Komentarz: Wydaje się, że w naszej grupie panuje pewna atmosfera wywyższania cierpienia. Nawet w artykułach zbyt mało podkreśla się, że cierpienie – to klipa.
Odpowiedź: Jesteśmy zobowiązani walczyć z cierpieniami, powinniśmy podkreślać, że są one przeciwieństwem światła i przychodzą jako skutek tego, że widzimy jego odwrotną stronę (achoraim).
Nie jesteśmy jeszcze naprawieni na tyle, aby widzieć światło. Kiedy spływa na nas nieco więcej światła, odczuwamy jedynie jego odwrotną stronę. Ponieważ naczynie przeciwstawne światłu, odczuwa jego przeciwieństwo. Gdyby teraz rzeczywiście przyszło do mnie światło, odczułbym taką ciemność, z której nie można się wydostać.
Można to porównać do stanu głodującego człowieka, który trafia na ucztę do bogaczy. Od tygodnia nie widział nawet kromki chleba, a tu jest taka obfitość jedzenia, że niemal wala się ono pod nogami. Czy odczuje z tego powodu przyjemność? Nie, odczuje jedynie jeszcze większe cierpienie. Wcześniej sądził, że cały świat żyje tak samo jak on, że jego sytuacja nie jest aż tak straszna i można ją jakoś znieść. Kiedy jednak zobaczył takie bogactwo, jego własne życie wydało mu się przerażające.
Dlatego musimy zrozumieć, że wszystkie przeciwstawne uczucia przychodzą do nas z powodu nienaprawionych naczyń. Jednak niezależnie od tego nie sądzę, aby w artykułach nie wyjaśniano, że nie wolno pogrążać się w przygnębieniu, ani nie poddawać się takim stanom, jak rozpacz, poczucie ciężaru, czy bezsilności. Myślę, że jest o tym napisane we wszystkich artykułach.
A te przypomnienia wydają ci się niewystarczające dlatego, że chcesz stale mieć je przed oczami, ponieważ właśnie w taki stan jesteś nieustannie wciągany.
Z lekcji według artykułu Rabasza, 28.07.2026
Kategorie: Fragmenty z porannych lekcji, Praca duchowa