Cena za wolność

W miarę eskalacji walk w Ukrainie i nasilającej się presji na ludność cywilną, staje się jasne, że kompromis czy „rozsądne” rozwiązanie są poza zasięgiem. W miarę jak coraz więcej ludzi cierpi, nie tylko coraz większym staje się dramat na miejscu, ale także pogłębia się wrogość między dwoma narodami. W dzisiejszych czasach obezwładnianie innych narodów przy użyciu siły militarnej jest niepraktyczne. Dlatego strony będą musiały w końcu złożyć broń. Jeśli w tym momencie przeciwnicy zrozumieją, że wzajemnie muszą dać sobie wolność, będą mogli konstruktywnie się rozwijać. Jeśli jednak będą uparcie dążyć do wzajemnej dominacji, cena za wolność będzie rosła, choć w końcu wolność nadejdzie.

Choć trudno jest obiektywnie spojrzeć na konflikt, gdy jest się jego stroną, im dłużej strony będą zwlekać z podjęciem tego wysiłku, tym bardziej będą przedłużać swoje cierpienie. W końcu one, a wraz z nimi cały świat, zrozumieją, że tocząca się dziś wojna jest walką nie tylko o wolność narodów, ale o wolność każdego człowieka, a w końcu o wolność naszych dusz. Walka ta jest więc ceną, jaką płacimy za naszą wolność.

Aby wygrać tę wojnę, musimy zrozumieć, z czym się zmagamy, kto jest naszym prawdziwym wrogiem. Im bardziej przyglądamy się czynnikom stojącym za tą wojną, tym bardziej uświadamiamy sobie, że prawdziwym winowajcą jest ludzkie ego, które popycha wszystkich ludzi do poszukiwania chwały, sławy, władzy i bogactwa. Każdy z nas ma ego – to potwór, który żyje w nas i tylko okoliczności i cechy, których nie jesteśmy w stanie zrozumieć, decydują o tym, czy osiągniemy stan, w którym mogą się one w nas ujawnić. Ale nawet jeśli się nie ujawnią, egoistyczny tyran nadal żyje w każdym z nas.

Dlatego nasza walka powinna toczyć się na dwóch frontach: fizycznym i wewnętrznym. Na froncie fizycznym musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby ocalić własne życie. Na froncie wewnętrznym, który jest ważniejszy, musimy przeciwstawić się tyranowi w nas samych i starać się wznieść ponad ego, które wprowadza podziały i nastawia nas przeciwko sobie na poziomie walki o życie.

Walka z ego toczy się w różny sposób, w różnym czasie i w różnych miejscach. W niektórych miejscach rozgrywa się ona w sposób gwałtowny, poprzez wojny, terroryzm lub inne formy przemocy. W innych miejscach przejawia się poprzez sankcje ekonomiczne, niedobory produktów podstawowych, gwałtownie rosnące ceny energii i inne trudności ekonomiczne, które wpływają na nasze życie. W jeszcze innych miejscach wojna toczy się poprzez walki polityczne. Tak czy inaczej, wszystkie te trudności są ceną, którą płacimy za naszą wolność.

Ego może wygrać w niektórych miejscach, a przegrać w innych, ale w końcu przegra całkowicie. Czas jego panowania dobiega końca.

W eseju „Wolność”, napisanym w latach 30. XX wieku, wielki myśliciel i kabalista Baal HaSulam napisał, że każda skłonność i cecha jednostki jest wyjątkowa i musimy ją pielęgnować. Następnie rozwodził się nad znaczeniem zachowania wolności nie tylko jednostek, ale i narodów. Jego zdaniem: „Z powyższego dowiadujemy się, jak straszne zło wyrządzają te narody, które narzucają swoje rządy mniejszościom, pozbawiając je wolności, nie pozwalając im prowadzić życia zgodnie z tendencjami, które odziedziczyły po swoich przodkach. Uważa się je za nie mniej niż morderców”.

Aby być wolnym, musimy wyzwolić się z naszego ego. Aby tego dokonać, musimy stworzyć nowe więzi między nami, oparte na wzajemnej trosce i wzajemnym wsparciu. Zamiast tłumić się nawzajem, społeczeństwo musi nauczyć się zachęcać wszystkich do bycia prawdziwym sobą.

Ze swojej strony jednostki muszą nauczyć się wznosić ponad swoje ego i wykorzystywać swoje wyjątkowe umiejętności i zdolności nie dla własnej korzyści, a często kosztem innych, ale dla dobra społeczeństwa. W ten sposób, jeśli każdy wniesie to, czym obdarzyła go natura, z korzyścią dla całej ludzkości, na naszej planecie zapanuje obfitość, pokój i harmonia. Dlatego im szybciej zdecydujemy się zapłacić cenę za wolność od ego, tym szybciej osiągniemy dobrobyt.

Źródło: https://bit.ly/3ITDa6A


Egoizm dwóch części stworzenia

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Kto jest bardziej egoistyczny: narody świata czy naród Izraela?

Odpowiedź: Dzisiaj – naród Izraela, dlatego że odkrywa się w pierwszej kolejności, a na końcu – narody świata. Egoizm odkrywa się w takim stopniu, w jakim można go naprawić. Najsilniejszy egoizm jest w narodach świata.

Pytanie: Czy to znaczy, że egoizm znajduje się bardziej w żeńskiej części niż w męskiej?

Odpowiedź: Naturalnie. Widzimy, że mężczyźni są marzycielami, potrzebują gier, piłki nożnej, podróży. A kobieta potrzebuje czegoś stabilnego: domu, dzieci, troski o nich. Nawet jeśli mężczyzna to robi, to tylko dlatego, żeby grać, rywalizować. Mężczyzna jak dziecko buja w obłokach. Kobieta jest bardziej przyziemna, dlatego rozwój, narodziny i postęp są bez niej niemożliwe. Chociaż siłę postępu niesie ze sobą mężczyzna, to jednak urzeczywistnia się to właśnie na żeńskiej części.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Reinkarnacja”


Praca w sercu

каббалист Михаэль Лайтман Kongres w Sankt Petersburgu. Lekcja nr 1

Pytanie: Jeśli Stwórca trzyma nasze serce w Swoich rękach, co to znaczy praca w sercu? Co powinniśmy zrobić?

Odpowiedź: Po pierwsze należy poczuć, że Stwórca trzyma moje serce w swoich rękach i całkowicie określa wszystko co w nim jest: wszystkie moje pragnienia, intencje, myśli, impulsy od najstraszniejszych do najpiękniejszych. Po dojściu do takiego stanu pojawia się pytanie: co mogę odnieść do siebie? Co Stwórca chciałby, abym teraz zrobił z tym sercem, które On we mnie stworzył? Jak mogę właściwie wznieść się ponad moje serce: z wdzięczności, że wszystko, co stworzył Stwórca, jest tylko dla mojego dobra.

Muszę wyjaśnić, na czym polega problem w moim sercu. Właściwe serce mogę określić tylko wtedy, gdy jest tworzone przez grupę – zamiast Stwórcy. Muszę znajdować się między dwiema siłami. Jedna siła zła, – to Stwórca. On sam przyznaje: „Ja stworzyłem zło”. Z drugiej strony, Stwórca stworzył grupę, światło zwane „Torą”, które otrzymuję poprzez grupę, dla naprawy tego zła. Ja znajduję się pomiędzy tymi siłami.

Stwórca trzyma moje złe serce, które specjalnie stworzył, abym poprzez grupę odnalazł Jego we właściwej formie. Muszę stworzyć w sobie taki stan i istnieć w nim. W tym stanie sam staję się jak środkowa część sfiry tiferet – „klipat noga”, gdy z jednej strony są to złe siły, które trzyma Stwórca. Nie bez powodu mówi On: „Chodźmy do faraona, dlatego że Ja zatwardziłem jego serce”.

A z drugiej strony jest to Jego dobra siła, zwana „światłem”, „Torą”, za pomocą której przeprowadzam naprawę. Ale ja naprawiam złą siłę, siłą światła tak, aby cały czas być między nimi, w równowadze i tak rozwijam się. Ruch do przodu odbywa się cały czas wzdłuż środkowej linii: moja czarna lewa linia ciągle się odnawia, dlatego ciągle potrzebuję prawej linii – w większym połączeniu z grupą i w otrzymaniu większego światła. Tak można sobie wyobrazić wzajemną relację między mną, grupą i Stwórcą.

Stwórca początkowo nie odgrywa pozytywnej roli. Początkowo On jest niszczycielem, stwórcą zła w nas, aby później nauczyć nas robić wszystko prawidłowo, jak matka, która odchodzi od dziecka, dając mu możliwość uczenia się chodzić.

Z lekcji nr 1 kongresu w Sankt Petersburgu, 29.07.2016


Dzieci wojny naznaczone blizną

Każda wojna jest straszna, ale wojna z ofiarami wśród ludności cywilnej jest wielokrotnie bardziej przerażająca. Wśród tych cywilów najbardziej narażone są dzieci. Wojna na Ukrainie naznaczy blizną dzieci i zmieni je na zawsze. Wierzę jednak, że zaszczepi w nich przekonanie, że wojna nie przynosi nic dobrego i nie da się w żaden sposób usprawiedliwić krzywdy i bólu, który zadaje.

W przeszłości wojny oznaczały okupację, grabież dóbr i zniewolenie jeńców. Dziś podbój innego kraju nie przynosi żadnych korzyści. Co zrobisz, gdy już zdobędziesz stolicę? Będziesz musiał ją odbudować po tym, jak sam ją zrujnowałeś.

Postęp technologiczny oraz międzynarodowy handel i przemysł sprawiły, że wojna stała się nieistotnym środkiem zdobywania zaopatrzenia i bogactwa. Wierzę, że dzisiejsze dzieci odczuwają to bardzo głęboko poprzez swoich rodziców i poprzez wszystko, czego same doświadczają. Wybuchy, krew, trupy na ulicach, gryzące zimno, strach i niepewność ranią ich dusze, a blizny, które noszą, przekażą swoim dzieciom i dzieciom ich dzieci.

Nawet dzieci, które nie są bezpośrednio zagrożone rakietami i bombami, wyczuwają, co się dzieje. Ludzkość jest jednym ciałem; kiedy organy tego ciała walczą ze sobą, cierpi całe ciało i całe ciało wyciąga z tego wnioski. Dlatego mam nadzieję, że lekcje, których dzieci wojny uczą się poprzez ból, przenikną do świadomości całej ludzkości i wszyscy na całym świecie zrozumieją i odczują bezsens wojny.

Następne pokolenie będzie czuło, że zamiast walczyć, lepiej byłoby uzupełniać swoje potrzeby poprzez wymianę dóbr. Będzie wiedziało, że tylko dzięki współpracy można odnieść sukces na tym świecie. Wiedza, którą zdobywają dzisiejsze dzieci, jest bezcenna. Żałuję tylko, że zdobywają je poprzez ból. Chciałbym, abyśmy mogli je tego nauczyć poprzez zwykłą edukację, ale życie wybrało dla nich inny tryb nauczania.

Jeśli jednak potrafimy zrozumieć, czego uczy nas rzeczywistość – że brutalna siła nie prowadzi już do zwycięstwa, lecz raczej do współpracy i wzajemnego uzupełniania się – bez doświadczania brutalnej siły, pomoże nam to przejść do nowego stanu umysłu, w którym wojna nie jest częścią paradygmatu. To pomoże nam, a jeszcze bardziej pomoże naszym dzieciom.

Źródło: https://bit.ly/3tOZk5W


Empatia pomaga w naprawie

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Każdy człowiek na świecie, siedzący u siebie w domu, może śledzić na ekranie telewizora lub komputera, jak przebiega wojna. Czy jest to dobre z punktu widzenia rozwoju duchowego?

Odpowiedź: Myślę, że jest to dobre, dlatego że pomaga człowiekowi być bezpośrednim uczestnikiem wszystkich wydarzeń, w wyniku tego, może szukać swojego wpływu na przebieg wydarzeń i ich rezultat.

Zasadniczo współczucie pomaga w naprawie.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 01.03.2022


Rozpoczęła się III wojna światowa; od nas zależy, jak się potoczy

Myślimy o wojnie rosyjsko-ukraińskiej jak o konflikcie lokalnym, ale to coś znacznie więcej – to globalna wojna na wielu frontach. To nie tylko konflikt militarny, ale także ekonomiczna wojna o wyniszczenie. Ludzie na całym świecie odczuwają skutki wojny w postaci gwałtownie rosnących cen benzyny i niedoboru podstawowych produktów.

Ta wojna zmienia cały sposób działania ludzkości. Od zarania dziejów byliśmy przyzwyczajeni do życia zgodnie z hasłem „przetrwają najsilniejsi”. Ogólnie rzecz biorąc, regułą było, że to silni ustalali zasady, a zasady te były często krzywdzące dla słabszych. Teraz wydaje się, że zapanował nowy sposób myślenia: Chcieć czegoś i być wystarczająco silnym, aby to osiągnąć, nie oznacza, że świat to zaakceptuje.

Dlatego wojna ta jest wewnętrzną, nie mniej a może nawet bardziej niż na zewnątrz. Nasz styl zmienia się z agresywnego na skłonny do współpracy, z narcystycznego na altruistyczny. To boli i nie odbędzie się bez trudu, ale jest nieodwracalne. Jest to ścieżka naszej ewolucji w kierunku celu naszego stworzenia – objęcia w sobie całego stworzenia. Aby to osiągnąć, musimy zacząć się nim opiekować, tak jak matka otacza swoje dziecko matczyną miłością.

Walka o przejście, z naszego obecnego stanu lekceważenia i podłości w stosunku do wszystkich stworzeń, oprócz nas samych, do stanu istot mądrych i współczujących nazywana jest „wojną Goga i Magoga” lub Armagedonem.

Ponieważ wojna ta dotyczy naszego wewnętrznego porządku, możemy ją stoczyć w nas samych. Jeśli wyprzemy się tej walki z samym sobą o to, kto rządzi – ego czy miłość – rzeczywistość fizyczna sama zmusi nas do wybrania miłości. Uczyni to jednak, raniąc nas w bardzo fizyczny sposób. Wojna w Europie Wschodniej jest niczym w porównaniu z tym, co będziemy musieli przeżyć, jeśli będziemy się opierać temu procesowi. Przerażające opisy naszych mędrców i proroków wskazują na to, że nie chcielibyśmy tego przeżywać.

Możemy też stoczyć tę wojnę w nas samych, nie strzelając ani jednym pociskiem. Wybór jest w naszych rękach. Wystarczy, że będziemy podążać w tym samym kierunku, w którym prowadzi nas natura: w stronę połączenia. Jeśli podejmiemy wysiłek, by troszczyć się o siebie nawzajem, nawet jeśli początkowo nie potrafimy, to idziemy w dobrym kierunku. Jeśli staramy się rozwiązywać konflikty nie za pomocą broni czy nawet bitew prawnych, ale poprzez wzmacnianie troski i przyjaźni między nami, to ratujemy życie i oszczędzamy męki wielu ludziom.

Podsumowując, spróbujmy wznieść się ponad nienawiść i dostrzec człowieka po drugiej stronie, który też cierpi. Pomyślmy, że ta wojna została nam dana po to, abyśmy myśleli o sobie nawzajem bardziej niż do tej pory. Przecież gdyby nie ta wojna, nie zauważalibyśmy siebie nawzajem. Teraz, kiedy jest, nie jesteśmy już obojętni. Chociaż nasze uczucia są obecnie negatywne, teraz, kiedy jesteśmy ich świadomi, możemy nad nimi wspólnie pracować i je odwrócić. To są wojny Mesjasza, który wyrywa nas z ego i prowadzi do wzajemnej miłości.

Źródło: https://bit.ly/3wLw9Cu


Duchowa rodzina

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak wygląda prawidłowa rodzina w sensie duchowym?

Odpowiedź: Powiedziano: „Mąż i żona – Szchina (Boskość) między nimi”. Jeśli żyjemy dla duchowego poznania, jeśli od początku ustanowiliśmy to jako podstawę naszej jedności, jeśli jest to naszym celem na każdym etapie, jeśli jest dla nas obojga jasne, że po to istniejemy w świecie, że jest to „korona” rodziny, że po to rodzimy dzieci i pracujemy. Jeśli czujemy, że nić, która łączy nas ze sobą nawzajem i z dziećmi, przechodzi przez Stwórcę, jeśli chcemy, aby On panował między nami, żeby w całej rodzinie była odczuwalna Jego obecność – takie podejście naprawia wszystkie nasze wzajemne relacje. Wtedy mamy udaną rodzinę.

Z rozmowy o kobiecie, 07.03.2010


Mężczyźni i kobiety: dwa światy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego mężczyźni i kobiety nadają jakby w różnych diapazonach?

Odpowiedź: Tak, ponieważ jesteśmy dwoma światami. Siła mężczyzny (gewer) w naprawionej formie pochodzi od Biny, z przezwyciężenia (itgabrut), z drugiego etapu rozprzestrzeniania się prostego światła. A siła kobiety pochodzi z Malchut. Te dwie siły są do siebie nawzajem przeciwstawne. W naszym świecie obydwie siły pogrążone są w egoizmie, dlatego nie widzimy ich wzajemnej polaryzacji. W duchowym świecie obydwie siły są altruistyczne.

Ale tak czy inaczej, sam wzgląd na naturę mężczyzn i kobiet zupełnie różni się w swojej podstawie. Nie można zobaczyć rzeczywistości w taki sposób, jak widzi ją kobieta. Nie jesteśmy świadomi pełnego stopnia różnicy naszych wewnętrznych światów. Przyzwyczailiśmy się grać we wzajemne zrozumienie, na zewnątrz wszystko wydaje się podobne, ale w rzeczywistości wcale tak nie jest. Nie możemy oblec się w siebie nawzajem. Dla kobiety świat wygląda zupełnie inaczej. Naszych dwóch światów po prostu nie można skrzyżować, ponieważ nie przecinają się.

Z rozmowy o kobiecie, 03.07.2010


Wyjdziemy z wygnania, z całym światem

каббалист Михаэль Лайтман Rozumiemy już, że znajdujemy się w stanie wygnania, które nazywa się „Pesach“, ponieważ trzeba to przejść (pasach), aby wejść do świata duchowego, wychodząc ze stanu braku odczucia Stwórcy, co jest wygnaniem. Ale ogólnie nie czujemy się na wygnaniu i nie czujemy że brakuje nam duchowości, oddawania, miłości – po prostu chcemy w życiu więcej zwykłych materialnych dóbr.

Kiedy wchodzimy w stan wygnania, rozwija się w nas potrzeba, aby osiągnąć zjednoczenie, obdarzanie. Zaczynamy uświadamiać sobie nasz egoizm, starając się wyjaśnić właściwości, które przeszkadzają nam wyjść z Egiptu i pozbyć się ich, aby zamiast tego osiągnąć duchowe właściwości, do ziemi Izraela, do intencji obdarzania. Jest to czas, kiedy człowiek wyjaśnia swoje egoistyczne pragnienie i decyduje, że ​​jest to zło, dlatego że nie daje mu podnieść się z tego świata, aby zbliżyć się do Stwórcy, do siły obdarzania i miłości. Człowiek zaczyna rozumieć, że w tym życiu brakuje mu poczucia Stwórcy.

Stany te ujawniają się w człowieku stopniowo, w zależności od jego świadomości. Łączy siebie to z otrzymywaniem, to z obdarzaniem, to stara się połączyć z innymi, to oddala się od nich. Wszystko to trzeba przejść i poczuć, aby nadać ważność naszym relacjom: jak bardzo czujemy się bliskimi, to znaczy gotowymi do wyjścia z Egiptu, lub podzielonymi, będącymi na wygnaniu i dalekimi od uwolnienia. Możliwe, że jeszcze nawet nie weszliśmy w wygnanie, ponieważ nie czujemy, że cierpimy z powodu oddzielenia.

Widzimy, przez jakie stany przechodzi obecnie ludzkość, wojny, nienawiść, integracja, konfrontacja między zjednoczeniem a odrzuceniem. Żyjemy między nienawiścią a miłością, jesteśmy zobowiązani do wyboru, dokąd chcemy iść. Powiedziano, że każdego dnia człowiek powinien widzieć siebie wychodzącego z Egiptu, czyli sprawdzać swój stosunek odnośnie wyjścia z egoizmu: czy znajduje się w Egipcie i czy jest bliski wyzwolenia.

Wyjście z Egiptu nie jest możliwe dopóki się nie zjednoczymy, albo przynajmniej uświadomimy sobie, że zależy to od naszego wewnętrznego zjednoczenia, że wszyscy mamy jeden cel, dla którego żyjemy. Jeśli uda nam się osiągnąć zjednoczenie w naszej światowej kabalistycznej grupie, to wówczas zjednoczenie rozprzestrzeni się na całą ludzkość.

Musimy poczuć, jak dalecy jesteśmy od siebie nawzajem, ale chcemy coraz bardziej zbliżać się do siebie, aby czuć się we wspólnym pragnieniu, w jednej intencji i dążeniu, aby stać na przeciw jedynego Stwórcy, który nas jednoczy. Jeśli chcemy połączyć się ze Stwórcą, musimy najpierw połączyć się ze sobą. Od naszego zjednoczenia zależy, na ile możemy połączyć się z naszym jedynym korzeniem.

Dopóki nie zakończymy tej pracy, nie będziemy mogli wyjść z wygnania. Musimy jak najszybciej zjednoczyć się wszyscy między sobą i ze Stwórcą. Każdy powinien w tym pomagać innym, ponieważ wszyscy zależymy od siebie nawzajem. W miarę naszego wewnętrznego jednoczenia zbliżamy się do wyzwolenia. Słowo „wyzwolenie” (geula) różni się od słowa wygnanie (galut) tylko jedną dodatkową literą „alef”, która symbolizuje imię Stwórcy (Pierwszego na świecie).

Jeśli do wygnania dodamy tylko jeden warunek: obecność Stwórcy w naszym połączeniu, który oświeci i wypełni wszystkie pustki, rozerwane połączenia między nami, to odkryjemy i poznamy wyższy świat, duchowość. To będzie wyjście z wygnania, z braku odczuwania Stwórcy do Jego ujawnienia, z naszego rozłamu do jedności. Połączenie między nami – to kli, a odkrywające się w nim napełnienie – to Stwórca, Światło.

Z lekcji na temat „Pesach”, 23.03.2022


Tajemniczy język rozumiany przez kabalistów

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Opowieść „Megilat Ester” („Zwój Estery”) zaczyna się od wielkiej uroczystości. Król Achaszwerosz zorganizował dla swoich dworzan ucztę, która trwała 180 dni. A potem przez siedem kolejnych dni uczta trwała dla całego narodu. Przy czym potrawy i napoje są szczegółowo wymienione, tak jakbyśmy bardzo interesowali się tym, co wtedy pili i jedli.

Odpowiedź: Chodzi o to, że w tym tekście zakodowane są obszerne informacje o naturze, o tym, w jaki sposób mamy przygotować się na otrzymanie wyższego światła, na manifestację Stwórcy i tak dalej. Wszystko opisane jest w formie posiłku.

Uczta – to objawienie Stwórcy.

Pytanie: Ale dlaczego zaznaczono, że święto trwało 180 dni? Co to znaczy?

Odpowiedź: 180 dni, to znaczy że na ucztę z góry przeznacza się pół roku, a my powinniśmy z dołu w formie uczty, błogosławieństwa w nim i innego napełnienia, naszą obecnością doprowadzić do całego kli/naczynia – do pełnego stanu. Ponadto w opowieści o Purimie król Achaszwerosz uosabia Stwórcę. Czyli Achaszwerosz – to Keter, a jego dworzanie to Chochma i Bina. Dlatego poprzez ucztę, która trwała 180 dni, rozumiemy or chozer (odbite światło) i or jaszar (proste światło) – 9 Sefirot po 10 w każdym z nich. Dalej opowiadanie jest o siedmiu dniach ucztowania dla narodu. Siedem – to bardzo znacząca cyfra w Kabale.

Dusza składa się z dwóch części: keter, chochma, bina – to GAR, pierwsze trzy wyższe Sefirot lub rosz (głowa) duszy. A następne to ciało duszy, które składa się z 7 Sefirot: hesed, gwura, tiferet, necach, hod, jesod, malchut. Podział dziesięciu części duszy na 3 i 7 wynika z jej pracy na obdarzanie. Dlatego cyfra 7 jest bardzo ważna. Cała nasza praca wykonywana jest w tych siedmiu Sefirot, to znaczy pragnieniach skierowanych na obdarzanie, na połączenie między nami i Stwórcą.

Komentarz: Ale to wszystko jest tak zakodowane…

Odpowiedź: Nie, kabaliści po prostu porozumiewają się w tym języku, sami rozumieją, o czym mówią. A jeśli nie rozumiesz, cóż można zrobić? To tak samo, jak wchodzisz do garażu i słyszysz, że nastąpiło jakieś zwarcie w samochodzie, coś się zepsuło, ale co dokładnie, nie wiesz: akumulator, rozdzielacz czy coś innego.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 15.03.2022