Zależność od środowiska, oznacza uwolnienie się od własnego egoizmu

Pytanie: W jaki sposób w czasie przygotowania mogę sprawdzić, gdy jeszcze nie osiagnąłem żadnego duchowego odkrycia, że z dnia na dzień coraz bardziej doceniam obdarzanie?

Odpowiedź: Możesz odczuć to w swoim wnętrzu, w twoich myślach, celach, w twojej ocenie środowiska, w tym, jak bardzo cenisz sobie przyjaciół i jaką uwagę im poświęcasz i jak bardzo odczuwasz, że ciągle potrzebujesz ich jak infuzji. I jeżeli nie otrzymasz od nich wsparcia, to doświadczasz upadku.

Właśnie takie odczucie jest bardzo ważne. Zależność od otoczenia, oznacza uwolnienie się, wolność od własnego egoizmu! Muszę wciąż starać się, by przez cały czas być zależny od moich przyjaciół, aby coraz bardziej ich odczuwać, po to, by mieli na mnie jak największy wpływ i mogli mnie uchronić – muszę cały czas starać się, dążyć do tego, aby otrzymać od nich szczególne oświecenie i oddziaływanie siły.

Muszę próbować odczuć, że tylko to zaprowadzi mnie w prawidłowym kierunku. Jeśli środowisko nie wpływa na mnie z zewnątrz, to tracę wolę dążenia do Stwórcy.

I w końcu muszę próbować zjednoczyć i połączyć wszystko w jednym miejscu – siebie, przyjaciół i Stwórcę, jako jedno wspólne pragnienie. Ponieważ nie możemy istnieć tylko każdy dla siebie: ja, wy i Stwórca jako osobne punkty w trójkącie, lecz musimy być w jednym pragnieniu, połączeni w jednym miejscu.

Jeśli ja i wy wzajemnie będziemy się o siebie troszczyć i obdarowywać, to w ten czas stworzymy  wolne miejsce dla odkrycia między nami Stwórcy. On odkryje się między nami!

Jeżeli środowisko na mnie nie wpłynie, to nie będę w stanie uwolnić się od mojego egoizmu i ciągle będę  myśleć o czymkolwiek co jemu przynosi korzyści. Dlatego też zależność od środowiska oznacza wolność od własnego egoizmu. Gdy środowisko ma na mnie wpływ, to czuję to jak ukierunkowuje mnie to do celu.

1822011

Zwracam się do środowiska (1), środowisko wpływa na mnie (2) ja podążam ku Stwórcy (3). Inaczej jest to niemożliwe! Ponieważ w każdym innym przypadku mój egoizm ciągnie mnie w dół. Odczuwam niemal, jak chce mnie utopić i ciągnie mnie za nogi w dół. Jednak środowisko natychmiast daje mi siły, abym oderwał się od niego i podniósł się i wtedy łaczę się ze Stwórcą.

Za każdym razem gdy czujesz, że twój egoizm zaczyna ciągnąć cię w dół, wykonaj  nastepną rundę (1-2-3)

Z  lekcji do artykuł z „Przedmowa do Panim Meirot”, 17.02.2011


„Kobieta” i „mężczyzna” – są to dwie siły prowadzące do Stwórcy

каббалист Михаэль ЛайтманWe wszechświecie nie ma nic oprócz dwóch sił: Stwórcy i stworzenia. Siła emanacji, obdarowywania – to jest Stwórca, a siła otrzymywania – to stworzenie. Wewnątrz stworzenia te dwie siły są połączone ze sobą, aby umożliwić mu osiągnięcie poziomu Stwórcy.

Innymi słowy w stworzeniu istnieje egoistyczne pragnienie napełnienia się samemu i pragnienie altruistyczne – obdarowywania innych. Tylko powstaje pytanie: co jest pierwotne – pragnienie dawania w celu uzyskania napełnienia dla siebie, czy pragnienie otrzymywania przyjemności w imię obdarzania? Wszystko zależy od tego, w jakim celu używamy otrzymywanie lub obdarzanie.

Gdy człowiek znajduje się na początku swojej drogi do naprawy, nie jest on w stanie słyszeć o czymkolwiek innym poza tym, aby zarobić coś dla siebie. I dopóki nie przejdzie przez machsom, dopóki nie uczyni ograniczenia, skrócenia (cimcum) na swoje pragnienia, to we wszystkim będzie widział  tylko możliwość wyciągnięcia dla siebie korzyści. Po prostu nie może inaczej.

Dlatego cały jego postęp opiera się na zasadzie „dawać, aby otrzymywać”. Pracuje on w grupie, przychodzi na lekcje, zajmuje się rozpowszechnianiem – z pewnością, że może zdobyć cały świat. W ten sposób posuwa się naprzód. Oznacza to, że on używa siłę „kobiety” w sobie.

Jednak stopniowo, w procesie wykonania porad nauczyciela w nim odbywają się wewnętrzne zmiany pod wpływem światła powracającego do źródła. Jego postępowi towarzyszą na przemian stany wzniesień i upadków, niepewności i zamieszania.

W ten sposób stopniowo dochodzi do stanu, kiedy zaczyna coraz bardziej uświadamiać sobie wartość samej właściwości obdarzania – nie w celu wyciągnięcia z niej korzyści. Jednak dzieje się to na razie tylko od czasu do czasu. Wyższe światło daje mu poczucie, że obdarowywanie jest wielką właściwością samą w sobie.

I wtedy już mniej on myśli o sobie w swojej pracy duchowej. Większą wagę przywiązuje do grupy, do Stwórcy, zastanawia się nad sytuacją na świecie, tj. od troski o samego siebie przechodzi do troski o wspólne dobro. Oznacza to, że „mężczyzna” w nim, czyli siła przezwyciężenia, wznosi się nad „kobietą” w nim (w języku hebrajskim mężczyzna, „gewer”, pochodzi od słowa „hitgabrut”, co znaczy „przezwyciężenie”).

W ten sposób stopniowo człowiek przechodzi z „lo liszma”(działania dla siebie) do „liszma”(w celu obdarzania). Ten przewrót odbywa się w nim ostro, nagle, jednak droga do niego jest bardzo powolna, stopniowa.

Gdy człowiek całkowicie zamienia „kobietę” w sobie na „mężczyznę”, który teraz określa ścieżkę jego duchowego rozwoju, to pracuje już z męską siłą. Początkowo jest to dążenie do obdarzania w celu obdarzania, a następnie do  otrzymywania w celu obdarzania.

Jednak „kobieta” ciągle znajduje się wewnątrz niego. Ona może być albo pomocą dla niego, albo pomocą przeciwko niemu. Wszystko zależy od jego stanu. I wtedy zachodzi w nim poprawne połączenie męskiej i żeńskiej siły.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 11.02.2011


To my decydujemy o wszystkim!

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak mamy prawidłowo przygotować się do porannej lekcji? W jaki sposób możemy ukształtować w sobie poprawne żądanie?

Odpowiedź: Często zapominamy o tym, że jesteśmy zobowiązani do dostarczenia światu metody naprawy i że bardzo opóźniamy się w tym procesie. Przecież dopóki nie będziemy stosować tej metody na sobie, nie będzie ona zrealizowana na świecie.

Musimy stosować tę metodykę z intencją, aby jak najszybciej rozprzestrzeniła się ona od nas do narodów świata poprzez wewnętrzne kanały, przez które wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Musimy przekazać im swój związek z wyższym światłem.

Jednocześnie  powinniśmy przygotowywać ich również na zewnętrznym poziomie, przekazując im nasze materiały w jak najbardziej bliskiej i odpowiedniej dla nich formie. Wtedy  będą oni w stanie nas zrozumieć.

Wszystkie nasze grupy są jak swojego rodzaju adapter, łączące ogniwo pomiędzy światem duchowym a narodami świata, które powinniśmy zbliżyć do Stwórcy.

Jesteśmy centralną siłą na świecie, przedstawicielami Stwórcy i zobowiązani jesteśmy do naprawy samych siebie, aby poprzez to naprawić świat. I tylko wtedy wspólnie dojdziemy do połączenia ze Stwórcą, do zlania się z Nim, dostarczając Mu przyjemność.

Baal ha-Sulam pisze, że wyższe światło musi przelać się w nasz świat właśnie przez nas. Jeśli zorganizujemy się w taki sposób, że wewnętrzna istota będzie dla nas przeważać nad zewnętrzną formą, to świat także nagle zacznie przywiązywać większą wagę wewnętrznej części, gdyż właśnie my decydujemy o jego zachowaniu. To my ustalamy dla niego skalę wartości, my decydujemy, co jest dla niego główne, a co drugorzędne.

Gdy zbliżymy do siebie świat na poziomie zewnętrznym i wewnętrznym, to staniemy się jednym pragnieniem, jednym kli (naczyniem). Dla Stwórcy my i tak jesteśmy jednym kli, lecz tym razem będzie ono jednolite dzięki naszym wysiłkom.

Jeżeli cel ten będzie dla nas najważniejszy i zorganizujemy się prawidłowo, to zstąpi do nas z góry szczególna siła, aby nas naprawić. A jeśli nie dołączymy do nas narodów świata, to nie otrzymamy tej siły, ponieważ naszym przeznaczeniem jest ich naprawa – naprawa świata, AHAP!

Dlatego, przygotowując się do lekcji porannej, powinieneś myśleć o tym, jak zbliżyć do Stwórcy narody świata, bo właśnie je On potrzebuje, a ty należysz do „królestwa koenów” (kapłanów), których przeznaczeniem jest tylko służenie innym.

Właśnie w ten sposób musisz postrzegać siebie, a wtedy zobaczysz, jaką wielką siłę, jakie duchowe osiągnięcie, pojmowanie nagle uzyskasz!

W końcu „Przemowy do księgi Zohar” Baal ha-Sulam pisze:

„I jeśli każdy z nas przyjmie na siebie obowiązek wywyższania kabały, wówczas każdy wzmocni w sobie właściwość obdarzania nad właściwością otrzymywania. I siła ta przejawi się  również na całym świecie.”

Tak więc właściwym jest takie przygotowanie się do lekcji, kiedy myślisz o tym, jak doprowadzić wszystkie te pragnienia („narody świata” w sobie) do połączenia, zlania się ze Stwórcą.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 11.02.2011


Praca z przyjaciółmi w imię Stwórcy

каббалист Михаэль ЛайтманJak robimy postępy duchowe w grupie? Wszyscy wiemy, że naszym celem jest osiągnięcie miłości i oddawania, a siła naprawy przychodzi do nas tylko poprzez studiowanie naprawionego systemu. Właśnie o tym jest nauka kabały.

W tym celu łączymy się i studiujemy wspólnie, budując maksymalną intencję do jedności. W procesie studiowania między nami ujawnia się prawdziwa nienawiść (heb. sinnnah) – góra Synaj, ale jednocześnie dochodzimy do konieczności osiągnięcia obdarzania i miłości, bo to jest cel stworzenia i my nie mamy innego wyjścia. I tak stopniowo posuwamy się naprzód.

Człowiek dąży do miłości do przyjaciół i wkłada w to swoje wysiłki. Dla niego nie ma różnicy, czy to jest bliskość do przyjaciół, czy do Stwórcy. Mimo że Stwórca jest ukryty, te dwie naprawy – praca z bliźnim i praca ze Stwórcą – są identyczne, ponieważ „bliźni” oznacza wszystko, co znajduje się poza pragnieniem człowieka – bądź to Stwórca czy przyjaciel. Oni obaj są jak jeden, są obcy dlaczłowieka i jeśli on może powierzyć siebie przyjaciołom, to w ten sposób powierza się Stwórcy.

A poza tym człowiek ma w grupie wsparcie w przyjaciołach: oni wymagają od niego pracy i motywują do niej. I dlatego tylko tu on może posuwać się naprzód.

Łączymy się z przyjaciółmi, aby naprawić jakość naszego zjednoczenia poprzez studia. Na tym polega ta metodyka. I jeżeli robimy to w celu osiągnięcia właściwości obdarzania i miłości do Stwórcy, to w ten sposób kształtujemy siebie zgodnie z zasadą „Izrael, Tora i Stwórca są jednym”. Poprzez łączenie się z przyjaciółmi i studiowanie mądrości kabały przyciągamy do siebie światło prowadzące z powrotem do źródła – wewnętrzną siłę w nas, Stwórcę. I wtedy poprzez jedność między nami dochodzimy do jedności z Nim.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 15.02.2011


W jedności ze światem

Pytanie: Jakie pragnienie musimy otrzymać od świata? Co oznacza, „dać  się przeniknąć przez obce pragnienia”?

Odpowiedź: To jest to samo, jak podporządkować  się grupie. Ja posiadam iskrę miłości do bliźniego, zwaną „punktem w sercu”. Ale to jest tylko jedna iskra, która sama z siebie nie jest w stanie zapłonąć. Dlatego muszę  połączyć ją z wszystkimi innymi iskrami moich przyjaciół. I gdy nasze iskry się połączą, da nam to większe siły do naprawy. I wtedy otrzymamy odpowiedź.

To samo odnosi się do pracy ze światem: człowiek nie ma pragnienia do naprawy swojej duszy, jeśli nie połączy sie z „narodami świata”. Ponieważ jedna część jego duszy Galgalta we Ejnaim znajduje się w nim i w jego przyjaciołach, a druga część ACHaP znajduje się w „narodach świata”. I my musimy połączyć te części razem, aby stworzyć całkowite, holistyczne i integralne naczynie, Kli.

Z lekcji do artykuuł Rabasza, 13.02.2011


Jeśli grupa dzieli się na małe grupki

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Podjąłem mój wybór i wstąpiłem do grupy, ale czasami dochodzi w niej do starć. Jak możemy się tego pozbyć?

Odpowiedź: Przede wszystkim, musimy rozpoznać, że w grupie istnieją problemy. Nie możemy ich ukrywać lub tuszować. Na przykład, grupa składa się z 30-40 osób, z których każdy stara się udowodnić swoją rację, albo tworzą  się z nich małe grupki.

Tutaj musimy zrozumieć: że podlegamy wyższemu zarządzaniu, które organizuje nam te małe grupki i kłótnie. Dlaczego? Abyśmy wznieśli się ponad nasze problemy do Jedynego, który powołał je do życia. On jest tym, który tworzy pomiędzy nami te problemy i także przyznaje się do tego: „Ja stworzyłem złą skłonność”.

Ale po co? Abyś prosił, pragnął Tory jako przyprawy, tj. abyś tęsknił za zawartym w niej światłem, które prowadzi z powrotem do źródła. Po tym jak poprosiłeś o światło, wzniesiesz się ponad problemy do jedynego źródła, w którym biorą swoj początek zarówno dobro jak i zło.

Pytanie: Tak, ale po tym problemy jeszcze wzrastają.

Odpowiedź: Musisz zakumulować, zgromadzić konieczną siłę pragnienia i światła naprawy, aby móc wznieść się na pierwszy duchowy stopień. Dlatego problemy wzrastają i będą nadal wzrastać. Zaufaj, polegaj na Stwórcy, On wie o wszystkim izna się na tym. Dlatego też mówi On o stworzeniu złej skłonności abyś zrozumiał: że wszystko pochodzi z jedynego źródła. Trzeba to tylko przyjąć jako podstawę do pracy. Nie mamy nic innego.

Najważniejszym jest, aby trzymać się tego. Nawet jeśli niektórzy z przyjaciół stali się już  nienawistnikami, a inni nie są ani za ani przeciw, nawet jeśli w grupie panuje nieporządek, zdezorientowanie, to ja przyjmuję to wszystko jako „opakowanie” od Stwórcy. On to stworzył, a ja razem z przyjaciółmi albo im na przekór, pomimo wszystkich możliwych stanów, ciągle kieruje się ku jedności.

To oznacza być „jak jeden człowiek o jednym sercu”. W przeciwnym razie, na jakiej podstawie, będziemy mogli się inaczej połączyć?  Nasze zjednoczenie nie jest oparte na „grzecznych dzieciach”, ale na walkach kogutów i łotrów. Kłócimy się i nienawidzimy się nawzajem – a ponadto, łączymy się w jedną całość. Dokładnie ponad tym powstaje miłość do bliźniego jak do siebie samego. Wówczas dojdziesz do otrzymania Tory.

Obojętnie czy się z tym zgadzasz czy nie, zasada ta i tak nie ulegnie zmianie. W grupie musimy podjąć decyzję, że nie ma żadnego innego wyjścia, tak abyśmy już teraz wyrazili na to zgode, sztucznie. Wówczas przestaniemy się kłócić i zaczniemy się nawzajem pozornie kochać. Studiujemy w nadziei, że światło, które prowadzi z powrotem do źródła, wpłynie na nas i stworzy pomiędzy nami połączenie. Podczas lekcji, każdy myśli: „Aby pomogło to chociaż  troszkę!“

W przeciwnym razie pożremy się nawzajem, ponieważ nie jesteśmy w stanie dać sobie rady z  wykonaniem ćwiczeń, które dał nam Stwórca. On nas w to „wciągnął”, tak jakby wsadził nas w grę komputerową,  na pole ćwiczeń, które jest ograniczone przez ekran. Teraz znajdujemy się w niej. Co mamy teraz zrobić?

Właśnie tutaj musimy zbudować nowe relacje, które chcemy wspólnie osiągnąć. Czego brakuje nam na tym polu zabawy, na którym nienawidzimy się wszyscy nawzajem, rozrzuceni jak punkty na ekranie? Co powinniśmy zrobić?

Musimy ujawnić światło, które prowadzi z powrotem do źródła. Więc studiujmy i domagajmy się tego, aby to się stało.

To łatwo się mówi, ale w realizacji … Problem polega na tym, że tutaj musi ujawniać się cała siła stopnia, a to wymaga czasu. Ponieważ  pierwszy stopień jest szczególnie wysoki, i nie można tak po prostu na niego wskoczyć. W porównaniu do niego,  pozostałe stopnie będą  już łatwiejsze.

Z  lekcji do artykułu Rabasza, 11.02.2011


Kiedy serce jest obciążone

Pytanie: Jak mogę przyjąć z radością ciężkość, która trzyma mnie z dala od grupy i od celu?

Odpowiedź: Ale to jest przecież zbliżanie, a nie oddalenie. „ofiara” w języku hebrajskim oznacza „bliskość” (קרבן – קרוב). Jest to dalsza część zawartego we mnie nienaprawionego pragnienia, o którym nic nie wiedziałem, i z którym nie mogłem pracować. A  teraz się ono pojawiło.

To, co odkrywa się jako ciemność, jako obciążenie serca, jest to zawarta we mnie część, która się ujawniła, a teraz  mogę otrzymać dodatkowe światło, nowe zrozumienie i nowe odczucie. To jest powód, z którego powinniśmy się cieszyć.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 09.02.2011


Ofiary egoizmu

каббалист Михаэль ЛайтманKorzenie duchowe, zstępując w nasz świat, przemieniają się w nim w swoją przeciwstawną formę i wtedy egoizm naszego świata wykonuje wyższe przykazanie miłości zgodnie ze swoim rozumieniem – czyli idzie zabijać. Ale to ty masz zdecydować, co wolisz: czy pozostać w tych materialnych gałęziach, czy wznieść się do korzenia duchowego?

Jeśli chcesz się wznieść, to pracuj w grupie i bierz udział w jej grze w miłość braterską między wszystkimi. Wtedy ci się ujawni, że nie jesteś zdolny do takiej miłości, że to wszystko kłamstwo i będziesz żądać naprawy. Wówczas z góry przyjdzie siła, która połączy cię z innymi i da miłość do nich.

To połączenie nie istnieje w płaszczyźnie naszego świata, a tylko na wyższym stopniu.

Przede mną jak gdyby stoi ekran komputera, na którym mogę zobaczyć działania materialne lub duchowe. Jeśli patrzę oczami duchowymi, to widzę miłość, a oczami materialnymi widzę  zabójstwo.

Jednak to nie znaczy, że jeśli ktoś atakuje mnie i chce zabić, to robi to z miłości, lecz postępuje tak przez swój egoizm. Dlatego jest powiedziane: „Tego, kto przychodzi cię zabić, zabij pierwszy”.

Tym samym naprawiasz go, przecież to on przyszedł cię zabić, co oznacza, że jego egoizm jest większy niż twój. Dlatego, zabijając go, wykonujesz naprawę, działając z mniejszym egoizmem niż ten, który cię zaatakował.

Wszystko tu jest bardzo logiczne i nie opiera się na ślepej wierze. Przecież nie chciałem go zabić. To on pierwszy mnie zaatakował i chciał mnie zabić. A gdy jest to całkowicie oczywiste, to wtedy zabijając większy egoizm mniejszym, wykonujesz naprawę. Jest to twój obowiązek, wyższe przykazanie: „Zabij każdego, kto przyszedł zabić ciebie”.

Nie ma nic oprócz napraw. Albo są one realizowane na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie, nieświadomie i niezrozumiale dla nas, lub też wykonujemy prawdziwe naprawy na poziomie ludzkim podczas pracy w grupie.

Nasz egoizm jest winny wszystkich zabójstw w naszym świecie. Wymaga on takich ofiar w celu swojej naprawy. Jednak realizacja tej naprawy może być przeniesiona na duchowy poziom, jeśli tego zechcemy!  A wtedy nie zobaczymy i nie doświadczymy żadnego przejawu zła na świecie.

Ale  pod warunkiem, że wzniesiemy całe swoje pragnienie egoistyczne, które popełnia te wszystkie zbrodnie, na wyższy stopień – a tam wszystkie jego działania będą wspaniałe, przeciwstawne temu, co widzimy dzisiaj. Nagle ludzie zaczną jednoczyć się ze sobą, obejmować się i czuć bliskimi.

Z lekcji do artykułu „Istota nauki kabały”, 09.02.2011


Naprzód do prawdy!

Pytanie: Co oznacza zwrócić się do światła o pomoc?

Odpowiedź: Gdy człowiek zaczyna studiować Kabałę, wierzy, że ma pragnienie. Z pełnym entuzjazmem, gorliwością dąży do tego,aby coś zrozumieć, rozpoznać i uczynić. Chęć ta wydaje mu się nieustanna i odpowiednia do dalszego postępu.

Dopiero znacznie później, człowiek zaczyna rozumieć, że chęć do postępu nie przebudziła się w nim sama. To rozbite pragnienie, osiąga on w wyniku interakcji z otoczeniem, z przyjaciółmi. Człowiek nie chce w ogóle połączyć się z nim we wspólnym sercu i nie chce wejść  z nim w żadne poręczycielstwo. Postrzega on dokładnie rozbite pragnienie: zło, nienawiść zamiast miłości, odrzucenie, niezdolność do połączenia.

To pragnienie zatrzymuje człowieka, i z tym musi zwrócić się do światła, które prowadzi z powrotem do źródła. Ale gdzie mam powrócić? Do jakiego źródła? Co to jest pragnienie? Tutaj są konieczne dwa bardzo różne kroki, a granica między nimi jest dość problematyczna.

Dla rozumu jest to łatwiejsze, ale w odczuciu człowieka wydaje się to jasny, wyraźny krok, aby przez niego przejść: „Poprzez moje własne wysiłki, będe mógł dojść  tylko do właściwego miejsca ale nie dalej. Następnie muszę osiągnąć nowe pragnienie, które znajduje się pomiędzy mną a moim bliźnim, które jest w tej chwili rozbite”.

Muszę ujawnić nienawiści w stosunku do bliźniego i z pomocą światła, rozpoznać w tym zło. Muszę ujawnić, że to wlasnie naprawa tej nienawiści, oznacza powrót do dobra. Właśnie dokładnie w tym momencie, będę potrzebował światła – nie żadne proste napełnienie, tylko siłę, która naprawi moje zło i doprowadzi mnie do źródła, z powrotem do dobra. A dobro to, oznacza dla mnie, zjednoczenie się z moim bliźnim.

Takie rzeczy powinienem wyraźnie rozpoznać. Musi być to dla mnie jasne, że jest tak a nie inaczej. Problem polega na tym, że człowiek nie jest zdolny, bez wsparcia środowiska, aby pracować  nad sobą. Potrzebuje on zewnętrznego, fizycznego wsparcia, a później, gdy podąża  już w kierunku celu, odkryje wewnątrz grupy rzeczy, które nawet dla samych przyjaciół są niezauważalne.

Praca przebiega zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie, jednakże skierowana jest całkowicie na ujawnienie miejsca rozbicia pomiędzy nami, zła, które ukryte jest w tym rozbiciu i dobra, które przynosi ze sobą jego naprawa.

W moim odczuciu musi być to dla mnie absolutnie jasne: że jest to choroba, która mnie zabija, i jedynie światło, które prowadzi z powrotem do źródła może mnie uratować. Ja sam nie jestem do tego w stanie. Ratunek znajduje się w jedności, bo właśnie ona jest moim lekarstwem. Wszystko inne nie jest brane pod uwage, wszystko to przypisuje jako zero wpływu albo jako negatywny, zły wpływ.

Poprzez wspólne wysiłki musimy dążyć do tego, aby to faktycznie dostrzec. I wtedy możemy pragnąć światła, które prowadzi z powrotem do źródła. Nie tęsknie po prostu za czymś nieokreślonym, nie chcę po prostu doświadczyć czegokolwiek, nie dąże tylko do duchowości – ponieważ wszystko to, jest przeniknięte egoizmem. Nie, ja dąże tylko do zjednoczenia, chcę osiągnąć potrzebę do połączenia się z innymi. To nazywa się „modlitwa przed modlitwą”.

Tylko takimi krokami, nawet jeśli sztucznie, teatralnie i z ciężkim sercem, będziemy iść do przodu. Naprzód do prawdy: nie do nagiej prawdy naszego „ciała”, ale do duchowości, do prawdziwej prawdy. O tym jest napisane: „Ja mieszkam pośród ludu swego”.

Chcecie ujawnić Stwórcę? „Stwórca” jest własciwością emanacji. Zostanie ona odkryta tylko w naszych prawidłowych wzajemnych relacjach. Im więcej mówimy o nich, piszemy, dyskutujemy, czym bardziej konkretnie, bezpośrednio, jasno i wyraźnie będziemy to wykonywać, pozwalając  na to żeby stało się to naszym nawykiem, tym bardziej będziemy zbliżać się do realizacji tej właściwości.
Z  lekcji do artykułu Rabasza, 08.02.2011


Wszystko zależy od pragnienia

Pytanie: Jeśli ludzka natura jest pragnieniem rozkoszowania się, to dlaczego większa część ludzkości jest zadowolona z tak niewiele i nie szuka wiecznej rozkoszy?

Odpowiedź: Pewnego dnia spotkałem starego przyjaciela, jeszcze z przedszkola. Już wtedy zbierał on znaczki pocztowe. Po tym jak sam „pokonałem” tą pasję, podarowałem mu moją kolekcję znaczków. Pamiętam dobrze, jak wówczas znaczki straciły na wartości w moich oczach, lecz on nadal jeszcze rozkoszował sie tą pasją.

Kiedy się spotkaliśmy, powiedział do mnie:

– Poza znaczkami zbieram teraz jeszcze koperty.

Powiedział to bardzo poważnie, kiedy obiecałem, że wyślę mu kopertę od nas. Nie ma tu się z czego śmiać: człowiek docenia coś, ma on szczególne pragnienie. Ja nawet nie chciałem rozpoczynać z nim rozmowy na temat światła i wiecznej rozkoszy. Po co, jeśli tu chodzi tylko o koperty i znaczki.

Wszystko bierze swój początek w pragnieniu. Tak długo, jak miałem pragnienie, ja również zbierałem znaczki. Każdy przechodzi przez takie fazy jak dziecko. A on zachował to pragnienie – w jaki sposób mógłbym przekazać mu moje pragnienie? To jest niemożliwe.

Widziałem wiele dzieci, które wyrastały obok Rabasza, od jego uczniów i krewnych. Jeśli dziecko ma pragnienie, to ma to pragnienie, a jeśli nie, to nie. Nie możesz je zmuszać. Ono widzi, czym ty się zajmujesz, wszystko inne zależy od jego dążenia. Tutaj nie można nic zrobić.

A więc nie możemy żądać, aby człowiek pracował nad zjednoczeniem. Ile osób na całym świecie troszczy się tak naprawdę o to, ponieważ pragną zobaczyć świat jako jedyne proste, światło, jako jedyną siłę? Kto chce sam zobaczyć ten obraz rzeczywistości, a jeszcze  w dodatku tak, że sam siebie w tym nie postrzega? Albo masz takie pragnienie, albo nie.

Tak, z pomocą grupy, możemy przyspieszyć rozwój – lecz bez wywierania nacisku na człowieka.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 10.02.2011