Artykuły z kategorii

Wielkość Stwórcy pokrywa wszystko

каббалист Михаэль Лайтман Powiedzieli o tym mędrcy: człowiek zawsze powinien oddawać chwałę Stwórcy, a potem modlić się. Sens tego jest taki, że najpierw należy oddawać chwałę Stwórcy. Powszechnie wiadomo, że gdy człowiek prosi kogoś o cokolwiek, muszą być spełnione dwa warunki:

1. Ten człowiek posiada to, o co go proszę. Na przykład, jest bogaty, wpływowy, znany ze swojego bogactwa i blasku.

2. Ma dobre serce, i ma pragnie obdarzać innych. (Rabasz, „Porządek zebrania zgromadzenia”)

Pytanie: Dlaczego należy najpierw oddawać chwałę Stwórcy?

Odpowiedź: Nie chcę odczuwać w życiu, w świecie, niczego poza wielkością Stwórcy. Niczego więcej mi nie potrzeba. To kieruje wszystkimi moimi myślami, pragnieniami, działaniami i patrzeniem na świat; kształtuje mój światopogląd, tworzy właściwy obraz rzeczywistości. Wielkość Stwórcy jest ponad wszystko.

Jeśli pojawia się jakaś rozbieżność, problem, czy zagrożenie, wielkość Stwórcy pokrywa wszystko. Rozumiem wtedy, że to sam Stwórca stawia przede mną po to, abym mógł Go jeszcze bardziej wywyższać w swoich oczach. To jedyna rzecz, nad którą trzeba pracować. Potrzebuję wielkości Stwórcy po to, by obdarzać Go, działać dla Niego i nie myśleć o sobie, aby Jego znaczenie pokrywało mój egoizm.

Pytanie: Czy Stwórca w tym pomaga?

Odpowiedź: Jest gotów mi pomóc, jeśli Go poproszę. Ale za każdym razem jest mi coraz trudniej prosić i przekonywać Go, że muszę odczuwać Jego wielkość, bo bez tego nie mogę kierować się do Niego.

Pytanie: Czy dzieje się to dlatego, że Stwórca pragnie, bym nieustannie się do Niego zwracał?

Odpowiedź: Stwórca oczywiście pragnie, abyśmy się do Niego zwracali, ale nigdy nie ciągnie nas do Siebie siłą, nie chce pozbawiać nas wolnej woli.

Pytanie: Czy dlatego potrzebne jest środowisko (dziesiątka, grupa, nauczyciel), aby stale skupiać się na tym punkcie?

Odpowiedź: Tak, wyłącznie po to, by odkryć wielkość Stwórcy. Sam nie mogę jej odkryć, muszę pracować z innymi. Stwórca odkrywa mi się tylko poprzez dziesiątkę. Dziesiątka jest jak pryzmat, przez który na mnie działa Stwórca.

Pytanie: Czym jest w tym przypadku modlitwa za przyjaciół?

Odpowiedź: Tutaj już nie ma przyjaciół i nie ma mnie. Tutaj jest cały wszechświat, wszystko, co powstało – ja i Stwórca. Pragnę stać się przewodnikiem światła Stwórcy dla całego wszechświata. To właśnie znaczy stać się „niewolnikiem Stwórcy”.

Z programu telewizyjnego „Ostatnie pokolenie”


Co to jest modlitwa

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie z Facebooka: Co to jest modlitwa?

Odpowiedź: Modlitwa – to zwrócenie się do wyższej siły natury o naprawę swojej egoistycznej natury. Tylko to jest postrzegane przez wyższą siłę jako prawidłowa prośba, pragnienie, poczucie braku, które przyciąga pozytywną siłę, naprawiającą ten brak.

Pytanie: A co z tymi tysiącleciami modlitw, które były wznoszone przez ludzkość w przeciągu całej historii?

Odpowiedź: Ich nie można uznawać za modlitwy, dlatego że modlitwą nazywa się właśnie prośbę o naprawę swojego egoizmu, o jego zmianę na uniwersalną miłość do wszystkich. Jeśli nie ma tego w modlitwie, to ty nie zwracasz się do nikogo – wyższa siła odpowiada tylko na tę prośbę, dlatego że w niej jest tylko to – właściwość obdarzania i miłości.

Kto prosi od tej siły o właściwość obdarzania i miłości, temu się to daje – na miarę prawdziwego pragnienia. Kto nie prosi, temu się nie daje. A o wszystko inne możesz krzyczeć ile chcesz, jest to „głos, wołającego na pustyni”.

Pytanie: Więc po co są te wszystkie specjalnie sporządzone modlitewniki, przecież człowiek je czyta?

Odpowiedź: Czytając te modlitwy, człowiek wznosi swoje pragnienie nie do naprawy, a do wszelkiego rodzaju osobistych korzyści: pieniądze, zdrowie i tak dalej. Nic z tego nie wyjdzie.

Pytanie: O co należy prosić, aby to było prawdziwą modlitwą?

Odpowiedź: Należy prosić tylko o uzyskanie ponad-egoistycznej właściwości – obdarzania i miłości do innych. Cała reszta – to bezużyteczna strata czasu.

Z programu TV „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”


Zamienić „słodko-gorzko” na „prawdę-fałsz”

каббалист Михаэль ЛайтманCzłowiek powinien pracować nie dla naczynia otrzymywania, ale dla ważności Stwórcy, co nazywa się naczyniami obdarzania. Czyli do tych samych naczyń otrzymywania, które odczuwają tylko przyjemności lub cierpienia, „słodkie-gorzkie” – wprowadzam własny system pomiaru, nazywany prawda-fałsz: bliżej albo dalej od Stwórcy.

Wprowadzam do nich Stwórcę! I wtedy zawsze mierzę naczynie według stopnia zbliżenia do Niego, a nie według tego, co odczuwane jest wewnątrz naczynia. To nazywa się, ze Stwórca napełnia naczynia. Jak mogę to zrobić bardziej efektywnie, szybciej, wyraźniej? Chociaż nie chcę tego widzieć i zawsze z natury będę uciekał od tej pracy, to jak mimo wszystko wprowadzić siebie w taki stan, który zmusi mnie do przejrzenia, abym pomimo swojego pragnienia otrzymywania mógł w nim utrzymać się i nie uciec?

W tym celu organizuję sobie otoczenie. I ono, nawet jeśli tego nie chcę, daje mi poczucie ważności duchowości, znaczenia tego, aby “nadepnąć na siebie” i zamiast systemu „słodkie-gorzkie” kierować się systemem „prawda-fałsz”. Daje mi zdolność zobaczenia, na jakim naprawdę poziomie się znajduję.

To znaczy, otoczenie, grupa, pomagają mi postępować wbrew egoizmowi i wytrwać w stanach, których inaczej bym nie zniósł, podświadomie uciekałbym od nich i uspokajał bym siebie, że wszystko jest w porządku, nie ma się czym martwić, przecież robię postępy. Tak oszukiwałbym siebie, nieświadomie, bez kontroli.

Pytanie: Skąd mam wiedzieć, czym jest prawda?

Odpowiedź: Informację, czym jest prawda otrzymuję od otaczającego światła. Ale otrzymuję tylko w takim stopniu, w jakim pragnę ją odkryć. Jeśli podążam wyłącznie według ksiąg, mimo wszystko będę miał to pragnienie, ale w grupie odkrywa się to znacznie szybciej. Grupa jest czymś żywym, podczas gdy księgi, pomimo swojego znaczenia, należą do innego poziomu.

W grupie nieustannie otrzymuję od przyjaciół krytykę, zmianę swoich stanów w stosunku do nich i ich stanów w odniesieniu do mnie. Ponadto w grupie znajduje się nauczyciel, poprzez grupę wpływa na mnie, i moja nauka w grupie ma inną formę. To znaczy, wszystko musi przejść przez pozostałe dusze, ponieważ jestem z nimi wzajemnie włączony i powiązany.

Z lekcji według artykułu Rabasza „I był wieczór, i był poranek”