Artykuły z kategorii Nauczyciel i uczeń

Przekazywanie mądrości – z ust do ust

img_5652_100.jpg Pytanie: Powiedział Pan, że na przestrzeni wieków nauka Kabały była przekazywana „z ust do ust”. Co to znaczy?

Odpowiedź: „Z ust do ust” – oznacza przekaz duchowych osiągnięć poprzez wspólny ekran między nauczycielem i uczniem, gdy obaj znajdują się na tym samym poziomie.

Gdy są połączeni ze sobą, jak dorosły i dziecko w naszym świecie. Dorosły może zejść do poziomu dziecka, żeby je uczyć, a dziecko dzięki temu może otrzymywać od dorosłego, ponieważ obydwoje znajdują się w tym samym świecie i na tym samym poziomie.

Tak samo jest w świecie duchowym: możemy osiągnąć połączenie z Nauczycielem, który schodzi na niższy stopień duchowy, na który uczeń powinien się wznieść. Wtedy osiągają połączenie, które nazywa się „z ust do ust” – połączenie poprzez wspólny ekran między parcufem wyższego i parcufem niższego. Ekran parcufa znajduje się w pe (usta), dlatego wzajemne połączenie nazywa się „pe el pe”.

Z lekcji według artykułu „Odkrycie miary, ukrycie dwóch”


Codzienna lekcja na cały dzień

каббалист Михаэль ЛайтманNależy zrozumieć, że w naszej codziennej nauce nie chodzi o zdobywanie wiedzy, ale o rozwój. Każda lekcja, w której uczestniczyłeś – dzisiaj, wczoraj, przedwczoraj – to etapy twojego rozwoju. To nie jest studiowanie jakiegoś artykułu czy części Nauki Dziesięciu Sefirot. Studiując ten materiał, poznajesz, jakimi etapami będziesz się rozwijać. Dlatego bardzo ważne jest aby w ciągu dnia pozostawać w tym, czego uczyłeś się na lekcji.

Cały dzień powinien kręcić się wokół tych godzin, kiedy spotykamy się na lekcji. Trzeba pracować nad lekcją, przerabiać ją, starać się jej nie stracić, czytać mojego bloga – angażować się w ten materiał tak bardzo, jak to możliwe. Ponieważ przez to już jednoczymy się myślami i znajdujemy się na naszym wspólnym, określonym etapie rozwoju. To jest bardzo ważne, już podzielamy jedną wspólną myśl.

Widziałem, że nawet Rabasz wykonywał tę samą pracę i wracał w ciągu dnia do materiału, który studiowaliśmy rano. I mówił o tym, tymi samymi słowami, przypominając sobie przeczytany artykuł. To dobrze, to znaczy, że człowiek to przeżywa, przenosi z głowy do serca.

Każdego dnia wybieraliśmy się z Rabaszem na spacer, a jeśli przychodziłem trochę wcześniej, zastawałem go siedzącego i czytającego lub piszącego coś związanego z poranną lekcją. Potem, kiedy jechaliśmy samochodem, rozmawialiśmy tylko o artykule, który studiowaliśmy na lekcji, lub o części TES.

Jeśli musiał iść na wizytę do lekarza, to zabierał ze sobą strony artykułu albo tom TES, i siedzieliśmy tam w kolejce i rozmawialiśmy o tym i uczyliśmy się tego. Zwykle był to ten materiał, który ostatnio studiowaliśmy rano.

Z lekcji „Nauka Dziesięciu Sefirot”


Tak wznosimy się…

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W jaki sposób wznosimy się do góry?

Odpowiedź: Jeśli w małym stanie (katnut) mały przyczepia się i mocno trzyma wyższego, który zniżył się do niego, aby mu pomóc i jest obok, to gdy zaczyna się wznosić, wyższy wznosi go razem ze sobą. A mały musi tylko coraz mocniej trzymać się go.

Ponieważ wzniesienie wyższego na swoje miejsce oznacza, że cały czas dodaje obdarzanie, powracając do swojego stanu. Natomiast niższy musi cały czas dodawać od siebie wysiłek. Nie może dodać obdarzania, bo nie ma takich właściwości – wszystko, co może zrobić, to coraz mocniej trzymać się wyższego.

To tak, jakby człowiek uchwycił się końca liny, a ona nagle zaczynała się wznosić, odrywa się od ziemi i wznosi go coraz wyżej. Im bardziej oddala się od ziemi, tym jest straszniej, i coraz mocniej trzyma się liny. To właśnie oznacza coraz mocniejsze trzymanie się wyższego – taka jest praca niższego. Wyższy dokonuje swoich działań obdarzania, a niższy nie może obdarzać – tylko anuluje siebie.

Ponieważ różnica między stopniami, jeśli byłem na jednym i wzniosłem się na drugi, tkwi w głębi pragnienia, naprawionego przez ekran (na przykład miałem awijut alef, i wzniosłem się i otrzymałem awijut bet), dlatego muszę jeszcze bardziej anulować siebie.

Wyższy dodaje sobie głębię pragnienia i wznosi się. Wzniesienie – nie jest ruchem w przestrzeni, lecz dodaniem głębi pragnienia i ekranu. Tak wznosi się wyższy, a niższy, zgodnie z tym, musi anulować siebie. Ale w odniesieniu do czego anuluje się?

Wyższy, dodając sobie pragnienie i ekran, osiągnął większe obdarzanie. A niższy patrzy na to obdarzanie i czuje się źle! Przecież go nie chce, i tak nie może, nie wie, co ma zrobić. Dlatego musi jeszcze mocniej uchwycić się wyższego, aby wyższy pomógł mu anulować swój egoizm, swoje egoistyczne pragnienie – w odniesieniu do obdarzania, które teraz widzi przed sobą, aby ono go nie straszyło.

Z lekcji według „Wprowadzenia do nauki Kabały” (Pticha)


Co znaczy wiara poniżej wiedzy?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czym różni się wiara powyżej od wiary poniżej wiedzy?

Odpowiedź: Jeśli anulujesz się przed nauczycielem, ponieważ rozum podpowiada ci, że to jest korzystne, aby osiągnąć duchowość, to nazywa się to wiarą poniżej wiedzy. Bo twój umysł wspiera takie anulowanie siebie i myślisz: nauczyciel jest wielki i mogę z jego pomocą zyskać.

Człowiek powinien poczuć całą siłę swojego egoizmu, całego Faraona, znajdującego się wewnątrz niego. Musi odczuć te dwa punkty: Faraona i Stwórcę – jak bardzo sam chce tkwić w swoim egoizmie, w krytyce wobec przyjaciół i siebie, całego swojego otoczenia, w różnych swoich kalkulacjach z całą siłą i logiką swojego racjonalnego, własnego umysłu.

Wtedy może zdecydować: czy mimo wszystko, warto jest się ugiąć, skoro jego rozum widzi, że inaczej nie osiągnie duchowości? To nazywa się wiarą poniżej wiedzy. Albo postępuje wiarą powyżej wiedzy? Ale jak podejść do tego? Jak pójść wbrew swojemu umysłowi? Jakie rachunki przeprowadzić, aby sam zmusił mnie by wznieść się ponad rozum?

Dotyczy to nie tylko relacji z nauczycielem, ale także z przyjaciółmi i ze Stwórcą. Zwracam się do czegoś co jest poza mną, nauczyciel tylko wskazuje mi kierunek, a z przyjaciółmi anuluje siebie, by połączyć się z nimi jak tryby w mechanizmie, gdzie ja zależę od wszystkich, a oni od mnie. Jeśli w grupie realizuję to, co mówi nauczyciel, osiągnę odkrycie Stwórcy – wspólnej właściwości obdarzania.

W odniesieniu do nauczyciela anulujesz siebie, aby przyjąć jego rady. W odniesieniu do grupy anulujesz siebie, by wewnątrz niej praktycznie te rady realizować, po to, by razem ze wszystkimi i wśród nich odkryć Stwórcę.

Z lekcji według artykułu z księgi „Szamati”


Podążać za nauczycielem

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jak nie mylić wiary ponad wiedzę z wiarą poniżej wiedzy?

Odpowiedź: Wiara ponad wiedzą jest wiarą wbrew wiedzy. Natomiast wiara poniżej wiedzy to kiedy wymyślasz sobie wiarę, która nie wymaga żadnej pracy nad sobą.

Pytanie: Czyli powinniśmy upewnić się, że sprawiedliwy jest na pewno sprawiedliwym?

Odpowiedź: Nie, absolutnie nie jest to konieczne. Wiara ponad wiedzę może powstać bez żadnego związku między człowiekiem a jego nauczycielem.

Pytanie: Jak w dziesiątce znajdujemy sprawiedliwego, za którym podążamy?

Odpowiedź: Musicie zwrócić się do nauczyciela, który was uczy, i podjąć takie działania, które was do niego przywiążą, by móc podążać za jego słowami jak za prawdą.

Z lekcji na podstawie notatek Rabasza


Metoda sprzeczna z naturą człowieka

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Ucząc się Kabały, co jest lepiej robić: zgadzać się z Panem czy przeciwstawiać się i wyjaśniać wątpliwości?

Odpowiedź: Oczywiście, przeciwstawiać się i wyjaśniać wątpliwości samodzielnie! Właśnie tego oczekuję od moich uczniów! To nazywa się że jestem „nauczycielem Kabały”.

Pytanie: A wiara ponad wiedzą, w którym momencie powinienem anulować siebie…?

Odpowiedź: Wiara ponad wiedzą – to twoja praca, jeśli potrafisz ją wypełnić. Ale przy tym nie niszczysz wiedzy, nie niszczysz swojego egoizmu. Wznosisz się ponad niego. Egoizm jest dla ciebie jak poduszka, na której budujesz wiarę, właściwość obdarzania, ponad swoim egoizmem. Egoizm daje ci możliwość budowania wiary.

Jeśli egoizm zniknie, zniknie również właściwość obdarzania, ponieważ jest zbudowana na przeciwieństwie egoizmu, który działa jak siła zwrotna. Dlatego nie ma tu absolutnie żadnego podporządkowania! Znam to z własnego doświadczenia, wiem jak trudno było mi z moim nauczycielem. Im bardziej rozwijasz się, tym bardziej zaczynasz go nienawidzić. Zawsze odczuwasz w nim nicość, pustkę, nie możesz się z nim zgodzić!

Wszystko to znam i dlatego potrafię przeniknąć moich uczniów na wskroś. Nie martwi mnie to i w żaden sposób nie determinuje mojego stosunku do nich. Ani trochę! Rozumiem ich nienawiść do mnie, ponieważ przedstawiam im metodę, sprzeczną z ich naturą. Jak mogą mnie kochać?!

Pytanie: To dlaczego mimo wszystko pozostają przy Panu?

Odpowiedź: Bo nie mają dokąd pójść. To wszystko!

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Laitman kontra uczniowie”


Zaufać swojemu sercu

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Kiedy uczył się Pan u Rabasza, zapewne często mówił Panu: „Nie zadawaj tyle pytań. Nadejdzie czas, a sam wszystko zrozumiesz”. Prawdopodobnie nie wierzył Pan wtedy, że może osiągnąć duchowe poznanie?

Odpowiedź: Istnieje takie pojęcie jak „wiara w mędrców”, kiedy człowiekowi nie pozostaje nic innego jak zaufać tym ludziom, którzy osiągnęli wyższy świat. Możesz nie wierzyć, możesz iść szukać gdzie indziej, sprawdzać na własną rękę – to twoja sprawa.

W naszym świecie znajdujesz się w stanie zawieszenia. Powstaje pytanie: jak zamierzasz iść dalej? Za pomocą swojego umysłu? W takim razie do końca życia będziesz próbował wynaleźć maszynę perpetuum mobile, zaliczając kolejne porażki, jak wszyscy inni ludzie albo jak rozmaici wynalazcy, pasjonaci, zapaleńcy.

Nie masz innego wyjścia, jak tylko zaufać swojemu sercu: co ci podpowiada, do czego przylgnąć? Na świecie jest pełno mędrców, przeczących sobie, wszyscy mają rację i wszyscy są mądrzejsi od ciebie. Co możesz zrobić? Masz tylko jedno – twoje serce. Twój mózg jest nafaszerowany nie wiadomo czym! Twoje serce jest również zamroczone!

Dlatego musisz spróbować dotrzeć do najskrytszych zakamarków swojego serca, całym sobą poczuć, gdzie jest prawda, czego potrzebujesz. Ale jednocześnie postaraj się oczyścić z wszelkich nakładających się warstw naniesionych przez życie i poczuć w sobie: gdzie jest to moje?

Być może odkryjesz, że potrzebujesz medytacji, scjentologii, nowych psychosomatycznych wynalazków, nieważne czego. A może jednak powinieneś spróbować swoich sił tutaj – w Kabale. To właśnie serce powinno wskazać człowiekowi jego miejsce. Nic innego.

Nie zwracaj uwagi na nikogo i na nic. Nasz świat już się nauczył – nie ma mądrych. Rozmawiasz z kimś kto wydaje się mądry a za parę dni, a czasem już podczas tej samej rozmowy, zaczynasz rozumieć, że wszystko co mówi, jest w nim ograniczone, wyczytane z jakiś źródeł, zbudowane na pół-prawdach, na domysłach, i połowicznej wierze.

Dlaczego miałbyś ufać komuś lub czemuś, co wymyślił ludzki mózg? Powinieneś ufać wyłącznie swojemu sercu. W odniesieniu do niego nie ma ani kabalistów, an filozofów, ani buddystów, nie ma nikogo. Zaufaj temu, co jest ukryte w samym jego najgłębszym wnętrzu.

Z rozmowy „Zadzwonił mój telefon. Wierzyć kabaliście”


Pomoc Nauczyciela

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Pana uczniowie ciągle zwracają się o pomoc do Pana, jako do źródła informacji: „Co powinni zrobić, jak mają wykonać to czy tamto?” i tak dalej.

Odpowiedź: Udzielam jedynie ogólnych porad, które polegają na korekcie: na co się dokładnie ukierunkować, jak skorygować obrany kurs. Nie mogę więcej niczego zrobić, poza podpowiedzią z boku.

Pytanie: Z jednej strony człowiek może udowodnić Panu, że ważne jest właśnie to, a nie tamto, a Pan się zgadza. Ale, z drugiej strony, ludzie przychodzą do Pana po radę: jak najlepiej postąpić? Więc, jaki jest sens tej rady, jeśli można Pana przekonać?

Odpowiedź: To zależy od poziomu na jakim się rozmawia. Jeśli chodzi o sprawy tego świata i przedstawiane są mi logiczne dowody, to słucham specjalisty lub człowieka z doświadczeniem w danej dziedzinie.

Z kolei gdy ktoś pyta mnie, w jaki sposób najlepiej postąpić w rozpowszechnianiu, w nauczaniu, czyli w ramach naszego systemu, wtedy trzeba zwracać uwagę, by to nie zaprzeczało zasadom Kabały.

W zasadzie, wszystko jest po to, aby człowiek popełniał mniej błędów i uczył się z mojego doświadczenia, a nie z własnego. Nie dotyczy to jednak jego osobistej drogi, etapów, stanów, a tylko ogólnych kwestii, jeśli chodzi o nauczanie lub pisanie muzyki, tworzenie programów wideo, audio, wydawanie gazety. Wtedy mogę interweniować i robię to.

Natomiast jeśli chodzi o osobiste stany człowieka, nie mogę mu w niczym pomóc. Musi przez nie przejść sam. Mogę pomóc jedynie pośrednio: tworzenie takiego otoczenia, które pozwoli człowiekowi przyspieszyć przechodzenie swoich stanów.

Rzecz w tym, że nie możemy zmieniać naszych stanów, możemy tylko przyspieszać je. Jeśli to przyspieszenie odbywa się pod naszym naciskiem, to jest postrzegane jako dobre, pożądane, a nie jako cierpienia.

Pytanie: Ale kiedy człowiek jest w stanie upadku lub przygnębienia, Pan w to nie ingeruje, prawda? Czy jednak w jakiś sposób Pan to stymuluje?

Odpowiedź: Kiedy człowiek znajduje się ze mną, to takie jego stany ulegają złagodzeniu, ponieważ odczuwa energię emanującą ode mnie i otrzymuje z niej poczucie pewności i bezpieczeństwa.

Jednak z drugiej strony, jest potrzebne, aby człowiek przechodził wszystkie stany sam. Dlatego naciskam, krzyczę i wywieram presję, jakby rekompensuję swoją obecność negatywnymi wpływami, odpycham ludzi od siebie. Nie mam ludzi bliższych, ulubieńców ani zastępców, wszyscy są równi.

Może odnoszę się do ludzi różnie, w zależności od ich funkcji, ale tylko w sensie zawodowym, nigdy w innym. Nie czynię absolutnie żadnych różnic między ludźmi na ich duchowej drodze.

Z rozmowy: „Zadzwonił mój telefon. Dom rad”


Nauka u Rabasza: Jak to naprawdę było

каббалист Михаэль Лайтман Kongres w Mołdawii. Lekcja nr 8

Pytanie: Cały czas poszukiwał Pan sensu życia. Ten świat nie zadawalał Pana. Kiedy przyjechał Pan do Izraela, spotkał Rabasza. Co Pan zobaczył?

Odpowiedź: Do Rabasza nie trafiłem od razu. Na początku zapoznano mnie z ludźmi, którzy, jak mi mówiono, mogli dać odpowiedzi na moje pytania. Pytałem o sens życia, szukałem tego. Kierowano mnie do różnych działaczy religijnych, którzy mówili jedynie: wykonuj to czy tamto, módl się, a wszystko będzie dobrze. Ale to absolutnie mnie nie zadawalało! Miałem wykształcenie uniwersyteckie i ogólnie to było nie dla mnie.

Do Rabasza trafiłem przypadkiem, kiedy już z bezsilności zgodziłem się pojechać ze swoim przyjacielem szukać nauczyciela. Już wcześniej szukaliśmy w różnych miejscach. Ale tu uderzyło mnie to, że ten człowiek zaczął wyjaśniać to, co mnie interesowało prostymi słowami, nie opierając się na żadnych dogmatach, schematach.

Możesz być mężczyzną czy kobietą, wierzącym lub niewierzącym, możesz być choćby z innej planety, to bez znaczenia, Rabasz tłumaczył wszystkim jednakowo. Dlatego że prawda jest prosta i dla wszystkich jednakowa! To mnie natychmiast urzekło.

Na każde pytanie padała bardzo dokładna, prosta odpowiedź, która wzbudzała nowe pytania, nowe odpowiedzi, ale wszystko to było zbudowane, można by rzec, naukowo, chociaż przede mną siedział człowiek, który nie skończył nawet średniej szkoły. Ale ponieważ studiował Kabałę, doskonale orientował się we wszystkich moich pytaniach i zawsze miał gotowe odpowiedzi.

Pytanie: Co się działo w tej małej grupie sześciu osób? Jak była zorganizowana?

Odpowiedź: Wtedy u Rabasza rzeczywiście uczyło się sześć osób, które wcześniej uczyły się również u Baal HaSulama. Z nimi była krótka rozmowa: „Siadamy i uczmy się. Żadnych odpowiedzi na twoje pytania. Bo nie będzie końca.

Powinieneś uczyć się tak, aby później samemu odpowiadać na swoje pytania”. Inaczej się nie da. Tak samo jest teraz z ludźmi, którzy do nas przychodzą, możemy wyjaśniać ile chcemy, odpowiadać na różne sposoby, ale dopóki sami nie nauczą się odpowiadać sobie, nic nie osiągną.

Cała ta szóstka starszych ludzi miała bardzo interesujące podejście do życia. Nie interesowało ich nic poza Kabałą. Reszta była bardzo prosta: proste jedzenie w czasie posiłków, zwyczajne pieśni i tak dalej. Ale najważniejsze było to, że mieli odpowiedzi na pytania, których ja z całym moim wykształceniem nie mógłbym usłyszeć ani od siebie, ani kogokolwiek innego.

Pytanie: Wspólnie uczyliście się, odbywaliście posiłki i zebrania przyjaciół. Jak to wyglądało?

Odpowiedź: Zajęcia odbywały się codziennie od trzeciej w nocy do szóstej godziny rano. A wieczorem odbywały się półtoragodzinne lekcje, przeznaczone dla wszystkich chętnych. Na te lekcje przychodzili różni ludzie, nie tylko ci którzy uczestniczyli w porannych zajęciach. Posiłki odbywały się w czasie nowiu księżyca. Nów księżyca jest szczególnym świętem u kabalistów.

Pytanie: Czy byli odpowiedzialni za organizację posiłków?

Odpowiedź: Tak, za wszystko byli wyznaczeni odpowiedzialni. Co miesiąc wyznaczano nowego odpowiedzialnego za posiłki. Po dwóch miesiącach nauki powiedziałem, że jestem gotowy zorganizować posiłek, czyli zamówić, zapłacić i przygotować go. Na te posiłki zbierało się nie sześć, a do 60 osób.

Pytanie: W którym momencie poczuł Pan, że będzie Pan nauczać?

Odpowiedź: Właściwie nauczałem już wcześniej, ponieważ zapraszano mnie, by prowadzić spotkania w Agencji Żydowskiej (Sochnut). Nie mogę powiedzieć, że szczególnie mnie tam ciągnęło, ale nie byłem przeciwny, to mnie zainspirowało. Ponieważ jeśli mam nauczać, to znaczy, że muszę się przygotowywać, uczyć i rozwijać. To pomogło mi studiować takie rzeczy w Kabale, do których sam bym się nie zbliżył, ponieważ osobiście mnie nie interesowały.

Pytanie: Ale czy Pan czysto egoistycznie rozumiał, że musi wziąć wszystko od Rabasza, żeby przekazać dalej? Czy miał Pan takie odczucie?

Odpowiedź: Tak, niewątpliwie. Jeśli siedzisz wśród sześciu 70-letnich starców, którzy mówią, że ta nauka dotyczy naprawy świata i że bez niej świat nie może istnieć, pojawia się pytanie: kto dalej będzie prowadzić tę naukę? Okazało się, że w tamtym czasie w zasadzie nie było komu kontynuować.

Dlatego od razu zacząłem zapisywać wszystko, wszystko co usłyszałem, zarówno w zeszycie, jak i na magnetofonie. Nie opuszczała mnie myśl, że wszystko to będę musiał zachować i przekazać dalej. Nigdzie wcześniej nie słyszałem takiej mądrości, którą poznałem od nich: podstawy świata, podstawy natury i wzajemnego oddziaływania jej części. Tego przeciez nigdzie nie ma. Dlatego natychmiast zacząłem wszystko zapisywać i systematyzować.

Pytanie: Jak Rabasz odnosił się do uczniów i ludzi z zewnątrz?

Odpowiedź: Rabasz lubił czuć się swobodnie, nie ujawniając nikomu, że jest wielkim kabalistą, znawcą natury i zarządzania całym światem. Nic takiego w nim nie było. Na zewnątrz nie chciał się w żaden sposób ujawniać.

Otaczali go ludzie, którzy całe życie pracowali na bardzo prostych stanowiskach. Rabasz sam pracował przy układaniu dróg, przy żelbetonowych pracach, na budowie; nosił kamienie i cegły, stawiał ściany. Jego uczniowie również ciężko pracowali, dopiero na starość przeszli do lżejszych prac. Generalnie nie chcieli się wyróżniać w świecie; nie było im to potrzebne.

Pytanie: Jak Rabasz fizycznie przygotowywał się do lekcji?

Odpowiedź: Widziałem, że w wolnym czasie sam przechodził ten sam materiał, którego uczyliśmy się na lekcji. Zajęcia kończyły się o szóstej rano, i nawet nie kładł się spać. Gdy o dziewiątej rano przychodziłem do niego, żeby zabrać go do parku lub gdzieś indziej, to często zastawałem go drzemiącego przy biurku, a przed nim leżała otwarta „Nauka Dziesięciu Sefirot”, w tym miejscu, gdzie się uczyliśmy. Czyli także sam kontynuował naukę.

Komentarz: Grupa Rabasza zaczęła się praktycznie od tego rewolucyjnego kroku, kiedy przyprowadził Pan do niego 40 uczniów. Pomimo sprzeciwu religijnego miasta i religijnych krewnych, dokonał tego przełomu i przyjął ich. A potem zrobił coś, czego się Pan po nim nie spodziewał: zaczął pisać artykuły o grupie.

Odpowiedź: Raczej zaczął to robić na moją prośbę. Kiedy przyprowadziłem do niego uczniów, poprosił mnie, żebym z nimi porozmawiał. A ja nie wiedziałem, o czym mam z nimi rozmawiać. Co mogłem im powiedzieć? Wtedy zaczął pisać. Dosłownie fragmenty: na pół kartki, na kartkę. I tak dalej.

Pytanie: Rabasz napisał 20 artykułów, które studiujemy i będziemy studiować praktycznie przez cały czas, ponieważ znajdujemy w nich coraz większą głębię. Czy miał nadzieję, że z tych ludzi, których Pan przyprowadził, zostanie stworzona grupa?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Ale ta nadzieja szczególnie się nie spełniła?

Odpowiedź: Rabasz miał mało czasu. Przyprowadziłem do niego ludzi w 1983 roku, a on zmarł w 1991 roku. Sześć lat to bardzo krótki czas, aby ludzie zaczęli właściwie współdziałać ze sobą. Oczywiście, zaczęła formować się żywa, prawdziwa kabalistyczna grupa, ale do końca sformować się nie zdążyła. To wymaga lat.

Pytanie: Co było po odejściu Rabasza?

Odpowiedź: Cały czas byłem związany z Rabaszem, a nie z grupą, dlatego dla mnie jego odejście było wielkim ciosem. Został odcięty korzeń, z którego wyrastałem i piłem, jak ze źródła.

Ludzie, których do niego przyprowadziłem, byli mniej lub bardziej związani ze sobą w różne podgrupy, jak to zwykle bywa w gronie ludzi połączonych różnymi okolicznościami czy wewnętrznym podobieństwem. Ale mnie praktycznie z nimi nic nie łączyło.

Pytanie: Wynika z tego że Pana grupą był Rabasz. Skąd u Pana, praktycznie indywidualisty, po pewnym czasie pojawiło się potężne pragnienie stworzenia grupy? Skąd miał Pan poczucie, że tylko to jest sposobem na rozwój?

Odpowiedź: Dlatego że tak właśnie jest. Rabasz napisał o tym. Ja i on też byliśmy grupą: dwóch przyjaciół, którzy nieustannie sobie nawzajem pomagali. To była grupa. Nie mogę tego inaczej powiedzieć. Przynajmniej on tak do tego podchodził. Co do pozostałych uczniów, myślę, że Rabasz nie pozwalał mi ściśle się z nimi związywać. Najwyraźniej wystarczało mu, że byłem związany z nim.

Z 8 lekcji Kongresu w Mołdawii, 08.09.2019


Zamykając wielki łańcuch dusz

каббалист Михаэль ЛайтманJak wielu ludzi na świecie jest dzisiaj w prawdziwym strachu i poczuciu bezradności. Nie znajdują żadnego usprawiedliwienia na swoje cierpienia, nie wiedzą co robić, jak się wyżywić jutro czy za kilka miesięcy. Niektórzy martwią się o to, co stanie się z ich miliardami, podczas gdy inni nie wiedzą, jak przeżyć, gdy skończą się ostatnie grosze.

Każdy cierpi na swój sposób, ale nikt nie rozumie, jak funkcjonować dalej. Nagle otrzymaliśmy z góry taki prezent, że możemy patrzeć na ten świat ludzkim spojrzeniem, a nie jak małe i nieszczęsne, pobite zwierzęta. A wszystko to dzięki odkryciom Baal HaSulama, które dotarły do ​​nas za pośrednictwem jego duszy. Rabasz był przejściowym łącznikiem między nami i Baal HaSulamem.

Baal HaSulam kierował do nas światło ze świata Nieskończoności poprzez swoją doskonałą duszę, która osiągnęła swoją ostateczną naprawę. Ale prosił o opuszczenie, dlatego że inaczej nie mógłby nawiązać kontaktu z ludźmi. Dopiero po tym, jak został opuszczony o wiele stopni, był w stanie napisać „Naukę Dziesięciu Sefirot“ i „Komentarz do Księgi Zohar“. Nie rozumiemy tego stopnia, który miał przedtem – tej największej wysokości, z której nie mógł nawet nic opowiedzieć słowami.

Czyli, było to na poziomie GA“R świata Acilut i powyżej, gdzie znajduje się światło, nieobleczone w pragnienia. Stamtąd Baal HaSulam nie mógł zwrócić się do człowieka i być usłyszanym, dlatego poprosił, aby opuścić go niżej. Faktycznie wypełnił swoją misję, której Stwórca od niego oczekiwał, wiedząc, że będzie o nią prosił i ją wypełni.

A my jesteśmy na pośrednim stopniu między Rabaszem, Baal HaSulamem – i ludzkością. Z jednej strony musimy wznieść się, aby zrozumieć to, co powiedział Baal HaSulam. Z drugiej strony musimy zejść do ludzi i zrozumieć, czego od nas potrzebują i w jakiej formie mogą przyjąć nasze przesłanie. Musimy dotrzeć do obu tych biegunów – zarówno na górze, jak i na dole.

Baal HaSulam i Rabasz przemawiali z góry. A my jesteśmy na dole, poniżej parsy, aby móc dotknąć i przebudzić świat, a następnie wraz z całą ludzkością wznieść się w górę przez machsom i włączyć się w wyższą Malchut. Na tym polega nasza misja.

Z rozmowy na posiłku, poświęconym dniu pamięci Baal HaSulama