Artykuły z kategorii Stwórca

Życzę wam szybkiego powrotu do zdrowia!


Pytanie: Czasami przechodzimy bardzo niezwykłe, trudne stany. Dobrze jest, jeśli znajdujemy się wtedy w grupie, obok nauczyciela i przyjaciół – ale co powinien zrobić człowiek, który studiuje wirtualnie w domu?

Odpowiedź: Jest napisane, że „Stwórca jest uzdrowicielem wszystkich złamanych serc”. Światło, które przychodzi do człowieka, dokładnie bierze pod uwagę jego poziom, stan, charakter i korzeń jego duszy. My sami nie jesteśmy w stanie obliczyć tych wszystkich parametrów i zdecydować, jakie powinny one być w każdym pojedynczym przypadku.

Ale jeżeli robimy wszystko, jak należy, to nasze wznoszenie zawsze będzie ukoronowane sukcesem. Na każdego człowieka jest z góry generowane działanie, które uwzględnia dokładne obliczenia zgodne z milionami parametrów, tak aby człowiek mógł wznieść się ze swojego obecnego stanu na nowy duchowy stopień.

Nie powinno być to twoim zmartwieniem, to nie jest twoje zadanie, aby oceniać to wszystko i sprawdzać. I tak nie jesteś w stanie tego zrozumieć. Można rozpoznać to tylko wtedy, gdy rozumie się ogólny system z góry do dołu. Gdy wzniesiesz się do ​świata Acilut, w jego górną cześć (GA „R), i połączysz się z parcufim Aba we Ima (wyższym Ojcem i Matką) – bardzo wysokimi stopniami , to dopiero wtedy rozpoznasz, w jaki sposób funkcjonuje zamysł stworzenia. Jest to największa z wszystkich możliwych przyjemności.

Nazwane jest to świeceniem Szchiny. Jest to odczucie tego, jak cel stworzenia, wyższy rozum, wyższa siła, zamysł stworzenia (która przedstawia sobą nieskończoną miłość) napełnia całą Malchut świata Nieskończoności i we wszystkich jej szczegółach doprowadza ją do naprawy.Jest to absolutnie doskonały stan człowieka.

I nie musimy się obawiać, że te wszystkie stany, których doświadczamy, mogłyby wyrządzić człowiekowi jakąkolwiek szkodę. Są one etapami uzdrawiania duszy. Tak jak człowiek, który był długo chory, nagle odczuwagwałtowną poprawę swojego stanu zdrowia – jego odczucia stają się ostrzejsze, czuje w sobie nowe siły, choroba stopniowo znika – tak samo dzieje się w duchowym – stopniowo powracamy do zdrowia …

Z lekcji do  artykułu z książki „Szamati”, 23.01.2012


Bóg nie jest brodatym starcem

каббалист Михаэль Лайтман Wiadomość: Prof. Michaił Krizkij: teoria panspermia (przeniesienie mikroorganizmów z kosmicznego ciała do drugiego) nie daje odpowiedzi na pytanie, jak powstało życie we wszechświecie.

Do wielkiego wybuchu, przed 14-12 mld lat nie istniały nawet cząsteczki elementarne.
Później powstały w przeciągu tylko kilku minut protony, neutrony, elektrony i materia wkroczyła na ścieżkę ewolucji.

Jest to możliwe tylko poprzez działanie, wpływ Stwórcy – całego systemu organizującego, a nie za pomocą starca z brodą, którego prezentuje się w kościołach w malarstwie ściennym.

Odpowiedź: To jest prawdziwe tylko częściowo. Bóg, natura, Stwórca – jest jednolitą siłą, zamysłem, który będzie badany i zrozumiany, wyższe pragnienie i rozum. Ten pogląd nie przeczy żadnym zasadom. Przy czym każda filozofia i religia pochodzą z jednego źródła.

Różnica pomiędzy Kabałą i wszystkimi innymi naukami, religiami i filozofiami, znajduję się jednakże w jej praktycznej realizacji: każda osoba jest zobowiązana do wewnętrznego zrozumienia tej wyższej siły, jej zamysłu i jej celu w tym życiu w naszym świecie.

Jest to możliwe tylko za pomocą praktycznych studiów Kabały – począwszy od realizacji jedności w grupie, aż do osiągnięcia tego ze strony całej ludzkości.


Nie krzycz „Nie!” u progu…

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Rozum człowieka może mu podpowiadać, że ciosy, które otrzymuje od Stwórcy, przynoszą mu korzyść. Jednak żyjemy swoimi odczuciami i musimy przejść od rozumienia przez rozum do prawdziwego odczucia, że jest to rzeczywiście dla naszej korzyści. W jaki sposób odbywa się to przejście?

Odpowiedź: Odkrywasz, że Stwórca nie zsyła ci ciosów i w ogóle nie są to ciosy. Po prostu Stwórca budzi cię, ponieważ cię kocha i pragnie doprowadzić do najlepszego stanu.

Ujawniasz, że Stwórca robił to celowo, aby podnieść cię nieco nad egoizmem, w którym znajdujesz się, i nie miał innego wyboru.

Powiedzmy, że leżysz nieprzytomny i trzeba przywrócić cię do życia. Oczywiście, gdy odzyskujesz przytomność, czujesz się źle, cierpisz od ran. Przecież straciłeś przytomność, byłeś w krytycznym stanie.

Zaczynają teraz przywracać cię do życia. Cieszą się lekarze: „Pacjent odzyskał przytomność!” Jednak w zasadzie jaki to powód do radości?..  Chory krzyczy, męczy się, cierpi… Czy nie byłoby lepiej, jeśliby pozostał nieprzytomny? – Oczywiście, że nie!

Teraz rozumiesz, gdzie boli i dlaczego. Musisz tylko stworzyć w sobie prawidłowy stosunek do tych cierpień: „Boli mnie tam, gdzie nie mam prawidłowego połączenia ze Stwórcą. On budzi mnie, bo pragnie, żebym osiągnął pierwszy stopień zbliżenia z Nim – mój pierwszy stopień duchowy, stopień wzajemnej miłości. Z tego stopnia On emanuje Swój stosunek do mnie, świeci Swoim światłem. A ja odczuwam ten pierwszy duchowy stopień w jego przeróżnych przejawach jako zły stan, ponieważ moje ego nie może znieść tego stanu dawania, emanacji, miłości do bliźniego, połączenia poza mną. Odczuwam natomiast ciemność, zło, ból. Nie chcę tego!”

To prawda!  Zdaję sobie sprawę, że nie chcę tego, że jest mi źle. Taki stan daje mi Stwórca. Przez to On mi pokazuje, że jeśli postaram się teraz wznieść ponad swoje odczucia i zmienię swój stosunek do nich na taki, jaki On mi życzy i który mi pokazuje, to wtedy osiągniemy ze sobą kontakt. Właśnie o to chodzi!

A ty jakby odmawiasz: „Nie, jest mi źle! Zabierz to ode mnie! Nie potrzebuję ani cierpienia, ani nagrody!  Nic nie chcę!”

No cóż można na to poradzić, jeśli nie chcesz… Co pozostaje robić Stwórcy?

W każdym razie On ma plan co do ciebie. On rozumie, że jesteś głupcem i dlatego działa okrężną drogą: daje ci wszelkiego rodzaju cierpienia i problemy życiowe bez jakiegokolwiek odniesienia do Siebie, abyś nie rozumiał i nie czuł, że w ten sposób On cię budzi. On cię szarpie i kłuje ze wszystkich stron, organizuje nieszczęścia, kłopoty i problemy.

W ten sposób On cię męczy, a następnie daje przebudzenie, abyś sobie przypomniał o Nim: „Aha… jest Stwórca…  Może jest usprawiedliwienie dla wszystkich tych wszystkich problemów?.. Może są one dla mojego dobra?..”

Już zmieniło się twoje nastawienie do nich. Cierpienia osłabiają twój opór przeciwko działaniom Stwórcy i wtedy gotowy jesteś na większe cierpienia.

Wtedy On ponownie stawia przed tobą te same warunki pierwszego stopnia zjednoczenia z Nim i ty już inaczej się do tego odnosisz. To prawda, że nie za bardzo jest to wygodne, nie jest tak dobrze. Jest to nieprzyjemne, ale da się znieść. Zaczynasz już rozumieć, że kontakt ze Stwórcą jest wyżej niż przyjemne odczucia wewnątrz  twojego ego, że musisz się wznieść ponad swoje przyjemne zwierzęce odczucia.

Masz już swoją miarę cierpliwości, gotowość do cierpienia. I wtedy zaczynasz pracować w grupie. Już nie krzyczysz „Nie!” u progu. Wiesz, że masz grupę, odpowiednie środowisko. Widzisz, że mimo wszystko Stwórca cię nie zostawił, że jesteś z Nim związany.

Zaczynasz wykorzystywać swoje środowisko, które Stwórca zorganizował dla ciebie, jako środek dla wzniesienia ponad swoje odczucia i rozpoczęcia budowania relacji za pomocą rozumu, w oparciu o analizę „prawda i fałsz ” zamiast „gorzki i słodki”.

Są to już wyjaśnienia z poziomu człowieka zamiast wyjaśnień poziomu zwierzęcego: „W jaki sposób mam teraz zbudować swój stosunek do duchowego stopnia, tak aby wznieść się ponad swoje złe odczucia i nie postrzegać ich jako złych? Przecież nie ma innego wyjścia – te odczucia konieczne są dla mnie, abym był z Nim w kontakcie”.

Z lekcji do listu Baal ha-Sulama, 01.05.2011


Zależność od środowiska, oznacza uwolnienie się od własnego egoizmu

Pytanie: W jaki sposób w czasie przygotowania mogę sprawdzić, gdy jeszcze nie osiagnąłem żadnego duchowego odkrycia, że z dnia na dzień coraz bardziej doceniam obdarzanie?

Odpowiedź: Możesz odczuć to w swoim wnętrzu, w twoich myślach, celach, w twojej ocenie środowiska, w tym, jak bardzo cenisz sobie przyjaciół i jaką uwagę im poświęcasz i jak bardzo odczuwasz, że ciągle potrzebujesz ich jak infuzji. I jeżeli nie otrzymasz od nich wsparcia, to doświadczasz upadku.

Właśnie takie odczucie jest bardzo ważne. Zależność od otoczenia, oznacza uwolnienie się, wolność od własnego egoizmu! Muszę wciąż starać się, by przez cały czas być zależny od moich przyjaciół, aby coraz bardziej ich odczuwać, po to, by mieli na mnie jak największy wpływ i mogli mnie uchronić – muszę cały czas starać się, dążyć do tego, aby otrzymać od nich szczególne oświecenie i oddziaływanie siły.

Muszę próbować odczuć, że tylko to zaprowadzi mnie w prawidłowym kierunku. Jeśli środowisko nie wpływa na mnie z zewnątrz, to tracę wolę dążenia do Stwórcy.

I w końcu muszę próbować zjednoczyć i połączyć wszystko w jednym miejscu – siebie, przyjaciół i Stwórcę, jako jedno wspólne pragnienie. Ponieważ nie możemy istnieć tylko każdy dla siebie: ja, wy i Stwórca jako osobne punkty w trójkącie, lecz musimy być w jednym pragnieniu, połączeni w jednym miejscu.

Jeśli ja i wy wzajemnie będziemy się o siebie troszczyć i obdarowywać, to w ten czas stworzymy  wolne miejsce dla odkrycia między nami Stwórcy. On odkryje się między nami!

Jeżeli środowisko na mnie nie wpłynie, to nie będę w stanie uwolnić się od mojego egoizmu i ciągle będę  myśleć o czymkolwiek co jemu przynosi korzyści. Dlatego też zależność od środowiska oznacza wolność od własnego egoizmu. Gdy środowisko ma na mnie wpływ, to czuję to jak ukierunkowuje mnie to do celu.

1822011

Zwracam się do środowiska (1), środowisko wpływa na mnie (2) ja podążam ku Stwórcy (3). Inaczej jest to niemożliwe! Ponieważ w każdym innym przypadku mój egoizm ciągnie mnie w dół. Odczuwam niemal, jak chce mnie utopić i ciągnie mnie za nogi w dół. Jednak środowisko natychmiast daje mi siły, abym oderwał się od niego i podniósł się i wtedy łaczę się ze Stwórcą.

Za każdym razem gdy czujesz, że twój egoizm zaczyna ciągnąć cię w dół, wykonaj  nastepną rundę (1-2-3)

Z  lekcji do artykuł z „Przedmowa do Panim Meirot”, 17.02.2011


„Kobieta” i „mężczyzna” – są to dwie siły prowadzące do Stwórcy

каббалист Михаэль ЛайтманWe wszechświecie nie ma nic oprócz dwóch sił: Stwórcy i stworzenia. Siła emanacji, obdarowywania – to jest Stwórca, a siła otrzymywania – to stworzenie. Wewnątrz stworzenia te dwie siły są połączone ze sobą, aby umożliwić mu osiągnięcie poziomu Stwórcy.

Innymi słowy w stworzeniu istnieje egoistyczne pragnienie napełnienia się samemu i pragnienie altruistyczne – obdarowywania innych. Tylko powstaje pytanie: co jest pierwotne – pragnienie dawania w celu uzyskania napełnienia dla siebie, czy pragnienie otrzymywania przyjemności w imię obdarzania? Wszystko zależy od tego, w jakim celu używamy otrzymywanie lub obdarzanie.

Gdy człowiek znajduje się na początku swojej drogi do naprawy, nie jest on w stanie słyszeć o czymkolwiek innym poza tym, aby zarobić coś dla siebie. I dopóki nie przejdzie przez machsom, dopóki nie uczyni ograniczenia, skrócenia (cimcum) na swoje pragnienia, to we wszystkim będzie widział  tylko możliwość wyciągnięcia dla siebie korzyści. Po prostu nie może inaczej.

Dlatego cały jego postęp opiera się na zasadzie „dawać, aby otrzymywać”. Pracuje on w grupie, przychodzi na lekcje, zajmuje się rozpowszechnianiem – z pewnością, że może zdobyć cały świat. W ten sposób posuwa się naprzód. Oznacza to, że on używa siłę „kobiety” w sobie.

Jednak stopniowo, w procesie wykonania porad nauczyciela w nim odbywają się wewnętrzne zmiany pod wpływem światła powracającego do źródła. Jego postępowi towarzyszą na przemian stany wzniesień i upadków, niepewności i zamieszania.

W ten sposób stopniowo dochodzi do stanu, kiedy zaczyna coraz bardziej uświadamiać sobie wartość samej właściwości obdarzania – nie w celu wyciągnięcia z niej korzyści. Jednak dzieje się to na razie tylko od czasu do czasu. Wyższe światło daje mu poczucie, że obdarowywanie jest wielką właściwością samą w sobie.

I wtedy już mniej on myśli o sobie w swojej pracy duchowej. Większą wagę przywiązuje do grupy, do Stwórcy, zastanawia się nad sytuacją na świecie, tj. od troski o samego siebie przechodzi do troski o wspólne dobro. Oznacza to, że „mężczyzna” w nim, czyli siła przezwyciężenia, wznosi się nad „kobietą” w nim (w języku hebrajskim mężczyzna, „gewer”, pochodzi od słowa „hitgabrut”, co znaczy „przezwyciężenie”).

W ten sposób stopniowo człowiek przechodzi z „lo liszma”(działania dla siebie) do „liszma”(w celu obdarzania). Ten przewrót odbywa się w nim ostro, nagle, jednak droga do niego jest bardzo powolna, stopniowa.

Gdy człowiek całkowicie zamienia „kobietę” w sobie na „mężczyznę”, który teraz określa ścieżkę jego duchowego rozwoju, to pracuje już z męską siłą. Początkowo jest to dążenie do obdarzania w celu obdarzania, a następnie do  otrzymywania w celu obdarzania.

Jednak „kobieta” ciągle znajduje się wewnątrz niego. Ona może być albo pomocą dla niego, albo pomocą przeciwko niemu. Wszystko zależy od jego stanu. I wtedy zachodzi w nim poprawne połączenie męskiej i żeńskiej siły.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 11.02.2011


Praca z przyjaciółmi w imię Stwórcy

каббалист Михаэль ЛайтманJak robimy postępy duchowe w grupie? Wszyscy wiemy, że naszym celem jest osiągnięcie miłości i oddawania, a siła naprawy przychodzi do nas tylko poprzez studiowanie naprawionego systemu. Właśnie o tym jest nauka kabały.

W tym celu łączymy się i studiujemy wspólnie, budując maksymalną intencję do jedności. W procesie studiowania między nami ujawnia się prawdziwa nienawiść (heb. sinnnah) – góra Synaj, ale jednocześnie dochodzimy do konieczności osiągnięcia obdarzania i miłości, bo to jest cel stworzenia i my nie mamy innego wyjścia. I tak stopniowo posuwamy się naprzód.

Człowiek dąży do miłości do przyjaciół i wkłada w to swoje wysiłki. Dla niego nie ma różnicy, czy to jest bliskość do przyjaciół, czy do Stwórcy. Mimo że Stwórca jest ukryty, te dwie naprawy – praca z bliźnim i praca ze Stwórcą – są identyczne, ponieważ „bliźni” oznacza wszystko, co znajduje się poza pragnieniem człowieka – bądź to Stwórca czy przyjaciel. Oni obaj są jak jeden, są obcy dlaczłowieka i jeśli on może powierzyć siebie przyjaciołom, to w ten sposób powierza się Stwórcy.

A poza tym człowiek ma w grupie wsparcie w przyjaciołach: oni wymagają od niego pracy i motywują do niej. I dlatego tylko tu on może posuwać się naprzód.

Łączymy się z przyjaciółmi, aby naprawić jakość naszego zjednoczenia poprzez studia. Na tym polega ta metodyka. I jeżeli robimy to w celu osiągnięcia właściwości obdarzania i miłości do Stwórcy, to w ten sposób kształtujemy siebie zgodnie z zasadą „Izrael, Tora i Stwórca są jednym”. Poprzez łączenie się z przyjaciółmi i studiowanie mądrości kabały przyciągamy do siebie światło prowadzące z powrotem do źródła – wewnętrzną siłę w nas, Stwórcę. I wtedy poprzez jedność między nami dochodzimy do jedności z Nim.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 15.02.2011


Dobry i czyniący dobro


Stwórca może być postrzegany jako „dobry i czyniący dobro” tylko przez pryzmat środowiska.  Bez grupy możesz utworzyć tylko kukłę, idola, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. W rzeczywistości ” dobry i  czyniący dobro” jest siłą, która wypełnia miedzy nami system wzajemnych relacji. Siła ta nie istnieje w żadnym innym miejscu.

Stwórca (Bore) oznacza „przyjdź i zobacz” (Bo-Re). Wiec gdzie powinniśmy przyjść?  – W naprawioną sieć, która rozciąga się między nami. Tam ujawnimy Światła NaRaNCHaY – ich całość, zwaną „Stwórcą”.

W ten sposób, siła, która wypełnia nasze naprawione relacje, ukazuje się jako „dobra i czyniąca dobro”.

Pytanie: Mamy wrażenie, że podczas kongresów, pod silnym wpływem środowiska, odczuwaliśmy „dobrego i czyniącego dobro”. Dlaczego nie osiągnęliśmy przy tym objawienia?

Odpowiedź: Do objawienia potrzebujemy całego naczynia. Staramy się ujawnić właściwość dawania tak, aby panowała nad nami – w większym lub mniejszym stopniu. Ten stan nie musi być idealny, ale musi być „ukształtowany”. Musimy naprawdę chcieć, aby to się stało, ale brakuje nam jeszcze nacisku, uczucia konieczności.

Możliwe, że kiedy spotykamy się razem i łączymy, odczuwamy tak wielką radość, że tracimy ostrość intencji. Śpiewamy, tańczymy, obejmujemy przyjaciół, czujemy się dobrze – i być może nie zostawiamy miejsca na pytanie, żądanie. Tymczasem, radość i żądanie muszą iść ze sobą w parze. Tutaj wszystko zależy od przygotowania.

Pytanie: Co w rzeczywistości oznacza „dobry i czyniący dobro”?

Odpowiedź: Oznacza to, że ujawniam w otrzymujących i dających naczyniach, że Stwórca stworzył wszystko dla Jego chwały. Wtedy będę w stanie otrzymać całe dobro, cieszyć się nim i będę mógł wszystko dostosować do tego, by dać radość Stwórcy.

Z lekcji „Wprowadzenie do nauki dziesięciu Sfirot”, 22.01.2011


Nie droga cierpienia, ale też nie piknik


Pytanie: Dlaczego nie potrafimy docenić drogi, którą podążamy? Dlaczego nie cieszymy się każdą chwilą? Nawet jeśli nie jest to dla nas łatwa droga, jesteśmy przecież w grupie, wszyscy razem, a to, samo w sobie już powinno oznaczać szczęście.

Odpowiedź: Faktem jest, że potrzebujemy obydwu stron medalu.
Jeżeli przychodzisz tu ze względu na wspólne posiłki i przyjacielskie pogaduszki, to wszystko jest jednoznaczne. Twój egoizm nie będzie ci pozwalał dążyć do czegoś innego.

Z drugiej strony, jeśli nie czujesz się tutaj dobrze, to egoizm nie pozwoli Ci tu przychodzić i zamiast przyjść na poranne lekcje, będziesz leżał w łóżku. Dlatego potrzebujemy jednego i drugiego – zarówno radości jak i niezadowolenia. Bo tutaj są jednak ludzie, z których większość posiada lewą linię, czyli krytyczną analizę. Zadają sobie pytania: „Co tak naprawdę mogę otrzymać od życia? Nie chcę być tylko zwolennikiem kogoś lub czegoś – chce iść do przodu. Zwolennicy zgromadzeni są na jednym poziomie, skupieni są na tym co im się podoba i nie chcą niczego innego. A jeżeli nie chcę niczego, to w jaki sposób będę mógł iść naprzód? W jaki sposób mogę osiągnąć dodatkowe pragnienie? ”

Tego samego Abraham chciał dowiedzieć się od Stwórcy: „Skąd mam wiedzieć, że odziedziczę tą ziemię?” Innymi słowy: w jaki sposób mogę osiągnąć pragnienie duchowego wzniesienia? Właściwością Abrahama jest miłosierdzie, sfira chesed. Dlatego martwił się o to, jak będzie mógł osiągnąć pragnienie wzniesienia się do wyższego, które wydaje się być nieosiągalne.

Stwórca odpowiedział mu: „Osiągniesz je na drodze cierpienia”.

Jednak, o jakim cierpieniu jest tutaj mowa? O tym, którego doświadczysz przez „Torę i przykazania”, z pomocą Światła. Nie są to tylko złe doświadczenia życiowe. „Egipskie wygnanie” nie jest synonimem dla bezrobocia, trudności finansowych czy problemów zdrowotnych. „Egipskiewygnanie” jest poczuciem braku, który jest spowodowany przez odwrotną stronę Światła, kiedy czujesz brak duchowości, miłości, połączenia. Są to cierpienia, do których musimy dojść, a do tego niezbędna jest ciężka praca.

Dokładnie z tym mamy problem. Jeżeli ujawnimy dokładnie te pragnienia, które musimy konsolidować, wtedy  będziemy postrzegać je na innym, duchowym poziomie. Lecz my zamiast tego, ciągle kierujemy nasze spojrzenie na materialne życie. Zostaw to zwierzę w spokoju, nie o tym jest tutaj mowa. Tutaj jest mowa o duchowej rozpaczy, która wykracza poza wszystko, co dzisiaj posiadamy. W szczególności, w duchowym zostaje ujawnione wygnanie i zbawienie, w duchowych dążeniach budujesz swoją świątynię.

Spróbujmy więc odnieść się do właściwych kryteriów, kiedy sprawdzamy co robimy dobrze a co źle i co nas cieszy. Tu nie chodzi tylko o posiłki i gromadzenie się przyjaciół, lecz o zawartość, ich wewnętrzną treść.

Niebawem chcemy znowu pojechać na pustynię Arawa. Do tego musimy osiągnąć nową siłę, jedność na wyższym poziomie. Musimy szybko i energicznie zjednoczyć nasze wysiłki, aby osiągnąć nowe postrzeganie szczegółów, nowe pragnienie, które jest skierowane na duchowe naczynie, na – „Modlitwie przed modlitwą”.

W przeciwnym razie będziemy mieli po prostu tylko piknik na pustyni Arava. Jeżeli to miejsce choć trochę przypomni nam naszą poprzednią podróż – nie warto nawet tego zaczynać. Musimy znaleźć się w zupełnie nowym stanie – w bezprecedensowym, nieznanym i nigdy nie wypróbowanym. Potrzebujemy całkowicie nowego poziomu duchowego rozwoju, który ukryje zwykły materialny obraz …

Ogólnie rzecz biorąc, musimy przejść przez czas „wygnania”, który służy jako przygotowanie do wejścia do „Ziemi obiecanej” – ziemi Izraela, tzn. do pragnienia, które skierowane jest bezpośrednio do Stwórcy (Jaszar El). Tam czeka na nas już najlepsze, całe napełnienie – ale teraz potrzebujemy tylko właściwego pragnienia, potrzeby. Zamiast tego, tęsknimy za wszelkiego rodzaju „bezużytecznymi rzeczami” z tego świata.

Miejmy nadzieję, że naprawdę będziemy potrzebować duchowego pragnienia. Wtedy będziemy mogli pójść na pustynię w prawdziwej spójności  – tylko po to, aby połączyć się miedzy sobą, po tym jak przygotowaliśmy nasze osobiste pragnienia do tego skoku.

Z lekcji do artykułu „Dziedziczenie ziemi”, 20.01.2011


Modlić się o to, aby się zmienić

Lekcja № 2, Moskwa

Pytanie: Czym  różni się modlitwa w Kabale od modlitwy religijnej?

Odpowiedź: Kabała fundamentalnie różni się od wszystkich innych metod, i w ogóle od wszystkiego, co istnieje w naszym świecie. Prosto mówiąc, jest ona  jedną rzeczą, a wszystko inne inną.

W czym właściwie znajduje się ta różnica? Kabała zbudowana jest na samej zmianie człowieka. Nie na zewnętrznej zmianie, nie na zmianie zachodzącej w środowisku, nie na tym, że jakikolwiek „bożek” będzie mnie dobrze traktował, i nie na zmianie stosunku innych ludzi do mnie. Ja nie proszę o to, żeby zmienił On moje zdrowie albo moje przeznaczenie. Proszę Go o to, aby naprawił mój egoizm – i tylko to!

Cała kabalistyczna metoda ma na celu, aby człowiek się zmienił. Z drugiej strony, wszystkie inne metody i religie bazują na tym, że to właśnie Stwórca powinien zmienić swoje nastawienie w stosunku do człowieka: Ja proszę Go, aby był On w stosunku do mnie miłosierny, przyjazny, przekupuję Go.

W Kabale nie ma czegoś takiego. W odniesieniu do Stwórcy, ja jestem zmieniającym się człowiekiem, który znajduje się w absolutności. I ta absolutność jest niezmienna. Jeśli Stwórca – pierwsza przyczyna,  jest pierwotną przyczyną, jeśli jest On dobry, absolutny, wieczny i doskonały, to nie może się zmienić. Tylko niedoskonałość się zmienia. On sam nie może się zmienić.

I dlatego wszystkie zmiany dzieją się tylko w człowieku. Innymi słowy, odczuwam siebie odpowiednio do mojej siły, stanów i wewnętrznych właściwości, mniej lub więcej komfortowo. Ale to jestem ja, właśnie dlatego, ponieważ  jestem zmienny. A Stwórca nie zmienia się  nigdy, On jest stałą ogólną siłą natury.

Odpowiednio do tego, wszystkie modlitwy o których mówi Kabała, przedstawiają sobą prośbę człowieka aby się zmienić. Do kogo zwraca się on z tą  prośbą? Do ściany? Jeśli Stwórca jest niezmienny, jeśli jest wieczny i doskonały, to nie reaguje On na ciebie w żaden sposób.

Jednakże ty się zmieniasz jeżeli zwracasz się do Niego, i otrzymujesz inną reakcję, bo w ten sposób zwiększasz swoją wrażliwość. Znajdujesz się w tym samym stałym polu, które nazywa się „Stwórca”, pod wpływem tej samej stałej siły. Ale modlisz się aby się zmienić i wówczas pole to działa na ciebie z większą intensywnością. To właśnie, nazywa się „modlitwa”.

Słowo „modlić się” z hebrajskiego (leitpalel) oznacza samosąd. „Modlić się”- oznacza osądzać samego siebie, oceniać, karcić. To nie jest prośba o łaskę albo o błogosławieństwo. Nie, to jest nowe szacowanie, ocena samego siebie. To jest modlitwa.

I chociaż w religiach używane jest to samo słowo, ma to w Kabale, jak również wszystko inne, zupełnie przeciwny sens.

Z lekcji do artykułu Rabasza, „Modlitwa wielu”, 16.01.2011


Kontrolny pulpit sterowania dusz

Księga Zohar. Przedmowa. Artykuł „Poganiacz osłów”, P.85:” … jest to tak, że poganiacz osłów, który pogania ich od tyłu, „Nazywa się pomocą dusz sprawiedliwych”, który im został zesłany z wyższego poziomu, aby wznieść ich ze stopnia na stopień”.

… Dlatego, odpowiednio do wielkości i poziomu, Stwórca wysyła sprawiedliwemu wysoką duszę, która pomoże mu w niezwykłym poziomie i na jego drodze. Oznacza to, „Ibur” (zarodek) duszy sprawiedliwego.

Pytanie: Kiedy będziemy godni zarodka duszy sprawiedliwego?

Odpowiedź: Jeśli będziemy chcieli się wznieść. Nie ma żadnego problemu! Szczeble, stopnie drabiny nie zmieniają się. Siły, które działają na stopniach są niezmienne. Wszystko jest otwarte i czeka na sygnał startu. I my powinniśmy wprowadzić ten system w ruch.

Nie ma na co czekać. Przyciśnij na „przyciski”, pociagnij za „dźwignię”  i wszystko zacznie działać. To ty musisz uruchomić ten mechanizm. Znajduje się on w twojej mocy – bardzo proszę!

W związku z tym, „kiedy” zależy tylko od czlowieka. Jeśli zechce.

Z lekcji do Księgi Zohar, Przedmowa, 11.01.2011