Duchowe ciało

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Człowiek może odczuwać swoje ciało, gdy go boli. A jak to się dzieje z ciałem duchowym?

Odpowiedź: Wszystko, co czujemy w naszym świecie, odczuwamy tylko z powodu jakiegoś bólu, ograniczenia, nacisku itp., nawet najprzyjemniejsze doznania. Uczucia wynikają z odczuwania granicy. A w świecie duchowym jest odwrotnie. Wznoszę się ponad odczuwanie mojego ciała, dla mnie ta egoistyczna granica nie istnieje.

W rezultacie przestaję odczuwać swoje ciało i w ogóle ten świat, ponieważ anuluję egoistyczną granicę, wznoszę się ponad nią w altruistyczne właściwości. Dla mnie ten świat zaczyna się stopniowo rozpuszczać. Nie widzę go jako materialnego, ale na razie jeszcze, jako mi przedstawianego. W końcu jednak całkowicie znika. Nie mam z tym żadnych problemów – niech zniknie iluzoryczny świat.

A duchowe ciało – to są moje właściwości, powiązane z innymi, czyli to, co buduję na podstawie połączenia, złączenia z nimi. Tam, gdzie mogę odnosić się do innych tak, jak odnosi się do nich Stwórca – to są moje duchowe właściwości. W takich przypadkach jestem również nieograniczony. Moje duchowe ciało nie sprawia mi żadnych problemów.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Ciało duchowe”


Prawdziwa historia świata

каббалист Михаэль Лайтман Historię świata można postrzegać albo jako ziemską, albo jako taką, która rozwija się w naszym rosnącym egoistycznym pragnieniu. Widzę ją przed sobą jakby na obszernym, głębokim, trójwymiarowym sferycznym ekranie, który nazywa się „ten świat”. W nim i wokół siebie oglądam kino, w dodatku na żywo i ja w nim uczestniczę. A w rzeczywistości to jest we mnie, w moim pragnieniu.

Cały nasz świat – to moje pragnienia, moja projekcja, tylko widzę je na zewnątrz, a nie wewnątrz siebie. Nie ma znaczenia, czy to na zewnątrz, czy wewnątrz, ale to wszystko – ja.

Jednak fałsz mojego postrzegania trzeba odłożyć na bok, dlatego że cały wszechświat dzielę na „ja” i „poza mną”, bo tak mój egoizm na razie postrzega ten obraz. A kiedy usunę swój egoizm, odkryję, że to wszystko jest jedno moje „ja” i będę odczuwał wszystko w sobie, a nie na zewnątrz siebie.

Chodzi tu o egoizm, który rozwijał się od Wielkiego Wybuchu do nieożywionej, roślinnej, zwierzęcej natury. Ludzka natura przejawiła się, powiedzmy, minus 50 000 lat temu, i do minus 5 000 tysięcy lat temu rozwinęło się prymitywne wspólne społeczeństwo, w którym wszyscy byli równi, każdy miał to samo.

Najpierw rozwinęły się pragnienia, które działały na poziomie nieożywionym, a w V wieku naszej ery pojawiły się pragnienia do bogactwa. Oznaczało to okres bardzo burzliwego rozwoju ludzkości, pojawienia się pierwszych technologii i tak dalej. Od V do XV wieku, aż do schyłku średniowiecza, nastąpił okres dążenia do władzy. A wraz z renesansem, wielkimi odkryciami, wynalezieniem prasy drukarskiej i innymi osiągnięciami rozpoczął się okres rozwoju nauki, epoka oświecenia, która trwała do końca XX wieku.

Obecny XXI wiek i następne – to już zupełnie nowy okres: wyjście poza granice naszej natury na znacznie wyższy stopień – stopień podobieństwa do Stwórcy. Ale nie możemy sobie z tym poradzić. Po raz pierwszy w naszej historii znaleźliśmy się w całkowitej nieświadomości tego, co się z nami dzieje.

Istnieje wiele różnych opinii, teorii. Rozumiemy, że wszystkie nic nam nie mówią. Ale z rozwoju natury możemy się domyślać, że natura wymaga od nas integralności, jedności, wypełnienia biblijnej zasady „kochaj bliźniego”.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Prawdziwa historia świata”


Jaka jest różnica między Torą i Księgą Zohar?

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Na czym polega kolosalna różnica między Torą i Księgą Zohar?

Odpowiedź: Jest tylko w stylu, w formie przedstawienia i w absolutności Tory. To, co jest w niej napisane, – jest absolutne. W Księdze Zohar jest bardzo dużo wyrażeń, które mogą być błędnie zinterpretowane.

Zohar sam w sobie jest niekompletny. Pierwotnie zawierał około trzydziestu tomów. Do tej pory odnaleziono tylko niewielką jego część. Oznacza to, że jest niekompletny, fragmentaryczny i nie może rościć sobie prawa do bycia tym samym co Tora. Jednak w sile swojego przekazu Zohar wpływa na nas znacznie silniej niż Tora.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Zohar kontra Tora”


Pięćdziesiąta brama Biny

каббалист Михаэль ЛайтманStudiując Księgę Zohar, trzeba wierzyć, że ta księga jest pośrednikiem między nami – niższymi, i Stwórcą – wyższym, a całe to połączenie odbywa się poprzez grupę rabbiego Szymona.

Księga Zohar. Przedmowa. Rozdział „Zamek i klucz”. W tej komnacie ukryte są niezliczone skarby, jeden nad drugim. W tej komnacie ustawiono wrota zamykające – czyli są one ustanowione po to, aby blokowały światło. „I jest ich pięćdziesiąt…”

Bramy – to warunki, do których musimy się dostosować. Aby przejść przez bramę, trzeba się do niej zbliżyć i dostroić siebie do określonych właściwości. Wtedy część bram otwiera się, część anuluje się, a część musimy naprawić, włączając się w nie.

Z każdą bramą coraz bardziej ujawniamy w sobie pragnienie obdarzania, coraz bardziej przybliżamy się do Stwórcy i coraz lepiej rozumiemy cały system, który łączy stworzenie ze Stwórcą. Dlatego z każdą bramą, którą przekraczamy, wchodzimy coraz dalej do pałacu Stwórcy. A za ostatnią, pięćdziesiątą bramą odkrywa się absolutnie wszystko – cała Malchut, całkowicie połączona z wyższą siłą.

Z lekcji według Księgi Zohar, 01.01.2023


Gdybyśmy nie zapominali…

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak rozpoznać, które elementy odciągają nas od duchowego postępu, a które wręcz przeciwnie, pomagają nam iść naprzód?

Odpowiedź: Człowieka do celu prowadzi jedynie jego dążenie do centrum grupy, do odkrycia w niej Stwórcy. Wszystko inne jest pomocnicze, jeśli w ogóle jest pomocnicze.

Mówimy o ludziach, którzy dążą do odkrycia Wyższego Świata, a nie o tych, którzy po prostu istnieją w naszym świecie, cierpią, chcąc poprawić swój stan. Dla nich jest to inna metoda. Nie chcą ujawniać czegoś ponad naszym światem, chcą być wypełnieni tym, co istnieje tutaj.

Komentarz: Ale istnieją jednak różne kryteria zjednoczenia, kiedy ludzie robią coś razem.

Odpowiedź: My jednoczymy się po to, aby zebrać nasze wspólne wielkie pragnienia, cierpienia, aspiracje, niepowodzenia, wszystko, co negatywne na tyle, by się w nas objawiło i abyśmy mogli krzyczeć o naprawę.

Zbieramy wszystkie nasze braki w jedną całość i mówimy: „Chcemy je naprawić. Napraw je!” – i to wszystko.

Jak dzieci krzyczą i kłócą się, a ty je uspokajasz – tak powinniśmy kłócić się między sobą, krzyczeć i iść do naszej mamy (wyższej matki, Biny), aby nas naprawiła.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Arawa, czyli jak pokonać siebie?”


Najkrótsza droga do poznania prawdy

каббалист Михаэль Лайтман Cała uwaga powinna być skupiona na naszym obowiązku zjednoczenia się, dążenia do jedności. Właśnie na tym polega naprawa grzechu związanego z Drzewem Poznania. Nie możemy się przed nim ukryć. Jeśli przyjrzymy się bliżej, to zobaczymy, że każdy człowiek, wszystkie narody i w ogóle cała ludzkość kręci się wokół tej naprawy. Wkrótce zostanie nam ujawnione, że jeśli człowiek, każda jednostka, chce odnieść sukces, to każdy jego wysiłek, każde działanie musi przyczynić się do naprawy Drzewa Poznania.

Dojdziemy nieuchronnie do stanu końca naprawy. Pytanie tylko jaką drogą pójdziemy: czy popędzani na każdym kroku batem, czy też odkrywając właściwe formy postępu, każdy krok i każdy szczegół, i sami zmierzając do tego samego celu z pomocą modlitwy i przyjaciół.

Można zapytać, i po co było stwarzać tę alternatywę, niepożądaną dla Stwórcy? To dlatego, abyśmy mieli swobodę wyboru, aby zgodzić się ze Stwórcą i wybrać drogę nie poprzez uderzenia batem, ale dobrowolnie, ograniczając swój egoizm i podejmując pracę ze względu na obdarzanie (liszma). Robimy postępy dzięki temu, że wkładamy w to swoje wysiłki, modlitwę, a nie próbujemy w każdej chwili uciec i powrócić na egoistyczną drogę.

W końcu osiągniemy ten sam cel, ale zamiast przedzierać się przez ciemny las, pełny rozbójników, ze strachu aby nie zostać pobitym i zabitym, możemy szybko i wygodnie jechać piękną autostradą mercedesem. Wtedy cel będzie przez nas postrzegany inaczej, jeśli nie będziemy popędzani w jego kierunku za pomocą kija. Podążając po utorowanej dla nas drodze, coraz bardziej naprawiamy siebie, przybliżając się do celu.

Z każdym metrem tej dobrej drogi stopniowo przybliżamy się do celu, czyli zmieniamy się. Natomiast na złej drodze coraz bardziej opieramy się ruchowi, aż dochodzimy do takiego cierpienia, kiedy życie staje się gorsze od śmierci. A kiedy preferujemy tę śmierć, to nam zabijają egoistyczne pragnienie, prowadząc nas do naprawy.

Ilość i jakość cierpienia na drodze przyspieszenia czasu (achiszena) jest nieporównywalna z naturalną drogą rozwoju w swoim czasie (beito). Ponieważ jeśli jestem gotowy cierpieć po to, aby dojść do prawdy, to nie jest już cierpienie!

Z lekcji według artykułu „Pokój na świecie”, 01.11.2022


Czas jest tym, co zmieniasz

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Jeśli odniesiemy się do czasu na poziomie psychologicznym, to rzeczywiście, może on nie istnieć. Jednak w odniesieniu do naszych ciał białkowych czas wciąż istnieje. Widzimy to.

Odpowiedź: Nasze ciała białkowe mierzą czas według uderzeń pulsu, na podstawie tego, jak mierzymy związek między stanami przemijającymi. Ale to wszystko są pojęcia czysto subiektywne.

W rzeczywistości, jeśli umieścimy cię w rakiecie i wystrzelimy ją w przestrzeń kosmiczną z dużą prędkością, to czas będzie dla ciebie mierzony inaczej, a ty sam będziesz wyglądał inaczej w porównaniu z innymi.

Oznacza to, że czas nie jest systemem biologicznym, który cię zmienia, czas jest tym, co ty zmieniasz. Dlatego nie traktowałbym czasu w ten sposób. Ale jesteśmy do tego przyzwyczajeni, żyjemy w świecie, w którym czas płynie według zegara „tik-tak, tik-tak“.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 25.12.2022


Przejaw powszechnego egoizmu

каббалист Михаэль Лайтман Po przejściu przez okres „opanowania Ziemi Izraela” grupa Abrahama osiągnęła taki stan, w którym z ich pragnienia, przejawianego się między nimi, potrafiła stworzyć jedno wspólne pragnienie wzajemnego obdarzania i miłości, w którym odkryli wyższą siłę – Stwórcę.

Innymi słowy, wznieśli się na Jego poziom i doszli do idealnego stanu. Ale gdy tylko osiągnęli go, zaczął się przejawiać jeszcze większy egoizm, dlatego że wyciągnęli ze sobą z Babilonu cały ogromny egoizm, będący ponad nimi i odnoszący się nawet nie do nich, a do właściwości obdarzania i miłości.

W taki sposób zaczął się przejawiać powszechny egoizm następnego, jeszcze wyższego poziomu, który jest nieodłączny dla całej ludzkości, całej masy, a nie tylko tej małej grupy, chociaż cały czas grupa rosła i umacniała się pod względem mocy.

Jak napisał Rambam, Babilon opuściło 5000 ludzi, a kiedy osiągnęli poziom Ziemi Izraela było ich 3 000 000. To było 2700 lat temu.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Historia żydowskiego narodu”


Zohar jest budowniczym duszy

каббалист Михаэль Лайтман Studiując Księgę Zohar, każdy człowiek sam wyjaśnia dla siebie to, co dokładnie potrzebne jest dla jego duszy. Dlatego każdy z nas, czytając Zohar, otrzymuje swoje własne wrażenia, różne od innych.

Cała narracja Zoharu musi przejść przez nas. Ale człowiek nie rozwija się pod wpływem samej opowieści, ale poprzez światło, które powraca do źródła. Światło świeci na pragnienie człowieka, na jego materiał, który zawiera informacyjne geny (reszimot). Przypomina to pracę komórek macierzystych – fundamentów wszystkich komórek człowieka.

Światło oddziałuje na nasz materiał, wewnątrz materiału budzą się reszimot, charakterystyczne, specyficzne dla tej duszy, i przy pomocy światła, te reszimot budują z materiału dowolną strukturę, część duszy. Każdy człowiek ma swoją własną strukturę duszy.

Z lekcji według Księgi Zohar


Samodzielny ruch

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Kiedy Pana uczeń odchodzi z grupy, co traci?

Odpowiedź: Cierpi na tym cały system, cierpi też on sam. Ale co on może zrobić? Nic. Jak dziecko: dajesz mu cały czas, pokazujesz, uczysz, instruujesz, ale przychodzi czas, kiedy musi podjąć samodzielne kroki, a jeśli ich nie robi lub robi je źle, musi zdać sobie sprawę, że minęło już dzieciństwo, młodość, dorastanie, osiągnął dojrzałość i dalej musi iść samodzielnie.

Na tym etapie należy go zostawić: jeśli pójdzie do przodu o własnych siłach, to tak, jeśli nie pójdzie do przodu, to nie. W zasadzie istnieje grupa, środowisko, a jak wiemy z artykułów o wolnej woli i środowisku, powinien zachowywać się świadomie, próbując samodzielnie oraz z innymi tworzyć zupełnie nowe stany – swoje i innych.

Pytanie: Jak nie pozostawić człowieka na pastwę losu? Gdzie jest tu punkt odniesienia, aby nie wywierać na nim ani negatywnej, ani pozytywnej presji?

Odpowiedź: Jeśli przyjdzie do naszej grupy, wszystko inne zależy od niego. Jest w jakiś sposób wysłany z góry, znalazł się tutaj, przed nim otwarte są wszystkie możliwości: spotkania, posiłki, zajęcia na zewnątrz. Wszystko jest na miejscu: wystarczy przyjść, uczyć się, zaangażować we wszelkie działania grupy.

I on musi się włączyć. Są ludzie, którzy są bardziej towarzyscy, mniej towarzyscy, to zrozumiałe. Ale mimo to dano mu ważność celu, możliwość bycia przyjacielem dla setek ludzi, którzy są zaangażowani w duchową naprawę. Został tu przywiedziony, a dalej musi działać sam.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Mam wszystkiego dosyć!’’