Nowy poziom nacisku

Nasz naród został ustanowiony na podstawie wzajemnej odpowiedzialności i miłości do innych.
Operacja „Strażnik Murów” może wydawać się kolejną rundą w pozornie niekończącej się kampanii pomiędzy Izraelczykami i Palestyńczykami, ale tak nie jest. Wszystko wskazuje na to, że jest to początek nowego poziomu nacisku na Izrael i Żydów na całym świecie, takiego, który zmusi nas do głębszej refleksji nad powodem naszej obecności tutaj w Izraelu, a także w ogóle nad istnieniem naszego narodu.
Antysemityzm nie jest już zarezerwowany wyłącznie dla Republikanów czy Demokratów, dla Europy czy USA. Jest wszechobecny, a Żydzi na całym świecie zaczynają odczuwać, że nie ma od niego ucieczki. To jest pozytywna rzecz w tym wszystkim: jest to wyraźnie wszechobecne, naturalne zjawisko, którego nie możemy uniknąć. Z dnia na dzień ludzkość jest dzielona w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie widzieliśmy: Żydzi po jednej stronie, a wszyscy inni po drugiej. Ci po stronie żydowskiej czują rosnącą presję ze strony nasilającej się nienawiści świata, podczas gdy wszyscy inni są nakłaniani do nienawiści w kierunku Żydów.
W pewnym sensie przypomina to sytuację Abrahama, który zaczął mówić o potrzebie zjednoczenia i wzniesienia się ponad ego w swojej ojczyźnie, Babilonie, i znalazł się w konflikcie z prawie wszystkimi, w tym z królem, a nawet z własnym ojcem, Terą, który popierał wepchnięcie „niesfornego” syna do pieca.
To nie jest bezkrytyczna presja. Narody naciskają na Izrael i Żydów, aby zmienili swoje zachowanie. Samo żądanie jest słuszne, ale nie rozumiejąc natury zmiany, Żydzi odczuwają je jako arbitralną nienawiść, a nie wezwanie do konkretnej naprawy. Jeśli tak dalej pójdzie, sytuacja na całym świecie eskaluje to do podjęcia próby ostatecznego unicestwienia Żydów. W rzeczywistości jedynym powodem, dla którego to się jeszcze nie stało, jest to, że nasze powołanie wymaga naszej obecności, aby mogło się dokonać. Ale jeśli będziemy się od tego uchylać przez dłuższy czas, nic nam nie pomoże, tak jak przyszedł moment, w którym już nic nie mogło pomóc europejskiemu żydostwu w latach czterdziestych.
W miarę jak świat staje się coraz bardziej walczący, ludzie czują, że źródłem agresji są Żydzi. Nawet jeśli Żydzi tego nie czują, to czują to narody i mówią o tym bardzo otwarcie. Zaprzeczanie temu nie pomoże, ponieważ to właśnie czują, a rozum nigdy nie pokona emocji. Oni kupią każdy pretekst i nie będzie sposobu, aby przekonać ich, że jest inaczej, ponieważ będą mieli rację: to my jesteśmy przyczyną ich nieszczęść.
Starożytne zobowiązanie narodu izraelskiego do niesienia jedności światu, do dawania przykładu wprowadzania w życie „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, od momentu nadania, nigdy nie zostało odwołane. Tak jak wtedy, tak i teraz, naród izraelski jest punktem centralnym ludzkości. Byliśmy i jesteśmy dostarczycielami wierzeń, ideologii i idei, które napędzają ewolucję ludzkości, i nie możemy się z tego wycofać. Ale jedyną rzeczą, której świat teraz potrzebuje jest jedność i solidarność. Wszystko inne jest pod dostatkiem, ale zero troski i wzajemnej odpowiedzialności. Nasz naród, który powstał na bazie wzajemnej odpowiedzialności i miłości bliźniego, i z którego całe narody czerpały swoje społeczne ideały i moralność, musi ożywić zaangażowanie w swoje zadanie, ustanowić wewnętrzną jedność i stać się przykładem, którego wszyscy oczekują.
Musimy zrozumieć, że nasz konflikt z Arabami nie jest tak naprawdę konfliktem z Arabami, ale z całą ludzkością. Dlatego właśnie cały świat stoi po stronie Hamasu, dedykowanej, oficjalnie ogłoszonej organizacji terrorystycznej. Fakt, że ludzkość jest po stronie terrorystów wskazuje, że jedyną rzeczą, która w oczach świata jest gorsza od terrorystów, jedyną rzeczą, która wyrządza więcej krzywdy niż ludobójcza organizacja, która używa dzieci jako żywych tarcz, jest naród żydowski.
Nawet jeśli nie potrafią tego wyartykułować, żądają od nas jedności. Jeśli się zjednoczymy, oni podniosą nas na swoich ramionach, jak w proroctwie Izajasza (49:22), ponieważ oni również będą w stanie wznieść się ponad swoje konflikty i ustanowić pokój na świecie. Jeśli się nie zjednoczymy, świat zjednoczy się przeciwko nam.
Źródło: https://bit.ly/3B7Xtuh
Pytanie:
Droga duchowa wymaga od nas, aby iść w przezwyciężaniu. Ale co dokładnie należy przezwyciężyć? – Przeszkody, które Stwórca stawia przed nami w każdej chwili. I On nie chce nam przeszkadzać, ale wręcz przeciwnie, pomaga, jak rodzic pomaga dziecku i daje mu pracę, aby stał się silniejszy i mądrzejszy, zrozumiał, jak ten świat działa, i mógł go wykorzystać w dobrym celu.
Miłość jest najwyższą formą zjednoczenia, maksymalnie możliwą między dwoma przeciwieństwami. Każdy z nas cały czas rośnie w swoim egoizmie i musimy go korygować, aby móc mimo egoizmu osiągnąć połączenie.
Spójrzcie, co się obecnie dzieje: Stwórca pozwala nam prawie wyeliminować epidemię. Ale gdy tylko oddychamy z ulgą i zdejmujemy maski, nagle powraca z nową siłą. Po to, żeby nam pokazać, iż nic nie przeminęło, a na poprzedniej fali niczego nie nauczyliśmy się. Dlatego po chwilowym spadku powraca ponownie pandemia.
Koronawirus nieuchronnie powróci. Ponieważ nie wyciągnęliśmy właściwych wniosków z pierwszej fali epidemii, dlatego nadejdzie druga fala. Wszystko, co zrozumieliśmy z pierwszej fali, to tyle, że należy siedzieć w domu, a jeśli wychodzić, to w masce, zachować dystans między nami. Oczywiście, to nie wystarczy do tego, aby naprawić taki stan.
Usprawiedliwić Stwórcę nie jest tak łatwo, ponieważ cały czas mamy pretensje, które wynikają z naszego przeciwieństwa do Niego. Stwórca jest jeden, jedyny, absolut i na ile staniemy się taką samą jedną całością, w takiej mierze będziemy mogli Go poczuć, zrozumieć i usprawiedliwić.
Pytanie:
Powiedziano: „Niech każdy dzień będzie dla ciebie jak nowy”. Przecież nie tylko każdego dnia, a w każdej chwili otrzymujemy przebudzenie, nową możliwość ujawnienia nowego rozbitego pragnienia, iskry i podnosimy je z rozbitego, egoistycznego stanu do stanu obdarzania.