Artykuły z kategorii Postrzeganie rzeczywistości

Wieczny przepływ życia

каббалист Михаэль ЛайтманŚwiatowy kongres „UNIDOS”, Madryt, lekcja nr 2

Nauka kabały mówi, że pewna siła w wyższym świecie, światło stworzyło pragnienie. Było to jedno jedyne pragnienie i jedno światło. Stan ten nazywa się światem nieskończoności.

Następnie światło celowo „rozsadziło” to jednolite pragnienie i ono rozbiło się na mnóstwo odłamków, które zaczęły się od siebie różnić swoimi pragnieniami. Ta różnica pragnień stała się przyczyną tego, że zaczęły one postrzegać siebie jako różne, obce, poczuły odrzucenie względem siebie. Kierując się każdy swoim własnym pragnieniem, te „odłamki” oddaliły się od siebie wewnętrznie i przestały czuć siebie.

Te iskry spadły w nasz świat i zaczęły budować w nim przestrzeń i materię. Dlatego nasz świat jest taki ogromny i składa się z wielkiej ilości różnorodnych, przeciwnych, dalekich od siebie części. To jest stan, w którym znajdujemy się obecnie.

Nasz świat składa się z czterech poziomów: nieożywionego, roślinnego, zwierzęcego i ludzkiego, z których pierwsze trzy są kierowane przez dwie siły – pozytywną i negatywną. Jednak poziom ludzki rozwijał się pod wpływem tylko negatywnej siły, dlatego każdy kieruje się własnym pragnieniem egoistycznym napełnienia się samemu, nawet kosztem innych. W taki sposób rozwijaliśmy się w przeciągu całej historii.

Już wiele lat temu kabaliści pisali, że taki rozwój egoistyczny będzie trwać do 1995 roku, po którym nastąpi zmiana w sposobie rozwoju. W niektórych ludziach powstanie również pozytywna siła. I te dwie siły, pozytywna i negatywna, połączą się ze sobą w jednym człowieku tak, że będzie on mógł rozwijać się po środkowej linii pod wpływem obu tych sił.

2011-06-04 _rav_lesson_congress_n2_pic2

Innymi słowy, siła ego i pozytywna siła obdarzania będą działać w człowieku, łącząc się ze sobą w prawidłową kombinację. Czyli będzie on mógł wykorzystać siłę swojego ego, aby otrzymywać od innych, oraz siłę obdarzania, aby im oddawać. I tak każdy w stosunku do każdego.

W ten sposób staniemy się jakby komórkami jednego organizmu, które będą uczestniczyć w stałym procesie wymiany: otrzymywać i oddawać. Taka stała wymiana zapewni nam poczucie wiecznego przepływu życia. Jednak ten proces będzie występować tylko w tych ludziach, w których pojawi się pozytywna siła. Ci ludzie poczują pociąg do wiedzy kabalistycznej.

Z drugiej lekcji kongresu „UNIDOS”, Madryt, 04.06.2011


Kabała pytanie o broń masowej zagłady


Księga ksiąg

laкаббалист Михаэль ЛайтманOgólnoświatowy kongres „WE!” , New Jersey, lekcja nr 4

Istnieją książki, w których zwykli ludzie piszą o swoich odczuciach w tym świecie. Są również książki, które zostały napisane przez kabalistów, którzy osiągnęli wyższy świat i piszą o swoich odczuciach w duchowości. Te nazywane są specjalnymi, świętymi księgami.

Święty (kadosz) jest tłumaczony dosłownie jako “rozdzielone”. Świat duchowy jest całkowicie oddzielony od naszego ego. Zatem człowiek, który opisuje wyższy świat ze swojej percepcji, pisze świętą księgę – szczególną, odrębną.

Wśród wszystkich ksiąg, które zostały napisane w przeciągu całej historii przez tysiące ludzi, którzy osiągnęli świat duchowy, istnieje jedna specjalna księga. W kabalistycznych źródłach jest ona nazywana po prostu Księga, nawet bez wymieniania jej tytułu “Zohar”: „napisano w Księdze”, „czytałem w Księdze”.

Księga ta jest tak wyjątkowa, że w stosunku do niej inne książki nie są uważane za księgi. Wynika to z tego, że została ona napisana przez szczególną grupę ludzi, którzy osiągnęli wszystkie dziesięć najwyższych sfirot w Malchut świata nieskończoności. Każdy z nich odpowiadał jednej z dziesięciu sfirot w tej Malchut. Dusze ich były tak szczególne, że każda z nich pochodziła z korzenia określonej sfiry w Malchut nieskończoności.

To szczególne zgromadzenie tych dziesięciu osób miało miejsce około 2000 lat temu. Dziewięciu uczniów wraz ze swoim nauczycielem Rabbi Szimonem, odosobnili się w jaskini, w północnym Izraelu. Mieszkali w niej i wspólnie studiowali.

Jaskinia ta jest bardzo szczególnym miejscem. Wtedy gdy mój nauczyciel Rabasz i ja udawaliśmy się do miasta Tiberias, często odwiedzaliśmy tę jaskinię. Rabasz naprawdę uwielbiał tam przebywać.

Stał w niej przez kilka minut i wyglądało to tak, jakby był gdzie indziej, tak jakby opuścił swoje ciało. Jest to obszar, gdzie on łączył się z duchową siłą dziesięciu sfirot, dziesięciu dusz, które siedziały w tej jaskini, podczas gdy oni tam odkryli świat nieskończoności.

Łącząc się ze sobą, zdobyli wszystkie 125 duchowych poziomów – od naszego świata aż do świata nieskończoności. Baal ha-Sulam pisze we “Wstępie do Księgi Zohar”, że tak wysoki stopień rozpoznania duchowego poprzez grupę ludzi miał miejsce tylko raz w całej historii, ponieważ połączyli się oni i razem studiowali.

Tylko w ostatecznej naprawie (Gmar Tikkun) osiągniemy ten sam stopień, który został osiągnięty przez tą grupę i będzie to zrealizowane dzięki ich połączeniu. W swojej księdze oni pisali o tym, jak połączyli się między sobą i co wynikło z tego połączenia, kiedy to osiągnęli, co zostało ujawnione w połączeniu miedzy nimi. W tym właśnie tkwi cała siła Zoharu.

Ta księga jednoznacznie może dać nam największą siłę naprawy dla naszych dusz i dlatego ma dla nas tak ogromną wartość.

Z 4 lekcji WE! Kongresu z 01.04.2011


Jak przebudzić świt

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czym jest modlitwa?

Odpowiedź: Stwórca stworzył tylko pragnienie otrzymywania rozkoszy. Pragnienia mogą ujawniać się automatycznie, sterowane przez wewnętrzny motor, który uaktywnia we mnie jedno pragnienie po drugim poprzez realizację reszimot (informacyjne geny). Modlitwa jest metodyczną pracą nad pragnieniem, które odkrywa się w człowieku.
Każde pragnienie lub reszimo składa się z 613 (Tarjag) pragnień. Te 613 pragnień poprzez ich pojawianie się malują mi obraz świata: w każdej chwili w nowych pragnieniach odkrywam coraz nowy kadr rzeczywistości – nowy świat.

Lecz ja mogę sobie życzyć, aby pracować nad moimi stale rozwijającymi się pragnieniami w celu przyspieszenia rozwoju we mnie nowych pragnień/reszimot; kontrolować ich ujawnienie nie pozwalając, aby mój rozwój odbywał się w przypadkowy sposób.

Życzę sobie ujawnienia pragnień, aby móc nad nimi pracować, by w każdej chwili usprawiedliwiać Stwórcę, kroczyć naprzód w zlaniu z Nim i rozpoznać konieczność, i celowość każdego stanu. Taka praca z pragnieniem jest nazywana modlitwą.

Modlitwa jest pracą w sercu, a serce jest sumą wszystkich pragnień człowieka. W związku z tym praca z naszym pragnieniem jest nazywana modlitwą. Dlatego jest napisane: „Trzeba modlić się przez cały dzień!” co oznacza, aby człowiek stale pracował ze swoimi pragnieniami, motywując się sam do naprawy.

To w radykalny sposób różni się od opinii mas, które uważają, że czytając modlitwy z modlitewnika, wykonują one duchowe działania lub w ogóle cokolwiek robią.

Cała nasza historia pokazuje nam, jak bezsensowna i bezwartościowa jest taka interpretacja “modlitwy”. Są to jedynie zewnętrzne działania, które przeprowadzane są w trakcie przygotowań do prawdziwej duchowej pracy nad sobą podczas studiów kabały. Wówczas prace mające na celu naprawę samego siebie, postrzegane są jako “praca Stwórcy”, ponieważ są one wykonywane przez Jego światło – Or Makif.

Autentyczna praca leży w przyśpieszeniu pragnień. Chcę, aby ujawniały się one we mnie możliwie jak najszybciej, bym mógł pracować nad nimi po tym, jak przygotowałem się sam i otoczenie: nauczyciel, teksty kabalistyczne i grupę. W taki sposób będę zawsze gotowy dla uruchomienia własnego rozwoju; ja sam “przebudzam” świt. Jest to świt, ponieważ każde pragnienie odkrywa się we mnie jako ciemność, podczas gdy ja natychmiast doprowadzam ją do Światła.

Dlatego też modlitwa jest całą naszą pracą i nie ma nic oprócz pracy z pragnieniem.

Z 2 części codziennej lekcji kabały, „Księga Zohar” 13.03.2011


„Kobieta” i „mężczyzna” – są to dwie siły prowadzące do Stwórcy

каббалист Михаэль ЛайтманWe wszechświecie nie ma nic oprócz dwóch sił: Stwórcy i stworzenia. Siła emanacji, obdarowywania – to jest Stwórca, a siła otrzymywania – to stworzenie. Wewnątrz stworzenia te dwie siły są połączone ze sobą, aby umożliwić mu osiągnięcie poziomu Stwórcy.

Innymi słowy w stworzeniu istnieje egoistyczne pragnienie napełnienia się samemu i pragnienie altruistyczne – obdarowywania innych. Tylko powstaje pytanie: co jest pierwotne – pragnienie dawania w celu uzyskania napełnienia dla siebie, czy pragnienie otrzymywania przyjemności w imię obdarzania? Wszystko zależy od tego, w jakim celu używamy otrzymywanie lub obdarzanie.

Gdy człowiek znajduje się na początku swojej drogi do naprawy, nie jest on w stanie słyszeć o czymkolwiek innym poza tym, aby zarobić coś dla siebie. I dopóki nie przejdzie przez machsom, dopóki nie uczyni ograniczenia, skrócenia (cimcum) na swoje pragnienia, to we wszystkim będzie widział  tylko możliwość wyciągnięcia dla siebie korzyści. Po prostu nie może inaczej.

Dlatego cały jego postęp opiera się na zasadzie „dawać, aby otrzymywać”. Pracuje on w grupie, przychodzi na lekcje, zajmuje się rozpowszechnianiem – z pewnością, że może zdobyć cały świat. W ten sposób posuwa się naprzód. Oznacza to, że on używa siłę „kobiety” w sobie.

Jednak stopniowo, w procesie wykonania porad nauczyciela w nim odbywają się wewnętrzne zmiany pod wpływem światła powracającego do źródła. Jego postępowi towarzyszą na przemian stany wzniesień i upadków, niepewności i zamieszania.

W ten sposób stopniowo dochodzi do stanu, kiedy zaczyna coraz bardziej uświadamiać sobie wartość samej właściwości obdarzania – nie w celu wyciągnięcia z niej korzyści. Jednak dzieje się to na razie tylko od czasu do czasu. Wyższe światło daje mu poczucie, że obdarowywanie jest wielką właściwością samą w sobie.

I wtedy już mniej on myśli o sobie w swojej pracy duchowej. Większą wagę przywiązuje do grupy, do Stwórcy, zastanawia się nad sytuacją na świecie, tj. od troski o samego siebie przechodzi do troski o wspólne dobro. Oznacza to, że „mężczyzna” w nim, czyli siła przezwyciężenia, wznosi się nad „kobietą” w nim (w języku hebrajskim mężczyzna, „gewer”, pochodzi od słowa „hitgabrut”, co znaczy „przezwyciężenie”).

W ten sposób stopniowo człowiek przechodzi z „lo liszma”(działania dla siebie) do „liszma”(w celu obdarzania). Ten przewrót odbywa się w nim ostro, nagle, jednak droga do niego jest bardzo powolna, stopniowa.

Gdy człowiek całkowicie zamienia „kobietę” w sobie na „mężczyznę”, który teraz określa ścieżkę jego duchowego rozwoju, to pracuje już z męską siłą. Początkowo jest to dążenie do obdarzania w celu obdarzania, a następnie do  otrzymywania w celu obdarzania.

Jednak „kobieta” ciągle znajduje się wewnątrz niego. Ona może być albo pomocą dla niego, albo pomocą przeciwko niemu. Wszystko zależy od jego stanu. I wtedy zachodzi w nim poprawne połączenie męskiej i żeńskiej siły.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 11.02.2011


Ofiary egoizmu

каббалист Михаэль ЛайтманKorzenie duchowe, zstępując w nasz świat, przemieniają się w nim w swoją przeciwstawną formę i wtedy egoizm naszego świata wykonuje wyższe przykazanie miłości zgodnie ze swoim rozumieniem – czyli idzie zabijać. Ale to ty masz zdecydować, co wolisz: czy pozostać w tych materialnych gałęziach, czy wznieść się do korzenia duchowego?

Jeśli chcesz się wznieść, to pracuj w grupie i bierz udział w jej grze w miłość braterską między wszystkimi. Wtedy ci się ujawni, że nie jesteś zdolny do takiej miłości, że to wszystko kłamstwo i będziesz żądać naprawy. Wówczas z góry przyjdzie siła, która połączy cię z innymi i da miłość do nich.

To połączenie nie istnieje w płaszczyźnie naszego świata, a tylko na wyższym stopniu.

Przede mną jak gdyby stoi ekran komputera, na którym mogę zobaczyć działania materialne lub duchowe. Jeśli patrzę oczami duchowymi, to widzę miłość, a oczami materialnymi widzę  zabójstwo.

Jednak to nie znaczy, że jeśli ktoś atakuje mnie i chce zabić, to robi to z miłości, lecz postępuje tak przez swój egoizm. Dlatego jest powiedziane: „Tego, kto przychodzi cię zabić, zabij pierwszy”.

Tym samym naprawiasz go, przecież to on przyszedł cię zabić, co oznacza, że jego egoizm jest większy niż twój. Dlatego, zabijając go, wykonujesz naprawę, działając z mniejszym egoizmem niż ten, który cię zaatakował.

Wszystko tu jest bardzo logiczne i nie opiera się na ślepej wierze. Przecież nie chciałem go zabić. To on pierwszy mnie zaatakował i chciał mnie zabić. A gdy jest to całkowicie oczywiste, to wtedy zabijając większy egoizm mniejszym, wykonujesz naprawę. Jest to twój obowiązek, wyższe przykazanie: „Zabij każdego, kto przyszedł zabić ciebie”.

Nie ma nic oprócz napraw. Albo są one realizowane na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie, nieświadomie i niezrozumiale dla nas, lub też wykonujemy prawdziwe naprawy na poziomie ludzkim podczas pracy w grupie.

Nasz egoizm jest winny wszystkich zabójstw w naszym świecie. Wymaga on takich ofiar w celu swojej naprawy. Jednak realizacja tej naprawy może być przeniesiona na duchowy poziom, jeśli tego zechcemy!  A wtedy nie zobaczymy i nie doświadczymy żadnego przejawu zła na świecie.

Ale  pod warunkiem, że wzniesiemy całe swoje pragnienie egoistyczne, które popełnia te wszystkie zbrodnie, na wyższy stopień – a tam wszystkie jego działania będą wspaniałe, przeciwstawne temu, co widzimy dzisiaj. Nagle ludzie zaczną jednoczyć się ze sobą, obejmować się i czuć bliskimi.

Z lekcji do artykułu „Istota nauki kabały”, 09.02.2011


Co ty rozumiesz?

Pytanie: W świecie materialnym można postrzec jasne prawa rozwoju. W świecie duchowym istnieją  również jasne prawa. Dlaczego nie możemy znaleźć w przygotowawczej fazie ani  jednego prawa, nic, czego moglibyśmy się trzymać? Nawet pojęcie czasu jest czymś nieokreślonym.

Odpowiedź: Jest to jasne, że nie rozumiesz jeszcze, gdzie się znajdujesz – jak u noworodka, który dopiero przyszedł na świat. Twoje roszczenia w odniesieniu do braku zrozumienia są zrozumiałe. Niejasne pozostaje tylko jedno: Dlaczego nie rozumiesz, że jest to kolejność, przez które trzeba przejść te stopnie?

Dziecko przechodzi z niezrozumienia w zrozumienie. I właśnie te pośrednie etapy, których nie możemy zakwalifikować, w których doświadczamy niejasne, mgliste stany, świadczą o rozwoju. Czegoś nie rozumiemy a coś rozumiemy, coś rozumiemy bardziej a coś mniej. Jest to niemożliwe, by rozwijać się w inny sposób. Nawet najbardziej zrozumiałe rzeczy w naszym świecie nie są aż tak dalece zrozumiałe. Później w duchowym jest tak samo.

Jednakże tam chodzi o rozwój. W naszym świecie na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie, nie rozwijamy się tak naprawdę. Skrobiemy jedynie tylko od natury tego świata, jedną warstwe po drugiej i pozostawiamy tak ten stan, w którym się znajdujemy, nieco jaśniejszym. Nie rozumiemy go nawet, tyko jedynie próbujemy, napełnić się choć trochę i właściwie opróżniamy się tylko jeszcze bardziej. To nie jest rozwój.

Jasność i oczywistość są fikcją. Gdybyśmy wiedzieli, co zrobić, nie popełnialibyśmy tak wiele głupot jak do tej pory. Wręcz przeciwnie, jest głupotą, by wierzyć w to, że żyjemy w świecie, który rozumiemy. To tak nie jest. Wręcz przeciwnie, dokładnie tak jak niemowlęta i małe dzieci, jesteśmy opanowani przez mętność uczuć, nie rozumiemy tego, co się z nami dzieje i jesteśmy zdezorientowani.

Ale stopniowo krok po kroku, wyjaśnimy tą sytuacje, inwestując wysiłek, wymagając zrozumienia z wyższego poziomu, od wyższej siły, aby przyszła napełniła nas i oświeciła.

To jest jedyny możliwy rozwój, prawdziwy proces wzrostu. Nic poza tym.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 06.02.2011


Położyć nacisk na jakość

Wszystko zależy od wysiłków. Człowiek musi wierzyć w zasadę „wysilił się i znalazł”. Dlatego Baal HaSulam pisze w pkt 17 Wprowadzenie do TES, że przed studiami zobowiązujemy się do tego, aby  umocnić się w wierze, jak jest napisane w Powiedzeniach Ojców: „Wierny jest Ten dla którego się trudzisz, aby dać ci nagrodę za twoje wysiłki”. Tą nagrodą będzie przejście z egoistycznej intencji lo liszma w altruistyczną liszma.

Przed studiami i w trakcie studiów człowiek jest zobowiązany, by dążyć do tej zmiany w sobie z tęsknotą. Dokładnie w tym zawarte są wszelkie starania. W tym samym wprowadzeniu wyjaśnia Baal HaSulam, że człowiek nie pownien być niedbałym ani w ilości ani w jakości wysiłków.

Jeśli zaczynamy studiować, wtedy możliwe, że chcemy zmienić się przez studia i przez  zawarte  w nim światło, ale potem zapominamy o tym i dajemy się odciągnąć, co znaczy, że nie inwestujemy jakościowo wystarczająco dużo wysiłku. Być może, że ilość jest wystarczająca, ale ważniejsza jest właściwie jakość: jak bardzo mnie boli – tak bardzo, że nie mogę stracić celu z oczu, podobnie do chorego, który cały czas myśli tylko o swoim uzdrowieniu. Bez względu na to co robi, wszystko jest przeznaczone do tego, aby wesprzeć go w jego uzdrowieniu.

Taką potrzebę nie można osiągnąć samemu. Można to tylko osiągnać z pomocą środowiska. Ono jest w stanie zobowiązać człowieka przez ważność celu, tylko w taki sposób, bedzie mógł ruszyć naprzód.

Jeśli spojrzymy na wszystkie dane nam do dyspozycji środki, zobaczymy, że zarówno grupa z jej zwyczajami jak również ja sam, Stwórca, nauczyciel, lekcje i rozpowszechnianie są do tego konieczne, aby wywołać w człowieku silne pragnienie do zmian, które spowodowane jest studiami. Musimy osiągnąć jedynie ten punkt, tylko on powinien być wynikiem wszystkich naszych wysiłków.

Wówczas podczas lekcji, powstanie w nas prawdziwe żądanie światła i niczego innego: ani wiedzy, ani mądrości, ani jakichkolwiek różnic – tylko żądanie zmiany. I siła tego żądania, bedzie do tego stopnia silna, że naprawdę doprowadzi nas do zmian.

To umożliwi człowiekowi, przejście do Tory jako do „przyprawy” i od niej do Tory życia zamiast „śmiertelnej trucizny”, którą zażywał wcześniej.

Ponieważ  naszą złą skłonność ujawniamy za pomocą światła. Światło to nazywane jest „aniołem śmierci”: z jednej strony pokazuje czlowiekowi, że jest on martwy duchowo, z drugiej strony zaś, nastepnie pomoże mu ono zabić jego egoistyczne pragnienie. W ten sposób postępujemy naprzód.

Z  lekcji do artykułu Rabasza, 07.02.2011


Złożona droga pojmowania boskiej prostoty

laitman 38Pytanie: Jeżeli wszystko w naszym świecie pochodzi od wyższych korzeni, to skąd  biorą się wszelkiego rodzaju sztuczne wynalazki, które nie istnieją w naturze, na przykład samochód na kołach?

Odpowiedź: Cała natura przedstawia sobą obraz, który pojawia się we mnie. On schodzi do mnie z góry. W świecie duchowym nie ma samochodów, natomiast powinno tam istnieć samo to pojęcie, bo inaczej jak moglibyśmy wpaść na taki pomysł?

Korzenie wyższego świata w widzialnej formie występują w naszym świecie jako cztery poziomy natury: nieożywiony, roślinny, zwierzęcy i ludzki. A wszystko pozostałe dochodzi do nas w formie myśli. Wszystkie nasze jakby sztuczne wynalazki (rakiety, samochody…) pochodzą od wyższej myśli, a nie jako wynik obserwacji przez nas natury.

To nie rozprzestrzenia się z góry na dół w sposób bezpośredni, obowiązkowy, lecz zostaje wynalezione przez człowieka, który uzupełnia to, czego brakuje mu w tym świecie.

Cztery etapy prostego światła rozprzestrzeniają się z góry na dół, ze świata nieskończoności do naszego świata, tworząc światy, parcufim, sfirot i ich różne kombinacje. Na każdym stopniu wszystko, co jest na nim, wszystkie jego formy, schodzą do niego z wyższego stopnia. Wydaje się nam, że na niższym poziomie istnieją bardziej rozwinięte formy.  To dlatego, że brak doskonałości tego stopnia wymaga ujawnienia większej różnorodności materiału i jego kombinacji.

Na górze, w świecie nieskończoności, wszystko łączy się w jedną całość – wspólną jedność. Świat ten jest tak prosty w porównaniu z naszym złożonym światem. Jednak w istocie świat nasz nie jest bardziej nasycony. On po prostu musi dzielić się na taką liczbę komponentów.

Na dole znajdują się miliardy elementów natury nieożywionej, roślinnej, zwierzęcej i ludzkiej, a w każdym z nich istnieje nieskończone mnóstwo szczegółów. W miarę wzniesienia się po stopniach światów duchowych widzimy ich coraz mniej.

Przecież aby odszyfrować pojęcie jedności, która istnieje na górze, w nieskończoności, potrzebna jest w naszym świecie nieskończona ilość elementów, które przy prawidłowym połączeniu ze sobą mogą odtworzyć tę jedność. W związku z tym istnieje ogromna różnica między wyższym a niższym poziomem w takim stopniu, w jakim niższy poziom jest bardziej materialny i dlatego wymaga większej detalizacji.

Ale przy tym na niższym stopniu nie ma nic, czego nie byłoby na wyższym poziomie. Po prostu na nim odkrywają się takie odrębne szczegóły, które na wyższym poziomie są zlane w jedność i postrzegane są jako jedna całość. Jednak w rzeczywistości to nie jest po prostu jedna całość. W świecie nieskończoności wszystko łączy się w jedno w swoim dążeniu do obdarzania i my nie postrzegamy żadnego podziału. Ale to nie znaczy, że te pojęcia tam nie istnieją.

Istnieje tam nieskończone mnóstwo elementów, ale są one połączone w jedno i dlatego nazywa się to prostym, nieskończonym światłem, które wypełnia cały wszechświat. W rzeczywistości to nie jest „proste” światło Nefesz, lecz światło NaRaNCHaJ de-NaRaNCHaJ  (Nefesz, Ruach, Neszama, Chaja, Jechida), które 620 razy jest większe, ale postrzega się tylko jako proste.

Najniższy stopień jedynie postrzega siebie w takiej „złożonej” formie. Tworzymy na nim tyle różnych rzeczy tylko ze względu na naszą słabość, ponieważ nie jesteśmy w stanie inaczej postrzegać, pojąć wyższego. A gdy osiągniemy wyższy stopień, to wszystkie te dodatki nie będą już nam potrzebne.

Cały ten nadmiar szczegółów, istniejących na niższym stopniu, jest wynikiem tego, że dodałem je, aby uzupełnić siebie względem wyższego stopnia. Ale z góry na dół  rozprzestrzeniają się te same elementy.

Ten sam jedyny  świat nieskończoności istnieje w naszym świecie. A to całe mnóstwo dodanych przeze mnie lub ujawnionych mi w naturze szczegółów wynika z faktu, że nie jestem w stanie spostrzec tego „prostego” świata nieskończoności. Wszystko wokół mnie nazywa się wyimaginowanym światem, światem wyobraźni. Wszystkie światy – to tylko  „znikające ukrycia” świata nieskończoności, w którym nie ma nic poza pragnieniem wypełnionym prostym światłem.

Z lekcji do artykułu „Istota nauki kabały”, 07.02.2011


„Kompaktowy” świat po naprawie

каббалист Михаэль ЛайтманZ góry na dół rozprzestrzeniają się do nas cztery etapy prostego światła: „świat-rok-dusza” i istnienie rzeczywistości. A wszystkie sztucznie stworzone przez nas dodatki są konieczne dla pojmowania wyższego stopnia.

Budujemy ten swój dodatek do wyższego stopnia w nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej formie. Na nieożywionym poziomie tworzymy różnego rodzaju przedmioty. Na roślinnym i zwierzęcym poziomie zmieniamy naturę, a na poziomie człowieka wykonujemy naprawę w samych sobie. Celem tego jest złączenie tego wszystkiego ze sobą dzięki właściwej intencji i osiągnięcie wyższego stopnia.

Na wyższym stopniu będziemy postrzegać siebie mniej licznymi niż obecnie – bardziej zjednoczonymi, spójnymi.

Dziś postrzegamy świat jako pełen nieskończonych szczegółów, detali – ogromny Wszechświat, miliardy ludzi, nieskończone mnóstwo wytwarzanych produktów i śmieci. Ale kiedy wzniesiemy się na następny stopień, to zaczniemy widzieć, jak świat się kurczy, zmniejsza według ilości szczegółów, ponieważ my wszyscy zaczniemy łączyć się w jednego człowieka z jednym sercem.

Na każdym stopniu musimy dokładać wysiłków na nieożywionym, roślinnym, zwierzęcym i ludzkim poziomie. Spójrz, jak wiele zrobiliśmy w naszym świecie: tak wiele roślin wyhodowaliśmy, aby przetrwać, tak bardzo zmieniliśmy świat zwierzęcy, tak wiele różnych zmian dokonaliśmy również na poziomie ludzkim, budując nowe miasta, środowiska zamieszkania…

To wszystko – naprawy, bez względu na to, czy wydają się nam te zmiany dobre, czy złe. Dodajemy je na naszym niższym  poziomie. Całe to żelastwo i śmieci… potrzebujemy ich ze względu na brak naszej wewnętrznej naprawy! Póki nie jesteśmy wewnętrznie naprawieni, musimy wykonywać zewnętrzne naprawy, aż dojdziemy do stanu, kiedy nie będą one już potrzebne.

Począwszy od naszego pokolenia zobaczymy, jak wraz z naszym rozwojem zaczniemy się kurczyć. Cała ta nasza majestatyczna działalność i ogromne zakłady zaczną się kurczyć, przyjmować bardziej „delikatne, subtelne” formy i znikać. Staną się prostsze, bardziej zwarte, jakby mocniejsze – czyli „bardziej duchowe”, mniej oparte na materiale, a bardziej – na energii.

Z lekcji do artykułu „Istota nauki kabały”, 07.02.2011