Artykuły z kategorii Postrzeganie rzeczywistości

Przełóż zwrotnicę z nienawiści na miłość


Pytanie: Kim są wrogowie człowieka, jeśli cały świat znajduje się w nim?

Odpowiedź: Wszystkie twoje pragnienia i myśli są twoimi wrogami. Zazwyczaj ludzie wokół nas nie odgrywają istotnej roli, jeśli nie przeszkadzają ci i nie martwią cię. Ale ci właśnie ludzie, którzy wydają się być twoimi wrogami, są najbardziej skuteczną pomocą dla Twojego rozwoju. Należy tylko zrozumieć, jak wykorzystać tą pomoc.

W przypadku, gdy dotyczy to przyjaciół z grupy, jesteś zobowiązany, aby przekształcić ich z wrogów w ulubionych przyjaciół. Przy tym nie ma znaczenia, czy to on ciebie nienawidzi czy ty jego. Najczęściej ty sam jesteś odpowiedzialny za złe relacje, dlatego musisz je sam zmienić: z nienawiści w miłość.

Nie jest to wcale łatwe. Zacznij przeprowadzać w sobie takie kalkulacje a zobaczysz, jak wiele pracy to wymaga.

Z lekcji do listu Baal HaSulama, 11.02.2013


W gorących objęciach Światła


Pytanie: Czy przebudzenie z góry przychodzi do nas w każdej chwili i jak powinniśmy na to prawidłowo reagować?

Odpowiedź: Nie tylko przebudzenie, ale całe nasze istnienie jest możliwe jedynie dzięki wyższej sile, która wspiera nas cały czas i trzyma jak magnes kawałek metalu, powodując wszelkiego rodzaju działania.

Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Bez wyższej siły materiał stworzenia nie mógłby istnieć, nie mógłby się zmieniać i nigdy nie byłby w stanie siebie odczuć. Wszystko to sprawia Światło.

A nasza właściwa reakcja polega na tym, aby starać się zwiększyć własną wrażliwość, wysubtelnić podatność na to, co wyższa siła z nami robi, i zrozumieć jak należy odpowiadać, aby upodobnić się i połączyć z jej właściwościami.

Oznacza to, że poprzez każdą przeszkodę czy upadek, które daje mi Stwórca, natychmiast włączam się w jego działania obłuczam się w Niego, tak jak żeńskie pragnienie obłucza się w męskie. Tak więc, zawsze jesteśmy częścią ogólnego działania, jako partnerzy. W ten sposób powinienem starać się działać w życiu, wtedy osiągnę idealny stan zlania się ze Stwórcą.

Z lekcji do listu Baal HaSulama, 03.02.2013 


Stwórca – w kadrze


Pytanie: W jaki sposób możemy upodobnić się do Stwórcy, jeśli czasem wydaje się nam, że Jego działania są złe?

Odpowiedź: Nie tylko czasem, ale ciągle. Co jest dobrego w tym świecie? Nawet największy łotr jest bezsilny wobec tego, co w nim się dzieje, przecież stworzył go takim Stwórca.

Chodzi o to, że postrzegam ten świat całkowicie, w stu procentach odwrotny do Stwórcy. Dlaczego? Ponieważ jestem Mu całkowicie przeciwny. Stwórca jaśnieje we mnie, a Jego Światło jest absolutnie dobre. Ale kiedy Światło podświetla mój „światłoczuły film”, pojawia się negatyw, to co jest odwrotne do oryginalnego obrazu. Im większe Światło, tym większą odczuwam ciemność – i odwrotnie. W ten sposób postrzegam świat.

Na ekranie mojego pragnienia otrzymywania Światło nakreśla różne kształty, a wszystkie one są w negatywie. Są przeciwne Światłu. Tak przedstawia się mój świat.

Więc jak mogę osiągnąć podobieństwo do Stwórcy? Jak mogę z mojej odwrotności rozpoznać Stwórcę, a nie wyimaginowany obraz? Musimy przekształcić ten „obraz”, zmienić jego kontrast. Jeśli zrobiłeś to z pierwszym kadrem, to osiągnąłeś już pierwszy stopień. Następnie powstaje przed tobą drugi, trzeci kadr itd.

Tak więc, jest to kwestia „technologii”: jak należy pracować wewnątrz siebie, aby przekształcić pozorną ciemność w Światło, a postrzegane Światło – w ciemność. W tym celu muszę zmienić swoje właściwości – przekształcić negatyw w pozytyw. Taką wewnętrzną zmianę daje tylko Tora, której Światło prowadzi człowieka z powrotem do źródła. Dokładnie to jest dla nas konieczne.

Tak więc cała Tora dotyczy człowieka, żyje w nim. Człowiek jest małym światem.

W moim wnętrzu odczuwam Stwórcę. Nawet teraz postrzegam Go w postaci nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej natury, oraz w ludziach. Wszystko to jest Stwórca, który przedstawia się w ten sposób, kopiuje Siebie we mnie. Ja tylko powinienem rozszyfrować, odkodować ten obraz.

Nie pracuję nad światem, przyjaciółmi, nad Stwórcą, ale nad samym sobą, w swoim wnętrzu. Ale przy tym mogę korzystać ze wszystkich pozornie zewnętrznych konturów, aby odkodować pierwotny obraz.

Z lekcji do „Artykułu na zakończenie Księgi Zohar”, 03.02.2013


Na lekcje z prośbą o życie


Pytanie: Jeżeli przez cały dzień będziemy przygotowywać się do lekcji, jak na królewską audiencję, na której można wyrazić tylko jedną prośbę – to jak wtedy będzie wyglądała ta lekcja?

Odpowiedź: Wówczas otrzymacie bardzo wielkie Światło. Poczujecie, jak wiele ono wam daje. Zaczniecie odczuwać w materiale nauczania duchowy system, który na was wpływa. Suche wiersze tekstu ożyją, jak również zyskają na głębi i wyrazistości. W każdym szczególe zaczniecie postrzegać wewnętrzne znaczenie.

Okaże się, że cały nasz świat (aspekt, który postrzegamy w rzeczywistości) jest tak płaski, jak obraz na ścianie. A za tym obrazem rozpoznamy nagle nowy wymiar – system, który poruszaten obraz i tworzy jego fragmenty. Odkryjecie na nowo ważność celu i zaczniecie w Świetle tej ważności prowadzić wasze życie.

Tymczasem jednak gardzimy tym celem, odrzucamy go podświadomie i z pewnością jest on jeszcze daleko od nas. Mimo wszystko trzeba poruszać się do przodu i starać się o to, by zrozumiećważność celu. Nawet jeśli teraz robimy postępy, to jednak zawsze musimy przechodzić do lewej linii, w której odbywa się krytyczna analiza. Każdego dnia powinniśmy intensyfikować nasze wysiłki w celu osiągnięcia jedności.

Poza tym, powinniśmy być również wdzięczni naszym przyjaciołom z całego świata, ponieważ są oni bardzo aktywni w rozpowszechnianiu. Powinniśmy wspierać ich w tej pracy, która pomaga nam wszystkim.

Z lekcji do przedmowy „Nauki dziesięciu Sfirot”, 24.01.2013


Kontynuować czy odczekać?


Pytanie: Jak powinniśmy się odnieść do stanów dezorientacji,  zaplątania, pewnego rodzaju zaćmienia po kongresie? Czy możemy coś z tym zrobić, czy powinniśmy po prostu odczekać, aż znikną same?

Odpowiedź: W żadnym wypadku nie czekać! W duchowości nigdy nie należy czekać, tylko iść na przód!

Uwierzcie mi, ja was nie oszukuję. Gdy mnie, tak jak każdego z nas przed Gmar Tikun (końcem naprawy), ogarnia pewnego rodzaju zaćmienie, kiedy pragnienie zanika i nagle wpadam w ciężkie stany, nie pozwalam sobie na niepewność. Musi być całkowicie jasne, że przychodzi to do mnie od Stwórcy, że jest mi dany następny duchowy stopień, który objawia się razem ze swoim Aviutem / pragnieniem – „i tak upłynął wieczór i nadszedł poranek – dzień pierwszy” – w ten sposób odbywa się wszystko i dlatego cieszę się z tego.

Naprawdę bardzo cieszę się z takich okresów, ponieważ nie trwają już u mnie długo. Wcześniej trwało to miesiącami, a teraz jest to kilka minut. Ale z tych minut bardzo się cieszę. Przeczuwam, co rozpoznam, i gdzie się teraz zanurzę, oraz jakie rozpoznanie przyniesie mi mój dodatkowy egoizm. Biegnę szybko do komputera i natychmiast zaczynam pracować mad jakimkolwiek materiałem. Nie widzę absolutnie nic na ekranie! Wykonuję tylko mechaniczną pracę, poprawki tekstu Zoharu albo artykułów Rabasza – stawiam kropki i przecinki.

Czasami bywa, że siedzisz jak idiota, ale po kilku minutach wszystko przechodzi. Teraz trwa to tylko kilka minut, ale wcześniej mogło trwać tydzień, a nawet dłużej. Później stany te są coraz krótsze, ale należy nad nimi pracować. Będą one coraz krótsze, na miarę waszego zrozumienia, że nie ma żadnego upadku, tylko jest to następny stopień.

Z wirtualnej lekcji, 20.01.2013


Wdzięczność za okazany zaszczyt


Kongres „Płomień na pustyni”. Lekcja 1

Pytanie: Przyjechałem na kongres na pustyni, gdzie otaczają mnie tak wielcy przyjaciele, iż sprawia to, że zadaję sobie pytanie: czym sobie zasłużyłem na to, aby być częścią tej wspaniałej wspólnoty, bo przecież ja sam sobą nie przedstawiam nic szczególnego?

Odpowiedź: Nikt z nas nie wybierał sobie sam tej drogi, lecz dana mu ona była z góry. I kiedy się to zrozumie, należy szczerze dziękować za to. Stwórca prowadzi człowieka do dobrego losu i mówi mu: „Weź to!” Każdy został tu przyprowadzony, ponieważ dla jego duszy nadszedł czas, aby się naprawić i świadomie włączyć do wspólnego mechanizmu, zwanego Malchut lub Szchina.

Jednak jeśli Stwórca doprowadza człowieka do takiego wyboru, to nie oznacza jeszcze, że wszystko od tej pory będzie działać bez naszych własnych wysiłków. Nasze wysiłki muszą stać się coraz bardziej świadome. Każdy z nas doświadczył już rozczarowań w swoim życiu, w swoich pragnieniach, wiele przeżył: skończył uniwersytet, miał wiele miejsc pracy, zakończył służbę wojskową, ożenił się i rozwiódł.

Ale wszystko to nie byłem ja. Kiedy patrzę wstecz, nie mogę uwierzyć, że wszystko to co przeżyłem powinno było mi się przydarzyć. Zaczynam zdawać sobie sprawę, że byłem przez te wszystkie wydarzenia i doświadczenia prowadzony z góry. I chociaż przeżyłem to wszystko emocjonalnie, to wszystkie te uczucia były wywołane we mnie z góry.

Jednak od dzisiaj zostałem postawiony przed wolnym wyborem, z którego też mogę korzystać. Chociaż jest wielu, którzy przychodzą i odchodzą, jednak pewnego dnia tak czy tak wracają z powrotem. Przed tym kongresem otrzymałem bardzo dużo listów od moich byłych studentów, którzy już dawno temu przestali studiować, zrezygnowali, ale teraz chcą wrócić z powrotem.

To też jest los, nie należy myśleć, że była to ich własna decyzja – tak zadecydowało o nich wyższe zarządzanie. Dlatego powinni oni zostać przyjęci, więc drzwi na ten kongres otworzyliśmy dla wszystkich.

Wszystko, co do dzisiaj przydarzyło się wam, stało się po to, by was wzmocnić, ponieważ teraz pozwolono wam zatroszczyć się o innych, i za to powinno się być wdzięcznym.

Z 1lekcji kongresu w Arava „Płomień na pustyni”, 17.01.2013


Komu sprawiamy przyjemność?


Kongres w Bułgarii. Lekcja 2

Pytanie: Jak człowiek może w każdej sytuacji sprawiać przyjemność Stwórcy?

Odpowiedź: Jeśli przez cały czas myśli o tym. Niezależnie od tego, jakie działania wykonuje w życiu: czy pracuje, uczy się, je, jest w łazience lub w łóżku, czy jest sam lub z kimś, wszystkie swoje myśli powinien skierować do Stwórcy. Ponieważ cały program natury, wszystkie jej siły są ukierunkowane na dawanie.

Jeżeli tak działa, to pojawia się w nim zupełnie nowy obszar doznań; zostaje objawiony nowy świat. Rozpoznaje system sterowania, który do tej pory był przed nim ukryty, ponieważ nieprawidłowo zwracał się do niego. Rozpoznać go możemy tylko wtedy, gdy ukierunkujemy się na dawanie, wtedy dowiemy się jak on działa.

Istnieje prawo podobieństwa właściwości, które działa we wszystkich światach. Jeśli chcesz coś ujawnić, to budujesz czujnik, który jest odpowiedni do określonego zjawiska, które pragniesz odkryć. Więc jeśli chcemy ujawnić system sił, który kieruje całym światem, musimy nabyć podobne właściwości.

Dlatego należy pamiętać, że wszystkie myśli, pragnienia i działania muszą być ukierunkowane tylko na to, aby sprawić przyjemność Stwórcy. Ale co to znaczy „sprawić przyjemność Stwórcy“?

Nie chcę was wprowadzać w błąd, ale nie ma żadnego Stwórcy i nie można nikomu sprawić przyjemności. Ukierunkowaniem swoich pragnień i myśli jakby kalibrujemy siebie, nastrajamy na odczuwanie rzeczywistego wszechświata. A to, co w końcu przejawia się w nas – ta siła, która działa i zarządza wszystkim, nazywa się Stwórcą. Może ona objawiać się tylko w naszej własnej psychice.

Kabalistyczna intencja tworzy w nas możliwość doświadczenia innej rzeczywistości, równoległej do naszego świata. Jeśli nasza rzeczywistość istnieje tylko w egoistycznej sile otrzymywania, rozwijającej się zgodnie z programem niezależnym od nas i my jesteśmy w pełni od niej uzależnieni, to ta nowa rzeczywistość daje nam możliwość absolutnej wolności.

Z 2 lekcji kongresu w Bułgarii, 11.01.2013


Deszcz nad polem


Pytanie: Jak mogę dać coś, czego sam nie mam, ponieważ znajduję się całkowicie w materialnym?

Odpowiedź: Nie musisz nic dawać! Powinieneś tylko wiedzieć, jak możesz się zrealizować. Nie wymaga się od nas pragnienia, którego nie mamy. Faktycznie jest napisane: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” – ale od nas nie jest wymagana ta miłość. Od nas wymaga się jedynie tego, abyśmy zrozumieli, gdzie w prawidłowy sposób możemy się realizować.

Problem jest w tym, że przeprowadzamy ogromną ilość działań, lecz nie w miejscu, w którym powinniśmy, analogicznie z deszczem, który pada na pustyni, zamiast padać na zasiane pole. Wszystko musi być na swoim miejscu. Jeśli posiejesz ziarno w odpowiednim miejscu – w żyznej glebie, która jest nawadniana – wtedy zaowocuje. Ale kiedy zakopiesz je w piasku na pustyni, nic z niego nie wyrośnie.

90% wszystkich naszych wysiłków w tym życiu marnujemy na rzeczy, które nie są nam potrzebne. Nie warto jest nawet patrzeć w ich kierunku, ale my to robimy… Dlatego problem nie jest w tym, że nie mamy siły, ale w tym, że marnujemy ją w niewłaściwym miejscu. To jest jedyny powód.

Miejscem, gdzie musimy skoncentrować wszystkie nasze wysiłki, oprócz niezbędnych dla materialnego życia (jedzenie i rodzina), jest grupa. Jeśli inwestujemy wszystkie nasze siły w grupę, będziemy posuwać się naprzód z najwyższą prędkością. Zamiast tego marnujemy je w każdej chwili i kręcimy się w koło.

Dlatego też nie powinniśmy skarżyć się, że nie jesteśmy w stanie osiągnąć żadnych wyników. Dysponujemy niezbędną siłą, musimy ją tylko skierować w prawidłowym kierunku.

Z lekcji do wprowadzenia do TES, 20.12.2012


Bezcenne chwile prawdy


Z artykułu Baal HaSulama „Wprowadzenie do Talmud Eser Sefirot”, Punkt 42: Jedyny powód, który stał się źródłem wszelkiego cierpienia i bólu, całej złości, przestępczości i wszystkich błędów, to kompletne niezrozumienie wyższego zarządzania.

Jeśli zrozumielibyśmy wyższe zarządzanie, to znaczy odkrylibyśmy wyższą siłę i rozpoznali, czego ona od nas żąda, jeśli wyjaśnilibyśmy wszystkie relacje między nami a Stwórcą, wówczas „natychmiast uwolnilibyśmy się od wszystkich zmartwień, cierpień i natychmiast stalibyśmy się z całego serca i całej duszy godni połączenia się ze Stwórcą“.

Jednakże samego Stwórcy nie rozpoznajemy. Każde rozpoznanie jest możliwe tylko poprzez podobieństwo właściwości, z tego powodu rozpoznanie Stwórcy oznacza podobieństwo z Nim we właściwościach. Mogę Go sprawdzić, zmierzyć, poczuć tylko w odniesieniu do siebie samego.

Jeśli chcę ujawnić Stwórcę, muszę w swoich właściwościach być podobnym do Niego, inaczej nie będę w stanie Go dostrzec. Ale gdy tylko zbliżę się we właściwościach do Niego i zacznę Go rozpoznawać, od tej chwili oczywiście będę robił mniej błędów i bezwiednie coraz bardziej się zmieniał.

Aby dotrzeć chociaż do pierwszego odkrycia, do pierwszego postrzegania Stwórcy, muszę zmienić siebie. Dlatego cała moja droga jest podzielona na etapy, z których pierwszy przebiega „w ciemności” i kiedy działam, śledzę kabalistów, wierząc, że w ten sposób będę w stanie zbliżyć się do Stwórcy. Wierzę w to, co jest napisane w książkach, wtapiam się w grupę, biorę przykład z przyjaciół i w końcu stopniowo zaczynam postrzegać wyższą siłę.

Wówczas powstaje we mnie pewna wewnętrzna percepcja Stwórcy, a później rozwija się ona coraz bardziej. Wtedy zaczynam już rozumieć o czym jest mowa w księgach i co mają na myśli kabaliści. Wcześniej, czytałem chyba przez dziesięć lat, ale dopiero teraz każde słowo nabiera dla mnie odpowiedniego smaku.

Tekst staje się dla mnie bardzo bliski, jak gdyby był częścią mnie samego. Rozumiem, że mówi o tym, co się dzieje wewnątrz mnie.

Do takich momentów, takich stanów powinniśmy dążyć, aby nie popełniać już błędów i zrozumieć to, czego dokładnie chce od nas Wyższa Siła.

Z lekcji do wprowadzenia do TES, 29.11.2012


Tylko odpowiedzialność i żadnych usprawiedliwień!


Pytanie: Kongresy pomagają się nam połączyć, działać szybko i skutecznie, osiągać zadziwiające rezultaty. Co może nam dać podobną siłę do wykonania czegoś podobnego na co dzień?

Odpowiedź: Może wam to zapewnić poczucie odpowiedzialności. Wyobraźcie sobie zmęczonych, a może nawet chorych rodziców. Jeśli dziecko się domaga i płacze, nadal są w stanie podnieść się i zrobić wszystko to, czego ono potrzebuje. A nie jest to łatwe, bo nikt nie ma na to ochoty, zobowiązuje ich do tego tylko ich poczucie odpowiedzialności.

Podobnie jest w grupie: każdy musi mieć poczucie obowiązku, odpowiedzialności. Muszę czuć, że siedzę z przyjaciółmi w jednej łodzi i nie mogę sobie pozwolić, aby wiercić w niej dziurę.

Oczywiście, możesz powiedzieć: „Przyjaciele, dziś nie czuję się dobrze, bardzo mi przykro, jestem chory”, i jeszcze chwilkę sobie pośpię. Ale jak mogę tak zrobić, jeśli wiem, że tam na mnie czekają?

Jeżeli uważacie, że nikt nie zauważy waszej nieobecności, bo jesteście tak mało znaczący, niezauważalni, to jesteście w błędzie.

Powiem wam z własnego doświadczenia postrzegania wyższego świata: żaden z was nie znaczy mniej niż ja. Z tego powodu, wasza bierność oznacza brak wkładu we wspólne kli. Powinniście to dobrze zrozumieć i pamiętać o tym, przypominać sobie nawzajem o tej odpowiedzialności, tak aby było to dla was zawsze najwyższym priorytetem.

To jest pierwszy warunek, ponieważ Stwórca stworzył jednego człowieka, czyli mnie, a wszyscy inni istnieją tylko po to, abym z ich pomocą mógł uformować samego siebie. Z drugiej strony, Stwórca stworzył mojego przyjaciela i stworzył mnie, abym pomógł mu i służył jedynie jako środek do wzniesienia go do Stwórcy. I tak to naprawdę jest!

Dlatego musimy się wzajemnie uzupełniać i trzymać się tego, ponieważ w ten sposób będziemy w stanie stworzyć wzajemną gwarancję, poręczenie między nami. Nie wolno nam o tym zapomnieć.

Nie można sobie pozwolić na żadne pobłażanie, udawanie chorego czy wymyślanie jeszcze innych powodów swojej bezczynności, lecz pomimo tych wszystkich pułapek Stwórcy, maksymalnie angażować się we wszystko. On oczywiście cały czas będzie mnie zaopatrywał w różnego rodzaju usprawiedliwienia dla mojego egoizmu i dlatego grupa musi przypominać mi o tym, że w ten sposób Stwórca się ze mną bawi.

Z 7 lekcji z kongresu w Nowosybirsku, 9.12.2012