Stwórca troszczy się o każdego

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Zwykle, gdy upadamy w klipot, to następnie podnosimy się. A czy jest taki stan, gdy się w niego upadło i nie można powrócić?

Odpowiedź: Nie. Praktycznie jest to niemożliwe, dlatego że mimo wszystko Stwórca, wyższa siła troszczy się o wszystkich i podnosi każdego. Więc to nie ma znaczenia – czy upadłeś, czy nie upadłeś. O tym też jest powiedziane: tysiąc razy sprawiedliwy upadnie i powstanie.

Pytanie: Czyli różnica jest tutaj tylko w czasie: jeden upadł i wstał w ciągu sekundy, a drugi w ciągu roku?

Odpowiedź: To zależy od szybkości z jaką człowiek przygotowuje się do tego, aby się podnieść.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 21.08.2022


Jaka jest najważniejsza umiejętność emocjonalna, której należy nauczyć dziecko?


Nowy etap w rozwoju ludzkości

каббалист Михаэль ЛайтманNasz czas – to niesamowity czas! To zupełnie inny etap w rozwoju ludzkości. Wyjaśniamy ludziom, że nie mamy dokąd pójść. Wszyscy jesteśmy przeciwko jednej naturze, która wpływa na nas.

Wyobraźcie sobie, że na Ziemię, jak w hollywoodzkich filmach przyleciał jakiś zły statek kosmiczny, ogromny latający spodek, który zawisł nad miastem i zakrył go sobą. Właśnie pod takim spodkiem jesteśmy teraz. Co można z tym zrobić? Żyjemy w takim świecie, gdzie cała natura poważnie naciska na nas i zmusza nas do wzajemnego połączenia, do upodobnienia się do niej. Tylko o tym właśnie rozmawiamy.

Na ile nas słuchają, na tyle widzimy postęp w edukacji, w wychowaniu nie tylko dzieci, ale i dorosłych, w naprawianiu wszelkich rzeczy, w zmianie sposobu widzenia świata, w łagodzeniu wszelkich problemów. Widzimy to!

A w tej mierze, w jakiej ludziom nie jest łatwo się z tym zgodzić, zaakceptować, zacząć się nad tym zastanawiać, pojawiają się między nimi problemy, ostre starcia, które też to wszystko ujawniają. Czas działa na naszą korzyść. Obserwujemy stopniowe uświadomienie sobie tego, że mimo wszystko musimy się zjednoczyć.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. USA, służby specjalne, spisek”


Grupa musi być homogeniczna

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak powinno się postępować, jeśli człowiek słyszy oszczerstwo pod czyimś adresem?

Odpowiedź: Powiedzieć, że nie chcesz tego słuchać, ukrócić to, i w taki sposób nauczysz przyjaciela postępować tak samo. To ogromna naprawa w grupie.

Pytanie: A jeśli kobiety o kimś dyskutują, to czy nie jest naturalne że rozbijają się na obozy?

Odpowiedź: Kobiety mogą robić, co chcą, ale wtedy muszą zrozumieć, że nie podążają razem z nami ścieżką duchową. Grupa kabalistyczna musi być równa, absolutnie jednolita. A jeśli ktoś oczernia, to teoretycznie mnoży zło, rozchodzi się to jak wirus. Można z tym walczyć mając dobre wzajemne relacje ze wszystkimi, pokrywać wszystko miłością. Jeśli człowiek jest w grupie, oznacza to, że został tu przyprowadzony i należy przyjąć go jak kogoś bliskiego.

Pytanie: Jak nauczyć siebie, aby nie wyrażać krytyki na zewnątrz, nie wypowiadać tego?

Odpowiedź: Nawyk, przykład innych, ciągła samokrytyka, samoanaliza.

Pytanie: Ale powiedział Pan, że do pewnego okresu człowiek wciąż się uczy. Czyli jest to właściwe na początkowym etapie?

Odpowiedź: Nie. Jak tylko człowiek pojawi się w grupie, musi zostać o tym natychmiast poinformowany i uczyć się jak dziecko, stale trzeba pokazywać mu że oszczerstwa są niedopuszczalne. Musi mieć świadomość ważności, że bez tego nie osiągniemy celu. Mam nadzieję, że wszyscy to zrozumieją i w końcu cel zostanie przez nich osiągnięty. A dla mnie nie będzie już tak bolesne to, że ludzie sami zrywają więzy, w których mogą odkryć swój wyższy stan.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Strzeż się plotek!”


Przebić bariery i odkryć wyższy świat

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Co to jest Zohar?

Odpowiedź: „Zohar” w tłumaczeniu oznacza wyższy blask. Jest to światło poziomu głowy świata Acilut, Arich Anpin. Według tego świecenia została nazwana księga, gdyż mówi o tym źródle, które poprzez wiele różnych filtrów, stopniowo zmniejsza się i oddziałuje na nas.

Pytanie: Dlaczego Zohar ma opisową formę w postaci opowiadania historii?

Odpowiedź: Nie! Nie chodzi tam o ludzi. Ani w Torze, ani w Zoharze, ani nawet w Talmudzie nie mówi się o ludziach, a tylko o duchowych poziomach. Gdybyś był na jakimś duchowym poziomie, wtedy mierzylibyśmy twój poziom względem wysokości, powiedzmy, rabina Szimona lub kogoś innego. W taki sposób mierzy się człowieka, a nie zależy to od jego imienia. Nie ma dla mnie znaczenia, jak go nazywali!?

Ważny jest dla mnie poziom, z którego mówi, ponieważ na tym poziomie przebija się przez wszystkie ekrany i widzi duchowy świat. Dla mnie ważne jest, co się przed nim w tym czasie odkrywa. Działa jak przyspieszacz pewnych mikrocząstek. Dlatego potrzebuję tych danych o nim, nie jako o człowieku, ale z jaką mocą, ile elektronowoltów ma w swojej „broni”, za pomocą której przebija wszystkie bariery i ujawnia mi wyższy świat.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Czym w końcu jest Zohar?”


Wyjść poza granice egoizmu

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Na Pana blogu jest napisane, że klipa – jest symulatorem do nauki prawdy i kłamstwa. Demonstruje nam wszelkiego rodzaju błędy i niezgodności. Czy może Pan wyjaśnić na przykładzie, jak otrzymać duchową wiedzę na swoich błędach?

Odpowiedź: Jeśli naprawdę chcemy zdobyć wiedzę o wewnętrznej naturze, dowiedzieć się, jak ona działa i jak my z nią współdziałamy, to wówczas zbliżamy się do stanu, w którym wszystkie nasze myśli i uczucia okazują się być przeciwko nam samym. Oznacza to, że zaczynamy odczuwać i rozumieć, że przeszkadzają nam nasze ziemskie egoistyczne właściwości. Jesteśmy w nich zamknięci i nie możemy wyrwać się z nich.

Jak możemy sprawić, byśmy mogli podnieść się nad nimi i poczuć otaczający nas świat nie zniekształcony w naszych egoistycznych właściwościach, a w takiej formie, w której on istnieje sam w sobie?

A wtedy spróbujemy jakoś rozbić tę skorupę, w której się znajdujemy i wyjść za jej granice. Na tym polega zadanie kabalisty.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 21.08.2022


Namalowany ślepy zaułek

каббалист Михаэль ЛайтманW obliczu globalnej pandemii musimy nie tylko rozwiązywać powstałe problemy w niektórych miejscach, ale także zrozumieć szerszy obraz. W przeciwnym razie nasze lokalne decyzje będą sprzeczne z historycznym rozwojem i zostaną zmiecione przez jego fale. Zawsze szliśmy do przodu popychani przez rosnący egoizm. Za każdym razem żądał od nas więcej i ludzie starali się zaspokoić jego apetyt. W efekcie wyczerpaliśmy wszystkie możliwości i trafiliśmy pod ścianę. Planeta nie wytrzymuje, a my nie wiemy już, czego chcemy. Przed nami rysuje się masowa ucieczka w narkotyki i wirtualność – ten sam ślepy zaułek, ale bez możliwości znalezienia prawdziwego rozwiązania.

Ale nagle uderzył koronawirus i wstrząsnął podstawami naszego społeczeństwa. Rządy zmuszone są do wydawania ogromnych kwot pieniędzy nie tylko bankom i przemysłowcom. Ludzie utracili możliwość „normalnej” pracy i „normalnego” odpoczynku. Tradycyjne wyznaczniki sukcesu zanikają, priorytety ulegają odwróceniu. Pojęcia wzajemnej pomocy, rodziny, społecznego wsparcia wdzierają się do głównego nurtu.

Nie podoba nam się to wszystko, ale nie mamy wyjścia. Spoglądając na jutro, widzimy to samo. Patrząc na pojutrze, nie widzimy niczego oprócz cenionego słowa szczepionka. Pragnienie powrotu do starego świata nie powinno zaślepiać naszych oczu. Szczepionka może uratuje nas przed koronawirusem, ale co uratuje nas przed nami samymi? Co ochroni przed kolejnym, jakimkolwiek innym wirusem ? To jest to, o czym musimy pomyśleć już teraz.

Dzisiaj miotamy się w burzliwych falach. Nagle skończył się pozornie niekończący się wyścig konsumencki. Cała ludzkość stoi przed koniecznością fundamentalnej zmiany swojego stylu życia. Co więcej, samego podejścia do życia. Jak zaadaptować się do tego, co się wokół dzieje?

Tylko zmiana egoistycznych relacji na altruistyczne pozwoli nam wszystkim wygodnie wkroczyć w jutrzejszy dzień. Jest to dość oczywiste. Żadnych sloganów – czysty zdrowy rozsądek. W rzeczywistości wirus jest niczym innym jak wyzwalaczem zmian. Nasze społeczeństwo chwieje się nie od pandemii, ale od własnego ciężaru. Nie stoimy nad łożem chorej globalnej gospodarki, ale nad jej grobem, żałośnie opłakując zmarłą i życząc jej zmartwychwstania. Nie wskrzesimy jej. Odeszła dlatego, że się zestarzała, a pandemia ją po prostu dobiła.

I co dalej?

Co dalej? Pod względem egoizmu – nic. Świat, który został przez niego namalowany, kończy się tam, gdzie się kończy on sam – na granicy jego możliwości. Ale ten ślepy zaułek jest iluzoryczny. Jesteśmy po prostu zaślepieni przestarzałymi dogmatami, zdezorientowani przez polityków i media, zdezorientowani narzuconymi ideologicznymi sprzecznościami, niezdolni do wzniesienia się ponad to, co chwilowe. Zniedołężniały król rządzi nami do końca i jest gotowy zabrać ze sobą wszystkich do grobu.

W rzeczywistości nie ma żadnego ślepego zaułka. Pandemia kryje wewnętrzną rewolucję, bardzo trudną, ale już dojrzałą i konieczną – przejście od niezgody do jedności. Przemiana wewnętrzna, prawdziwa i nie głoszona przez nieodpowiedzialnych ideologów. Bez tego przejścia nie znajdziemy dna pod stopami i nie wyjdziemy na brzeg. Bez tego jeszcze długo będzie nosić nas po falach. Przecież kolejny etap jest zupełnie inny, nie jest już budowany na wzmacnianiu naszych egoistycznych żądań. Nie będziemy w stanie załatać czegoś, poprawiać, dostosować, modernizować, negocjować. Trzymając się starego, możemy tylko dokończyć dzieła zniszczenia i wdać się w ostateczną walkę ze wszystkimi konsekwencjami.

Nie mamy przed sobą nowego etapu, przed nami jest tylko przepaść jakościowej transformacji. Teraz potrzebujemy mostu – nowego podejścia, metody, która połączy dwa stany świata i pozwoli wszystkim razem spokojnie przejść na drugą stronę. Potrzebujemy „nici z przyszłości“. Jak więc ją uchwycić?

Przede wszystkim umówmy się: teraz nie odbudowujemy tego, czego potrzebowaliśmy wczoraj, a budujemy to, czego będziemy potrzebować jutro. Głupi, krótkowzroczny egoizm nie dyktuje już więcej reguł gry. Odchodzi świat, w którym żałosna garstka żyła na koszt wszystkich innych, zamykając ich w klatce biedy lub konsumpcjonizmu. Nadchodzi świat, w którym nie rządzi już zysk, własny interes, a równość, równowaga, ekologia – społeczeństwo, natura, relacje między nimi. Świat jedności, bez dzikich wypaczeń, bez niekończących się konfliktów, za którymi stoi niezmiernie rozdęta pycha, bez zalegalizowanych dysproporcji i nierównowagi. EGO zostaje zastąpione przez EKO.

Czy fale wyniosą nas na ten brzeg zupełnie wyczerpanych, zakrwawionych, złamanych? A może już teraz zaakceptujemy przyszłość? To jest pytanie które stawia przed nami koronawirus. Na to musimy odpowiedzieć, aby wyjść z impasu. Żaden rząd nie może pomóc. Dotacje, zasiłki, długi, przewroty, bunty, rozpacz – w rzeczywistości jest to właściwie miotanie się w ślepym zaułku. Lepiej przejść tę drogę duchowo, żeby jak najszybciej z niej zawrócić.

I możemy to zrobić. Po raz pierwszy w historii ludzkości, przyszłość nie przychodzi z powodu naturalnego biegu rzeczy, ale daje nam możliwość jej wcześniejszego zrozumienia. Wymaga wręcz, aby ją zrozumieć. To zrozumienie nie zaczyna się od nikogo, ale ode MNIE. Dlaczego?

Po pierwsze, wtedy będę rozumiał, czego naprawdę należy wymagać od rządu i od siebie. A po drugie, i najważniejsze, droga się zmienia, gdy się ją rozumie. Gdy MY ją rozumiemy. Wtedy to, co wydawało się jasnym dniem, okazuje się być zachodem słońca. A to, co wydawało się ciemnością, okazuje się świtem nowego dnia.


Wszystkie stany są duchowe

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy prawidłowe jest traktowanie wszystkich stanów jako duchowych? Na przykład senność, złe samopoczucie, apatia. Czy też prawdziwe duchowe stany to tylko te, które występują w pracy grupy?

Odpowiedź: Absolutnie wszystkie stany są duchowe, całe pytanie polega na tym, czy mogę na nie wpływać.

Pytanie: Na które stany w danym wypadku można wpłynąć?

Odpowiedź: Tego nie można stwierdzić. Wszystko zależy od każdego z uczestników. To jest bardzo trudne.

Pytanie: Ale czy warto odnosić się do całego procesu, w którym człowiek żyje, jak do gry duchowych sił?

Odpowiedź: Naturalnie. Tylko tak.

Pytanie: Jaki jest udział samego człowieka w tym procesie? W końcu jest albo pasywny, albo aktywny. Albo człowiek nie może zrozumieć, do czego może dołożyć swoje siły, a co jest po prostu usprawiedliwieniem: „Nie ma nikogo oprócz Niego”.

Odpowiedź: To jest właśnie nasza nauka, nasza analiza: w jaki sposób odnieść się do każdego wydarzenia, przeanalizować je, rozłożyć na części, a następnie z tych części dokonać syntezy na określone bloki.

To jest duchowa praca człowieka, kiedy dzieli na części całą naturę, siebie, interakcje i reakcje, po to, żeby zrozumieć Stwórcę. Tym właśnie powinniśmy zajmować się, ponieważ istniejemy tutaj po to, aby odkryć Stwórcę, w pełni zrozumieć Go z naszego niższego świata i zrozumieć sam wyższy świat.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Stany duchowe”


Stwórca jest miłością

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Kiedyś powiedział Pan, że materialna miłość – to tylko hormonalny pociąg, który ma uspokoić „zły początek”. W rzeczywistości w naszych ramach nie istnieje żadna miłość. Czy dobrze to zrozumiałem?

Odpowiedź: Miłość – to wzajemne przyciąganie, oparte na wzniesieniu się ponad wzajemny egoizm, odpychanie, nienawiść, które występuje u ludzi świadomie nad tym pracujących.

To uczucie powstaje po to, by włączyć się w siebie nawzajem: ja w jego pragnienia, on w moje pragnienia. I w takiej mierze, w jakiej wznosimy się nad egoizmem, anulujemy go i zamiast niego pragniemy pracować z pragnieniami innych ludzi, aby napełnić je, „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” – to tu pojawia się miłość.

Ale co oznacza sama miłość? Nie pochodzi ona od nas. Właśnie dzięki temu, że niszczymy nasz osobisty egoizm i włączamy się w siebie, w to wzajemne włączenie wchodzi Światło. Objawia się Stwórca, który jest miłością.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Hormonalna miłość”


Pomiędzy dwiema granicami

каббалист Михаэль ЛайтманKsięga Zohar. Przedmowa. Artykuł „Róża”: „W świetle, które Stwórca stworzył pierwszego dnia, Adam widział świat od końca do końca”.

Pytanie: Dlaczego jest tutaj powiedziane „od końca do końca”, a nie „od początku do końca”?

Odpowiedź: W naszej percepcji znajdujemy się między właściwościami sądu i miłosierdzia, pomiędzy dwoma liniami. Cały nasz świat mieści się w granicach tych „pogranicznych” form.

I dlatego w danym kontekście nie możemy zobaczyć świata od początku do końca. W każdym stanie świat ogranicza się granicami naszego kli, które jesteśmy w stanie rozeznać.

Z lekcji według Księgi Zohar. Przedmowa, 29.11.2010