Zohar – Księga dla naszego pokolenia

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy Rabin Szimon Bar Jochai i jego uczniowie, którzy napisali Księgę Zohar, są związani w jakiś sposób z tym, co napisał Mojżesz?

Odpowiedź: Księga, którą napisał Mojżesz nazywa się „Tora” od słowa „or” – „światło”, a od słowa „oraa” – „wskazówki, instrukcja”.

Ta Księga była instrukcją dla współczesnych Mojżeszowi. Korzystali z niej przez półtora tysiąca lat do zniszczenia Drugiej Świątyni, do całkowitego odłączenia od odczuwania duchowego świata. Kiedy to się stało, okazało się, że Księga Mojżesza, chociaż jest najwyższa, najpotężniejsza w swoim działaniu, to oddalona od nas. Nie możemy przez nią wywołać swojej naprawy, zebrać części rozbitej duszy w jeden obraz.

Ta Księga jest zbyt tajna. Nie mogła być przewodnikiem dla dusz, które upadły z poziomu, na którym znajdowały się po wyjściu z Egiptu, dla dusz, które upadły z poziomu zniszczenia Drugiej Świątyni. Potrzebowali teraz innego przewodnika, innej instrukcji. Wtedy została napisana Księga Zohar. Mówi się, że ta Księga nie została napisana dla tego pokolenia, które upadło z duchowego na nasz poziom, a które po wygnaniu przejdzie wszystkie metamorfozy, całe cierpienie.

To znaczy, ta Księga przeznaczona jest dla naszego pokolenia, kiedy odkryje się globalność świata, globalność dusz, absolutny egoizm człowieka, absolutne odrzucenie ludzi od siebie nawzajem. Kiedy ludzie nie zechcą tworzyć rodzin, rodzić dzieci. Kiedy przejawi się w nich wyrzeczenie się tego świata, absolutna obojętność na wszystko, zanurzą się w narkotyki, osiągną taką depresję, która będzie największą chorobą na świecie. Kiedy osiągniemy stan ślepego zaułku w swoim rozwoju.

Człowiek cały czas myślał, że dojdzie do czegoś dobrego, nagle poczuł się całkowicie pozbawiony krwi: nic nie pozostaje, ręce opadają, nie wiadomo, co zrobić ze sobą i ze światem. Wtedy odkryje się Księga Zohar. Odpowiednia dla tych dusz. Nie Tora i nie wszystkie inne Księgi, a właśnie Zohar, według swojej mocy, będzie gotowy dla tych dusz, które dwa tysiące lat po jej napisaniu zstąpią do naszego świata i Zohar stanie się dla nich instrukcją.

Z programu telewizyjnego „Siła Księgi Zohar” nr 3


Najpiękniejsza prośba

каббалист Михаэль Лайтман Międzynarodowy Kongres „Wznoszenie się ponad siebie”. Lekcja nr 7

Pytanie: Jak można nauczyć się wzajemnego poręczenia w radości? Za każdym razem, gdy próbuję o tym pomyśleć, to ciało zaczyna wynajdywać różne sztuczki. „Tylko nie poręczenie!” – krzyczy egoizm.

Odpowiedź: Ciało ma rację, ono tego nie chce. I co powinieneś zrobić? Powinieneś poważnie się o to zatroszczyć i dosłownie od rana do wieczora starać się być skupionym wewnętrznie, w dążeniu do swoich przyjaciół i prosić o to. W zbliżeniu z nimi odkryjesz Stwórcę, w przeciwnym razie pozostaniesz małym zwierzęciem.

Pytanie: Jak prosić Stwórcę o to, co On chce dać, a nie stawiać Mu warunków?

Odpowiedź: Jeśli prosisz o swoje zjednoczenie, z którego możesz zwrócić się do Stwórcy, aby cię zjednoczył i napełnił, to jest to najpiękniejsza prośba, na którą On czeka.

Z lekcji nr 7 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”, 09.01.2022


Chanuka, cz. 5

каббалист Михаэль Лайтман Dlaczego menora zawiera osiem świec?

Pytanie: Co to jest menora? Dlaczego zawiera ona osiem świec?

Odpowiedź: Od wyższych właściwości (Keter) do niższych właściwości (Malchut), od właściwości Stwórcy do właściwości stworzenia jest osiem stopni, osiem sfirot, oprócz wyższej i niższej. Dlatego menora świeci się w ciągu ośmiu dni, na ósmy dzień robią obrzezanie noworodków (brit mila) itd.

Pytanie: Jak kabaliści zrozumieli, że menora powinna być właśnie w takiej formie?

Odpowiedź: Kabaliści wychodzą ze swojej wewnętrznej wizji. Czują to z współzależności właściwości wewnątrz siebie. Połączenie tych właściwości rysuje się im właśnie w takiej formie.

Co więcej, tak wyrysowuje się i nasz świat – zgodnie z naszymi pragnieniami. W rzeczywistości jego nie ma, po prostu nasze zmaterializowane pragnienia w taki sposób pojawiają się przed nami.

Pytanie: Według Kabały olej – to egoistyczne pragnienie, knot symbolizuje ekran, a kiedy jest ekran – anty-egoistyczna właściwość, siła, pokrywająca egoistyczne pragnienie – pojawia się ogień. Co to jest ogień?

Odpowiedź: Ogień uosabia światło życia, poznania.

Ciąg dalszy nastąpi…

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 16.12.2019


Natura daje nam szansę na wzniesienie

каббалист Михаэль Лайтман Człowiek na duchowej drodze przechodzi wielkie upadki. Jeśli nie czuje połączenia z grupą, to może zostawić tę drogę. Rości wielkie pretensje do nauczyciela, do przyjaciół, do całego świata i do Stwórcy, uważa, że tylko on jeden ma rację. A w rzeczywistości to egoizm spada na niego. Mógłby otrzymać siłę od grupy do przezwyciężenia, ale nie chce, ponieważ czuje się mądrzejszy i silniejszy od innych. Duma ugina go do takiego stopnia, że okazuje się pogrzebany pod grubością swojego egoizmu i umiera w duchowości.

Zdarza się to z wieloma ludźmi, i w końcu odchodzą. Być może sami nie zdają sobie sprawy z tego, co się z nimi stało, a wręcz przeciwnie, uważają że mają racje, myślą, że na koniec otworzyły się im oczy. Żałują, że weszli w społeczeństwo, zajmujące się takimi nierealistycznymi rzeczami. W odróżnieniu od tego, we wszystkich religiach i wierzeniach uczniowie ubóstwiają nauczyciela i samą drogę. Ponieważ tam nie ma lewej linii, nie jest dopuszczalna krytyka, nie ma wzrostu egoizmu na każdym kroku. Podczas gdy w nauce Kabały postępujemy na dwóch nogach, w dwóch liniach, jak powiedziano: „I będziecie jak Bogowie, którzy poznali dobro i zło”.

Dlatego tylko w Kabale zdarza się, że uczeń nie zgadza się z nauczycielem albo nawet nienawidzi go i odrzuca Stwórcę. Uczą nas wznosić się w górę na podobieństwo z wyższą siłą, którą musimy poznać i zrozumieć. To nie jest dla każdego z nas.  Zdarza się, że jakiś wiatr zanosi człowieka do kabalistycznej grupy, a on jest zupełnie nie gotowy do takiej pracy. Interesuje go na razie tylko mistycyzm, a nie nauka Kabały, która prowadzi do realnego zrozumienia i poznania wyższej siły. Albo chce, aby nauczono go wykonywać jakieś materialne czynności, modlić się, i ograniczyć się do tego.

Wśród nas są tacy „przypadkowi” ludzie, dlatego że nauka jest odkryta dla wszystkich. Dlatego po pewnym czasie człowiek odkrywa, że ​​to mu nie odpowiada: on nie pasuje do nas, a my nie odpowiadamy jemu. Taki człowiek odchodzi. To nie zależy od intelektu, może być bardzo mądry. Tutaj wszystko zależy od gotowości serca, dojrzałości duszy. Jeśli człowiek jest gotowy stanąć na przeciw swojego egoizmu i wznieść się ponad dwie siły natury: otrzymywania i obdarzania, aby zjednoczyć razem dobro i zło w jednym źródle, w Stwórcy, wtedy może robić postępy w Kabale.

Ale jeśli człowiek nie jest w stanie, jeśli brakuje mu cierpliwości, rozumu i serca po to, żeby związać razem dobro i zło z jedną siłą, to odchodzi i zaczyna przeklinać nauczyciela i Kabałę. Nie jest to prosta droga, ale wymagająca ciągłego samo anulowania, jak egoista może lubić swoje ja i jednocześnie zgadzać się? Dlatego do niedawna kabaliści skrywali tę metodę, która nie podchodziła szerokim masom. We współczesnym czasie zaczęło się szerokie rozpowszechnianie Kabały, wielu zaczyna potem rezygnuje. Ci którzy pozostają na razie, to ci ludzie, którzy są gotowi wysłuchać prawdy, co najważniejsze, realizować ją na sobie.

Jeśli człowiek odchodzi, to życzymy mu powodzenia w zwykłym życiu, a sami kontynuujemy drogę. Nasz świat dzień po dniu pokazuje nam, że nie ma w nim specjalnie czego szukać. Co zyskuje człowiek, porzucający duchową drogę? Jest mało prawdopodobne, aby w świecie materialnym czekały na niego bogactwo, sława, władza i szczególne zadowolenie. Po prostu nie chce podejmować wysiłków w tym, co wskazuje mu natura, to jest nauka Kabały.

Natura chciała mu odkryć szanse i możliwości rzeczywistego, właściwego spojrzenia na naturę, aby mógł wziąć dwie siły natury, plus i minus, połączyć je w środkowej linii zgodnie z metodą Kabały. Człowiek powinien był dokonać tej naprawy w sobie, przestroić siebie od wewnątrz zgodnie z całą naturą, w trzech liniach: prawej, lewej, środkowej, to jest siły otrzymywania, siły obdarzania i ich prawidłowego połączenia. Wtedy zobaczyłby, zrozumiał, poczuł cały wszechświat ponad czasem i przestrzenią, ponad wszystkimi ograniczeniami jednowymiarowej egoistycznej percepcji.

Czysto altruistyczna percepcja jest również ograniczona, ponieważ nie jest dostępna dla żadnego wymiaru: wszystko jest odkryte, wszystko jest w obdarzaniu. Tutaj konieczne jest połączenie dwóch linii. Tylko z pomocą ich obu człowiek mocno stoi na drodze, pośrodku między dwoma liniami, może oddawać i zmierzyć miarę swego obdarzania. W taki sposób wznosi się po stopniach, coraz bardziej poznając Stwórcę.

Z lekcji według artykułu „Szamati” nr 10, 30.09.2021


Dużo więcej fal na morzu Covida

Probówka z napisem „COVID-19 Omicron wariant test pozytywny” widoczna na zdjęciu wykonanym 15 stycznia 2022 r. REUTERS/Dado Ruvic

Jest takie często powtarzane powiedzenie na pocieszenie po rozstaniu: „W morzu jest jeszcze mnóstwo ryb”. Obstawiając zakończenie fali Omicronu i mówiąc „Żegnaj!”, musimy pamiętać, że na Morzu Covida jest jeszcze wiele innych fal. Chociaż Omicron był łagodną falą w porównaniu z poprzednimi, nie ma gwarancji, że następne będą równie wyrozumiałe, a nawet podobnego rodzaju. Jedno jest pewne: sami ściągamy na siebie kłopoty. Dziury, które wyrywamy w tkaninie gładkiej rzeczywistości, będą ściągać na nas każde kolejne nieszczęście, dopóki nie przekonamy się, że musimy naprawić rozdarcia i wyprostować wgłębienia.

Covid, podobnie jak pozostałe kryzysy, które nas dotykają, nie jest przypadkiem losowym. Jest on bezpośrednim skutkiem naszego złego traktowania wszystkiego, co nas otacza. Wszystkie kryzysy, w tym Covid, mają na celu spowolnienie i powstrzymanie naszego wandalizmu wobec natury oraz słabszych ludzi i narodów.

Od samego początku byłem wdzięczny za koronawirusa właśnie dlatego, że zmusił nas do zwolnienia tempa. Nie mam wątpliwości, że bez niego bylibyśmy dziś w znacznie gorszej sytuacji niż teraz. Fala Omicronu była najłagodniejsza z dotychczasowych, ale wciąż nie wyciągnęliśmy wniosków; wciąż czekamy na moment, w którym będziemy mogli powrócić do naszego lekkomyślnego stylu życia. Jeśli nie nauczymy się być rozważni, natura nałoży na nas swoje kajdany i będzie to droga pełna bólu.

Jednocześnie, jeśli nauczymy się być rozważni i zadbamy o to, by każdy miał zaspokojone swoje podstawowe potrzeby, a możemy to zrobić bez dokładania choćby jednego centa do naszych wspólnych wydatków, zobaczymy natychmiastową ulgę od wszystkich nękających nas dziś kryzysów. Powinniśmy wykorzystać szansę, jaką dała nam natura – przerwę od pandemii – i zająć się pilnymi potrzebami ludzkości. Powinniśmy zapewnić wszystkim żywność, mieszkania, szkolnictwo i zdrowie. Jeśli to zrobimy i ustanowimy zrównoważony styl życia na całym świecie, przestaniemy cierpieć z powodu plag, wojen i innych kryzysów.

Aby osiągnąć równowagę, musimy zbudować zaufanie i zrozumieć, że wszyscy jesteśmy od siebie zależni. Jeśli uświadomimy sobie, że cała ludzkość stoi nad przepaścią i jeśli jeden z nas upadnie, to upadniemy wszyscy, to nie pozwolimy nikomu upaść.

Tak jak nowe szczepy szybko rozprzestrzeniają się po całym świecie, czyniąc szczepionki bezużytecznymi, tak każdy problem, który kogoś dotknie, natychmiast dotknie całego świata. Jeśli to odczujemy i będziemy żyć z takim nastawieniem, na pewno unikniemy kłopotów, a fale morskie nie rozbiją się o nasze głowy.

Łatanie dziur oznacza naprawianie rozłamów między nami. Jeśli zamiast wzajemnie się szarpać, pomożemy sobie nawzajem by naprawić nasze życie, tkanina rzeczywistości będzie gładka i prosta, a nasze życie – nareszcie spokojne.

Źródło: https://bit.ly/36NAOce


Czy światu łatwiej jest się zmienić czy zginąć?

каббалист Михаэль Лайтман Każde działanie duchowe rozpoczyna się od działania przeciwnego jako „przewaga światła, która objawia się z ciemności”. W przeciwnym razie nie jesteśmy w stanie poczuć, ponieważ wszystko jest postrzegane tylko na kontraście. Dlatego ciemność poprzedza światło, a dezorientacja i niezrozumienie poprzedza jasność i uświadomienie. Tak dzieje się ze wszystkim.

Spójrzcie na nasze życie: ile czasu ludzkość będzie jeszcze cierpiała, aby uświadomić sobie zło egoizmu i ostatecznie zdecyduje, że należy się od niego uwolnić, ponieważ jest to źródło wszystkich naszych problemów. Chociaż nie wiemy, jak to zrobić, to najwyraźniej będziemy musieli zwrócić się do Stwórcy razem z całą ludzkością.

Powiedziano, że „przewaga ziemi (pragnienia) jest we wszystkim”. Przede wszystkim w pragnieniu musi odkryć się ciemność i tylko z ciemności osiągniemy światło. Dokładnie to dzieje się teraz w naszym życiu. Cała ewolucja ludzkości była spowodowana wzrostem egoizmu. W obecnym czasie doszliśmy do tak zwanego „ostatniego pokolenia”, pokolenia Mesjasza, które powinno przebudzić wyższą siłę, która wyciągnie (heb. moszech) nas z naszego egoistycznego pragnienia.

Rozumiemy, że nie jesteśmy w stanie tego zrobić, ponieważ egoizm jest całą naszą naturą, całym naszym życiem. Nie umiemy myśleć inaczej, tylko odkrywamy nasze zło, ale nie jesteśmy nawet w stanie wyobrazić sobie, jak można zbawić się od niego.

Dlatego dzisiejszy stan jest niezwykle ważny, wyjątkowy, jakiego nie było w całej historii ludzkości. Stopniowo dociera do nas, że nie możemy już istnieć tak, jak przed tysiącami lat. Cały nasz rozwój doprowadził jedynie do uświadomienia sobie tego, że nie możemy dłużej pozostawać w egoistycznej naturze i konieczne jest, aby podnieść się nad nią.

Ale dokąd się podnieść i jak to zrobić? Kabaliści radzą nam: wiarą ponad wiedzę. Ale co to jest i jak osiągnąć taki stan, kiedy obdarzanie stanie się wyższe i ważniejsze niż otrzymywanie? Człowiek nie jest do tego zdolny. W takim momencie uświadamiamy sobie swoją całkowitą bezradność i rozumiemy, że nie możemy na nikim polegać, nie mamy nadziei, jak tylko na naszym Stwórcy.

Ludzkość zaczyna ujawniać, że egoizm jest siłą daną z góry, że istnieje wyższa siła, przeciwieństwo egoizmu, którą musimy poprosić o pomoc, aby obróciła siłę zła w siłę dobra, w anty egoizm. Dopiero wtedy będziemy żyć dobrze i szczęśliwie w nowym świecie.

Na razie jest to dla nas niezwykle trudne. Łatwiej jest nam uwierzyć, że świat w ogóle przestanie istnieć, niż wyobrazić sobie, że możemy żyć zgodnie z prawami altruistycznej natury. Jak to możliwe, aby między wszystkimi ludźmi, w dowolnym miejscu i dowolnym stanie, liczyć się tylko z tym, ile mogę oddać bliźniemu, a nie jaką korzyść z niego będę miał?

Altruizm – to inna natura. Jeśli obłóczy się w nas, to będziemy zachowywać się inaczej, a jeśli nie zrobi tego – nie zmienimy się. Dlatego jedynym naszym wyjściem jest zrozumienie, że nie możemy już dalej być w egoistycznej naturze, że musimy przejść do nowego, odwrotnego podejścia do życia. Wszystko, co się wokół dzieje, prowadzi nas do tego. Więc jak najszybciej musimy uświadomić sobie, że nie ma innego wyboru, że wszystko zależy tylko od naszej modlitwy.

Rzeczywiście, łatwiej jest człowiekowi wyobrazić sobie zniszczenie i zagładę świata niż życie zgodnie z prawami obdarzania. Cały nasz świat zbudowany jest na sile egoizmu, dlatego jego zniszczenie nastąpi przez tę samą egoistyczną siłę. Tutaj nie będzie niczego nowego. Doświadczyliśmy już w tym świecie strasznych wojen, katastrof i problemów.

Gdzieś na świecie ciągle mają miejsce jakieś nieszczęścia i wszyscy rozumieją, że świat może się zawalić. Ale przy tym pozostanie ta sama siła egoizmu, która właśnie doprowadziła świat do zguby.

Znacznie trudniej jest zmienić program, według którego funkcjonuje świat, charakter związku między nieożywioną, roślinną i zwierzęcą naturą i ludźmi, tak aby wszystko działało w odwrotnej formie, w obdarzaniu bliźniego. Każdy powinien zapoczątkować liczenie się z innymi i zatroszczyć się o ich dobro. Obecnie po prostu nie mieści się to w naszych głowach, nie możemy sobie tego wyobrazić.

Bo musielibyśmy w tym celu poczuć pragnienie innych i starać się je napełnić. W taki sposób powinien działać każdy z nas przez cały czas. Dlatego musi być zainstalowany inny program do tego ogromnego komputera, do świata nieożywionego, roślinnego, zwierzęcego i ludzkiego. Nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić. Żadne próby socjalistów i utopistów, aby stworzyć taki świat, nie przyniosły sukcesu. Takiego przewrotu może dokonać tylko Stwórca, który da nam inną, nową naturę. Powinniśmy starać się poprosić Go o to tak szybko, jak tylko to możliwe.

W przeciwnym wypadku cierpienia, które teraz ujawniają się coraz bardziej, popychając nas coraz bardziej do naprawy świata, zobowiążą nas do tego. Ale to bardzo trudna, długa i bolesna droga, pełna cierpienia. Tak się właśnie nazywa – „droga cierpienia”.

Więc lepiej pójdźmy drogą światła. Dlatego musimy przyciągnąć z góry wyższą siłę, aby obłóczyła się w nas. Musimy żądać, prosić Stwórcę, aby dał nam siłę obdarzania. W przeciwnym razie nie odniesiemy sukcesu. Będziemy się starać dojść do naprawy sami, aż w końcu wpadniemy w desperację z powodu tej pracy. Właśnie wtedy nasze wołanie dotrze do Stwórcy i On da nam swoją altruistyczną siłę. To się nazywa wyjściem z Egiptu, z naszego egoizmu.

Ale jeśli nie poprosimy, nie zobowiążemy Stwórcy, aby nam pomógł, nie zmienimy niczego i każdego dnia będziemy coraz bardziej cierpieć z powodu naszego egoizmu. Nie należy mieć nadziei, że koronawirus wkrótce zniknie. Nie opuści nas, a na dodatek pojawią się jeszcze poważniejsze problemy. Pieniądze, zasoby, produkty wkrótce się skończą – ludzkość będzie strasznie cierpieć. A poza tym nadciągają huragany, chmury szarańczy, powodzie i susze.

Wszystko dlatego, abyśmy zrozumieli, że tylko za pomocą prośby do Stwórcy możemy mieć nadzieję zbawienia się od wszystkich problemów i nieszczęść. A gdy już zaczniemy zwracać się do Niego, zrozumiemy, że nie jest najważniejsze pozbycie się problemów i nieszczęść. One przyszły dlatego, aby przekonać nas, byśmy się zwrócili do Stwórcy. Dlatego szkoda prosić Go o korzyści materialne, lepiej poprosić Go, aby zbliżył nas do Siebie, gdyż tam znajduje się całe szczęście.

Z lekcji według artykułu „Szamati” nr 34, 01.07.2020


Zawsze dostajemy to, czego potrzebujemy

каббалист Михаэль Лайтман Międzynarodowy Kongres „Wznoszenie się ponad siebie”. Lekcja nr 7

Pytanie: Co można zrobić ze światłem, które do nas przyciągamy?

Odpowiedź: Światło naprawy jest tym, o co prosisz. Jak tylko do ciebie przychodzi, natychmiast zaczynasz rozumieć, co z nim zrobić. Ponieważ wzniosłeś prośbę, aby ta siła przyszła do ciebie, to zrozumienie, to światło.

Tak działaj. Zgodnie z tym, o co prosiłeś, dostajesz.

W zasadzie zawsze dostajemy to, czego potrzebujemy. Być może nie rozumiemy naszych własnych próśb, ale w każdej chwili otrzymujemy to, czego potrzebujemy. Przy czym tylko od Stwórcy, nie ma nikogo oprócz Niego. Musimy tylko pomyśleć o tym, jak prawidłowo to wykorzystać.

Z lekcji nr 7 Międzynarodowego Kongresu „Wznoszenie się ponad siebie”, 09.01.2022


Życie w fałszywej rzeczywistości

Nasz domyślny stan umysłu jest taki, że wszyscy chcą nas dopaść – to rzeczywistość, w której pies zjada psa. Żyjemy w ciągłym strachu, że wszyscy chcą nas wykorzystać, znęcać się nad nami i upokarzać nas, i że jeśli nie będziemy się pilnować, będziemy krzywdzeni na każdym kroku. Co gorsza, mamy wrażenie, że tak właśnie działa cała rzeczywistość. Ale gdyby tak było w całej rzeczywistości, to czy komórki kiedykolwiek tworzyłyby kolonie i powstawałyby organizmy? Czy molekuły łączyłyby się, tworząc organy, czy atomy łączyłyby się, tworząc molekuły? Gdyby tak było, nie istniałoby życie, nie byłoby nawet wszechświata. Istniałyby tylko pojedyncze, oddzielne cząsteczki, które nigdy nie stworzyłyby niczego bardziej złożonego niż one same.

Rzeczywistość, której doświadczamy, nie jest więc prawdziwą rzeczywistością – tą, która nas stworzyła, utrzymuje i pozwala nam czytać te słowa.

W prawdziwej rzeczywistości wszystko istnieje w harmonii ze wszystkim innym, a wszystkie jej części razem tworzą doskonałą całość. W prawdziwym świecie nic i nikt nie bierze więcej, niż potrzebuje do utrzymania siebie, a system jest doskonale harmonijny.

Tak jak nasze komórki funkcjonują automatycznie i tworzą harmonijny organizm, którym jesteśmy, tak samo działa pozostała część przyrody. Myślą przewodnią rzeczywistości nie jest wyzysk, lecz harmonia, do której wszystko i wszyscy się stosują, oprócz nas, ludzi.

Jesteśmy jedynym elementem rzeczywistości, który chce brać dla siebie więcej, niż potrzebuje, który chce konsumować i niszczyć, poniżać i podbijać, wykorzystywać i protekcjonalnie traktować, i który czerpie przyjemność z krzywdzenia innych. Ponieważ myślimy i działamy w ten sposób, sądzimy, że wszyscy też tak myślą i działają. A ponieważ żyjemy zgodnie z tym założeniem, stworzyliśmy obrzydliwy świat na swój własny, obrzydliwy obraz.

Istnieje jednak dobry powód, dla którego zostaliśmy stworzeni w tak złośliwy sposób. Dążenie do wyjścia z tego niepokojącego stanu doprowadzi nas do zrozumienia, jak naprawdę działa cała rzeczywistość. Odmówiono nam naturalnych instynktów, które popychają wszystkie stworzenia do harmonii, właśnie po to, byśmy mogli rozwijać tę harmonię z własnej woli i dzięki własnej świadomości. Staliśmy się brzydcy właśnie po to, by móc wybrać piękno.

Różnica między działaniem w harmonii z całym stworzeniem w sposób instynktowny lub świadomy jest taka, jak różnica między byciem częścią organizmu a byciem umysłem, który rządzi organizmem i kieruje jego działaniami. Przeznaczeniem ludzkości jest stać się tym umysłem, tą świadomością.

Aby to osiągnąć, musimy zacząć praktykować harmonijne relacje, zamiast podążać za naszą wrodzoną, eksploatacyjną naturą. Aby to osiągnąć, musimy uświadomić sobie, że żyjemy w fałszywej rzeczywistości, że prawdziwa rzeczywistość jest harmonijna i kompletna, i że tylko nasze błędne postrzeganie jej nie pozwala nam zobaczyć prawdy i żyć w tym doskonałym świecie.

Źródło: https://bit.ly/36MziHk


Inżynieria społeczna – prawda jest kwestią perspektywy

W ostatnich latach gorącym tematem dyskusji stał się temat inżynierii społecznej, którą można zdefiniować jako mimowolne manipulowanie ludźmi w kierunku działań i poglądów zgodnych z wolą manipulatora. Tak było od wieków, ale teraz zdaliśmy sobie z tego sprawę. To straszna rzecz, którą ludzie robią sobie nawzajem, ale kiedy już wiemy, że istnieje, wiemy przynajmniej, jak łatwo można nas oszukać, jak również to, że prawda jest kwestią perspektywy, a nasza perspektywa zależy od tego, kto lepiej potrafi nami manipulować.

Inżynieria społeczna jest wszędzie – w wiadomościach, które pokazują tylko jedną perspektywę, w gazetach, które przekręcają historie, aby pokazać coś przeciwnie do tego, co się faktycznie wydarzyło, na zdjęciach zrobionych w jednym otoczeniu, a których podpis mówi coś zupełnie innego, w fałszywych badaniach finansowanych przez korporacje lub akcjonariuszy, którzy dyktują swoje „naukowe” ustalenia, w „cytatach” z anonimowych źródeł, których nie można zweryfikować, ale które podają nam „informacje”, które inżynier społeczny chce przekazać, i na niezliczone inne sposoby.

Dawniej władcy i rządy wykorzystywali żołnierzy, tajne służby i policję, aby wzmocnić swoją kontrolę nad społeczeństwem. Dzisiaj, rządzą oni poprzez manipulowanie społeczeństwem, aby wierzyło w to, w co oni chcą, aby wierzyło.

Ale nie możemy winić rządów i władców za to, że są tak manipulacyjni. My sami chcemy być manipulowani. Nikt nie chce znać prawdy, a jak na każdym rynku, nikt nie sprzeda produktu, jeśli nie ma na niego popytu. Co więcej, jeśli powiesz ludziom kłamstwo, które chcą usłyszeć i opatrzysz je etykietką „prawda”, znajdzie ono wielu nabywców.

Obecnie to, co podoba się naszemu ego, uważane jest za prawdę. To tak, jakby cała rzeczywistość była przede mną, ale cała moja uwaga jest skupiona na pudełku, w którym się znajduję. Nie widzę otaczającej mnie rzeczywistości, a jedynie pudełko.

Pudełko jest moim ego i wyświetla mi tylko to, co podoba się mojemu ego. W rezultacie myślę, że to jest rzeczywistość, ponieważ jestem skupiony tylko na pudełku i nie widzę prawdziwej rzeczywistości.

Tymczasem ci, którzy manipulują pudełkami przedstawiającymi naszą rzeczywistość, robią, co chcą. Nie czują potrzeby ukrywania swoich wad, ponieważ korupcja daje im sławę, a dzięki inżynierii społecznej wszystko może ujść im na sucho. Nie ma ucieczki, chyba że uwolnimy się z uścisku pudełka, naszego ego, które determinuje naszą percepcję.

Jest tylko jeden sposób, aby uwolnić się z pudełka: przyjąć przeciwny tryb pracy. Zamiast skupiać się na tym, co możemy otrzymać od wszystkiego, z czym się stykamy, powinniśmy skupić się na tym, co możemy dać.

Tylko wtedy, gdy skupiamy się na dawaniu, a nie na otrzymywaniu, możemy doświadczyć prawdziwej wolności – wolności od ego. Kiedy jesteśmy wolni od ego, będziemy oceniać wszystko zgodnie z jego prawdziwą naturą. Jeśli wystarczająco dużo ludzi przyjmie taki sposób myślenia, cała nasza rzeczywistość się zmieni i nie będziemy musieli ciągle walczyć, aby narzucić wszystkim nasz punkt widzenia.

Kiedy jest wojna, wszyscy przegrywają. Ale kiedy ludzie starają się wspierać i pomagać sobie nawzajem, wszyscy wygrywają. Naszym zadaniem dzisiaj jest uświadomienie sobie tej prostej prawdy i jak największej liczbie ludzi. Kiedy zrozumie wystarczająco dużo ludzi, będą oni współpracować, aby stworzyć nową rzeczywistość, w której każdy jest otoczony opieką i nikt nie jest manipulowany.

Źródło: https://bit.ly/3BWPUaC


Polityczne igrzyska olimpijskie

Międzynarodowy Komitet Olimpijski pisze na swojej stronie internetowej, że olimpijskie zawieszenie broni zostało ustanowione w starożytnej Grecji poprzez podpisanie traktatu pomiędzy trzema greckimi miastami-państwami – Elis, Pizą i Spartą – aby umożliwić bezpieczny udział w Igrzyskach Olimpijskich wszystkim sportowcom i widzom, którzy w przeciwnym razie byli ze sobą w ciągłym konflikcie. Dzisiejsze trzy supermocarstwa – USA, Chiny i Rosja – postępują dokładnie odwrotnie, wykorzystując Olimpiadę jako scenę do walki politycznej, która tylko wzmaga wrogość. Co gorsza, pomimo rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 25 października 1993 r. o przestrzeganiu olimpijskiego zawieszenia broni, reszta świata staje po stronie tej waśni.

Nawet bez oficjalnego bojkotu, jak w przypadku tegorocznych Zimowych Igrzysk Olimpijskich, wojna wciąż trwa, a sportowcy płacą za to cenę. Są oni poddawani dopingowi, cierpią z powodu częstych kontuzji i często są wykorzystywani werbalnie, fizycznie, a nawet seksualnie przez swoich trenerów. Widzowie również są nastawieni przeciwko sobie w imię dumy narodowej, co jest dokładnym przeciwieństwem ducha jedności, który powinien panować na igrzyskach olimpijskich.

W idealnej sytuacji igrzyska powinny aspirować do budowania „pokojowego i lepszego świata wychowując młodzieży poprzez sport uprawiany bez jakiejkolwiek dyskryminacji i w duchu olimpijskim, który wymaga wzajemnego zrozumienia w duchu przyjaźni, solidarności i fair play”. Dzisiejsze „igrzyska” olimpijskie nie mogłyby być dalsze od tego ducha.

Konkurencja jest wspaniała, gdy motywuje nas do doskonalenia się. Ale nie ma samodoskonalenia w byciu gotowym do zabijania się nawzajem, ponieważ jedna osoba skoczyła z drążkiem o centymetr wyżej niż jej konkurent. A co z całą kwestią definiowania płci w sporcie kobiecym? Cała koncepcja sportu stała się tak egocentryczna i wypaczona, że straciła swoją wartość.

Z tego powodu całkowicie zlikwidowałabym te zawody. Jeśli sprowadzamy wojny do igrzysk, zamiast wykorzystać je do ich zakończenia i promowania pokoju i jedności, to nie ma sensu w ogóle ich organizować.

Powinniśmy konkurować o to, kto najbardziej pomaga światu, a nie o to, kto najbardziej wykorzystuje i maltretuje innych. Czy to są wartości, które chcemy przekazać naszym dzieciom? Czy na takich ludzi chcemy, aby wyrosły? Jeśli chcemy, aby żyły w świecie, w którym będą mogły ufać innym i mieć przyjaciół, musimy przynajmniej spróbować dać im przykład jedności i wzajemnego szacunku. Następnie powinniśmy zachęcać je, aby poszły w nasze ślady. Ale jeśli olimpiada nie promuje ducha jedności, to nie powinniśmy jej organizować.

Źródło: https://bit.ly/3teo8Tb