Walczyć o przejawienie się dobroci!

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jaką radę dałby Pan liderowi, szefowi, który odczuwa dążenie do władzy? Co powinien zrobić?

Odpowiedź: Postanowić by przeprowadzono wybory tylko i wyłącznie według kryterium dobroci i miłości pretendenta do władzy: co chce zrobić, jakie dobre uczynki spełnić, jak chce napełnić swoją miłością podległą mu przestrzeń.

Komentarz: Zwykle ma już całą listę tego, co chce zrobić.

Odpowiedź: Nie! Lista tutaj nie pomoże. Należy codziennie, co tydzień, co miesiąc, co rok, ciągle sprawdzać jego zarządzanie. Jeśli nie spełnia warunków, natychmiast usunąć.

Za nim stoi kolejka tych, którzy będą walczyć o przejawienie się dobroci! Kolejka ludzi chcących przejawiać władzę miłości w stosunku do społeczeństwa.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 22.03.2022


Kto jest gospodarzem w domu?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jaki model rodziny jest bardziej bliższy duchowym korzeniom: wschodni czy zachodni?

Odpowiedź: Do duchowych korzeni bardziej zbliżony jest model, gdy zewnętrznie dowodzi mężczyzna, a wewnętrznie kobieta. Widzimy to. Kobieta jest odpowiedzialna za prowadzenie domu, jest jego gospodynią. A mężczyzna w zasadzie, nie.

Komentarz: Ale mężczyzna stara się ograniczyć kobietę.

Odpowiedź: Nie, w normalnej rodzinie mężczyzna tego nie robi. Zaobserwowałem to zarówno w rodzinach wschodnich, jak i zachodnich. W efekcie natura mimo wszystko prowadzi do tego, że ludzie szukają kompromisu. Rzeczywiście, tam gdzie pracuje kobieta, tam również dowodzi.

Mężczyzna nawet się nie wtrąca, dlatego że nie jest do tego stworzony. Odwrotnie jest, tam gdzie chodzi o obowiązki czysto męskie – wyjście z domu na polowanie czy do pracy, za mamutem czy za pieniędzmi, nieważne po co, wszystko, co dotyczy tego co się dzieje poza domem – tam kobieta daje mężczyźnie większą swobodę.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Syjamskie bliźniaki”


Nieustanny proces rozwoju

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Kiedy wychodzimy poza ramy materialnej egzystencji, czy nasz rozwój powinien się zatrzymać?

Odpowiedź: Powinien się zatrzymać, ale w zasadzie sam w sobie jest nieskończony. W Kabale studiujemy jeszcze jeden dodatkowy etap naszego rozwoju, który jest dla nas dostępny.

Z pomocą Kabały możemy jakby odkryć swoje następne istnienie. Tak jak nasz pobyt na Ziemi kończy się siedemdziesięcioma latami życia, tak i rozwijająca się duchowa egzystencja kończy się stu dwudziestoma pięcioma stopniami duchowego rozwoju.

Następnie jest jeszcze granica, której nie dostrzegamy, ale widzimy, że ta granica istnieje, jak mówią kabaliści, również się przemieszcza. Zrozumiemy ją tylko wtedy, kiedy zaczniemy się do niej zbliżać.

Obecnie ludzkość rozwinęła się do stanu, w którym pyta o sens życia – a właściwie konkretnie, o granicę tej objętości, w której istniejemy: „A co jest poza jej granicami? Musi jeszcze coś być”.

Natura jest nieskończona, nieprzerwana, wieczna, poza czasem, przestrzenią, ruchem – odkrywamy to nawet za pomocą naszych nauk. Dlatego nie możemy powiedzieć, że gdzieś istnieje jakaś granica i tyle. Nie.

Nawet nasz umysł, nasze uczucia nie są związane z naszym ciałem. W co to wszystko się przelewa, przechodzi? To znaczy, że istnieje pewien rodzaj transformacji z jednego rodzaju w drugi.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Czy Frankl ma rację?


Wychowanie w miłości

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy istnieją skuteczne mechanizmy zwalczania negatywnego wpływu władzy na indywiduum, na zachowanie człowieka?

Odpowiedź: Stopniowa edukacja miłości każdego, do wszystkich innych przez wiele lat, być może nawet pokoleń. Nic więcej! Tylko w taki sposób możemy wznieść się ponad swoją egoistyczną naturę i dać się rządzić miłością.

Komentarz: Ale to długi edukacyjny proces.

Odpowiedź: Nie mamy innego.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 22.03.2022


Kabała i model rodziny

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jeśli spojrzeć na historię rozwoju ludzkości, to można wyróżnić dwa główne modele rodziny: wschodni, w którym dominuje mężczyzna, i zachodni, w którym mężczyzna nieco stracił swoją rolę, tam, w zasadzie rządzi kobieta. Jaki model jest najbardziej poprawny z punktu widzenia Kabały?

Odpowiedź: Ani jeden, ani drugi. Rzeczywiście, istnieją dwa modele, a kabalistyczny model jest modelem pośrednim między nimi. Podział ten jest również charakterystyczny dla zestawienia kalendarzy: zachodni model – to kalendarz słoneczny, wschodni – to kalendarz księżycowy, a kalendarz żydowski to kalendarz – pośredni, zbudowany na zrównaniu słońca i księżyca.

To samo odnosi się nie tylko do dat kalendarzowych, ale także do sił, światopoglądów, podejścia do życia, nauki, sztuki, do wszelkiego rodzaju sądowo-profilaktycznych działań w społeczeństwie i tak dalej. Wszystko jest zbudowane na środkowej linii.

To znaczy, nie ma dobrego i złego. Istnieją przeciwstawne właściwości, które trzeba ze sobą połączyć razem, prawidłowo skombinować, na ich połączeniu uzyskamy doskonałość. Tylko w taki sposób możemy właściwie wykorzystać wszystkie siły w naturze, nie negując ani żeńskiej, ani męskiej części. Należy tylko znaleźć między nimi złoty balans.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Syjamskie bliźniaki”


Do zrozumienia Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Kiedy jeden z przyjaciół czuje się źle, automatycznie chcemy go wesprzeć i powiedzieć: „Pamiętaj, od Kogo to pochodzi”. Ale jednocześnie rozumiemy, że sami nie jesteśmy tak pewni, że wszystko pochodzi z jednego źródła, ponieważ na razie jeszcze nie znajdujemy się w takim zrozumieniu.

Odpowiedź: To nie ma znaczenia. Nasze wysiłki powinny być takie, abyśmy wypracowali w sobie odczucia, które doprowadzą do zrozumienia Stwórcy. Musimy rozwinąć narządy zmysłów, wtedy zrozumiemy Stwórcę.

Problem polega na tym, że nie mamy organów odczucia Stwórcy, ponieważ nie znajdujemy się w trybie obdarzania, a tylko w trybie otrzymywania. Musimy przejść do trybu obdarzania, wówczas w takim stopniu zaczniemy Go odczuwać.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Pierwsza pomoc w upadku”


Jesteśmy gorsi od naczelnych

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Człowiek, jako gatunek, jest źle przystosowany do wykonywania obowiązków rodzicielskich w izolacji od społeczeństwa. Tak mówią biolodzy ewolucyjni. „W tym sensie nie jesteśmy naczelnymi, nie jesteśmy szympansami, jesteśmy surykatkami”, biolodzy mówią, „mrówkami i pszczołami”. Dlatego pandemia stała się dla nas okrutnym i trudnym testem.

Zamknięto żłobki, przedszkola, szkoły, zlikwidowano kółka, sekcje, odwołano babcie, trzeba było samemu wychowywać dzieci. I wtedy zaczęły się rodzicielskie stresy, rodzicielskie depresje, krzyki, łzy. Każda matka szympansa opiekuje się swoim dzieckiem w pojedynkę. My ludzie nie możemy żyć bez wsparcia innych, jesteśmy mrówkami, zbiorowymi stworzeniami. Tak twierdzą biolodzy.

Jak Pan myśli, czy to jest nasza słabość?

Odpowiedź: Ogólnie rzecz biorąc, nasz indywidualistyczny egoizm nie pozwoli nam właściwie wychować nawet naszych własnych dzieci. Jesteśmy indywidualistami. Nie możemy uczyć, nie możemy pokazać, co znaczy być od siebie zależni. Dobrowolnie, prawidłowo wychowywać swoje dzieci w miłości do bliźniego, a nie w miłości do siebie samego. przecież to, co pokazujemy swoim dzieciom, jest sprzeczne z zasadami natury, prawdziwej natury, wyższej natury.

Oznacza to, że jeśli wychowujemy człowieka, aby troszczył się tylko o siebie, wychowujemy go jak małpę. Jeśli wychowujemy człowieka, aby dbał o innych, wtedy wychowujemy go na człowieka.

Pytanie: Takim wychowaniem nie zajmujemy się ani w żłobkach, ani w przedszkolach ani w szkołach, nigdzie?

Odpowiedź: Absolutnie tak. To jest sprzeczne z naszym egoizmem, naszymi fundamentami. Mówimy wręcz odwrotnie: „On cię bije – oddaj mu! Nie poddawaj się, trzymaj się! W taki sposób będziesz silny i będziesz wygrywał w życiu”.

Pytanie: To znaczy stłumić innego?

Odpowiedź: Tak. Stworzyliśmy takie środowisko, że tylko tłumienie drugiego daje możliwość, aby przetrwać i jakoś prosperować.

Pytanie: Jednak po co wysyłamy dzieci do przedszkoli, do żłobków na wychowanie?

Odpowiedź: Jakie tam wychowanie? Wychowanie małpie. Nie wyszliśmy z poziomu naczelnych i nawet jeszcze gorzej. Dlatego że powinniśmy być od nich wyżej pod względem społecznego statusu, a w ostatecznym wyniku – nie jesteśmy.

Pytanie: Czy uważa Pan, dlatego że mamy indywidualne właściwości, to rodzice tak się denerwowali, gdy wszystko pozamykano w pandemii i musieli sami wychowywać swoje dzieci w domu?

Odpowiedź: Nie wiedzieli, co zrobić z tym dzieckiem, dlatego że przyzwyczaili się do życia wyłącznie dla siebie.

Pytanie: Czyli okazuje się, że wysyłamy dzieci do przedszkoli, żłobków, żeby je tam podrzucić? Tylko po to?

Odpowiedź: To i tak zrozumiałe. Możesz przeprowadzić ankietę i zobaczysz, ilu ludzi powie, że wysyłam dziecko do przedszkola, żeby iść do pracy. Dzięki Bogu, że mam pracę. Nie dlatego, że potrzebuję pieniędzy, ale dlatego, że potrzebuję tej pracy. To dla mnie lepsze niż siedzenie w domu z dzieckiem. Ile kobiet powie: nie „ Jestem gotowa siedzieć z dzieckiem w domu, dla mnie to jest najważniejsze”. Jeśli to rzeczywiście prawda, a nie jakieś inne ukryte cele.

Pytanie: Czyli uważa Pan, że procent tych, którzy poślą swoje dziecko do przedszkola będzie 2-3 razy wyższy niż tych, którzy powiedzą: „Ja chcę wychowywać, swoje dziecko w domu”?

Odpowiedź: Tak. Siedzieć w domu z dzieckiem – nie sądzę, że takich kobiet będzie wiele. Z miłości do dziecka, z tego, że je sama wychowuję, dlatego że inaczej dziecko nie będzie wychowywane tak jak ja uważam, że powinno być wychowane. Obróć to wszystko, co powinno być w rzeczywistości, to zobaczysz, że po pierwsze ludzie nie są do tego przystosowani. Nie mają takich skłonności, zamiarów.

Komentarz: Dla tego człowiek musi być i nauczycielem, i rodzicem, i wszystkim innym. I musi gotować, i robić wszystko co potrzeba.

Odpowiedź: Jesteśmy gorsi od naczelnych. Małpy troszczą się o swoje pokolenie na zwierzęcym, naturalnym, instynktownym poziomie i robią to prawidłowo. Dlatego każde ich pokolenie nie jest coraz gorsze. A my z każdym pokoleniem wydaje się, że niby jesteśmy mądrzejsi, rozwijamy coś na zewnątrz: technologię, wiedzę, ale stosujemy to tylko ze szkodą dla siebie i innych.

Komentarz: Czyli nie jesteśmy mrówkami, jak mówią biolodzy?

Odpowiedź: Nie! My w ogóle jesteśmy nikim. Jesteśmy szczególnym, niefortunnym, ślepym gatunkiem ewolucji.

Pytanie: Czy istnieje wyjście z tego impasu?

Odpowiedź: Tylko poprzez cierpienie. Jeśli zobaczymy, gdzie się znaleźliśmy, co narobiliśmy, jakie konsekwencje wywołujemy w naszych relacjach społecznych, wtedy, być może przyjdzie to olśnienie. Dzisiaj po prostu nie mamy na to ani mózgów, ani pragnienia, ani uczuć, niczego. A jeśli kiedykolwiek, mam nadzieję, że nastąpi to szybko, uświadomimy sobie: „Co my robimy? Przecież powinno być zupełnie odwrotnie!”. – to wtedy pojawi w nas mnóstwo pytań do Stwórcy i do kabalistów.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 06.12.2021


Czy szczęście jest mierzalne?

Jeśli jakiś kraj znajdzie się w czołówce, oznacza to, że jego mieszkańcy należą do najszczęśliwszych na świecie – tak wynika z raportu ONZ na temat szczęścia na świecie (World Happiness Report), globalnego badania przeprowadzonego wśród mieszkańców około 150 krajów. Badanie ujawniło niedawno bardzo prostą przesłankę, która zwykle jest ignorowana: poziom naszego zadowolenia jest związany z poziomem hojności i wzajemnej pomocy, który wzrósł w ciągu ostatnich dwóch lat z powodu pandemii. Ale czy oznacza to, że ludzie są szczęśliwsi, ponieważ nagle stali się bardziej altruistyczni? Jak można to naprawdę zmierzyć?

Finlandia jest najszczęśliwszym krajem na świecie już piąty rok z rzędu – tak wynika z rankingu opartego na poziomie życia i wzajemnej odpowiedzialności. Według raportu w 2021 r. datki na cele charytatywne, pomoc nieznajomym i wolontariat wzrosły na całym świecie o 25% w porównaniu z poziomem sprzed pandemii. Prawdopodobnie tak jest, ale sposób, w jaki ankieta może wniknąć w ludzkie uczucia i wewnętrzne spełnienie, jest dyskusyjny, a zatem niewiarygodny.

Myślę, że trochę dorośliśmy i nie jesteśmy już tak naiwni, by brać sondaże na poważnie. Wszyscy zdają sobie sprawę, że są one finansowane i uwzględniają uwarunkowania polityczne. Na przykład, gdybyśmy wierzyli sondażom, moglibyśmy być zachwyceni, że Izrael, kraj, w którym mieszkam, zajął godne szacunku 9. miejsce w światowym indeksie szczęścia, pomimo ciągłego zagrożenia bezpieczeństwa i wysokich kosztów życia.

Stosunki między nami są z dnia na dzień coraz trudniejsze, a konflikty wyczerpujące, więc wniosek byłby taki, że siedemdziesiąte miejsce w indeksie szczęścia jest dla nas bardziej realistyczne. Tak więc umieszczając Izrael na szczycie listy, Organizacja Narodów Zjednoczonych próbuje po prostu ukryć swoje uprzedzenia wobec nas.

Jeśli odłożyć na bok okulary, przez które badanie ONZ pokazuje nam „globalny indeks szczęścia”, i spojrzeć na samą rzeczywistość, to okaże się, że Skandynawowie, którzy zajmują pierwsze miejsca na liście, nie są raczej wizerunkiem radosnego uniesienia.

W rzeczywistości mamy do czynienia z kontrastującymi falami ciepła i zimna, ekspansji i kurczenia się, falami skąpstwa i szczodrości, szczęścia i smutku. A teraz przez świat przetacza się cieplejsza, otwarta i przyjazna fala. Poprzedziła ją pandemia Covida i globalne cierpienie. Ale to tylko przelotna fala, która zaniknie.

Świat zamknie się w sobie, a ludzie znów staną się mściwi i samolubni. Dzieje się tak dlatego, że wydarzenia życiowe wpływają na nas i prowadzą nas w kierunku na zewnątrz, do pewnego stopnia połączenia, a innym razem w kierunku separacji. Nie mniej jednak wewnątrz nie zmieniamy się.

Pozostajemy tacy od tysięcy lat i nadal żyjemy z tym samym wewnętrznym instynktem, z którym urodziliśmy się jako istoty ludzkie. Jest to instynkt samolubny – nasze ego. To ego nie pozwala nam być naprawdę szczęśliwymi. Powoduje, że prześladujemy innych, aby ich kosztem osiągnąć to, czego pragniemy, co w końcu sprawia, że jesteśmy od siebie oddaleni, podejrzliwi i wrogo nastawieni. W takich warunkach i w takim środowisku nikt nie może czuć się naprawdę spełniony.

Jesteśmy częścią całej ludzkości, a także częścią całego systemu natury. Dlatego nasze szczęście zależy od szczęścia wszystkich innych i jest z nimi związane. Nie możemy czuć się prywatnie szczęśliwi, jeśli nie jesteśmy zadowoleni z całego naszego otoczenia. Aby poczuć prawdziwe szczęście, musimy zapanować nad zakresem w jakim nasze życie kontrolowane jest przez ego.

Kiedy zmienimy naszą perspektywę z egoistycznej na altruistyczną, będziemy wspinać się po drabinie szczęścia uniezależnieni od sondaży i pustej dumy. Każdy z nas poczuje wewnętrzną radość, która istnieje w harmonijnych relacjach między nami – prawdziwym źródle trwałego spełnienia.

Źródło: https://bit.ly/3x55h0x


Władza powinna być dobra

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy ludzie z wyraźnymi skłonnościami do władzy są bliżej naprawy, do duchowego rozwoju? Ponieważ zgodnie z piramidą pragnień, powinni być bardziej rozwinięci.

Odpowiedź: Możliwe, że są bliżej w uświadomieniu sobie zła władzy, ale to zależy od okoliczności.

Chodzi o to, że władza to nie tylko jeden człowiek. Mówimy o indywiduum, które znajduje się w społeczeństwie. Dlatego nie można o nim mówić w oderwaniu od społeczeństwa, od okoliczności zewnętrznych. Tak więc będziemy musieli to rozdzielić na człowieka, społeczeństwo, Stwórcę i na to, w jaki sposób Stwórca zarządza nami poprzez społeczeństwo.

Pytanie: Jak w przyszłości będzie przejawiać się w człowieku pragnienie do władzy?

Odpowiedź: Mam nadzieję, że pokażemy ludziom, że władza powinna być dobra, opiekuńcza, jak władza matki nad dzieckiem. Taka powinna być władza społeczeństwa nad indywidualnymi jednostkami i nic więcej ponad to.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 22.03.2022


Wyjść poza ramy śmierci

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie o sens życia to następny etap rozwoju człowieka. Musimy wyjść poza ramy śmierci, aby śmierć nie była dla nas przeszkodą poznawania wyższego świata, większego, szerszego, poza naszymi materialnymi organami zmysłów.

Pytanie: Czy tylko kabalista posiada tę wiedzę?

Odpowiedź: Nie. Kabała jest metodą rozszerzenia naszych odczuć poza granice tego, co czuje ciało. Wtedy zaczynamy mówić o tym, co poznajemy, to jest o tej granicy, którą od siebie odsuwamy.

Teraz ta granica jest ograniczona przez istnienie mojego ciała. Jeśli zaczynam tę granicę przesuwać dalej, to włączam w swój zakres doznań jeszcze dodatkowe istnienie, dodatkowy świat. Odkrywam go, żyję w nim, komunikuję się, odnoszę się do niego, tak samo jak do naszego świata.

Znika wtedy moje pytanie o sens życia. Zaczynam rozumieć, że polega on na nieprzerwanej kontynuacji poza granicami obecnego istnienia, w tej małej objętości.

Z programu telewizyjnego „Przybliżenie kamerą. Czy Frankl ma rację?