Nie krzycz „Nie!” u progu…

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Rozum człowieka może mu podpowiadać, że ciosy, które otrzymuje od Stwórcy, przynoszą mu korzyść. Jednak żyjemy swoimi odczuciami i musimy przejść od rozumienia przez rozum do prawdziwego odczucia, że jest to rzeczywiście dla naszej korzyści. W jaki sposób odbywa się to przejście?

Odpowiedź: Odkrywasz, że Stwórca nie zsyła ci ciosów i w ogóle nie są to ciosy. Po prostu Stwórca budzi cię, ponieważ cię kocha i pragnie doprowadzić do najlepszego stanu.

Ujawniasz, że Stwórca robił to celowo, aby podnieść cię nieco nad egoizmem, w którym znajdujesz się, i nie miał innego wyboru.

Powiedzmy, że leżysz nieprzytomny i trzeba przywrócić cię do życia. Oczywiście, gdy odzyskujesz przytomność, czujesz się źle, cierpisz od ran. Przecież straciłeś przytomność, byłeś w krytycznym stanie.

Zaczynają teraz przywracać cię do życia. Cieszą się lekarze: „Pacjent odzyskał przytomność!” Jednak w zasadzie jaki to powód do radości?..  Chory krzyczy, męczy się, cierpi… Czy nie byłoby lepiej, jeśliby pozostał nieprzytomny? – Oczywiście, że nie!

Teraz rozumiesz, gdzie boli i dlaczego. Musisz tylko stworzyć w sobie prawidłowy stosunek do tych cierpień: „Boli mnie tam, gdzie nie mam prawidłowego połączenia ze Stwórcą. On budzi mnie, bo pragnie, żebym osiągnął pierwszy stopień zbliżenia z Nim – mój pierwszy stopień duchowy, stopień wzajemnej miłości. Z tego stopnia On emanuje Swój stosunek do mnie, świeci Swoim światłem. A ja odczuwam ten pierwszy duchowy stopień w jego przeróżnych przejawach jako zły stan, ponieważ moje ego nie może znieść tego stanu dawania, emanacji, miłości do bliźniego, połączenia poza mną. Odczuwam natomiast ciemność, zło, ból. Nie chcę tego!”

To prawda!  Zdaję sobie sprawę, że nie chcę tego, że jest mi źle. Taki stan daje mi Stwórca. Przez to On mi pokazuje, że jeśli postaram się teraz wznieść ponad swoje odczucia i zmienię swój stosunek do nich na taki, jaki On mi życzy i który mi pokazuje, to wtedy osiągniemy ze sobą kontakt. Właśnie o to chodzi!

A ty jakby odmawiasz: „Nie, jest mi źle! Zabierz to ode mnie! Nie potrzebuję ani cierpienia, ani nagrody!  Nic nie chcę!”

No cóż można na to poradzić, jeśli nie chcesz… Co pozostaje robić Stwórcy?

W każdym razie On ma plan co do ciebie. On rozumie, że jesteś głupcem i dlatego działa okrężną drogą: daje ci wszelkiego rodzaju cierpienia i problemy życiowe bez jakiegokolwiek odniesienia do Siebie, abyś nie rozumiał i nie czuł, że w ten sposób On cię budzi. On cię szarpie i kłuje ze wszystkich stron, organizuje nieszczęścia, kłopoty i problemy.

W ten sposób On cię męczy, a następnie daje przebudzenie, abyś sobie przypomniał o Nim: „Aha… jest Stwórca…  Może jest usprawiedliwienie dla wszystkich tych wszystkich problemów?.. Może są one dla mojego dobra?..”

Już zmieniło się twoje nastawienie do nich. Cierpienia osłabiają twój opór przeciwko działaniom Stwórcy i wtedy gotowy jesteś na większe cierpienia.

Wtedy On ponownie stawia przed tobą te same warunki pierwszego stopnia zjednoczenia z Nim i ty już inaczej się do tego odnosisz. To prawda, że nie za bardzo jest to wygodne, nie jest tak dobrze. Jest to nieprzyjemne, ale da się znieść. Zaczynasz już rozumieć, że kontakt ze Stwórcą jest wyżej niż przyjemne odczucia wewnątrz  twojego ego, że musisz się wznieść ponad swoje przyjemne zwierzęce odczucia.

Masz już swoją miarę cierpliwości, gotowość do cierpienia. I wtedy zaczynasz pracować w grupie. Już nie krzyczysz „Nie!” u progu. Wiesz, że masz grupę, odpowiednie środowisko. Widzisz, że mimo wszystko Stwórca cię nie zostawił, że jesteś z Nim związany.

Zaczynasz wykorzystywać swoje środowisko, które Stwórca zorganizował dla ciebie, jako środek dla wzniesienia ponad swoje odczucia i rozpoczęcia budowania relacji za pomocą rozumu, w oparciu o analizę „prawda i fałsz ” zamiast „gorzki i słodki”.

Są to już wyjaśnienia z poziomu człowieka zamiast wyjaśnień poziomu zwierzęcego: „W jaki sposób mam teraz zbudować swój stosunek do duchowego stopnia, tak aby wznieść się ponad swoje złe odczucia i nie postrzegać ich jako złych? Przecież nie ma innego wyjścia – te odczucia konieczne są dla mnie, abym był z Nim w kontakcie”.

Z lekcji do listu Baal ha-Sulama, 01.05.2011


Właściwy przycisk


Istnieje tylko jedna czynność, w której jesteśmy wolni i przy pomocy której możemy wyrazić swoje pragnienie. Wszystkie inne czynności zawodzą.

Powiedzmy, że chcę zrobić coś, zmienić coś, poprawić swoje życie. Mam przede mną  na ścianie tysiące przycisków, które naciskam w oczekiwaniu na zmiany w moim życiu. Przy tym próbuję zrozumieć, czy cokolwiek włączyłem. W końcu tracę kolejność, gubię się w sekwencji przycisków…

Również w naszym życiu jesteśmy zdezorientowani, mając do dyspozycji mnóstwo „przycisków”, które ledwie nadążamy naciskać. Ale kabaliści nam mówią: „Proszę się uspokoić, w ten sposób nic nie osiągniecie. Jest tylko jeden przycisk właściwy, który prowadzi do dobrego życia, a inne przyciski przynoszą tylko cierpienia.”

Po co w takim razie są one potrzebne? – Po to, abyśmy w swoich daremnych próbach stali się mądrzejsi i w swoich poszukiwaniach znaleźli właściwy przycisk. Droga ta nazywa się „drogą cierpień”.

Jednak istnieje również inna droga – „droga Tory”, na której człowiek otrzymuje instrukcję:

„Nie dotykaj wszystkich innych przycisków na ścianie, albowiem będzie tylko gorzej. Bo myśląc, że one działają, czekasz na pozytywne rezultaty. Jednak czas mija, a ty pokładasz swoje oczekiwania i nadzieje zupełnie nie w Stwórcy – jedynej sile, która działa w rzeczywistości. Oznacza to, że służysz bożkom. Ponadto, stojąc w miejscu w oczekiwaniu na lepsze, coraz bardziej oddalasz się od zadanego tempa naprawy. Każde naciśnięcie niewłaściwego przycisku i następujący po tym przestój prowadzi w konsekwencji do negatywnych skutków”.

Jakie jest rozwiązanie? – Musisz jak najszybciej znaleźć właściwy przycisk.

W swoim artykule „Wolność woli” Baal ha-Sulam wyjaśnia, że jeśli znowu i znowu będziesz wracać do tego samego przycisku i coraz mocniej będziesz go naciskać, to naprawdę odkryjesz źródło obfitości, które cię naprawi i napełni całym dobrem.

Jedynie ten przycisk uruchamia system, a wszystkie inne nie są do niczego podłączone. Naciskając je, tylko przeszkadzasz sobie, zamiast uruchomić jedyny działający mechanizm, który masz do swojej dyspozycji. Wtedy twoja  bezczynność w naturalny sposób sprowadza na ciebie nieszczęście. Przecież koła zębate systemu stale obracają się i jeśli nie wprowadzasz w ten system pozytywu, to on automatycznie cofa się do negatywu.

Dlatego tak ważne jest znalezienie właściwego przycisku wśród wszystkich innych i zmuszanie się do naciskania tylko na niego. Na tym polega cała nasza praca. Przecież każdy szuka szczęścia, a to jest właśnie szczęście.

Z lekcji do artykułu „Wolność woli”, 29.04.2011


Stwórca ma czas na czekanie, a ja nie mam

каббалист Михаэль ЛайтманGdy czujemy, że jakbyśmy wszyscy wpadali w śpiączkę i trudno nawet poruszyć ręką, trzeba zrozumieć, że to Stwórca celowo wprowadza nas w taki stan. On chce doprowadzić nas do wspólnego przebudzenia się zamiast osobistego, abyśmy się wspólnie troszczyli o siebie wzajemnie i żebym zrozumiał, że jeśli nie przebudzę innych, sam się nie przebudzę.

Ponieważ jak bardzo jestem w stanie obudzić innych – to właśnie nazywa się moim Ja. Nie moja własna osoba, nie moje ciało biologiczne, które należy do poziomu zwierzęcego, lecz to dodatkowe przebudzenie, które mogęwnieść do wspólnej sieci i które będzie nazywać się moim duchowym Ja – moim duchowym naczyniem (kli, pragnieniem).

Ta miara przebudzenia, którą wniosłem w tę sieć, potęguje pragnienie, w którym odczuwam duchowy świat. Odczuwam go nie wewnątrz siebie, lecz wewnątrz tego systemu! W sobie niczego nie poczuję.

Oznacza to, że posuwam się w kierunku tworzenia własnego duchowego naczynia.Stwórca specjalnie organizuje mi taki stan – daje poczucie, że jeśli zostanęsam, to nic nie osiągnę. On jakby mówił: „Nie wierzysz – to spróbuj! Dziesięć razy, sto razy… Ja mam czas, poczekam, aż „zajęczą synowie Izraela od tej pracy”.

Tylko wtedy, gdy wywrę  na innych odpowiednią presję i wspólne pragnienie (naczynie) zostanie przez to zainspirowane – właśnie to będzie moim pragnieniem, w którym poczuję duchowy świat – to duchowe napełnienie, które oni wszyscy otrzymali od mnie.

Z lekcji do „Nauki dziesięciu sfirot”, 27.04.2011


Wyrzeczenie w celu rozwoju

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: W materialnym życiu zwykle radzą być osobowością, wyrażać siebie, urzeczywistniać swoje aspiracje. Natomiast w życiu duchowym powinienem rozpływać się w grupie. Skąd ta sprzeczność?

Odpowiedź: Włączając się w grupę, nie anulujesz siebie, tylko otrzymujesz od przyjaciół siłę, za pomocą której masz możliwość rozwoju swojego Ja.

Gdy kropla nasienia przylepia się do ściany macicy, ona wyrzeka się siebie tylko po to, aby otrzymywać pożywienie, siły dla zapewnienia własnego rozwoju. Ale rozwija się właśnie ona, a nie ktokolwiek inny.

Tak samo ja, anulując cześć siebie, otrzymuję siłę od wyższego stopnia. Ale to nie znaczy, że ona panuje nade mną. Przeciwnie, z jej pomocą rozwijam swoje Ja. Nie anulując się przed nią, nie miałbym możliwość rozwoju, a na następnym etapie nie byłbym w stanie wzmocnić się na tyle, aby utrzymać się na ścianie macicy.

Tu połączone są ze sobą dwa przeciwieństwa. Z jednej strony anuluję się przed matką, aby nie być w jej organizmie obcym ciałem, powodującym intoksykację. Z drugiej strony przez anulowanie się przed nią otrzymuję jej krew, dzięki której rosnę sam. Wówczas rozwijają się moje geny, moje właściwości do takiego stopnia, że mogę nawet mieć płeć męską, chociaż ona jest kobietą.

Z lekcji do artykułu „Wolność woli”, 08.04.2011


Księga ksiąg

laкаббалист Михаэль ЛайтманOgólnoświatowy kongres „WE!” , New Jersey, lekcja nr 4

Istnieją książki, w których zwykli ludzie piszą o swoich odczuciach w tym świecie. Są również książki, które zostały napisane przez kabalistów, którzy osiągnęli wyższy świat i piszą o swoich odczuciach w duchowości. Te nazywane są specjalnymi, świętymi księgami.

Święty (kadosz) jest tłumaczony dosłownie jako “rozdzielone”. Świat duchowy jest całkowicie oddzielony od naszego ego. Zatem człowiek, który opisuje wyższy świat ze swojej percepcji, pisze świętą księgę – szczególną, odrębną.

Wśród wszystkich ksiąg, które zostały napisane w przeciągu całej historii przez tysiące ludzi, którzy osiągnęli świat duchowy, istnieje jedna specjalna księga. W kabalistycznych źródłach jest ona nazywana po prostu Księga, nawet bez wymieniania jej tytułu “Zohar”: „napisano w Księdze”, „czytałem w Księdze”.

Księga ta jest tak wyjątkowa, że w stosunku do niej inne książki nie są uważane za księgi. Wynika to z tego, że została ona napisana przez szczególną grupę ludzi, którzy osiągnęli wszystkie dziesięć najwyższych sfirot w Malchut świata nieskończoności. Każdy z nich odpowiadał jednej z dziesięciu sfirot w tej Malchut. Dusze ich były tak szczególne, że każda z nich pochodziła z korzenia określonej sfiry w Malchut nieskończoności.

To szczególne zgromadzenie tych dziesięciu osób miało miejsce około 2000 lat temu. Dziewięciu uczniów wraz ze swoim nauczycielem Rabbi Szimonem, odosobnili się w jaskini, w północnym Izraelu. Mieszkali w niej i wspólnie studiowali.

Jaskinia ta jest bardzo szczególnym miejscem. Wtedy gdy mój nauczyciel Rabasz i ja udawaliśmy się do miasta Tiberias, często odwiedzaliśmy tę jaskinię. Rabasz naprawdę uwielbiał tam przebywać.

Stał w niej przez kilka minut i wyglądało to tak, jakby był gdzie indziej, tak jakby opuścił swoje ciało. Jest to obszar, gdzie on łączył się z duchową siłą dziesięciu sfirot, dziesięciu dusz, które siedziały w tej jaskini, podczas gdy oni tam odkryli świat nieskończoności.

Łącząc się ze sobą, zdobyli wszystkie 125 duchowych poziomów – od naszego świata aż do świata nieskończoności. Baal ha-Sulam pisze we “Wstępie do Księgi Zohar”, że tak wysoki stopień rozpoznania duchowego poprzez grupę ludzi miał miejsce tylko raz w całej historii, ponieważ połączyli się oni i razem studiowali.

Tylko w ostatecznej naprawie (Gmar Tikkun) osiągniemy ten sam stopień, który został osiągnięty przez tą grupę i będzie to zrealizowane dzięki ich połączeniu. W swojej księdze oni pisali o tym, jak połączyli się między sobą i co wynikło z tego połączenia, kiedy to osiągnęli, co zostało ujawnione w połączeniu miedzy nimi. W tym właśnie tkwi cała siła Zoharu.

Ta księga jednoznacznie może dać nam największą siłę naprawy dla naszych dusz i dlatego ma dla nas tak ogromną wartość.

Z 4 lekcji WE! Kongresu z 01.04.2011


Wznieść się nad problemem, aby go rozwiązać

каббалист Михаэль ЛайтманŚwiatowy kongres „WE!” w New Jersey, z lekcji nr 1

Na poziomie świata materialnego możemy badać, poznawać i do pewnego stopnia kontrolować nieożywiony, roślinny i zwierzęcy poziom natury. Być może nie najlepiej, ale jednak możemy zrozumieć go i wprowadzać w nim jakieś zmiany.

Jednak nie jesteśmy w stanie kierować społeczeństwem ludzkim i ten fakt coraz wyraźniej odkrywa się nam dziś. Bezradność nasza występuje w każdej dziedzinie aktywności człowieka, mianowicie w prawidłowym wychowaniu młodego pokolenia, własnych dzieci.

Nie zastanawialiśmy się nad tym wcześniej, ale teraz stanęliśmy przed problemem, który nie jesteśmy w stanie rozwiązać: młodzież zupełnie oderwała się od nas i nic nie możemy na to poradzić.

Jeślibyśmy mogli wychować nasze dzieci na ludzi dobrych i wartościowych (chociaż sami nie wiemy, co to znaczy), to chociażby one mogłyby żyć dobrze. We wszystkich pokoleniach rodzice mieli nadzieję, że ich ciężkie życie opłaci się sukcesem ich dzieci.

Jednak doszliśmy obecnie do okresu przejściowego, w którym tak jakbyśmy przekroczyli szczyt oczekiwań i zaczęli schodzić w dół, tracąc wszelką nadzieję, że życie następnego pokolenia będzie lepsze niż nasze. Dlatego ludzie nie chcą już zakładać rodziny i mieć dzieci.

Problem nasz w istocie jest następujący: jeżeli chcemy zbudować normalne życie dla siedmiu miliardów ludzi na poziomie zwykłych, materialnych potrzeb życia codziennego, to powinniśmy wznieść się na duchowy poziom.

Znajdując się na poziomie ludzkim (4), człowiek może zarządzać niższymi od siebie poziomami: nieożywionym (1), roślinnym (2) i zwierzęcym (3). Jednak z tego poziomu nie jest w stanie sprawować kontroli nad własnym stopniem. W tym celu powinien wznieść się jeszcze wyżej – na stopień duchowy (5), z którego dopiero będzie miał możliwość zarządzania własnym poziomem ludzkim (4).

2011-04-01_rav_lesson_congress_n1_01

Z tego wynika, że problemy, z którymi borykamy się na co dzień, nie są rozwiązywalne z poziomu (4). Jeśli chcemy rozwiązywać problemy, które spotykamy w różnych dziedzinach naszego życia, mianowicie w sferze wychowania dzieci, relacji w rodzinie, w społeczeństwie, biznesu, gospodarki, ekologii, w medycynie, która nie tylko nie radzi sobie ze starymi chorobami, ale stale staje przed faktem powstawania coraz to nowych chorób i wirusów – to musimy znać korzeń, źródło ich pochodzenia. Siły, które zarządzają poziomem ludzkim (4), znajdują się wyżej tego poziomu, a to znaczy, że musimy wznieść się o stopień wyżej.

Dlatego Baal ha-Sulam cieszył się z możliwości ujawnienia mądrości kabały całemu światu, a nie pozostawienia jej tylko dla siebie i garstki zainteresowanych osób. I chociaż ta „garstka” wzrosła dzisiaj do kilku milionów osób, które codziennie biorą udział w naszych lekcjach i czytają nasze materiały, to jednak mowa jest o wszystkich ludziach na świecie.

Wkrótce dojdziemy do takiego opłakanego stanu, którego nie można nawet opisać. Bez minimalnej wiedzy o sposobie, w jaki kieruje się naszym światem ze stopnia piątego, człowiek nie będzie w stanie odnieść sukcesu w żadnej dziedzinie działalności społeczeństwa. Już dziś stosowane przez nas programy na rzecz rodziny, kraju i świata utykają w martwym punkcie i zawodzą.

A więc wiedza kabalistyczna jest nam potrzebna nie tylko po to, abyśmy się dostali do rzeczywistości duchowej, ale również w celu uniknięcia wielkich cierpień, które nas czekają. Kryzysy na wielką skalę składają się w jeden powszechny, multisystemowy kryzys, który popycha cały świat naprzód, aby osiągnął nowy, wyższy stopień rozwoju.

My, studiujący kabałę, wyróżniamy się od całego świata tym, że na czwartym poziomie otrzymaliśmy „punkt w sercu”, czyli pragnienie wzniesienia się na piąty stopień. Jesteśmy popędzani do przodu przez pozytywny bodziec, podczas gdy reszta świata jest popychana ku temu przez wielkie cierpienia, nadchodzące od tyłu. Nas wabi się „cukierkiem” – dążeniem do czegoś dobrego, a pozostali poruszają się z bezradności, pod przymusem.

2011-04-01_rav_lesson_congress_n1_02

Z pierwszej lekcji kongresu „WE!”, New Jersey, 01.04.2011


Wieczne życie znajduje się między nami

каббалист Михаэль ЛайтманOgólnoświatowy kongres „WE!”, New Jersey, lekcja nr 1

Pytanie: Czy członkowie rządu Izraela zajmują się kabałą? Jeśli tak, jak to wpływa na politykę zagraniczną?

Odpowiedź: Rząd Izraela  nie ma żadnej wiedzy na temat nauki kabały. My nawet nie próbujemy zbliżyć się do nich. Ponieważ mimo ich wysokich stanowisk i wykształcenia ich ręce spętane są takimi „kajdanami” – zobowiązaniami wobec partii, przeciwników i zwolenników – że nie są w stanie nic zrobić i zmienić.

Próbowałem rozmawiać z osobami wysoko postawionymi w innychkrajach, jednak rozumieją oni tylko metody zarządzania krajem na płaszczyźnie tego świataza pomocą pieniędzy czy siły militarnej – nie więcej. Ostatecznie są to dwie siły, które realnie działają w naszym świecie. Dlatego rządy robią, co mogą.

Należy uświadomić sobie fakt, że realizacja zjednoczenia ludzi nie może zejść z góry, od rządów. Ono musi stopniowo być przeprowadzane od dołu w wyniku zrozumienia jego konieczności przez samych ludzi.

Ludzie muszą wiedzieć, że warto łączyć się, ponieważ tylko w ten sposób mogą osiągnąć miłość i ciepło, pewność i bezpieczeństwo, uporządkowane, pomyślne i spokojne życie, dobre stosunki między sobą i dziećmi, życie bez chorób i ekologicznych ciosów.

Ponadto, prawidłowe połączenie zapewni nam osiągnięcie wiecznego życia, albowiem wyjdziemy poza granice postrzegania rzeczywistości przez pryzmat naszego pragnienia egoistycznego, którego celem jest pochłonięcie w siebie wszystkiego.

W integralnym systemie związek między ludźmi polega na tym, że każdy otrzymuje i przekazuje dalej innemu, a tamten następnemu itd. Tworzy się zamknięte koło, w którym wszyscy doświadczają wiecznego przepływu życia – nie w ciałach fizycznych, lecz w relacjach między sobą.

2011-04-01 rav_lesson_congress_n1_pic14 (1)

Od każdego pozostaje tylko duchowa iskra – „punkt w sercu” i zależność między tymi punktami. W konsekwencji, gdy ciała umierają, nie odczuwamy ich śmierci, bo do tego czasu już wznieśliśmy się na stopień duchowy (5).

Jeśli znajduję się na nieożywionym poziomie (1), to nic nie czuję. Istniejąc na poziomie roślinnym (2), nie czuję poziomu nieożywionego (1) jako należącego do mnie i sprawiającego mi ból. Tylko żywię się od niego. Na poziomie zwierzęcym (3) wykorzystuję roślinny i nieożywiony poziom.  Podtrzymują one moje istnienie.

2011-04-01 rav_lesson_congress_n1_02

Gdy znajduję się na stopniu człowieka (4), to wykorzystuję wszystkie poziomy. Mogę obcinać sobie paznokcie i włosy – mój roślinny poziom, nie odczuwając przy tym bólu. Dlaczego? Ponieważ włosy i paznokcie należą do niższego poziomu, roślinnego (2), a ciało do wyższego, zwierzęcego (3). Dlatego mogę obcinać sobie włosy i paznokcie – roślinny poziom we mnie – i nie odczuwać ani bólu, ani utraty.

Tak samo jest, kiedy wznosimy się na stopień duchowy (5). Nawet gdy umiera moje ciało, nie czuję w tym żadnej straty, ponieważ dzięki połączeniu ze wszystkimi punktami w sercu już uzyskałem połączenie z systemem, który znajduje się powyżej ciała.

Rabasz mówił, że człowiek, który osiągnął duchowość, odczuwa uwolnienie od swego ciała tak, jakby na koniec dnia rzucił swoją koszulę do prania. Miejmy nadzieję, że dojdziemy do tego…

Z pierwszej lekcji kongresu „WE!”, New Jersey, 01.04.2011


Na początku sławnych czynów

каббалист Михаэль ЛайтманŚwiatowy kongres „WE!” w New Jersey, z lekcji nr 1

Przejawiająca się dzisiaj tendencja rozwoju była znana kabalistom już dziesiątki, setki, a nawet tysiące lat temu. Mówili oni o naszej epoce jako przejściowej na podstawie dokładnych obliczeń w oparciu o ogólne prawa natury.

Na przestrzeni całej naszej historii rozwijaliśmy się pod wpływem siły, która popychała nas do przodu „za pomocą kija”. Jednocześnie z nieustannym wzrostem egoizmu zamienialiśmy się sami od procesu do procesu, od formacji do formacji. Te zmiany zachodziły w społeczeństwie, w życiu rodzinnym, w wychowaniu dzieci, w kulturze itd.

Posuwaliśmy się naprzód przy pomocy tylko jednej negatywnej siły, co dało kabalistom możliwość obliczenia czasu, który zajmie ludzkości, by dojść do takiego stanu, kiedy poczuje potrzebę wzniesienia się na nowy poziom, na którym nasz dalszy rozwój będzie przebiegał już nie pod wpływem egoizmu, lecz siły powszechnej jedności, miłości.

Obliczenia wskazały na koniec 20 wieku, na 1995 rok. Od tamtego czasu ludzkości będzie ujawniona kabała, metoda naprawy człowieka, jego egoizmu. Ona pozwoli ludzkości zjednoczyć się w jedną spójną, integralną całość.

2011-04-01_rav_lesson_congress_n1_03

Znajdujemy się obecnie na początku tego procesu, który będzie trwał dalej. Ci, którzy jako dar z góry otrzymali „punkt w sercu”, dążenie do duchowości, powinni zwracać się do całego świata z wyjaśnieniem zachodzących w nim procesów, tym samym realizując swoje przeznaczenie, uzasadniając ten bodziec, który otrzymali, i prowadząc ludzkość do nowego, wyższego stanu – na nowy, duchowy stopień rozwoju.

Jest to szczególny stopień. Ciało, którego części są rozdrobnione, a nawet przeciwstawne do siebie, czuje się chore. Ale gdy te części zaczynają łączyć się ze sobą, współpracując w harmonii, to wtedy ciało czuje nie chorobę, lecz życie wyższego rzędu.

Tak samo my, znajdując się w swoim ciele zwierzęcym, będziemy odczuwać siebie na poziomie człowieka. Ciało, które należy do poziomu zwierzęcego, zawiera w sobie coś szczególnego, co wznosi go na wyższy poziom.

Znajdujemy się obecnie w takim okresie swojego rozwoju, kiedy mamy możliwość poczucia życia wyższego rzędu niż obecnie, jeśli zaczniemy łączyć się ze sobą w harmonii. To jest właśnie życie duchowe.

Aby ją osiągnąć, powinniśmy pracować nad tym w grupie. Powierzono to przede wszystkim nam. Naszym obowiązkiem jest doprowadzenie także całego świata do tego stanu, co pozwoli zredukować te ogromne cierpienia, które czekają ludzkość, jeśli będziemy dalej rozwijać się tak, jak dotychczas – „za pomocą kija”. Już widzimy, że problemy i nieszczęścia ludzkości stają się coraz bardziej nieoczekiwane i niebezpieczne.

Z pierwszej lekcji kongresu „WE!”, New Jersey, 01.04.2011


Pożegnanie ze starym światem

каббалист Михаэль ЛайтманMaterialny rozwój człowieka obecnie zatrzymuje się i zwalnia miejsce dla nowego etapu.

Dzisiaj wszystkie sfery naszego życia przesiąknięte są rozpaczą. Zmierzamy ku temu, że nie wiemy, co będzie z naszymi dziećmi. Przecież urodziliśmy je, aby były szczęśliwe. Jednak niczego podobnego nie obserwujemy.

Po co zaprzęgać się człowiekowi w kierat rodziny, jeżeli nie zapowiada to zmian na lepsze? Po co obarczać się tak dużym ciężarem tak po prostu?

Przywiązanie do konkretnego miejsca zamieszkania i nawet do konkretnego kraju też odchodzi w przeszłość. Człowiek po prostu chce lepszego życia i gotowy jest udać się tam, gdzie jest taka możliwość.

W ten sposób usuwamy wszystkie granice, łamiemy wszelkie ograniczenia, zrywamy wszystkie dotychczasowe  ramy, w których rozwijaliśmy się przez tysiące lat.

Wcześniej człowiekowi było jasne, że należy do pewnego narodu, odnosi się do konkretnego miejsca, do konkretnej kultury, przywiązany jest do rodziny, do dzieci i rodziców – do wszystkiego, co stanowiło podstawę życia w dawnych czasach. Z pokolenia na pokolenie ojcowie uczyli dzieci swojego zawodu: syn kowala z czasem też stawał się kowalem, a syn pasterza – pasterzem. Młody człowiek od samego początku wiedział, że poślubi dziewczynę z jednego z sąsiednich gospodarstw lub okolicznych wiosek. Całe życie upływało według tych reguł.

Ale dzisiaj wszystko się zmieniło i to zjawisko nie jest przejściowe. Na całym świecie ludzie odstępują od dawnych kanonów. Nasz egoizm, nasze wewnętrzne pragnienie, nasza świadomość transformuje się bardzo szybko, gwałtownie. Ale w co? Sami tego nie wiemy.

Pragnienie przyjemności jest bodźcem, który nadaje nam kierunek postępowania, usuwając przy tym wszystkie granice i mury, które trzymały nas w ogólnie przyjętych ramach. W naszych czasach nie pozostaje nic powszechnie przyjętego, oczywistego. Wszystko jest zmienne i nietrwałe. To, co teraz jest dla mnie korzystne, uważam za prawidłowe.

Człowiek wzniósł się ponad ograniczenia, w których żył na przestrzeni całej historii. Jednak nie uświadamiamy sobie skali zachodzących w nas zmian. Granice zostały wymazane, a ludzie gotowi są czuć się w każdym kraju jak w domu. Czy tego chcemy czy nie, ziemia staje się wspólnym terytorium. Chociaż jesteśmy dopiero na początku nowego „trendu”, to jednak jest on już nieodwracalny.

Jednocześnie z tym procesem ujawnia się nam nowy rodzaj pustki, której wcześniej nie doświadczaliśmy. Gdzie byśmy nie mieszkali i co byśmy nie robili, nie jesteśmy w stanie czymkolwiek tej pustki wypełnić. Wznoszenie się ponad przestarzałe ograniczenia oraz gotowość do nowych form rozwoju mimo wszystko nie zapewnia nam napełnienia naszego zwiększonego pragnienia, dzięki któremu właśnie wznieśliśmy się ponad stary świat i znaleźliśmy w wirze zmian. To pragnienie wymaga od nas takiego ogromnego napełnienia, którego nigdzie w tym świecie nie jesteśmy w stanie znaleźć.

Ludzkość znajduje się w krytycznej sytuacji. Albo ona znajdzie nową formę napełnienia się, albo będzie musiała zaspakajać swoje narastające pragnienia alkoholem, narkotykami, antydepresantami itp., co właściwie już się dzieje w narastającej skali. Jednak nie jest to wyjście z sytuacji i dlatego wcześniej czy później zrozumiemy, że nastał czas, aby zamienić materialne napełnienie duchowym. Lepiej, aby to się stało wcześniej

Z lekcji na temat „Zasady globalnego wychowania”, 23.03.2011


Wyjście ze zwodniczego kłamstwa

каббалист Михаэль ЛайтманZa każdym słowem lub sformułowaniem w Zoharze musimy próbować rozpoznać formy połączenia pomiędzy ludźmi i jego środowiska. W istocie jest to, co opisuje księga Zohar.
W rzeczywistości nie istnieje nic poza formami połączenia między człowiekiem i tymi, co go otaczaja.

Nawet teraz, gdy widzę przed sobą różnych ludzi, ściany tego pomieszczenia albo słyszę odgłosy, które pochodzą z zewnątrz, wszystko to są to różne formy połączenia między nami.
Nie istnieje nic poza siłami łączącymi nas – siłami pragnień, które w taki sposób przedstawiają się w mojej ziemskiej percepcji rzeczywistość.

Tak samo jeśli postaramy się, zaczniemy wyobrażać sobie inne formy naszego połączenia, inne siły które działają nie w otrzymywaniu lecz w dawaniu, emanacji pomiędzy nami. Wówczas rozpoznamy, iż w rzeczywistości nigdy nie istniało między nami egoistyczne połączenie.

Odczuwaliśmy je jakby we śnie, aby na podstawie tego iluzorycznego połączenia, które jest przeciwstawne prawdziwemu, rozpoznać jedność, która istnieje jako jedyna w odróżnieniu do zwodniczego kłamstwa – pragnienia rozkoszowania się w całej jego mocy.

Ostatecznie pragnienie to istnieje tylko po to, byśmy zamienili je na pragnienie obdarzania, emanacji. Stwórca wspiera to w tej sztucznej formie, ale nie posiada to w swojej istocie żadnej prawdziwej esencji, ponieważ w świecie istnieje tylko jedna siła, siła emanacji.

Dlatego Zohar opisuje nam wszelkie warianty siły obdarzania, które odkrywamy w tych różnych formach, jak również przeciwstawne im siły otrzymywania, na podstawie których ujawniają się siły emanacji, w procesie wewnętrznej walki człowieka.

To jest jedyne o czym powinniśmy myśleć kiedy czytamy księgę Zohar starając się, żeby ujawnienie tych duchowych stopni pomogło nam odkryć je w sobie, tak aby stały się naszą częścią.

Z drugiej części codziennej lekcji kabały, „Zohar“, 23.03.2011