Czy rzeczywistość jest realna czy jest snem?


Istnieje bardzo stara, materialistyczna teoria postrzegania świata. Jeśli wyobrazimy sobie nasze zmysły jako czujniki, to powstaje pytanie, co one wychwytują – czy to, co dzieje się poza nami, czy wewnątrz nas? Tu jest problem: jedno czy drugie.

Gdybyśmy byli w stanie zmieniać zasięg tych czujników, to wychwytując rzekomo coś na zewnątrz, mimo wszystko odbieralibyśmy tylko znikomą część tej rzeczywistości istniejącej poza nami. Być może są to zakresy, w których nie jesteśmy w stanie wyłapać wibracji zewnętrznych, a może istnieją zupełnie inne wibracje, których nie wychwytują stworzone przez nas narzędzia?

Przecież wynalezione przez nas narzędzia są tylko uzupełnieniem naszych narządów zmysłów i opierają się wyłącznie na nich. Na przykład, aby odczuć wahania temperatury, dodaliśmy do niektórych urządzeń czujniki termiczne, a żeby móc odbierać niektóre obrazy wizualne – dodaliśmy czujniki optyczne itd. Faktycznie przy pomocy tych narzędzi zwiększamy tylko zakres naszych zmysłów. Natomiast dla tych „niewyobrażalnych” zjawisk, które istnieją wokół nas i których pierwotnie nie odczuwamy i nie jesteśmy w stanie odczuć z braku odpowiednich zmysłów, nie możemy stworzyć odpowiednich narzędzi, które umożliwiłyby rozszerzenie naszych zmysłów i postrzeganie tych zjawisk.

Wynika z tego, że postrzegamy bardzo ograniczoną część świata zewnętrznego. Jest już dziś udowodnione, że we wszechświecie istnieje ciemna materia i inne zagadkowe zjawiska. Wydaje się nam, że jakby coś wychwytujemy, jednak to coś nadal pozostaje poza zasięgiem naszej percepcji.

Według innej teorii, wokół nas w ogóle nie ma nic, a nasze narządy zmysłów są jakby „łączem” naszego wewnętrznego podobieństwa do zewnętrznej części. Człowiek jest jakby zamkniętym pudełkiem, wewnątrz którego istnieje pragnienie, które ciągle coś czuje. Te odczucia właśnie uważamy za nasze życie.

Czyli ja istnieję w swoim pragnieniu, w którym istniejesz również ty i wszystko wokół mnie – wszystko to, co mogę sobie wyobrazić łącznie z moimi przeróżnymi fantazjami, poglądami, wspomnieniami itd. Wszystko to znajduje się tylko w moim pragnieniu, w moim umyśle. Jesteśmy jakby „rzeczą samą w sobie”.

Jestem zwolennikiem drugiej teorii, chociaż wciąż istnieje jeszcze wiele różnych teorii. Uważam, że w rzeczywistości znajdujemy się „w sobie”, rozwijamy się wewnątrz naszego pragnienia. Odczuwamy program rozwoju, przez który przechodzi nasze pragnienie, i ten program rozwoju jest naszym życiem. Dzisiaj pojawia się w nas możliwość kierowania naszym programem, a zatem naszym życiem. Dzięki temu będziemy w stanie poruszać się do przodu i do tyłu, w górę i w dół, w każdą stronę, Przy użyciu wszelkich współrzędnych i osi.

Natura umożliwia nam przejście na następny, absolutny poziom świadomości systemu, w którym się znajdujemy, a to pozwoli nam w końcu zrozumieć, kim jesteśmy i w jakim świecie istniejemy, czy jest to sen, czy jawa i czym tajawa różni się od snu.

Z Programu TV„Integralny świat”, 16.10.2011 


7 miliardów światów

каббалист Михаэль ЛайтманZnajdujemy się w otoczeniu takiego ukrycia Stwórcy, że nie możemy nawet tego dostrzec. Postrzegamy świat tylko w naszym wnętrzu, i wszystko, co czujmy teraz, są to wrażenia w naszych własnych egoistycznych pragnieniach, które w rzeczywistości w ogóle nie istnieją!

W duchowości nie ma egoistycznego pragnienia otrzymywania, które dąży tylko do napełnienia siebie. Jeżeli pragnienie jest skierowane na siebie, to nie może ono nic otrzymać i czuje tylko ciemność.

Ale nasze egoistyczne pragnienie znajduje się na tak niskim, błahym stopniu, że jest nam pozwolone odczuwać w nim jakąś rzeczywistość – odcisk czegoś, co przedstawia się nam jako pozorna rzeczywistość.

Jeśli będziemy się rozwijać i osiągniemy silniejsze pragnienie obdarzania, wówczas zaczniemy odczuwać wyższy system. A przed tym każdy człowiek żyje praktycznie w stanie nieświadomości, odczuwa on jak w nieprzytomnym stanie wyimaginowany świat, to znaczy że to tylko on wyobraża sobie, że rzeczywiście istnieje. Stan ten jest podobny do stanu człowieka, który leży w komie, w którego głowie mają miejsce różne wizje, tak jak to się dzieje czasami we śnie.

Ale kiedy przebudzimy się i zdobędziemy ponownie naszą świadomość, wówczas pragnienie będzie znajdować się już na następnym stopniu i będzie mu już wtedy towarzyszyć intencja obdarzania. I tutaj zaczynamy już być świadomi, że odczuwamy wszystko w naszym pragnieniu i że poza nim nic nie istnieje. Wszystko, co postrzegaliśmy wcześniej na zewnątrz, było tylko odczuciem wewnątrz naszego pragnienia.

Świat duchowy odczuwamy także tylko wewnątrz naszego pragnienia. Wszystkie jego poziomy: nieożywiony, roślinny, zwierzęcy, wszyscy ludzie, ten wielki świat, są to tylko zmiany w moim pragnieniu. Dlatego że moje pragnienie ciągle się zmienia, myślę, że świat się zmienia. Odkrywam inne dusze, to znaczy obce pragnienia, abym mógł je przyłączyć do siebie, z intencją dla obdarzania. Wówczas staną się one moimi własnymi częściami, dzięki którym będę mógł ocenić, jak dalece znajduję się we właściwości obdarzania.

Jestem celowo otoczony przez mgłę, tak abym nie mógł czuć innych dusz. Staram się zbliżyć je do siebie, aby poczuć je bardziej bliskimi, jak swoją nieodłączną część. Kiedy będę próbował połączyć cały wszechświat, który wydaje mi się dziś światem zewnętrznym, to wówczas będę w stanie naprawić mój egoizm.

Na miarę przyłączenia do siebie zewnętrznych, obcych pragnień: nieożywionych, roślinnych, zwierzęcych, ludzkich i w wyniku zjednoczenia wszystkich wewnętrznych i zewnętrznych pragnień w jedna całość, w jeden duchowy organizm, który składa się z „mózgu – kości – ścięgien – mięsa – skóry (moach – acamot – gidin – bassar – or) lub „korzeń – dusza – ciało – ubranie – pałac” (szoresz – neszama – guf – lewusz – ejchal), mogę sprawdzić moje zbliżenie się do prawdy. W rzeczywistości nie ma nikogo oprócz mnie, i cały wszechświat jest postrzegany w moim wnętrzu, tak abym mógł zbudować duchowe naczynie i w ten sposób wewnątrz tego naczynia ujawnić Stwórcę.

Powinienem tak długo starać się połączyć wszystkie pragnienia, aż zostaną one wszystkie zjednoczone w jednym człowieku o jednym sercu i wszyscy ludzie, którzy wydają mi się dziś obcy, będą później częścią mojej własnej duszy. W ten sposób każdy z nas posuwa się naprzód, nie utrudniając innym drogi duchowej. Każdy buduje swój świat i postrzega go jako swój wewnętrzny obszar. Stwórca wypełnia ten świat, co oznacza, że człowiek znajduje się w zlaniu z Światłem, Stwórcą, który go wypełnia.

Z lekcji do listu Rabasza, 12.10.2011


Ja jestem przewodnikiem światła!

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak regulować swój stosunek do światła i rozkoszy, dopóki nie mamy ekranu i nie znajdujemy się jeszcze w duchowości?

Odpowiedź: Dziś, możemy tylko zbliżyć się jedynie do tego, żeby stworzyć takie społeczeństwo, które stopniowo uczyniłoby z nas pragnących odkryć się światłu, jego cyrkulacji, żeby one przeszło przez nas wszystkich i abyśmy byli w jednym jedynym systemie.

Nauka kabały jest zbudowana tylko na tym, by przekonać ludzkie serca, aby połączyć się z innymi: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”.

Jeżeli człowiek zbliża się do tego stanu, zaczyna dosłownie czuć, jak światło zaczyna w nim pulsować – przebijać się przez jego egoizm.

I w takiej mierze, jak człowiek otwiera się na światło, żeby przeszło ono przez niego do innych, w takiej mierze staje się on jego przewodnikiem. Objawia się to stopniowo w wyniku pracy w grupie, z innymi.

Z wirtualnej lekcji, 16.10.2011


Źródło wszelkiego cierpienia

Pytanie: Dlaczego nie niepokoi Pana pytanie przeludnienia na świecie, czy problem głodu, ale tylko zjednoczenia, które jest praktycznie niemal niemożliwe do osiągnięcia?

Odpowiedź: Zjednoczenie jest tak ważne z następujących powodów:

– 2% ludności zatrudnionej w rolnictwie jest w stanie wyżywić cały świat.

– 10% ludności zatrudnionej w przemyśle jest w stanie zaspokoić potrzeby towarów przemysłowych.

– Od kilku lat tempo wzrostu populacji na świecie zmniejszyło się i jest stabilne. Jest nawet możliwe, że zacznie się zmniejszać, co obserwujemy dziś w Europie. Dlaczego to się dzieje, nie wiemy. Postrzegamy ten rozwój jako realizację programu natury w odniesieniu do ludzkiej społeczności.

Ale naszym głównym problemem, źródłem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że nie przestrzegamy głównego prawa natury. Jeśli potrzebujemy więcej, niż jest to niezbędne dla naszego rozsądnego istnienia, zakłócamy delikatną  równowagę „Człowiek – Natura”. Jeśli będziemy wyzyskiwać  naturę, to stworzymy dla siebie i dla naszych dzieci straszliwą przyszłość.


Miłych świąt!

Dziś według kalendarza żydowskiego zaczyna się nowy rok. Myślę, że będzie to szczególny rok. Po raz pierwszy w historii ludzkości, zostaje nam ujawniony system wzajemnego poręczycielstwa, które powinniśmy rozpowszechniać na całym świecie: ponieważ  brakuje nam właśnie tego systemu relacji międzyludzkich. Tylko wtedy będziemy postępować naprzód ku dobru.

Będzie to dobry rok, ponieważ wiadomość o dobrze dla świata, będzie rozpowszechniana i w wyniku pogłębiającego, nasilajacego się kryzysu, ludzie będą coraz bardziej zainteresowani naszymi materiałami. Ludzkość zda sobie sprawę i uświadomi sobie, że istnieje tylko jedyna metoda, która może zaoferować i obiecać jej dobro w sensie materialnym, jak również ogromną, wieczną, doskonałą wygraną w sensie duchowym.

Jestem przekonany, że będziemy w stanie osiągnąć dobry stan. Wszystko zależy od równowagi pomiędzy siłami dobra i zła. Jesteśmy na prawidłowej drodze do równowagi, należy tylko wzmocnić wiarę.

Powinniśmy zbudować  najmocniejszy na świecie system rozpowszechniania w Internecie, we wszystkich językach, tak, aby mogło to dotrzeć do każdego człowieka i każdej mentalności. W ten sposób możemy uniknąć wpływu złych sił. Mam dobre odczucie co dotyczy naszej pracy.

Tak więc, będzie to szczęśliwy nowy rok, którego życzę wszystkim ludziom!

Z lekcji do gazety „Naród” , 28.09.2011


Gospodarz, który nie płaci za służbę

Nauka kabały nie jest poradnikiem egoisty, giełdowym przewodnikiem nowej rzeczywistości, instrukcją obsługi nowego systemu operacyjnego do korzystania z niego dla własnych interesów.

Gdy studiuję kabałę, to zdaję sobie sprawę, że powinienem zmienić sam siebie i że nie mam innego wyboru. Musimy doprowadzić nas do zgodności z nowym systemem, który powinniśmy przekroczyć świadomie i bez wcześniejszych wypowiedzi, zostawiając wszystko stare za sobą i przekroczyć Rubikon, za którym znajduje się nowy świat.

To jest powodem, dlaczego kabalistyczna metoda została ujawniona i rozwinięta przez ludzi, dążących bezpośrednio do Stwórcy (Jaszar -kel) i nazywanych  „Izrael”. Tak więc objawiła się ona im i w taki sposób przekazują oni tą mądrość dalej dla świata i każdy na świecie powinien wiedzieć o tym.

A to oznacza, że nie pomoże nam tu zwykłe poręczycielstwo, zwyczajna wzajemna odpowiedzialność. Nasze wołanie o zjednoczenie stanowią pierwsze kamienie milowe na drodze do prawdziwej wzajemnej gwarancji. I im dalej  będziemy iść do przodu, tym bardziej jasno będziemy widzieć, że potrzebujemy wewnętrznej naprawy w zgodności z nowym systemem. Nie naprawiamy natury, ani świata – tylko naprawiamy siebie samych.

Kabalistyczna metoda jest przeciwieństwem wszystkiego, co było wcześniej. Do niedawna natura sterowała nami od wewnątrz: realizowaliśmy ciągle nasze wzrastające egoistyczne pragnienie. Ten gospodarz (egoizm) dysponował absolutną władzą nad nami, a my wypełnialiśmy jego rozkazy. Był on tak potężny, że zagarniał on całe pole widzenia, zakrywając nam nasze oczy i w taki sposób ciągle żyliśmy według jego sposobu myślenia, nie robiąc żadnej różnicy między nim a nami.

Teraz jednak rodzi się w nas nowe nastawienie w stosunku do egoistycznej natury. Stwierdzamy, że niszczy ona nas przez swoją władzę, że jest złym gospodarzem. Ponieważ w służbie dla egoizmu pozostajemy bez jakiegokolwiek wynagrodzenia. Władza egoizmu okazuje się być złą i prowadzi do wewnętrznej pustki. A z drugiej strony ujawnia się inna władza, pragnienie obdarowywania …

Powinniśmy jeszcze wyjaśnić sobie dużo więcej, a następnie przekazać to światu. W naszych słowach, które skierowane są do ludzi, ukrywa się światło, które prowadzi z powrotem do źródła. I nie jest to ważne, ile oni rozumieją, światło w systemie naszego wzajemnego połączenia już działa.

Z lekcji do gazety „Naród”, 22.09.2011


Nie wyższej, nie niżej, ale na równi z wszystkimi

Najczęściej jesteśmy wytrąceni z pracy i przekupywani przez naszą pychę, która podsuwa nam takie myśli: „Ja będę panować, ja będę rządzić”. Przejawia się to w najbardziej prymitywnych formach, tak jak ma to zwykle miejsce w zwykłym świecie, gdy człowiek nie daje szansy drugiemu i próbuje oszukać jeden drugiego, i  nie jest gotowy poruszać się z wszystkimi na równych warunkach.

Potrzebujemy jednak otwarte relacje, w których będziemy starać się być ani wyżej, ani niżej niż inni. Ponieważ znajdować się niżej też nie jest dobre, bo oznacza to że nie jesteśmy w relacji przyjacielskiej. A być wyżej też oczywiście nie oznacza, że jest się w prawidłowym związku między przyjaciółmi.

Musimy być absolutnie na równi – co znaczy przestać postrzegać samych siebie! Postrzegam siebie wtedy, kiedy znajduję się niżej lub wyżej, ale jeśli znajduję się na równi z innymi, wówczas postrzegam nie samego siebie, lecz tylko połączenie między nami wszystkimi i płynę z tym prądem.

Właśnie takie odczucie powinniśmy mieć cały czas. Czasami czujemy coś takiego w czasie kongresów, różnych spotkań, szczególnych wydarzeń – jednakże musimy to ciągle utrzymywać. Ponieważ dokładnie to uczucie połączenia między nami powinno przekształcić się w światło i objawienie Stwórcy.

Jak na razie jest to po prostu odczucie, że jesteśmy ze sobą połączeni – to jest wyłącznie budowa naczynia. Ale w końcu to naczynie osiągnie stan obdarzania i wówczas będziemy w stanie dostrzec w nim światło.

Z lekcji do artykułu z Szamati, 20.09.2011


Motor idei

Kongres w Toronto. Lekcja 4

Tylko wtedy, gdy zatroszczymy się o cały świat, będziemy w stanie poczuć miejsce naszej jedności. Połączenie musi odbywać się w opiece nad kimś. Dokładnie tak jak w małżeństwie rodzice i opiekunowie odczuwają  opiekę nad swoimi dziećmi.

Z tego powodu musimy inwestować nasze siły w rozpowszechnianie – we wzajemną, prawidłową i dobrze zorganizowaną dystrybucje. Wkorzystujemy w tym celu wywiady, wideo, utwory muzyczne i inne materiały. Musimy stworzyć ciągle powiększajacy się „magazyn gotowych produktów”, tak abyśmy mogli wybierać z niego niezbędne materiały, tłumaczyć  je na różne języki i następnie wprowadzać je w obieg.

Dokładnie taka troska o świat zjednoczy nas w jedną całość. Będziemy mogli stworzyć między nami połączenie i tylko wtedy, będziemy mogli obdarzać innych. To jest prawo duchowe: nie jestem zdolny do kontaktu, do postępu w rozwoju, jeśli nie będzie to realizowane w obdarzanie innych. Musimy pracować nad tym wspolnie i organizować się coraz lepiej i lepiej.

I nie czekajcie na inicjatywę ze strony izraelskiego centrum – działajcie samodzielnie. W Izraelu mamy w tej chwili do czynienia z naszymi własnymi problemami, to miejsce staje się punktem zapalnym świata. Więc realizujcie swoje własne koncepcje, które bedą dostosowane do waszych warunków.

Ponieważ my nie rozpowszechniamy nauki Kabały, ale wiedzę o prawdziwej sytuacji, stanie na świecie. Powinniśmy nauczyć się jedynie poprawnych form przekazu i ciągle ulepszać je w trakcie pracy. Tylko rozpowszechnianie pozwoli nam się rozwijać.

Głównym kierunkiem w pracy jest Internet oraz kontakty z naukowcami. Korzystamy z ich danych jako wsparcie i kierujemy się do góry, do rządów, jak również na dół, do ludu. Pełnimy funkcję, działamy jako „motor idei”, który rozpowszechnia ważną dla życia wiedzę dla społeczeństwa w Internecie.

Wirtualna dystrybucja nie wymaga żadnych olbrzymich inwestycji. Nie powinniśmy przesadzać podczas przygotowań materiałow. Najważniejsze jest to, aby przekazać idee do ​​ludzi. W dzisiejszych czasach, prostota i dostępnośc są kluczowymi faktorami w przekazie informacji. Ludziom podoba się to, jeśli rozmawia się z nimi w prosty i konkretny sposób, bez zagrywek i specjalnych efektów. Spróbujmy nauczyć się tego razem i możliwie jak najszybciej.

Z 4 lekcji kongresu w Toronto, 16.09.2011


Szybkie przemyślenia dotyczące „Szamati” – Co oznacza stwierdzenie „Nawyk staje się drugą naturą”.

W wychowaniu dzieci staramy się stale przyzwyczaić je do różnych działań, tak aby później stało się to ich nawykiem: myć się, myć zęby, uporządkować rzeczy. „Musisz zrobić to i tamto …” Domagamy się tego codziennie, dopóki człowiek nie będzie mógł sobie bez tego wyobrazić życia, ponieważ inaczej czuł by się nieprzyjemnie. Następnie siła przyzwyczajenia uwalnia go od wysiłku.

Jak często matka przypominała mi o tym, abym umył zęby, chociaż nie koniecznie chciałem to uczynić, ale mimo to nie pozwalała mi na to. W końcu byłem zobowiązany i musiałem myć zęby nawet bez matki, bo się do tego przyzwyczaiłem.

To pozwala nam nauczyć się takich nawyków, które staną się dla nas jak wrodzone cechy, właściwości, w których łatwiej nam będzie, je zrealizować bez wysiłku. Bo wręcz przeciwnie stanie się to dla mnie trudne nie wykonać tych czynów, ponieważ ich wykonanie wdrożyło się już w moją naturę. A wszystko to pojawia się dlatego, ponieważ stale powtarzające się czynności, działania, stały się już dla mnie nawykiem.

Gdzie ukrywa się to prawo, że nawyk staje się drugą naturą? Przez to, że bezustannie wkładamy wysiłki, nieustannie powtarzając te same działania, czynności, otrzymujemy za każdym razem naprawiającą siłę, dopóki nie odcisnie się ona wewnątrz nas. Zgodnie z tą zasadą nawyk staje się drugą naturą.

I dlatego człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego. Może też osiągnąć takie uczucia, których w ogóle wcześniej nie miał. Tak będzie on w stanie przyzwyczaić się do wyższego światła, którego wcześniej nie czuł. My ciągle znajdujemy się w oceanie światła, ale kto odczuwa  je tak naprawdę? Czego nam właściwie brakuje? Brakuje nam nawyku.

Powinniśmy ciągle dążyć do tego, by osiągnąć wrażliwość na światło: „Gdzie znajduje się ono teraz? Jak wpływa na nas?” Czujemy, że jest ono już tutaj? Światło coraz bardziej zbliża się do nas i ja prawie je odczuwam, jest tutaj obecne. Gdzie znajduje się teraz? Co powinienem zmienić we mnie, abym mógł je poczuć? Co mam zrobić? Jaką intencję powinienem mieć? Na co powinienem stać się jeszcze bardziej wrażliwy?”

Kiedy człowiek stara się ujawnić w ten sposób światło, zaczyna zadawać sobie następujące pytania: „Jak mogę je odczuć ? Brakuje mi właściwości obdarzania, trochę więcej wrażliwości do tego, co znajduje się poza mną. Wówczas zacznę odczuwać te wibracje, dopóki światło nie ujawni się. Ono nie ujawni się tymczasowo, ale pozostanie na zawsze.

Zatem wszystko realizuje się przez nawyk, dlatego nasza praca jest w przyswojeniu sobie nawyku. Wszystkie rady, które dają nam kabaliści, są skierowane na to, abyśmy przyzwyczaili się do działań w odniesieniu do przyjaciół, rozpowszechniania i  studiowania. Dlaczego? Aby wydostać się ze swego „zwierzęcia” i przyzwyczaić się do tego, że można znajdować się na zewnątrz zwierzęcego ciała. Gdy tylko osiągniemy taką intencję, wówczas zaczniemy odczuwać  światło. Wewnątrz naszego ciała i naszego rozumu nie można je nigdy ujawnić, bo światło znajduje się na zewnątrz, pomiędzy nami.

Z 6 lekcji Kongresu w Toronto, 18.09.2011


Proste rozwiązanie

Kongres w Toronto. Lekcja 7

Istnieje proste rozwiązanie: zacznij rozpowszechniać. Podczas gdy zajmujecie się  rozpowszechnianiem, zapominacie o sobie. Nawet ludzie, którzy nie są połączeni ze sobą, zaczynają nawiązywać kontakty. Im więcej wiedzy będziecie rozpowszechniać na świecie na temat jedności, tym większe postępy będziecie robić. Zapomnijcie o wszystkim, co dzieje się z wami osobiście – z wyjątkiem tego, co jest koniecznością. Wszystko inne kierujcie na zewnątrz – to zapobiega starciom i kłótniom między wami.

Podobnie jak rodzice oddają się całkowicie problemom ich chorego dziecka i nie myślą o sobie samych. Ich uwaga jest skierowana na zewnątrz i dokładnie tam koncentrują oni wszystkie swoje wysiłki. Te wspólne problemy ich łączą.

Tak więc, zacznijcie się troszczyć o wasze „chore dziecko” – o świat. To będzie załagadzać spory, kłótnie między wami. Nie ma sensu naprawiać naszych relacji bezpośrednio. Skierujcie się całkowicie na zewnątrz, postarajcie zagłębić się w praktycznej pracy i wówczas nagle zobaczycie, jak powinny być rozstrzygane sprawy wewnątrz. Troska o sprawy wewnętrzne grupy będzie funkcjonować dopiero wtedy, gdy będzie to niezbędne do pracy z zewnętrznym światem. Tylko wtedy będziecie mogli wszystko uporządkować.

Tylko konieczność zewnętrznego rozpowszechniania powinna decydować o tym,  kim jesteśmy i co robimy. Wówczas będziemy faktycznie pracować na rzecz obdarzania.

Weźmy przykład z Biny: jej górna połowa skoncentrowana jest na oddawaniu Stwórcy, a jej dolna połowa skoncentrowana jest na oddawaniu światu, a ona sama, środkowa jednej trzeciej z Tiferet, jest po prostu decyzją, by podzielić się na dwie części. W ten sposób powinien się postrzegać każdy z nas i każda grupa.

Z 7 lekcji kongresu w Toronto, 18.09.2011