Artykuły z kategorii Rabasz

Kiedy kabalista nie jest już potrzebny…

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Pan powiedział, że Pana nauczyciel Rabasz bardzo cierpiał wewnętrznie. Co powodowało jego cierpienia?

Odpowiedź: Kabalista żyje na tym świecie, tak długo, jak świat go potrzebuje. To nie zależy od niego. Na przykład przeciętny człowiek żyje tak długo, jak jest to zapisane w dniu jego narodzin: 60, 70, 80, 90, nawet 120 lat. U kabalisty wszystko jest oparte na tym, żeby służyć innym, prowadzić ich. Dlatego jeśli ludzie potrzebują kabalisty, to kontynuuje istnienie na tym świecie. Jeśli nie, pełni inne funkcje, ponieważ jednocześnie wykonuje kilka zadań, nie tylko wychowanie duchowego potomstwa.

Taki czas nadszedł również dla Rabasza, kiedy otaczający go ludzie przestali stopniowo go potrzebować. Też to odczuwałem: wszystko przeszło w automatyzm, niechęć, aby zmienić się, jego uczniowie stali się chasydami. Ze sposobu, w jaki się zachowywał i myślał, wyczuwałem, że przed odejściem porządkuje swoje myśli i sprawy, wewnętrznie sortuje i systematyzuje uczniów, stosunek do świata, świat i tak dalej. Nie wyobrażałem sobie jego odejścia, ale miałem uczucie „jesieni”, schyłku jego życia.

Pytanie: Czy było w jego mocy wstrzymać ten proces i przebudzić ponownie?

Odpowiedź: Nie. Tylko uczniowie poprzez swoje bardzo silne pragnienie, dążenie do celu, mogli go przywrócić do życia, żeby sprowadził na nich to światło naprawy, którego by potrzebowali. Ale nie było zapotrzebowania. Jeśli kabalista nie jest potrzebny, nie ma co robić na tym świecie.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Nauczyciel”


Odpowiedzialność przed światem

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Obecnie dużo czasu spędza Pan na wyjaśnianiu zasad Kabały w przystępnej formie. Rabasz nie musiał opuszczać się na poziom innych ludzi, tylko mówił i tyle. Czy jego język różnił się wyjaśnieniem tego, co Pan teraz nam przekazuje?

Odpowiedź: Otrzymujecie teraz materiał o wiele bardziej usystematyzowany. Każdego dnia przekazuję wam ogromną ilość informacji, znacznie bardziej przetworzonych, dostosowanych, segregowanych pod różnymi aspektami. Nawet nie wyobrażacie sobie, co macie!

Rabasz bardzo skąpo używał słów. Są nagrania jego lekcji, są nagrania jego rozmów ze mną. Możecie posłuchać, na ile to były skrótowe wskazówki. Nawiasem mówiąc, nie potrafił wyrazić siebie: był świetny w pisaniu, a ustnie nie umiał przekazać.

Pytanie: Jak udało się Panu wytrzymać tyle czasu, bez wiedzy o wielu rzeczach, bez zrozumienia?

Odpowiedź: Nie było wyjścia! Po to się urodziłem! Co jest w życiu ważniejszego?!

Jak ciężko jest utrzymać się gdy człowiek pracuje i ma obowiązki wobec rodziny?

Ja mam inną odpowiedzialność, dostałem możliwość uczenia się u wielkiego kabalisty, aby uzyskać od niego wszystko, co można, aby być jego naśladowcą. To ogromna odpowiedzialność. I to bardzo nastraja, pobudza, mobilizuje.

W dodatku nie miałem żadnego poczucia własnej ważności, ale waga samego zadania, była dla mnie zrozumiała. Dlatego wytyczyłem sobie tylko jeden cel – wyciągnąć z nauczyciela tyle, ile się da. Oczywiście były też bardzo niedobre czasy, kiedy słabłem, zaniedbywałem go. Wszystko trzeba było przepracować. Tak właśnie pracowałem. Ale z góry oczywiście dają siłę, możliwości, warunki, właściwości.

Jak mogłem odmówić tak ważnego zadania, jeśli w jakikolwiek sposób czułem znaczenie swojej misji?! Nie miałem innego wyjścia. A teraz jest tak że nie mam jednego ucznia. Obecnie jest grupa, co więcej światowa, która jest moim zebranym w grupę, uczniem. W niej zawierają się wszyscy, jak każda część. Tak jak w żywym człowieku są nogi i ręce, części bliskie duszy i dalekie od jej wewnętrznego zrozumienia, grubsze części ciała i delikatniejsze części, tak samo jest ze światową grupą. Gdzie wszyscy są potrzebni.

Tak rzeczywiście odnoszę się do wszystkich. Udzielam jedynie informacji, staram się napełnić wszystkich. Ostatecznie zobaczmy, co z tego wyjdzie. Ale nie mam innego wyboru, nie mogę wybrać jednego człowieka, chociaż mam swoich bliskich uczniów, tych z którymi pracuję na co dzień.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Nauczyciel”


Słowo nie wróbel…

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego plotkowanie i obmawianie jest szkodliwe?

Odpowiedź: Nie ma nic bardziej szkodliwego dla ludzi niż złe myśli, tym bardziej słowa. Ich obecność, rozwój, wpływ, wtrącanie się, jest bardzo szkodliwe dla świata. Najbardziej użyteczną rzeczą jest milczenie.

Pytanie: Opowiadał Pan, że czasami Pana nauczyciel Rabasz rozmawiał sam z sobą i tłumaczył, że jego słowa powinny pójść w świat. Jaka siła była w słowach, których używał?

Odpowiedź: Słowa, które wychodzą z człowieka, zwłaszcza kogoś takiego jak Rabasz, posiadają bardzo wielką siłę, która wpływa na świat. Również każdy człowiek, także ty i ja, wypowiadamy słowa, które odlatują w otaczające środowisko, i wpływają na wszystkich i na wszystko.

Pytanie: Jakie jest najlepsze słowo, które należy często powtarzać?

Odpowiedź: Miłość.

Z programu telewizyjnego „Błyskawiczne pytania do kabalisty”, 18.05.2023


Artykuły Rabasza są bezcennym darem dla ludzi

каббалист Михаэль Лайтман Jeśli dogłębnie wczytać się w artykuły Rabasza, to zrozumiałe jest, że wszystkie są bezcenne. Nie można powiedzieć, że niektóre artykuły są mniej ważne ze względu na niewielką objętość. Wszystkie trafiają dokładnie i bezpośrednio w cel.

Dlatego z roku na rok coraz bardziej doceniam te artykuły. Chociaż na początku nie sądziłem, że w tych artykułach jest aż tyle zawarte. Wydawało mi się, że zostały napisane właściwie dlatego, że Rabasz był zobowiązany do napisania raz w tygodniu, nowego artykułu dla swoich uczniów. W każdy czwartek zbieraliśmy się w swoich dziesiątkach i czytaliśmy cotygodniowy artykuł. Myślałem, że Rabasz pisze po prostu, dlatego żebyśmy mieli co poczytać.

Z czasem oczywiście zmądrzałem i zrozumiałem, że w każdym artykule ukryta jest wielka tajemnica i szczególne przesłanie, przekazane nam przez Rabasza w starannie przemyślanej formie. Chociaż te artykuły mogą wydawać się nam proste i łatwe, to w rzeczywistości dzięki nim dostajemy możliwość, ustanowienia połączenia z samym centrum stworzenia, z jego celem.

Z biegiem lat coraz bardziej doceniam te artykuły i coraz bardziej jestem zdumiony wielkością Rabasza i jego szczególną wysokością duchową. Dzięki tym artykułom, Rabasz wykonał wyjątkową pracę na chwałę Stwórcy. Bez nich nie bylibyśmy w stanie odkryć swojej duszy i osiągnąć prawidłowego połączenia ze Stwórcą.

Dlatego czytając te artykuły, musimy z wdzięcznością postrzegać to co czytamy. Jeśli wydaje nam się, że tam jest napisane o prostych i niezbyt ważnych rzeczach, to na te miejsca trzeba zwrócić szczególną uwagę, ponieważ najwyraźniej nie rozumiemy, co Rabasz chce nam przekazać.

Z lekcji według artykułu Rabasza, 06.06.2023


Kontynuator dzieł Rabasza

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego właśnie Pan został następcą kontynuowania dzieł Rabasza?

Odpowiedź: Przede wszystkim, Rabasz przygotował mnie do tego. Przez 12 lat byłem z nim i otrzymywałam od niego wartościowe i prawdziwe informacje. Przygotowywałem się do tego, zapisywałem wszystko, co mówił, wszystkie jego lekcje, spisywałem, podsumowywałem. Otrzymałem od niego ogromną ilość materiałów. Oczywiście, wiele we mnie zainwestował. Nadal jestem z nim w kontakcie.

A fakt, że każdego dnia mówię coś nowego, umiem działać w zupełnie nowym otoczeniu, w nowym świecie w porównaniu do wszystkich innych i mogę coraz bardziej odkrywać metodę duchowej naprawy: osobistej, praktycznej i ogólnoświatowej, czy to pochodzi ode mnie?! Kim ja jestem?! Otwieram usta i wewnętrznie czuję, że to wszystko pochodzi od Rabasza.

Kabalistyczna hierarchia, łańcuch nadal istnieje. Oczywiście pozostaję tym samym jego małym uczniem! W miarę upływu lat coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego, jak mały jestem w stosunku do niego.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Nauczyciel”


Rutyna zabija duchowość

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co powoduje przemianę uczniów kabalistów w zwykłych chasydów? Przyzwyczajenie?

Odpowiedź: Tak, nawyk staje się drugą naturą. Człowiek przyzwyczaja się do tego. Ma harmonogram, ma grupę. Wszystko jest zorganizowane wokół niego: wszystkie problemy i wszystkie dobre uczynki. Życie płynie automatycznie. I ta rutyna zabija duchowość. Jest przyjemna. Jest stabilna. A jeśli ktoś jest temu przeciwny, to takiego człowieka nie lubią.

Pytanie: Jakie jest wyjście w takim przypadku?

Odpowiedź: Działać w każdy możliwy sposób aby pobudzić siebie i innych, aby jakoś ożywić się! W rzeczywistości grupa bez nauczyciela jest dla niej zawsze tragicznym rozwiązaniem, jeśli w ogóle zostanie uratowana. Nie chcę nic mówić o uczniach Rabasza, w jakim są dzisiaj stanie, ale to wszystko można zobaczyć.

Nawet kiedy zmarł Baal HaSulam, a miał pięciu czy sześciu uczniów, to wszyscy oprócz Rabasza po prostu rozeszli się: siedzieli osobno, czytali psalmy i nie zbierali się razem. To samo stało się z byłymi uczniami Rabasza, których przyprowadziłem do niego jako młodych chłopców. Słyszałem, że czasami zbierają się po dwóch czy trzech w święta. Tak to jest. Praktycznie każdy jest sam. Każdy zajmuje się swoimi sprawami.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Nauczyciel”


Uczucia, zastępujące język

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Językiem ojczystym Pana nauczyciela Rabasza był jidysz. Jak to się stało, że znalazł Pan z nim kontakt bez wspólnego języka ojczystego?

Odpowiedź: Może z moim nauczycielem nie mieliśmy wspólnego języka ojczystego, ale mieliśmy wspólną mentalność. Rabasz doskonale rozumiał Polaków i Rosjan, dlatego że wychował się w Polsce. W 1922 przybył do Palestyny. Był to czas tworzenia się kraju, narodu, i doskonale czuł to, co działo się tutaj przez te lata.

Ale jego polskie korzenie, szczególnie korzenie Baal HaSulama, były bardzo mocno odczuwalne. Więc było mi z nim łatwo, bo pochodzę z tych samych miejsc, które łączą w sobie kulturę rosyjską, białoruską i polską, ducha, i nawet jedzenie.

Pytanie: Chociaż mieliście wspólną mentalność z Rabaszem, mimo wszystko rozmawiał z Panem w jidysz. Czy miał Pan z tym jakieś problemy?

Odpowiedź: Nie, nie czułem specjalnych problemów, aby zrozumieć go jako człowieka i być blisko Rabasza. W końcu jesteśmy prawie z tego samego czasu, tylko trochę przesunięci. Był starszy o czterdzieści pięć lat. Tak naprawdę to jest niewielka różnica w doznaniach, w podejściu do świata.

Oczywiście to, że był kabalistą i odczuwał świat z jego korzeniami z góry, to inna sprawa. Ale generalnie nie było problemów.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Nauczyciel Laitmana”


Rabasz: rozpowszechnianie Kabały

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego Rabasz nie był zaangażowany w rozpowszechnianie przed Pana przybyciem, tak jak Baal HaSulam?

Odpowiedź: Nie mógł tego zrobić.

Komentarz: Pan przyszedł i nagle rozpoczął się przełom!

Odpowiedź: Po pierwsze, zmusiłem go do pisania artykułów. Co tydzień Rabasz pisał jeden artykuł. Chodzi o to, że przyprowadziłem do niego nowych uczniów i powiedział: „Teraz ich nauczaj. Opowiedz im, jak należy organizować się razem”. Odpowiedziałem: „Co oznacza „organizować się razem“? Ja nie wiem”.

Czy byłem tego uczony? Znałem osobistą pracę duchową – to, przez co przeszedłem, lub to, co słyszałem trochę z teorii. Ale jak zorganizować duchowy zespół z dziesięciu osób, jak u rabina Szimona?…

Dlatego poprosiłem Rabasza, aby napisał mi kilka słów, koncepcję. Wówczas, siedząc na ławce w parku, Rabasz napisał na kartce od paczki papierosów, którą mu dałem, swój pierwszy artykuł: „Zebraliśmy się tutaj po to, aby położyć fundament pod nasze nowe społeczeństwo, które będzie zmierzać do Stwórcy według systemu Baal HaSulama, aby nie pozostać na poziomie zwierząt, a wznieść się do poziomu „człowieka”.

Kiedy przyszli chłopcy, przeczytałem im to bezpośrednio z tej kartki. Następnie powiedziałem to, co można by dodać. Porozmawialiśmy ze sobą na ten temat i to wszystko. Za tydzień trzeba było się znowu zebrać. Zapytałem Rabasza: „O czym mam z nimi rozmawiać w tym tygodniu?” Odpowiedział: „Trzeba pomyśleć”. Wtedy napisał tezy już na kartce. I tak poszło.

A potem kupiliśmy mu maszynę do pisania, stopniowo się do niej przyzwyczajał i zaczęły powstawać artykuły. W każdy czwartek rano brałem kolejny artykuł i szedłem kopiować go w 50 egzemplarzach, a wieczorem rozdawałem go przyjaciołom. Jeden z nich czytał artykuł na głos i omawialiśmy go.

Tak się to rozwinęło. Dlatego w ciągu 5-6 lat, począwszy od 1984 roku, Rabasz napisał wiele artykułów, z których następnie opublikowaliśmy pięciotomowy „Kitwej Rabasz“ (Dzieła Rabasza). Poza tym wydaliśmy jeszcze jego prace, które zebrano i powstały takie księgi jak „Szamati” – to, co Rabasz usłyszał od ojca, oraz przeróżnego rodzaju szkice, pojedyncze projekty artykułów i tak dalej.

Z programu telewizyjnego „Tajemnice wiecznej Księgi”


Największe dusze

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Baal HaSulam opuszczał się z poziomu wysokiego zrozumienia, na którym się znajdował, aby wyjaśnić metodologię kabalistyczną w prostszych słowach. Jak to się u niego działo?

Odpowiedź: Nie wiem. To tak samo, jak ty skaczesz z krzesła na podłogę, a ktoś inny skacze ze stratosfery. To zupełnie inna technika, której jeszcze do końca nie opanowałem.

Studiuję Baal HaSulama na swoim poziomie, a nie na tym, na którym on się znajduje. Jego poziom jest dla mnie nieznany. Wiem, co napisał o sobie. Gdyby nie pisał, powiedziałbym o nim: „Tak, jest wysoko, ale gdzie nie wiadomo”. Ponieważ każdy wyższy stopień w stosunku do niższego jest odczuwany jak nieskończoność. Nie możesz go w żaden sposób zmierzyć w swoich instrumentach, więc jest nieskończony, bez końca, bez granic.

Pytanie: Czy Rabasz nie opowiadał Panu o swoim ojcu?

Odpowiedź: Nie. Ani Rabasz, ani Baal HaSulam nie są dla nas zrozumiali. To są największe dusze! I to, że jesteśmy z nimi połączeni i bezpośrednio od nich otrzymujemy, jest oczywiście wielkim szczęściem. Za to należny stale być w stanie wdzięczności i czci!

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Najważniejszy kabalista wszech czasów”


Pionierzy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak znajdował Pan siły by uczyć się u Rabasza metodą „pe el pe” (z ust do ust)?

Odpowiedź: Nie sądzę, że miałem wielkie szczęście czy byłem wyjątkowo silny, jak to było w przypadku Jeszuy odnośnie Mojżesza czy innych kabalistów. Miałem kilka bardzo dużych załamań. Czyli, wspólnie idziesz z nauczycielem i nagle masz załamanie. I nic nie można zrobić, wynika z tego sprzeczność: „No jak to jest?! Przecież Rabasz tak nie robi! Nie myśli tak! Nie postępuje tak! To ja powinienem inaczej! Ja… Ja… Ja…“

Nie ma sposobu żeby to naprawić. Możliwe, że tak właśnie powinno być. Na to, co minęło, powinniśmy powiedzieć: „To wszystko miało się wydarzyć”. Ale trzeba oczywiście starać się, aby to wszystko działo się w absolutnym wewnętrznym scaleniu. To istotnie nazywa się „pe el pe” – „duch do ducha”.

Chodzi o to, że mówimy teraz o relacji, która dzisiaj nie istnieje między uczniem i nauczycielem. Po pierwsze, nie widzę, żeby było to możliwe między mną a którymkolwiek z moich uczniów. Po drugie, wzbierająca dzisiaj globalna fala, nie jest skierowana na połączenie się z nauczycielem i tym samym na przyjęcie od niego duchowego „pe el pe”, lecz na znalezienie duchowego pomiędzy sobą, i skrupulatne wykonywanie wszystkich wskazówek nauczyciela.

Wówczas nauczyciel jest nie tylko Nauczycielem z dużej litery, nie ojcem duchowym, ale przewodnikiem, instruktorem w drodze, czyli jakby z boku towarzyszy grupie uczniów. Znajdujemy się na etapie, w którym jesteśmy pionierami. Trudno więc powiedzieć, jak powinno być w rzeczywistości. Już po moim odejściu, moi uczniowie odkryją dalej w sobie to, co jest w nich założone, i zobaczą, jak dalej postępować. Jednak to, co dzieje się obecnie, przemówi do nich i poruszy nimi.

Z programu telewizyjnego „Tajemnice wiecznej Księgi”, 12.02.2010