Burza wokół Stwórcy
Gdy wyższy parcuf chce coś dać niższemu, on zmniejsza siebie, jak matka zwracająca się do dziecka.Dla siebie przygotowuje „dorosłe” jedzenie, a dla dziecka specjalne, z zadaną temperaturą.
Te dodatkowe działania poprzez szczególny mechanizm łączności wyższego z niższym nazywają się „searot” („włosy”). Słowo to pochodzi od słowa „soer” („burzący się”) lub „saara” („burza”).
Przecież wyższy chciałby dać niższemu wszystko, co ma! Ale zmuszony jest ograniczyć siebie i dać niższemu tylko nieznacznie, odpowiednio do jego poziomu – tyle, ile ten jest w stanie przyjąć. Wyższy musi także zadbać o to, żeby to napełnienie było dla niższego pożyteczne.
To ograniczenie, ta siła, z jaką wyższy powstrzymuje siebie, nazywa się „searot” („włosy”) – odpowiednio do jego stanu, w którym wszystko w nim „burzy się” („soer”) przez to powstrzymanie.
A teraz wyobraź sobie, jak cierpi i burzy się (dręczy się) Stwórca! Przecież ma ogromnie pragnienie dawać. Chce dać nam całą nieskończoną naprawę (Gmar Tikkun)! A On patrzy na nas i widzi, że nie ma komu dać… Nikt niczego nie chce otrzymywać. Jakie to ogromne cierpienie patrzeć na dzieci, niemal umierające z głodu, mając możliwość pomocy nam: wyleczenia wszystkich naszych ran i napełnienia nas całym dobrem – a my tego nie chcemy! Nie jesteśmy w stanie cokolwiek przyjąć od Niego.
I jako odgłosy tej burzy – siły, z jaką Wyższy powstrzymuje siebie, zaczynają na nas wpływać nieczyste siły – klipot, próbując obudzić nas i zmusić do działania.
Wydaje się nam, że oddziałują na nas złe siły, ale one przejawiają się tylko w tej mierze, na ile nie posuwamy się naprzód, spóźniając się w swoim rozwoju i nie pozwalając światłu, aby nas napełniło.
Z lekcji do „Nauki dziesięciu sfirot”, 06.12.2010
Kabalista cierpi tylko dlatego, gdy widzi, jak dalece jeszcze świat oddalony jest od Stwórcy, od jedności i osiągnięcia doskonałego życia.
Jeśli nie otrzymamy od środowiska pragnienia obdarzania, to nie będziemy w stanie o własnych siłach odkryć duchowego świata. Ponieważ duchowa rozkosz jest nieskończenie większa niż materialna.
Wszystko zależy od wsparcia otoczenia. Bez tego nie ma możliwości duchowego rozwoju. Później otrzymasz duchowe otoczenie. Wszyscy wielcy kabaliści, którzy jeszcze podczas życia w tym świecie osiągnęli wyższe poznanie świata duchowego, wszystkie ich dusze będą twoja grupą. Wejdziesz w „wyższe zgromadzenie” Rabiego Szymona (istnieje taki stopień duchowy).
Nowe pokolenie, to nie są tylko nasze dzieci, ale także my sami, ponieważ aby móc zaoferować dzieciom nową edukację, wychowanie, musimy najpierw odnowić się sami, bo co będziemy w stanie dać im innego?
Dzisiejsze dzieci różnią się szczególnie od dzieci z poprzednich pokoleń. Mają one inne postrzeganie, percepcję świata, czego nie było wcześniej: nie dwuwymiarową, tylko idącą w głębię.
Człowiek rozwija się jak jabłko, które dojrzewa na drzewie, aż osiągnie pożądany, końcowy stan. I niewątpliwie przechodzi on na tej drodze całkowicie sprzeczne stany i czuje się jak gorzkie, kwaśne, niedojrzale jabłko – lecz czy nie może on zamiast drogą cierpienia iść drogą Światła i czuć, że zbliża się coraz to bliżej dobrego?
Problemem nowoczesnego systemu edukacji nie jest to, czy przygotowuje się specjalistów lepiej czy gorzej, a nawet nie jest to, że nie znajdujemy w nim programu wychowania dzieci.