Prośba z uwzględnieniem wszystkich warunków

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jakie należy spełnić warunki, aby nasza prośba (MaN) została przyjęta przez wyższego?

Odpowiedź: Prośba powinna odpowiadać możliwościom niższego. Jeśli małe dziecko prosi odpowiednio do jego stanu i przykłada wysiłek, to dzięki temu rośnie, otrzymując odpowiedź, świecenie. Od nas wymagana jest tylko odpowiednia prośba do naszego poziomu, naszego wewnętrznego stanu i zewnętrznych warunków, które są dla nas zorganizowane.

Powinno przestrzegać się zarówno wewnętrznych jak również zewnętrznych warunków. Myślimy zawsze tylko o sobie, co jest błędne, ponieważ należy wziąć pod uwagę cały świat, wszystkie warunki. Dotyczy to zarówno materialnegojak i duchowego świata.

W duchowości dusza jest wewnętrznym komponentem, a światy zewnętrznym. Jeżeli dusze nie doprowadzą się do zgodności z zewnętrznym systemem, ze światami, to wówczas żadne działanie nie jest możliwe. Nie rozumiemy tego na razie z naszego poziomu w tym świecie materialnym. Jestem czasami zdumiony, kiedy słyszę od niektórych studentów, że nie są oni zainteresowani rozpowszechnianiem i połączeniem się ze światem.

Ale czym jest świat? Są to twoje zewnętrzne kelim-naczynia. Aby zwrócić się w prawidłowy sposób do wyższego, muszą być wzięte pod uwagę zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne warunki.

Z lekcji  „Nauka dziesięciu Sfirot”, 09.02.2012


Pakiet wiedzy na temat społeczeństwa przyszłości

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Potrzebujemy absolutnie konkretnej metody wychowania. Mówił Pan, że jedną z jej części jest edukacja. Co powinien zawierać ten pakiet wiedzy?

Odpowiedź: Są to kursy, gdzie człowiek otrzyma wiedzę na temat psychologii, fizjologii i socjologii ludzkiego społeczeństwa. Najważniejszym rozdziałem jest rozwój społeczeństwa ludzkiego w przeciągu całej historii, jako wynik rozwoju egoizmu w każdym indywiduum i w ogóle.

Następnie, psychologia zachowań człowieka: jego stosunek do siebie, do rodziny, dzieci, wychowanie dzieci, relacja między małżonkami. Interakcja w społeczeństwie: w jaki sposób tworzy się społeczeństwo z pojedynczych indywiduum. Wszystko to powinno być zaoferowane w zrozumiały i odpowiedni sposób dla mas.

Powinniśmy mówić o współczesnym społeczeństwie, jak również o społeczeństwie przyszłości, do którego prowadzi nas natura. Różnica między nimi tworzy poczucie dyskomfortu, który odczuwamy aktualnie. Dlatego też musimy odkryć istotę zarówno tego, jak i drugiego społeczeństwa.

Wtedy człowiek będzie mógł zobaczyć, co powinien jeszcze uczynić w swoim życiu. W ten sposób będziemy w stanie doprowadzać ludzi do realizacji celu stworzenia: w jaki sposób może on zmienić społeczeństwo, zmieniając siebie i relacje społeczne.

Tym samym jakbyśmy wymuszali rozwój ludzkości nie drogą rewolucji, lecz przez tworzenie komfortowego, integralnego i życzliwego tła w obcowaniu między sobą, oraz budowę nowych relacji. I to będzie miało wpływ na wszystko inne.

Powinniśmy uruchomić absolutnie wszystkie środki masowego przekazu, aby pracowały dla tej idei, ponieważ tylko w taki sposób będziemy w stanie zapobiec rewolucji, a może nawet wojnom światowym.

Innymi tematami programów edukacyjnych, które powinny zostać uwzględnione na kursie o społeczeństwie przyszłości, są następujące: jak w realny sposób możemy przejść do niego,dzięki jakim naszym właściwościom  i co oznacza egzystować w nim. Bawiąc się jak dzieci w społeczeństwo przyszłości, gra ta stopniowo nas uformuje.

Wyobraź sobie, że dysponujesz określoną ilością środków – minimum środków utrzymania. Tutaj znajduje się twoje mieszkanie, może rodzina, może jesteś sam. To dziś stoi do twojej dyspozycji, odpowiednio do tego, w co może zaopatrzyć cię społeczeństwo, a ty z twojej strony powinieneś wziąć udział w konkretnych pracach społecznych i tak dalej.

Co z tego wynika? Jak bylibyśmy w stanie zbudować takie społeczeństwo? Czy myślimy prawidłowo z punktu widzenia integralności? Czy można kogoś do tego zmusić?

Nie. Ale czy można kogoś wychować?

Tutaj bardzo poważnie powinniśmy podejść do procesu podejmowania decyzji. Człowiek zrozumie, że jeśli będzie działał prawidłowo, dostanie nagrodę zarówno od społeczeństwa,  jak również od jego wewnętrznego stanu i odwrotnie.

Istnieją tu bardzo poważne, ogromne warstwy egoistyczne, które musimy w nas naprawić i dosłownie wznieść człowieka ponad siebie, ponad własny egoizm, tak aby zaczął on rozumieć, że ​​integralne społeczeństwo funkcjonuje tylko wtedy, kiedy połączymy między sobą  nasz egoizm dla właściwości obdarzania.

Każdy z nas przedstawia sobą pewnego rodzaju małe kółko, koło zębate, a związek między nimi realizuje się w pragnieniu obdarzania, zjednoczenia się, w harmonii z innymi, w którym zazębiają, zamykają się one w jeden system.

Jeśli jednak nie będziemy chcieli, aby się one  połączyły, to zostaną one połączone w bolesny sposób, ścierając się wzajemnie, w drapiący, trzeszczący sposób, gdzie będą lecieć iskry. Wszystko to należy pokazać człowiekowi w praktyce. Do tego stopnia, w jakim będziemy studiować o tym, próbując poczuć i realizować w praktycznych ćwiczeniach, wtedy osiągniemy do tego odpowiednie umiejętności. Zobaczymy wtedy, dlaczego jedna rzecz udaje się w życiu, a inna nie. Wzrośnie w nas stopień wrażliwości do naszego własnego egoistycznego zła.

I wtedy zaczniemy postrzegać to nawet w małych przejawach, i rozumieć, dlaczego nie udaje mi się to, czego chcę. Powodem jest to, że używam tu nadmiernie mój egoizm.

Nie będziemy już poruszać się naprzód za pomocą ciosów z tyłu, ale zaczniemy samodzielnie i świadomie uczestniczyć w tym ruchu.

Z rozmowy  na temat integralnej edukacji 12.11.2011


Pilne zlecenie dla naszego rozwoju

Cała praca polega na tym, aby dotrzeć do Stwórcy przez wyjaśnienia w myślach i próbować prosić Go o nowe pragnienia, które absolutnie nie odpowiadają mojemu ego i mojej naturze.

W ten sposób sprawdzam, w jaki sposób jestem kierowany z góry i mogę w niewielkim stopniu poczuć tą siłę napędową. Myśl analizuje we mnie każde działanie ze strony Stwórcy, które mnie napędza do przodu. I w taki sposób zaczynam widzieć źródło, działanie Stwórcy, to znaczy mnie i kierującą siłę, i rozumiem jak ona działa.

Istnieją trzy składniki: prośba do Stwórcy, do źrodła, Jego wpływ działanie na mnie i tego konsekwencje, wszystko to nazywane jest pracą Stwórcy, ponieważ On ją przeprowadza. Mój udział znajduje się w tym, by Go o to prosić, aby przeprowadził tą prace. W taki sposób stajemy się partnerami.

W konsekwencji z małego zwierzęcia, które ślepo wykonywało działania i nie rozumiało, że jest sterowane z góry, lecz myślało, że żyje wolne, stanę się aktywnym pomocnikiem kierującej siły i w ten sposób osiągnę połączenie z nią. Wówczas rozumiem mój pożądany rozwój, jego końcową formę, i sam próbuję przyspieszyć ten program jeszcze długo przed tym, zanim zostanie realizowany przez Stwórcę.

Ja sam proszę o swój rozwój i to nazywa się „przyspieszaniem czasu” (Achiszena), w miejsce naturalnego przebiegu (Beito). W taki sposób przez siłę myśli osiągam to, że idę w parze ze Stwórcą i za każdym krokiem próbuję zrozumieć i przyśpieszyć własny rozwój.

Jak Baal HaSulam pisze w artykule „Bezpośredni i pośredni wpływ Stwórcy”: ruchy konia zlewają się z ruchami jeźdźca w jedną całość. Stwórca czeka na to, abym Go prosił i pomaga mi, budząc mnie i pokazując za pomocą pewnych cierpień lub innych wskazówek na te miejsca, gdzie konieczne jest, aby zwrócić uwagę na jego kierowanie. W ten sposób postępujemy naprzód, aż do kompletnego połączenia się.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 30.12.2011


Rozpad połączenia między pokoleniami

каббалист Михаэль Лайтман Kiedyś wydawało się nam, że rozwój człowieka w jego egoizmie może trwać bezgranicznie. Marzyliśmy o tym, aby wynaleźć nowe i wspaniałe maszyny, tak że każdy będzie mógł otrzymać swój własny samolot i niesamowite urządzenia komunikacyjne. Ale w końcu człowiek, korzystający z tych rzeczy zrozumiał, jakie są one bezsensowne. Wówczas zadał on sobie pytanie: Po co to wszystko? I poczuł pustkę i brak spełnienia.

Dlaczego postęp techniczny nie przyniósł nam spełnienia? Ciągle rosnące pragnienia człowieka napędzają do przodu jego proces rozwoju. Pragnienie otrzymywania osiągnęło już swoją ostateczną formę! W wielu pragnieniach odczuwamy regresyjny rozwój.

Kiedyś człowiek pragnął rodziny, wiele dzieci, a nawet wiele żon. Później wystarczała mu tylko jedna żona i dwoje dzieci, a nawet jedno dziecko. A dzisiaj nawet tego nie chce. Życie staje się tak trudne i skomplikowane, że szczególnie w krajach rozwiniętych ludzie nie chcą opuszczać rodzinnego domu aż do wieku 30-40 lat.

Człowiek pracuje i wydaje swoje wszystkie pieniądze tylko na siebie. Po co mu są potrzebne żona i dzieci? Może podróżować, wypoczywać, bawić się i czuć się wolny od wszelkiej odpowiedzialności. Jego matka troszczy się o niego i powodzi mu się dobrze.

Zbudowaliśmy społeczeństwo z taką rozwiniętą infrastrukturą, że w supermarkecie można kupić gotowy posiłek, który można podgrzać w mikrofalówce, i kolacja jest gotowa. Nie ma potrzeby dzielić mieszkania z kimkolwiek, można mieć swoje własne i człowiek czuje się wolny. Na starość zabezpieczyłem się również, otrzymam rentę, opiekę medyczną, opiekę w szpitalu i miejsce na cmentarzu – i co jeszcze mogę się spodziewać? Czy opłaca się całe życie harować na to?

Nasze ego stało się tak ogromne, że nie jesteśmy zdolni połączyć się z innymi – inwestować w nich wysiłek, troszczyć się o nich, aby oni mogli też  zatroszczyć się o nas. Nie jestem w stanie zbudować z kimkolwiek prawdziwy związek.

Jeśli łączymy się, to tylko na zasadzie wzajemnie korzystnych warunków. Żyjemy z żoną jak dwoje przyjaciół, dwoje partnerów. Nasze wspólne życie nie jest podobne do prawdziwej rodziny, która była kiedyś. Jest to raczej współżycie. Ja pracuję i ona pracuje. Ona robi coś w domu i ja coś robię. Ona płaci i ja płacę.

Tak jak byśmy wywiązywali się ze wszystkich swoich zadań na równym stopniu. Nie jest to już rodzina, w której mężczyzna był kiedyś głową rodziny i zarabiał na życie, przez co umożliwiał on swojej żonie opiekę nad domem i wychowaniem dzieci. W dzisiejszych czasach oboje wychodzą rano z domu, zaprowadzają swoje dzieci do żłobka lub przedszkola, wracają wieczorem  do domu i odbierają dzieci. Co pozostaje im z całego dnia? Nie widzą się prawie ze sobą przez cały dzień. On siedzi przed telewizorem lub komputerem, ona posprząta trochę w domu, zmyje naczynia, załaduje pralkę ubraniami do prania i to wszystko, dzień minął.

Funkcjonują absolutnie na równych prawach, a nie tak jak wcześniej, kiedy mężczyzna był głową rodziny. Oznacza to, że rodzina straciła swoje pierwotne znaczenie i stała się po prostu partnerstwem. Jeśli jest to tylko umowa partnerska, to zawsze będę spoglądał na to w kategoriach, czy mam z tego korzyść czy nie? Jeśli nasze wspólne życie przynosi mi korzyści, to jestem za, lecz jeśli jest dla mnie niekorzystne, to wycofuje się. Dlatego też  ludzie rozwodzą się i nie chcą w ogóle wchodzić w takie związki.

Jest to niestety fakt. I my studiujemy nieco ich przyczyny. Nasze ego tak wzrosło, że mówi nam, że nie warto wchodzić w takie partnerskie związki, które nazywane są  małżeństwem.

Ze względu na ego człowiek przestaje odczuwać swoje dzieci tak blisko, jak części swojej duszy. Dzieci mają swoje własne życie, uczą się w odleglych od domu rodzinnego miejsc. Różnica między pokoleniami stała się tak ogromna, że dzieci całkowicie są oddzielone od swoich rodziców. Mają one inne wykształcenie, inne zainteresowania, że tylko z trudem rozumiem, o czym mówią, czym się zajmują i czym wypełniają swoje życie.

Połączenie między pokoleniami zostało przerwane. Dlatego jest to dla mnie niezrozumiałe, dlaczego w ogóle potrzebuję dzieci? Jaką przyjemność mi sprawiają?  Chcą ode mnie, abym im tylko dawał  pieniądze i potem milczał. Dzieci sprawiają nam radość, kiedy są jeszcze małe. Ale gdy osiagną wiek 12 lat, tracimy z nimi kontakt.

We wcześniejszych czasach, kiedy własne dzieci zostały już odchowane, dziadkowie zajmowali się wnukami. To było ich życiowym zadaniem, które sprawiało im wiele radości. Ale dzisiaj nasze dorosłe dzieci nie chcą zawierać związków małżeńskich i nasze wnuki nie przestaną się rodzić.

Człowiek nie robi tych kalkulacji świadomie, ale ze względu na rozwój naszego egoizmu, nie ma on potrzeby, aby zakładać rodzinę.

Sytuacja demograficzna rozwijała się wcześniej bardzo burzliwie, gwałtownie, i nagle zaczęła się zwalniać. Specjaliści, którzy zajmują się demografią  i opracowują prognozy rozwoju ludzkości, przewidują, że populacja ludności w niedalekiej przyszłości zacznie ekstremalnie spadać. Wzrost ten był wspierany aż do teraz, dzięki niektórym regionom – głównie dzięki arabskim krajom z ich silnymi tradycjami i wymogami religijnymi.

Ale teraz nawet w najbardziej rozwiniętych krajach arabskich zamiast 10-15 dzieci dzisiaj przychodzi na świat tylko 2-3. Oznacza to, że też te kraje dostosowują się bardzo szybko do całego świata.

Z pierwszej rozmowy o „Nowym” życiu, 27.12.2011


„Religia” jest szkołą wzniesienia się do Stwórcy

Jak napisał Ari w książce „Drzewo życia” (16 w.), po wyjściu ze świata zwierzęcego poprzez pośrednie ogniwo małp, przybraliśmy postać ludzką. Stało się to zarówno na fizycznym, cielesnym poziomie, jak również na poziomie duchowym, na poziomie duszy: rozwijamy się w pragnieniu nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej natury, aż zostanie osiągnięte egoistyczne pragnienie czwartego, ludzkiego stopnia. Ten stopień jest podzielony na cztery podobne poziomy, ale ogólnie, rasa ludzka odróżnia się od pozostałych przez szczególną formę jej rozwoju.

Wcześniej rozwój odbywał się na materialnym poziomie, w ramach wchłaniania i wydalania substancji. Przy tym, nieożywiona natura jest prawie zawsze ograniczona przez wewnętrzne procesy, a roślinna natura znajduje się już w procesie wymiany substancji ze środowiskiem: oddycha, wchłania i wydala, lecz w niewielkich ilościach.

Przy tym zależna jest całkowicie od zewnętrznych warunków, nie porusza się i jest podporządkowana sezonowym warunkom. Zwierzęca natura jest jeszcze mniej ograniczona: jej przedstawiciele poruszają się, dysponują bardziej rozwiniętym pragnieniem, rodzą w szczególny sposób swoje potomstwo, wchłaniają substancje odżywcze lepiej i wydalają odpady … Na tym kończy się właściwie zewnętrzny, materialny rozwój. I dalej dołącza się do tego szczególny, czwarty stopień.

Dlaczego nie można by było zakończyć tego procesu rozwoju na tym etapie? Dlaczego nie może trzecie stadium rozprzestrzeniania prostego światła być ostatecznym?

Keter, czyli korzeń, zerowe stadium, stworzyło i napełniło pragnienie otrzymywania (pierwsze stadium lub Bhina Alef). Co więcej, to pragnienie chciało być podobne wyższemu, co charakteryzuje już drugie stadium (Bhina Bet), pragnienie dawania. Aby zrealizować obdarzanie wyższemu, drugie stadium podejmuje następującą decyzję: „Muszę koniecznie otrzymywać”. Wtedy tworzy ono ze środka Biny dla siebie nowy stan, trzecie stadium (Bhina Gimmel) lub Zeir Anpin, który otrzymuje z zamiarem oddawania.

Czego tu brakuje? Bo właściwie trzecie stadium ma wszystko, oprócz niezależności, samouświadomienia i uświadomienia wyższego poza swoim ja. Brakuje więc wewnętrznego rozwoju w odniesieniu do wyższego. Innymi słowy, konieczne jest tutaj połączenie z korzeniem, aby kontynuować proces rozwoju.

W tym miejscu powstaje czwarte stadium (Bhina Dalet lub Malchut). Jest to szczególny stopień, na którym odbywa się wewnętrzny, jakościowy rozwój.

Do tego czasu, pragnienie już rozwinęło się odpowiednio. Widzimy to w naszym świecie, w którym jest wystarczająco dużo egoizmu. A teraz musimy rozwijać się jakościowo, aby osiągnąć najwyższy korzeń. Świat rozpoznał już swój egoizm i zrozumiał, że nie jest to możliwe, aby się napełnić. Wszystkie formy zostały wypróbowane, w wyniku czego wszystko zniszczyliśmy. Pozostaje tylko pytanie związku z wyższym, ze Stwórcą: skąd pochodzę i dokąd zmierzam?

Tak więc, nastąpiło czwarte stadium – etap rozwoju człowieka, któremu towarzyszą pragnienia z innych poziomów.

Z tego należy zrozumieć, czym jest „religia” w kontekście rozwoju. Jest ona szczególnym mechanizmem, szczególnym środkiem, który umożliwia nam uświadomić sobie przepaść między mną a Stwórcą. Religia odnosi się tylko do poziomu człowieka.

2011-11-29 rav_bs-mahut-dat-ve-matrata_lesson_n4_01-(1)

Kto może rozpocząć tą pracę? Ten, kto czuje brak połączenia ze Stwórcą, i tego pragnie. Innymi słowy, tylko ci, którzy mają punkt w sercu (•). Wszyscy pozostali należą do poprzednich stopni rozwoju: nieożywionego, roślinnego i zwierzęcego.

Dlatego czujemy tą różnice, rozdacie, napięcie, pociąg do czegoś. Rozwija to w nas poczucie uświadomienia zła.

O jakie zło tutaj chodzi? A może czuję się źle, bo nie udało mi się czegoś ukraść, bez przyłapania mnie na kradzieży? Albo czuję zło w odniesieniu do Stwórcy? „Religia” w tym sensie przedstawia sobą szkołę wewnętrznego i zewnętrznego kształcenia, która pokazuje mi, jak daleko jestem oddalony od Stwórcy i w jaki sposob mogę skrócić ten dystans.

Postrzeganie to nie jest w żaden sposób powiązane z tradycyjnym wyobrażeniem o „religii”. Istnieje człowiek i istnieje wyższa siła – a zatem zadanie jest w tym, aby rozpoznać swoją przeciwność w stosunku do niej i pokonać ten dystans.

Z lekcji do artykułu „Istota religii i jej cel”, 29.11.2011


Cudowna metamorfoza skończonego egoisty

Pytanie: Bardzo pociąga mnie obraz nowych, naprawionych relacji między ludźmi, które Pan opisuje. Zwłaszcza jako ojca wywołują na mnie ogromne wrażenie przykłady o dzieciach i trudnych sytuacjach w szkołach.

Naprawdę z wielką chęcią chciałbym żyć w takim świecie, który Pan opisuje. Ale jednocześnie ogarnia mnie wątpliwość: bo jest napisane, że „serce człowieka jest od urodzenia złe”. A Pan chce, żeby człowiek stał się nagle dobry? Dlaczego ten skończony egoista nagle miałby doświadczyć takiej metamorfozy?

Odpowiedź: Człowieka będzie cieszyć fakt, że wykorzystuje on swoje ego w przeciwnej formie. Będzie widział wokół siebie przykłady i robił to samo.

Aby doprowadzić człowieka do korzystania z własnego egoizmu w dobry sposób, potrzebujemy wsparcia społeczeństwa, wpływu za pomocą dobra i zła, tj. nagrody i kary. Musimy uformować wsparcie przez dzieci tak, aby one respektowały swoich rodziców albo też nie, mianowicie w zależności od tych właściwości.

Gramy z egoizmem człowieka we wszystkich możliwych formach, organizując dla niego otoczenie. W tym otoczeniu istnieje kilka poziomów. Bo w samym człowieku istnieją cztery poziomy i dokładnie tyle samo kręgów jest konieczne, aby zbudować wokół niego. Konieczne jest wpłynąć na niego przez jego dzieci, aby poczuł, że dzieci oceniają i sprawdzają zależnie od tego, jak dalece daje społeczeństwu. Ponieważ zdanie, opinia dzieci jest bardzo ważna dla człowieka.

Drugim kręgiem są sąsiedzi, trzecim – współpracownicy, a czwartym – państwo, gdzie wszyscy właściwie oceniają go na tej samej zasadzie. Właśnie takie środowisko powinno być zbudowane wokół człowieka, ale żeby nie było ono porównywalne do więzienia, z którego chciałby uciec, ale zbudowane z uwzględnieniem naszego egoizmu. Bo to jest nasza natura.

Ale musimy też zrozumieć, jak wiele zyskamy, jeśli nie będziemy tłumić naszego egoizmu, tylko nauczymy się stosować go we właściwy sposób.

Jeśli na przykład, dzięki mojemu wielkiemu egoizmowi mogę zarobić majątek dla moich dzieci, to korzystam z tego, aby wszystkim było dobrze. To znaczy, że problemem nie jest istnienie samego egoizmu, ponieważ może być on bardzo korzystny dla wszystkich. Pytaniem jest tylko, w jaki sposób go używam.

Jeśli  społeczeństwo wymaga, aby wykorzystywać egoizm dla dobra wszystkich, to powinienem to zrobić. A jeśli się to nie powiedzie, to wtedy powinienem spróbować się naprawić. Wszystko zależy od ram warunków społecznych, ponieważ człowiek jest produktem swojego środowiska. Dlatego musimy działać bez nacisku i przemocy.

Z rozmowy o nowym życiu, 03.01.2012


Kabała ujawniona część 8

https://www.youtube.com/watch?v=IUuWsqGkKgU


Czego oczekujemy od kongresu w Sankt Petersburgu?

каббалист Михаэль ЛайтманKongres  w Soczi. Lekcja 4

Na nadchodzącym kongresie w Sankt Petersburgu od razu stawiamy prostą poprzeczkę: ten, kto przyjechał tutaj i będzie uczestniczyć w kongresie, zobowiązuje oddać siebie w imię sojuszu między nami, żeby w nim ujawnić Stwórcę i wspólną  naprawę. To nie podlega żadnej dyskusji.

Wyjaśnimy sobie, że znajdujemy się w idealnym stanie, a wszystkie zakłócenia tej harmonii są wewnątrz nas. Każdy musi odnaleźć wadę w sobie, która zakrywa przed nim i przed wszystkimi duchowe przejawienie. Dlatego najważniejsze jest zagłębienie w siebie i wewnętrzna kontemplacja.

Wszystkie odpowiedzi znajdują się we mnie, dlatego że wokół istnieje doskonałość, wokół nas jest świat nieskończoności. Dlatego cała wewnętrzna kontemplacja i pogłębienie skupia się  na modlitwie do Stwórcy i powiększeniu wrażliwość na Niego.

To znaczy że musimy zrozumieć, że teraz znajdujemy się w absolutnie idealnym stanie, wszystkie problemy znajdują  się w nas, w naszych nienaprawionych organach odczuwania. Musimy wszyscy razem we wzajemnej pomocy doprowadzić się do stanu, kiedy  poczujemy prawdziwy, idealny świat. To jest nasze zadanie na kongresie i nasze zadanie w życiu.

Każdy dzień będzie rozpoczynał się od spotkania przyjaciół, na którym przyjaciele z Soczi doprowadzą  wszystkich do emocjonalnego stanu. Przygotowanie będzie stosunkowo długie, poważne, eskalujące uczucia, wewnętrzne napięcie. Na tej podstawie każdy tworzy osobistą modlitwę, która wbrew woli wypływa z niego i wyraża on  swoją ekspresje na papierze.

Potem zacznie się pierwszy wykład „Co wymaga ode mnie Stwórca”. Jest powiedziane w autentycznych źródłach, że Stwórca wymaga strachu. Musimy połączyć się miedzy sobą, żeby zebrać, zorganizować, poprawnie sformułować strach.

Dlaczego jest to warunek, przy którym wchodzimy w następny stan? Strach jest to odczucie konieczności, beznadziejności, czegoś przybliżającego się, niezrozumiałego. Powinien być uformowany w postaci specjalnej potrzeby. To nie jest strach, a wewnętrzne drżenie, ponieważ jestem zobowiązany dojść do miłości do stworzeń i przez nie do Stwórcy, ale nie jestem w stanie osiągnąć tego sam.

Wynikiem dnia powinna być modlitwa – poważna, wydobyta z pomocą  rozbicia serc,  wyciskania z nich każdej kropli krwi, wszystkiego, co w nich jest. Dzień kończy się wspólną modlitwą do Stwórcy.

Z 4 lekcji kongresu w Soczi, 25.08.2014


Kongres w Sankt Petersburgu: poczuć swoją prawdziwą naturę

каббалист Михаэль ЛайтманKongres w Soczi. Lekcja 4

Jeden z wykładów, który jest planowany na kongresie w Sankt Petersburgu, nazywa się „Obieg egoizmu w naturze.” Bo co jest jeszcze w naturze, oprócz tego?

Każdy musi wyciągnąć na zewnątrz cały swój egoizm, opowiedzieć, jak lubi grzebać się w nim, podobnie do żuka w nawozie. Nie płakać nad tym i nie bić się w pierś, a normalnie, poważnie poczuć to, co powiedział Stwórca: „ Ja stworzyłem egoizm i stworzyłem światło, Torę dla jego naprawy”.

Musimy wyciągnąć wszystko na zewnątrz, co jest w nas, i napisać piosenkę, jaki jestem wewnętrznie brzydki i jak bardzo kocham swoją brzydotę. Nasza sprzedajność, wewnętrzne kłamstwo, niezdolność widzieć prawdę, niemożność kochania  i oddawania – wszystko to musi w niej brzmieć.

Musimy jak najlepiej to poczuć, żebyśmy naprawdę  poczuli obrzydzenie do siebie samych. Ale najważniejsze w każdym przejawie naszych pierwotnych strasznych właściwości jest to, że one nie pozwalają  nam się zjednoczyć.

Pytanie: Staramy się zawsze zakończyć dzień w pozytywnym nastroju. Ale w tym przypadku czy lepiej jest, gdy wszyscy pójdą spać w rozbitym stanie, pod wpływem ujawnionego egoizmu?

Odpowiedź: Nie, uważam, że ujawnienie własnego „zgniłego” wnętrza powinno być radosnym odczuciem. Bo przecież w końcu zrozumieliśmy diagnozę  naszej „choroby“, jak u człowieka, u którego odkryli przyczynę  jego złego stanu. A następnego dnia przyjdzie i otrzyma lekarstwo, ale on dobrze wie, w czym jest  przyczyna choroby  i cieszy się z tego.

Z 4 lekcji kongresu w Soczi, 25.08.2014


„Akwarium“ kongresu w Sankt Petersburgu

каббалист Михаэль ЛайтманKongres w Soczi. Lekcja1

Pytanie: Czy trzystu ludzi posiadających doświadczenie integralnego połączenia w Soczi, mogą przekazać to uczucie jako praktyczną  umiejętność trzem tysiącom ludzi, przyjeżdżającym na kongres do Sankt Petersburga? Czy jest to realne?  Czy jest to materialne działanie, czy należy tutaj poważnie włączyć Stwórcę?

Odpowiedź: Byłoby wspaniale, gdyby udało nam się doprowadzić uczestników kongresu do „wibracji”. To wy, którzy przeszliście jedno wielkie „akwarium”, musicie wstrząsnąć wszystkimi wewnętrznie. Uważam, że jest to możliwe.

Musimy osiągnąć stan jedności, przy czym taki, żebyśmy poczuli wibracje każdego i wszystkich razem. Musimy doprowadzić ludzi do takiego zmysłowego odczucia, żeby to napięcie, które doświadczacie tutaj, wielokrotnie spotęgowało się w Sankt Petersburgu.

Ludzie wymagają wewnętrznego napełnienia. Czuje się w nich tęsknotę do duchowości – chcą tylko tego! Musimy zrobić taki kongres, żeby wszyscy zalali się łzami: czy ze smutku, czy ze szczęścia, albo wszystko razem. Musimy doprowadzić ludzi do poczucia dobra od zjednoczenia, aby w nim zacząć czuć przedsmak odczucia Stwórcy, jakiś  nieuchwytny blask, świecenie. To jest nasze zadanie.

Powinniście zrobić z kongresu w Sankt Petersburgu „akwarium”, żeby w ciągu trzech dni powstała w nim taka wibracja, która wzbudziła by wyższe światło.

Z 1 lekcji kongresu w Soczi, 25.08.2014