Straszne dni początku roku
Początek roku (Rosz ha-Szana) nazywany jest „strasznymi dniami”, ponieważ zachodzą w nas bardzo gwałtowne zmiany. Pracujemy przeciwko ogromnemu, „strasznemu”, prawdziwemu egoistycznemu pragnieniu za pomocą ogromnej i „straszliwej” siły Stwórcy.
Jest to początek naprawy w jej najbardziej pierwotnym punkcie, gdzie spotykają się pragnienie otrzymywania i pragnienie obdarzania – te dwa skrajne bieguny zaczynają się jednoczyć w swojej przeciwstawności.
W Rosz ha-Szana człowiek sprawdza siebie i widzi, że jest pełen grzechów i musi się naprawić, aby zbliżyć się do Stwórcy. Dlatego postanawia, że musi podjąć kroki w stronę Stwórcy. Rozumie jednak, że zbliżenie się do Stwórcy jest możliwe dopiero po naprawie swojego serca, zbudowaniu w nim budowli Malchut, która będzie podobna do właściwości Stwórcy – Keter, obdarzania i miłości.
A można to zrobić tylko poprzez połączenie z przyjaciółmi – inaczej nie da się zmienić swojego serca. Człowiek powinien przylgnąć sercem do przyjaciół, połączyć się z ich sercami do tego stopnia, aby wszyscy stali się jednym sercem. Wówczas w tym jednym sercu będzie mógł odczuć stosunek Stwórcy do nich.
Najlepiej aby było to dziesięć osób, ani więcej, ani mniej, zgodnie z ogólną strukturą pierwotnie stworzoną przez Stwórcę. Ponieważ formy relacji Stwórcy do stworzeń przechodzą dziesięć przemian, zanim od właściwości Stwórcy dochodzą do właściwości stworzenia.
Im mocniej łączymy nasze serca w jedno serce, tym więcej miejsca dajemy Stwórcy, aby mógł w nim panować. Prosimy Stwórcę, aby był Królem nad nami, w tym zbudowanym dla Niego świętym domu, w Świątyni Jego wielkości. Chcemy, aby stało się to miejscem obdarzania, gdzie Stwórca zapanuje, wypełniając sobą więzi między nami. A my będziemy nieustannie starać się ulepszać i wzmacniać tę więź, aby Stwórca coraz bardziej się w nas ujawniał.
Z lekcji na temat „Rosz ha-Szana”