Właśnie tam, gdzie jesteśmy bezradni i pozbawieni nadziei, niezdolni zmienić sytuacji, właśnie tam odczuwamy konieczność zmiany siebie. (Viktor Frankl, austriacki psychiatra, psycholog i filozof, który przeżył piekło nazistowskich obozów koncentracyjnych).
Kiedy człowiek stoi wobec Absolutu, przed czymś, czego nie może zmienić, wtedy rozumie potrzebę zmiany siebie, że jedynie to jest jego możliwością, żeby cokolwiek zrobić, by dalej właściwie istnieć w świecie, tym że zmieniam siebie. Od tej chwili do następnej i kolejnej. I tak stopniowo, przeżyć całe życie w taki sposób, że w każdej chwili zmieniasz siebie.
Pytanie: Więc Pan wręcz preferuje sytuacje bez wyjścia?
Odpowiedź: A jakże inaczej? Jak można bez nich?! Jeśli człowiek nie odczuwa ślepego zaułka…
Komentarz: Czyli stan bez wyjścia, to dla Pana jest wyjście?
Odpowiedź: Tak jak mały samochodzik, zabawka dla dzieci, uderza w przeszkodę i zaczyna skręcać. Jeszcze raz uderza i znowu skręca. I tak wciąż szuka, aż ze wszystkich możliwości odkrywa, że jest wyjście.
Pytanie: To znaczy że człowiek, który porusza się od ślepego zaułka do ślepego zaułka, ostatecznie zawsze znajdzie wyjście?
Odpowiedź: Oczywiście. Wszystko jest zaprogramowane.
Pytanie: Czyli w zasadzie, jako człowiek, powinienem zaśpiewać hymn na cześć ślepego zaułka?
Odpowiedź: Oczywiście! Przecież to jest właśnie siła naszego kształtowania.
Komentarz: Ale zawsze chcę unikać ślepych zaułków. Człowiek chce ich unikać.
Odpowiedź: A czy możesz podjąć naprawdę właściwą decyzję bez ślepego zaułka?
Komentarz: Mało prawdopodobne.
Odpowiedź: Raczej nie.
Komentarz: Jaką prawidłową decyzję, powinna podjąć ludzkość obecnie? To pytanie globalne, aktualne dzisiaj, konieczne.
Odpowiedź: W każdym przypadku jest to samo, anulować siebie. Anulować siebie.
Komentarz: To „anulowac siebie”, powiedzmy że jest zrozumiale dla Pana uczniów…
Odpowiedź: A powinno być zrozumiałe dla wszystkich.
Pytanie: Czym jest to słowo „anulować siebie” dla Pana?
Odpowiedź: To jest nie ja decyduję, co robić, nie ja określam cel, nie ja go sobie rysuję, a potem próbuję osiągnąć. Ja mogę tylko jedno, anulować siebie wobec innych tak, aby osiągnęli swój cel.
Jeśli stawiam sobie za cel coś innego niż pomaganie innym, oznacza to, że stoję im na drodze. Jeśli anuluje siebie, to pomagam im iść do celu. Ostatecznie wszyscy powinni używać siebie, by pomagać innym w osiągnięciu ich celu.
Pytanie: A co wtedy dzieje się z moim „ja”?
Odpowiedź: Wtedy właśnie to „ja” manifestuje się jako wspólne, zbiorowe, w którym odkrywa się wyższa siła natury, jedyna istniejąca i zarządzająca wszystkim.
Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”
Kategorie: Praca duchowa, Sens życia, Wiadomości, Wolna wola