jeśli je ma, to zrozumie, że Kabała odpowiada na pytanie, w jaki sposób odkryć ten sens, jak zmienić siebie, zmieniając życie, jakie ma wewnętrzne narzędzia do tego. One znajdują się w samym człowieku. Generalnie jest to nauka o poznaniu, pojmowaniu otaczającej przestrzeni.

Człowiek zacznie widzieć tę przestrzeń w bardziej rozszerzonej formie, aktywnie, w interakcji ze wszystkim wokół. Zmieniając swój stosunek do otaczającego środowiska, tj. samego siebie, zmienia reakcje otoczenia na siebie.

Z rozmowy na temat „Pytania o kabalistycznych książkach”, 22.10.2019


Początek rozpowszechniania się Kabały

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co dla Pana jest motywacją, aby napisać książkę? Powiedział Pan, że w 1983 roku opublikował swoją pierwszą książkę. Dlaczego Pan ją napisał?

Odpowiedź: Dlatego że spotykałem wielu ludzi, którzy pytali mnie: „Co to jest Kabała?” W tamtych latach szerokie warstwy społeczne w ogóle niczego nie wiedziały o Kabale.

Dlatego zdecydowałem, że należy zapoznać ludzi z nią, z jej podstawowymi pojęciami.

Tak właśnie nazwałem tę książkę „Podstawowe pojęcia w przystępnym opowiadaniu”. Moim zdaniem wyszło dobrze. Przynajmniej wyprzedała się bardzo szybko. Ambasada amerykańska od razu kupiła po 300 egzemplarzy każdej z trzech pierwszych książek, które napisałem.

Bliżej lat 90 – tych pojawiła się możliwość opublikowania ich w Rosji w nakładzie 50000 egzemplarzy.

Pytanie: Czy jest jakiś związek z tym, że zaraz po napisaniu tych książek zaczęło do Pana przychodzić więcej uczniów?

Odpowiedź: Nie. Nie miałem w tym czasie wielu uczniów. Kiedy w Związku Radzieckim rozpoczęła się pierestrojka, ludzie zaczęli przyjeżdżać do Izraela i odkrywać dla siebie Kabałę. Chociaż książki o Kabale zostały już tam opublikowane, to sam proces był powolny.

Stopniowo organizowała się rosyjsko-języczna grupa równolegle do grupy hebrajsko-języcznej. Raz w tygodniu uczyłem u siebie w domu, gdzie zbierało się 30-40 osób.

Ponadto prowadziłem program radiowy w języku rosyjskim i to również przyciągało przyjeżdżających w tamtych latach. Potem występowałem w Kanadzie, w Ameryce, chociaż rzadko tam bywałem. W tamtym czasie nie było takiej potrzeby, ponieważ Kabała tak naprawę wtedy zaczęła się rozprzestrzeniać. Wszystko zaczęło się bliżej 2000 – go roku.

Pytanie: Czy napisane przez Pana książki, przetłumaczone są teraz na inne języki?

Odpowiedź: Tak, ponieważ mam uczniów na całym świecie. W krajach takich jak Japonia, Oceania, Rosja, Chiny, Indie, kraje europejskie, nie mówiąc już o Ameryce Południowej i Północnej. Tam podróżowałem wzdłuż i wszerz, dając lekcje, prowadząc warsztaty i kongresy. Nie wiem, gdzie nie mam jeszcze uczniów. Nawet w Afryce są moi stali uczniowie.

Z rozmowy na temat „Pytania o kabalistycznych książkach”, 22.10.2019


Osobista cena za obojętność społeczną

Wydaje się, że dzisiejszych ludzi prawie nic nie obchodzi. Jesteśmy obojętni na cierpienie ogromnej części społeczeństwa, chyba że coś wpływa na nas bezpośrednio na poziomie osobistym. Oglądamy wiadomości, denerwujemy się i narzekamy i to jest zakres naszego zaangażowania w społeczność. Dlaczego apatia stale rośnie? Nasza obojętność wynika z tego, że jesteśmy coraz bardziej oderwani od naszego otoczenia. Brakuje nam poczucia przynależności, mimo że takie uczucie jest równie ważne jak tlen, którym oddychamy. Każdy z nas musi zdać sobie sprawę, że nasza przyszłość jest nierozerwalnie związana z przyszłością innych.

Gdy dobre połączenia między nami wzmocnią się i pogłębią, zaczniemy odczuwać szczególną moc przepływającą przez naszą sieć komunikacyjną – siłę, która nas ożywia, powiększa i daje nam zrozumienie, uczucie, myśl i pragnienie na niespotykanym dotąd poziomie. Nasza wzajemna integracja sprawi, że poczujemy nową rzeczywistość wykraczającą poza ograniczenia naszej obecnej, indywidualnej percepcji.

Podstawowy budulec człowieka można zdefiniować jako pragnienie odczuwania przyjemności i napełniania się, pragnienie odczuwania satysfakcji. Na każdym etapie rozwoju cieszą nas różne rzeczy, odnosi się to do indywidualnego rozwoju jednostki jak i ewolucji gatunku ludzkiego. Nasz etap rozwoju wpływa na poziom naszego zaangażowania społecznego lub obojętności społecznej. Na przykład, kiedyś dzieci czuły naturalny pociąg do życia społecznego; dziś od samego początku przyklejone są do ekranów.

Co więcej, w przeszłości ludzie byli dumni ze swoich przynależności grupowych, takich jak cechy zawodowe i związki zawodowe; odnaleźli w nich satysfakcję, zaufanie i siłę. Dziś nikt nie ma na tyle cierpliwości, by o takich rzeczach słuchać, a już na pewno nie ma ochoty należeć do takiego stowarzyszenia. W miejscu pracy staż, bezpieczeństwo pracy i stabilność należą już do przeszłości. Ludzie nie mają pojęcia, czy za rok będą mieli pracę.

W wyniku tych i innych zmian w relacji między jednostką a społeczeństwem współczesny człowiek nie czuje przynależności do niczego. W starożytności ludzie potrzebowali więzi społecznych do fizycznego przetrwania, dziś cenimy naszą niezależność i staramy się unikać społecznych wymagań i zobowiązań. Płacimy podatki, które musimy i na tym koniec. Ponieważ natura ludzka kontynuowała swój wewnętrzny rozwój, człowiek mniej identyfikuje się z krajem lub miejscem i stał się znacznie bardziej egoistyczny. W rezultacie społeczeństwo składa się teraz ze zbioru niepowiązanych ze sobą elementów, które są wobec siebie coraz bardziej obojętne.

Jedynym miejscem, w którym być może widać wysoki poziom zaangażowania społecznego, są internetowe platformy społecznościowe. W sieci ludzie są naprawdę bardzo aktywni. Jednak mimo pięknych inicjatyw społecznych tu i ówdzie przestrzeń wirtualną wypełnia przede wszystkim cynizm, nietolerancja, kłótnie, zastraszanie i znęcanie się.

W jakim kierunku zmierza ten trend? Co nas czeka w najbliższych latach? Pragnienie przyjemności będzie się rozwijać w każdym człowieku, ale jednocześnie ludzie nie znajdą już niczego, w czym czują się spełnieni. Utrata dobrego połączenia ze społeczeństwem stopniowo sprawi, że osoba poczuje się, jakby dusiła się w swojej prywatnej skorupie. Dzisiejsza obojętność doprowadzi do jutrzejszej rozpaczy. Ludzie zaczną czuć, że nie ma po co żyć. W głębi serca wzrośnie poczucie, że nie ma się czym napełniać, nie ma pasji, wyzwania, nadziei. Nic, tylko drętwota przypominająca śmierć.

W niespodziewany sposób, na końcu ta egzystencjalna rozpacz doprowadzi do przełomu prowadzącego na kolejny poziom w ewolucji relacji jednostka a społeczeństwo. Wirtualny świat online będzie faktycznie odskocznią do nowej rzeczywistości. W momencie, gdy zdamy sobie sprawę, że obecnie wyrządzamy krzywdę sposobem, w jaki korzystamy z zaawansowanych technologii, zaczniemy inteligentnie z nich korzystać. Zaczniemy wykorzystywać media społecznościowe jako narzędzie promowania i kształtowania społeczeństwa zgodnie z integralnym światopoglądem opartym na wzajemności i komplementarności. Zamiast używać ich do napędzania przymusu nabywania coraz większej ilości rzeczy i nakręcania konsumpcji, ludzkość będzie szukać w nich narzędzi pomocnych w tworzeniu prawdziwego połączenia serc.

Inteligentne oprogramowanie będzie promować zasadę „kochaj bliźniego jak siebie samego” jako jedyną formułę życia, która pasuje do połączonego świata XXI wieku. Wspólnie określimy kolejny krok w rozwoju relacji między nami, a następnie będziemy pracować i ćwiczyć nasze mięśnie obdarzania i wsparcia.

Gdy dobre połączenia między nami wzmocnią się i pogłębią, zaczniemy odczuwać szczególną moc przepływającą przez naszą sieć komunikacyjną – siłę, która nas ożywia, powiększa i daje nam zrozumienie, uczucie, myśl i pragnienie na niespotykanym dotąd poziomie. Nasza wzajemna integracja sprawi, że poczujemy nową rzeczywistość wykraczającą poza ograniczenia naszej obecnej indywidualnej percepcji. W takim świecie nie będzie już obojętnego społeczeństwa, ponieważ każdy człowiek poczuje, że dzięki obcowaniu z innymi otrzymuje znacznie więcej – większe spełnienie, satysfakcję i sens, aż do bezgranicznej radości.

Źródło: https://bit.ly/3tq3Wwa