Dlaczego dobry Stwórca stworzył zło?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego dobry Stwórca stworzył zło?

Odpowiedź: Właśnie dlatego, że Stwórca jest dobry, to stworzył zło, abyśmy przekształcili je w dobro, zrozumieli w jakim stanie, na jakiej wysokości, na jakim poziomie znajduje się Stwórca, i upodobnili się do Niego.

Pytanie: Dlaczego nie można było od razu umieścić nas w idealnym stanie?

Odpowiedź: Gdybyśmy od razu znaleźli się w doskonałym stanie, czulibyśmy go nie bardziej niż zarodek w łonie matki.

Pytanie: Czy Stwórca stworzył jeszcze coś innego oprócz zła?

Odpowiedź: Nic innego. Stworzył tylko zło, co nazywa się „przeciwko Sobie”, tj. coś przeciwnego do Siebie.

Pytanie: A skąd zatem bierze się altruizm?

Odpowiedź: Altruizm pojawia się w nas, gdy chcemy przejąć od Stwórcy Jego właściwości. W każdym człowieku istnieje punkt w sercu, specjalnie umieszczony w nas od samego Stwórcy, dzięki któremu możemy zmienić nasz prawdziwy egoizm na przeciwstawną właściwość. Ten punkt nazywa się „częścią Stwórcy z góry”.

Z lekcji w języku rosyjskim, 26.02.2017


Arcyważna praca

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Ostatnio mieliśmy kolejną rekrutację studentów na kursy dotyczące studiowania Kabały. Gdyby mógł Pan zwrócić się do tych tysięcy studentów, czego by Pan im życzył?

Odpowiedź: Życzyłbym im możliwości poświęcenia maksymalnej ilości czasu na studiowanie podstaw Kabały i opanowanie ich w taki sposób, aby to posłużyło jako fundament do dalszego wnikania w społeczeństwo, naturę i świat.

Pytanie: Wielu naszych przyjaciół pomaga studentom wspierać proces edukacyjny, organizować grupy, warsztaty i przyczyniać się do ich postępów w nauce. Czego by Pan im życzył?

Odpowiedź: To, co robią, jest bardzo ważne. Tak jak naczynia krwionośne w naszym ciele dostarczają pożywienia, informacji, ogromnej ilości wszystkiego, co jest niezbędne dla każdego narządu ciała, dlatego ten organ żyje, dlatego życie istnieje, tak i duchowe życie zależy właśnie od tych ludzi.

Wprowadzają poprzez siebie, poprzez swoje połączenie z początkującymi, wszystkie dane, które są w Kabale w takiej formie, w takim stopniu, że jest to przyswajane przez ludzi i stopniowo podnosi ich po duchowych stopniach do stanu rzeczywistego, poprawnego, wzajemnego współistnienia z ogromną naturą, ze Stwórcą.

Dlatego ich praca jest arcyważna!

Z programu telewizyjnego „Kabała Expres”, 29.04.2022


Czego powinniśmy się nauczyć z wojny rosyjsko-ukraińskiej?


Dlaczego antydepresanty nie poprawiają jakości życia

Spodziewalibyśmy się, że osoby cierpiące na depresję poczują się lepiej, jeśli będą przyjmować leki przeciwdepresyjne. Ku zaskoczeniu, jak wykazało obszerne badanie, w którym przeanalizowano 17,5 miliona dorosłych, u których w latach 2005-2016 co roku diagnozowano depresję, stwierdzono, że tak nie jest. Zgodnie z wynikami badania, „rzeczywisty efekt stosowania leków przeciwdepresyjnych w miarę upływu czasu nie poprawia pacjentom Jakości Życia Związanej ze Zdrowiem (Health Related Quality of Life, HRQoL).” Co więcej, w badaniu stwierdzono, że „przyszłe badania nie powinny koncentrować się wyłącznie na krótkoterminowym efekcie farmakoterapii [leczenia lekami], ale raczej powinny badać długoterminowy wpływ interwencji farmakologicznych i niefarmakologicznych na HRQoL pacjentów.” Oczywiście depresji nie da się wyleczyć za pomocą leków. Jedynym rozwiązaniem jest zajęcie się pierwotną przyczyną depresji; nic innego nie pomoże.

Leki to substancje chemiczne, które mogą wpływać na nasze uczucia. Jednak zadowolenie emocjonalne to coś znacznie więcej niż tylko chwilowe uczucie, które zanika, gdy spada stężenie narkotyku we krwi. Satysfakcja emocjonalna, której brak powoduje depresję, jest wynikiem połączenia z korzeniem życia, źródłem, które ożywia wszystko wokół nas. Tak jak nie czujemy zawartości tlenu w powietrzu, ale natychmiast czujemy, kiedy jego stężenie spada, tak samo nie czujemy, że jesteśmy połączeni z korzeniem życia, ale z pewnością czujemy, kiedy jesteśmy od niego odłączeni.

Korzeń życia jest siłą życiową, która generuje i podtrzymuje wszystko wokół nas. Utrzymuje on dynamiczną równowagę pomiędzy dwoma przeciwieństwami, które możemy ogólnie określić jako dawanie i otrzymywanie. Te przeciwieństwa przejawiają się w różny sposób na każdym poziomie: noc i dzień, wiosna i jesień, życie i śmierć, miłość i nienawiść itd.

Kiedy jesteśmy od nich odłączeni, czujemy się zdezorientowani, niepewni i pozbawieni celu. Wyobraź sobie, że znajdujesz się w przestrzeni kosmicznej, a wokół ciebie nie ma nic, nawet gwiazd czy planet, dzięki którym wiedziałbyś, gdzie jesteś. Możesz oddychać, ale cokolwiek robisz, nie daje żadnego efektu. Kiedy jesteśmy na Ziemi, na nasze ciała działają ogromne naciski z powietrza, grawitacja przyciąga je w dół, zmieniająca się pogoda i pory dnia dyktują nam, co robimy, a ludzie wokół nas zmuszają nas do działania i myślenia w sposób, którego nie wybralibyśmy, gdyby nie presja społeczna. Jednak to właśnie te naciski i przeciwciśnienia, które tworzymy od wewnątrz, sprawiają, że czujemy się żywi i witalni. Nadają nam kierunek, pobudzają do działania i dają świadomość życia.

Kiedy za bardzo koncentrujemy się na sobie, tracimy kontakt z innymi, zanikają nasze więzi międzyludzkie i społeczne, a nasz najcenniejszy kanał łączności z korzeniem życia, z siłą witalną, zostaje zablokowany. Dlatego właśnie ludzie pozbawieni zdrowych więzi społecznych nie czują się witalni, mimo że fizycznie nic im nie dolega.

Im bardziej się rozwijamy, tym bardziej potrzebujemy emocjonalnej satysfakcji. O ile wcześniej potrzebowaliśmy więzi społecznych przede wszystkim po to, by zaspokoić nasze potrzeby przetrwania, takie jak jedzenie i praca, o tyle modernizacja sprawiła, że zapewnienie sobie dobrostanu fizycznego stało się stosunkowo łatwe. W rezultacie nasze więzi społeczne zmieniły swój cel i zamiast zapewniać nam przetrwanie, stały się źródłem sensu przetrwania. Nie straciły swego znaczenia, lecz wręcz przeciwnie, stały się sensem naszego życia.

W niezliczonych badaniach wykazano, że osoba posiadająca dobre więzi społeczne jest o wiele szczęśliwsza i mniej podatna na depresję niż osoba o skłonnościach bardziej introwertycznych. To właśnie wzajemne oddziaływanie presji i przeciw-presji sprawia, że czujemy się żywi, mamy poczucie kierunku i celu. Lekarstwem na depresję nie są więc leki, które nie mają wpływu na nasze więzi społeczne, ale budowanie znaczących więzi społecznych, które dadzą nam satysfakcję emocjonalną.

Nie oznacza to, że wszyscy powinniśmy mieć wielu przyjaciół lub że nie powinniśmy być samotni. Nasze naturalne skłonności towarzyskie i potrzeba prywatności powinny pozostać takie jakie są. Jednak każda osoba, niezależnie od naturalnych skłonności do prywatności, potrzebuje więzi społecznych. Naszym celem jest nadanie znaczenia więziom, które posiadamy.

Nasze więzi społeczne powinny być takie, abyśmy się wzajemnie wspierali i zachęcali do realizacji naszego potencjału. Powinniśmy nauczyć się postrzegać różnice między nami nie jako powody do separacji, ale jako perspektywy, które wzbogacają nas o poglądy, do których sami byśmy nie doszli. Tak jak noc nadaje znaczenie dniu, tak opinia odmienna od mojej nadaje znaczenie mojej własnej.

Pomyślmy na przykład o demokracji. Jakie znaczenie miałoby to słowo, gdyby wszyscy mieli takie same poglądy polityczne?

Dlatego też jedynym sposobem na poprawę jakości naszego życia jest posiadanie jak największej liczby poglądów w ramach tego samego społeczeństwa i utrzymanie spójności społeczeństwa przy jednoczesnym utrzymaniu tych różnic jako „żywych i dynamicznych”. W ten sposób zachowamy łączność z korzeniem życia, ze sprzecznościami, które nadają mu kierunek i sens oraz dostarczają nam emocjonalnej satysfakcji.

Źródło: https://bit.ly/3LsUqkk


Niezwyciężeni bohaterowie

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Paweł napisał do nas: „Dzisiaj mówią tak: „Pamiętacie pandemię? To były stare dobre czasy. Co nas jeszcze czeka, doktorze Laitman?“

Odpowiedź: Nie jestem doktorem uzdrawiania, ale częściowo doktorem tego, aby uzdrowić człowieka w człowieku. Wyleczyć. Powiedziałbym, że czeka nas długi i trudny okres wyzdrowienia. Ale wyzdrowienie jest niemożliwe bez poczucia choroby, w przeciwnym razie chory sprzeciwia się i nie chce żadnego lekarstwa, ani żadnego leczenia.

Tak więc ci, którzy uważają się za absolutnie zdrowych i mówią: „Jesteśmy niezwyciężonymi bohaterami” i tak dalej – to są najbardziej chorzy ludzie. Miejmy nadzieję, że to się stopniowo wszystko wyjaśni. Pomożemy im w tym. Zobaczą, na ile siebie oszukują i próbują oszukiwać innych. Ale generalnie, oczywiście, ten okres, mam nadzieję, zaczyna być dla wielu mniej lub bardziej oczywisty. Jeszcze nie dla wszystkich, ale większości.

Pytanie: To znaczy, na pytanie „Co nas czeka, doktorze Laitman?”, mówi Pan jak lekarz, że poczujemy, że jesteśmy chorzy. Czy to jest główna rzecz, która nas czeka?

Odpowiedź: Tak, to jest najważniejsze.

Pytanie: Czy odnosi Pan to do całej ludzkości, czy tylko na poszczególne jednostki?

Odpowiedź: Zaczynając od najciężej chorych, którzy nie mają pojęcia, że są chorzy. A mimo to nadal próbują zarządzać całą ludzkością, pokazywać im drogę do przodu.

Pytanie: Czy uważa Pan, że od nich zacznie się?

Odpowiedź: Nie, nie zacznie się od nich, ale to są najbardziej ciężko chorzy ludzie na planecie. Zacznie się od lekko chorych, którzy poczują, że są w jakiś sposób chorzy i że to nie daje im możliwości dobrego życia.

Pytanie: Jaką chorobę będziemy odczuwać? Na co jesteśmy chorzy?

Odpowiedź: Jesteśmy chorzy na to, że nie możemy odróżnić dobra od zła i nie możemy zgromadzić w sobie dobra, integrować dobra w taki sposób, aby stopniowo-stopniowo pokryło zło. To nie prosta droga.

Pytanie: Czyli będziemy szukać tego dobra? Które będzie trzeba przyjąć jak pigułkę, aby poczuć, że jesteśmy skończonymi egoistami?

Odpowiedź: To będzie uważane za zło. Dlatego że dzisiejszymi cierpieniami wywołujemy już na nas świecenie dobrego światła, które może w nas przejawić miejsce, gdzie znajduje się nasze zło.

Komentarz: To jest najważniejsze. Cały czas Pan na to naprowadza. Aby człowiek zobaczył siebie – złym, nie dobrym. Zwykle mówili odwrotnie: jest w tobie jeszcze to, nadal możesz.

Odpowiedź: To jest tylko po to, żeby zacząć. No kim ty jesteś? – To absolutne zło. Ale jest iskierka, która cię poprowadzi. Trzeba ją tylko rozdmuchać.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 28.03.2022


Niezgodność z naturą

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Pan nam mówi o jakimś globalnym zjednoczeniu, które myślący ludzie definiują i czują. Czy to oznacza, że ​​jeśli nie ujawniamy tego połączenia świadomie, to odkryje się negatywnymi kataklizmami, uderzeniami, wstrząsami, i może nawet światowymi wojnami?

Odpowiedź: Absolutnie słusznie. Dokładnie tak! Jeśli nie chcemy podążać właściwą drogą i działać zgodnie, w harmonii, w równowadze z naturą, to natura pokazuje nam coś przeciwnego. Innymi słowy, spełnia się ta sama formuła, tylko my uczestniczymy w niej jako element negatywny. Wszystko, co powinniśmy zrobić w naturze, to osiągnąć z nią równowagę. A teraz zbieramy owoce braku równowagi w postaci wszelkiego rodzaju kataklizmów.

Tak samo jak z dzieckiem: jeśli zachowuje się dobrze, rodzice też go dobrze traktują, jeśli zachowuje się źle, to i rodzice źle go traktują. W rzeczywistości traktują go normalnie, a po prostu tak jest nastrojona naprawa natury. Natura nie ma określonego celu. Ma absolutnie precyzyjne urządzenie które jest niezmienne. To nie jest jakiś bożek, który siedzi gdzieś w niebiosach i rozkazuje, jak mu się zechce, ale ogromna uniwersalna formuła uniwersalnej równowagi.

Ale my coraz bardziej wychodzimy z tej równowagi. W miarę rozwoju coraz bardziej naruszamy naturę, nasz stosunek do niej. Dlatego natura w naturalny sposób odnosi się do nas przeciwstawnie. Stawiamy się w opozycji do niej, i odczuwamy to przeciwieństwo jako wszelkiego rodzaju kryzysy i problemy.

Ludzie muszą zrozumieć, że nie powinni ograniczać jeden drugiego, ale zacząć pracować ze sobą nawzajem w prawdziwym zjednoczeniu, kiedy nie tylko granice między państwami zanikną, ale wszystkie różnice między ludźmi, gdy zaczną dążyć do połączenia ze sobą nawzajem, starając się wygasić rozdzielające ich wszelkiego rodzaju sprzeczności kulturowe, etniczne, aby dojść do wzajemnego zrozumienia, że ​​wszyscy jesteśmy jedną ludzkością, jednym Babilonem i musimy wypracować dobre relacje wzajemnej pomocy, braterstwa, dwustronnych ustępstw.

Pytanie: Czyli nie mówi Pan o jakichś zewnętrznych deklaracjach, które są utrwalone na papierze i nie zawierają niczego wewnętrznie, ale właśnie o wewnętrznym przesłaniu?

Odpowiedź: Nie o przesłaniu, ale o urzeczywistnieniu naszego wewnętrznego połączenia, kiedy będzie to odczuwane przez ogólną naturę. Tylko wtedy pozbędziemy się wszystkich problemów, które wywołujemy poprzez naszą niezgodność z naturą. Nienawidząc innych, wywołuję negatywną reakcję natury. Wydaje nam się tak, jaka jest różnica, że kogoś nienawidzę, mam z kimś konflikt. Ale przez to wywołuję negatywną reakcję natury na siebie i na całą resztę świata.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Europa dzisiaj”


Nowy lek, który ma celować tylko w raka, nie zabije go

Naukowcy z Uniwersytetu w Tel Awiwie (TAU) poinformowali, że opracowali nowy sposób dostarczania leków bezpośrednio do komórek nowotworowych, zamiast jak dotychczas rozpraszać je po całym organizmie. Według magazynu „Science Daily”, „badanie otwiera nową drogę do spersonalizowanej i precyzyjnie ukierunkowanej walki z rakiem”. Prof. Dan Peer, kierownik zespołu badawczego, stwierdził, że ich celem było „wyciszenie enzymu HO1, który umożliwia guzom rozwinięcie odporności na chemioterapię i ukrycie się przed układem odpornościowym. …Nasz nowy nanolek” – zapewnia – „potrafi precyzyjnie namierzyć komórki nowotworowe, wyciszyć enzym i wystawić guz na działanie chemioterapii, nie powodując przy tym żadnych uszkodzeń w otaczających go zdrowych komórkach”. Jestem jak najbardziej za zaawansowaną medycyną, ale medycyna nie jest w stanie wyleczyć przyczyny raka, a bez wyleczenia przyczyny to jest jak usunięcie jednej nieszczelności w rurze tylko po to, aby przekonać się, że gdzieś obok powstała nowa.

Rak jest unikalną chorobą. Rozwija się, gdy komórki zaczynają konsumować swoje środowisko i rozrastać się jego kosztem. W końcu rak sam sprowadza na siebie śmierć, zabijając ciało, które go utrzymuje, ale nie może pomóc samemu sobie.

To „samolubne” zachowanie nowotworów jest bardzo podobne do tego, w jaki sposób zachowujemy się wobec siebie nawzajem i wobec środowiska. Chociaż jesteśmy zależni od obydwu tych elementów, nasz stosunek do nich jest oportunistyczny i niszczący i jednocześnie nie potrafimy sobie pomóc. W tym sensie ludzie są rakiem Ziemi.

Chociaż nie jest tak, że im bardziej ktoś jest egoistą, tym bardziej jest narażony na zachorowanie na raka, to jednak coraz częstsze występowanie raka w społeczeństwie ludzkim jako całości jest wynikiem naszego coraz bardziej eksploatacyjnego stosunku do Ziemi i do siebie nawzajem. Tak jak mili i hojni ludzie, a nawet małe dzieci, mogą zachorować na raka, tak skutki niewłaściwej postawy ludzkości mogą się ujawnić w częściach świata, które nie są szczególnie eksploatowane. Istnieje tu wzajemna odpowiedzialność: Tak jak cały organizm cierpi, gdy zachoruje jeden organ, tak cała ludzkość cierpi, gdy jej ogólna postawa staje się chora, czyli działająca na szkodę.

Rak nie jest jedynym skutkiem naszego nadużycia. W zasadzie są nimi wszystkie nasze choroby. Jednak rak jest najbardziej wyrazistym przypadkiem choroby „egoistycznej”, ponieważ sposób, w jaki on działa, jest bardzo podobny do tego, w jaki sposób zachowujemy się wobec siebie nawzajem, wobec zwierząt i roślin oraz wobec całej Ziemi.

Ponieważ rak jest chorobą „egoistyczną”, jedynym lekarstwem na niego jest wyleczenie naszego egoizmu. Wyeliminowanie raka wymaga zatem wykorzenienia egoizmu z naszego społeczeństwa. Jest to oczywiście proces edukacyjny, a nie medyczny, ale korzyści z niego płynące odczujemy w każdym aspekcie naszego życia. Edukacja w zakresie wzajemnych relacji i brania innych pod uwagę przyniesie korzyści nie tylko naszemu zdrowiu, ale także naszej gospodarce, bezpieczeństwu, wpłynie na poziom narkomanii i przestępczości związanej z narkotykami oraz ogólnie na poziom naszego życia i dobrobytu.

Nawet jeśli nie widzimy wyraźnego związku między rakiem a egoizmem, wyeliminowanie tego ostatniego jest niewątpliwie wartościowym celem. Dlatego proponuję, abyśmy najpierw spróbowali, a kiedy zobaczymy rezultaty, nie będziemy chcieli przestać.

Źródło: https://bit.ly/3wnXQAK


Sfira – interakcja Stwórcy i stworzenia

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co to jest dziesięć sfirot?

Odpowiedź: Kiedy stworzenie zaczyna wchodzić w interakcje ze Stwórcą, a wzajemne relacje między nimi napełniają się znaczeniem, siłą, intencją, wtedy nazywa się je„sfirot”.

Jeśli człowiek zrozumie stosunek Stwórcy do niego i prawidłowo zareaguje, to te dziesięć stopni przekształca się w dziesięć sfirot. „Sfira” – od słowa „świecić się”.

Człowiek zaczyna odczuwać, jak Stwórca odnosi się do niego i jak on sam powinien odnosić się do Stwórcy. Innymi słowy, istnieje pewien rodzaj systemu, będący w potencjale, a kiedy go poznajemy, wnosimy do niego swoje uczucia i to nazywa się „sfira”. Wtedy cały ten system zaczyna jakby współgrać, świecić się.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 10.05.2022


Czy rzeki na niebie zalewają Ziemię?

„Kiedy w marcu temperatury na Antarktydzie wzrosły do 38 stopni Celsjusza powyżej normy – czyli około 70 stopni Fahrenheita – załamał się szelf lodowy wielkości Los Angeles” – pisze CNN. „Ciepło wdarło się do atmosfery przez tak zwaną rzekę atmosferyczną” – czytamy dalej – „długi pióropusz wilgoci, który transportuje ciepłe powietrze i parę wodną z tropików do innych części Ziemi. … te 'rzeki na niebie’ – które zrzucają deszcz i śnieg, gdy spadają na ląd – powodują również ekstremalne temperatury, topnienie powierzchni, rozpad lodu morskiego i duże fale oceaniczne, które destabilizują szelfy lodowe na Półwyspie Antarktycznym.” Za każdym razem, gdy dochodzi do katastrofy, szukamy jej bezpośredniej przyczyny. W ten sposób unikamy uznania prawdziwej przyczyny naszych przeciwności: ludzkiej natury.

Nie tylko klimat staje się niegościnny. Także znikające lasy i szalejące plagi, które mówią nam: „Jesteście zagrożeniem! Jesteście plagą! Nadużyliście gościnności!”. Naukowcy ostrzegają, że jeśli nie powstrzymamy globalnego ocieplenia, stracimy nasze nadmorskie miasta. Myślę, że jest o wiele gorzej: Cała nasza planeta stanie się nieprzyjazna do zamieszkania przez ludzi z naszego własnego powodu. Ziemia jakby czuła do nas obrzydzenie.

Mówi się nam, że dzieje się tak, ponieważ zanieczyszczamy powietrze, wodę i glebę, niszczymy lasy, polujemy na inne gatunki aż do wyginięcia i wydobywamy z Ziemi o wiele więcej, niż może ona dać bez załamania całego ekosystemu. Są to z pewnością wady naszego zachowania, ale jest powód, dla którego tak się zachowujemy. Naszą główną zbrodnią jest nasz stosunek do siebie nawzajem.

Jakąkolwiek krzywdę wyrządzamy Ziemi, czynimy ją dziesięć razy gorszą sobie nawzajem. Szkody, które wyrządzamy Ziemi, są częścią naszych wysiłków, aby wyrządzić krzywdę innym ludziom i narodom; to kolejny aspekt naszej walki przeciwko sobie. Jeśli przestaniemy walczyć ze sobą, przestaniemy też niszczyć nasz wspólny dom, a przyroda zregeneruje się i znów stanie się dla nas przyjazna.

To prawda, że nie jest łatwo przestać walczyć ze sobą, gdy panuje nieufność i wrogość. Od narodów po jednostki, agresja i zastraszanie dominują i w istocie definiują nasze relacje. Skoro jednak Ziemia już nas wypiera, nie mamy innego wyboru, jak tylko się zmienić, jeśli chcemy przetrwać.

Do przejścia jest proces edukacyjny, ale musi się zacząć od uznania, że naszym problemem nie jest to, że spalamy za dużo paliw kopalnych, jemy za dużo mięsa czy zanieczyszczamy ziemię i wodę plastikiem. Nasz problem polega na tym, że wyrządzamy te wszystkie krzywdy, aby krzywdzić i niszczyć innych, aby ich obezwładniać i podporządkowywać sobie, aby być dumnym i zaspokajać swoje ego.

Kiedy przyznamy, że nasz egoistyczny stosunek do innych jest naszym podstawowym problemem, będziemy mogli się z nim uporać. Nauczymy wznosić się ponad nasze ego i współpracować ze sobą. Najpierw jednak musimy przestać łudzić się, że zatapiają nas rzeki na niebie. Toniemy w egoizmie i to jest nasz prawdziwy problem.

***

[Podpis pod zdjęciem: Obrazy satelitarne pokazują dramatyczny marcowy upadek szelfu lodowego Conger Gdzie: Antarktyda Kiedy: 29 marca 2022 Źródło: Obserwatorium Ziemi NASA. Stosunkowo często zdarza się, że szelfy lodowe na Antarktydzie rodzą góry lodowe. Rzadziej zdarza się, by szelf lodowy całkowicie się rozpadł. W marcu 2022 r. na Antarktydzie Wschodniej dokonały się obie te rzeczy. Załamanie to zmieniło kształt części krajobrazu Antarktydy, gdzie kiedyś uważano, że przybrzeżny lód lodowcowy jest stabilny. Zmiana nastąpiła szybko. Na początku marca 2022 roku pływający szelf, zasilany przez lodowce Glenzer i Conger, był wciąż nienaruszony. W połowie tego miesiąca już się rozpadł. Tych pare zdjęć, z 9 stycznia i 23 marca, wykonanych przez instrument OLI (Operational Land Imager) na satelicie Landsat 8, przedstawia szelf przed i po jego rozpadzie. „Cały szelf zapadł się w ciągu zaledwie dwóch tygodni” – powiedział Christopher Shuman, glacjolog z Uniwersytetu Maryland w Baltimore County, pracujący w Goddard Space Flight Center NASA. Lodowe resztki zarówno lodu szelfowego, jak i przyległego lodu morskiego w ciągu kilku tygodni wypłynęły z wód wokół wyspy Bowman. „Wszystko to zajęło mniej niż miesiąc” – mówi Shuman. „To była niezła eksplozja”. Utrata szelfu lodowego jest problematyczna, ponieważ może pośrednio przyczynić się do podniesienia poziomu morza. Szelfy lodowe są w zasadzie „pasem bezpieczeństwa” podtrzymującym resztę pokrywy lodowej Antarktydy – mówi Walker. Kiedy się zapadają, znajdujący się za nimi lód może szybciej spływać do oceanu. „I to właśnie podnosi poziom mórz”. Jak na standardy Antarktydy, szelf lodowy i lodowce, które powstrzymywał, są stosunkowo niewielkie, więc oczekuje się, że wpływy z załamania będą minimalne. Naukowcy są bardziej zaniepokojeni lokalizacją zapadnięcia. „Wszystkie poprzednie załamania miały miejsce na Antarktydzie Zachodniej, a nie na Antarktydzie Wschodniej, która do niedawna była uważana za stosunkowo stabilną” – powiedział Walker. „Jest to coś w rodzaju próby generalnej przed tym, czego możemy się spodziewać po innych, bardziej masywnych szelfach lodowych, jeśli będą się one nadal topić i destabilizować. Wtedy naprawdę miniemy punkt zwrotny, jeśli chodzi o spowolnienie wzrostu poziomu morza.” REUTERS]

Źródło: https://bit.ly/3sDW1NK


Co jeśli cofniemy zegar czasu?

Magazyn Uniwersytetu Cambridge ogłosił, że naukowcy z Cambridge znaleźli sposób na „cofnięcie zegara czasu w komórkach skóry człowieka o 30 lat”. Ciąg dalszy artykułu jest nieco mniej obiecujący, wyjaśniając, że naukowcy byli w stanie „częściowo odbudować funkcje starszych komórek, jak również odnowić ich wiek biologiczny” oraz że „w eksperymentach symulujących rany skóry, częściowo odmłodzone komórki wykazywały oznaki zachowań bardziej zbliżonych do młodych komórek „. Chociaż naukowcy uważają, że „odkrycia te mogą ostatecznie zrewolucjonizować medycynę odnowy”, ja nie jestem tego taki pewien. Co więcej, nawet jeśli tak się stanie, będzie to sprzeczne z naturą, a starcia z nią nigdy nie są wskazane.

Regeneracja komórek może pomóc w przypadku niektórych urazów lub problemów medycznych, ale nie będzie działać na całe ciało. Nie będziemy w stanie odmłodzić się o trzydzieści lat, a każda taka próba doprowadzi do niepożądanych skutków i chorób, które uniemożliwią nam osiągnięcie tego celu.

Poza tym nie chciałbym przeprowadzać takiego zabiegu na sobie, bo nie napawa mnie entuzjazmem zaczynanie wszystkiego od nowa. Może nam się wydawać, że doświadczenia, które zdobyliśmy przez lata, pomogą nam, gdy będziemy znowu młodzi, ale tak się nie stanie; nie będziemy mądrzejsi.

Nasze ciała nie są stworzone po to, by żyć wiecznie. Są po to, by służyć jako narzędzia do osiągnięcia czegoś więcej niż tylko fizycznej egzystencji. Prawdziwe życie nie jest ograniczone do tego co związane z ciałem, ale w połączeniach między ludźmi, połączeniach na każdym poziomie: ciała (które już mamy), umysłu (którego mamy trochę) i ducha (którego nie mamy wcale).

Ponieważ życie duchowe polega na połączeniach między ludzkimi sercami, gdzie ich pragnienia i dążenia splatają się ze sobą i czują siebie nawzajem bez słów, nie są oni ograniczeni ani ciałem ani czasem. Nie muszą cofać zegara, ponieważ nie ma tam punktu, od którego mieliby zacząć.

Dla takiej osoby czas fizyczny jest bez znaczenia. Zamiast tego istnieje wieczny przepływ pragnień i uczuć, które nieustannie tworzą nowe połączenia i nowe doświadczenia.

Aby wznieść się na ten poziom, musimy odwrócić naszą uwagę od zaspokajania własnego ego w kierunku pielęgnowania i ulepszania naszych związków z innymi. Jeśli będziemy nad tym pracować z ludźmi którzy też mają taki cel, będziemy w stanie stopniowo podnosić te połączenia do poziomu, na którym ciało przestaje mieć znaczenie, a ludzie zaczynają czuć siebie nawzajem niezależnie od miejsca czy fizycznej obecności.

Gdy osiągniemy to z jedną osobą, możemy to powtórzyć ze wszystkimi i ze wszystkim; odkrywamy część rzeczywistości, do której nie mieliśmy dostępu. Wówczas wznosimy się ponad czas. Okazuje się, że klucz do osiągnięcia nieśmiertelności nie leży w biologii, ale w naszym wzajemnym połączeniu.

Źródło: https://bit.ly/3FPLfcK