Prawdziwi przyjaciele
Pytanie: Często Pan mówi, że należy maksymalnie usprawiedliwiać przyjaciela, jeśli tylko nie szkodzi. Ale gdzie jest granica, jakie rodzaje szkody może wyrządzić?
Odpowiedź: Kiedy niszczy grupę. Jeśli człowiek niszczy grupę, wtedy nie ma dla niego miejsca w grupie, nie jest przyjacielem. A wszystko inne trzeba starać się tolerować. Czasami bywają momenty, które wyglądają jakby rozrywanie grupy. W takim przypadku można mu to wskazać. Ale w zasadzie, należy starać się usprawiedliwiać przyjaciela.
Najważniejsza jest jednak grupa, dlatego że w niej człowiek odkrywa wyższy świat, Stwórcę. I dzięki temu może dość precyzyjnie określić – to jest „za” a to „przeciw”.
Są tacy ludzie, którzy są jakby w grupie i nie są w grupie, po prostu istnieją obok. Przychodzą, uczestniczą w niektórych wydarzeniach, ale nie inwestują w połączenie. Wówczas nie są przyjaciółmi, ale wolnymi słuchaczami. Zawsze znajdą się tacy ludzie.
Grupa składa się z wielu kręgów. Są ludzie, którzy są ze mną 15-20 lat i dłużej, to sprawdzeni przyjaciele, którzy nie potrafią inaczej. Dla nich Kabała jest całym życiem.
Są tacy, którzy mogą przyjść dzisiaj, a jutro nie, nie widzą w tym swojego życia. I są ludzie, którzy istnieją jakby obok. Dla nich bycie w grupie nie jest jeszcze tym miejscem, gdzie możesz odkryć swoje prawdziwe życie, swoją esencję.
Kiedy zaczynasz dostrzegać głębsze powiązania w jedności z przyjaciółmi – wewnętrzne powiązania świata, kiedy grupa zamienia się we wspólnotę duchową, w której odkrywa się zupełnie nowy wymiar – wewnętrzny, to jest już zupełnie inny stan.
Jeśli ludzie rozumieją, że tylko tworząc nową społeczność, odkryją tam nowe połączenia, nowe pola, zarządzanie sobą, światem, wtedy są już naprawdę przyjaciółmi.
Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Zaszkodzić grupie”
W przyszłości większość ludzkości zrobi gwałtowny skok w duchowym rozwoju, dlatego że nie mają czego naprawiać. Ludzkość nie naprawia siebie, dlatego od razu odczuje to, co nazywa się, na raz. Masy nie muszą przechodzić tego, przez co przechodzą ludzie z punktem w sercu. Nie mają wyższej świadomości.
W miarę postępu, zły początek, siła egoizmu, za każdym razem ujawnia się coraz mocniej – tak, że w końcu nie wiemy, co robić. Tak jakby przed nami pojawiła się ściana, na którą nie możemy się wspiąć. W końcu dochodzimy do Końcowego Morza – do wzburzonych, złowrogich wód, gotowych nas pochłonąć i odciąć od życia.
Pytanie: