Moje myśli na Twitterze, 18.03.2021

Siła Mojżesza wyciąga tych, którzy rozumieją, że życie w stanie „Egipt” jest niskie, nieistotne, że znajdujemy się pod władzą naszego egoizmu i on zobowiązuje nas do takiego życia. Wznieść się ponad egoizm to nasza praca, nasza misja, nasz cel. Taki jest sens święta Pesach.

Pesach jest przejściem od władzy ego-pragnienia „wszystkiego dla siebie”, nawet ze szkodą dla bliźniego, do pragnienia „dla dobra innych”, nawet kosztem samego siebie. To jest skok od ego do obdarzania, od nienawiści do miłości, kiedy zmieniamy nasze życie, przechodzimy od złego początku – pragnienia otrzymywania – do dobrego – pragnienia obdarzania.

Jesteśmy między niebem a ziemią, pod panowaniem faraona, chcemy przed nim uciec, ale nie rozumiemy jak. Młode pokolenie poszukuje co ma zrobić ze swoim życiem, pyta: „Dlaczego żyjemy?”, „Po co?” Musimy pomóc im znaleźć sposób, jak wyjść z Egiptu, wznieść się ponad wszystkie ego-wartości Egiptu i znaleźć nowe.

Faraon to dobra siła, nasz nauczyciel. Ciągnie nas do rozwoju poprzedniego życia, abyśmy sprawdzili i upewnili się, że nie możemy żyć bez sensu, nasze pragnienie odnowiło się. Musimy iść do przodu. Ale jak, dokąd? Faraon od kary do kary jest coraz bardziej okrutny, uczy nas, czego mamy pragnąć, do czego dążyć.

Dzisiejszy stan ludzkości to „faraon”, ogólny egoizm, on kształtuje nasze życie, chce i kocha władzę, nie możemy od niego uciec. Jesteśmy jego niewolnikami. Na razie zgadzamy się z faraonem, z jego zarządzaniem, ale jednocześnie budzi się w nas niezadowolenie i uświadomienie zła.

@Michael_Laitman


Sztuczne oddychanie

каббалист Михаэль Лайтман Stwórca oczekuje od nas, że za każdym razem będziemy coraz bardziej prawidłowo jednoczyć się ponad rosnącą z dnia na dzień ciemnością. Ale nie boimy się tej ciemności, a już możemy się wspierać nawzajem, jak powiedziano: „Niech człowiek pomoże bliźniemu”.

W pojedynkę, bez przyjaciół, nie mógłbym się wznieść. Czasami przychodzimy na lekcję kompletnie puści, bez żadnego przebłysku w sercu i w głowie. Ale kiedy włączamy się w innych, to otrzymujemy od nich przebudzenie.

I to prawidłowo, nie należy się tego bać i wstydzić. To właśnie nazywa się centrum stworzenia, kiedy ja, pusty, rozczarowany i niezdolny do niczego, otrzymuję siłę z połączenia z przyjaciółmi i zaczynam się budzić jakby za pomocą sztucznego oddychania.

Musimy coraz bardziej odczuwać zależność od dziesiątki, która daje nam życie. Bez dziesiątki nie ma życia, a tylko istnienie zwierzęce, które jest skazane na śmierć.

Ten czas życia w zwierzęcym ciele jest dany nam po to, aby każdy z nas mógł połączyć się z centrum swojej dziesiątki i wszystkie dziesiątki z ich wspólnym centrum, dopóki wszyscy nie zjednoczą się razem z pokoleniami kabalistów przeszłości. Stopniowo wszyscy zwiniemy się w jednym punkcie w centrum Adama Riszona. To tak, jakbyśmy zwinęli ponownie dywan, który nam się odkrył, i w ten sposób pojmujemy wielkość Stwórcy.

Z tego można zrozumieć naszą wzajemną zależność, wszakże tylko w dziesiątce jest nasze zbawienie. Każdy, kto wypada z połączenia, wylatuje w zwierzęce życie, i kto wie, czy ma szansę wrócić.

Dlatego konieczne jest maksymalne wzmocnienie więzi w dziesiątce. I każdego dnia będziemy popadać w coraz większy egoizm, ale wczorajsze połączenie pomoże nam dzisiaj. Kiedy padam w zwierzęcy stan, pozostaje mi zapis (reszimo) z wczorajszego połączenia z przyjaciółmi, które ożywia mnie i buduje podstawę dla nowego duchowego stanu.

Dlatego upadki są nie mniej ważne niż wzloty, ponieważ przewaga światła ujawnia się z ciemności. Im większa ciemność, tym większe światło, a na zjednoczeniu światła i ciemności odkrywa się nam wielkość i ważność Stwórcy, utkanego z nich obojga jako „Ten, który uczynił światło i stworzył ciemność”.

Z lekcji o przygotowaniach do kongresu, 03.02.2021


Nauka o poznaniu otaczającej przestrzeni

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jaka książka kabalistyczna jako pierwsza wpadła w Pana ręce i odkryła w Panu dążenie do duchowości?

Odpowiedź: „Wprowadzenie do nauki Kabały”. To bardzo trudna książka.

Czytałem wiele różnych książek i artykułów, próbowałem od razu wniknąć w poważne rzeczy, ale byłem zdezorientowany, nie wiedziałem jak i co, dopóki nie znalazłem swojego Nauczyciela. Stało się to po 3-4 latach samodzielnej nauki, podczas których biegałem do różnych tak zwanych znawców Kabały.

A kiedy znalazłem Nauczyciela, to pozostałem z nim do końca jego życia, byłem jego pomocnikiem, jego osobistym uczniem. I po nim kontynuowałem jego działalność.

Pytanie: Którą pierwszą książkę poleciłby Pan, do rozpoczęcia studiowania nauki Kabały?

Odpowiedź: Kabała – to nauka. Dlatego jest możliwe, że może wciągnąć, ale tylko częściowo. W końcu człowiek musi mieć jakieś pragnienie, aby odkryć sens życia.

Jeśli je ma, to zrozumie, że Kabała odpowiada na pytanie, w jaki sposób odkryć ten sens, jak zmienić siebie, zmieniając życie, jakie ma wewnętrzne narzędzia do tego. One znajdują się w samym człowieku. Generalnie jest to nauka o poznaniu, pojmowaniu otaczającej przestrzeni.

Człowiek zacznie widzieć tę przestrzeń w bardziej rozszerzonej formie, aktywnie, w interakcji ze wszystkim wokół. Zmieniając swój stosunek do otaczającego środowiska, tj. samego siebie, zmienia reakcje otoczenia na siebie.

Z rozmowy na temat „Pytania o kabalistycznych książkach”, 22.10.2019


Początek rozpowszechniania się Kabały

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co dla Pana jest motywacją, aby napisać książkę? Powiedział Pan, że w 1983 roku opublikował swoją pierwszą książkę. Dlaczego Pan ją napisał?

Odpowiedź: Dlatego że spotykałem wielu ludzi, którzy pytali mnie: „Co to jest Kabała?” W tamtych latach szerokie warstwy społeczne w ogóle niczego nie wiedziały o Kabale.

Dlatego zdecydowałem, że należy zapoznać ludzi z nią, z jej podstawowymi pojęciami.

Tak właśnie nazwałem tę książkę „Podstawowe pojęcia w przystępnym opowiadaniu”. Moim zdaniem wyszło dobrze. Przynajmniej wyprzedała się bardzo szybko. Ambasada amerykańska od razu kupiła po 300 egzemplarzy każdej z trzech pierwszych książek, które napisałem.

Bliżej lat 90 – tych pojawiła się możliwość opublikowania ich w Rosji w nakładzie 50000 egzemplarzy.

Pytanie: Czy jest jakiś związek z tym, że zaraz po napisaniu tych książek zaczęło do Pana przychodzić więcej uczniów?

Odpowiedź: Nie. Nie miałem w tym czasie wielu uczniów. Kiedy w Związku Radzieckim rozpoczęła się pierestrojka, ludzie zaczęli przyjeżdżać do Izraela i odkrywać dla siebie Kabałę. Chociaż książki o Kabale zostały już tam opublikowane, to sam proces był powolny.

Stopniowo organizowała się rosyjsko-języczna grupa równolegle do grupy hebrajsko-języcznej. Raz w tygodniu uczyłem u siebie w domu, gdzie zbierało się 30-40 osób.

Ponadto prowadziłem program radiowy w języku rosyjskim i to również przyciągało przyjeżdżających w tamtych latach. Potem występowałem w Kanadzie, w Ameryce, chociaż rzadko tam bywałem. W tamtym czasie nie było takiej potrzeby, ponieważ Kabała tak naprawę wtedy zaczęła się rozprzestrzeniać. Wszystko zaczęło się bliżej 2000 – go roku.

Pytanie: Czy napisane przez Pana książki, przetłumaczone są teraz na inne języki?

Odpowiedź: Tak, ponieważ mam uczniów na całym świecie. W krajach takich jak Japonia, Oceania, Rosja, Chiny, Indie, kraje europejskie, nie mówiąc już o Ameryce Południowej i Północnej. Tam podróżowałem wzdłuż i wszerz, dając lekcje, prowadząc warsztaty i kongresy. Nie wiem, gdzie nie mam jeszcze uczniów. Nawet w Afryce są moi stali uczniowie.

Z rozmowy na temat „Pytania o kabalistycznych książkach”, 22.10.2019


Osobista cena za obojętność społeczną

Wydaje się, że dzisiejszych ludzi prawie nic nie obchodzi. Jesteśmy obojętni na cierpienie ogromnej części społeczeństwa, chyba że coś wpływa na nas bezpośrednio na poziomie osobistym. Oglądamy wiadomości, denerwujemy się i narzekamy i to jest zakres naszego zaangażowania w społeczność. Dlaczego apatia stale rośnie? Nasza obojętność wynika z tego, że jesteśmy coraz bardziej oderwani od naszego otoczenia. Brakuje nam poczucia przynależności, mimo że takie uczucie jest równie ważne jak tlen, którym oddychamy. Każdy z nas musi zdać sobie sprawę, że nasza przyszłość jest nierozerwalnie związana z przyszłością innych.

Gdy dobre połączenia między nami wzmocnią się i pogłębią, zaczniemy odczuwać szczególną moc przepływającą przez naszą sieć komunikacyjną – siłę, która nas ożywia, powiększa i daje nam zrozumienie, uczucie, myśl i pragnienie na niespotykanym dotąd poziomie. Nasza wzajemna integracja sprawi, że poczujemy nową rzeczywistość wykraczającą poza ograniczenia naszej obecnej, indywidualnej percepcji.

Podstawowy budulec człowieka można zdefiniować jako pragnienie odczuwania przyjemności i napełniania się, pragnienie odczuwania satysfakcji. Na każdym etapie rozwoju cieszą nas różne rzeczy, odnosi się to do indywidualnego rozwoju jednostki jak i ewolucji gatunku ludzkiego. Nasz etap rozwoju wpływa na poziom naszego zaangażowania społecznego lub obojętności społecznej. Na przykład, kiedyś dzieci czuły naturalny pociąg do życia społecznego; dziś od samego początku przyklejone są do ekranów.

Co więcej, w przeszłości ludzie byli dumni ze swoich przynależności grupowych, takich jak cechy zawodowe i związki zawodowe; odnaleźli w nich satysfakcję, zaufanie i siłę. Dziś nikt nie ma na tyle cierpliwości, by o takich rzeczach słuchać, a już na pewno nie ma ochoty należeć do takiego stowarzyszenia. W miejscu pracy staż, bezpieczeństwo pracy i stabilność należą już do przeszłości. Ludzie nie mają pojęcia, czy za rok będą mieli pracę.

W wyniku tych i innych zmian w relacji między jednostką a społeczeństwem współczesny człowiek nie czuje przynależności do niczego. W starożytności ludzie potrzebowali więzi społecznych do fizycznego przetrwania, dziś cenimy naszą niezależność i staramy się unikać społecznych wymagań i zobowiązań. Płacimy podatki, które musimy i na tym koniec. Ponieważ natura ludzka kontynuowała swój wewnętrzny rozwój, człowiek mniej identyfikuje się z krajem lub miejscem i stał się znacznie bardziej egoistyczny. W rezultacie społeczeństwo składa się teraz ze zbioru niepowiązanych ze sobą elementów, które są wobec siebie coraz bardziej obojętne.

Jedynym miejscem, w którym być może widać wysoki poziom zaangażowania społecznego, są internetowe platformy społecznościowe. W sieci ludzie są naprawdę bardzo aktywni. Jednak mimo pięknych inicjatyw społecznych tu i ówdzie przestrzeń wirtualną wypełnia przede wszystkim cynizm, nietolerancja, kłótnie, zastraszanie i znęcanie się.

W jakim kierunku zmierza ten trend? Co nas czeka w najbliższych latach? Pragnienie przyjemności będzie się rozwijać w każdym człowieku, ale jednocześnie ludzie nie znajdą już niczego, w czym czują się spełnieni. Utrata dobrego połączenia ze społeczeństwem stopniowo sprawi, że osoba poczuje się, jakby dusiła się w swojej prywatnej skorupie. Dzisiejsza obojętność doprowadzi do jutrzejszej rozpaczy. Ludzie zaczną czuć, że nie ma po co żyć. W głębi serca wzrośnie poczucie, że nie ma się czym napełniać, nie ma pasji, wyzwania, nadziei. Nic, tylko drętwota przypominająca śmierć.

W niespodziewany sposób, na końcu ta egzystencjalna rozpacz doprowadzi do przełomu prowadzącego na kolejny poziom w ewolucji relacji jednostka a społeczeństwo. Wirtualny świat online będzie faktycznie odskocznią do nowej rzeczywistości. W momencie, gdy zdamy sobie sprawę, że obecnie wyrządzamy krzywdę sposobem, w jaki korzystamy z zaawansowanych technologii, zaczniemy inteligentnie z nich korzystać. Zaczniemy wykorzystywać media społecznościowe jako narzędzie promowania i kształtowania społeczeństwa zgodnie z integralnym światopoglądem opartym na wzajemności i komplementarności. Zamiast używać ich do napędzania przymusu nabywania coraz większej ilości rzeczy i nakręcania konsumpcji, ludzkość będzie szukać w nich narzędzi pomocnych w tworzeniu prawdziwego połączenia serc.

Inteligentne oprogramowanie będzie promować zasadę „kochaj bliźniego jak siebie samego” jako jedyną formułę życia, która pasuje do połączonego świata XXI wieku. Wspólnie określimy kolejny krok w rozwoju relacji między nami, a następnie będziemy pracować i ćwiczyć nasze mięśnie obdarzania i wsparcia.

Gdy dobre połączenia między nami wzmocnią się i pogłębią, zaczniemy odczuwać szczególną moc przepływającą przez naszą sieć komunikacyjną – siłę, która nas ożywia, powiększa i daje nam zrozumienie, uczucie, myśl i pragnienie na niespotykanym dotąd poziomie. Nasza wzajemna integracja sprawi, że poczujemy nową rzeczywistość wykraczającą poza ograniczenia naszej obecnej indywidualnej percepcji. W takim świecie nie będzie już obojętnego społeczeństwa, ponieważ każdy człowiek poczuje, że dzięki obcowaniu z innymi otrzymuje znacznie więcej – większe spełnienie, satysfakcję i sens, aż do bezgranicznej radości.

Źródło: https://bit.ly/3tq3Wwa


Jak możemy powstrzymać nadużywanie substancji odurzających

Celem naszego życia jest zmiana świadomości – z ograniczonej do naszego fizycznego istnienia na świadomość ekspansywną obejmującą całą rzeczywistość.

Prawie 50 lat temu, 18 czerwca 1971 roku, ówczesny prezydent Richard Nixon oświadczył, że nadużywanie narkotyków jest „wrogiem publicznym numer jeden”. Ale pół wieku później możemy stwierdzić, że wojna z narkotykami to przegrana sprawa. Narkotyki są legalne prawie wszędzie, a w niektórych miejscach nawet twarde narkotyki są prawnie dozwolone. Coś co kiedyś było niewyobrażalne, stało się faktem.

Nie powinniśmy być zaskoczeni, że do tego doszło. Legalizacja narkotyków, w tym twardych narkotyków, jest procesem ciągłym, trwającym od kilkudziesięciu lat. Było to jedyne rozwiązanie, jakie władze mogły wymyśleć jako lekarstwo na narastający problem frustracji ludzi z powodu bezcelowości ich życia. Tak więc zamiast papierosów, które nie paraliżują ludzkich umysłów, a raczej pomagają im myśleć, władze zdecydowały się nas znieczulić poprzez delegitymizację papierosów i legalizację narkotyków.

A kiedy już tak się stało, władze zdały sobie sprawę, że mogą na tym zarobić fortunę, używając uzależnionych jako swego rodzaju „zniewolonej publiczności”, zapewniając im bezpieczny przychód, a używając setek milionów użytkowników rekreacyjnych do osiągania ogromnych zysków. Władze przypominają nam, w ramach deklaracji, że zażywanie narkotyków jest naszym własnym, dobrowolnym wyborem.

Ale tak naprawdę nie jest to nasz własny wybór. Ludzkość używa narkotyków od niepamiętnych czasów. Życie zawsze było ciężkie, a narkotyki zawsze były sposobem na pozorne jego ułatwienie i ucieczkę od codziennych trudności.

Problem w tym, że trudności jakie dziś odczuwamy są bardziej natury emocjonalnej niż egzystencjalnej. Większość ludzi, przynajmniej w krajach rozwiniętych, może utrzymać się na poziomie fizycznym. Jednak nie rozumieją, po co; jaki jest cel życia? Większość ludzi nie racjonalizuje ani nie werbalizuje swojej frustracji, ale podstawowe pytanie, jakie zadają sobie miliony ludzi, brzmi mniej więcej tak: „Więc OK, poradzę sobie; mam dość jedzenia, dach nad głową, mam co na siebie włożyć, a nawet trochę pieniędzy na rozrywkę. Ale po co to wszystko? Dlaczego właściwie pozwalam na zwyczajne upływanie czasu z dnia na dzień? Jaki będzie ostateczny wynik mojego życia? Co mi da czas spędzony w mediach społecznościowych lub niezliczone godziny spędzone na graniu w gry online? Jaki jest prawdziwy sens mojego życia?” Nie mogąc odpowiedzieć na to pytanie, wiele osób zwraca się do różnych form eskapizmu, takich jak sporty ekstremalne, szalone podróżowanie, pracoholizm, przemoc i agresja wobec siebie lub innych, a bardzo często także w uzależnienia, legalne lub nielegalne.

Jeśli chodzi o nadużywanie substancji odurzających żaden zakaz nie zadziała, żadne kary i żadne wojny nie pomogą w kwestii narkotyków. W końcu nie możesz aresztować wszystkich; byłoby to po prostu za drogie. Co gorsza, władze czerpią ogromne zyski z nałogów ludzi, więc nie interesuje ich powstrzymywanie narkomanii, bo to uderzyłoby w ich lukratywny biznes.

Jeśli jednak w którymś momencie ktoś chciałby zmniejszyć uzależnienie ludzi od narkotyków, jest na to łatwy sposób: poznanie celu życia. Ludzka intuicja jest słuszna, a frustracja uzasadniona. Życie ma w sobie coś więcej niż lata, które spędzamy jako białkowa forma życia. Życie jest wieczne, kompletne, a każdy jego element jest połączony z każdym innym, a przeznaczeniem człowieka jest to wszystko odkryć i doświadczyć tej wieczności.

Komórki w naszym ciele nie działają jako samodzielne istoty, ale jako elementy większego systemu, jakim jest nasze ciało. Każda komórka funkcjonuje tak, jak powinna i tak długo, jak potrzebuje, ale to całe ciało decyduje o tym, jak działają komórki i jak długo one żyją. My także jesteśmy elementami szerszego systemu przyrody lub rzeczywistości i również mamy do odegrania określoną rolę i narzucone określone ramy czasowe, aby ją odegrać. Jeśli jesteśmy świadomi całego ciała, którego jesteśmy częściami, nie będziemy czuli naszego własnego, skończonego istnienia, ale nieskończone istnienie całości. Celem naszego życia jest zmiana świadomości – z ograniczonej do naszego fizycznego istnienia na świadomość ekspansywną obejmującą całą rzeczywistość.

Jeśli to osiągniemy, nie będziemy mieli takich problemów jak frustracja życiowa czy depresja, spowodowana odczuwanym brakiem sensu, a każdy inny problem powiązany z depresją zniknie samoczynnie. W rzeczywistości, jeśli zaczniemy myśleć jak całe ciało, a nie jak oddzielne komórki, wszystkie nasze problemy znikną, a nie tylko nadużywanie substancji, ponieważ poczujemy się jak jedna istota i będziemy współpracować, aby stworzyć najlepsze możliwe warunki dla nas wszystkich. Kiedy to osiągniemy, przestaniemy ze sobą walczyć, przestaniemy przenosić choroby na innych, wykorzystywać siebie nawzajem i całą naturę, przestaniemy też nadużywać narkotyków.

Źródło: https://bit.ly/3cFPcSZ


Czy widzimy ostatnie podrygi Covid?

Państwo Izrael szybko zbliża się do punktu, w którym pięćdziesiąt procent populacji otrzymało drugą dawkę szczepionki przeciwko Covid. Kraj ponownie otwiera szkoły, siłownie, kina, centra handlowe i hotele. Czy to znaczy, że patrzymy na ostatnie podrygi Covid-19? Rozumiem, że ludzie byli na krawędzi wytrzymałości i ich cierpliwość się wyczerpała, ale słuchając opinii ekspertów, nie widzę, żeby podzielali entuzjazmu reszty społeczeństwa, co do pospiesznego znoszenie obostrzeń.

Na przykład dzieci nie są szczepione. Jeśli odeślemy je z powrotem do szkoły, wiemy, co się stanie. Wirus dzisiaj nie jest tym, czym był, kiedy pojawił się po raz pierwszy. Wpływa na dzieci, a nawet na embriony, więc jak możemy pozwolić dzieciom gromadzić się w ciasnych klasach, gdzie z pewnością będą wzajemnie się zarażać? A jeśli zachorują, jak wpłynie to na ich rodziców? Jak wpłynie to na ich rodzeństwo? Po raz kolejny decyzje są podejmowane zgodnie z interesami politycznymi, a nie medycznymi, i każdy płaci za to cenę.

Rozumiem, że ludzie chcą się bawić, ale od kiedy to ma wpływ na decyzje rządu? Latem ludzie uwielbiają chodzić na plażę i kąpać się w wodzie. Ale jeśli woda jest zanieczyszczona, a zanurzenie w niej zagraża życiu ludzi, czy ludzie nadal wejdą do wody? Czy władze pozwoliłyby im zaryzykować i wejść do wody? W uporządkowanym kraju władze mają prawo robić to, co jest dobre dla społeczeństwa; dlatego nazywają się „władzą”.

Niestety, fakt, że politycy popierają politykę, dzięki której zbierają punkty u opinii publicznej ze względu na zbliżające się wybory, niezależnie od bezpieczeństwa publicznego, tylko dowodzi, że ich interesem nie jest nasze zdrowie, ale promocja własnych karier politycznych. Powinniśmy być bardziej nieugięci w tym, czego żądamy od wybranych przez nas urzędników.

Jeśli chcemy, aby skończyła się era Covid, musimy skupić się na dwóch rzeczach: 1) Niech pracownicy służby zdrowia uzgodnią rozwiązanie między sobą, bez ingerencji polityków i innych zainteresowanych organów i wszyscy będą tego przestrzegać. 2) Zjednoczmy nasze szeregi, wzmocnijmy solidarność naszego narodu. Nie możemy wymazać wielu różnic, ale możemy i musimy podnieść wartość jedności ponad jakąkolwiek opinię osobistą. To jedyne narzędzia, jakie mamy, aby pokonać wirusa. W rzeczywistości to drugie narzędzie rozwiąże nie tylko nasz kryzys spowodowany przez Covid, ale wszystkie kryzysy, przed którymi stoimy teraz lub którym będziemy musieli stawić czoła w przyszłości.

Źródło: https://bit.ly/3rTM24y


Drukowany tekst czy nośniki audio-wideo?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy jest jakaś różnica czy czytać tę czy inną książkę? Na przykład „Naukę dziesięciu sfirot” lub „Księgę Zohar”.

Odpowiedź: Jak w każdej nauce, tutaj też istnieją pewne zasady i podejścia. Przez 30 lat istnienia naszej organizacji zrobiliśmy wiele w tym kierunku. Swoją pierwszą książkę wydałem w 1983 roku, a napisałem ją dwa lata wcześniej.

Dzisiaj istnieje wiele innych przekaźników informacji poza drukowanym tekstem, ale jednak to on pozostaje główny. Dlatego możesz wszystkie moje lekcje i zajęcia – a jest ich wiele, wiele tysięcy – posłuchać w formacie audio lub obejrzeć w formacie wideo, czyli z pełnym poczuciem, że jesteś obecny na lekcji, w sali wykładowej, i zobaczysz, jak to się wszystko odbywa. Prowadzimy te zapisy od dwudziestu lat. Byłem jednym z pierwszych w kraju, który miał własną stronę internetową: kabbalah.info.

Pytanie: To dotyczy lekcji. A co odnośnie książek? Czy istnieje różnica w formacie: czy postrzegać je przez media, czy też czytać drukowany tekst?

Odpowiedź: W zasadzie nie czytamy moich książek. Nauczam tylko z pierwotnych źródeł, z prac Baal HaSulama i Rabasza. A książki napisane w oparciu o pierwotne źródła są dla wszystkich innych. Pierwotne źródła, z których studiujemy, przeznaczone są dla ludzi, którzy zaczynają naukę Kabały. Wprowadzają ich bardzo głęboko w tę naukę.

Człowiek, który zaczyna przeglądać te księgi, widzi, że Kabała proponuje, aby zapoznać się ze światem, w którym istniejemy, ale nie czujemy go. On istnieje poza nami, wpływa na nas, a my wpływamy na niego. My jakby oddychamy razem z nim, pracujemy w zgodzie. Wszystko, co robię, jest dane z góry. Nawet ruchy, które teraz wykonuję rękami, jak również moje myśli są kontrolowane z góry.

Dodatkowo budując pewną postawę wobec Wyższego Świata, mogę również na niego wpływać, tj. wchodzić w pewne poprawne połączenie z nim, czując, czego chce ode mnie wyższy system i w jaki sposób mogę zmienić swoje przeznaczenie.

Pytanie: Powiedzmy że człowiek czyta pierwotne źródło lub słucha je w formacie audio. Tam są wstawki muzyczne, pauzy itd. Jaki format będzie miał na niego większy wpływ?

Odpowiedź: To zależy od człowieka. Jeśli zajmuje się właściwie, nie ma znaczenia, z jakich źródeł korzysta. Wszystkie razem doprowadzą go do ogólnego pojęcia. To tak samo, gdy patrzymy na obraz i jego kolorystyka, kompozycja, wszystko razem wpływa na nas. Być może nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak to działa.

Z rozmowy na temat „Pytania o kabalistycznych książkach”, 22.10.2019


Kobiety mogą naprawić świat

To, czy nasz globalny dom powstanie, czy też rozpadnie się w całkowitym zniszczeniu, zależy od kobiet. Obchody Międzynarodowego Dnia Kobiet w tym roku powinny przypominać o tym, że kobiecą siłą i rodzajem przywództwa jest moc jednoczenia – tak potrzebnego w tych krytycznych czasach, gdy świat powoli próbuje stanąć na nogi po długim ataku COVID-19. Kobiety znajdowały się w epicentrum pandemii, znajdowały się na pierwszej linii frontu usług medycznych jednocześnie będąc grupą szczególnie dotkniętą utratą miejsc pracy. Można to jednak wykorzystać jako okazję do rozpoczęcia kształtowania nowego i bardziej zrównoważonego społeczeństwa.

Kiedy mężczyźni otrzymają od kobiet silny bodziec do jednoczenia się, będą pracować nad spełnieniem tych wymagań i będą dążyć do zjednoczenia i równowagi z ujednoliconą formą natury, która funkcjonuje w altruistycznych powiązaniach między wszystkimi jej częściami. Dlatego mocne strony kobiet powinny być skierowane na tworzenie jedności, aby ich połączone cechy i wysiłki posłużyły dla budowania dobrobytu i szczęścia społeczeństwa – wygodnego i przyjaznego domu dla wszystkich.

Badania nad społeczno-ekonomicznymi skutkami pandemii pokazują, że kobiety prawie dwukrotnie częściej niż mężczyźni tracą pracę w wyniku wybuchu COVID-19. Jako rozwiązanie paliatywne ONZ zaleca tymczasowy dochód podstawowy przez sześć miesięcy, którego wysokość będzie się różnić w zależności od standardu życia panującego w danym kraju. Doszliśmy do punktu krytycznego, w którym środki te powinny już zostać wdrożone z prognozą wypłacania ich przez dłuższy czas.

Z jednej strony pomoc powinna być udzielana zarówno mężczyznom jak i kobietom w sposób umożliwiający im godne życie, bez nadmiaru, ale pokrywający ich podstawowe potrzeby. Z drugiej strony musimy zadbać o to, aby każda kobieta miała możliwość kontynuowania pracy z domu. Jeśli odpowiednio wykorzystamy czas, w którym jesteśmy przywiązani do naszych domów, aby podnieść świadomość jednoczącej zasady natury i wdrożyć ją w naszych relacjach, wówczas zobaczymy daleko idące pozytywne skutki kryzysu COVID-19 – przejście do całkiem nowego i harmonijnego stanu wśród ludzi, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy.

Poprzez pandemię natura próbuje w nas obudzić potrzebę zrobienia kolejnego kroku w ewolucji człowieka: nawiązywania wzajemnych, pozytywnych, wspierających i zachęcających relacji. Nasz egoistyczny makijaż doprowadził nas do stworzenia społeczeństwa, w którym każdy stara się czerpać zyski kosztem innych; działanie w ten sposób wytrąca nas z równowagi. Zasadniczo musimy teraz osiągnąć stan, w którym troszczymy się o innych w takim samym stopniu, w jakim troszczymy się o siebie.

Jeśli znamy właściwe miejsce dla mężczyzn, kobiet, rodziców i dzieci jako elementów społeczeństwa, które wzajemnie uzupełniają się, będziemy rozwijać się w sposób przyjemny, otoczeni wsparciem i wzajemnie wzmacniając się. Zgodnie ze strukturą natury, kobieta reprezentuje pragnienie otrzymywania, podczas gdy mężczyzna reprezentuje intencję obdarzania. Dlatego, jeśli kobiety wyrażą pragnienie jedności ludzkości ponad wszystkimi jej podziałami i jeśli połączą się jako główna siła z tym pragnieniem, będą popychać mężczyzn w kierunku jedności.

Następnie, kiedy mężczyźni otrzymają od kobiet silny bodziec do jednoczenia się, będą pracować nad spełnieniem tych wymagań i będą dążyć do zjednoczenia i równowagi z ujednoliconą formą natury, która funkcjonuje w altruistycznych powiązaniach między wszystkimi jej częściami. Dlatego mocne strony kobiet powinny być skierowane na tworzenie jedności, aby ich połączone cechy i wysiłki posłużyły dla budowania dobrobytu i szczęścia społeczeństwa – wygodnego i przyjaznego domu dla wszystkich.

Wszyscy będziemy czuć się tak, jakbyśmy dzielili wspólny dom, tak jakbyśmy żyli wśród gigantycznej, kochającej się rodziny, w zupełnie nowym i ulepszonym rodzaju świadomości praw natury i świata, który nas otacza. Teraz jest czas, aby naprawić świat, bo tylko kobiety wiedzą, jak to zrobić.

Życzę Wam sukcesu!!

Źródło: https://bit.ly/3cefonr


Czy natura jest wrażliwa?

Ludzie, którzy wierzą w Boga w sposób, w jaki religie odnoszą się do Niego, przypisują Mu uczucia i myśli oraz komunikują się z Nim w sposób, w jaki komunikujemy się z każdą potężną osobą, która decyduje o naszym losie: naszym celem jest zadowolenie Go, a w zamian szukamy Jego łaski. A co z naturą? Czy natura jest wrażliwa? Czy powinniśmy zadowolić naturę? A jeśli powinniśmy, jak możemy to zrobić?

Mądrość Kabały nie rozróżnia natury od Boga. W eseju „Pokój” wielki kabalista XX wieku Baal HaSulam wyjaśnił, że natura i Bóg są synonimami, więc kiedy mówimy o naturze, tak naprawdę mówimy o Bogu, a kiedy mówimy o Bogu, w rzeczywistości odnosimy się do natury.

Ten mechanizm jest ewidentnie inteligentny. Wszystko w nim jest misternie i mądrze ze sobą powiązane, a wszystkie części stworzenia poruszają się synchronicznie w kierunku coraz większej fuzji. Tak jak mrówki lub ławice ryb myślą i działają jak jedność, kierując się zsynchronizowaną inteligencją, wszystko wokół nas działa zgodnie; wszystko oprócz człowieka.

Jednak zgodnie z mądrością Kabały natura nie jest „księgowym”, który sprawdza naszą równowagę między dobrymi a złymi uczynkami i odpowiednio nas nagradza lub karze. Natura jest super inteligentnym mechanizmem, który tworzy wszystko, kieruje wszystkim i prowadzi wszystko do celu, jakim jest całkowita jedność i harmonia z całą rzeczywistością. Natura nieustannie rozwija stworzenie ku coraz większej złożoności, od poziomu atomowego poprzez poziomy mineralne, wegetatywne, ożywione i ludzkie.

Na poziomie ludzkim ewoluujemy tak, jak cała natura. Najpierw skupiliśmy się w klanach, które wyrosły na wioski, wioski w miasta, miasta w kraje, a dziś, kiedy cały świat jest jedną globalną wioską, ludzie, zwierzęta, rośliny i minerały są częścią jednego, współzależnego systemu. Staliśmy się pojedynczym mechanizmem splecionym i powiązanym na całym świecie.

Co więcej, mechanizm ten jest ewidentnie inteligentny. Wszystko w nim jest misternie i mądrze ze sobą powiązane, a wszystkie części stworzenia poruszają się synchronicznie w kierunku coraz większej fuzji. Tak jak mrówki lub ławice ryb myślą i działają jak jedność, kierując się zsynchronizowaną inteligencją, wszystko wokół nas działa zgodnie; wszystko oprócz człowieka.

Ludzie są jedynym elementem w naturze, któremu odmówiono instynktownej wiedzy o tym co dobre i co złe i jak to odróżnić. Ale to też zostało zrobione w określonym celu. Jedynym elementem, którego brakuje w całym doskonałym stworzeniu, jest świadomość celu naszego życia. Świadomości nie można wstępnie zainstalować; trzeba ją zdobyć. Dlatego rodzimy się pozbawieni wiedzy o naszym świecie. W rzeczywistości rodzimy się tak bezradni, że na początku nie możemy nawet sięgnąć do sutka matki po jedzenie lub wypróżnić się bez robienia sobie bałaganu. Żadne młode zwierzę nie jest tak bezradne jak noworodek. Zrobione jest to jednak celowo, dlatego wszystkiego uczymy się od podstaw, a na koniec procesu osiągniemy zenit stworzenia i staniemy się tak inteligentni, jak system, który nas stworzył – natura (lub Bóg).

Ponieważ „naturą” natury jest harmonia i łączenie się, a rodząc się musimy zdobyć świadomość celu, jesteśmy stworzeni całkowicie przeciwni temu, po to, aby nauczyć się każdego aspektu harmonii i połączenia. Problem polega na tym, że będąc przeciwieństwem natury, stanowimy dla niej zagrożenie, niszcząc wszystko wokół nas jak nierozsądne dzieci. Ale z czasem, kiedy stopniowo nauczymy się działać zgodnie z naturą, kiedy staniemy się świadomi życiodajnej siły ukrytej w jedności i solidarni z naszym rozumieniem stworzenia, nauczymy się również, jak postępować mądrzej, zgodnie z usposobieniem natury, a konflikty, które odczuwamy między sobą i między nami a naturą staną się wiatrem w plecy, który będzie popychał nas do przodu.

Dopóki jesteśmy uparci – cierpimy. Zanieczyszczamy powietrze, wodę i glebę. Wyczerpujemy obfitość, którą dała nam natura, aby uzyskać władzę i kontrolę; wyzyskujemy i znęcamy się nad innymi, zabijamy, gwałcimy i oczerniamy się nawzajem, jakbyśmy tylko my mieli prawo cieszyć się życiem, nie pozostawiając nic dla przyszłych pokoleń. Zachowujemy się jak dorosłe dzieci, z ciałami dorosłych, ale z umysłem dziecka.

Jeśli skupimy się na połączeniu, znajdziemy właściwą drogę i posprzątamy stworzony przez nas bałagan. Jeśli nadal będziemy domagać się wszystkiego tylko dla siebie, chowając się przed planem zapisanym w naturze ukierunkowanym na harmonię i połączenie, konflikt między nami a naturą eskaluje jeszcze bardzie i ściągniemy na siebie jeszcze gorsze przeciwności. Być może jesteśmy cwani, ale bardzo nierozsądni. Jeśli naprawdę chcemy zrobić coś dobrego dla wszystkich, musimy najpierw ustalić co wiemy a czego nie i jak możemy się tego nauczyć, co musimy zrobić, aby sobie pomóc. Jeśli posłuchamy inteligentnego mechanizmu natury, podążymy za jego trajektorią w kierunku zwiększania spójności, życie będzie o wiele łatwiejsze i prostsze niż spustoszenie, które sami sobie wyrządziliśmy.

Źródło: https://bit.ly/3bvBbYZ