Szósty zmysł

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy istnieje związek między Kabałą a religią? Czy Kabała to religia?

Odpowiedź: Kabała nie jest religią, lecz nauką. Kabała zajmuje się częścią rzeczywistości, ukrytą przed nami z którą możemy pracować, w sposób naukowy. Dlatego Kabała nazywana jest nauką.

Z pomocą specjalnych działań, które wykonujemy nad sobą, możemy rozwinąć nasze zmysły postrzegania znacznie wyższego poziomu. Mamy pięć ziemskich organów zmysłów – wzrok, słuch, smak, węch, dotyk, w których odczuwamy ten świat, choć w bardzo ograniczonym zakresie. Niemniej jednak postrzegamy go i zgodnie z tym żyjemy.

Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że wokół nas, w tym świecie, istnieje jeszcze wiele zjawisk, których nasze organy zmysłów nie rejestrują, tak jak bez lornetki nie widzimy tego, co dzieje się w oddali, bez radarów nie wykryjemy fal czy sygnałów, które istnieją w powietrzu poza zakresem słyszalnym itd.

Stworzyliśmy wiele urządzeń, które poszerzają zakres naszych organów zmysłów. Ale jedynie poszerzają. Natomiast nauka Kabały tworzy dla nas dodatkowy organ postrzegania, „szósty zmysł”, za pomocą którego możemy odkryć całą pozostałą, ukrytą przed nami rzeczywistość. Wtedy człowiek zaczyna rozumieć, po co żyje i jak żyć właściwie. To właśnie musi osiągnąć.

Pytanie: Jakiego rodzaju jest ten dodatkowy organ postrzegania?

Odpowiedź: Ten organ percepcji działa podobnie do naszych ziemskich organów zmysłów. Nasze pięć organów zmysłów działają tylko w formie otrzymywania, pochłaniania, przyciągnięcia do siebie informacji z zewnątrz. A ten dodatkowy organ zmysłów, który rozwijamy z pomocą nauki Kabały, działa na pragnienia obdarzania, emanacji, miłości.

Wychodzimy poza siebie, wznosimy się ponad własne ja i dlatego nie jesteśmy ograniczeni naszym ciałem ani jego pięcioma zmysłami. Nasz duchowy organ postrzegania znajduje się poza naszym ziemskim ciałem. Dosłownie jak byśmy rozwijali ten zmysł na całą rzeczywistość. Wtedy możemy poznać wszystko. Ten organ odczuwania jest właśnie duszą.

Z audycji radiowej 103 FM, 09.09.2015


Zrozumieć i przyswoić

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W artykule Rabasza „Cel grupy – 1.1” napisano, że całe stworzenie zostało stworzone dla odczucia trwogi przed Stwórcą. Czym jest ten stan?

Odpowiedź: Jest to stan człowieka, który ponad wszystko na świecie pragnie osiągnąć bojaźń przed Stwórcą i w tym celu jest gotowy zanurzyć się we wszystkie szczegóły tego, co dzieje się z nim w świecie i w jego grupie.

Przecież wszystko w świecie zostało stworzone tylko po to, aby człowiek odkrył swój stosunek do Stwórcy, który nazywa się „bojaźnią przed Nim”. To właśnie musimy zrozumieć i spróbować przyswoić sobie.

Pytanie: Dalej Rabasz napisał, że powinniśmy znajdować się w niskim stanie. Co to oznacza?

Odpowiedź: Niski stan – to taki stan, w którym człowiek odczuwa, że jego pragnienia i dążenia są w sprzeczności z pragnieniami i dążeniami Stwórcy. A jak z tego stanu wyjść, jeszcz nie wie.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 27.09.2025


Pytania dotyczące pracy duchowej – 261

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co powinienem poczuć, aby mieć pewność, że naprawdę scaliłem się z przyjaciółmi?

Odpowiedź: Poczujesz to na poziomie zbliżenia z nimi, na ile ich rozumiesz, a oni ciebie. I w ten sposób będziecie zmierzać naprzód.

Pytanie: Czy obdarzanie dla obdarzania jest bliższe scaleniu?

Odpowiedź: Nie, scalenie i obdarzanie to dwie różne funkcje.

Pytanie: Co musimy zrobić, aby wejść wewnątrz duchowego?

Odpowiedź: Należy po prostu kontynuować. Coraz więcej. A zobaczycie, że stopniowo wszystko zostanie wam odkryte.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 27.09.2025


Nauka u Rabasza: Jak to naprawdę było

каббалист Михаэль Лайтман Kongres w Mołdawii. Lekcja nr 8

Pytanie: Cały czas poszukiwał Pan sensu życia. Ten świat nie zadawalał Pana. Kiedy przyjechał Pan do Izraela, spotkał Rabasza. Co Pan zobaczył?

Odpowiedź: Do Rabasza nie trafiłem od razu. Na początku zapoznano mnie z ludźmi, którzy, jak mi mówiono, mogli dać odpowiedzi na moje pytania. Pytałem o sens życia, szukałem tego. Kierowano mnie do różnych działaczy religijnych, którzy mówili jedynie: wykonuj to czy tamto, módl się, a wszystko będzie dobrze. Ale to absolutnie mnie nie zadawalało! Miałem wykształcenie uniwersyteckie i ogólnie to było nie dla mnie.

Do Rabasza trafiłem przypadkiem, kiedy już z bezsilności zgodziłem się pojechać ze swoim przyjacielem szukać nauczyciela. Już wcześniej szukaliśmy w różnych miejscach. Ale tu uderzyło mnie to, że ten człowiek zaczął wyjaśniać to, co mnie interesowało prostymi słowami, nie opierając się na żadnych dogmatach, schematach.

Możesz być mężczyzną czy kobietą, wierzącym lub niewierzącym, możesz być choćby z innej planety, to bez znaczenia, Rabasz tłumaczył wszystkim jednakowo. Dlatego że prawda jest prosta i dla wszystkich jednakowa! To mnie natychmiast urzekło.

Na każde pytanie padała bardzo dokładna, prosta odpowiedź, która wzbudzała nowe pytania, nowe odpowiedzi, ale wszystko to było zbudowane, można by rzec, naukowo, chociaż przede mną siedział człowiek, który nie skończył nawet średniej szkoły. Ale ponieważ studiował Kabałę, doskonale orientował się we wszystkich moich pytaniach i zawsze miał gotowe odpowiedzi.

Pytanie: Co się działo w tej małej grupie sześciu osób? Jak była zorganizowana?

Odpowiedź: Wtedy u Rabasza rzeczywiście uczyło się sześć osób, które wcześniej uczyły się również u Baal HaSulama. Z nimi była krótka rozmowa: „Siadamy i uczmy się. Żadnych odpowiedzi na twoje pytania. Bo nie będzie końca.

Powinieneś uczyć się tak, aby później samemu odpowiadać na swoje pytania”. Inaczej się nie da. Tak samo jest teraz z ludźmi, którzy do nas przychodzą, możemy wyjaśniać ile chcemy, odpowiadać na różne sposoby, ale dopóki sami nie nauczą się odpowiadać sobie, nic nie osiągną.

Cała ta szóstka starszych ludzi miała bardzo interesujące podejście do życia. Nie interesowało ich nic poza Kabałą. Reszta była bardzo prosta: proste jedzenie w czasie posiłków, zwyczajne pieśni i tak dalej. Ale najważniejsze było to, że mieli odpowiedzi na pytania, których ja z całym moim wykształceniem nie mógłbym usłyszeć ani od siebie, ani kogokolwiek innego.

Pytanie: Wspólnie uczyliście się, odbywaliście posiłki i zebrania przyjaciół. Jak to wyglądało?

Odpowiedź: Zajęcia odbywały się codziennie od trzeciej w nocy do szóstej godziny rano. A wieczorem odbywały się półtoragodzinne lekcje, przeznaczone dla wszystkich chętnych. Na te lekcje przychodzili różni ludzie, nie tylko ci którzy uczestniczyli w porannych zajęciach. Posiłki odbywały się w czasie nowiu księżyca. Nów księżyca jest szczególnym świętem u kabalistów.

Pytanie: Czy byli odpowiedzialni za organizację posiłków?

Odpowiedź: Tak, za wszystko byli wyznaczeni odpowiedzialni. Co miesiąc wyznaczano nowego odpowiedzialnego za posiłki. Po dwóch miesiącach nauki powiedziałem, że jestem gotowy zorganizować posiłek, czyli zamówić, zapłacić i przygotować go. Na te posiłki zbierało się nie sześć, a do 60 osób.

Pytanie: W którym momencie poczuł Pan, że będzie Pan nauczać?

Odpowiedź: Właściwie nauczałem już wcześniej, ponieważ zapraszano mnie, by prowadzić spotkania w Agencji Żydowskiej (Sochnut). Nie mogę powiedzieć, że szczególnie mnie tam ciągnęło, ale nie byłem przeciwny, to mnie zainspirowało. Ponieważ jeśli mam nauczać, to znaczy, że muszę się przygotowywać, uczyć i rozwijać. To pomogło mi studiować takie rzeczy w Kabale, do których sam bym się nie zbliżył, ponieważ osobiście mnie nie interesowały.

Pytanie: Ale czy Pan czysto egoistycznie rozumiał, że musi wziąć wszystko od Rabasza, żeby przekazać dalej? Czy miał Pan takie odczucie?

Odpowiedź: Tak, niewątpliwie. Jeśli siedzisz wśród sześciu 70-letnich starców, którzy mówią, że ta nauka dotyczy naprawy świata i że bez niej świat nie może istnieć, pojawia się pytanie: kto dalej będzie prowadzić tę naukę? Okazało się, że w tamtym czasie w zasadzie nie było komu kontynuować.

Dlatego od razu zacząłem zapisywać wszystko, wszystko co usłyszałem, zarówno w zeszycie, jak i na magnetofonie. Nie opuszczała mnie myśl, że wszystko to będę musiał zachować i przekazać dalej. Nigdzie wcześniej nie słyszałem takiej mądrości, którą poznałem od nich: podstawy świata, podstawy natury i wzajemnego oddziaływania jej części. Tego przeciez nigdzie nie ma. Dlatego natychmiast zacząłem wszystko zapisywać i systematyzować.

Pytanie: Jak Rabasz odnosił się do uczniów i ludzi z zewnątrz?

Odpowiedź: Rabasz lubił czuć się swobodnie, nie ujawniając nikomu, że jest wielkim kabalistą, znawcą natury i zarządzania całym światem. Nic takiego w nim nie było. Na zewnątrz nie chciał się w żaden sposób ujawniać.

Otaczali go ludzie, którzy całe życie pracowali na bardzo prostych stanowiskach. Rabasz sam pracował przy układaniu dróg, przy żelbetonowych pracach, na budowie; nosił kamienie i cegły, stawiał ściany. Jego uczniowie również ciężko pracowali, dopiero na starość przeszli do lżejszych prac. Generalnie nie chcieli się wyróżniać w świecie; nie było im to potrzebne.

Pytanie: Jak Rabasz fizycznie przygotowywał się do lekcji?

Odpowiedź: Widziałem, że w wolnym czasie sam przechodził ten sam materiał, którego uczyliśmy się na lekcji. Zajęcia kończyły się o szóstej rano, i nawet nie kładł się spać. Gdy o dziewiątej rano przychodziłem do niego, żeby zabrać go do parku lub gdzieś indziej, to często zastawałem go drzemiącego przy biurku, a przed nim leżała otwarta „Nauka Dziesięciu Sefirot”, w tym miejscu, gdzie się uczyliśmy. Czyli także sam kontynuował naukę.

Komentarz: Grupa Rabasza zaczęła się praktycznie od tego rewolucyjnego kroku, kiedy przyprowadził Pan do niego 40 uczniów. Pomimo sprzeciwu religijnego miasta i religijnych krewnych, dokonał tego przełomu i przyjął ich. A potem zrobił coś, czego się Pan po nim nie spodziewał: zaczął pisać artykuły o grupie.

Odpowiedź: Raczej zaczął to robić na moją prośbę. Kiedy przyprowadziłem do niego uczniów, poprosił mnie, żebym z nimi porozmawiał. A ja nie wiedziałem, o czym mam z nimi rozmawiać. Co mogłem im powiedzieć? Wtedy zaczął pisać. Dosłownie fragmenty: na pół kartki, na kartkę. I tak dalej.

Pytanie: Rabasz napisał 20 artykułów, które studiujemy i będziemy studiować praktycznie przez cały czas, ponieważ znajdujemy w nich coraz większą głębię. Czy miał nadzieję, że z tych ludzi, których Pan przyprowadził, zostanie stworzona grupa?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Ale ta nadzieja szczególnie się nie spełniła?

Odpowiedź: Rabasz miał mało czasu. Przyprowadziłem do niego ludzi w 1983 roku, a on zmarł w 1991 roku. Sześć lat to bardzo krótki czas, aby ludzie zaczęli właściwie współdziałać ze sobą. Oczywiście, zaczęła formować się żywa, prawdziwa kabalistyczna grupa, ale do końca sformować się nie zdążyła. To wymaga lat.

Pytanie: Co było po odejściu Rabasza?

Odpowiedź: Cały czas byłem związany z Rabaszem, a nie z grupą, dlatego dla mnie jego odejście było wielkim ciosem. Został odcięty korzeń, z którego wyrastałem i piłem, jak ze źródła.

Ludzie, których do niego przyprowadziłem, byli mniej lub bardziej związani ze sobą w różne podgrupy, jak to zwykle bywa w gronie ludzi połączonych różnymi okolicznościami czy wewnętrznym podobieństwem. Ale mnie praktycznie z nimi nic nie łączyło.

Pytanie: Wynika z tego że Pana grupą był Rabasz. Skąd u Pana, praktycznie indywidualisty, po pewnym czasie pojawiło się potężne pragnienie stworzenia grupy? Skąd miał Pan poczucie, że tylko to jest sposobem na rozwój?

Odpowiedź: Dlatego że tak właśnie jest. Rabasz napisał o tym. Ja i on też byliśmy grupą: dwóch przyjaciół, którzy nieustannie sobie nawzajem pomagali. To była grupa. Nie mogę tego inaczej powiedzieć. Przynajmniej on tak do tego podchodził. Co do pozostałych uczniów, myślę, że Rabasz nie pozwalał mi ściśle się z nimi związywać. Najwyraźniej wystarczało mu, że byłem związany z nim.

Z 8 lekcji Kongresu w Mołdawii, 08.09.2019


Wielki wybraniec

каббалист Михаэль Лайтман Wiedz na pewno, że od czasów Ari aż do dzisiejszego dnia nie było nikogo, kto zrozumiałby metodę ARI do korzeni. I oto z wyższej woli zostałem obdarzony reinkarnacją duszy Ari, nie za moje dobre uczynki, lecz zgodnie z wyższą wolą. Dla mnie samego pozostaje ukryte, dlaczego zostałem wybrany dla tej cudownej duszy, której nie był godny żaden człowiek od czasu jego śmierci aż po dzień dzisiejszy. (Baal HaSulam, List 39, 1927)

Nie wiemy nic o naszej pracy. Nie wiadomo, dlaczego niektórzy ludzie dostają wyjątkowe zdolności. To wyjaśni się dopiero w końcu ogólnej naprawy, gdy wszyscy zjednoczymy się we wspólne kli (naczynie) i zobaczymy, jak bardzo jesteśmy, rzeczywiście zależni od siebie nawzajem.

Dlatego Baal HaSulam napisał, że nie zna przyczyny, dla której został wybrany „dla tej cudownej duszy”.

Komentarz: Patrząc na to z egoistycznego punktu widzenia, człowiek może zapytać: „Jak może mówić o sobie, że jest duszą Ari?! Może mu się to tylko wydawało?”.

Odpowiedź: Jak w każdej nauce, jest to stwierdzenie faktu. Baal HaSulam musiał to powiedzieć, aby potwierdzić to, co zrobił dla świata.

Z lekcji w języku rosyjskim


Spotkanie pragnień

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Powiedziano: „Zamknąć się wzajemnie w sercu każdego”. Czy to wzajemna kalkulacja: tak jakbyśmy nasycali się sobą nawzajem? Czy jest to moja wewnętrzna praca, prosto do Stwórcy, w pracy z moimi pragnieniami?

Odpowiedź: To wewnętrzna praca każdego z jego pragnieniami – połączenie z innymi w Stwórcy. Zamknąć się w sobie nawzajem w sercu każdego, to jest właśnie spotkanie pragnień.

Pytanie: Stan „zamknąć się wzajemnie” wydaje się tak upragniony, tak kuszący. Czy właściwym rezultatem jest odczuć intensywne dążenie przyjaciela do Stwórcy? Czy jest to już odkrycie, że Stwórca napełnia jego pragnienie?

Odpowiedź: Należy poczuć, że Stwórca napełnia wszystkich twoich przyjaciół Swoim wewnętrznym światłem.

Z lekcji na temat „Rosz ha-Szana”, 24.09.2025


Co można odkryć we właściwości obdarzania?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Mówił Pan o subtelności duszy, balansującej na granicy otrzymujących i obdarzających kelim. Jak trwoga przed Stwórcą związana jest z subtelnością duszy?

Odpowiedź: Musimy osiągnąć właściwość obdarzania ponad właściwością otrzymywania, która została założona w nas od samego początku, dzięki temu zaczniemy szukać, gdzie w naszym światowym sojuszu jest właściwość „obdarzania”, a nie „otrzymywania”?

Jeśli zaczniemy ją nabywać, będziemy mogli ujawnić w niej stosunek Stwórcy do nas.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 27.09.2025


Zamykając wielki łańcuch dusz

каббалист Михаэль ЛайтманJak wielu ludzi na świecie jest dzisiaj w prawdziwym strachu i poczuciu bezradności. Nie znajdują żadnego usprawiedliwienia na swoje cierpienia, nie wiedzą co robić, jak się wyżywić jutro czy za kilka miesięcy. Niektórzy martwią się o to, co stanie się z ich miliardami, podczas gdy inni nie wiedzą, jak przeżyć, gdy skończą się ostatnie grosze.

Każdy cierpi na swój sposób, ale nikt nie rozumie, jak funkcjonować dalej. Nagle otrzymaliśmy z góry taki prezent, że możemy patrzeć na ten świat ludzkim spojrzeniem, a nie jak małe i nieszczęsne, pobite zwierzęta. A wszystko to dzięki odkryciom Baal HaSulama, które dotarły do ​​nas za pośrednictwem jego duszy. Rabasz był przejściowym łącznikiem między nami i Baal HaSulamem.

Baal HaSulam kierował do nas światło ze świata Nieskończoności poprzez swoją doskonałą duszę, która osiągnęła swoją ostateczną naprawę. Ale prosił o opuszczenie, dlatego że inaczej nie mógłby nawiązać kontaktu z ludźmi. Dopiero po tym, jak został opuszczony o wiele stopni, był w stanie napisać „Naukę Dziesięciu Sefirot“ i „Komentarz do Księgi Zohar“. Nie rozumiemy tego stopnia, który miał przedtem – tej największej wysokości, z której nie mógł nawet nic opowiedzieć słowami.

Czyli, było to na poziomie GA“R świata Acilut i powyżej, gdzie znajduje się światło, nieobleczone w pragnienia. Stamtąd Baal HaSulam nie mógł zwrócić się do człowieka i być usłyszanym, dlatego poprosił, aby opuścić go niżej. Faktycznie wypełnił swoją misję, której Stwórca od niego oczekiwał, wiedząc, że będzie o nią prosił i ją wypełni.

A my jesteśmy na pośrednim stopniu między Rabaszem, Baal HaSulamem – i ludzkością. Z jednej strony musimy wznieść się, aby zrozumieć to, co powiedział Baal HaSulam. Z drugiej strony musimy zejść do ludzi i zrozumieć, czego od nas potrzebują i w jakiej formie mogą przyjąć nasze przesłanie. Musimy dotrzeć do obu tych biegunów – zarówno na górze, jak i na dole.

Baal HaSulam i Rabasz przemawiali z góry. A my jesteśmy na dole, poniżej parsy, aby móc dotknąć i przebudzić świat, a następnie wraz z całą ludzkością wznieść się w górę przez machsom i włączyć się w wyższą Malchut. Na tym polega nasza misja.

Z rozmowy na posiłku, poświęconym dniu pamięci Baal HaSulama


Zjednoczyć się wokół „Nie ma nikogo oprócz Niego”

каббалист Михаэль Лайтман W świetle wszystkiego, co dzieje się w świecie zewnętrznym i w nas, musimy szczególnie mocno połączyć się i razem zjednoczyć się wokół zasady „Nie ma nikogo oprócz Stwórcy”. W taki sposób możemy obudzić połączenie z ogólną siłą natury, która nam pomoże i da nam rozum, uczucia, siłę i możliwości dla coraz większego zjednoczenia, aby coraz bardziej przybliżać się do całkowitej naprawy całego świata.

Wiadomo, że w naszym świecie istnieją dwie siły: plus i minus, siła dobra i siła zła, dobre i złe stany. Ale w rzeczywistości tak nie jest, dlatego że nie istnieje zła siła, skierowana przeciwko Stwórcy.

„Nie ma nikogo oprócz Niego”, to znaczy nie istnieją siły, przeciwstawiające się Stwórcy, a wszystko, co się dzieje, pochodzi tylko z jednej siły – ze strony Stwórcy. Wszystko, co robi Stwórca, ma na celu przybliżenie nas do Niego, pomimo oporu złej siły, którą zarządza również Stwórca.

Okazuje się, że od Stwórcy pochodzą jakby dwie siły. Ale nie należy myśleć, że jest dwóch Stwórców – dobry i zły. Po prostu ta siła, która działa na naszą szkodę – to jest nasz własny egoizm, który w nas żyje. Dlatego musimy rozdzielić te dwie siły w sobie, aby dobra siła, którą możemy przyciągnąć od Stwórcy, zaczęła nad nami panować. W przeciwnym razie będzie nami rządzić siła zła, jak powiedział Stwórca: „Ja stworzyłem zły początek”.

Na tym polega nasza praca: cały czas, w jakimkolwiek stanie, staramy się dostrzec, że na świecie istnieje tylko jedna siła, a przeciwko niej, jest nasz egoizm, który nie pozwala nam przylgnąć do tej jedynej dobrej siły Stwórcy.

Z lekcji na temat „Umacniamy się w tym, że „nie ma nikogo oprócz Niego”


Szybkie przemyślenia dotyczące „Szamati” – Nie ma nikogo oprócz Niego

Powinniśmy wiedzieć tylko jedno: że istnieje tylko jedna przyczyna, tylko jedna siła, która wpływa na nas i zarządza nami. Ta siła ma początek i koniec i istnieje proces według którego popycha nas ona naprzód. Nikt nie może na nią wpłynąć, nikt nie może jej zagmatwać czy zmienić. Jest to absolutna siła.

Jedyne, co możemy zrobić, to zmienić samych siebie, by w lepszy i bardziej przyjemny sposób dostrzec jej wpływ. Wówczas będziemy w stanie osiągnąć ten sam poziom, wtedy zrozumiemy i poczujemy tą siłę, i będziemy w stanie żyć w harmonii i w podobieństwie  właściwości.

Taki stan określany jest jako połączenie, zlanie się. Wtedy wszystkie próby, którym jesteśmy poddawani, będziemy przyjmować już z przygotowaniem i prawidłowym odczuciem, i będziemy w stanie działać razem z tą siłą w całkowitym partnerstwie i w doskonałej harmonii.

Nie ma innej władzy, poza tą jedną siłą, która jest naszym jedynym korzeniem.

Z 6 lekcji kongresu w Toronto