Naucz się wykorzystać faraona

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Bardzo się staram przejść przez machsom, jednak faraon zawsze jest górą. W pewnym momencie tracę wiarę i łączę się z grupą tylko z przyzwyczajenia, a nie dążenia do połączenia. To mnie złości. Co mam zrobić? Może poprosić faraona o przepustkę do Stwórcy?

Odpowiedź: Nie. Bij go! Przecież on jest twoim wrogiem, który nie pozwala ci dojść do Stwórcy. Stoi między wami.

Należy zrozumieć, że to sam Stwórca postawił faraona przed tobą, aby rozwijać w tobie silne, prawidłowe pragnienie. On postawił na twojej drodze szczególną przeszkodę.

Tą przeszkodą jest twój egoizm, sam faraon. On cię „rzeźbi” i formuje z ciebie nowy impuls – prawidłowe, potężne dążenie do świata duchowego.

Gdyby nie faraon, nie szukałbyś duchowości. Życzyłbyś sobie tylko materialnego, uważając go za „duchowość”.

Faraon natomiast koryguje tę niezgodność. Ty naciskasz – on bije, ponownie naciskasz – ponownie bije, znów i znów. Poprzez te ciosy nadaje bryle twego pragnienia pożądany kształt – tworzy pragnienie obdarzania (cura melubeszet be chomer).

W rezultacie dopasowujesz się do otworu, jak klucz – i drzwi otwierają się. Dlatego jest powiedziane, że „faraon zbliża do Stwórcy synów Israela” – tych, którzy dążą do Niego.

Wydaje się nam, że w naturze istnieją złe siły, ale w rzeczywistości to nie tak. Gdy zapanuje we mnie właściwość miłości i dawania, wówczas odkryję, że nie ma żadnego zła, a wszystkie negatywne czynniki miały formować ze mnie pragnienie obdarzania.

One wszystkie są pomocą z góry. Po tym, jak przyjmę formę obdarzania, nie będą już musiały wywierać na mnie presji.

Należy tylko zrozumieć, jak pracować z tymi siłami. Im prędzej to zrozumiemy, tym szybciej uzyskamy nową formę i narodzimy się duchowo.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 12.11.2010


Pozwolenie na ujawnienie Kabały

каббалист Михаэль ЛайтманJesteśmy tak urządzeni, że stale szukamy, jak ulepszyć sobie życie. Na to skierowane są wszystkie nasze myśli i pragnienia. Stwórca ciągle odkrywa nam nowe pragnienia i wewnętrzne pustki i w ten sposób prowadzi nas w przeciwnym kierunku, zmuszając do ucieczki od tej pustki.

On odkrywa mi coś złego, a ja uciekam od tego w przeciwnym kierunku – ku dobremu. Jednak tam On ponownie odkrywa mi jakąś pustkę i znowu biegnę w przeciwnym kierunku. W taki sposób kieruje nami z góry.

W każdej chwili pojawia się w nas jakieś nowe pragnienie i instynktownie próbujemy napełnić je na tyle, na ile jest to możliwe. W taki sposób Stwórca prowadzi nas do celu – abyśmy upodobnili się do Niego.

Chociaż człowiek jest całkowicie przeciwny Stwórcy, ponieważ Stwórca to siła absolutnej miłości, obdarzania, emanacji, a człowiek jest siłą nienawiści i otrzymywania, jednak stopniowo będzie on mógł wyjawić swoje przeciwieństwo i naprawić się.

Jako pomoc w tym dano mu naukę Kabały, która jest metodą odkrycia w tym życiu Stwórcy –  właściwości emanacji, obdarzania.

Dlatego Stwórca wybiera ludzi, których chce przybliżyć do siebie, lecz nie wszystkich naraz. Chociaż w końcu wszyscy będą musieli przyjść do Niego i każdy bez wyjątku będzie taki, jak On!

Wszyscy mamy jeden cel, ale zbliżamy się do niego indywidualnie i stopniowo. Byli ludzie, którzy zaczęli zbliżać się do Stwórcy jeszcze tysiące lat temu, a inni w późniejszych wiekach. W obecnych czasach proces ten nadal trwa  i w nadchodzących latach będzie coraz więcej tych, którzy dążą do Stwórcy.

Znajdujemy się obecnie na ostatnim etapie rozwoju ludzkości, w czasach, kiedy cała ludzkość powinna ujawnić Stwórcę  i wznieść się po duchowej drabinie – wrócić do świata nieskończoności. Można nas nazwać pierwszym szeregiem ostatniego pokolenia.

Człowiek żyje materialnymi troskami na krótkim odcinku swojego życia ziemskiego, póki w nim nagle nie pojawiają się pytania: „Po co mi to wszystko?  Chcę wiedzieć, co było do tego życia i co będzie po nim. Czy jest jakiś sens tego istnienia? Czy warto żyć?”

Pytania te przychodzą z wyższego stopnia, skąd zstępuje życie w nasz świat, dlatego wznoszą one człowieka ponad całą jego przebytą drogę życiową.

Aby znaleźć odpowiedź, zaczyna szukać, i jeśli te pytania rzeczywiście dotyczą wyższego stopnia niż nasz świat, to znajduje mądrość Kabały, ponieważ ze swoim „punktem w sercu” – duchową iskrą – znajduje się jak gdyby elektron w polu elektrycznym – jako cząstka niosąca ujemny ładunek duchowy.

Odczuwa on ten „minus” i dlatego w otaczającym go polu szuka, gdzie by mógł znaleźć napełnienie dla swojego pragnienia. Jednak w naszym świecie nie będzie w stanie znaleźć tego napełnienia i to jest przyczyną rozczarowania, które rozprzestrzenia się obecnie na całym świecie.

Straciliśmy nadzieję  i wiarę w „świetlaną przyszłość” (czy to komunizm czy społeczeństwo konsumpcyjne) i powinniśmy znaleźć odpowiedź na pytanie o sens życia, bo inaczej cały świat pogrąży się w narkotykach, terrorze, rozpaczy, sięgnie po antydepresanty. Człowiek nie będzie wiedział, co ze sobą zrobić, ponieważ wewnętrzna pustka zgasi w nim wszelką chęć do życia.

Jednak właśnie ci ludzie odkryją mądrość Kabały jako jedyną metodę osiągnięcia najwyższego sensu życia. Nie pomogą już im żadne religie, wierzenia, mistyka, „New Age”, medytacja, ponieważ zapewniają one ukojenie jedynie na poziomie tego świata, zaś ich pytania należą do wyższego wymiaru.

Dlatego otrzymaliśmy pozwolenie na ujawnienie i rozpowszechnienie nauki Kabały i widzimy, że ludzie z całego świata zaczęli się budzić i sięgać po nią.

Z siódmej lekcji kongresu, 10.11.2010


Pomiędzy Malchut a Biną

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy wzajemne poręczenie dotyczy kobiet?

Odpowiedź: Zarówno mężczyźni, jak i kobiety powinni osiągnąć stan wzajemnej gwarancji.

Jest powiedziane, że przy górze Synaj stali mężczyźni, a kobiety ich otaczały. Odzwierciedla to wewnętrzne właściwości duchowe każdego z nas.

Kobieta uosabia pragnienie otrzymywania przyjemności, a mężczyzna symbolizuje przezwyciężenie tego pragnienia (w j. hebrajskim „mężczyzna” to „gewer”, pochodzi od słowa „itgabrut”, co oznacza „przezwyciężenie”). Czyli jest to pragnienie dawania.

Właśnie tę właściwość każda osoba wykrywa przeciwko sobie, a raczej w sobie, tj. górę Synaj – „górę nienawiści”.

Ale połączenie i wzajemne poręczenie dotyczy każdego. Również kobiety muszą się starać, aby połączyć się wewnętrznie ze wszystkimi, tak jak mężczyźni. Tylko mężczyźni muszą przejawiać to także zewnętrznie, a kobiety w sobie.

A poza tym, kobiety powinny „naciskać” na mężczyzn, ponieważ mężczyzna jest z natury skłonny do słuchania kobiety, żony. Dla niego żona jest jak matka, właśnie tak on ją czuje.

Prototypem mężczyzny jest Zeir Anpin, który znajduje się między dwoma kobietami, nukwami: Malchut i Biną. Jego matka to Bina, a żona – Malchut. Od Malchut on otrzymuje pragnienia, a do Biny zwraca się o ich napełnienie.

Innymi słowy, nie może on bez Malchut zwrócić się do Biny, a jeżeli zwrócił się do niej, to nie pozostaje mu nic innego, jak przekazać Malchut wszystko, co otrzymał od Biny. W ten sposób on pracuje. Dlatego też żona w jego podświadomości zastępuje pod wieloma względami matkę.

Z lekcji do artykułu z księgi „Szamati”, 12.11.2010


Narodziny – pierwszy ból porodowy

каббалист Михаэль ЛайтманNa kongresie próbowaliśmy przejść przez machsom, narodzić się w świecie duchowym, uzyskać nowy narząd zmysłu i odczuć to, co znajduje się poza pragnieniem przyjemności i rozkoszy. Takie postrzeganie nazywa się zewnętrznym, ponieważ jest skierowane na obdarzanie.

Przekonaliśmy się, że to jest bardzo trudne. Kontrnacisk natychmiast ostudził, „zamroził” nas. I już tego nie chcemy, myślimy, że nie potrafimy.

Nasze oczekiwania nie zostały spełnione. Egoizm, faraon odepchnął nas do tyłu.

Dzięki temu doznaliśmy odrobinę nienawiści do niego, ujawniliśmy swojego wroga, przeciwnika. Zaczęliśmy rozumieć, że jeżeli nie zapanujemy nad nim, to nie narodzimy się. Wróg został wykryty i rozróżniamy go coraz wyraźnej.

Mamy przed sobą jeszcze kilka analogicznych działań, ale za każdym razem będą one przyjmować inną formę, ponieważ w duchowości nic się nie powtarza. Działania będą jakby takie same, ale będą odczuwalne  po nowemu i w następnym stanie nie będzie można poznać poprzedniego.

Mowa jest o bólach porodowych, które w języku hebrajskim nazywają się „cirim”, tak samo jak zawiasy do drzwi. Łono matki, w którym znajdujemy się, przypomina formą zamkniętą literę „mem” (םם). Mem to bina, która zamyka nas między dwoma drzwiami. „Drzwi” w języku hebrajskim to „delet”. Innymi słowy, znajdujemy się między dwiema literami „dalet” (דד), które tworzą literę „mem” (םם).

Podczas skurczów porodowych naciskamy na drzwi, aby się otworzyły – obróciły wokół zawiasów. W taki sposób płód naciska od wewnątrz, żeby wydostać się na zewnątrz („cir” to oś, „cirim”– osie drzwi, „rechem”– macica od słowa „rahamim”, co znaczy „miłosierdzie”– właściwość biny).

Naszemu narodzeniu przeszkadza faraon – nasz egoizm, specjalnie w taki sposób stworzony przez Stwórcę, aby wywierał kontrnacisk, póki w nas nie pojawi się silne pragnienie i nie staniemy się godni, aby zobaczyć i poczuć Stwórcę, zewnętrzną rzeczywistość i żyć w niej. Bo w przeciwnym razie zostaniemy niedonoszeni, niedojrzali dla  nowego świata.

Z tego wynika, że faraon to dobra siła. Mimo że przedstawia się nam jako wróg, w rzeczywistości jego przeciwdziałanie kształtuje w nas wystarczająco silne pragnienie, aby otworzyć drzwi macicy i wydostać się na zewnątrz.

Rozpoczęliśmy pracę, która wyprowadzi nas spod władzy faraona. Jestem bardzo z tego zadowolony, że osiągnęliśmy ten etap. Od dawna na to czekałem.

Im większe rozczarowanie, im silniejszy opór, im głębsza rozpacz po niespełnionych oczekiwaniach, w wyniku których człowiek zostaje odrzucony do tyłu, tym lepiej, tym większa nienawiść do faraona. Doświadczyliśmy jednego skurczu porodowego. Jeszcze kilka skurczów – i  narodzimy się na świat!

Przyśpieszmy tempo, sukces zależy od naszej pracy. Niech siła, z jaką rwiemy się do przodu, i siła faraona, odpychająca nas do tyłu, zleją się w jedno decydujące szarpnięcie do narodzin!

Z lekcji do artykułu Rabasza, 12.11.2010


Kto mi pomoże?..

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Wydaje mi się, że zasada pracy duchowej: „Jeśli nie ja sobie, to kto mi pomoże?” zaprzecza innej zasadzie: „Nie ma nikogo oprócz Niego” i połączeniu z grupą…

Odpowiedź: Człowiek powinien powiedzieć do siebie: „Jeśli ja nie pomogę sobie, to nikt mi nie pomoże ujawnić Stwórcę”, ponieważ mowa tu o pragnieniu ujawnić Stwórcę – właściwość obdarzania.

Nikt nie może mi w tym pomóc. Mogę przeczytać tysiące ksiąg i wysłuchać tysiące wykładów, ale ostatecznie rozwój pragnienia to moja wewnętrzna praca.

Tylko jeśli zapragnę życia duchowego (we właściwości obdarzania) zamiast tego życia (we właściwości otrzymywania), wówczas odkryję go dla siebie.

Nie należy oczekiwać pomocy od nikogo! Muszę osiągnąć tak silne pragnienie, że „lepsza śmierć niż takie życie!” Przecież to życie nie jest dla mnie życiem. Muszę osiągnąć duchowość!

Tu powinienem działać według zasady: „Jeśli nie ja sobie, to kto mi pomoże?” Przecież Stwórca nie zrezygnuje ze swego warunku, On nie da nam przymusowo pragnienia do Siebie. On daje napełnienie, a nie pragnienie. W duchowym rozwoju nie ma przymusu.

Jednak gdy tylko zasada „Jeśli nie ja sobie, to kto mi pomoże?” dobiega końca, to znaczy gdy rozumiem, że to zależy tylko ode mnie, wtedy natychmiast ujawniam, że nie jestem zdolny do tego.

Zaczynam nienawidzić swój egoizm, boję się go, jak Mosze faraona. I wtedy „zakrzyczeli oni od tej pracy” – wysiłku, by uwolnić się od władzy egoizmu, przecież ani ja, ani nikt wokół nie jest w stanie mi pomóc.

Osiągnięcie tych dwóch odczuć –  braku pomocy wewnątrz i na zewnątrz – nazywa się ostatnimi bólami porodowymi.

Wówczas z głębi serca przedziera się rozpacz – dopiero wtedy objawia się wyższa siła, światło (GA”R de Chochma), która rodzi człowieka na stopniu duchowym. Wtedy działa zasada „Nie ma nikogo oprócz Niego”.

Dlatego istnieje najpierw etap „Jeśli nie ja sobie, to kto mi pomoże?” i następnie „Nie ma nikogo oprócz Niego”, ponieważ nie mogę odkryć, że „Nie ma nikogo oprócz Niego”, zanim nie zakończę etapu „Jeśli nie ja sobie, to kto mi pomoże?”

Z czwartej lekcji kongresu, 10.11.2010 


Ja proszę – Stwórca wykonuje

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Na kongresie w Sitrinie powiedział Pan, że do przebicia się przez machsom potrzebujemy, abyśmy byli na jedną chwilę w jednej myśli i w jednym wielkim pragnieniu.

Przez cały ten czas zrobiliśmy bardzo wiele prób, wykonaliśmy wiele działań, ale nie byliśmy gotowi. Mam wrażenie, że teraz, w tej chwili wszyscy są gotowi.

W ciągu tej lekcji ciągle próbuję wgnieść w sobie tę błonę, egoistyczną klipę, aby przebić w niej „otwór w sercu”.

Brakuje mi synchronizacji nas wszystkich. Nie chcę tego jutro, chcę teraz, w tej chwili! Niech Pan nam pomoże zsynchronizować teraz nas wszystkich, abyśmy we wspólnej modlitwie przebili tę błonę!

Odpowiedź: Pewnego razu zwróciłem się z podobną prośbą do Rabasza, a on odpowiedział, że nie stoi między mną a Stwórcą. Człowiek powinien sam znaleźć ten kontakt, sam tego zażądać. A co najważniejsze, musi zrozumieć, że to nie on przebija swoją błonę, lecz Stwórca.

To dobrze, że starasz się i nie możesz jej przebić, ale musisz przestać próbować robić to samemu. Za pomocą jakiej siły chcesz to zrobisz?!.. Za pomocą tej samej siły egoizmu?!.. Jak ją przebijesz: za pomocą dużego egoizmu małe ego czy odwrotnie?

Tylko Stwórca może to wykonać i nikt poza Nim! A nauczyciel to przewodnik w drodze. On tylko prowadzi cię do tego stanu, lecz nie jest w stanie cokolwiek zrobić za ciebie. Stwórca tez nie może tego uczynić, jeśli nie zażądasz tego od Niego. Twoje pragnienie wewnętrznej przemiany powinno poprzedzać Jego działanie.

Dlatego należy:

1. Przestać samemu przebijać tę błonę – egoistyczną klipę serca.

2. Nie czekać na pomoc od nikogo oprócz Stwórcy, jako odpowiedź na twoją prośbę.

Już przez wiele lat studiujemy we wszystkich artykułach kabalistów, że wszystkiego dokonuje wyższe światło. Ono stworzyło pragnienie, ono go zmienia, ono przygotowuje go do zmiany intencji i ponieważ ono rozbiło pragnienie, to tylko ono jest zdolne do naprawy intencji nad nim, jeśli pragnienie tego zażąda.

Nie ma tu nikogo pośrodku i wszystko zależy tylko od samego pragnienia: prośba, wzniesienie MA’N – a działanie z góry wykonuje się tylko przez wyższe światło. Zacznij koncentrować się tylko na dwóch czynnościach: ja proszę – Stwórca wykonuje.

Z czwartej lekcji kongresu, 10.11.2010


Przez ucho igielne w nowy świat

img_3561_100_wp.jpgWszystko dzieje się na skutek wysiłków. Nie oczekuj, że coś tam zmieni się samo. Swoimi wysiłkami dla zjednoczenia przyciągamy do siebie otaczajace światło (Or Makif).

Im większe wysiłki – tym silniej oddziałuje na nas światło i na odwrót. Światło znajduje się w stanie zupełnego spokoju i jeśli będziemy razem dążyć do zjednoczenia, zmusimy Stwórcę, aby nas zjednoczył. Kiedy zbliżamy się do siebie – zbliżamy się do światła. Oddalamy się od siebie – oddalamy się od światła. Lecz żadne wysiłki nie przepadają, „grosz do grosza gromadzi się w kapitał”.

Raz za razem, kiedy pragniemy zjednoczyć się – oddziałuje na nas światło i nawet, jeśli oddalamy się od siebie, światło dokonało już swoją naprawę, nic nie przepadło, a my pracujemy dalej. Są to procesy „ścieśniania” i „rozciągania”, inaczej wejście – wyjście lub jak praca naszego serca. Jednoczymy się, światło oddziałuje na nas, naprawia nasze zjednoczenie – i natychmiast pojawia się kolejny stopień niedoskonałości.

Powinniśmy znowu dołożyć starań – dać światłu możliwość zjednoczenia nas i znów naprawiana jest kolejna niedoskonałość – dopóki nie zakończymy wszystkie 125 stopni naprawy. Za każdym razem wznoszę się ponad moje nieoczyszczone pragnienie, a potem poddaję je naprawie. Na pierwszym stopniu – mój punkt w sercu przechodzi machsom, a następnie wznosi ku sobie przez machsom część pragnienia. Tę część, nad którą ona może istnieć (wiara ponad wiedzę, Bina ponad Malchut).

I tak stopniowo, dopóki nie przejdę przez machsom, we fragmentach, wszystkich moich pragnień, wzniosę się ponad nimi, aż właściwości obdarzania nie będą panować  nad pragnieniem otrzymywania. Jest to stopień H”H, Bina, obdarzanie dla obdarzania. Wszystkie moje błędy transformują się w zasługi, a przestępstwa – w błędy.

Przechodzę teraz na następny etap – przez maleńki otwór w następnej przegródce, przedzieram się do obszaru miłości bliźniego. Po pojawieniu się we  mnie punktu w sercu, a potem przyciąganiu na ten stopień swoich pragnień, na miarę tego, jak mogę wykorzystać je dla miłości, napełnienia bliźniego, przekształcam je w pragnienia otrzymywania dla Stwórcy.

Za każdym razem pracujemy ze swoim egoizmem dla jeszcze większej jedności, przyciągamy światło poprzez swoje dążenie do podobieństwa właściwości. Ja pragnę – a Stwórca w odpowiedzi na moje pragnienie, wykonuje wszystkie działania.

Z lekcji z rozdziału „6 tysięcy dusz”, 20.09.2010


W polu duchowego pragnienia

Pytanie: Czy rozpacz może zgasić iskrę mojego duchowego pragnienia?

Odpowiedź: Oczywiście. Ponieważ w stosunku do tego świata znajduję się już w stanie rozpaczy i dlatego nie postrzegam związanych z nim pragnień.

Tymczasem świeci we mnie kilka „iskier” – ponowne przebudzenie, które prowadzi mnie do nauczyciela i grupy. Między moją rozpaczą i iskrą powstaje napięcie, wektor, siła pragnienia, spowodowane przez ich odmienność. Gdzie jest ono skierowane, nie wiem, lecz jest to już podświadome ukierunkowanie ku obdarzaniu. To naczynie/kli podąża już do góry, podobne do dipola (połączenie dwóch przeciwstawnych ładunków).

Aby prawidłowo wykorzystywać swoje pragnienie, umieszczam je w „magnetycznym” polu grupy. Wtedy jej siły naprawiają mój dipol, przybliżając go do celu, właściwości obdarzania i miłości.
W otoczeniu, w grupie występują potężne podpory: wielkie rozczarowanie w tym świecie i ważność obdarzania. Na miarę mojej więzi z ich polem, wspólnym pragnieniem, oddziałuje to na mnie i ciągnie do celu.

Poszczególne cząstki (dipole, ładunki, indiwidualne pragnienia) same w siobie są bezsilne. Aby je wzmocnić, rozproszyć, tworzymy akceleratory. Tak moją iskrę pragnienia – grupa (wspólne pragnienie) rozpali w wielki ogień. Zasada jest prosta: wstępuję do wspólnoty i przyspieszam oraz ułatwiam, za sprawą wspólnego pragnienia, swoją drogę do celu.

Kiedy wstępuję do grupy, uczą mnie, jak wtopić się w jej pole, wspólne pragnienie obdarzania i miłości. Lecz nie otrzymuję pragnienia od otoczenia wprost. Nie znajduję się w zwyczajnym egoistycznym społeczeństwie, lecz w otoczeniu kabalistów, którzy pragną odkryć w swoim wspólnym pragnieniu, polu Stwórcę.

Zbliżam się nie tylko z grupą, lecz i z ukrytą w naszym wspólnym pragnieniu Wyższą siłą. Dlatego w odpowiedzi na moje wysiłki dla zjednoczenia, otrzymuję od otoczenia siłę Stwórcy – światło, zwracające ku Niemu, ku Źródłu.

Otoczenie, stworzone przez człowieka, odpowiada na jego wysiłki otaczającym światłem (Or Makif).

Z lekcji z rozdziału Rabasza, 21.09.2010


Przyspieszmy czas wyzwolenia

каббалист Михаэль ЛайтманZ artykułu Baal Ha-Sulama „Ostatnie pokolenie”: Jeśli wszystkie narody świata zgodzą się, wówczas znikną na świecie wojny, ponieważ każdy będzie się troszczył nie o własną korzyść, a o korzyść bliźniego.

Jest to nauka o podobieństwie właściwości – nauka Masziacha… O tym powiedziano: „I przekują swoje miecze na lemiesze”.

„Masziach” (Mesjasz) to największe światło „Jechida”, które przychodzi i zdolne jest do naprawy wszystkiego. Gdy pojawi się u nas bardzo silne pragnienie osiągnięcia ostatecznej naprawy (Gmar Tikun), wówczas to światło objawi się z całą mocą i naprawi wszystkie pragnienia.

Nawet te małe światła, które obecnie otrzymujemy i które tworzą związek między nami, łączą nas i umożliwiają nam organizację zjazdów – są pomocą z góry, a nie naszymi własnymi osiągnięciami.

Wszystko, co widzę przed sobą: przyjaciół, cały ten świat – jest to obraz stojącego przede mną Stwórcy, który w taki sposób mi się przedstawia.

Dlatego już teraz przychodzi do nas siła zwana Masziach i wyciąga całą ludzkość z jej ostatniego stopnia, z ostatniego stanu do stanu końcowej naprawy.

Ale na razie nazywa się to „bólami porodowymi Masziacha”, ujawnieniem siły Masziacha światu. Są to pierwsze, początkowe stany całego tego procesu „narodzin”.

W sposób dobry czy zły, drogą wielkich cierpień i wojen lub dzięki naszemu własnemu uświadomieniu i  pragnieniu, aby się naprawić – w każdym razie naprawa powinna zakończyć się przed końcem 6000 lat według czasu tego świata.

Ten termin jest określany przez sześć sfirot Zeir Anpina (WA”K) i jest podzielony na trzy okresy po 2 tysiące lat każdy, co wyraża wpływ Zeir Anpina na trzy światy BE”A (Bria, Jecira, Asija). Dlatego w ciągu tego czasu powinniśmy osiągnąć naprawę.

Rozpoczynając już od naszych czasów wkraczamy w epokę Masziacha i dlatego ujawnia się nauka kabały. Ale już dziś, nie czekając na koniec tego terminu, możemy naprawić wszystko.

Podobnie jak to było podczas wyjścia z Egiptu, które wydarzyło się po 210 latach wygnania zamiast ustalonych 400 lat, tak samo i dziś nie musimy czekać, aż na kalendarzu minie 6000 lat. W duchowym możemy przyspieszyć czas, przyciągnąć stan końcowy i realizować go już teraz.

Oznacza to, że „Isra-el”, czyli człowiek, który dąży „prosto do Stwórcy”, „przyspiesza” czas i przesuwa go naprzód. Dlatego już teraz możemy osiągnąć czas wyzwolenia i przyjścia Masziacha. Wszystko zależy od nas!

Z chwili, gdy zostały zakończone niezbędne przygotowania, zaczęły występować informacyjne geny („reszimot”) ostatniego okresu i ujawnił się środek do ich stosowania – nauka kabały i księga Zohar. Od tego momentu wszystko znajduje się w naszych rękach.

Z lekcji do artykułu „Ostanie pokolenie”, 07.11.2010


Elektryczna wibracja emanacji


Musimy spróbować stworzyć taki trwały, permanentny stan, jak gdybyśmy znajdowali się stale na wiecznym kongresie, pod wpływem kilku tysięcy ludzi, którzy zebrali się w jednym miejscu.

Tą samą elektryczną wibrację powinienem odczuwać w każdej chwili wszędzie. Na to duchowe pole siły nie będzie miała wpływu żadna odległość! Zależy to tylko od nas, ponieważ ten stan możemy uczynić permanentnym stanem. Dokładnie to pole duchowego połączenia i ukierunkowania określane jest jako kabalistyczna grupa, i wtedy każdy znajduje sie pod wpływem nie tylko 7000 tys., ale pod wpływem milionów naszych przyjaciół na całym świecie.

Najpierw budujemy grupę z kilku tysięcy studentów, w której wszyscy połączeni są razem w naszej wspólnej sieci. I jeżeli część tej grupy osiągnęła już stan wzajemnego poręczenia, zaczyna ona projektować na zewnątrz promieniowanie i nie można już go więcej zatrzymać. To jest określane jako prawdziwe rozpowszechnianie kabały. Każdy będzie miał możliwość aby przyjść, zobaczyć, poznać, sprawdzić czy jest to dla niego odpowiednie, a jeśli nie może dzisiaj jeszcze, to jutro już tak.

Ten kongres powinien nam służyć jako przykład dla takiego trwałego, permanentnego stanu, by wspinać się coraz wyżej. Dokładnie będzie to oddziaływaniem środowiska na ludzi, środowiska, które musimy stworzyć. Jeżeli środowisko determinuje całą moją przyszłość i szybkość mojego duchowego rozwoju, to muszę tylko zastanowić się, w jaki sposób mogę jeszcze bardziej wzmocnić to środowisko, aby ono ciągle mnie inspirowało i ciągnęło mnie za uszy naprzód.

I wtedy oczywiście przyjdę na kongres, bo jak inaczej będę mógł się rozwijać dalej, nie mam żadnych innych środków niż te. Przyjdę, ale musimy zorganizować taki sam wpływ na środowisko przez cały czas!

Ponieważ nie ma żadnego innego motoru napędowego dla rozwoju duchowego!

Z lekcji do artykułu „Wygnanie i odkupienie”, 04.11.2010