Artykuły z kategorii Rozwój egoizmu

Ciasto egoizmu gotowe do pieczenia

каббалист Михаэль ЛайтманW czasach Babilonu Abraham zjednoczył wszystkich ludzi z punktem w sercu i wyprowadził ich z Babilonu, z pierwotnej wspólnoty narodów. Ci, w którychpalił się płomień duchowego pragnienia, przyłączyli się do Abrahama, a pozostali Babilończycy z czasem rozproszyli się po całym świecie i ukształtowali różne narody.

Grupa Abrahama także posłużyła jako osnowa dla narodu, jednak w odróżnieniu od innych, naród ten nie miał materialnego korzenia – stworzyły go iskry duchowych pragnień. Abraham zjednoczył  je i stworzył z nich strukturę parcufa pokrytego jedynym ekranem i nazywającego się „Jaszar-El” („bezpośrednio do Stwórcy”) – Izrael, naród Izraela.

Parcuf ten pracował prosto i za pomocą uderzeniowej interakcji (ziwug de-akaa) utrzymywał pewien związek ze Stwórcą. Z czasem w nim otwierały się coraz to nowe pragnienia otrzymywania: ludzie popełniali naruszenia, a następnie analizowali je, przezwyciężali i naprawiali. Proces ten jest opisywany w formie przyniesienia ofiar – co oznacza zbliżenie pragnienia otrzymywania do intencji obdarzania za pośrednictwem światła.

I tak oni naprawiali siebie, ujawniając naruszenia i wykonując przykazania. Światło zawracające do źródła ujawniało zło, a naród w odpowiedzi na to jednoczył się i wznosił wspólną modlitwę, znajdując się ze sobą w poręczeniu, jak jeden człowiek z jednym sercem –  zgodnie z tymi warunkami, które zostały pierwotnie wyznaczone dla otrzymania światła. Wtedy światło naprawiało ich i jednoczyło, dając im możliwość ujawnienia w ten sposób Stwórcę w coraz większym Jego majestacie.

Parcuf ten osiągnął poziom Pierwszej Świątyni – poziom mochin de-haja. Brakowało mu tylko ogólnoświatowej naprawy. Jednak na tym stopniu niemożliwe było całkowite zbawienie, ponieważ w tamtym czasie potomkowie współbraci-Babilończyków zanurzali się coraz głębiej w pragnienie otrzymywania. Chociaż rozproszyli się oni fizycznie po całym świecie, jednak bez nich nic nie można było zrobić.

Dlatego została zburzona Pierwsza Świątynia, a następnie Druga i nastąpiło wygnanie. Duchowy parcuf rozbił się, upadł we wspólne pragnienie rozkoszy i zmieszał się z nim jak w cieście do takiego stopnia, że w każdej jego części są teraz wszystkie „składniki”.

Zakończenie tego procesu wypadło na nasze czasy i dlatego powinniśmy już dziś zacząć naprawę. Do tej pory pragnienie otrzymywania rosło ponad pragnieniem obdarzania i wykorzystywało je, póki jego misja nie została zakończona.Przez tysiące lat ludzkość rozwijała się dzięki temu, że cząstki pragnienia obdarzania przechodziły do pragnienia otrzymywania w postaci religii i wierzeń, które zaczął przygotować jeszcze Abraham w czasach Babilonu, a także w postaci nauki, której fundament położyła filozofia, biorąca swój początek w kabale.

Egoistyczne pragnienie nie jest w stanie rozwijać się samodzielnie i dlatego ono brało siły od pragnienia altruistycznego i używało je dla dawania w celu otrzymywania. Stąd pochodzi przemysł, handel, system finansowy. W ten sposób rozwijała się ludzkość: od prymitywnych form do zupełnie przesadzonych skrajności – póki nie doszła do kryzysu.

Współczesny kryzys uosabia maksymalne, skrajne wykorzystywanie obdarzania w celu otrzymywania. Dalej już nie ma rozwoju.

Człowiek bombardowany jest przez konsumpcyjne wezwania: „Kupuj jeszcze! Kupuj więcej!” – aby inni się na tym bogacili. I nieważne, że przez to rozdzielamy się, odosobniamy się od siebie, zanieczyszczamy planetę i idziemy ku zagładzie. Najważniejszym jest wzbogacenie się z pomocą egoistycznych ochłapów rzuconych konsumentom.

Ale proces ten już dobiegł końca, aw kolejce mamy końcową kontrolę, ostateczne sprawdzenie tego, do czego doszliśmy. W tym celu przychodzi Siła, którą można nazwać „Światowym Kontrolerem” na przykładzie kontrolera państwowego, i przedstawia nam końcowe podsumowanie: Wy zbliżacie się do swojego końca, który nastąpi w ciągu kilku lat lub dekad. Zresztą teraz też nie możecie już dalej istnieć w ramach obecnego systemu. Powinniście zmienić go.

Sytuacja jest następująca: z konieczności wykorzystywaliśmy wszystkie iskry obdarzania do potrzeb pragnienia otrzymywania. W rezultacie to pragnienie wchłonęło je w siebie i zmieszało się z nimi, podobnie do ciasta, które całe, do ostatniej cząsteczki, zostało przesiąknięte winem dodanym do niego.

A teraz, gdy doszliśmy do końca, powinniśmy postępować odwrotnie – tak, aby pragnienie otrzymywania pracowało dla potrzeb pragnienia obdarzania. Dobiegł końca pierwszy etap uświadomienia sobie zła egoizmu i on zaczął swój upadek z piedestału, jako niezdolny do pracy. A my teraz musimy podnieść ważność iskier obdarzania, aby następnie za ich pomocą naprawiać pragnienie otrzymywania, w którego „cieście” one znajdują się.

Z lekcji na temat gazety „Auma” („Naród”), 14.08.2012


Naród Izraela. Kronika wzlotów i upadków

каббалист Михаэль ЛайтманBaal HaSulam, „Wygnanie i wyzwolenie”: Nie może naród Izraela istnieć na wygnaniu. Nie znajdzie on tam spokoju, tak jak inne narody, które zmieszały się z innymi, znalazły uspokojenie i rozpuściły się w nich bez śladu. Nie taki jest naród Izraela. Nie znajdzie on spokoju wśród narodów, póki nie spełnią się w nim słowa: „Stamtąd szukać będziesz Stwórcę i znajdziesz, jeśli będziesz szukać Go całym sercem i całą duszą.”

Początek narodu Izraela dała grupa uczniów Abrahama, pochodząca ze starożytnego Babilonu. Inni Babilończycy rozproszyli się po całym świecie i zmieszali się między sobą tak, że niemożliwe już jest obecnie znaleźć ślady tych siedemdziesięciu narodów, które zamieszkiwały Babilon. Granice zostały wymazane, ponieważ wszystko się działo w pragnieniu otrzymywania.

Naród Izraela też składał się z dwunastu plemion i w nim też wydarzyło się zmieszanie, jednak on nigdy nie rozpuścił się w innych narodach. Zewnętrznie jest rozproszony wśród nich, ale wewnętrznie – nie tonie w tej masie. Tak było obiecano mu przez Stwórcę i my już rozumiemy, o co chodzi: przecież niemożliwe jest, aby stopić ze sobą naczynia otrzymywania i naczynia obdarzania.

I oto w miarę swojego rozwoju ludzkość zaczyna wydalać naród Izraela znajdujący się na wygnaniu. Niekiedy delikatnie, a czasami bezwzględnie zostaje on wypędzany zgodnie z obietnicą Stwórcy: „Wśród narodów nie znajdziesz spokoju”. Tak czy inaczej będzie on musiał wyjść stamtąd i dopełnić swojej misji.

A jeśli uważamy, że to jest przypadek i los, to istnieje tylko jeden środek na to – ponownie nasłać na nas klęski w takim stopniu, abyśmy się przekonali, że to nie jest przypadek, lecz wyższe zarządzanie wyznaczone nam przez Torę.

Naród Izraela ma dwie możliwości:

1) Albo samemu odkryć wyższe zarządzanie, ujawnić prawdziwy obraz świata, zapoznać się z wyższym programem, z ogólnym systemem i działającymi w nim siłami. Przecież Stwórca pragnie, aby on ujawnił to wszystko zgodnie z zasadą: „Z działań Twoich poznamy Cię”.

2) A jeśli naród się leni, to on negatywnie aktywuje te siły natury, które powinien był odkryć swoimi wysiłkami, własnym dążeniem. W takim przypadku te nieujawnione siły, dla których nastał  już czas przejawienia się, wywierają presję na naród Israela w postaci problemów i potężnych cierpień, zmuszając go w ten sposób do wykrycia ich, ale z wielkim trudem.

Cały ten potencjał, który mógłby świetnie przejawić się w drodze dobrego, szybkiego i obszernego rozwoju z doświadczeniem przyjemnych odczuć,  przemienia się z „eliksiru życia” w „śmiertelną truciznę”, w ciężkie cierpienia, które mimo wszystko pchają naród ku ujawnieniu wyższych sił w dobry sposób.

Początkowo, gdy uczniowie Abrahama wyszli z Babilonu i otrzymali od niego jego metodę, oni zaczęli pracować w grupie jak jeden człowiek z jednym sercem zgodnie z zasadą miłości do bliźniego jak do siebie samego. Oczywiście, pojawiały się w drodze różnego rodzaju problemy, o których Tora opowiada w formie zewnętrznych wydarzeń. Jednak mimo wszystko nadało to narodowi Izraela ogromny wewnętrzny impuls: pojął on prawa świata oraz to, jak należy działać, aby ujawnić Stwórcę i utrzymywać z Nim związek

Ci ludzie nie przywiązywali wagi do zbytku – starali się tylko zaspokoić swoje podstawowe potrzeby, a pozostałe siły włożyć w rozwój duchowy. Na tym polegało credo życiowe grupy Abrahama, jej podstawa. A to, czego naród nie mógł wykonać, uczył się przez doświadczenie cierpień i nieszczęść, które kierowały go na właściwą drogę. I tak było cały czas.

To był bardzo szybki rozwój z pomocą światła powracającego do źródła – rozwój, prowadzący do duchowego, do poznania praw wszechświata, do wiedzy o tym, co się dzieje i czym jest ten wyimaginowany świat, za którym znajduje się świat duchowy. Człowiek rozumiał, że w rzeczywistości jest to ta sama rzeczywistość, a tylko on sam ogranicza siebie i dlatego widzi tylko zewnętrzne „opakowanie”.

To było jasne dla ludu Izraela i on dążył tylko do zaspokojenia podstawowych potrzeb „zwierzęcego” stopnia, napełniał się materialnymi przejawami nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej natury, a w pozostałym pragnął jedynie, aby otrzymywać w celu obdarzania, naprawiając siebie i napełniając duszę, aby ujawnić Stwórcę. Oni posuwali się naprzód zupełnie nie tak, jak narody świata, lecz na całkiem innym poziomie.

To posłużyło przyczyną różnicy również w ich sposobie życia. Narody rozwijały technologie, szukały sposobów, aby zarobić i prosperować, zmieniały formacje społeczne, nieuchronnie przechodząc okresy niewolnictwa. Naród żydowski natomiast dążył do rozwoju wewnętrznego. Po prostu nie miał on potrzeby w postępie zewnętrznym. Chociaż w dawnych czasach tempo rozwoju nie było wysokie i nie za bardzo to było odczuwalne, ale mimo wszystko ideał narodu Izraela był zupełnym przeciwieństwem ideałów innych narodów i Żydzi wyglądali bardzo dziwnie, całkowicie oddając się temu, co wszystkim innym wydawało się być „bałwochwalstwem”…

A tymczasem egoizm rósł, podważając altruistyczne podejście do życia narodu Izraela – i rozpoczął się upadek.

Jednak oni przestali siebie naprawiać i zechcieli wprowadzić w swoje życie również samolubstwo, pasję do bogactwa i do panowania siły, tak jak u innych narodów. I to spowodowało zburzenie Pierwszej Świątyni. A ponieważ nauka Kabały zabraniała to wszystko – odrzucili ją i przejęli obyczaje sąsiadów, aby rozkoszować się życiem, jak tego żądał od nich egoizm. I rozdrobniły się siły narodu: niektórzy podążyli za egoistycznymi królami i dostojnikami, a niektórzy – za kabalistami. I rozłam ten trwał aż do zniszczenia Świątyni. A w czasach Drugiej Świątyni ten podział stał się jeszcze bardziej widoczny z powodu niegodnych uczniów.

Po powrocie z wygnania babilońskiego naród wybudował  Drugą Świątynię i znów osiągnął pewne duchowe wzniesienie. Jednak jego najlepsi przedstawiciele już nie znajdowali się na duchowej wysokości Pierwszej Świątyni i w ogóle wygnanie bardzo zepsuło ludzi tak, że oni nie wstydzili się gonić za bogactwem i władzą. W tamtych czasach zaczęli wykorzystywać mądrość Kabały w celach egoistycznych: nawet tytuł Wielkiego Arcykapłana kupowało się za pieniądze.

I stworzono sektę saduceuszów – bogatych i szlachetnych ludzi zaspokajających swoje pożądania. Oni walczyli z tymi, którzy wyszli z egoizmu, i to właśnie oni ściągnęli Cesarstwo Rzymskie na Israel, a potem nie zechcieli zawrzeć pokoju z najeźdźcami, jak to radzili mędrcy. W konsekwencji Świątynia została zburzona, a kwiat narodu Izraela udał się na wygnanie.

Z lekcji do artykułu „Wygnanie i wyzwolenie”, 28.08.2012


Rozpad połączenia między pokoleniami

каббалист Михаэль Лайтман Kiedyś wydawało się nam, że rozwój człowieka w jego egoizmie może trwać bezgranicznie. Marzyliśmy o tym, aby wynaleźć nowe i wspaniałe maszyny, tak że każdy będzie mógł otrzymać swój własny samolot i niesamowite urządzenia komunikacyjne. Ale w końcu człowiek, korzystający z tych rzeczy zrozumiał, jakie są one bezsensowne. Wówczas zadał on sobie pytanie: Po co to wszystko? I poczuł pustkę i brak spełnienia.

Dlaczego postęp techniczny nie przyniósł nam spełnienia? Ciągle rosnące pragnienia człowieka napędzają do przodu jego proces rozwoju. Pragnienie otrzymywania osiągnęło już swoją ostateczną formę! W wielu pragnieniach odczuwamy regresyjny rozwój.

Kiedyś człowiek pragnął rodziny, wiele dzieci, a nawet wiele żon. Później wystarczała mu tylko jedna żona i dwoje dzieci, a nawet jedno dziecko. A dzisiaj nawet tego nie chce. Życie staje się tak trudne i skomplikowane, że szczególnie w krajach rozwiniętych ludzie nie chcą opuszczać rodzinnego domu aż do wieku 30-40 lat.

Człowiek pracuje i wydaje swoje wszystkie pieniądze tylko na siebie. Po co mu są potrzebne żona i dzieci? Może podróżować, wypoczywać, bawić się i czuć się wolny od wszelkiej odpowiedzialności. Jego matka troszczy się o niego i powodzi mu się dobrze.

Zbudowaliśmy społeczeństwo z taką rozwiniętą infrastrukturą, że w supermarkecie można kupić gotowy posiłek, który można podgrzać w mikrofalówce, i kolacja jest gotowa. Nie ma potrzeby dzielić mieszkania z kimkolwiek, można mieć swoje własne i człowiek czuje się wolny. Na starość zabezpieczyłem się również, otrzymam rentę, opiekę medyczną, opiekę w szpitalu i miejsce na cmentarzu – i co jeszcze mogę się spodziewać? Czy opłaca się całe życie harować na to?

Nasze ego stało się tak ogromne, że nie jesteśmy zdolni połączyć się z innymi – inwestować w nich wysiłek, troszczyć się o nich, aby oni mogli też  zatroszczyć się o nas. Nie jestem w stanie zbudować z kimkolwiek prawdziwy związek.

Jeśli łączymy się, to tylko na zasadzie wzajemnie korzystnych warunków. Żyjemy z żoną jak dwoje przyjaciół, dwoje partnerów. Nasze wspólne życie nie jest podobne do prawdziwej rodziny, która była kiedyś. Jest to raczej współżycie. Ja pracuję i ona pracuje. Ona robi coś w domu i ja coś robię. Ona płaci i ja płacę.

Tak jak byśmy wywiązywali się ze wszystkich swoich zadań na równym stopniu. Nie jest to już rodzina, w której mężczyzna był kiedyś głową rodziny i zarabiał na życie, przez co umożliwiał on swojej żonie opiekę nad domem i wychowaniem dzieci. W dzisiejszych czasach oboje wychodzą rano z domu, zaprowadzają swoje dzieci do żłobka lub przedszkola, wracają wieczorem  do domu i odbierają dzieci. Co pozostaje im z całego dnia? Nie widzą się prawie ze sobą przez cały dzień. On siedzi przed telewizorem lub komputerem, ona posprząta trochę w domu, zmyje naczynia, załaduje pralkę ubraniami do prania i to wszystko, dzień minął.

Funkcjonują absolutnie na równych prawach, a nie tak jak wcześniej, kiedy mężczyzna był głową rodziny. Oznacza to, że rodzina straciła swoje pierwotne znaczenie i stała się po prostu partnerstwem. Jeśli jest to tylko umowa partnerska, to zawsze będę spoglądał na to w kategoriach, czy mam z tego korzyść czy nie? Jeśli nasze wspólne życie przynosi mi korzyści, to jestem za, lecz jeśli jest dla mnie niekorzystne, to wycofuje się. Dlatego też  ludzie rozwodzą się i nie chcą w ogóle wchodzić w takie związki.

Jest to niestety fakt. I my studiujemy nieco ich przyczyny. Nasze ego tak wzrosło, że mówi nam, że nie warto wchodzić w takie partnerskie związki, które nazywane są  małżeństwem.

Ze względu na ego człowiek przestaje odczuwać swoje dzieci tak blisko, jak części swojej duszy. Dzieci mają swoje własne życie, uczą się w odleglych od domu rodzinnego miejsc. Różnica między pokoleniami stała się tak ogromna, że dzieci całkowicie są oddzielone od swoich rodziców. Mają one inne wykształcenie, inne zainteresowania, że tylko z trudem rozumiem, o czym mówią, czym się zajmują i czym wypełniają swoje życie.

Połączenie między pokoleniami zostało przerwane. Dlatego jest to dla mnie niezrozumiałe, dlaczego w ogóle potrzebuję dzieci? Jaką przyjemność mi sprawiają?  Chcą ode mnie, abym im tylko dawał  pieniądze i potem milczał. Dzieci sprawiają nam radość, kiedy są jeszcze małe. Ale gdy osiagną wiek 12 lat, tracimy z nimi kontakt.

We wcześniejszych czasach, kiedy własne dzieci zostały już odchowane, dziadkowie zajmowali się wnukami. To było ich życiowym zadaniem, które sprawiało im wiele radości. Ale dzisiaj nasze dorosłe dzieci nie chcą zawierać związków małżeńskich i nasze wnuki nie przestaną się rodzić.

Człowiek nie robi tych kalkulacji świadomie, ale ze względu na rozwój naszego egoizmu, nie ma on potrzeby, aby zakładać rodzinę.

Sytuacja demograficzna rozwijała się wcześniej bardzo burzliwie, gwałtownie, i nagle zaczęła się zwalniać. Specjaliści, którzy zajmują się demografią  i opracowują prognozy rozwoju ludzkości, przewidują, że populacja ludności w niedalekiej przyszłości zacznie ekstremalnie spadać. Wzrost ten był wspierany aż do teraz, dzięki niektórym regionom – głównie dzięki arabskim krajom z ich silnymi tradycjami i wymogami religijnymi.

Ale teraz nawet w najbardziej rozwiniętych krajach arabskich zamiast 10-15 dzieci dzisiaj przychodzi na świat tylko 2-3. Oznacza to, że też te kraje dostosowują się bardzo szybko do całego świata.

Z pierwszej rozmowy o „Nowym” życiu, 27.12.2011


Cudowna metamorfoza skończonego egoisty

Pytanie: Bardzo pociąga mnie obraz nowych, naprawionych relacji między ludźmi, które Pan opisuje. Zwłaszcza jako ojca wywołują na mnie ogromne wrażenie przykłady o dzieciach i trudnych sytuacjach w szkołach.

Naprawdę z wielką chęcią chciałbym żyć w takim świecie, który Pan opisuje. Ale jednocześnie ogarnia mnie wątpliwość: bo jest napisane, że „serce człowieka jest od urodzenia złe”. A Pan chce, żeby człowiek stał się nagle dobry? Dlaczego ten skończony egoista nagle miałby doświadczyć takiej metamorfozy?

Odpowiedź: Człowieka będzie cieszyć fakt, że wykorzystuje on swoje ego w przeciwnej formie. Będzie widział wokół siebie przykłady i robił to samo.

Aby doprowadzić człowieka do korzystania z własnego egoizmu w dobry sposób, potrzebujemy wsparcia społeczeństwa, wpływu za pomocą dobra i zła, tj. nagrody i kary. Musimy uformować wsparcie przez dzieci tak, aby one respektowały swoich rodziców albo też nie, mianowicie w zależności od tych właściwości.

Gramy z egoizmem człowieka we wszystkich możliwych formach, organizując dla niego otoczenie. W tym otoczeniu istnieje kilka poziomów. Bo w samym człowieku istnieją cztery poziomy i dokładnie tyle samo kręgów jest konieczne, aby zbudować wokół niego. Konieczne jest wpłynąć na niego przez jego dzieci, aby poczuł, że dzieci oceniają i sprawdzają zależnie od tego, jak dalece daje społeczeństwu. Ponieważ zdanie, opinia dzieci jest bardzo ważna dla człowieka.

Drugim kręgiem są sąsiedzi, trzecim – współpracownicy, a czwartym – państwo, gdzie wszyscy właściwie oceniają go na tej samej zasadzie. Właśnie takie środowisko powinno być zbudowane wokół człowieka, ale żeby nie było ono porównywalne do więzienia, z którego chciałby uciec, ale zbudowane z uwzględnieniem naszego egoizmu. Bo to jest nasza natura.

Ale musimy też zrozumieć, jak wiele zyskamy, jeśli nie będziemy tłumić naszego egoizmu, tylko nauczymy się stosować go we właściwy sposób.

Jeśli na przykład, dzięki mojemu wielkiemu egoizmowi mogę zarobić majątek dla moich dzieci, to korzystam z tego, aby wszystkim było dobrze. To znaczy, że problemem nie jest istnienie samego egoizmu, ponieważ może być on bardzo korzystny dla wszystkich. Pytaniem jest tylko, w jaki sposób go używam.

Jeśli  społeczeństwo wymaga, aby wykorzystywać egoizm dla dobra wszystkich, to powinienem to zrobić. A jeśli się to nie powiedzie, to wtedy powinienem spróbować się naprawić. Wszystko zależy od ram warunków społecznych, ponieważ człowiek jest produktem swojego środowiska. Dlatego musimy działać bez nacisku i przemocy.

Z rozmowy o nowym życiu, 03.01.2012


Miłość to wyświechtane słowo

 Istnieje wiele dróg, aby dotrzeć do pytania na temat miłości i jedności. Z reguły słowo „miłość” oznacza dla nas zupełnie coś przeciwstawnego:  napełnienie naszych egoistycznych pragnień przez jedzenie, seks, rodzine, bogactwo, honor i wiedzę.

„Kocham” – ​​oznacza „chcę”. Chcę otrzymać – to znaczy, kocham coś, życzę sobie, żeby to było moje, chcę przybliżyć do siebie, napełnić się tym. O to mi chodzi, w mojej „miłości”. To jest wewnętrzne zrozumienie słowa „miłość” : „Chcę to posiadać”

Dzieje się tak dlatego, ponieważ znajdujemy się w tym świecie, który został stworzony w wyniku rozbicia, jak wyjaśnia nam nauka kabały. Cały nasz świat jest całkowicie egoistyczny, i dlatego w ten sposób definijujemy pojęcie „miłości”, która jest całkowicie skierowana na nas samych.

Jeśli kocham coś, oznacza to, że chcę tego: chcę przybliżyć to do mnie, aby to posiąść, poczuć, aby się tym napełnić. Napełnić swoje własne pragnienie rozkoszować się czymś pięknym, nazwane jest to, że to „kocham”.

Przy tym zapominamy zupełnie o drugiej połowie, drugiej sile, która istnieje w rzeczywistości – sile emanacji,obdarzania, gdzie obecne jest to samo słowo „miłość” – choć to słowo tutaj oznacza kochać kogoś – napełnić go, podarować mu coś, czego pragnie, a nie to, co ja chcę. To jest dokładnie odwrotne do naszych wyobrażeń o miłości.

W dawnych czasach ludzie byli bardziej związani z naturą i posiadali naturalne odczucie tego, że istnieje w naturze również druga siła – siła obdarzania, emanacji, która obejmuje w sobie miłość i przychylność do bliźniego. Kabaliści ujawnili te siły – tak jak wielu innych ludzi, którzy zostali obdarzeni czujną wrażliwością do natury. I było wielu ludzi poza  kabalistami, którzy czuli i odkryli we wszystkich możliwych formach, że siła emanacji, obdarzania nie jest mniejsza niż siła otrzymywania. W tej drugiej połowie rzeczywistości, w sile dawania istnieją te same działania, które są również obecne w sile otrzymywania, ale ich znaczenia są inne, inne jak to zwykle ma miejsce w naszym świecie.

I my znajdujemy się tylko w jednej połowie rzeczywistości, pod wpływem siły otrzymywania, pod władzą pragnienia napełnienia sie, ponieważ jesteśmy wynikiem rozbicia pragnienia. Człowiek znajduje się wewnątrz tego rozbicia. I cała nieożywiona, roślinna i zwierzęca natura, jak pisze Baal HaSulam we „Wprowadzeniu do nauki Kabały (Pticha)” wznosi się razem z człowiekiem w górę i w dół tylko w takim stopniu, w jakim powinny przyczynić się do zmian, które człowiek musi przejść.

Religie i wierzenia od momentu ich powstania także bazowały na tym, że ujawniły drugą siłę, która istnieje w naturze – siłę emanacji, obdarzania. W ich rdzeniu mówią one o miłości i jedności. Tak było, dopóki była to mała liczba ludzi. Ale gdy rozprzestrzeniły się te myśli w egoistycznej większości narodu, która była mniej wrażliwa – zamieniły się w zbiór ceremonii, rytuałów i różnych innych działań. Od tego momentu były one wykorzystywane w egoistyczny sposób: aby napełnić siebie samego, zamiast doprowadzić ludzi do zjednoczenia, do miłości, do właściwości obdarzania i równowagi między tymi dwoma systemami.

Podczas gdy czas płynął naprzod i ludzkość rozwijała się w przeciągu historii, napędzana  przez nieustanny wzrost egoizmu w każdym człowieku i ludzkości w ogóle, oddaliliśmy się bardzo od naturalnego zrozumienia, które wcześniej ludzkość posiadała. To zrozumienie siły obdarzania i prawdziwe znaczenie miłości musimy odkryć dzisiaj.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 13.12.2011


Szczęście – najbardziej rzadkim towarem

garmoshka_wp.jpgSzczeście wiąże się z oczekiwaniem nagrody i jego otrzymaniem. Radość w oczekiwaniu na przyjemność jest najsilniejszym uczuciem, zwłaszcza jeśli jest to nieoczekiwana nagroda, ale zasłużona. Materialne dobra, sukces w karierze nie są źródłem stabilnego szczęścia: na miarę tego, jak człowiek przyzwyczaja się do nich, przechodzą one w rutynę. Szczęście jest w obcowaniu z przyjaciółmi, rodziną i bliskimi, podstawą szczęścia jest miłość, a przede wszystkim – przyjaźń.

W wyniku pogoni za zaspokojeniem swoich pragnień, człowiek po wszystkich rodzajach napełnień pragnie szczęścia – uczucia napełniania, abstrakcyjnego, nieprzemijającego. W obecnych czasach rozwija się cały przemysł szczęścia. Szczęście staje się towarem, handluje się nim, jest wielkie zapotrzebowanie na nie.

Specyficzną cechą  człowieka: zwykle (z niewytłumaczalnej przyczyny) jest on nieszczęśliwy, wszystko się  nieukłada – po prostu cierpi! Wszystko w życiu odbiera jako nieunikniony obowiązek (w tym religię), uważa, że ​​życie jest pełne obowiązków i cierpienia, odczuwa ciężkość życia, dlatego nie uważa życia jako pewną wartość, nawet bogactwo i osobiste osiągnięcia nie zmieniają tego nastawienia do życia. Rozwiązaniem tego jest zmiana wzorców zachowań, stosunku do świata, relacji z otoczeniem, które oferuje kabała.

Kabała uważa, że szczęście  jest w odczuciu wieczności i doskonałości stworzenia i siebie w nim.  Ponieważ jest to – stan naszego korzenia, z którego rozwinęliśmy się, a co znajduje się w korzeniu, jest postrzegane przez nas jako najbardziej pożądanym i doskonałym napełnieniem, jako szczęście. Osiągniecie takiego stanu – oznacza stać się takim jak ono samo.

W przyszłości przemysł szczęścia, w wyniku wyszukiwania produktów i rynków, zrozumie istotę obecnego prawdziwego szczęścia jako najbardziej poszukiwanego towaru i zajmie się realizacją kabały na świecie.


Nienaturalna mutacja zwierzęcego poziomu

Pytanie: Dlaczego zwierzęce pragnienie z czasem nie rośnie, i tylko ludzkie pragnienie staje się coraz większe?

Odpowiedź: Człowiek jest zwierzęciem, którego pragnienie rozkoszowania się ciągle rośnie. Człowiek – jest to pewien rodzaj nienaturalnej mutacji zwierzęcego poziomu. W rzeczywistości nazywa się człowiekiem dopiero wtedy, kiedy pojął Stwórcę, a do tego czasu należy jeszcze do poziomu zwierzęcego.

Człowiek –  jest formą dawania, którą zdobędziemy, jak osiągniemy podobieństwo do Stwórcy. A do tego czasu, nazywamy siebie ludźmi jakby z fokusem na przyszłość, ponieważ zawiera się w nas taka potencjalna siła, którą możemy rozwinąć i stać się naprawdę duchowymi ludźmi.

Spójrzcie tylko jakie  zamieszki zachodzą we współczesnym świecie – czy  naprawdę jest to godne ludzi? Wydają się oni być podobni do wściekłych zwierząt.  Według ich zachowania można powiedzieć że człowiek od czasów starożytnych absolutnie się nie zmienił  a nawet stał się jeszcze gorszy niż prymitywne dzikusy. Egoizm od tego czasu wzrósł i przynosi nam jeszcze więcej szkód. Cały nasz rozwój poszedł w przeciwnym kierunku, i jako człowiek jest określana tylko ta część w nas, która podobna jest do Stwórcy.

Z lekcji  do „Wstęp do książki  „Panim meirot““,  06.03.2014


Najprostszy przyrząd do zmierzenia Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy powinniśmy rozpowszechniać mądrość Kabały wśród  ludzi o ortodoksyjnych poglądach albo wśród tych, którzy zajmują się wszelkiego rodzaju mistycyzmem?

Odpowiedź: Absolutnie nie! Musimy trzymać się z dala od religijnego środowiska, ponieważ nasze opinie są bardzo różne. Oni wierzą w cuda, w życie po śmierci, w mistyczne objawienia, nieziemskie siły, podczas gdy my wierzymy w jedyną siłę natury. Jesteśmy absolutnymi materialistami. Mądrość Kabały nie jest religią a nauką o osiągnięciu  jedynej siły natury.

Siła ta nazywana jest Stwórcą, Bogiem, ale nie jest to nic mistycznego. W znacznie późniejszym stadium, ludzkość wszystko zniekształciła i zrobiła z tego religie, ponieważ nigdzie nie mogła znaleźć tej właściwości, która jest bezcielesna,  niezidentyfikowana i nieodczuwalna. Jest to siła, która kryje się za wszystkimi materialnymi obiektami, ale jak można ją zdefiniować? To niemożliwe!

Nie istnieją urządzenia, które mogłyby  ją dostrzec, bo nie jest to ani magnetyzm, ani globalne pole grawitacyjne,  ani elektrostatyka, ani promieniowanie rentgenowskie. To „nic” – jak możesz to zdefiniować  i odkryć? Gdzie możesz  znaleźć detektor do odkrycia siły, nazwanej  Stwórca?

Nie istnieje żaden detektor poza tobą. Nie możesz jej wyłapać za pomocą zewnętrznych urządzeń, ale tylko w sobie. Jak można to zrobić? Kiedy staniesz  się wrażliwy na postrzeganie tej siły, na miarę swojego podobieństwa do niej, wtedy zaczniesz ją wychwytywać. Podobnie jak wskazówkę urządzenia poruszającej się na  skali,  tak i w tobie zacznie odchylać się wskazówka na skali podziałów: Nefesz , Ruach , Neszama , Chaja, Jechida, w  zależności od tego, na jakim poziomie swojego egoizmu będziesz  upodabniał się do tej siły.

Ein sehr einfaches Instrument, um den Schöpfer zu messen

Jeśli wzniesiesz się ponad swoim egoizmem, to możesz  wykorzystać ją jak sprężynę. Prąd płynie przez cewkę i zamienia ją w magnes, który przyciąga strzałkę. Strzałka odchyla się na podziałce: Nefesz, Ruach, Neszama, Chaja, Jechida i możemy dokonać pomiaru z odczytu urządzenia.

Sprężyna, która zwraca strzałkę z powrotem na zero – to jest nasz egoizm. A siła, która ciągnie strzałkę w przeciwnym kierunku w stosunku do sprężyny – to ekran, nasze zjednoczenie,  podobieństwo do Stwórcy. W ten sposób otrzymujemy pomiar na skali. Jest to bardzo proste urządzenie.

Jednakże jego skala jest nierównomierna. Odległość między Nefesz i Ruach jest maleńka. Odległość między Ruach i Neszama – znacznie większa. To jest tak jak odległości pomiędzy kulą ziemską i księżycem, albo Ziemią i Słońcem, Ziemią i kolejną galaktyką.

Okazuje się że progresja astronomiczna i odpowiedni do tego nasz egoizm rozwijają się o wiele bardziej a światło Stwórcy działa znacznie silniej. Oznacza to, że zajmujemy się nauką pomiaru w sobie oddziaływania Stwórcy. Ja sam jestem instrumentem, głowicą  pomiarową. Wszystko jest bardzo proste.

W wolnym stanie sprężyna egoizmu ustawia strzałkę na zero. Jednak jeżeli prąd płynie w cewce, to strzałka porusza sie na podziałce z zerowego punktu. Dlatego jest nam potrzebne w sieci  źródło energii, bateria i przełącznik, przekaźnik. Bateria z przełącznikiem – to Stwórca, a magnetyczna cewka – to centrum grupy. Centrum grupy przyciąga do siebie światło i tworzy warunki dla obecności światła.

W centrum grupy koncentruje się światło naprawy “Or Makif” a strzałka wskazuje na wewnętrzne światło „Or Pnimi” w zależności od poziomu egoizmu, Awiut ( grubości).

Z lekcji na temat “Grupa i rozpowszechnianie”, 22.10.2013


Beznadziejni romantycy czy realiści

laitman 2011-11-27_1709_wGdy zwracamy się do szerokiej publiczności, nie spekulujemy, ale przekazujemy fakty o integralnym świecie – o jedynym systemie, który zżerany jest przez raka o nazwie egoizm. Świat, tak jak ciało potrzebuje pewnego balansu, jest to oznaką zdrowia i spełnionego życia.

Słuchacze mają stać się dla nas partnerami, z którymi pracujemy razem nad przekazywanym im materiałem. Nie zaprzeczamy ich opinii, ale od początku zachęcamy do innego sposobu myślenia o świecie.

Przyglądamy się  światu razem z nimi i zastanawiamy się nad tym, jak on funkcjonuje. I wtedy zaczynamy rozumieć znacznie łatwiej, że  nasza przyszłościowa egzystencja może opierać się tylko na równowadze i że ktoś, kto odrzuca tę równowagę, osłabia i rujnuje cały system – aż umrze sam, podobnie do raka,  który zabija organizm, albo do ludzkości, która niszczy naturę.

Ludzie nie wiedzą, w jaki sposób mogą przeżyć swoje życie inaczej i zgadzamy się z nimi, że w gruncie rzeczy jak do tej pory nie widać żadnego wyjścia. Niemniej jednak, jako przykład podajemy im idealne, uniwersalne prawo równowagi, bo świat zbliża się ku katastrofie.

W istocie nie próbujemy nawet rozmawiać z nimi o jedności, ale o obecnej sytuacji: dzisiaj żyjemy w pewnej „sferze“ podlegającej prawu równowagi, ale my nie odpowiadamy temu prawu.

Z pokolenia na pokolenie jesteśmy coraz większymi egoistami i nawet u własnych dzieci obserwujemy tę nieubłaganą tendencję. Dlatego też  nasze problemy stają się znacznie ostrzejsze jak przy rozwoju rakowej metastazy. Ostatecznie pokazujemy fakty i nic więcej. A jeśli fakty te zostają ujawniane w małych dawkach, wówczas ludzie będą w stanie je sobie przyswoić i zgodzić się z nami.

Jest to pierwszy etap wyjaśnienia: jakbym towarzyszył moim słuchaczom na drodze początkowego poznania, świadomości i w ten sposób jednoczymy się coraz bardziej.

Przyglądamy się wspólnie na świat i na kryzys we wszystkich aspektach, który przeżywa obecnie swiat. W rzeczywistości ludzkość znajduje się w tragicznej sytuacji, chociaż jeszcze tego nie postrzega.

Nawet w pojedynczej rodzinie nie jest łatwo rozwikłać zepsute relacje, a w skali światowej nikt już nie marzy o rozplątaniu wspólnego kłębka ludzkości. Chociaż w ideale świat potrzebuje jedności, widzimy dzisiaj jeszcze wyraźniej, że jedność – to marzenie romantyków albo głupców.

Wszystko się zgadza, bo w swojej naturze jesteśmy przeciwstawni zewnętrznej naturze i  dlatego w zasadzie skazani na wymarcie. Tak naprawdę w iluzji  życia, zbliżamy się z sekundy na sekundę do śmierci. Więc może powinniśmy zgodzić się z tym i żyć spokojnie do końca naszych dni, zakotwiczyć nową filozofię w społeczeństwie, nowe spojrzenie na wydarzenia i pogodzić sie z tym? Dzisiaj nawet ludzie nie chcą mieć dzieci – wiec czy nasze pokolenie będzie ostatnim?

I tutaj pozostawiamy ludziom “tylne drzwi”, niewykorzystaną możliwość.W zewnętrznej integralnej naturze działa specjalna siła i jeśli wszyscy razem, z grupą w jakiś sposób upodobnimy się do niej, to w tej grupie manifestuje się coś od natury – jej integralny potencjał. I wtedy nasza grupa łączy sie z naturą w jedną całość i wszystko na zewnątrz i wewnątrz dosłownie wypełnia się tą integralną  siłą.

Ponieważ ostatecznie wszystkie dolegliwości, wszystkie problemy są spowodowane przez ogromną  różnicę ( Δ ) między nami a naturą. Jeśli wyeliminujemy tę różnicę, to nie tylko osiągniemy wyzwolenie, ale staniemy się wieczni i doskonali, jak cała natura. Nawet fizycy potwierdzają, że jest to możliwe.  A kluczem do tego jest, aby grupa w swoich właściwościach (forma1) upodobniła się do natury ( forma2 ). Ponieważ zbliżając się do siebie, stajemy się takimi, jak ona.

W jaki sposób można zrównać pierwszą formę z drugą? Jak zbliżyć się? „Bardzo prosto, chodźcie spróbujemy przeprowadzić warsztaty i wtedy to poczujemy”.  Najważniejsze, aby pytania i dyskusje pomagały ludziom się zbliżyć, doprowadzały ich  do  ogólnego nastroju, a nie do sporów.

I wtedy nagle obejmie ich ciepło wspólnoty, połączenie ogólnego uczucia, wokół którego zaczną się między sobą jednoczyć. Potrwa to 20-30 minut i przenikną oni nowym duchem, odczuwając siebie na tej samej częstotliwości. Będzie to dla nich pierwszy przykład tego, co można znaleźć w zjednoczeniu. Siła ta zawarta jest w naturze, ale żeby ją zaktywować, należy się zjednoczyć, i wtedy naprawi ona u każdego z nas wszystkie wady i problemy w każdej dziedzinie naszego życia .

W jaki sposób? O tym dowiemy się w następnej lekcji.

Z lekcji do artykułu „Jedno przykazanie”, 22.09.2013


„Złoty klucz“ dla ludzkości

laitman 2010-11-09-11_6635Kongres w Szwecji. Lekcja 3

Pytanie: W dzisiejszych czasach możemy znaleźć w każdym mieście na świecie produkty wielkich firm, które obecnie podbijają rynek. Dlaczego nie możemy zaproponować i rozpowszechniać naszej nauki na globalnym rynku, a tym samym przyciągnąć masy?

Odpowiedź: Jeśli sprzedawalibyśmy to, czego wymaga egoizm, byłoby to dla nas bardzo proste. Wówczas moglibyśmy zwrócić się do ludzi i pokazać im, że za pomocą unikalnego cudownego długopisu jest możliwe pisanie bez błędów i wtedy ludzie biegali by za nami. Jeśli zwykła demonstracja długopisów nie przyniosłaby efektu, użylibyśmy do tego celu reklamy.

Jednakże za pomocą integralnej metody, nie możemy napełnić egoizmu. Wręcz przeciwnie, opowiadamy ludziom o antyegoistycznych działaniach, które oni sami powinni wykonać. Dlatego nie możemy iść do nich bezpośrednio i sprzedać to jako coś co jest warte pożądania.

A w jakich okolicznościach nasz produkt byłby pożądanym? Kiedy u ludzi pojawią się problemy. Możemy zwrócić się do nich tylko jako „lekarze”. Przecież gdy czują się źle, oni sami biegną do lekarzy i proszą o lekarstwo.

Teraz w historii ewolucji nadszedł czas, którego oczekiwaliśmy już od tysięcy lat: ludzkość osiągnęła stan, w którym zaczęła odczuwać swoją naturę jako zło i nic naprawdę nie można z tym zrobić. Załóżmy, że w człowieku istnieje coś szkodliwego np. choroba onkologiczna lub popromienna i człowiek nie może się tego pozbyć, choroba niszczy go od wewnątrz. To samo dzieje się z naszym ego.

Jeśli zrozumiemy, że ego nas pożera i nie pozwala nam się rozwijać, powoduje rozwody, sprawia, że młodzi ludzie nie chcą mieć dzieci oraz, że opuszczają swoich rodziców, używają narkotyków. Gdy zobaczymy, że ego prowadzi nas do strasznego stanu, w którym wyraźnie rozpoznajemy je jako naszego wroga, jako naszą zepsutą, pierwotną naturę i że nie ma miejsca, aby uciec od niego, wtedy będziemy szukać drogi wyjścia albo poprzez narkotyki, słodkie ecstasy, będziemy zabijać siebie samych w narkotycznym delirium.

Przecież ludzkość i rządy są gotowi na to. Spójrzcie na to, co się dzieje i będzie się jeszcze działo z propagowaniem narkotyków. Zwłaszcza jeśli będą one promowane poprzez masową kampanię za pomocą właściwych reklamowych metod, to wtedy jest możliwe, aby osiągnąć wszystko.

Albo będziemy w stanie okiełzać naszą własną naturę i przekształcić nasze zło w dobro.

Z tym powinniśmy wyjść do ludzi. bo oni sami nie rozumieją tego i nie mogą znaleźć w naturze „złotego klucza” – specjalnego cudownego środka, który może zmienić ich złą naturę, która zniszczy ich samych, społeczeństwo, rodzinę i środowisko. Środek ten pomoże im stworzyć takie relacje miedzy sobą, co uczyni nasze życie rajem nie w tym sensie, że będziemy mieli wszystko na Ziemi (to nie jest problem), ale człowiek naprawdę będzie czuć się jak w raju.

„W raju” – oznacza, na poziomie wyższej siły w stanie wieczności , doskonałości, absolutnego zrozumienia. Jest to bardzo trudno wyrazić słowami, ponieważ w naszym świecie nie ma do tego analogii.

Z 3 lekcji kongresu w Szwecji, 30.08,2013