Artykuły z kategorii Kryzys, globalizacja

Trzymamy klucz do szczęścia

каббалист Михаэль Лайтман ONZ wydała kolejne oświadczenie potępiające Izrael. Ale należy zrozumieć, że głównym powodem nienawiści do Żydów jest to, że nie wypełniamy naszego celu na świecie: wyjaśniać wszystkim narodom, jak osiągnąć dobre zjednoczenie i dobry świat. W przeciwnym razie świat będzie staczał się coraz bardziej w dół.

Wzrost antysemityzmu wynika z ogólnego prawa rozwoju ludzkości. Jeśli ludzkość musi ewoluować, a my nie osładzamy tego rozwoju dzięki naszemu prawidłowemu zachowaniu, to wówczas wywołujemy nienawiść do samych siebie. To jest prawo natury.

Dlatego antysemityzm będzie rósł coraz bardziej, i jest tylko jedno rozwiązanie, które zostało opisane w nauce Kabały i w Torze jeszcze tysiące lat temu. Nie możemy uciekać od naszej misji, nie mamy gdzie się ukryć. Nie ma takiego miejsca na kuli ziemskiej, gdzie moglibyśmy istnieć, jeśli nie ustanowimy prawidłowych relacji.

I wtedy wpłynie to na wszystkie narody świata i będą patrzeć na nas inaczej. Wszystko zależy od dobrego i prawidłowego związku między Żydami, ponieważ lud Izraela został zebrany z przedstawicieli wszystkich narodów świata. Tylko w tej formie możemy zobowiązać wszystkie narody do dobrego zjednoczenia i relacji, i wtedy na całym świecie zapanuje pokój i stabilność.

Trzymamy klucz do szczęścia dla całego świata. Nie potrafię wyrazić, jak bolesne jest dla mnie patrzenie, jak ludzie cierpią i nie znajdują rozwiązań, dlatego że nie rozumieją, w jakiej formie działa natura i jakie istnieją w niej wzajemne relacje. Ale przecież jest rozwiązanie. Zgodnie z tym, co mówi nauka Kabały i Tora, nic nie jest wymagane z wyjątkiem jednej rzeczy: doprowadzić lud Izraela do zjednoczenia, a czyniąc to spowodujemy zjednoczenie wszystkich narodów świata.

Niestety Żydom łatwiej jest zjednoczyć się ze swoimi wrogami i nienawistnikami niż ze sobą nawzajem. W końcu połączenie się ze sobą odnosi się do naprawy, a połączenie się z nienawistnikami – do szkody. A nasze kamienne serce przyciąga zepsucie.

A dopóki tego nie zrobimy, natura będzie nas bić. Dwa dni temu tornado zabiło w amerykańskim stanie Kentucky ponad siedemdziesiąt osób. W ciągu kilku sekund miasto zamieniło się w ruiny, po prostu scena z apokalipsy. A natura już szykuje kolejne tornada.

Ale możliwe jest powstrzymanie wszystkich klęsk żywiołowych poprzez zbliżenie ludzi. Spróbujmy, może to pomoże już teraz. Siła zjednoczenia ludzi jest potężniejsza niż jakiekolwiek tornado, jakakolwiek klęska żywiołowa. Jest nawet silniejsza niż siła wyższa.

Każda katastrofa: huragan, kryzys finansowy, epidemia wirusów – wszystko to są ciosy natury w odpowiedzi na brak jedności między ludźmi. Połączenie między ludźmi jest najbardziej wewnętrzną siłą na świecie i jeśli brakuje jej, to natura reaguje ciosami.

Ale ludzie nie mogą się zjednoczyć, ponieważ istnieje grupa w ludzkości zwana „Żydami”. Ta grupa musi najpierw dojść do zjednoczenia i w ten sposób wywoła we wszystkich narodach świata poczucie, że jedność – to lekarstwo na wszelkie problemy.

Dlatego narody świata muszą zwrócić się do Żydów i zażądać od nich, żeby zaczęli pracować nad swoim zjednoczeniem. I od tego jest Organizacja Narodów Zjednoczonych. Zamiast potępiać państwo Izrael, niech protestują przeciwko narodowi Izraela na całym świecie za to, że nie rozpoczęli działań na rzecz zjednoczenia się, aby zapobiec klęskom żywiołowym we wszystkich zakątkach świata w jakiejkolwiek formie.

I nie ma znaczenia, w jakim kraju mieszka Żyd: w Rosji, w Ameryce czy w Izraelu, czy jest bogaty, czy biedny. Każdy Żyd, który nie pracuje nad zjednoczeniem, tym powoduje nieszczęścia na świecie. Dlatego nie ma czasu na czekanie, musimy się połączyć już teraz. I tylko jeśli pokażemy całemu światu przykład zjednoczenia, to tym wypełnimy nasze przeznaczenie.

Z rozmowy z dziennikarzami, 12.12.2021


Palenie książek niczego nie zmieni

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Niedawno w kanadyjskiej prowincji Ontario spalono książki, które uznano za obraźliwe dla rdzennej ludności – Indian. Napisała o tym gazeta „Le Figaro“. Kilkanaście szkół postanowiło oczyścić biblioteki szkolne z pięciu tysięcy książek.

Akcja zamieniła się w pompatyczne wydarzenie. Oczywiście zostały wypowiedziane demaskatorskie przemówienia. Popioły po spaleniu książek były używane do nawożenia drzew. Wśród książek było wiele poważnych esejów, biografii naukowców, naukowych dzieł, powieści, dzieł historycznych. Opowiadano, że kanadyjscy Indianie cieszyli się i tańczyli wokół tego ogniska.

Widzimy, że ludzkość ostatnimi czasy chce rozwiązać problemy równości właśnie w taki sposób.

Odpowiedź: Ponieważ jest to łatwiejsze, niż edukowanie ludzi.

Komentarz: Widzi Pan, szkoły zgodziły się na to. Są to te miejsca, które są powołane, aby wychowywać, a nie palić książki.

Odpowiedź: Wychowania nic nie zastąpi, ponieważ ono zmienia ludzi, w istocie jego celem jest zmiana człowieka. A wszystko pozostałe jest czymś innym, zewnętrznym.

Pytanie: To jest nienawiść do pisarzy, do książek – jest to odejście od prawidłowego wychowania?

Odpowiedź: Oczywiście. Wszystko pisano prawidłowo dla swojego czasu, wtedy pisarze byli postępowymi ludźmi. Noszono ich na rękach jako luminarz ludzkości.

Komentarz: Ogólnie każde pokolenie niszczy to, co zbudowało inne pokolenie.

Odpowiedź: To jest problem – należy poprawnie zniszczyć, aby poprawnie zbudować. A co zbudowano na tym, że zniszczono niewolnictwo? Zrobiono wszystkich niewolnikami. Wszyscy są niewolnikami.

Pytanie: W takim razie co nazywa Pan prawidłowym wychowaniem?

Odpowiedź: Prawidłowe wychowanie uczy człowieka miłości do bliźniego. Trzeba nauczyć wszystkich, kochać się wzajemnie, a wtedy nie będzie mowy o żadnym niewolnictwie.

Pytanie: Czy w taki sposób usuwa się podstawę nierówności?

Odpowiedź: Tak. A teraz co się robi? Odkrywa nienawiść do siebie nawzajem między wszystkimi warstwami, klasami i dalej to rozwija się. I jaki jest tego sens? Czy niewolnictwo zniknęło? Nie.

Jest to zakamuflowane niewolnictwo, również dzisiaj istnieje na wszystkich poziomach. Człowiek ze swoja naturą chce podporządkować sobie bliźniego. Czy jest to wykorzenione?

Pytanie: Oznacza to, że wychowanie powinno być skierowane tak, żeby nie usuwać wszystkich kartek historii, które powstały? Niczego nie palić, nie burzyć pomników, czy tak? Niczego nie wspominać, a jak Pan mówi, zacząć od teraz próbę dążenia, miłości do bliźniego?

Odpowiedź: Tak. I wtedy niczego starego nie trzeba będzie burzyć.

Pytanie: A jak wtedy będzie postrzegane stare, jeśli osiągniemy ten poziom?

Odpowiedź: To wszystko już było. Wszyscy byliśmy małymi dziećmi, robiliśmy w pieluchy. I w taki sposób wzrastaliśmy. Robiliśmy różne głupoty, rozbijaliśmy naczynia. Wszyscy przeszliśmy taką drogę dorastania.

Pytanie: To było konieczne aby ją przejść?

Odpowiedź: A jakże inaczej? To są naturalne etapy dorastania ludzkości. Był to proces obiektywny i dlatego nie powinniśmy o tym zapominać. Dzisiaj nie mamy czego się wstydzić, ani rozliczać z przeszłości.

Musimy po prostu uświadomić sobie, dlaczego natura zrobiła nas takimi. Jest to ogromny egoizm, który również obecnie znajduje się w nas. Ale w jaki sposób można go naprawić? Musimy pozbyć się niewoli egoizmu w sobie! Każdy osobno i wszyscy razem. To wszystko.

Komentarz: Wtedy będziemy dziękować za te kartki historii, które już były. I które doprowadziły nas do tej decyzji.

Odpowiedź: Tak! Będziemy musieli właściwie zarządzać naszym egoizmem. Bo jeśli zniszczymy ego – to będziemy zawieszeni w powietrzu.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 23.09.2021


Moje myśli na Twitterze, 04.12.2021

To, co dzieje się obecnie na świecie, zmusi nas do tego, aby przebudować społeczeństwo i gospodarki, inaczej zginiemy. Musimy dostrzec w tym co zachodzi, wezwanie Stwórcy i konieczność dania odpowiedzi – w zmianie każdego i społeczeństwa jako całości, w kierunku jedności. Ale na razie wszystko porusza się w odwrotną stronę…

@Michael_Laitman


Centralny punkt światowego kryzysu

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jakie przejawy globalnego kryzysu pozostają obecnie niezauważone, chociaż powinniśmy zwrócić na nie szczególną uwagę?

Odpowiedź: Najbardziej centralnym punktem, korzeniem globalnego kryzysu jest oddalenie ludzi od siebie nawzajem. Siadamy przy naszych komputerach, gramy w jakieś gry, zupełnie jak dzieci i niczym innym nie zajmujemy się.

Musimy zrozumieć, że tylko nasze zbliżenie między sobą poprzez dobre siły może nas wyprowadzić z ogólnego kryzysu. To znaczy, jest to kryzys oddalenia ludzi od siebie nawzajem, dążenia każdego, by zamknąć się w jakimś kokonie, nie myśleć o niczym innym i nie martwić się.

Pytanie: Dlaczego ludzie tak naprawdę nie czują, że jest to kryzys? Może nie doceniają go? Na przykład kryzys nadprodukcji można łatwo oszacować: przychodzę – widzę są puste półki. A kryzys we wzajemnych relacjach ludzi jest w jakiś sposób ukryty przed człowiekiem. On nie rozumie, co się za tym kryje, i że jest to bardzo poważne.

Odpowiedź: Ludzie zabawiają się w wymyślone „zabawki”. Pasja do gry odwraca ich uwagę od prawdziwych problemów. Dlatego z jednej strony ludzkość niby rozwija się, a z drugiej strony wymiera. Wszystko tkwi w uświadomieniu sobie zła tego stanu. Na razie poruszamy się tylko po to, by wypełnić bezdenne kieszenie tych, którzy dowodzą i kontrolują wszystkich.

Nie widzę przed sobą nic dobrego. Trzeba wytłumaczyć ludziom, dokąd to wszystko doprowadzi. Będzie to uświadomienie sobie bardzo gorzkiej, długiej drogi, kiedy pracowaliśmy na swoich własnych wrogów, którzy myśleli tylko o tym, jak się wzbogacić naszym kosztem, aby w końcu wszystko, co nagromadziliśmy i przekazaliśmy im, wyrzucić do morza. Tak działa zaciekły ludzki egoizm.

Konieczne jest uświadomienie sobie zła egoizmu i zrozumienie, że jest to jedyne zło. I wtedy będziemy już mogli mówić o tym, jak się go pozbyć.

Z programu telewizyjnego „Kabała Expres”, 19.10.2021


Duchowy sojusz dla całej ludzkości

каббалист Михаэль Лайтман Cała ewolucja ludzkości to rozwój połączeń między ludźmi. Rodzaj tych połączeń zmienia się cały czas. Początkowo połączenie było naturalne, instynktowne, jak u zwierząt: mężczyzna, kobieta i ich potomstwo. Następnie rodziny rozrastały się coraz bardziej, powiększały się, zamieniając się w małe plemiona i narody, jak opowiada się o Starożytnym Babilonie.

To właśnie tam nastąpiła pierwsza rewolucja w społeczeństwie ludzkim, kiedy ludzie poczuli, że nie mogą żyć spokojnie, w pokoju. Początkowo istnieli jak jeden naród, który wszystko miał wspólne. Ale potem pojawił się między nimi rozłam, aż do nienawiści. Potrzebowali kleju, który połączyłby ich razem i pozwolił żyć w pokoju.

W rezultacie pojawiły się dwie formy rozwoju, pozwalające poradzić sobie z tym rozbiciem jedności. Jedna część postanowiła rozejść się w różnych kierunkach. A druga część podążyła za ich duchowym przywódcą, Abrahamem, który znalazł metodę, pozwalającą zjednoczyć się ponad wszelkimi różnicami i pokryć miłością wszystkie przestępstwa.

Grupie Abrahama udało się realizować metodę zjednoczenia i przetrwać w tym szczególnym sojuszu przez około półtora tysiąca lat. A cała reszta Babilończyków rozproszyła się po całej ziemi i przekształciła się w małe i duże narody, państwa. Ta metoda umożliwiła istnienie, trzymając się z dala od siebie nawzajem. A jeśli zawierali sojusze, to tylko w zewnętrznej formie, jako umowy korzystne dla obu stron.

Po wszystkich rewolucjach przemysłowych i kulturalnych, współczesna ludzkość w końcu stanie się integralna. Wysokie technologie łączą nas wokół kuli ziemskiej i widzimy, że znów wracamy do Starożytnego Babilonu, do tego samego problemu, czyli do mnóstwa narodów, które nie są zdolne do wspólnej egzystencji.

Najwyraźniej w niedalekiej przyszłości będziemy musieli zrozumieć, że potrzebujemy połączenia między ludźmi, które jest nawet silniejsze niż naturalne więzy krwi, inaczej nie przeżyjemy.

Dlatego pojawia się nauka Kabały i próbuje nas tego nauczyć, jak osiągnąć prawidłowe zjednoczenie. „Sojusz soli”, który będziemy musieli między sobą zawrzeć, nie powstaje sam z siebie, ani w sposób naturalny, ani w wyniku zwykłych ludzkich relacji, które są dla nas zrozumiałe.

Jest to duchowy sojusz. Będziemy musieli uświadomić sobie, że istniejemy w jednym systemie, który łączy nas razem, zwanym „duszą pierwszego człowieka Adama”. Zaczynamy budować to połączenie na poziomie materialnym, ale ono dociera do samych kości, do wewnętrznej istoty naszej egzystencji, łączy nas w jedno ciało, w jednego człowieka o jednym sercu, ze wspólną duszą i wspólnym rozumem, w jeden system.

Sojusz jest zawierany między wszystkimi z pełnym zrozumieniem i świadomością, wspólną zgodą z całym procesem i celem. Ponieważ przyjmujemy jego ostateczną formę jako konieczną, wieczną, nieuniknioną i obowiązkową, dlatego nazywa się sojuszem soli jako znak, że nie może zostać naruszony w żadnej formie przez nikogo z nas. Jest to system wspólnej duszy, który jesteśmy zobowiązani odtworzyć.

Dlatego nie ma wyboru, trzeba nauczyć się, jak to zrobić. Ludzkość przybliża się do takiego stanu, w którym po prostu będziemy zmuszeni nauczyć się, jak połączyć ze sobą razem rozbite dusze, ożywiać połączenia między nami i zbudować jeden system wspólnej duszy.

Z lekcji o przygotowaniach do wirtualnego kongresu, 30.11.2018


Czy minął szczyt pandemii?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: U głównego pracownika naukowego WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) Sumiya Swaminathan dziennikarze zainteresowali się, na jakim etapie znajduje się ludzkość, porównując pandemię z maratonem. „Mam nadzieję, że wkrótce pokonamy 60% trasy” – odpowiedziała – „ale niewykluczone jest, że będziemy musieli pokonać kolejną nieoczekiwaną górę”.

Jak Pan myśli, jaki procent trasy już pokonaliśmy?

Odpowiedź: My w ogóle nie weszliśmy na ten tor! Według naszego stosunku do naszego stanu, do pandemii na razie nie weszliśmy na niego.

Pytanie: Czyli Pan uważa, że początek drogi jest wtedy, gdy chociażby małymi kroczkani zbliżymy się do korzenia?

Odpowiedź: Początek uświadamiania sobie źródła naszego problemu, na przykład pandemii i innych problemów, polega na tym, że zdajemy sobie sprawę, iż w stosunku do natury generalnie odnosimy się nieprawidłowo, absolutnie negatywnie. Musimy uświadomić sobie, że natura, to znaczy Stwórca, nie może nas pchać do swojego celu inaczej niż w ten sposób.

Pytanie: Przez wirusy?

Odpowiedź: Tak. Takie okropne, brzydkie stworzenia jak my trzeba pchnąć, inaczej nie ruszą się z miejsca.

Pytanie: To jest mówi Pan, że wygląda na to, że nawet jeszcze nie wyszliśmy na ten dystans maratonu?

Odpowiedź: Oczywiście, że nie. Nie znamy przyczyny, dlaczego doświadczamy takie ciosy od natury. Nie znamy konsekwencji tego. Nie wiemy, jak zwrócić się do natury, czyli do Stwórcy. Jak możemy zarządzać naszym stanem i mówić, że przeszliśmy 60% drogi?

Musimy uświadomić sobie, że jest nam źle. A to nie jest jeszcze zło.

Zło – to kiedy ja będę rozumieć, że to przychodzi do mnie dlatego, że jestem egoistą, nieprawidłowo komunikuję się z ludźmi i z naturą i dlatego wywołuję na sobie takie ciosy. Uświadomienie sobie tego, że jestem takim – to uświadomienie zła i uświadomienie tego, że jest mi źle. Nie ujawniliśmy przyczyny. A bez ujawnienia przyczyny choroby tutaj żaden WHO nie pomoże.

Musimy po prostu uświadomić sobie to i zacząć prawidłowo domagać się od natury naszej naprawy, a nie jej naprawy, zmiany.

Pytanie: I to jest początek wyzdrowienia?

Odpowiedź: Tak. Oznacza to, że lekarstwo jest w nas.

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 11.10.2021


Kłamliwa racjonalność egoizmu

каббалист Михаэль Лайтман Podstawa naszego dążenia do Stwórcy nazywa się „punktem w sercu”. Czuję, jak ten punkt ciągnie mnie, a dokąd – nie wiem, i kto to robi, też nie wiem. Ale chcę wiedzieć, jaki jest sens życia, jego cel, skąd pochodzę i dokąd zmierzam, dlaczego życie jest dane człowiekowi.

Takie pytania pojawiają się u wielu w dzieciństwie i w okresie dojrzewania, ale potem znikają, ponieważ zaczynają działać hormony i świat dezorientuje nas swoimi iluzorycznymi wartościami, odwracając uwagę od właściwych pytań: po co żyję.

Ale są ludzie, którzy nie potrafią zgasić punktu w sercu, który przyciąga ich do połączenia ze Stwórcą i dlatego przychodzą do nauki Kabały. I wtedy pojawia się u nich wybór: czy mają działać zgodnie z własnym rozumem, zgodnie z tym, co widzą na tym świecie, jak mówi się, z „racjonalnym” podejściem.

To zabawne, że nazywamy to właśnie „racjonalnym”. Czyżby można nazwać racjonalnym, rozważnym to, w jaki sposób człowiek zachowuje się na tej ziemi? I jak można podjąć racjonalną decyzję, jeśli nie znamy swojej przyszłości, aby na podstawie analizy teraźniejszego i przyszłego stanu zrobić krok naprzód ku przyszłości, którą widzimy i rozumiemy, zarządzamy nim?

Wtedy można by było nazwać nasze zachowanie racjonalnym. Ale jeśli nie mamy żadnego pojęcia o przyszłości, to o jakim racjonalnym działaniu możemy mówić. Nazywamy racjonalnym ten krok, kiedy polegamy na naszym egoizmie, który nie widzi, co się stanie za chwilę. A czasami nawet widzimy, że robimy sobie krzywdę, ale nie jesteśmy w stanie przestać. Dziś w całej ludzkiej działalności odkrywamy, że robimy wszystko nieprawidłowo, niszcząc kulę ziemską i swoje życie, zbliżając się do wojen i nieszczęść, i przy tym nie możemy się powstrzymać.

Jesteśmy jeszcze gorsi od zwierząt, bo one tego nie robią. Zwierzę natychmiast się zatrzyma, jeśli wyczuje niebezpieczeństwo. A człowiek nie może się zatrzymać. Wszakże egoizm jest silniejszy od nas, jest on nam dany z góry i dyktuje nam, co robić. I posłusznie wykonujemy jego rozkazy zamiast poleceń naszego zwierzęcego instynktu samozachowawczego. I dlatego niszczymy kulę ziemską, niszczymy świat, zagrażając naszej przyszłości. A to się nazywa, że działamy w oparciu o kłamliwą „racjonalność” i zgodnie z rozumem. Tak jakby w tym szalonym, egoistycznym wyścigu był rozum.

A działać „ponad wiedzą” oznacza, że akceptujemy pragnienie Stwórcy i jego podejście i zaczynamy działać zgodnie z tym. Oznacza to, że cenimy działania obdarzania ponad działaniami otrzymywania, to znaczy Bina panuje nad Malchut, a nie odwrotnie, kiedy Malchut, pragnienie otrzymywania przyjemności, podporządkowuje sobie właściwości Biny, dążenie do obdarzania.

Jeśli organizujemy taką grupę, która wywyższa i ceni właściwość obdarzania bardziej niż egoistyczne właściwości, znaczy, że chcemy istnieć z siłą Biny, obdarzania, która jest wyższa niż wiedza, egoistyczne pragnienie otrzymywania przyjemności. W takim stopniu, w jakim podnosimy stopień Biny ponad stopień Malchut, aby pragnienie obdarzania było dla nas wyższe i bardziej zaszczytne niż nasze pragnienie otrzymywania, na tyle budujemy wielkość Stwórcy. Stwórca, stopień Biny, staje się w naszych oczach ważniejszy niż stopień Malchut.

Z lekcji według artykułu „Szamati” №19, 07.10.2021


Sprawiedliwy protest rezydentów medycznych nie uzdrowi opieki medycznej

Problem daleko wykracza poza medycynę działającą niczym linia montażowa – tu pieniądze stanowią jedyną motywację i czas stworzyć społeczeństwo oparte na opiece.

Walka stażystów i lekarzy rezydentów o skrócenie absurdalnie długich zmian trwa już od ponad dekady. Podczas, gdy w pracy od nikogo nie oczekuje się zachowania jasności umysłu przez więcej niż osiem godzin, pensjonariusze i stażyści, którym powierzono ratowanie naszego życia i życia naszych bliskich, mają być w jakiś sposób skoncentrowani i czujni przez 26 godzin z rzędu. I to nie tylko raz, ale przez całe szkolenie, które zwykle trwa cztery lata lub więcej. Takie warunki pracy zapewniane wszystkim studentom medycyny, aż do uzyskania dyplomu lekarza są hańbą dla państwa i świadczą o poziomie naszej obojętności wobec siebie.

Wyżej opisane warunki pracy nie są niczym nowym ani nie dotyczą wyłącznie Izraela. Będąc synem dwójki lekarzy pamiętam, gdy miałem 5 lat oboje rodzice było nieobecnych przez wiele godzin. Pamiętam, jak moja mama gotowała jedzenie na dwa dni, wkładała je do pieca na bardzo niską temperaturę, żeby było letnie i wychodziła z domu na 36-godzinną zmianę w szpitalu. W wieku 5 lat, będąc jedyną osobą w domu, sam podawałem sobie obiad.

Niewątpliwie potrzebna jest tu poważna reforma, nie tylko dla rezydentów medycznych i stażystów, ale dla całego systemu. Chociaż nie możemy hamować usług medycznych, po prostu niesprawiedliwe jest żądanie pracy od lekarzy na tak długich zmianach, dodatkowo oczekując, że po tylu godzinach dobrze wykonają swoją pracę. Przecież dla nas jest bardzo ważne, aby dobrze wykonywali swoją pracę.

Kiedy mówię, że rozwiązanie musi być ogólnosystemowe, nie mam na myśli tylko systemu opieki zdrowotnej. Reforma musi objąć każdy aspekt naszego życia. Obecnie wszystko motywowane jest pieniędzmi. Jak mówi piosenka: „Pieniądze sprawiają, że świat się kręci”; dlatego nasz świat wygląda żałośnie.

Kraje wydają ogromne sumy pieniędzy na lekarstwa, ale spójrzcie dokąd to nas prowadzi. Na całym świecie, jedynym obszarem gdzie wydawane jest więcej pieniędzy podatników niż na medycynę, jest broń. Jednak pomimo gigantycznych budżetów, publiczna służba zdrowia tonie.

Znowu dotyczy to nie tylko opieki zdrowotnej. To samo zjawisko jest widoczne w edukacji, opiece społecznej i wszędzie indziej. Problem leży w naszej podstawowej motywacji. Zamiast pieniędzy musimy stworzyć społeczeństwo oparte na opiece.

Jeśli nie zainicjujemy procesu edukacyjnego, który uczy ludzi, jak bardzo jesteśmy współzależni, staniemy się dla siebie tak nieprzyjemni, że społeczeństwo ludzkie rozpadnie się, za co wszyscy zapłacimy kolosalną cenę. Jeśli poczujemy, że jesteśmy od siebie zależni, rozwiniemy troskę o siebie nawzajem. Nawet bez naturalnego pokrewieństwa, tj. między rodzeństwem, świadomość, że nasze dobro zależy od dobrostanu pozostałych, sprawi, że będziemy pracować dla ich dobra. A jeśli pracujemy dla dobra innych, jest to już dobra rozgrzewka, a stamtąd niedaleko do prawdziwej troski.

Mój student, który pracuje dla dużej organizacji opieki zdrowotnej w Izraelu, powiedział mi, że może poświęcić do 10 minut na jednego pacjenta. W ciągu tych 10 minut, nawet przy nowych pacjentach, musi poznać osobę, zdiagnozować problem i przepisać leki lub skierować na dalsze leczenie. To nie jest opieka zdrowotna; to linia montażowa. Dzieje się tak, gdy motywacją nie jest dobro innych, ale pieniądze i to charakteryzuje całe nasze społeczeństwo.

Źródło: https://bit.ly/30GBxZq


Szczególne czasy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co jest dla Pana szczególnego w tym obecnym czasie, w tym, co dzieje się teraz na świecie?

Odpowiedź: Uważam, że nasz czas jest wyjątkowo szczególny. Znajdujemy się w stanie wzmożonego rozwoju świadomości ludzkości o jej niszczycielskiej, egoistycznej naturze. Mam nadzieję, że da nam to możliwość zrozumienia naszego stanu i znalezienia sposobu na jego naprawienie.

Pytanie: Co Pana osobiście niepokoi?

Odpowiedź: Szczerze mówiąc, nic mnie tak głęboko nie martwi, z wyjątkiem jednej rzeczy. Jak napisał wielki kabalista początku XX wieku Baal HaSulam, znajdujemy się w ostatnim pokoleniu, to znaczy w pokoleniu, które musi dojść do uświadomienia sobie ostatecznej destruktywności naszego egoizmu, niemożliwości jego naprawienia i powinno w końcu wyleczyć się z ego, podnosząc się nad nim.

Aby doprowadzić do tego człowieka, istnieje ogromna liczba negatywnych sił, które spowodują w nas cierpienia, aż do trzeciej i czwartej światowej wojny atomowej.

Dlatego niepokoi mnie, czy będziemy w stanie osiągnąć świadomość tego i poprzez nią naprawę, czy też będziemy musieli przejść przez ogromne cierpienia.

Pytanie: Czyli z jednej strony odczuwa Pan głęboki spokój, a z drugiej strony trwogę?

Odpowiedź: Spokój w tym, że i tak osiągniemy stan końcowy. To można przewidzieć, ale jest on bardzo daleko. W zasadzie jest blisko, ale w zależności od tego, jak na to spojrzysz, ponieważ w naszych rękach leży wykonanie skoku w jego kierunku, wyrzeczenie się egoizmu, próba przejścia na inny poziom komunikacji między nami. W przeciwnym razie będziemy musieli to zrobić pod straszliwym przymusem.

Pytanie: Czy to realistyczne dla jednostki, by zobaczyła ten stan końcowy?

Odpowiedź: Kabaliści go widzą. A reszta ludzi będzie musiała poczuć niemożność kontynuowania życia w paradygmacie, w którym teraz istniejemy, i zgodzić się z tym.

Zgoda daje człowiekowi możliwość uświadomienia sobie, że potrzebna jest inna forma jego postawy wobec świata, ludzi, bliskich, relacji między nami. Musimy zmienić nasze negatywne egoistyczne interakcje na pozytywne, altruistyczne, które wypełniłyby całą przestrzeń między nami.

Musimy dojść do takiego uświadomienia. Mówię „uświadomienia“, dlatego że działania są faktycznie wykonywane przez naturę, ale zgodnie z naszymi życzeniami.

Pytanie: Czy jest coś, co teraz szczególnie Pana inspiruje?

Odpowiedź: Inspiruje mnie fakt, że nasz czas jest pełen różnego rodzaju wydarzeń, które zmieniają nas z ogromną prędkością. Jest to nieporównywalne z tym, przez co przeszliśmy w poprzednich pokoleniach.

Mam wielką nadzieję, że dojdziemy do stanu, w którym naprawdę zdamy sobie sprawę ze zła egoizmu jako naszego śmiertelnego wroga, i zaczniemy w każdy możliwy sposób pozbywać się go.

Z programu telewizyjnego „Kabała Expres”, 19.10.2021


Upadek roli elit

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jeśli każdy człowiek zrozumie sens życia, stanie się człowiekiem rozumnym, to nikt nie będzie w stanie zarządzać ludźmi. Czy światowe elity na to pozwolą?

Odpowiedź: To nie zależy od nich. Przecież my wszyscy znajdujemy się pod władzą Wyższej Siły. To właśnie ona zarządza nami, a nie elity.

Rzeczywiście, na razie znajdujemy się w egoistycznych stanach, Wyższa Siła nie przejawia się. Ona ukrywa się i zarządza nami przez tzw. elity. Ale to wszystko jest tymczasowe zjawisko. Ludzkość stopniowo dojrzeje do stanu, kiedy będzie zmuszona się zmienić, i wtedy rola elit w końcu upadnie.

Z programu telewizyjnego „Kabała Expres”, 19.07.2021