Duchowy wzmacniacz

Zohar opisuje nasze położenie z wysokości 125 stopnia – świata nieskończoności, połączenia, naszej całkowitej naprawy, kiedy osiągamy podobieństwo właściwości ze Stwórcą.

Dlatego w jakiejkolwiek przeciwstawności i oddaleniu od tego doskonałego stanu byśmy się nie znajdowali, bez jakiegokolwiek punktu oparcia w nim, nawet w najmniejszym stopniu – to właśnie z tej odwrotnej pozycji, w miarę naszych starań osiągnięcia doskonałości, siła naszego nacisku staje się największa. Wszak odległość w tym przypadku pracuje na naszą korzyść.

Nie ja stworzyłem tę przeciwstawność, lecz Ten, którego pragnę osiągnąć. Dlatego, pomimo tej maksymalnej odległości, jeden gram wysiłku, który włożę, żeby połączyć się ze Stwórcą, jest pomnożony przez 125 stopni. Czyli w moich wysiłkach te stopnie działają na moją korzyść.

Dokładnie tak samo jest, kiedy krzyczy noworodek, wszyscy martwią się tylko o niego. A jeśli płacze dwu lub trzyletnie dziecko, dorośli już nie specjalnie zwracają na to uwagę.

Właśnie maksymalna odległość działa tak, że wysiłek, który człowiek wkłada, powiela się na drugim końcu drabiny.

Dlatego musimy przywiązywać wagę do naszego rozwoju i ze wszystkich sił pragnąć osiągnięcia stanu końcowego( Gmar Tikkun) . Wówczas nasze wysiłki rzeczywiście będą wielkie.

Z lekcji do księgi Zohar, 05.07.2011


Ludzkość ma na kim się oprzeć…

каббалист Михаэль ЛайтманTak jak w życiu poszczególnej osoby występuje wzrost egoizmu, a potem następuje punkt jego przechylenia i osoba ta przychodzi do kabały, aby pracować nad sobą, tak samo w życiu całego społeczeństwa zachodzi proces wzrostu egoizmu, aż do punktu jego  przechylenia, co ma miejsce w obecnych czasach. I teraz społeczeństwo powinno przystąpić do naprawy siebie zgodnie z tą samą zasadą „podobieństwa ogółu i szczegółu”, tak jak i w przypadku poszczególnej osoby.

Dlatego też od zrozumienia metody osobistej naprawy możemy przejść bezpośrednio do metody ogólnej naprawy całego społeczeństwa, które już przeszło przez okres rozwoju wspólnego egoizmu i teraz, zgodnie z zasadą „Ja stworzyłem egoizm i dałem metodę jego naprawy” (Barati jecer ra, barati Tora tawlin), zaczyna odczuwać to zło „jecer ra”. Będzie ono następnie wymagać metody naprawy tego zła (Tora tawlin), która będzie realizowana albo przez cierpienia, albo poprzez rozpowszechnianie kabały, albo obu razem.

W czasach obecnych cała ludzkość dochodzi już do uświadamia sobie zła egoizmu. Jej droga podobna jest do drogi każdej osoby, która osobiście przychodzi do uświadomienia sobie zła, zgodnie z regułą, że „ogół i szczegół są podobne” (Klal i prat szawim). Czyli szczegół – poszczególna osoba jest podobny do ogółu – społeczeństwa, ponieważ ogół przedstawia sobą jednego człowieka, jedno stworzenie, jedną stworzoną istotę.

Dlatego każda część tego stworzenia i samo stworzenie w całości przechodzi tę samą drogę.  A zatem osoba, która osobiście przeszła etapy naprawy, dostrzega z własnego doświadczenia drogę, którą musi przejść ludzkość, aby dojść do uświadomienia sobie zła, naprawić je i dążyć do objawienia Stwórcy.

Ale czy ludzkość będzie w stanie usłyszeć to, co mówią ci, którzy wiedzą to z własnego doświadczenia?..


Mój dodatek do królewskiej uczty

каббалист Михаэль ЛайтманBaal ha-Sulam „Wolność woli”:Gdy człowiek uzyskuje intencję altruistyczną i sprawia przyjemność Stwórcy, wówczas, przyoblekając się w tę przyjemność, otrzymuje absolutną wieczność, podobnie do Stwórcy, i tym samym zdobywa wolność od anioła śmierci.”

Nic nie znika, nic nie umiera i się nie rodzi, nie ma nic nowego w niczym – oprócz tego, w jaki sposób używamy światło i naczynie. Stworzenie chce jedynie dodać swój stosunek  do tej kwestii,swój sposób użycia światła i naczynia – dwóch podstaw, z których został stworzony świat przez Stwórcę. Stworzenie chce zarządzać nimiza pomocą dwóch „lejc”: po lewej stronie – naczynie, a po prawej – światło. Stosując je razem, ono staje się podobne do Stwórcy, czyli znajduje się w linii środkowej. To właśnie jest jego „dodatkiem”.

Do tego celu skierowany jest cały rozwój stworzenia. Przede wszystkim musi ono wziąć w ręce te „lejce”, czyli wznieść się ponad pragnienie otrzymywania i ponad światło, rezygnując z używania ich w sposób egoistyczny i pragnąć przejść do innego sposobu. A poza tym, musi jeszcze zrozumieć, w jaki sposób może uzyskać swoje własne, samodzielne podejście.

Następnie, po osiągnięciu do pewnego stopnia tego podejścia, stworzenie zaczyna realizować swoją nową formę, stosując ją do pragnienia i decydując za każdym razem, jaką część pragnienia będzie teraz używać, ile światła będzie na to potrzebować  i jak może wpuścić światło w pragnienie.

Podobne to jest do gościa, który  bierze trochę z poczęstunku, pragnąc tylko, aby w ten sposób zrobić przyjemność gospodarzowi. Sama przyjemność nie jest od niego zależna. Kuszące potrawy, którymi nakryty jest stół, również nie są jego wyborem. Takimi są one postrzegane przez jego pragnienie, taki jest wzajemny związek pomiędzy pragnieniem a światłem.

Człowiek jedynie ustala, z jaką intencją będzie wpuszczał w siebie przyjemność, co chce dodać tym działaniem. On buduje swój stosunek tak do naczyń, jak i do przyjemności, a w rezultacie do Gospodarza – Stwórcy, od którego pochodzą te dwie linie: linia naczynia (pragnienia) i linia światła (napełnienia).

A zatem, naszym „dodatkiem” jest intencja. Dlatego też cała kabała jest w istocie nauką o intencji. Ona pokazuje, jak musimy budować intencję w imię oddawania Stwórcy. I jeżeli rzeczywiście zaczynamy oddawać Jemu, to budujemy w sobie obraz Dającego, taki sam, jak On.

Taka jest nasza droga i na tej drodze  nic się nie zmienia: ani naczynia, ani światła. Cały nasz rozwój polega na tym, w jaki sposób je używamy. Człowiek (Adam) – to osoba, która samodzielnie decyduje, w jaki sposób chce używać te dwa pierwiastki w sobie. Nasz stosunek, nasza intencja, nasza niezależność – są to czynniki, które ostatecznie nadają nam formę człowieka, który jest podobny do Stwórcy.

Z lekcji do artykułu „Wolność woli”, 08.07.2011


Trasa bez drogowskazów

каббалист Михаэль ЛайтманNasz problem polega na tym, że nie rozumiemy, jak daleko jesteśmy od emanacji, właściwości obdarzania. Każde nasze małe działanie zbliża nas jeszcze ojeden mały kroczek do celu. W ten sposób poruszamy się po tej drodze powoli, milimetr po milimetrze, bez żadnej możliwości przeskoczenia przez którykolwiek z nich.

Każdy milimetr tej drogi odpowiada swojemu reszimo (duchowy gen informacyjny), które musimy zrealizować i dopiero po jego realizacji będziemy mieć możliwość przejścia do następnego milimetra.

Obecnie droga ta jest przed nami ukryta. Na przykład podczas tego posiłku posuniemy się o 20-30 mm lub reszimot. To jest bardzo dużo, ale nikt tego nie poczuje. Będziemy w ten sposób posuwać się do przodu, aż dojdziemy do wejścia w świat duchowy. Dopiero wtedy to poczujemy.

A tymczasem tak jakbyśmy jechali powiedzmy do Madrytu po autostradzie bez drogowskazów i nie wiemy, ile jeszcze czasu mamy jechać. Zanim zobaczymy Madryt, dla nas każdy metr tej drogi jest jednakowy. Wydaje się nam, że nic się nie dzieje na całej tej drodze – ciągle ta sama autostrada, to same pole i drzewa wokół…

Nawet nie wiemy, jak wiele maleńkich działań wykonujemy w każdej sekundzie tej drogi, które wszystkie sumują się razem, tworząc nasz postęp. Nieprzypadkowo nie ma drogowskazów i słupków kilometrowych na tej autostradzie naszego postępu. Celem tego jest, abyśmy się nauczyli czerpać przyjemność od samej drogi. Jeżeli dążyszdo emanacji, to nawet w ciemności musisz odczuwać przyjemność. W przeciwnym razie, jakby żądasz zapłaty.

A zatem, nie trzeba czekać na koniec drogi. I w ogóle nie ma końca drogi. Kończy się ona dopiero wtedy, gdy zdecydujesz: „Nie muszę nigdzie dojść. Jest mi dobrze z tym, co mam – pragnę tylko, abym mógł odczuwać przyjemność w obdarzaniu”. Gdy przestaniesz domagać się nagrody – otrzymasz ją. I to właśnie oznacza, że osiągnąłeś cel.

Z rozmowy podczas posiłku w Madrycie, 03.06.2011


Dar dla złamanego serca

каббалист Михаэль ЛайтманCzłowiek nie jest w stanie zrozumieć, co to jest intencja „w celu obdarzania” (liszma), ponieważ nasza natura jest inna, przeciwstawna obdarzaniu. Jest ona pragnieniem rozkoszowania się. A to, co w naszym świecie wydaje się nam być obdarzaniem, jest po prostu jeszcze jedną formą egoizmu, który udaje obdarzającego, aby poprzez dawanie innemu w pośredni sposób otrzymać jeszcze więcej od niego.

Dlatego nie rozumiemy istoty „liszma” – czystego obdarzania, bez jakiejkolwiek korzyści dla samego siebie. Baal HaSulam pisze w księdze „Szamati”, artykule „Liszma oznacza przebudzenie z góry…”, że „[…] ludzki umysł nie jest w stanie zrozumieć, jak może się wydarzyć w naszym świecie coś takiego”.

Dlatego, gdy człowiek naprawdę pracuje nad tym, aby osiągnąć emanację, obdarzanie, to zaczyna rozumieć, jak nierealny jest ten jego cel. Przecież jak to jest możliwe, żeby przestał myśleć o samym sobie i żeby powstała w nim jakakolwiek myśl, jakiekolwiek działanie, pragnienie skierowane „na zewnątrz”, bez oglądania się na własne korzyści?

Przecież wszystko, co się dzieje, daje człowiekowi do zrozumienia, że cała jego praca i nagrody muszą być ze względu na niego – inaczej nie będzie mógł zrobić żadnego ruchu. I dlatego liszma to jest światło z góry. I jedynie osoba, która go odczuwa – czyli otrzymuje z góry – może zrozumieć, że teraz otrzymała. A przed tym nie ma żadnego pojęcia, nawet najmniejszego zrozumienia i odczucia, co to jest emanacja, „liszma”.

Dlatego powiedziano: „Spróbujcie i upewnijcie się, jaki wspaniały jest Stwórca”. Czyli najpierw należy „spróbować” – otrzymać w odczuciach i dopiero wtedy będziesz w stanie zrozumieć.

Po co w takim razie się wysilać i starać się wykonywać rady kabalistów, jeżeli nic nie pomoże, dopóki Stwórca nie da nam innej natury? Nie byłoby łatwiej poczekać, aż ją otrzymamy?

Odpowiedź zawarta jest w tym, co zostało powiedziane przez mędrców: „Nie ty masz zakończyć tę pracę, ale nie wolno ci również z niej zrezygnować”. To znaczy, że spoczywa na człowieku obowiązek, aby przyłożyć maksymalny wysiłek z dołu, to co nazywa się modlitwą. Ponieważ modlitwą nazywa się brak, bez doznania którego niemożliwe jest napełnienie. Musimy uzyskać odpowiednie pragnienie dla napełnienia go właściwością emanacji.

Ale jak możemy prosić o coś, czego zupełnienie nie znamy i co w nas nie istnieje, nigdy tego nie próbowaliśmy i nigdy nie potrzebowaliśmy? Wynika z tego, że praca człowieka w celu otrzymania od Stwórcy właściwości liszma potrzebna jest tylko po to, aby uzyskać brak i pragnienie, jednak napełnienie nigdy nie zależy od człowieka, lecz jest darem od Stwórcy.

Jednak modlitwa powinna być pełna, z głębi serca, kiedy człowiek jest absolutnie pewien, że nie ma nikogo na świecie, z wyjątkiem samego Stwórcy, kto mógłby mu pomóc. To znaczy powinieneś włożyć wszystko, co masz, dojść do złamanego serca, nic nie otrzymać i dopiero wtedy wreszcie usłyszysz w głębi swojego złamanego serca, wewnątrz twojej rozpaczy, po całkowitym wysiłku, że jedynie Stwórca może ci pomóc.

Wówczas Stwórca słyszy twoją modlitwę.

Popatrz, jak wiele wysiłku trzeba włożyć i tak wiele rozczarowań trzeba doświadczyć, aby przejść z jednego stanu do następnego, w których będę coraz bardziej uświadamiać sobie, że nie mogę, nie jestem w stanie, nie chce! A więc schodzę stopień po stopniu, przenikając coraz głębiej w serce, dopóki nie osiągnę prawdziwej modlitwy.

Z lekcji do artykułu z księgi Szamati, 05.07.2011


O korzyści duchowego wstydu

каббалист Михаэль ЛайтманWe „Wprowadzeniu do nauki Kabały”, Baal HaSulam opowiada swoją słynną przypowieść o gościu i Gospodarzu, która jest przykładem odzwierciedlającym relację człowieka ze Stwórcą. W tej przypowieści Gospodarz przyjmuje gościa jako swojego najbliższego przyjaciela i pragnie dać mu wszystko bez zamiaru otrzymania czegokolwiek w zamian, a jedynie ze względu na swoją miłość.

On rozkoszuje się tym, że częstuje gościa, cieszy się z tego powodu  i nie oczekuje żadnej rekompensaty, ponieważ kierowany jest przez prawo miłości. Wręcz przeciwnie, odmowa gościa bardzo  zmartwiłaby Gospodarza, bo ma On wielkie pragnienie napełnić gościa – swojego przyjaciela, całym dobrem.

I jeśli gość czuje pewien dyskomfort, to odczucie to nie pochodzi bezpośrednio od Gospodarza, lecz powstaje mimowolnie z samego tego stanu, że był on pusty, a teraz ktoś dał mu napełnienie. Wewnątrz tego  napełnienia jest coś haniebnego, niezasłużonego – brak własnego udziału i wysiłku, co właśnie powoduje w gościu odczucie wstydu.

W tym poczuciu wstydu gość odkrywa, czego mu brakuje. Zaczyna myśleć tak: „Gospodarz daje, a ja otrzymuję. Jako otrzymujący doznaję wstydu, a w dającym nie ma tego odczucia wstydu. W tym jest różnica miedzy dającym a otrzymującym! Gospodarz się nie wstydzi, bo daje, ale ja nie jestem na to zdolny. Gdybym mógł obdarzać tak jak On, to ja też nie odczuwałbym wstydu, co więcej, byłbym zaszczycony!

Gospodarz nie czuje nic zaszczytnego w tym, że mi daje, ponieważ emanacja jest dla Niego właściwością naturalną i On kocha zgodnie ze swoją naturą. Dlatego też nie jest dumny z tego, że daje, emanuje. Przeciwnie, napełnia tym swoje pragnienie.

A jeżelija będę oddawać, to przyniesie to mi zaszczyt, a nie wstyd. Dlatego też wstyd, którego teraz doświadczam, jest dla mnie korzystny, bo oprócz wysokiej pozycji dającego zapewni mi poczucie przeciwnego stanu zaszczytu i szacunku do siebie.”

Całe to zrozumienie przychodzi do otrzymującego w wyniku wstydu, dzięki któremu zaczyna zastanawiać się nad tym, dlaczego i w jaki sposób musi wykonywać niezbędne działania, tak aby nie tylko ugasić poczucie wstydu, ale również osiągnąć stopień dającego. Nie wystarczy tu po prostuosiągnąć właściwość emanacji, trzeba osiągnąć miłość! „I niech ten wstyd spowoduje we mnie nienawiść, którą następnie zamienię na miłość. I wtedy naprawdę osiągnę status Stwórcy.

Cała ta miłość, którą On posiada z natury, będzie dla mnie ogromnym nabyciem, które sam osiągnąłem i na to zapracowałem. I dlatego zaczynam kochać ten wstyd i doceniać go! Przecież dzięki niemu, dzięki całej głębi tego wstydu zaczynam odczuwać nienawiść, a z tej nienawiści dojdę do miłości.”

Do takiego wniosku dochodzi stworzenie w wyniku całego łańcucha wewnętrznych wyjaśnień.

Z lekcji do „Wprowadzenie do nauki Kabały” (Pticha), 27.06.2011


Finansowa wieża Babel

Opinia (profesor R. Matthews prezydent Międzynarodowej Ligi Zarządzania Strategicznego): W biblijnej historii mieszkańcy Babilonu próbowali stworzyć konsumpcyjnie zorientowaną wieżę, która miała sięgać aż do nieba. Projekt ten nie powiódł się a kiedy wieża została zburzona, ludzie stracili zdolność rozumienia siebie nawzajem.

Podsumowanie: Światowa gospodarka stoi w obliczu najgłębszej depresji od czasów Wielkiego Kryzysu: nadmierne zadłużenie, potrzeba stałego wzrostu popytu, brak zrozumienia, że ​​sektor finansowy jest jak ruletka w kasynie, a nowoczesny model biznesu opierający się na chciwości jest niestabilny.

Światowa gospodarka jest w stanie upadłości: długi przekraczają płynność finansową o 100%. Bankructwo państw jest nieuniknione i będzie miało wpływ na sytuację geopolityczną. Zaostrzą się różnice zdań, nacjonalizm i terroryzm. Próby przeciwdziałania zmianom nastrojów, będą zawodzić. Z drugiej strony, kryzys może być inspirujący i przyczynić się do otwarcia i rozwoju nowych sposobów bytu.

Wprowadzenie: Zgodnie z biblijną historią, Babilończycy zaczęli budować wieżę, która pozwoliłaby im dotrzeć do nieba. Wieża zawaliła się a oni stracili zdolność do komunikowania się miedzy sobą: przestali mówić tym samym językiem.

W ciągu ostatnich 20 lat próbowaliśmy zbudować wieżę Babel w oparciu o konsumpcyjne interesy. Została ona zbudowana z długów i zapadła się pod sobie, dokładnie tak jak zaufanie w stabilność światowych finansów.

Finansowa Wieża Babel została zbudowana z fikcyjnych funduszy kapitałowych, które posiadały tylko spekulacyjną wartość. Wieża musiała się zawalić a język komunikacji został utracony – finansowy język nieoczekiwanie zaczął wyrażać sobą tylko puste obietnice.

Zburzenie wieży Babel. Chociaż kryzys wydaje się brać swój początek w sektorze finansowym, jego korzenie sięgają znacznie głębiej. Niepohamowana pogoń za przewagą konkurencyjną doprowadziła do ogromnej ilości i różnorodności towarów i usług. Maklerzy widzą potrzebę w stałym tworzeniu popytu.

Tymczasem ekonomiści ignorowali popyt i koncentrowali się na zwiększaniu podaży. W ciągu ostatnich 20 lat maniakalne poszukiwanie przez firmy przewagi konkurencyjnej doprowadziły poprzez spekulacje do powstania długów .

Ta wieża Babel została zbudowana na iluzorycznej bazie aktywów kapitałowych, które miały swoją wartość tylko tak długo, jak sami okłamywaliśmy się odnośnie ich wartości.

Prędzej czy później ta wieża była skazana na upadek a krytyczny moment musiał nastąpić – został utracony miedzy nami język komunikacji. Wykonawcy, dostawcy i menedżerowie wieży przestali ostatecznie komunikować się miedzy sobą, bo przestali wierzyć w to, że będące w obrocie aktywa posiadają jeszcze jakąś wartość.

Punkt krytyczny lub przejście na nowy poziom. Jakie są pozytywne skutki kryzysu? Osiągnęliśmy punkt krytyczny (fazę przejścia), w którym są możliwie wszelkiego rodzaju zmiany.

Spadek intensywności obecnego kryzysu może zostać osiągnięty jedynie poprzez współpracę międzynarodową, a nie przez pogoń za przewagąkonkurencyjną.

Dobrobyt posiada ogromne zalety, gdy jest rozłożony równomiernie. Nowoczesna finansowa wieża, podobnie jak jej biblijny pierwowzór, uosabia głupią próbę pominięcia podstawowych aspektów życia, jak również definiuje nadzieję na całkowicie materialistyczne przedsięwzięcia.

Budowa wieży była grą hazardową o bardzo wysoką stawkę. Gra z minusową stawką, w której wygrana była ogromna, jednak o wiele niższa, niż szkody wyrządzone społeczeństwu, które będzie cierpieć przez kolejne lata.

Nowe drogi istnienia. Wzrost bogactwa opiera się na różnicy między naukowym i duchowym rozwojem człowieka. Poza błędnym zrozumieniem bogactwa, duchowość (właściwość obdarowywania i miłości) zaczęła byćmylona z mistycyzmem i przesądami. Upadek nowoczesnej finansowej Wieży Babel jest sygnałem dla nowego zrozumienia istnienia. Praca nad tą problematyką jest głównym celem Międzynarodowej Ligi Strategicznego Zarządzania.


Rozmowa człowieka z kamieniem

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: W Torze opowiada się o historii wędrówki narodu Izraela po pustyni, podczas której zagrażała mu śmierć z braku wody. Wtedy Mojżesz zwrócił się do Stwórcy o pomoc. Stwórca nakazał Mojżeszowi, aby poszedł  i porozmawiał ze skałą w obecności całego ludu, aby dała im wodę.

Jednak zamiast mówić do skały Mojżesz uderzył w nią swoją laską – i stamtąd wypłynęły „wody niezgody”, nazwane tak z powodu  nieposłuszeństwa wobec Stwórcy.

Dlaczego Mojżesz, który był przywódcą całego narodu, nie spełnił nakazu Stwórcy?

Odpowiedź: Skała oznacza ziemię, Malchut, czyli pragnienie rozkoszowania się, które musimy naprawić, aby używać je w celu obdarowywania innych. Ta naprawa może być w formie „uderzenia” lub „rozmowy”, w zależności od stopnia. W takiej formie można wydobyć z niej działanie obdarzania – wypływającą stamtąd wodę.

Woda – jest to siła, która ożywia pragnienie rozkoszowania się i przemienia je w pragnienie otrzymywania w celu obdarzania.

Jeśli „mówisz” do skały, do Malchut, czyli włączasz się w nią na poziomie człowieka, „mówiącego”, na stopniu Biny – to wydobywasz  stamtąd wodę niosącą życie, właściwość obdarzania, miłosierdzie (Chasadim).

A jeżeli uderzasz w nią, to wydobywasz „wody niezgody”. I choć jest to woda, która jest symbolem Biny, obdarowywania, jednak jest niedobra (niosąca w sobie siłę Gwurot) – okazała się być pod władzą Malchut. W ten sposób powstają wszystkie tajfuny, powodzie, tsunami, które są odzwierciedleniem siły Biny kierowanej przez Malchut.

Pojęcie „naród” oznacza wszystkie poszczególne pragnienia, a Mojżesz – to najwyższa właściwość, która ma możliwość otrzymania wody Biny, wznosząc do niej Malchut – pragnienie rozkoszowania się.

Jednak Mojżesz widzi, że brakuje mu sił, aby się wznieść ze stanu, w którym znajdują się wszystkie pozostałe pragnienia, zwane „naród”, i pociągnąć je za sobą na stopień Biny. Z tej przyczyny zamiast się wznieść na wyższy stopień i „mówić”, on „uderza” w skałę, czyli łączy się z nią nie na wyższym poziomie – „rozmowy”, a tylko na poziomie „działania”.

Z jego strony było to jakby grzechem, za który został ukarany. Jednak należy zrozumieć, że wszystkie „kary” opisane w Torze – to tylko naprawy. Nie był on po prostu w stanie postępować inaczej, choć było mu jasne, że musi osiągnąć teraz stopień „rozmowy”, czyli określony poziom połączenia między Malchut a Biną.

(To wynik jego duchowego objawienia i to się nazywa: „Stwórca mówi do niego”.)  Jednak prościej, szybciej i bardziej poprawnie jest wykonanie tego na poziomie działania i on nie widzi innej możliwości do naprawy.

Dlatego też Mojżesz musiał „zgrzeszyć” i jego naprawa polegała na tym, że został „ukarany” i nie otrzymał pozwolenia na wejście do ziemi Izraela. On umiera przy samej jej granicy. Choć nie mógł tam wstąpić, bo to nie był jego stopień, mimo wszystko nazywa się on „wiernym przewodnikiem” i jego maksymalny stopień to Bina. A po nim kontynuują inni.

Granica to jest kres, przy której muszę się zatrzymać w swoich działaniach emanacji, obdarowywania ze względu na brak siły intencji. Ten brak zmusza mnie zatrzymać się i więcej nie używać mojego pragnienia, czyli ogranicz siebie.

Umrzeć oznacza nie być w stanie podjąć działań w celu emanacji.

Z programu „Cotygodniowy rozdział Tory”, 27.06.2011


Nie zdziw się, profesorze

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czym się różni poczucie zła od uświadomienia zła?

Odpowiedź: Gdy odczuwam zło, jest mi po prostu źle. A uświadamiając sobie zło, rozumiem, co się ze mną dzieje i dlaczego, co z tym należy robić i jaką korzyść przyniesie mi jego naprawa. To wszystko razem jest właśnie uświadomieniem zła. Jednak nie jest to jeszcze realizacją jego naprawy.

Gdy choruję, najpierw jest mi źle, ale znoszę ból. Jednak gdy on się nasila, wtedy dopiero zwracam się do lekarza z braku innego wyjścia.

Tak samo ludzkość znajduje się obecnie na etapie akumulacji zła, póki nie zacznie go odkrywać i  uświadamiać sobie jego destrukcyjnego charakteru. Wtedy wreszcie ludzie usłyszą to, co do nich mówimy, znajdując się w desperacji.

Brałem ostatnio udział w spotkaniu z siedmioma profesorami z Uniwersytetu w Zurychu. Rozmawialiśmy ponad godzinę, a potem siedzieli oni jeszcze dwie godziny, rozważając to, co usłyszeli ode mnie. Dla nich to było kompletne zaskoczenie. Byli wśród nich: imam, sufi, buddysta, katolik, Żydówka. Oni wszyscy zajmują się badaniem kultur i religii.

Opowiedziałem im historię rozwoju ludzkości i kabały od czasów Abrahama do dziś, o tym, jak wzrastał egoizm na przestrzeni historii i doprowadził obecnie do kryzysu, który, jak gdyby trampolina, zapewni nam skok na wyższy poziom za pomocą zjednoczenia ludzkości.

Każde słowo było dla nich niespodzianką. A przecież mowa jest o inteligentnych, wykształconych naukowcach głównego uniwersytetu, pod którego egidą  pracuje trzydzieści instytutów badawczych.

A czego można oczekiwać od zwykłych ludzi? Ile jeszcze czasu upłynie, póki nie odczują zła do takiego stopnia, że zaczną słyszeć o jego przyczynie?

Nie chodzi o to, że jesteśmy tacy inteligentni. Nie, po prostu nasze przesłanie jest sprzeczne z naturą ludzką. W tym cały problem.

Mamy więc przed sobą dużo pracy. Z jednej strony potrzebujemy cierpliwości, a z drugiej zawziętości. Będziemy działać ze wszystkich sił i odniesiemy sukces.

 Z  lekcji do artykułu „Wolność woli”, 24.06.2011


Czy czas jest mechaniczny, czy żywy?

 каббалист Михаэль Лайтман„Nauka dziesięciu sfirot”, cz. 1,  „Pytania i odpowiedzi dotyczące znaczenia terminów”

Pytanie: Czym jest czas?

Odpowiedź:  Czas to określona ilość etapów, wynikających jeden z drugiego i następujących jeden po drugim w łańcuchu przyczyn i skutków, jak na przykład dni, miesiące, lata.

Czas nie istnieje, jest tylko odczucie zmian, które tworzy w nas poczucie upływu czasu. W świecie duchowym to jest oczywiste, ale w świecie materialnym jest zamaskowane, dlatego w nim miesza się mnóstwo zjawisk, skutków, zmian, jakby nie związanych bezpośrednio z duchowym, to jest nie zależnych od naszych wysiłków i postępu.

Dlatego w świecie materialnym czas jest nieżywy i płynie „mechanicznie” niezależnie od wewnętrznych zmian w człowieku.

Natomiast w świecie duchowym czas to wewnętrzne odczucie zmian zachodzących w człowieku. I dlatego materialny czas i duchowy – to zupełnie różne pojęcia. Czas duchowy może płynąć szybciej lub wolniej, może kurczyć się i rozciągać się w zależności od ilości zmian występujących w człowieku.

W świecie materialnym czas zależy od punktu, w którym znajdujemy się. Jeśli przeniesiemy się do jakiejś innej przestrzeni, to czas tam będzie inny.

Z lekcji do „Nauki dziesięciu sirot”, 20.06.2011